Навигация

Wielki Hol
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Wielki Hol

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieWielki Hol   Czw 26 Paź 2017, 18:18
Wielki Hol

Tuż za potężnymi, stworzonymi z brył lodu drzwiami wejściowymi znajduje się wysoka na dwa piętra sala wejściowa, która bez wątpienia wprawia w zachwyt swoim wystrojem. Jest to jedyne pomieszczenie w zamku z względnie obfitym zdobieniem, gdyż – zgodnie z atmosferą całego budynku – jest utrzymana w kolorach bieli, szarości i czerni, a cały sufit pokrywają florystyczne płaskorzeźby spływające na ściany i kolumny pomiędzy balkonami wyzierającymi z korytarzy z wyższych kondygnacji. W środku nie ma żadnych okien, więc jedynym źródłem jakiegokolwiek światła jest spektakularny i mocarny żyrandol, który został niegdyś stworzony za pomocą magii.

Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Wielki Hol   Pon 09 Kwi 2018, 12:15
10 czerwca 1999


Nieczęsto powracasz do rodzinnego zamku w Irkucku. Większość czasu spędzasz teraz w Moskwie, czy w Petersburgu. Dlatego czas, który mogłabyś teraz poświecić pracy, wyjątkowo spędzasz na przypomnieniu sobie murów rodzinnego domu. Zdajesz sobie szybko sprawę, że nie potrzebujesz szczególnego skupienia. Poruszasz się tu naturalną ścieżką, jaką zawsze obierałaś, aby rozprostować nogi, odpocząć od czasami przytłaczających cię obowiązków. Wkraczasz do sali, w której jedyne światło, jakie ociepla twoją surową, w zamyśleniu, twarz, to to, które pada z eleganckiego, wystawnego żyrandola nad Twoją głową. Przez lata znieczulasz się na jego piękno, ale teraz, po czasie, przystajesz, żeby się mu przyjrzeć. Czy zawsze był tak zjawiskowy? Dusan, swobodnie kroczy przy Twojej nodze. Czuje się tu lepiej niż w ciasnym mieszkaniu w Petersburgu. Ma przestrzeń do chodzenia, mnóstwo zakamarków do schowania się. Próbuje porwać cię do wyjścia na zewnątrz. Z trudem opierasz się zwierzęcemu urokowi. Kucasz przed nim, kiedy w końcu jasne oczy odrywają się od sufitu.
Nie teraz.
Chłoniesz wspomnienia wspólnego dzieciństwa spędzonego w tym domu. Absorbujesz każdy znany ci zapach. Nic się tu nie zmieniło. Prócz ciebie. Stoisz w innym miejscu, w innym czasie, z innymi problemami. Kiedyś największym z nich było decydowanie o swojej przyszłości. Teraz najbardziej głowę zaprząta ci przeszłość. Wczorajsze spotkanie z Raskolnikami jest czynnikiem, dla którego się tu zjawiasz. Licząc na chwilę wytchnienia. Twoje uświęcone miejsce nie przynosi ci już jednak więcej żadnej ulgi. Zderzasz się z mieszanką uczuć. Miłymi wspomnieniami, zakrapianymi bolesnym przypomnieniem o śmierci brata. Dopiero teraz zdajesz sobie sprawę, że we wszystkim, co dobre, towarzyszył ci on.
Czy Endar i Jasna, tak samo długo jak ty, kurczowo trzymają się przeszłości?
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

adwokat
http://petersburg.forum.st/t1070-endar-sorokin#3929 http://petersburg.forum.st/t1104-endar-sorokin#4105 http://petersburg.forum.st/t1081-lew-polnocy#3983 http://petersburg.forum.st/t1102-yana
PisanieRe: Wielki Hol   Sro 11 Kwi 2018, 19:03
Im mniej miał wokół siebie innych Sorokinów, tym lepiej Endar czuł się w domu. Nie należał do osób ciepłych i rodzinnych, uśmiechy, uściski i pocałunki wymieniane przy okazji różnych świąt były zawsze tylko powierzchowne. Z tym samym wyrazem twarzy, wyrażającym zaledwie pół grama więcej emocji niż gliniana maska, przyjmował życzenia szczęścia podczas ceremonii swoich zaślubin z Adelą i kondolencje, jakimi zapewniano go o współczuciu po śmierci Tomasa.
Nie da się ukryć, że Endar ma ze swoją rodziną trudną relację. Jest jednak przy tym zadziwiająco jasne, jak bezwarunkowo przywiązany jest do swego irkuckiego domu.
Nie poszedł nigdy śladem starszej siostry i nie wyprowadził się „na swoje”. Niejednokrotnie czuł się niezręcznie siedząc przy kominku z ojcem i braćmi, lecz gdy mógł samotnie krążyć po korytarzach i komnatach surowego zamku, wynagradzało mu to cały dyskomfort spędzania czasu z krewnymi. Zimno białych murów było wyrozumiałe, wcale nie wadziło mu tak jak Adeli, która zapewne najchętniej obwiesiłaby wszystkie ściany w ich komnatach kolorowymi pledami i dywanikami. Endar tymczasem uwielbiał prostotę, która w nich tkwiła i siłę nieosłoniętą zbędnymi ozdobami.
Wnętrze zamku było strojne w skromny, niewymuszony sposób, który całkowicie przemawiał do gustu Endara. Jak często nie korzystałby z okazji, by seniorowi rodu i jego marudnej małżonce jakoś się sprzeciwić, nigdy nie zmieniłby niczego w wystroju posiadłości Sorokinów. Niemal nie zauważał go już, będąc ciągle w pośpiechu, nie oglądał płaskorzeźb zdobiących sufit w majestatycznym holu, ale sama świadomość ich obecności i pamięć o nich już z najmłodszych lat mocno podbudowywała jego poczucie bezpieczeństwa.
Nie, żeby ktokolwiek musiał się o tym dowiedzieć. Endar nie okazywał na ogół swoich sentymentów, nie przyznawał się do materialnego przywiązania. I nigdy nie wspominał dzieciństwa z braćmi i siostrami.
Dlatego też, gdy wchodząc przez lodowe drzwi do holu mijał Illyanę, zerknął na nią zaledwie, zatrzymując się tylko na krótką chwilę.
- Cześć, siostra. Co tu robisz o tej porze?
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Wielki Hol   Sob 14 Kwi 2018, 09:24
Pora na jakieś szczególne działania zdecydowanie nie była odpowiednia - ciemność za oknem w końcu nie zachęcała do wyjścia, a raczej owinięcia się puchową kołdrą i snu, choć noce rzadko kiedy były chłodne. Dodatkowym, dla wielu zniechęcającym wydarzeniem do opuszczenia łóżka było takie zjawisko pogodowe jak burza, która zaczęła się dość znienacka. Wierzycie w znaki? Bo być może jakiś daje wam właśnie sam Pochwiściel.
Ni z tego ni z owego usłyszeliście przytłumione odległością i ścianami głosy oraz szybkie, coraz wyraźniejsze jak sama rozmowa kroki. Choć początkowo nie mogliście wyłapać o czym mowa to dość szybko zorientowaliście się, że właśnie idą wasi rodzice. Nie wiedzieć czemu spieszyli się do drzwi wejściowych.
- Myślisz, że to prawda? - spytała wasza matka.
- Jak go znam to nie kłamie ani nie przesadza - odparł Osip Sorokin otwierając drzwi.
Jeśli właśnie postanowiliście przyjrzeć się całej sytuacji zobaczyliście, jak z ciemności wchodzą do środka trzy zmoknięte postacie - najwyraźniej zostały zaskoczone przez deszcz.
- Jasne, że nie przesadzam. Sam zobacz, takiej iluzji chyba nikt by nie był w stanie stworzyć! - powiedział udając lekko urażonego Yov Sorokin, daleki kuzyn waszego ojca. Mimo niebliskiego pokrewieństwa mają ze sobą nawet bliskie relacje. A przynajmniej mieli do dnia zaginięcia syna mężczyzny, po którym Yov zamknął się w sobie na długie lata. Szczerze powiedziawszy nie spodziewaliście się go jeszcze ujrzeć.
Uśmiechnięty wypchnął do przodu młodzieńca, który zdecydowanie urodził się w podobnym okresie co wy.
- Osip, mój syn, Olgov Sorokin po tylu latach do nas wrócił. Uwierzyłbyś? - powiedział w tej chwili najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Podejdziecie mu pogratulować czy uznacie całe zdarzenie za niewarte waszej uwagi?
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Wielki Hol   Pon 16 Kwi 2018, 21:33

Wywołujesz wilka z lasu. Nie mija chwila, a w drzwiach pojawia się Endar. Nie poświecasz mu wiele uwagi, unosząc zaledwie spojrzenie znad łba Twojego lisiego kompana. To odruch bezwarunkowy, ale przyciągasz go do siebie, wciągając jego łapy na swoje uda. To dziwne, jak przezornie reagujesz na widok własnego brata. Nie wypierając się rodzinnej więzi, możesz jednak z pewnością stwierdzisz, że nie zawsze wiesz, czego możesz się po nim spodziewać. Choć gdybyś miała za niego poręczyć przed innymi, prawdopodobnie wtedy nie miałabyś żadnych oporów. Tego mechanizmu ograniczonego zaufania nie potrafiłabyś w żaden sposób wyjaśnić. Mimo swoich starań, w tym momencie nie możesz nic poradzić na to, że kiedy Endar przystaje obok Ciebie, Dusan wyciąga szyję w jego kierunku, próbując obwąchać mu nogi. Pozwalasz mu na to. Dobrze wiedząc, że w ten czy inny sposób dopnie swego. Zbyt mocno mu pobłażasz, jak na kogoś, z kim ciężko ugrać kompromis. Mogłabyś chociaż spróbować choć raz mu odmówić. Tymczasem obserwujesz, jak młody lis zsuwa się z Twoich nóg, obchodzi stopy Endara i staje na tylnych łapach, żeby wspiąć się wyżej, do jego kolan. Zaczepić się pazurkami o spodnie i przyłożyć nos do podejrzanych, endarowych spodni. Wyniuchać, czy można mu ufać.
Nie śpię — odpowiadasz oczywistą oczywistością, skupiając się zbyt mocno na działaniach zwierzęcia, żeby koncentrować się na słowach brata. Dopiero kiedy Dusan się nudzi, decydując się, że towarzystwo dwóch ludzi przerasta zakres jego tolerancji, poświęcasz uwagę młodszemu Sorokinowi. Wcześniej jednak odprowadzasz liska spojrzeniem, kiedy oddala się w głąb pomieszczenia, badając teren.
Odświeżam pamięć.
Wstajesz, przejeżdżając dłońmi po udach, wygładzasz szerokie spodnie, na których Dusan pozostawił rudo-burą sierść. Mimochodem ściskasz poły futrzanej kamizelki, narzuconej na cienki golf. Nie potrafisz się przy nim rozluźnić, kiedy twój brat, swoją postawą zdaje się przekazywać nic więcej niż tylko fakt, że zatrzymał się tu tylko na chwilę. Nie wiesz czy powinnaś go tu zatrzymywać. Skoro jednak już tu był…
Pamiętasz… — ale nie kończysz, bo czyjś głos przedziera się przez nocną ciszę, nawet przez Twój ton. Rozmowy odbijają się wyraźnie od ścian pustego korytarza. Jeszcze nie słyszysz ich dokładnej treści, ale kiedy kroki stają się wyraźniejsze, a czyjeś sylwetki wyłaniają się z pół-mroku, po drugiej stronie holu, wzdychasz w duchu.
Etyka wymaga od nas przywitania.
Nieświadomie słowa ubierasz w naukę, jakbyś pouczała brata, chociaż przecież nie taka jest Twoja rola. Co już powiedziane, nie zostanie już jednak cofnięte, dlatego nie komentujesz tego bardziej. Ograniczając swoją reakcję do bezgłośnego westchnięcia, udajesz się w kierunku dochodzących dźwięków. Zanim znajdujecie się w zasięgu rozmów, tak, żeby Twój szept mógł zostać usłyszany dalej, przez większą ilość odbiorców, kierujesz swoje słowa wyłącznie do brata.
Jakże taktownie… wprowadzać radość ze znalezienia syna do domu, w którym żałoba po śmierci jednego z dzieci jeszcze nie minęła.
Mimo swojego sceptycyzmu wobec wuja – dla Ciebie obego człowieka, który odciął się od rodziny. Podchodzisz bliżej kłaniasz się, wymieniasz się obowiązkowym, grzecznym powitaniem.
Wuju… — skinasz grzecznie głową, bezpiecznie — Ciężko było nie usłyszeć tak entuzjastycznie wypowiedzianej nowiny z końca sali… gratuluję.
Pierdolenie. Nigdy nie miałaś większej ochoty niż teraz, wyprosić rodziny z Twojego domu. Dalej rościsz sobie do tego terminu prawo, choć od lat już mieszkasz w Petersburgu.
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

adwokat
http://petersburg.forum.st/t1070-endar-sorokin#3929 http://petersburg.forum.st/t1104-endar-sorokin#4105 http://petersburg.forum.st/t1081-lew-polnocy#3983 http://petersburg.forum.st/t1102-yana
PisanieRe: Wielki Hol   Nie 22 Kwi 2018, 23:13
Wilk jest z Endara jak, nie przymierzając, trąba z koziej dupy (i nawet wielkie damy w jego domu – siostry, o matce nie wspominając – musiałyby mu wybaczyć użycie nieeleganckiego porównania, znając Sorokina i wiedząc, jak trafne jest w jego opisaniu). Ani stadny, ani szczególnie oddany pojęciu hierarchii. Że utknął w jednej, skisł i nawet daje radę funkcjonować – trudno, najlepszym zdarza się zabrnąć za daleko w przypadek z wygody. Tak czy inaczej, wilk czy nie wilk, został bardziej przez porządek dnia niż siostrzane myśli wywołany, istotnie, z lasu. Uczuciem, które w domu rodzinnym towarzyszy mu zawsze, jest zblazowany rodzaj zmęczenia, który uniemożliwia mu bardziej ekspresyjną mimikę twarzy, ułożenie po sobie zdjętych niecierpliwie butów, czy w końcu – choćby szczątkowe zainteresowanie się życiem swojej starszej siostry, gdy toczy się ono w miejscu i warunkach, w których Endar nie potrzebuje myśleć o pracy.
Mając więc to nieszczęście pracować z pierworodną Osipa Sorokina i widywać ją codziennie (czyli i tak już stanowczo zbyt często), uśmiechnął się do Illyany zdawkowo, baczniej przyglądając się lisowi towarzyszącemu kobiecie niż starannie dobranym elementom jej ubioru i minie zdradzającej nostalgiczny kierunek wędrówki jej myśli. Mogłoby rozbawić go, z jakim matczynym lękiem przygarnęła do siebie zwierzę (a kto wie, czy nie zechciałby wyjątkowo okazać mu swoje zainteresowanie, będąc ofiarą swej wielkiej słabości do wszelkich przejawów dziczy). Cóż innego mogło być lepszym dowodem na zepsucie, jakie toczyło relacje rodzeństwa z irkuckiego zamku? Wspólnie dorastali i kształcili się, każdy z nich stawał się na swój sposób spaczoną wersją ideału, by teraz… w chłodzie swych ułomnych osobowości nie umieć wciąż podzielić się czymś po prostu z bratem lub siostrą bez wątpliwości o bezpieczeństwo rzeczy, do której udało im się przywiązać.
W chwilach, gdy nawiedzała go refleksja, Endar nieraz dziękował już bogom za Jasnę, która ocaliła jego prawidłowe odruchy i zmuszała zastałe z zimna emocje do funkcjonowania choć na części rodzinnej płaszczyzny.
Nie pamiętam, odszczeknąłby, gdy zapytała. Byłaby to reakcja przesadzona i, jak można domyślić się z pierwszego, nieprawdziwa. Pamiętał dużo z dzieciństwa, robił jednak wszystko, czym w swej mocy dysponował, by się od owej pamiętanej przeszłości możliwie odgradzać. Metodycznie oddzielał przykre wspomnienia wiążące się z rodzicami, braćmi i siostrami, budując sobie fundament z samotnych momentów, które w myślach idealizował i wyolbrzymiał, łącząc siebie samego z murami zamku i terenami Syberii, nie jej samozwańczymi władcami, do których rodziny należał.
Nie mogąc w tych okolicznościach stać się wilkiem, z dala od domowego ogniska Endar zaskakująco potrafił jednocześnie z zapalczywością drapieżnika rzucić się do gardła każdemu, kto z podobną dziedzicowi zuchwałością rościł sobie prawa do niechęci wobec Sorokinów.
Nawet w nienawiści stał się w końcu samolubny.
Nie mówiąc więc nic (a na karcącą uwagę siostry unosząc brwi lekceważąco), przyglądał się poruszeniu, jakie wzbudzili w wielkim holu jego rodzice.
- Zbyt dużo wymagasz od własnej warstwy społecznej. Takt? – odszepnął tylko siostrze, podchodząc wraz z nią do przybyszów. W domach takich jak ten żałoba nie powinna nigdy zacząć się naprawdę. Rację bytu miała tylko na zewnątrz, między murami zamku była niczym więcej od słabości. Tej zaś poddali się wszyscy prócz niego. Wciąż nie nauczył się tęsknić za najstarszym bratem.
- Kuzynie – przyjrzawszy się sylwetce Olgova, podjął po słowach Illyany nie siląc się na minę, która zasugerowałaby wujowi, że Endar ma ochotę wpuszczać jego i cudownie odnalezionego syna do środka. – Witamy z powrotem. Gdzie żeś się podziewał przez te wszystkie lata?
Powrót do góry Go down
avatar


Nowy Meksyk, USA

22 lata

błękitna

neutralny

żona
http://petersburg.forum.st/t1148-awendele-kiwidinok-sorokina http://petersburg.forum.st/t1188-awendela-kiwidinok-sorokina#4690 http://petersburg.forum.st/t1189-caracara#4691
PisanieRe: Wielki Hol   Pon 23 Kwi 2018, 00:05
Kwesta była dniem wolności, po raz pierwszy od czasu ucieczki do Meksyku mogła pozwolić sobie na to, by robić wszystko jakby potworność łowców szukających ostatnich dzieci białych gór nie istniała i nie mogła jej dosięgnąć - bo i taka była prawda, w ogrodach pałacu sprawiedliwości tamci szaleńcy byli ostatnią rzeczą jakiej mogła się spodziewać. Piękny dzień, który przywitała wtedy z tak ogromną radością wzbudził również ogromnie wiele refleksji i choć całe popołudnie podśmiewała się, mrugała oczami i zachwycała znajomych swoją egzotyką czyli spełniała wszystkie oczekiwania swojego małżonka-właściciela, to pod tą skorupą papużki na ramieniu ze smutkiem obserwowała kalectwo słowiańskiego społeczeństwa, gnuśność ludzi, obrzydliwe gesty i próżność jakimi cuchnęły obwieszone, mimo skromnej okazji dłonie podawane co chwila, unoszące od niechcenia plakietki z numerami, zblazowanie arystokracji popijającej szampana w odlotowych kreacjach, wydającej absurdalne pieniądze na bibeloty w zacienionym parczku jakby to był byle towarzyski obiad. Zupełnie inaczej spoglądała na swojego małżonka, odnajdującego się w tym ociężałym kunszcie bycia szlachcicem z niebywałą łatwością i wtedy chyba pierwszy raz cień wątpliwości pojawił się w jej głowie. Wahanie. Czy rzeczywiście ogień wygra, czy lód.
Od czasu kwesty Awendele więcej czasu spędzała na rzeczywistym przysłuchiwaniu się tyradom Sorokinowej Matrony, obserwowała zachowania sióstr Endara, nie unikała zaciekle kontaktów z gośćmi domu, a co najważniejsze - minimalizowała czas spędzany w samotności, szwendając się po okalających zamek włościach.
Raban z powodu przybycia zupełnie nieznanego człowieka, oznajmiającego odnalezienie syna o którego zaginięciu nie mogła wiedzieć mniej, bo wiedziała całe nic wywabił ją z sekretnej wędrówki korytarzami. Podczas trzeciej kwadry księżyca splotła rzemienne idolki, które przez ostatnie dwa dni ukrywała w zakamarkach białej twierdzy i z jednym takim wciąż w dłoni, równie zagubionym, bez swojego miejsca na ziemi tak jak i ona, zagubiona, bez swojego miejsca na ziemi, cicho jak kot prześlizgnęła się pod przeciwległą drzwiom ścianę, weszła na jedną z kanap i usiadłszy po turecku na zimnych białych poduchach sofy przyglądała z uwagą całemu zajściu. Ojciec i matka, Illyana, Endar, wspaniałe wieści i uśmiech najszczęśliwszego człowieka na świecie a jednak wciąż, wciąż ten palący w oczy w serce lód tej rodziny, niezdolnej ucieszyć się z niczyjego szczęścia, nawet członka własnego rodu. Czy kłamał, czy przesadzał, czy była to iluzja, czy nie dostrzegali iskier radości w jego oczach? Czy musieli wszyscy, co do jednego soroczka w sorokinowym gronie, dławić każdą iskrę życia w ścianach swojego domu, zdusić, zgasić, zabronić sobie i światu eskalować ponad poziom emocjonalny ameby? Westchnęła bezgłośnie, rozplatając rzemyk zawiązanej pod szyję, parcianej sukienki wyglądającej jak wyszyta koralikami tubo-szmata. Nie mogła oddychać, zabierali cały tlen jej życia. Walcz Adela, walcz, nie gaśnij.
Więc zaśmiała się.
Głośno, szczęśliwie, śmiechem pozbawionym szyderstwa, śmiechem od którego wszystkie płaskorzeźby zdobiące wielki hol zdawały się krzywić jak na wycie piekielnych ogarów. Jakby śmiech, radość, szczęście były w tym domu przekleństwem, obrzydliwością, impertynenckim uchybieniem prostaczki. Zeskoczyła z kanapy z gibkością zwierzęcia i korzystając z konsternacji pozostałych podeszła do cudownie odnalezionego, słowiańskim obyczajem ucałowała z uśmiechem jego oba policzki i wcisnąwszy mu w ręce plecionego z rzemyków idola zakomunikowała:
- Witaj w domu. - jakby to był jej dom. Jakby to było jej plemię. Każdy dzielny wojownik czy wędrowiec, który zgubił drogę ale odnalazł swoje ścieżki na powrót do rodziny, do wioski był zwycięzcą, bohaterem, który pokonał przeciwność losu i choćby dla wszystkich ta przeciwność wydawała się maleńką - dla zagubionego była wszech-powodem niepowodzeń. Zamek Irkucki, siedziba nestora rodu, była przecież ostoją dla każdego Sorokina, tyle przynajmniej zdołała zapamiętać z tych niekończących się godzin poznawania słowiańskiej szlachty.
- Powiem kucharzom, by natychmiast coś przygotowali. - zaświergotała wypracowanym do perfekcji wyniosłym głosem nadętej damy komunikat, uśmiechając się do pani matki nim ta zdążyła zmarszczyć na całokształt sytuacji nos i zniknęła w drzwiach prowadzących do salonu kamiennych schodów.

z/t
Powrót do góry Go down
 
Wielki Hol
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Początek upadku Nierządnicy i Babilonu


Skocz do: