Навигация

Strumień
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieStrumień   Czw 26 Paź 2017, 18:15
Strumień

Znajdujący się nieopodal murów zamku po jego północnej stronie, okalający go niemal całkowicie niczym mroźna fosa, strumień wyczarowany przez samego Endara Sorokina na życzenie jego rozkapryszonej żony. Wypływa on bezpośrednio z litej skały, a kończy się głęboko w gęstwinie drzew Białych Ogrodów. Przez strumień, mniej więcej w połowie, przechodzi dość szeroki most bez poręczy zbudowany z desek drewna wyrzuconego na brzeg Bajkału.

Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Strumień   Nie 02 Wrz 2018, 21:50

23.06.1999



Tak rzadko bywasz w domu, Illyano. Całe życie poświęcasz się pracy. Tylko po to, żeby w kwiecie swojego wieku stwierdzić, że to wszystko, czemu oddałaś cały swój czas i energię, nie ma najmniejszego sensu. Kiedyś myślałaś, że pisana jest ci wielka kariera, a dziś, kiedy masz już wszystko – szanowane stanowisko, zdanie, które liczy się w twojej w pracy, swoje obowiązki i stabilny dochód, masz wrażenie, że brakuje ci czegoś najważniejszego. Ludzi. Całe życie zakładałaś, że wszystko robisz z jak największą korzyścią dla siebie. Myślałaś, że dobra posada ustabilizuje ci twoją przyszłość, ale nigdy nie czułaś się bardziej zagubiona niż teraz. Nie jesteś szczęśliwa. Nie jesteś nawet zadowolona. Nic nie daje ci żadnej satysfakcji, a oprócz tego czujesz się piekielnie samotna. Zakładałaś cały czas, że Tomas, który jako jedyny dawał ci poczucie sensu i bezpieczeństwa, zawsze będzie obok ciebie. Teraz, kiedy go nie ma, po tak długim czasie, w którym starasz się nie załamać, uczysz się, że przegrałaś w życie, bo część rzeczy brałaś za pewnik. Byłaś przekonana, że nie potrzebujesz nikogo. Odrzuciłaś potencjalną miłość w życiu, może nawet kilka miłości, a teraz jesteś sama. Obejmujesz się ramionami w rodzinnej posiadłości, pochylając twarz ku strumieniowi pod twoimi nogami. Nawet Endar znalazł swoją drugą połówkę. Jakże śmiesznie, bo myślałabyś, że jego serca nikt nie wzrusza. Jasna zapadła się pod ziemię. Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz rozmawiałyście. Przed rodzicami nie możesz okazywać słabości, przed sobą też w normalnych okolicznościach nie umiesz… ale przychodzi taki dzień, jak dzisiaj, kiedy coś w tobie pęka. Łzy spływają po twoich policzkach bez twojej kontroli. Dopada cię przy tym emocjonalny paraliż. To dziwne uczucie. Jednocześnie pozbawione bólu i czucia i przerażające. Jedyne co potrafisz wydzielić ze swoich emocji to dojmujący strach i pustkę. Jesteś przerażona konkretnie tym, że nie umiesz określić, co dokładnie czujesz. Cokolwiek by to nie było, fakt, że nie potrafisz tego nazwać, upewnia cię, że to nie może być nic dobrego. Dławisz się, ale nie łzami, ale tą beznadziejnością twojej sytuacji. Nie masz pojęcia co ostatnio wyprawiasz wobec obcych osób. Nigdy nie byłaś tak zgorzkniała, żeby objeżdżać nieznajomych ani tak zdesperowana żebyś musiała szukać bliskości u tych, dla których wcale się nie liczysz, ani nigdy nie będziesz, bo jesteś dla nich obcą osobą. Z własnego wyboru, bo przecież całe życie odpychasz od siebie tych, których dziś, gdybyś postępowała inaczej, mogłabyś nazywać przyjaciółmi. Tymczasem, stojąc na granicy wody, chciałabyś się rzucić w jej odmęty. Otrzeźwieć. Co ty wyprawiasz ze swoim życiem, Illyano?
Przykładasz dłoń do mokrej twarzy, przysłaniając z rezygnacją oczy. Nie potrafisz sobie nawet współczuć, bo masz dokładnie to, na co sobie zapracowałaś. Zasłużyłaś. Zastanawiasz się, czy był kiedyś taki moment, w którym mogłaś się jeszcze wycofać z takiego życia? Teraz zdaje się, że jest już trochę za późno, żeby coś zmienić. Nie wydaje ci się, żeby istniała chociaż jedna osoba, która chciałaby cię poznać. Pocieszyć. Zrozumieć.
Poprzedniego dnia, przez chwilę dajesz się oszukać, że może Arseniy jest taką szansą. W przebłysku głupiej śmiałości – echa dawnej, pewnej siebie – wysyłasz mu nawet list, ale dziś budzisz się z myślą, że wcale nie chcesz znać jego odpowiedzi. Świat jest zbyt rozczarowujący, żebyś chciała czekać na kolejny zawód. Cień na twojej twarzy i pustka w spojrzeniu, wyraźnie wskazuje na to, że jesteś tego faktu zbyt mocno świadoma. Zaciskasz powieki i wargi i gdybyś miała teraz chociaż do kogo krzyczeć, krzyknęłabyś o pomoc, ale zbyt mocno zdajesz sobie sprawę, że nikt by nie słuchał…
Wzdychasz z rezygnacją, opuszczając jak dotąd napięte ramiona w dół. Odsłaniasz blade ramię, na którego skórze widnieje czerwony ślad po twoich własnych paznokciach. Powinnaś poczuć ból w miejscu, w którym kurczowo zaciskałaś palce, bo możesz być pewna, że jutro pozostanie w nim siny ślad, ale czułaś jedynie lekkie ukłucie. Znacznie mniej dotkliwe niż to, co ryje ci teraz umysł.
Samotność. Smutek. Bezsilność. Zobojętnienie.
Możesz wyjść. Nie musisz się czaić.
Twój głos wydaje ci się bardzo odległy i obcy. Bardzo suchy. Słyszysz za sobą czyjeś kroki. Nie masz nawet ochoty ukrywać łez. Nie masz do tego też siły. Nie wstydzisz się zresztą tego, że płaczesz. Wstydzisz się, że nie masz się tym z kim podzielić. W tej sytuacji, to, kto w tym stanie cię zobaczy, nie ma żadnego znaczenia. To i tak niczego nie zmieni.
Opuszczasz wzrok w dół, na strumień, w odbiciu wody dostrzegając twarz Endara. On nie ma pojęcia, jak bardzo zmęczona jesteś. A jako brat, powinien.
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

adwokat
http://petersburg.forum.st/t1070-endar-sorokin#3929 http://petersburg.forum.st/t1104-endar-sorokin#4105 http://petersburg.forum.st/t1081-lew-polnocy#3983 http://petersburg.forum.st/t1102-yana
PisanieRe: Strumień   Sro 19 Wrz 2018, 00:58
Najbardziej lubił Irkuck zimą. Mróz, w którym nie można oddychać, ziemię skutą lodem i trzask śniegu wtórujący każdemu z pewnych kroków. Brodził w nim po kostki i czuł się jak ostatni z ludzi nawet na skraju lasu, który doskonale znał. Po przebrnięciu przezeń aż do końca, z niektórych miejsc wciąż można dostrzec mury zamku. Wtedy czar pryska, a on wychodzi po prostu na dziwaka. Ale nadal, mimo wszystko, lubi tę niezmienność krajobrazu, nieruchome zimno i samotność, jaką mu zapewnia. Myśl, że kiedyś z własnej woli wyrzeknie się tego poczucia władzy i odosobnienia i zrobi krok w kierunku ostatecznego zaprzeczenia własnemu umiłowaniu samotności latami uparcie wkładał między bajki, a tymczasem przed upływem roku od ostatnich roztopów, przechadzał się już po włościach Sorokinów jako żonaty mężczyzna. Sam nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń, cóż dopiero mówić o jego rodzinie. Ani słowa nie powiedzieli o jego decyzji o małżeństwie, nikt, nawet Jasna, nie spróbował wpłynąć w jakiś sposób na jego myślenie, z góry uznając tę walkę za przegraną. Doskonale wiedział, że tak będzie, do takiego przebiegu spraw ich przyzwyczaił. Zawsze był ze swoim życiem zupełnie sam i chociaż świadom był, że z żoną będzie musiał podzielić się przynajmniej jego częścią, nie odczuł jeszcze, by wiele się zmieniło. Zdziwiła go być może jedynie łatwość, z jaką spełniał zachcianki Adeli, kiedy przyjechała wreszcie do Rosji. Tak bardzo przywykł do własnej nieustępliwości i braku poszanowania dla potrzeb innych domowników irkuckiej twierdzy, że kiedy bez chwili wahania wyczarował dla tej młodej, egzotycznej kobiety strumień biegnący przez sam środek ukochanych przez lata ziem, rozrywając je na pół, mimo wielu przemyśleń, nie potrafił wytłumaczyć tej decyzji.
Szczycił się przedtem własną racjonalnością. Najluźniejsze sploty faktów potrafił zacieśnić w poszukiwaniu klarownych odpowiedzi, motywacji ludzkiej. Ale co próbował osiągnąć ustępując swej młodej żonie – wciąż nie wiedział. Jego myśli podążyły mimowolnie w kierunku nierozwikłanej tajemnicy, gdy wyszedł na świeże wiosenne powietrze. Nawet w największych, całkiem pustych salach domostwa szybko zaczynał się dusić, sama świadomość, że piętro wyżej może snuć się Nikolai, a w kuchniach matka dyryguje służbą ze swym zwykłym grymasem niezadowolenia była przytłaczająca. Żadna z tych rzeczy nie byłaby ciosem wymierzonym bezpośrednio w niego. Codzienne życie najbliższych dla Endara osób było po prostu zapalnikiem dla kumulowanej w jego osobie goryczy, która przez lata stała mu się bardzo bliska. W końcu przestał nawet uznawać ją za wadę, postrzegając w zamian jako jeden z definiujących elementów jego osobowości. Taki po prostu był, a wszelka chęć zmiany wyparowała z czasem.
Po kilku krokach zobaczył, że Illyana stoi nad strumieniem i, chociaż od niej także chciał uciec wychodząc, postanowił podejść bliżej. Potem zobaczył, że płakała i natychmiast pożałował swojej decyzji. Stanął w niewielkim oddaleniu od siostry, świdrując badawczym spojrzeniem jej profil. Pobladły i poznaczony śladami łez, był bardziej ludzki niż oblicze, do którego przywykł. Bardziej kobiecy, stawiał wobec niego wymagania, którym Endar nie potrafił sprostać.
Nie lubił oglądać płaczu, wiedząc, że ten eksponuje największe z jego słabości, naraża nieczułość, którą nosił jak pancerz, na silny cios. Sorokinów nie wychowano na mazgajów, Osip nie pozwalał także córkom za bardzo się roztkliwiać. Endar pamiętał Illyanę płaczącą tylko jako dziecko. Jasnie zdarzało się to częściej, nawet, gdy już dorosła. Jej jednak wybaczał bez zastanowienia – nawet, gdy osiwieje, zostanie ich najmłodszą siostrzyczką i będzie jej wolno wszystko. Z Jasną potrafił się obchodzić, przy niej stawał się troskliwy, chwilami nawet serdeczny. Mając u boku Illyanę, mógł tylko milczeć.
- Co się stało? – gdy wreszcie przemówił, okazało się, że wybrał słowa wyjątkowo jak na siebie rozczarowujące. Zatrzymał się za Illyaną, ręce splatając za wyprostowanymi plecami i czekał na odpowiedź w przerażającym bezruchu, kościsty, cierpliwy i bezlitosny Tanatos, a współczucie nawet na chwilę nie zagościło w jego głosie i spojrzeniu. Niemal widać było cień rzucany na sylwetkę siostry przez upiorne skrzydła, a przecież nie było w tej scenie żadnej liryczności. Nie tak powinno być, rola obserwatora nie została napisana dla Endara. A mimo to w gęstniejącym z każdą chwilą powietrzu czuć było tylko obowiązek, gdzieś w oddali majaczyły linie przezeń wytyczone, a Endar poruszał się wzdłuż nich po omacku jak ślepiec. Powinien zawczasu przyzwyczajać się do tej ciemności. Biorąc Adelę za żonę, podpalił lont. Ogień trawił wijący się wokół niego sznur, odliczając dni do momentu, w którym będzie musiał zostać głową rodziny. Przyjmie zupełnie nową rolę, która zmusi go do ostatecznego porzucenia bezpiecznej samotności.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Strumień   
Powrót do góry Go down
 
Strumień
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Strumień przecinający ogrody.


Skocz do: