Навигация

Sala Kominkowa
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
 

 Sala Kominkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieSala Kominkowa   Pią 20 Paź 2017, 14:54
Sala Kominkowa

Położona na niższym poziomie dworu, tuż pod Salą Balową, zaprasza w swe progi wszystkich spragnionych ciepła i dymu cygar. W wielkim kominku głośno skwierczy przyjemny ogień, poza nim jednak nie słychać nic poza szmerem przyciszonych rozmów. W kominkowej panuje klimatyczny półmrok – ogień jest jedynym źródłem światła – a do dyspozycji rozmawiających wewnątrz są wygodne fotele i długie szezlongi, a także solidne mahoniowe stoliki, na których w szkatułkach składuje się cygara, a w karafkach mocne, domowej roboty nalewki. Trudno o lepsze miejsce u Wrońskich do ubijania ważnych interesów czy pogadanek w męskim towarzystwie.

Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

20 lat

półkrwi

neutralny

modelka Wrońskiej
http://petersburg.forum.st/t633-bogna-ignacja-nicicka#1124 http://petersburg.forum.st/t636-bogna-nicicka#1140 http://petersburg.forum.st/t637-bimbrowniczka#1142 http://petersburg.forum.st/t638-sosen
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sro 27 Gru 2017, 16:08

15.05.1999

Zmęczyła się. Zmęczyła się zdecydowanie tak z Vitem tańcząc. Stopy ją już bolały w tych szpilkach, żołądek miała pełny od tej góry jedzenia na stołach, na całe szczęście jeszcze w głowie jej się nie kręciło od nadmiaru alkoholu. Gorzej, że fryzura od tych przypadkowych poszturchiwań i dotknięć się trochę rozwaliła, a że Bogna nie miała pojęcia jak odtworzyć tak skomplikowane upięcie postanowiła koniec końców rozpuścić włosy. A że głupio było je po prostu związać w kucyk… Cóż, biedaczka teraz się z nimi męczyła, kiedy wpadały jej do oczu. Gdyby nie praca modelki, chyba właśnie zaczęłaby rozważać ich ścięcie.
Ileż jednak można tańczyć, kiedy nogi bolą, a ścisk na parkiecie robi się coraz większy? Każdy by się zmęczył czymś takim, szczególnie człowiek nieprzyzwyczajony do wielkich wydarzeń. I jak ty, Nicicka, w takim wypadku zamierzasz znieść swój pierwszy pokaz, no jak? Chyba będziesz musiała zaprosić Vita, żeby pomógł ci się ewakuować jak najszybciej z tego bankietu po całym wydarzeniu. Jak teraz, kiedy postanowiliście poszukać jakiegoś cichszego, spokojniejszego miejsca. Sama byś się w końcu nie odważyła szwendać bez pozwolenia po całym dworze.
A i w ciekawe miejsca zaszli - zobaczyli kucharzy Wrońskich, pokoje mieszkańców, do których jednak nie wchodzili (ciekawe, który z nich był Jadzi, a który Krzesia?), mnóstwo obrazów przedstawiających polskich przodków, polowania i rodzinne wieczerze… Aż wreszcie zawędrowali tutaj.
W środku panował półmrok, ale to w żadnym razie zmęczonym oczom dziewczyny nie przeszkadzało. Wreszcie czuła, że przestają ją boleć, choć chyba powinno być na odwrót patrząc na fakt, że z tego ognia kominkowego trochę dymu mogło się przedostać do pokoju. Zadowolona, że wreszcie trafili do miejsca, gdzie można odsapnąć zdjęła szpilki, odrzuciła je delikatnie na bok i ciężko upadła w ramiona fotela uśmiechając się błogo. To było to, czego jej było trzeba! Choć dalej dużo by dała za masaż stóp.
- Przyjemnie tu - powiedziała, rozglądając się wokół, koniec końców zatrzymując jednak swój wzrok na Vicie i na jego widok uśmiechając się jeszcze szerzej. - Ale nie wiem, czy możemy tu przebywać, to chyba nie jest miejsce dla gości.
I co tak głupio pytasz? Przecież chcesz, by zaprzeczył, bylebyś nie musiała wracać już natychmiast do tego stada ludzi. Gorzej, jak was ktoś tu przyłapie, ale jak duża na to jest szansa?
Spojrzała się na ogień płonący w kominku. Czuła pewność, że w tym wypadku działała magia. Normalnie nikt nie rozpala ognia bez obawy, że nie podpali całego domu. A ten płonął nad wyraz dobrze.
Powrót do góry Go down
avatar


Bratysława, Czechosłowacja

28 lat

czysta

za Raskolnikami

saper / pirotechnik
http://petersburg.forum.st/t932-vit-halicek#2967 http://petersburg.forum.st/t935-halicek-vit http://petersburg.forum.st/t933-dla-mnie-bomba http://petersburg.forum.st/t934-cypisek
PisanieRe: Sala Kominkowa   Pon 01 Sty 2018, 19:37
Daleko te ich harce na parkiecie były od wyćwiczonych układów tanecznych. Ale to dobrze przecież, że się bawili poza schematem, nie żadne dłonie na ramionach ani ręce wokół kibici, spojrzenia zdawkowe, tylko dawaj, się bawimy, jesteśmy młodzi, kto nam szaleć zabroni.
A że dużo młodych ludzi było, którzy się bawić potrafią, to nikt się w końcu nie przyczepi. Chociaż Vici nie rozumiał zupełnie, jak te wszystkie panienki, z Bonią włącznie, są w stanie na tych szpilkach bez urazów kostek tak skakać. I w tych gorsetach, bogowie, on sam się już pozbył marynarki, gdzieś na oparciu krzesła wisiała, w kieszonce spinki do mankietów, bo rękawy zdążył podwinąć, a mucha to mu luzem, niezawiązana wisiała, bo ten guzik ostatni to go drażni, poza tym, że gorąc i on to się nigdy pod samą szyję nie zapina.
Vici jest jak ten jeden kuzyn, którego każdy ma w rodzinie, co zimą jest w stanie w samej bluzie biegać, no bo z koleżkami popierdala po mieście na rowerze. Chociaż ma prawie trzydziestkę na karku.
Oj, Vici, młodszy już nie będziesz, chociaż gusta to ci się z wiekiem chyba nie bardzo zmieniają, bo jak Bonia te włosy rozpuszcza, to całkiem jesteś kontent, fajne ma takie długie. Włosy długie i nogi też.
I w tej kuchni to mu się też nawet podobało, chociaż za dużo ludzi i za bardzo by pracownikom przeszkadzali, a przecież ludzi pracujących to Vituś szanował, jasna sprawa. Nie wypada rozpraszać i na drodze stać, sam by nie chciał, żeby jemu ktoś się w paradę wpierdalał. Zarówno w pracy jak i na płaszczyźnie towarzyskiej, jak dzisiaj na przykład, kiedy on tutaj na celowniku Bonię ma.
Szkoda, że Nicicka to raczej takie nieśmiałe dziewczę, bo pomimo obserwacji męki w szpilkach się poruszania to się Vici nie domyśli, że o masażu marzy. Jakby powiedziała, to sprawa by się inaczej miała.
Uśmiecha się szeroko, Bonia, ty huncwocie, przecież wiesz dobrze, że nam tu przebywać nie wolno, ale nie mówi nic, bo po co, przecież to jest jasne.
No i co się stanie, jak ich tutaj ktoś złapie? Wygoni ich i tyle, nic się złego nie stanie przecież, przeproszą uprzejmie, na salę wrócą lub do ogrodu, poza tym, że może to ktoś z gości zawędruje, aby też odpocząć.
No i co, fotel zajęła, to gdzie on się ma teraz, ani obok, ani nic, to co się będzie przejmował, żartowniś z niego taki, jak dziewczątko a nie dziewięćdziesiąt kilo chłopa siada na Boni kolanach, nogi hyc przez oparcie i ramieniem jednym ją obejmuje, no ty nicponiu.
Biedne dziewczę.
- Bonia, ja cię uprzejmie proszę, nie udawaj, że się tym przejmujesz.
Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

20 lat

półkrwi

neutralny

modelka Wrońskiej
http://petersburg.forum.st/t633-bogna-ignacja-nicicka#1124 http://petersburg.forum.st/t636-bogna-nicicka#1140 http://petersburg.forum.st/t637-bimbrowniczka#1142 http://petersburg.forum.st/t638-sosen
PisanieRe: Sala Kominkowa   Nie 25 Lut 2018, 14:28
Może i ich tańce był wręcz obrazą dla wyższych sfer (no bo jakże to tak, nie walc i nie tango?) to jednak czy patrząc na ich pochodzenie można się było spodziewać czegoś innego niż ruchów niczym z domówki? Vicia mógł być dzisiaj najpiękniejszy, a i Bonia wyglądała niczego sobie, jednakże przecież mówi się, że człowiek wyjdzie ze wsi, ale wieś nie wyjdzie z człowieka. A Nicicka była z Sosnowca, co zdawało się co poniektórym jeszcze gorsze.
Nie dziw się tak, Halíček, na pokazy musiała w końcu się przygotowywać i oto widać efekty. Jakby miała założyć niewygodny strój meduzy to, chcąc nie chcąc, musiałaby go włożyć i jeszcze nie pokazywać grymasów, gdy wszyscy będą się zachwycać gustem i talentem Jadwigi Wrońskiej. Dobrze, że chyba kobieta nie przepadała za owocami morza, a przynajmniej nigdy ich przy dziewczynie nie jadła.
A do kuchni modeleczka jeszcze by z chęcią wróciła, choć dopiero, jak żołądek sobie poradzi z kawałkiem tortu weselnego. Te zapachy! Te widoki! Szła o zakład, że kelnerzy, którzy chodzili z tacami pełnymi jedzenia po sali balowej nie mogli się powstrzymać i podbierali co lepsze kąski.
Ona pewnie by tak zrobiła.
No niestety, Vit, ona ci nic nie powie. Może pewnie śmigać po wybiegu, ale to dalej za mało, by z uśmieszkiem femme fatale rzucała ci jakieś sugestie i wskazówki. Ale chyba przeżyjesz, co?
I po jej minie widać, że mężczyzna dla niej za ciężki, aby go na kolanach utrzymać. Sam huncwocie uważaj, żeby jej nóg nie połamać.
- Vit, weź zejdź, na Welesa, bo nie wiem, czy za moment będę mogła wstać - mówi ni z błaganiem, ni ze śmiechem, ni z przerażeniem. I chyba trochę za głośno, bo zaraz ktoś wchodzi do środka i na widok nieproszonych gości tylko oczy mruży. No i jak biedaczka ma wstać i czmychnąć przed awanturą, skoro dziewięćdziesiąt kilo na kolanach jej siedzi i ruszyć się nie chce. Koniec końców się ruszyło. A Nicicka, idąc w ślady swojego weselnego towarzysza, ruszyła w stronę wyjścia, nie mówiąc już nic.

Bogna i Vit z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Pon 03 Wrz 2018, 17:56

22.06.1999

Hercules miał szczęście, że otaczali go życzliwi ludzie. To była jedna z niewielu myśli, na których mógł się skupić bez niepokoju związanego z tym, że jego przybycie stanowiło dla wszystkich w Petersburgu niewątpliwą niespodziankę. To było śmieszne - robił wszystko na ostatnią chwilę, ponieważ zwyczajnie nie mógł zdecydować się na to, jak powinien działać, a to nie było właściwe zachowanie dorosłego człowieka obracającego się w wyższych sferach. Owszem, przygotowywał się do rzeczy, które czekały na niego daleko za horyzontem, ale czy naprawdę wierzył w to, że w którymś momencie znajdzie się w Rosji? Do ostatniej chwili zastanawiał się, czy to poważne plany, aż wylądował w całkiem nowym miejscu, czując się przy tym tak, jakby nigdy się nie przygotował.
Hercules, zatrzymując się przed kominkiem, jeszcze raz przemyślał swoje położenie. Konstanty otrzymał list, umówili się więc w kwestii terminu spotkania i Herculesowi pozostawało po prostu skorzystać z Błysku i pojawić się na miejscu. To brzmiało tak zwyczajnie i prosto, nie powinien się nad tym pochylać.
Mimo wszystko miał w sobie tę niepewność, która towarzyszyła mu, odkąd tylko zaczął podróż  – dotyczyła ona tego, jak odnajdzie się w obcym mieście oraz tego, czy powinien dążyć do kontaktu z kimkolwiek. Jednocześnie cieszył się, że znalazł się w miejscu, w którym były znajome twarze. Może stawiał ludzi wokół w niekomfortowej sytuacji, może zdarzy się tak, że nadużyje czyjejś życzliwości, może nie powinien nigdy przyjeżdżać do Rosji, ale nie miało to dla niego większego znaczenia. W końcu Hercules już podjął decyzję, mimo że w ostatniej chwili powstrzymał się przed rezygnacją. Teraz, skoro był już w Petersburgu, zamierzał odwiedzić kuzyna, porozmawiać z siostrą i cokolwiek tylko mógł, żeby zmienić swój los. Klątwa odebrała mu żonę i przyjaciela, pewnie odbierze mu jeszcze wiele, dlatego wziął głęboki wdech, upewniając się w swojej decyzji. Nawet w sytuacji, w której by się nie udało, a on wróciłby do Włoch z podkulonym ogonem, nie przejąłby się tym za bardzo. Domyślał się, że niedługo Wieszcze Sny i tak ukażą mu wątpliwą przyszłość, dlatego musiał spędzić tylko kilka dni, zanim będzie mógł odetchnąć z ulgą; zanim pozna odpowiedź.
Na razie jednak nie chodziło o trudną rozmowę z Hersilią. Hercules przecież zamierzał odwiedzić kuzyna, jedną z łagodnych, ciepłych rzeczy w jego życiu. Konstanty łączył się z tą częścią jego historii, która wydawała się coraz odleglejsza, ale właśnie dlatego w ich spotkaniu nie było nic niepokojącego. Wprawdzie Hercules obawiał się pytań o to, jak czuła się dobra Constaza, o jej zajęcie i nowinki z jej świata, ale potrafił to ominąć, uciec od przyznawania, że odsunął się od matki dawno temu. Wciąż przecież pamiętał jej zmarszczone czoło, włosy i powieki przykryte cieniem drzewa, opalone stopy na tle ścieżki wybrukowanej białym kamieniem. Potrafił opowiadać o kimś, kogo kochał, nawet jeśli niemal się nie widywali. Reszta rodziny, ludzie, którzy tak naprawdę w jego życiu nie odgrywali żadnej roli, którzy byli mu obojętni, nigdy nie oddalili się od niego, więc Hercules był spokojny. Nawet o swojej żonie mógł mówić bez problemu, tak mu się przynajmniej wydawało, dlatego pozwolił sobie na zwyczajną, niewielką ekscytację z powodu przyszłego spotkania. Niewielką, ponieważ większej nie byłby w stanie z siebie wydobyć. To znaczyłoby, że bardzo mu zależało, a przecież takie emocje w jego przypadku prowadziły tylko do nieszczęścia.
Chwilę później z rozmachem (tak to sobie przynajmniej wyobrażał) pojawił się w sali kominkowej, w płucach wciąż czując powietrze ciężkie od gwałtownego szarpnięcia. Palce dłoni mocno zaciskał na rączce prostej, niewielkiej aktówki, rozluźnił je więc, a drugą dłonią otrzepał skromną, białą koszulę, chcąc doprowadzić się do porządku. Nie wyszło mu to idealnie, dlatego po prostu przywołał na usta najszerszy, najbardziej szczery uśmiech, na jaki mógł się zdobyć, a potem wyszedł z kominka, poszukując wzrokiem drogiego kuzyna, który powinien na niego czekać.


Ostatnio zmieniony przez Hercules Caravaggio dnia Sro 05 Wrz 2018, 16:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sro 05 Wrz 2018, 12:39
Ostatnie tygodnie dla Konstantego były niezwykle ciężkie. Miesiąc miodowy, który niby miał nastąpić zaraz po jego ślubie z Anną, był przekładany w nieskończoność, a wszystko to przez to, co działo się w Petersburgu. Wroński nie widział takiego zamieszania odkąd pracował w Hotynce – nie był to co prawda szczególnie długi staż, ale nie mógł zostawić swoich kolegów i pacjentów w potrzebie, zwłaszcza że piastował stanowisko wicedyrektora na Oddziale Zakażeń Niebezpiecznych. Ataki jarchuków przysporzyły im nie lada problemów. Coraz więcej czarodziejów trafiało do nich z ugryzieniami, z którymi nie mogli sobie poradzić, gdyż do tej pory nie wynaleziono żadnego lekarstwa magicznego. Petersburg przestał już być bezpiecznym miejscem, a wszystko zaczęło się wraz z zamachem w Muzeum Sztuki Magicznej w wykonaniu jego byłego przyjaciela, Savy. Nastały niespokojne czasy, dlatego Konstanty zaczynał się obawiać o nie własne życie, co swojej rodziny, a przede wszystkim – Anny. To ona była dla niego teraz najważniejsza. To jej musiał zapewnić ochronę i bezpieczeństwo, by przypadkiem coś się nie stało. Dlatego dobrym pomysłem był wyjazd, podświadomie zdawał sobie z tego sprawę, pomimo wielu wątpliwości, które nim nieustannie targały. Jeszcze tylko kilka dni, pomoże w tym, co będzie mógł na oddziale, by opanować ten bałagan, po czym wyjadą na zasłużony odpoczynek. Dawno nie był tak zmęczony i wypalony, od miesięcy chodził przepracowany. Nie dość, że palił za dużo, to jeszcze minimum kilka razy dziennie nawiedzał go gruźliczy kaszel. Wyjątkowo trudno było mu w tym znaleźć czas dla rodziny, ale na wieść o przyjeździe Herculesa, jego najdroższego kuzyna, którego bardzo dawno już nie widział, postanowił zrobić wszystko, aby wygospodarować chwilę i móc go przyjąć na dworze Wrońskich. Zawsze był tu mile widziany.
- Herculesie! – Konstanty wita się z kuzynem szerokim uśmiechem, który przywidział na twarzy zaraz po przekroczeniu progu w Sali Kominkowej, gdzie Włoch cierpliwie czekał na niego od kilku minut. Wroński jak zwykle pojawia się ze spóźnieniem, ale ma nadzieję, iż nie będzie miał mu tego za złe. – Wcale nie jest tak tragicznie, jak opisywałeś to w liście – zaczyna automatycznie rozmowę w jego ojczystym języku, nie będąc w rzeczywistości pewnym, w którym Hercules chciałby rozmawiać. Konstanty o wiele pewniej czuł się w rosyjskim, mimo że świetnie mówił po włosku. Dało się co prawda wyczuć po akcencie, że jest obcokrajowcem, gdyż nie potrafił uniknąć słowiańskich naleciałości, niemniej jednak nie przeszkadzało to w żaden sposób w komunikacji. Czasem powodowało to tylko zabawne sytuacje i językowe przeinaczenia. – Może tylko trochę za długie masz włosy – stwierdza nieco krytycznie, choć bardziej ze śmiechem niż na poważnie. Sam Wroński nie prezentował się zbyt dobrze. Już dawno nie był u fryzjera, nie mówiąc o kilkudniowym zaroście i wyraźnym zmęczeniu, które dało się rozpoznać po fioletowych cieniach pod oczami. – Cieszę się, że do nas dotarłeś. Byłem bardzo zaskoczony twoją wiadomością, zwłaszcza że nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatnio byłeś w Rosji. Napijesz się czegoś? – Niefortunny był to jednak czas na wizyty, biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło na weselu Jadwigi i Cecila Yaxleyów. Nikt nie spodziewał się, że ich długo wyczekiwany dzień stanie się wielką katastrofą. Konstanty nie ma pojęcia, czy Hercules już o tym słyszał, ale na rozmowy i nadrabianie zaległości przyjdzie jeszcze czas. Nie widzieli się przecież tak długo, że na pewno nie będzie im brakowało dzisiaj tematów, które bez wątpienia powinni wreszcie poruszyć. – Jak podróż? Chyba wcale nie jest tak zimno u nas, co? – zagaja, pokazując mu miejsce.
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Pon 10 Wrz 2018, 22:22
Konstanty wyglądał jak człowiek dorosły - to znaczy, był również zmęczony. Hercules nie czuł wcale zaskoczenia, gdy w końcu ujrzał starszą, poważniejszą twarz, którą pamiętał z czasów dość odległych. Kiedyś ich spotkania były beztroskie, spokojne i pełne młodzieńczej energii; być może wspomnienia Herculesa były nieco zniekształcone przez nostalgię, ale wydawało mu się, że sycylisjkie słońce zawsze dodawało im sił i wprawiało w dobry nastrój, mimo że włoskie posiadłości same nie tętniły życiem, milczały wręcz, porażając chłodnem. Ale kiedyś to nie miało znaczenia - kiedyś byli młodsi, pełni energii i mogli spędzać godziny na rzeczach, które teraz wydawały się niepotrzebne. Kim byli teraz?
Gdy Konstanty pojawił się w pomieszczeniu nieco spóźniony, Hercules uśmiechnął sie tylko szerzej. Przemknęło mu przez myśl, że to było normalne - ludzie, którzy mieli na sobie wiele obowiązków, miewali problemy z upchnięciem ich w swoim terminarzu, a więc zdarzało im się nie zdążyć na czas. Dorośli również zapowiadali się wcześniej, ale tę myśl odrzucił z rozbawieniem. Nie przyszedł tam, żeby się zadręczać, mimo że gdzieś z tyłu głowy wciąż pamiętał, jak okropny moment wybrał, by przyjechać do Rosji. Słyszał o rozruchach, jakie ostatnio miały miejsce w mieście i nie potrafił nie zadać sobie pytania - naprawdę bez powdu wpadł w sam środek tej dziwacznej wojny, a może wszystko, co się działo, wiązało się z tym, że przyjechał? Z klątwą, która odebrała mu żonę, przyjaciela i oddaliła go od rodziny? To była głupia, egocentryczna myśl, którą również wysłał w niebyt. Tak naprawdę nie stresowało go to zbyt mocno. Nie był istotny w tym wszystkim. Przyjechał tutaj... na chwilę? Na pewno? Sam już nie wiedział.
Hercules odetchnął z ulgą, zapominając o zmartwieniach, gdy tylko usłyszał żart, w dodatku w ojczystym języku. Liznął trochę rosyjskiego, gdy rozważał przyjazd, a także wcześniej, ale wciąż czuł dyskomfort na myśl o dłuższej konwersacji w taki sposób. Włoski przywrócił mu pewność siebie, więc gdy usiedli, uśmiechnął się do kuzyna i stwierdził:
- Bardzo chętnie się czegoś napiję. - Odgarnął rzeczywiście nieco przydługie włosy za ucho, uświadamiając sobie, że nie odwiedzał fryzjera prawdopodobnie od śmierci Danieli. Gdy żartował ze swojego wyglądu w liście, nie wiedział nawet, że od tamtej chwili minęło już ponad pół roku. To... długo. - Właściwie, jest tutaj tak zimno, że zaczynam się cieszyć z zaniedbania sprawy fryzury - dopowiedział lekko. - Jestem pewien, że w przeciwnym wypadku całkiem przewiałoby mi czaszkę - dodał z tylko połowiczną powagą. W rzeczywistości nie było tak źle, ale trochę dramatyzmu pozwoliło mu się rozluźnić. - Jak wy to wytrzymujecie? Gdy byłem tutaj ostatnio, chyba było cieplej, bo teraz całkiem zmyliło mnie to wrażenie i zabrałem ze sobą tylko sandały - zażartował, a potem nieco spoważniał. Wziął głęboki wdech, gdy powróciła do niego nostalgia. - Dawno się nie widzieliśmy, kuzynie. Jak sobie tutaj radzicie z tym wszystkim?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Wto 18 Wrz 2018, 14:33
- Czegoś mocniejszego? – W tym momencie Wroński podchodzi do barku umieszczonego w rogu pomieszczenia, po czym prezentuje całą zawartość swojemu kuzynowi. Konstanty nie pamięta już, kiedy ostatni raz widział się z Herculesem. Jest jedynie przekonany, że to było dawno – najprawdopodobniej jeszcze wtedy, kiedy kształcił się we Włoszech pod okiem najlepszych magomedyków. Ale od tego czasu niezwykle wiele zdążyło się zmienić, a okazjonalne wymienianie korespondencji z Herculesem nie było w rzeczywistości wystarczające na tyle, by móc nieprzerwanie utrzymywać bliski kontakt i być w dodatku na bieżąco ze wszystkimi najważniejszymi wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnich miesiącach w Rosji. Niemniej jednak teraz mają czas na nadrobienie kilku spraw, choć Wroński szczerze żałował, że nie udało mu się dotrzeć na jego wesele z Anną, pomimo tego, że był w stanie zrozumieć osobiste powody kuzyna. – Mnie się chyba należy, jeśli mam być szczery. Niby nie powinienem sobie pozwalać, bo zaraz wyjeżdżamy na długo przekładany miesiąc miodowy, ale… Pewnie jeszcze zdążę się niedługo stęsknić za pracą w Hotynce – mówi do Herculesa z nieschodzącym uśmiechem na twarzy, wyciągając z barku dwie szklanki i whisky, za którą co prawda nigdy nie przepadał, ale dzisiaj Wroński ma na nią szczególną ochotę. A wizyta dawno niewidzianego kuzyna z Włoch była dobrą okazją, aby się rozluźnić. Podświadomie wie, że czeka ich rozmowa na temat jego siostry, ale na to jest jeszcze za wcześnie.

- Przestań już, przecież mamy czerwiec. Zaraz lipiec, więc będzie o wiele cieplej. Może nie jest aż tak słonecznie jak w Syrakuzach, ale wierz mi, da się przeżyć i przyzwyczaić. – Do tej pory był najbardziej burzliwym miesiącem w skali roku, który niespodziewanie wywrócił Petersburg do góry nogami. Caravaggio na pewno co nieco o tym już zdążył usłyszeć. Problemy w magicznej Rosji rozeszły się po świecie czarodziejów w błyskawicznym tempie. Słysząc pytanie Herculesa, Konstanty wzdycha cicho pod nosem. – W porównaniu do zeszłego roku, Petersburg był niezwykle spokojnym i bezpiecznym miastem, podobnie jak cała Rosja. Nie mogę powiedzieć, że teraz jest tak samo, jest źle, ale liczę, że uda się zażegnać ten kryzys jak najszybciej. – Wroński nie chce być już dłużej częścią tego nieprawdopodobnego chaosu, dlatego perspektywa wyjazdu poza kraj, pomimo wielu wątpliwości, wydaje mu się coraz bardziej słuszna. Podaje kuzynowi szklankę z alkoholem, po chwili wznosząc toast. – Poza tym, masz się gdzie zatrzymać? My co prawda niedługo wyjeżdżamy, ale na pewno moja matka się ucieszy, jeśli będziesz chciał ją przy okazji odwiedzić. – Gaia zawsze cieszyła się z gości ze swoich rodzinnych stron, zwłaszcza że bardzo tęskniła za starym domem, a sama obecność Herculesa, syna jej starszej siostry, z pewnością przyczyni się do poprawy samopoczucia. – Widziałeś się z Hersilią? Czy spotkanie masz jeszcze przed sobą? – Bo przecież Konstanty był przekonany, że to właśnie po to przyjechał Hercules do Rosji.
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sob 22 Wrz 2018, 22:48
Hercules przełknął ślinę, słysząc pytanie o siostrę. Skupił się na tym, żeby pozostać w swobodnej pozycji, ale opuścił wzrok na whisky i pociągnął ostrożny łyk. Palący w gardle alkohol wygnał z niego nieco tej niepewności, więc spojrzał znowu na Konstantego i uśmiechnął się spokojnie.
- Dziękuję, kuzynie - odpowiedział, obracając szklankę w dłoni i również unosząc ją na znak toastu. Whisky było przejrzyste, obracało się w kryształowym naczyniu trochę jak bursztyn. Lubił, gdy coś przypominało mu o biżuterii; wtedy czuł się, jakby był na swoim terenie. Nie było zresztą w tej sytuacji nic stresującego, wręcz przeciwnie, spędzenie kilku chwil na spokojnej rozmowie z kuzynem coraz bardziej go cieszyło. Musiał tylko odpowiedzieć na pytanie o Hersilię - nie było ściągniętych ze stresu twarzy, nie było klątw, nie, tylko spokój. Odpowiedź prosta, jeśli się postara, a rozmowa potoczy się dalej bardzo przyjemnie. Gdzieś z tyłu głowy miał też nadzieję, że uda mu się tymi skąpymi momentami wynagrodzić kuzynowi, że tak naprawdę zaniedbywał wszystko wokół, szczególnie po śmierci Danieli. Nie dotarł nawet na ślub Konstantego, co wydawało się wyjątkowo nieprzyjemnym posunięciem. Hercules oparł się wygodniej i uśmiechnął życzliwie, starając się jeszcze przeciągnąć chwilę, nim zacznie mówić o siostrze. - Nie planuję zostać długo, jeśli mam być szczery. Rezerwowałem pokój w Europie, a jeśli wszystko ułoży się tak, jak się spodziewam, w następnym tygodniu mogę być już znowu we Włoszech. Za to na pewno odwiedzę drogą ciotkę, ja też się za nią stęskniłem. - Wziął ostrożny wdech, nim kontynuował. W następnej chwili jego głos stracił ten jowialny ton, ale poważne sprawy ponownie nadeszły i trochę zburzyły jego spokój. W Petersburgu działo się źle. Hercules słyszał o rzeczach, które nawet go przerażały. - Jeśli mam być szczery, dobrze słyszeć, że wy też chcecie trochę się od tego oddalić. Wydaje mi się, że ostatnio musicie mierzyć się z naprawdę strasznymi rzeczami. To... - zawahał się, nie wiedząc, jak w ogóle wyrazić swoje myśli. -To musi być naprawdę trudne, kuzynie. Trochę odpoczynku wam się przyda. - Czuł, że mówił prawdę. W Petersburgu nie było bezpiecznie i w jakiś sposób to również czyniło sytuację z jego siostrą trudną. Dopóki jej nie spotkał, nigdy nawet by nie pomyślał, że mogą niepokoić go ataki w Petersburgu, ale nagle z nią porozmawiał i nie wiedział już, jak działać. Podobnie było z Konstantym, ale na wieść, że wkrótce wyjeżdżają za granicę, Hercules nieco się uspokoił. Mimo to... przyszło im radzić sobie z trudnymi czasami, a on jeszcze miał na sobie klątwę, która mogła odebrać mu wszystko, co kochał. Marzył, tak bardzo nagle zamarzył, żeby mieć w dłoni Wieszcze Sny i zobaczyć, jak skończy się to wszystko. - Z Hersilią... Już się z nią widziałem. Niemal od razu po moim przybyciu. To było... Cóż, my się tak naprawdę w ogóle nie znamy. Jesteśmy dla siebie całkiem obcymi osobami, więc... to nie było najłatwiejsze. Nie była też zadowolona, że pojawiłem się u niej całkiem bez zapowiedzi. Powiedz, jaka ona jest tak naprawdę?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sob 29 Wrz 2018, 15:30
- Normalnie powiedziałbym, że mógłbyś się przenieść do Rosji, ale to chyba nie jest najlepsza pora – odpowiada ostrożnie Konstanty, upijając ze spokojem łyk whisky i mrużąc nieznacznie oczy. Żal było mu słyszeć, że już w przyszłym tygodniu zamierza wyjechać; niemniej jednak w takich okolicznościach byłoby lepiej, gdyby jak najszybciej wrócił do Włoch. – To trudne, nie da się ukryć, Herculesie. Przykro jest patrzeć, jak twój dom pogrąża się w chaosie. Wierzę, że to tylko tymczasowe. – Wrońskiemu nie raz i nie dwa przez myśl przechodziło, że najwyższa pora na zmiany, co jest przecież normalnym procesem, ale Starszyzna – choć sam się z niej wywodził – uparcie wszystko hamowała, wciąż skupiając się na przestarzałych tradycjach i chorobliwie stroniąc od niezbędnych zmian. To go często irytowało; nie raz spierał się o to ze swoim ojcem czy matką, którzy nie potrafili wyjść poza schemat, nie wspominając już o Hotynce, gdzie Wroński rozmijał się w poglądach z innymi uzdrowicielami na oddziale. Brakowało im zaufania do nowych technik i innowatorskich pomysłów, a Wroński widział na własne oczy wystarczająco wiele, by wiedzieć, że bez kroku w przód się nie obejdzie, dlatego zdarzało mu się wielokrotnie wypominać niepostępowość Starszyzny. Niewiele to dawało, nikt nie przejmował się głosem krytyki Konstantego Wrońskiego, ale może teraz uda im się zobaczyć coś więcej niż czubek własnego nosa. Choć nie popierał tego, co się działo.
- Tak, wyjazd zrobi nam dobrze. Będziemy mieć w końcu czas dla siebie. A ty, coś jeszcze masz do załatwienia? Wybacz, jeśli wtrącam się w nieswoje sprawy – tłumaczy Konstanty od razu, by przypadkiem źle go nie zrozumiał, po czym rozkłada się wygodnie na kanapie i nie spuszcza z mężczyzny wzroku. Słuchając słów odnośnie Hersilli, potakuje lekko głową i zastanawia się nad odpowiedzią. W jego mniemaniu już dawno powinni naprawić swoje rodzinne relacje, a w zasadzie ich brak. Mimo że byli rodzeństwem, to nie znali się w ogóle, nad czym Wroński wielokrotnie ubolewał, gdyż z każdym z nich miał kontakt – raz lepszy, raz gorszy, lecz nie zmienia to faktu, że był bardzo przywiązany do swojego kuzynostwa. – Czyżby wyrzuciła cię od razu za drzwi? – pyta z lekkim śmiechem, który w tej sytuacji zapewne nie był zbyt odpowiedni. – Wiesz, kuzynie, twoja siostra przechodzi teraz ciężki okres, więc nie bądź zdziwiony jej reakcją. Nie jest z nią najlepiej, spotkało ją wiele złego, a poza tym… Ostatnio mam wrażenie, że zachowuje się jakby była obłąkana. Wiem, to dość śmiałe słowa, ale nie potrafię w inny sposób tego opisać. – Wroński dalej ma w pamięci to, co wydarzyło się podczas ich spotkania na święcie Wesny. Hersilia twierdziła, że nękają ją duchy, co wówczas tylko podsunęło mu kilka teorii na ten temat. Ale czy to mogła być prawda? Dlatego też Konstanty zaraz zamierzał o wszystkim porozmawiać z Herculesem. Może on coś wie.


Ostatnio zmieniony przez Konstanty Wroński dnia Sro 10 Paź 2018, 19:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sro 10 Paź 2018, 06:43
Hercules wpatrywał się przez chwilę w szklankę, nim postanowił odpowiedzieć. Wziął głęboki wdech.
- Może się stać tak, że jednak zostanę trochę dłużej - przyznał niezbyt pewnie, nieprzekonany do tego, że jego plan mógłby się powieść. Czy tydzień naprawdę mu wystarczy na rozmowę z Hersilią? Nie chciał jednak robić sobie nadziei, dlatego dodał pośpiesznie. - Ale to chyba rzeczywiście nie byłby dobry pomysł, jeśli wziąć pod uwagę to, co ostatnio się tu dzieje. - Westchnął i uśmiechnął się trochę krzywo, rozmyślając nad tym, co chwilę później usłyszał od kuzyna. - Także mam nadzieję, że to tylko tymczasowe - stwierdził zaraz. - Chciałbym, żeby wszystko, co teraz się dzieje, takie było. To naprawdę trudne czasy... Trudno mi uwierzyć, że wszystko tak się zmieniło od czasu, gdy byliśmy dziećmi. Świat jest nagle jakiś niezwykle niebezpieczny - stwierdził poważnym tonem, co natychmiast go rozbawiło i zaskoczyło jednocześnie. Naprawdę miał ochotę sięgnąć po coś tak sentymentalnego? Żeby zamaskować delikatne oszołomienie, napił się whisky i wykorzystał tę chwilę, by ułożyć sobie w głowie poplątane myśli. - Obawiam się jednak, że... Wydaje mi się, że zawsze mogło tak być. Mój dom zawsze był chosem, mimo że ja tego nie widziałem. Trudno mi znaleźć porządek na przykład w mojej relacji z Hersilią, co jest oczywiste, skoro właściwie się nie znamy. - Hercules ponownie przerwał, przyglądając się kuzynowi z sympatią. Powinien być strapiony, ale coś w tej rozmowie podnosiło go na duchu, więc zaraz tylko pokiwał głową i w końcu odpowiedział na to pytanie, które wymagało zdradzenia się z prywatnymi sprawami. Nie czuł żadnych oporów przed wyjawieniem prawdy. - Przyjechałem tutaj tylko dla niej. Chciałbym... Cóż, trudno mi to tak właściwie wyrazić. Mam takie poczucie, że ona jest mi bliższa, niż mógłbym przypuszczać. I ona musi wiedzieć pewne rzeczy związane z naszą przeszłością, które bardzo mnie interesują. Ale czuję, że to nie będzie takie proste, jak się łudziłem - oznajmił, uśmiechając się przy tym do samego siebie. Zaraz kontynuował z rozbawieniem. - Nie wyrzuciła mnie wprawdzie za drzwi, była za to bardzo niezadowolona, że przyszedłem niemal bez zapowiedzi... Do czego miała pewne prawo, oczywiście. Problem polega na tym, że zaczęła ze mną rozmawiać w taki sposób, jakbyśmy się znali. Tymczasem nic o sobie nie wiemy i nie do końca potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem, jak się zachowywać; na co mogę sobie pozwolić - Przełknął ślinę, gdy dopuścił do siebie ostatnie słowa kuzyna. Strach prześlizgnął się po jego plecach w postaci zalewającej go fali zimna. Hercules wyprostował się i spojrzał uważniej na Konstantego. - Nie wiem za to nic o jej szaleństwie  - oświadczył z wyraźnym niepokojem. Zmarszczył nieznacznie brwi i skupił się na wypowiedzeniu następnych słów tak rzeczowo, jak tylko potrafił. - Nie zauważyłem żadnych znaków, gdy ją odwiedzałem, ale to naprawdę bardzo mnie interesuje. Opowiedz mi, bardzo proszę.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Sro 10 Paź 2018, 20:16
- Kto wie – odpowiada niedbale Konstanty, wzruszając lekko barczystymi ramionami i racząc się kolejnymi łykami zimnej whisky. Życie potrafi być nieprzewidywalne i zmienić plany o trzysta sześćdziesiąt stopni, nie pytając przy tym nawet o pozwolenie. Tak się dzieje i już, nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia, dlatego Wroński nie zdziwi się, jeśli Hercules niespodziewanie zdecyduje się zostać w Rosji, pomimo tego, że najbliższa przyszłość nie zapowiadała się zbyt pozytywnie. Ostatnie wydarzenia zwiastowały tylko pogłębienie się tego chaosu, nad którym nikt z rządzących nie potrafił zapanować. Jeśli więc brać pod uwagę to, jak wyglądała przeszłość jego ojczyzny, wiele wskazuje na to, że rewolucja jest czymś nie do zatrzymania. Konstanty chciałby się mylić, choć podskórnie czuje, iż niewiele będzie mógł w stanie zrobić. – Czuj się zawsze mile widziany w Kaliningradzie, Herculesie. Mnie nie będzie, ale jestem pewien, że moja rodzina przyjmie cię z wielką chęcią. – Wrońskiemu niejednokrotnie było niezwykle żal z powodu naturalnie słabnących kontaktów z włoską częścią jego familii. Powinni częściej przyjeżdżać do Rzymu i Syrakuz, mimo że nieustannie brakowało na to czasu i zawsze dało się znaleźć jakieś usprawiedliwienie – przynajmniej Konstantemu, który świadomie poświęcał własne życie towarzyskie dla Hotynki i jej pacjentów. Dlatego też właśnie teraz należał mu się ten wyjazd, pomimo nachodzących go wyrzutów sumienia. Nie zamierza jednak ich słuchać, chcąc przede wszystkim postawić na siebie i związek z Anną.
- Dlaczego akurat teraz? – To pytanie, które zakrzątało mu głowę. Hercules wybrał bardzo nieodpowiedni czas nie tylko ze względu na to, co działo się w Rosji, ale też na to, jak zachowywała się Hersilia. Bez wątpienia nie był to właściwy moment, dlatego Konstanty nie jest zaskoczony jej reakcją. – Czy to ma związek z tym, czego chcesz się dowiedzieć? Chodzi o jakieś sekrety rodzinne? – Niewiele na ten temat osobiście wiedział, choć może jego matka mogłaby mu w jakiś sposób pomóc. Nigdy nie lubił wnikać w sprawy rodzinne, woląc pozostać z boku i żyjąc w błogiej nieświadomości. Miało to bez wątpienia swoje plusy i minusy, niemniej jednak nie mógł sobie pozwolić na kolejne zmartwienia – jakby było ich o wiele za mało na co dzień. – Powiedziała mi, że widzi duchy – zaczyna powoli mężczyzna, po czym podnosi się z miejsca i krąży po pokoju. – Ale jak to możliwe? Powiem inaczej: czy to w ogóle możliwe, by zdolności medium objawiły się w tak późnym wieku? – Wroński nigdy wcześniej nie słyszał o takim przypadku, dlatego też nie wierzył w słowa Sorokiny, pomimo wielu niepokojących sygnałów z jej strony. Może to była wina nieodpowiednio dobranych leków, o których nie miał pojęcia? Czy to miało dalej związek ze śmiercią Tomasa? – Trauma po zmarłym mężu? Nie wiem. Jestem uzdrowicielem, ale nie potrafię stwierdzić, co jej dolega. Raz zachowuje się normalnie, by potem zmienić się… – urywa w poszukiwaniu odpowiedniego słowa. W wariatkę? – Nie do poznania – uściśla łagodnie  i spogląda uważnie na kuzyna.
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Nie 14 Paź 2018, 19:46
Hercules z zaskoczeniem odkrył, że słowa Konstantego o tym, że może czuć się mile widziany, nieco go poruszyły. Uśmiechnął się ciepło, ciesząc się uczuciem, które na chwilę nadeszło. Jego kuzyn nie mówił tego pierwszy raz, takie słowa były wręcz niezbędnym wspomnieniem podczas spotkania po tylu latach, ale Hercules pomyślał nagle o tym, że to musi być dobre uczucie, kiedy istnieje miejsce, do którego można przyjechać i wiedzieć, że nie będzie tam pusto, cicho i zimno.
- Dziękuję, kuzynie - powiedział szczerze, myśląc również o tym, że to musiało być bardzo przyjemne, gdy tak jak Konstanty miało się pracę, której można było poświęcić większość siebie, a także ludzi, którym można było okazać życzliwość. Tę refleksję przywiodło mu na myśl ponowne wspomnienie o wyjeździe, na który szykował się jego drogi kuzyn. Hercules uśmiechnął się w duchu. - Dlaczego teraz? - powtórzył, poważniejąc trochę. - To było niefortunne, moja decyzja, żeby przyjechać w czerwcu. Właściwie, nie jestem w stanie jej w żaden sposób uzasadnić. Pewnych rzeczy moja droga matka nigdy mi nie powiedziała, rzeczy związanych z naszym ojcem. I myślę, że... Właściwie dlatego po prostu nie mogę już tego znieść. Przyjechałem tutaj niemal pod wpływem impulsu, bo muszę się dowiedzieć, kto przyszykował mi taki los - Hercules urwał na chwilę, żeby zastanowić się, jak dokładnie ująć to w słowa. Obracał szklankę w dłoni, zerkając raz na wirujący w środku trunek, raz na kuzyna. - Myślę, że przez te tajemnice z Hersilią jesteśmy związani wspólnym losem. - Urwał, gardło miał suche, więc napił się, zanim odezwał się chwilę później. Nie potrafił wprost mówić o śmierci swojej żony, o samotności spowodowanej tym, że nie miał wokół siebie ludzi, bo nie umiał zaufać samemu sobie na tyle, by wiedzieć, że ich nie skrzywdzi. Dlatego z tym spotkaniem, z rozmową z Hersilią wiązął więcej, niż byłby w stanie wyrazić. Ona była prawdopodobnie jedyną osobą na całym świecie, która mogłaby zrozumieć, co to oznacza. Pojąć, z jakim ciężarem żył Hercules. Ale bał się. Gdy w końcu dotarły do niego słowa kuzyna na temat jego siostry, zrozumiał, że wcześniej nieświadomie mógł założyć, iż ona była silniejsza od niego. Tymczasem Hercules przecież sam nie radził już sobie ze śmiercią bliskich, z oddalaniem się od innych. Może ona była w tym wszystkim jeszcze bardziej zagubiona? Jeśli tak, jeśli nie zdoła znaleźć w niej oparcia, co zrobi? - Gdy tak ją rozgniewałem moim przybyciem, nie wydawała się rozchwiana - stwierdził z gorzkim rozbawieniem, jakby szukając pociechy w tym wszystkim. - Ale... wydaje mi się, że nie musi być szalona. Moja najdroższa matka rzadko wspomina o ojcu, ale jedno mi powiedziała - był medium, więc może Hersilia również? To wydaje się niedorzeczne, że mogłaby dowiedzieć się o tym dopiero teraz, ale... może jest po prostu coś, o czym nie wiemy? Nie wiem, kuzynie. - Ich życia w końcu nie biegły zwyczajnym torem, prawda? Skoro śmierć Danieli popchnęła Herculesa, żeby w końcu spotkał siostrę, może śmierć męża Hersilii obudziła w niej coś, o czym nie miała pojęcia? A może los kolejny raz z niej drwił? Może to rzeczywiście było szaleństwo. Musiał z nią o tym porozmawiać; nagle uderzyła go potrzeba, by powstrzymać to wszystko przed upadkiem. Nagle uderzyło go, jak dużo już zrobił - przyjechał do Rosji, przemógł się i udał do Hersilii, odkrył nawet, że wciąż był w stanie rozmawiać z Konstantym tak, jakby nic nigdy nie uległo zmianie. To były rzeczy, o których nigdy by nie pomyślał, tymczasem teraz rozmawiał o Hersilii jak o osobie, którą dobrze znał. Z Konstantym, który... Który był wobec niego życzliwy. - Spróbuję się dowiedzieć. Jestem w końcu jedyną osobą, która może zrozumieć jej los, prawda? Może rzeczywiście śmierć męża tak ją przygniotła, ale wtedy tym bardziej będę mógł ją zrozumieć - stwierdził ze smutnym uśmiechem, a potem wziął głęboki wdech. - Powiedz mi, czy moja siostra i... Tomas - zawahał się nieco, czując się dziwnie z imieniem człowieka, którego nigdy nawet nie poznał - byli blisko? Czy ona była w nim zakochana?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Wto 16 Paź 2018, 23:43
- Nie dziękuj. Jesteśmy rodziną. Nieważne, ile kilometrów nas dzieli, ale zawsze musimy sobie pogadać – odpowiada z ciepłym uśmiechem mężczyzna, uznając tym samym temat gościnności za skończony. Kiedyś Konstanty myślał, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Nie potrafił dogadać się ani z Janem, ani z Gaią, nie wspominając już o babce Ściborze, z którą – mimo że bardzo kochał – w młodości bardzo często popadał w konflikty. Nie podobało mu się to, że każdy wiedział lepiej od niego, co jest dla niego dobre, a co nie. To bez wątpienia doprowadzało go do nieprawdopodobnego szaleństwa i frustracji, a jednocześnie popchnęło do takich decyzji jak wyjazd, który niemal zaprzepaścił jego relację z Anną. Wcześniej mu na niej szczególnie nie zależało – ani nie traktował jej poważnie i z szacunkiem, ani o nią należycie nie dbał. Zaręczeni byli odkąd tylko pamiętał, choć jak narzeczeni zachowywali się tylko na przysłowiowe pięć minut w obliczu rodziny. Dopiero wszystko zrozumiał w momencie, w którym powrócił do Petersburga. Był głupcem, że tak postąpił – choć  z początku nawet i jemu było ciężko uwierzyć we własne słowa. Do wszystkiego jednak potrzebny był czas, który uporządkował ich relacje tak, jak należy. Wroński w końcu zaczął postrzegać rodzinę nie jako balast, lecz jako nieodłączny element swojego życia. Narzeczeństwo w końcu przybrało właściwą formę, aż wreszcie dojrzał do tak długo odwlekanego ślubu z Anną – mimo tylu zaprzepaszczonych lat, których nie mogli z powrotem odzyskać. Mieli jednak teraz tę możliwość, by uczynić przyszłość lepszą i postarać się być dla siebie. Jeśli tylko nic nie stanie im tym razem na przeszkodzie. Konstanty był pełen nadziei i dobrej myśl odnośnie związku ze swoją ukochaną – w przeciwieństwie do tego, co ostatnimi czasy działo się w jego ojczyźnie. Życie jednakże toczyło się dalej.
- Rozumiem. Czasem tak po prostu jest. – I nie ma co się tłumaczyć. Wroński dobrze wie po sobie, jak to było z nim w przypadku wyjazdu do Włoch. Zrobił to, czując wówczas taką powinność i ciężko było mu to właściwie uargumentować. – To nie tylko wspólne tajemnice, Herculesie. Jesteście rodzeństwem. Zawsze ubolewałem, że poznawałem was z osobna, nigdy razem. Straciliśmy najpiękniejsze lata naszego życia młodzieńczego. – Teraz każdy z nich był dorosły i ciężko było nadrobić stracony czas. Konstanty jednak doceniał, że Hercules przyjechał i odważył się wyciągnąć rękę do Hersilii. Tylko czy coś z tego będzie? Na to pytanie już nie znał konkretnej odpowiedzi. – Nie wiedziałem o tym – przyznaje ze zdziwieniem w głosie Konstanty, coraz bardziej przekonując się do faktu, że może jednak coś jest na rzeczy. – Nawet jeśli... To coś tutaj jest nie tak. Zdolności medium nigdy nie ujawniają się tak późno. Coś musiało się stać. – Albo je hamować? Czy to może śmierć Tomasa przyczyniła się do uaktywnienia jej niecodziennych zdolności? Hercules miał rację. Był jedną z tych osób, która mogła się tego dowiedzieć. Tylko czy Hersilia mu na to pozwoli? Czy może zaraz postanowi się ulotnić i nic z tego nie będzie? Sorokina miała w zwyczaju uciekać. To coś, co kiedyś ich łączyło, a teraz – dzieliło. Konstanty dojrzał do pewnych spraw w przeciwieństwie do swojej kuzynki, która uciekała od odpowiedzialności. – Nie chcę wypowiadać się na temat jej uczuć, ale… Na tyle na ile znam twoją siostrę… – Bierze głęboki oddech, zastanawiając się nad ostateczną odpowiedzią. – Cóż, kuzynie, myślę, że go raczej nie kochała. Że to nie była prawdziwa miłość. Ale nie mnie o to już pytaj. Nigdy o tym zbyt szczegółowo nie rozmawialiśmy. – A to, co teraz się dzieje, to tylko teatrzyk jednej aktorki. Takie właśnie było jego zdanie.
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

jubiler
http://petersburg.forum.st/t1921-hercules-caravaggio#9898 http://petersburg.forum.st/t1924-hercules-caravaggio http://petersburg.forum.st/t1925-hercules http://petersburg.forum.st/t1926-sliski
PisanieRe: Sala Kominkowa   Nie 28 Paź 2018, 12:48
- To wszystko byłoby takie proste, gdybym choć odrobinę ją znał - rzucił w końcu z westchnieniem. Szklanka była już niemal pusta, Hercules spojrzał na resztkę alkoholu, gdzieś z tyłu głowy rozczarowany, że za chwilę nie będzie już miał w czym utkwić wzroku w sytuacjach jak ta, czyli kiedy musiał zebrać myśli. Odetchnął więc i spojrzał na kuzyna. To było ironiczne, los jakby boleśnie sobie z niego drwił, ofiarowując Herculesowi umiejętność zaglądania w przyszłość, ale zabraniając mu wracać do przeszłości. Teraz zmarnował tyle lat, a każdy rok oddalał go od siostry, czynił ich konfrontację trudniejszą, jeszcze bardziej skomplikowaną. Ale przynajmniej, gdyby to wszystko, co teraz wokół nich upadało i ulegało destrukcji, gdyby okropne wydarzenia w Rosji, gdyby spotkanie Herculesa z Hersilią miały wywołać koniec świata, mężczyzna przynajmniej będzie o tym wiedział. To było pocieszające. Uśmiechnął się więc nieco smutno, ale też z rozbawieniem, a może nawet ze zwykłym ciepłym uczuciem człowieka, któremu nie chciało się nic zmieniać, na pewno jeszcze nie w tej chwili. - Przynajmniej znam ciebie, więc mogę trochę przygotować się na kolejne rozmowy z moją wyjątkową siostrą - zażartował, opierając się wygodnie i dopijając whisky. - To wydaje się takie nieprawdopodobne, że wszystko tutaj mogłoby się ułożyć, ale kto wie, może jeszcze będzie tak, jakbyśmy znali się od dawna? To musiałoby być dziwne, spotkać się we troje, jakbyśmy nigdy nie zostali oddzieleni - zagaił jeszcze, trochę bardziej do siebie niż do kuzyna. Hercules doskonale zdawał sobie sprawę, że już wkrótce Wieszcze Sny zdradzą mu odpowiedź na tę wątpliwość, ale gdy tak gdybał, czuł się rozbrajająco normalnie. Jakby nie musiał wiedzieć, chociaż prześladujące go nieszczęście szybko odkrywało karty. Ale jeszcze nie teraz, pomyślał nagle z naciskiem. Nie teraz. - Mam nadzieję, że to rzeczywiście umiejętności medium, które za późno się ujawniają. Wiesz, jak wygląda to we Włoszech, szczególnie u westalek. Może, jeśli wcześniej zdarzały jej się takie sytuacje, ignorowała to albo traktowała jak zupełnie inną umiejętność? Tylko dlaczego teraz? Skoro raczej nie kochała swojego męża, jak to wszystko się wiąże? - Zmarszczył nieznacznie brwi, zastanawiając się nad tym wszystkim. Potem wziął głęboki wdech i stwierdził. - No cóż, dowiem się. Mam nadzieję, że wystarczy tylko ją uspokoić i powiedzieć jej, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego. - Chciał wierzyć, że to wszystko będzie proste. W hotelu czekało na niego jeszcze trochę Wieszczych Snów, które miały zdradzić mu przyszłość, ale może... Może tym razem coś się zmieni? Może chociaż raz będzie inaczej? Dlaczego miałoby nie być? Dlaczego? - Dowiem się - powtórzył, jakby obiecując to samemu sobie. Zaraz jednak zwrócił uwagę na coś innego - na myśl o tym, co czekało go w bagażach, Hercules nagle uświadomił sobie, że było już dość późno. Musiał spędzić dużo czasu u kuzyna, a w świetle ostatnich wydarzeń czuł się nieco niespokojny, będąc tak daleko od jubilerskich narzędzi i innych ważnych rzeczy. Zerknął na zegar. - Przepraszam, kuzynie, ale wydaje mi się, że zaczyna się ściemniać. Chyba powinienem się już zbierać - zaczął, podnosząc się powoli. - Naprawdę dziękuję ci za tę rozmowę - oznajmił szczerze, wyciągając do Konstantego rękę. - Muszę sobie to wszystko przemyśleć, ale bardzo mi pomogłeś. Może... może uda mi się porozumieć z Hersilią.


Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala Kominkowa   Pon 29 Paź 2018, 13:26
- Wiem, że nic na to nie poradzę, ale… – Wzrusza bezradnie ramionami, przeczesując prawą ręką lekko przydługawe włosy. – Ech, przykro mi z tego powodu. – Mogłoby być inaczej, gdyby Hersilia nie została wybrana na westalkę, jednak czasu nie da się cofnąć. Każdy rok stawał się coraz trudniejszy i im byli starsi, tym trudniej było doprowadzić do konfrontacji. Żyli osobno, a oprócz wspólnego nazwiska i więzów krwi nie łączyło ich zbyt wiele. Różnili się jak dwie krople wody, o czym Wroński dobrze wiedział, ale wierzył jednocześnie, że jeszcze jest szansa na naprawę ich relacji. – To musi być dziwne uczucie, kiedy twoja siostra jest zupełnie ci obcą osobą… Mam jednak nadzieję, że uda nam się kiedyś spotkać we wspólnym gronie. Naprawdę cieszę się z twojej decyzji i przyjazdu. Nie wiem, czy w tak krótkim czasie uda się wszystko załatwić, ale nie poddawaj się, jeśli zależy ci na jej poznaniu. – Konstanty wielokrotnie wyobrażał sobie podobne sytuacje, choć w rzeczywistości nigdy one nie miały jeszcze miejsca. Być może za to już wkrótce będzie okazja, żeby zorganizować wspólne spotkanie. – Jak mówiłem, ciężko mi cokolwiek stwierdzić. Nie wiem, czy potrzebne są jej kolejne problemy. A może to tylko jakieś urojenia? – Nie czekając na zdanie Herculesa, postanawia pociągnąć temat dalej: – Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Jestem tutaj  jeszcze przez kilka dni, więc postaram się z nią skontaktować, przejrzeć ponownie kartotekę i zastanowić się nad rozwiązaniem tej zagadki. Nie wiem, jak to wszystko się wiąże, czy śmierć Tomasa ma z tym coś wspólnego, a może też Hersilia coś ukrywa… Zajmę się tym, o to nie musisz się martwić. – Nie byłby zdziwiony, gdyby okazałoby się to prawdą. Znał dobrze swoją kuzynkę i był świadomy tego, że to było możliwe. Nie zawsze była z nim szczera.
- Co ty wygadujesz. – Wrońskiemu wcale nie podoba się, że Hercules postanawia zaraz wyjść z tak błahego powodu. Mimo że powoli zaczynało się ściemniać, co naturalnie w Rosji zawsze działo się o wiele szybciej niż we Włoszech, to i tak dla niego wciąż było wcześnie – zapewne dlatego że zdążył się przestawić ze względu na swój harmonogram pracy. Choć udało im się porozmawiać na ten jeden z ważniejszych tematów dla młodego Caravaggio, to jednak i tak nie byli w stanie nadrobić straconego czasu, gdyż w dalszym ciągu było zbyt wiele kwestii do poruszenia. Może nie wszystko na raz, ale przecież Wroński zaraz wyjeżdża na upragniony miesiąc miodowy i po swoim powrocie zapewne już nie zastanie tutaj swojego kuzyna, dlatego też koniecznie chciał wykorzystać ten moment jak najlepiej. – Nie przesadzaj! Nie ma mowy, Herculesie, nie zgadzam się na to. Dopiero co przyjechałeś, a już chcesz wyjść. – Konstanty wstaje błyskawicznie z miejsca i odkłada pustą szklankę z alkoholem na drewniany stolik, po czym wskazuje ręką kuzynowi wyjście z pomieszczenia. – Musisz coś zjeść. – A nawet gdyby próbował odmówić, to Wroński by mu na to nie pozwolił. – Nie masz wyjścia. Idziemy zaraz na kolację. Zaprosiłem rodziców, poznasz też w końcu moją żonę, Annę. Nie daj się prosić, kuzynie. Być może prędko się nie zobaczymy, a chciałbym ci przypomnieć, że zaraz wyjeżdżamy. – Jego naleganie po kilku minutach przyniosło pożądane skutki, gdyż w końcu Hercules zgodził się na jego propozycję (w innym przypadku zapewne zaciągnąłby go tam siłą) i dał się poprowadzić prosto do jadalni, gdzie mieli zjeść wspólny, rodzinny posiłek. Cała kolacja skończyła się bardzo późno, niemniej jednak była miłym zwieńczeniem dnia i próbą odbudowy rodzinnych relacji, które ostatnimi czasy zostały mocno zaniedbane. Oby tylko chwilowo.

Konstanty i Hercules z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala Kominkowa   
Powrót do góry Go down
 
Sala Kominkowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: