Навигация

Klub Dżentelmena
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Klub Dżentelmena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKlub Dżentelmena   Sro 13 Wrz 2017, 16:53
Klub Dżentelmena

Lokal nie należy wcale do specjalnie ukrytych, wstęp do środka jednak mają tylko nieliczni. Przeznaczony głównie do spotkań towarzyskich, podczas których uczestnicy mogą oddawać się wielogodzinnym rozmowom, rozkoszując się do woli paletą szlachetnych alkoholi i drogich cygar. Klub Dżentelmena to miejsce, gdzie przyjemny czas może spędzić jedynie męska część Starszyzny – kobiety nie mają do niego wstępu, członkostwo jest dziedziczne lub przyznawane w wyjątkowych okolicznościach dżentelmenom, za których poświadczyć może co najmniej czterech obecnych członków klubu. Ciężkie, ciemne meble, długie skórzane kanapy, stoły na giętych nogach i kamienne ściany zdobione bogato sztukaterią, obwieszone obrazami najdostojniejszych i najznakomitszych. Spokojna muzyka i brak ekscesów czyni z klubu tchnące elegancją, bardzo popularne miejsce wśród Starszyzny.

Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Klub Dżentelmena   Sro 13 Wrz 2017, 16:57
Ponętny świat elit. Przyciemnione światło, elegancja, szef sali witający go na wejściu nader uprzejmym "Witam, panie Zakharenko" w towarzystwie lekkiego ukłonu. Uprzejme uśmiechy wymienione z kilkoma znanymi twarzami siedzącymi przy jednym ze stolików do pokera. Atmosfera klubu dżentelmena sprawiała taką przyjemność i wygodę, że mógł w niej pływać, nurzać się, wcierać ją w pory swojej skóry przepełnione brudem ulic po których biegał zganiany jak pies przez ostatnie tygodnie, tropiąc poszlaki związane z działalnością raskolników.
Potrzebował przerwy, a tu, w tym lokalu, czas zdawał się zwalniać na chwilę. Wszystko było ułożone, zaplanowane, obsługa znała już jego upodobania, oczekiwania, lista zasad była klarowna i prosta dla każdego, kto z mlekiem matki wyssał wiedzę o obracaniu się w wyższych sferach.
Przy długim, szerokim barze, nim jeszcze zdążył do niego dotrzeć, barman z rubinową muchą pod szyją już stawiał na blacie pękatą szklankę wódki na lodzie, a drugi w nienachalny sposób szykował się, by z tacą zastawioną butelką i zaklętą misą z lekko dymiącym w przyjemnym cieple wnętrza lodem, podążyć za nim do jego stolika.
Nie widział Wrońsiego już stanowczo za długo, obaj byli okropnie zabiegani, Wroński nadganiał ostatnie sprawy związane ze ślubem, a Sava, jak zwykle po uszy zaplątany to w sprawy rodowe to Białej Gwardii, nie miał nawet czasu zastanowić się co w życiu go omija.
Usiadłszy w jednym z niewypowiedzianie wygodnych foteli odpiął dolny guzik marynarki i sięgnął do papierośnicy. Waniliowe cygaretki, słodka używka na którą nie mógł sobie pozwalać nigdzie poza tym miejscem. Woń aromatyzowanego tytoniu byłą zbyt oczywista, jako szuja/szpieg/detektyw/podglądacz niepotrzebne skreślić nie mógł sobie pozwolić na pozostawianie po sobie tak banalnych śladów.
Od kiedy otrzymał orła od Kostki nie ma co się bajerować, odliczał dni do spotkania. Sam z siebie nie pomyślałby nawet o tym by tu wpaść, w natłoku obowiązków zupełnie zapominając, że żeby żyć trzeba czasem pożyć.
Pławiąc się w gęstym dymie lepiącym się do stęsknionych płuc już widział Wrońskiego jak wchodzi do środka, witany uprzejmie przez maitre d'hotel. Uśmiechnął się szeroko, bo choć przyjaciel wyglądał na zmęczonego, to wyglądał bardzo dobrze! Kto w dzisiejszych czasach nie był zmęczony w ich wieku?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Klub Dżentelmena   Czw 14 Wrz 2017, 12:30
Wielcy panowie spotykają się w Klubie Dżentelmena.  W towarzystwie drogiego alkoholu i dymu nikotynowego łechtają swoje ego, oficjalnie nazywając się panami świata. Bo przecież kim innym mogliby być, skoro nie nimi. To ludzie sukcesu, wysoko urodzeni, obrzydliwie bogaci i znakomicie wykształceni. To jedno z ich miejsc, gdzie kobiety, nawet szlachcianki i żony Nestorów, nie mają prawa wstępu. To męski świat, a Konstantemu była potrzebna taka odmiana po całym dniu spędzonym z matką Gaią, babcią Ściborą, narzeczoną Anną i kuzynką Jadwigą. Wroński przychodził tutaj jeszcze zanim niespodziewanie wyjechał do Włoch. Odkąd jednak wrócił nie miał zbyt wielu okazji, by tutaj zawitać. Skupił się wyjątkowo na swojej rodzinie i pracy uzdrowiciela, co szybko przyczyniło się do awansu w pracy. Czas przed ślubem z kolei był dla niego bardzo napięty - w końcu cała uroczystość miała odbyć się już za kilka dni. Konstanty nie chciał zbytnio organizować wieczoru kawalerskiego, jednak ostatecznie dał się namówić Savie, by wreszcie się z nim spotkać i porozmawiać. W końcu ma z nim kilka kwestii do obgadania, które nie dawały mu spokoju. A on – jako doświadczony gwardzista i syn Komendanta Białej Gwardii – powinien zaspokoić jego ciekawość. Niespóźniony, wyjątkowo punktualnie, przychodzi więc do Klubu Dżentelmena i już na samym wejściu widzi w oddali Savę Zakharenko.
- Savvasie, witaj – mówi z zadowoleniem w głosie do swojego przyjaciela, podchodząc do niego z otwartymi ramionami. Uśmiecha się do niego szeroko, po czym zajmuje miejsce obok niego, zastanawiając się przy tym nad tym, co powinien dzisiaj wziąć. – Już myślałem, że nigdy nie uda mi się dostać wolnego w pracy, ale mogę to w końcu powiedzieć. Oficjalnie mam urlop i możemy się porządnie napić – chwali się, odpinając guzik czarnej marynarki i szukając swojej papierośnicy w kieszeni. Brzydki nawyk, który ostatnio znowu do niego wrócił. Czyżby to przez nadmiar stresu? Uzdrowicielowi w końcu nie wypadało palić, ale nie znał nikogo ze swojej pracy, kto by tego nie robił w trakcie przerw. A dzisiaj może sobie wyjątkowo na to pozwolić. Chociaż Konstanty jest zmęczony, co wyraźnie widać po jego twarzy, to cieszy się, że przed ślubem będzie miał trochę wolnego czasu, by odpocząć i domknąć niektóre sprawy związane z finalnymi przygotowaniami do tego wielkiego wydarzenia.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Klub Dżentelmena   Czw 14 Wrz 2017, 14:18
Podniósł się by uściskać Wrońskiego po czym obaj zasiedli dając sobie chwilę na nacieszenie się faktem świętego spokoju.
- Konstanty, przyjacielu.
Zakharenko odłożył słabo tlącą się cygaretkę do ciężkiej kryształowej popielnicy i z uśmiechem przyglądał się przyjacielowi. Nie widzieli się stanowczo zbyt długo, na tyle długo, żeby profil Konstantego wydał mu się zabawny; wiesz jak to jest jak znasz kogoś niemal całe życie i kiedy myślisz o tej osobie masz w głowie jakiś obraz z dawnych lat zamiast aktualnej twarzy i wyglądu? Dopóki się dziś nie spotkali Sava zawsze zastanawiając się jak się jego druh ma widział tego chudego, wysokiego mądrale, który czasem musiał go kryć kiedy ten wymykał się nocą po szkole.
Rzadki zdarzało się mu przystanąć i rzeczywiście pomyśleć nad tym, jak szybko mija czas. Uśmiechał się lekko, kręcąc nieznacznie głową aż zaśmiał się lekko.
- Chciałbym doczekać się urlopu... ale na wesele przyrzekam, że przyjdę! - mrugnął wesoło- Co sie dzieje, Kostia. Ślub? Dorosłość! Zastępca dyrektora oddziału? - wymienił kilka najistotniejszych faktów, bo tak, on przecież wiedział wszystko o wszystkich. Nie byłby sobą ani dobrym detektywem, gdyby miał jakieś uszczerbki w informacjach- Jestem pełen podziwu przyjacielu jakie sukcesy odnosisz.
Przyznał zupełnie szczerze, po czym nachylił się w stronę stolika i wrzuciwszy kilka kostek lodu do pustej, kryształowej szklanki uniósł dłoń przyzywając jednego z kelnerów.
- Na prawdę jestem - spojrzał na niego unosząc swojego drinka w geście toastu.
W takich chwilach pojawiała się ta jedna cicha myśl w głowie Zakharenki, bezgłośna presja matki by znalazł godną kobietę bo to przecież już czas, bo się nie godzi i nigdy nie wypowiedziane wprost oczekiwanie ojca, zmierzające w zupełnie innym kierunku. Jego obowiązek krwi względem własnego rodu i nazwiska. W bardzo rzadkich chwilach, takich jak ta, zdarzało mu się na chwilę zawiesić w tych rozmyślaniach, jednak uśmiech Wrońskiego zaraz wyrwał go z zadumy.
- Jak idą przygotowania? Wyobrażam sobie wasz babiniec w akcji, Ścibora pewnie w swoim żywiole. - zaśmiał się. Szalona czarownica, co bardziej pyszałkowaci dżentelmeni z młodego pokolenia czasem zakładali się na nowy rok, czy w przyszłym nestorka postanowi już pożegnać się z tym światem, czy dalej będzie śmierci grać na nosie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Klub Dżentelmena   Nie 17 Wrz 2017, 13:58
- Możesz poprosić ojca – śmieje się Wroński, choć na pewno i Zakharenko przydałoby się trochę wolnego czasu. Taki już ich los, że muszą dużo pracować. A u Konstantego w życiu bardzo dużo się dzieje. Poczynając od niespodziewanego awansu w pracy, poprzez przygotowania do ślubu czy epidemię smoczej ospy, z którą najlepsi rosyjscy uzdrowiciele starają się zażarcie walczyć. Choć na razie to tylko walka z wiatrakami – niewiele mogą zrobić, skoro epicentrum wciąż jest nieznane, a zarażonych w Hotynce pojawia się coraz więcej. Niemniej jednak i Wrońskiemu potrzebna jest chwila odpoczynku, nie samą pracą i ślubem przecież człowiek żyje, dlatego spotkanie z Savą było mu potrzebne. Nie wspomniał mu jeszcze, że zaprosił tutaj Niedamira, ale jest przekonany, że jego przyjaciel na pewno nie będzie miał nic przeciwko. – Ech, kiedyś trzeba… Chyba by mi już nie odpuścili, gdybym znowu zdezerterował – wzdycha Wroński, odpalając przy tym cygaro. Ale na to się nie zapowiada. Nie tym razem. Konstanty zamierza to wszystko przetrwać. Nie jest to do końca spełnienie jego marzeń, lecz wie, że taka jest kolej rzeczy. Wszyscy od niego oczekują, że w końcu się ustatkuje.
- Dziś cały dzień spędziłem z Anią, Jadwigą, moją matką i Ściborą. Wyobraź sobie, że było ciężko – kwituje szybko, jakby nie bardzo miał ochotę o tym rozmawiać. Za dużo ostatnio przebywa w towarzystwie kobiet, by jeszcze przy Savie poruszać ten temat. Z czasem jednak na pewno i do tego dojdzie, zwłaszcza jak wypiją trochę więcej alkoholu i nie będą zastanawiali się nad tym, co mówią. A z kobietami są same problemy. – Zostało tylko kilka dni do ślubu, a mam wrażenie, że jeszcze tyle jest do zrobienia. Jutro najpewniej przykują mnie łańcuchami, bym na wszelki przypadkiem nie ruszał się już z Kaliningradu. – Przewraca z niezadowoleniem oczami, zamawiając przy tym butelkę najdroższego wina czerwonego, na które dzisiaj ma ochotę. Wcale nie podoba mu się ta wizja, choć przecież niewykluczone, że mogłaby się sprawdzić, biorąc pod uwagę jego dawne występki. – Tylko spróbuj mi nie przyjść – grozi mu z lekkim uśmiechem na twarzy, zaciągając się dymem i patrząc na Savę.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Klub Dżentelmena   
Powrót do góry Go down
 
Klub Dżentelmena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Klub "Asylum"
» night club
» Klub „Fire”


Skocz do: