Навигация

Brama Psów (K)
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Brama Psów (K)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieBrama Psów (K)   Sro 14 Lut 2018, 13:30
Brama Psów (K)

Pod tą nieco upiorną nazwą zastać można zabytkowy portal zbudowany z gładkiego, czarnego kamienia, u którego podstawy stoją dwie figury kamiennych psów. Jeden z nich spogląda wewnątrz bramy, a drugi obserwuje drogę prowadzącą ku niej. Stoi na otwartej przestrzeni i stanowi swego rodzaju element dekoracyjny okolicy, gdzie wieczorami nierzadko zbierają się uliczni muzycy czy cyrkowcy, którzy swoimi występami gromadzą wokół siebie wielu czarodziejów. Starsi mieszkańcy dzielnicy po zmroku jednak wolą omijać to miejsce szerokim łukiem, spluwając przez ramię na odgonienie złych uroków. Historia tego miejsca nie jest znana, choć mówi się, że skrywa w sobie tajemnicę, której jednak może nie warto znać.

W tym temacie możesz rzucić kością k6. 1, 2, 3 – starsza pani opluwa Cię przez ramię, po czym próbuje wygonić z tego miejsca. 4, 5, 6 – znajdujesz koło psiej łapy sakwę z brzęczącymi rublami, obawiasz się jednak tak po prostu podnieść ją z ziemi.

Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Pon 07 Sty 2019, 12:26

02.08.1999



Byłoby z tego (do pewnego momentu) całkiem ładne ujęcie, najlepiej w skali szarości, scena obyczajowa, wokół ludzie, a na pierwszym planie dwie kobiety, jak się przyjrzysz to całkiem podobne mają rysy, oczy duże i usta, buzie dosyć pyzate, pomimo, że już krążą koło trzydziestki a nie wieku nastoletniego. Tylko tęczówki jak z innych kalek, niebo się z ziemią styka, a przy tej ziemi to jeszcze przeraźliwa ilość piegów. Na czarno białym zdjęciu właśnie, z odpowiednim filtrem, to podobieństwo byłoby dobrze zarysowane, szczególnie, gdyby je jakiejś gruzińskiej ciotce przedstawić, do razu by padło dziewczynki, wy to jesteście cały tata.
Była jeszcze ta latorośl malutka, nogami wierzgająca, bezzębna, co w wózeczku leży i nie wie, co się wokół niej dzieje, bo poza ogromną głową ciotki i czasami mamy to nie za wiele ten człowiek widzi. Chmurki jakieś tam nad ciotką.
Ciekawe, do kogo to podobne, oczy duże już ma, ale które dziecko nie ma prawda? Zawsze gały jak ping pongi, to nie osądza z góry, że pójdzie urodą na Janashvilich, a co człowiek to inna opinia.
Edna uniosła dłoń, przeczesując skrócone włosy, bo odkąd zaczęła karmić, to jej garściami zaczęły wypadać, takie to są cienie i blaski cudownego stanu macierzyństwa.
Akurat się w stronę straganów wybierały krokiem spacerowy, bo skoro taka obyczajówka to niech będzie i targowisko, kiedy mijały Bramę Psów.
-... I wtedy on usiadł i mówi naostrz miecz Vojtku.... - Nie ważne jak byłaby zaaferowaną rozmową o fascynujących przygodach Vojtusia i jego próbach zostania docenionym i dostrzeżonym przez starego zrzędę i tak nie zwróciłaby uwagi na staruszkę, która je mijała. Bo ludzie zawsze się po prostu znajdą na naszej drodze.
Najwyraźniej ta tutaj jednak uznała kobiety za jakiś tfu (na psa) urok, bo trafiła Ednę swoją starczą melą idealnie, to chyba lata praktyki plucia pod bramą, godne pozazdroszczenia.
Edzia zatrzymała się gwałtownie i odwróciła w poszukiwaniu sprawcy, dostrzegając staruszkę, bo tylko ona wyglądała na winną. Zdradziło ją, że bezsensownie nie poszła dalej.
- Co pani wyrabia?! - Na cały panteon bogów słowiańskich, przecież mogła naharkać do wózeczka!!


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Pon 07 Sty 2019, 17:56, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Pon 07 Sty 2019, 12:26
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 3
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Pon 07 Sty 2019, 12:33
Mieszkała tu rok, odkąd wróciła ze stypendium, ale Moskwy za nic nie oswoiła. Może jeszcze tego dokona, może, gdyby przestała migrować między Etną, a Petersburgiem, to by szybciej poszło. Szkoda jej było porzucać Hotynkę, dalej chorowała na jej prestiż, ale równie trudno zostawić siostrę, choć miała świadomość, że bywa niezręcznie i jest uciążliwa. Ale dzisiaj Tsisia nie zaprzątać tym głowy - miałą wolny poniedziałek, Księzyca ubywało i Mizia nie marudziła. Cały rytuał wchodzenia na Aleję Zwycięstwa był spełnieniem marzeń dziesięcioletnie Cyzi, tej dwudziestoośmioletniej również - stuknij w co trecią lewą płytkę bez nastąpienia linii.
Było gwarno, ale ludzie usuwali się z drogi przed wózkiem dziecięcym, kolejny przywilej, bo nikt nie ryzykuje starcia z takim czołgiem w pastelowych kolorach z gondolą, jak dziób Titanica i koszem niby tylko na drobne zakupy i zabawki, a poza tym mały kociołek, latający dywan oraz małego bełta.
Tsisia szła obok Edzi kiwając głową, całkiem pochłonięta opowieścią siostry, równocześnie cały czas błądziła wzrokiem po przechodniach, straganach, kamienicach.
- Vojtki to zawsze są przegrane ofiary losu. To się nie skończy dobrze. - Wiedziała, co mówi na jej roku był jeden taki, co mu ojciec kazał iść na medycynę i zawsze był tym typem, co zaliczał kampanie wrześniowe, styczniowe, spał na wykładach i był pierwszym celem wykładowców. Oczywiście, że źle skończył, znaczy no nie było go w Hotynce, to znaczy, że mu się nie powiodło.
Tsisia zrobiła jeszcze większe oczy, gdy się jej siostra postanowiła dać oznakę swego wulkanicznego temperamentu. Obróciła się posłusznie, jak kaczuszka za matką, a staruszka splunęła przez drugie ramię, od kiedy trzeba było przez oba? Na podwójne licho? Jedno na bramę, drugie na matkę-Gruzinkę. Za drugim razem nitka silny trafiła w nogi odsłonięte przez krótkie, dżinsowe szorty. Młodsza Janashvili wykazała się stoickim spokojem, bo nawet nie drgnęła. Po tym, jak na studiach obrzygał ją trup rozkładającym się przewodem pokarmowym już niewiele mogło ją ruszyć. Po chwili błysnęła myśl, że gdzie tam Edzia by się zwykłą melą przejęła, ale Mizia. Ta ma jeszcze trochę na zdobycie doświadczeń oblewania płynami ustrojowymi w różnym stanie patologicznym.
- Niech idą, niech idą stąd szybko, bo się dziecko zauroczy i pech straszny, nieszczęście będzie - a przy tym staruszka ruszyła żwawo w stronę kobiet, jakby za ramię chciała odciągnąć. - No już, już, głupie kozy - pokrzykuje i potrząsnęła ręką w geście wypędzania.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Pon 07 Sty 2019, 19:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Pon 07 Sty 2019, 12:33
The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Wto 08 Sty 2019, 09:11

Są takie miasta, z którymi nie sposób się oswoić. Każdy ma swoje, w którym nie ważne ile czasu się przebywa, ile mieszka czy pracuje, ile razy odwiedza, teoretycznie codziennie przemierzając te same szlaki człowiek i tak gubi się na tych samych skrzyżowaniach, które dobrze powinien znać. Etna czuła się w Moskwie jak ryba w wodzie i za żadne skarby nie zamieniłaby jej na inne miasto. Tak twierdziła, a ile było w tym prawdy, ile zobowiązań związanych z Raskolnikami to już inna sprawa.
Tak z boku patrząc na te Janashvili to obie takimi się zdają być trzpiotkami, jedna trajkocze ratatata druga głową kiwa jak papuga powtarza aha aha, dzień świra all over again. Skoro już przy trybie dziewcząt z przedziału pociągowego jesteśmy, co to samą obecnością tłum irytują (to ten wózek, to na pewno wina tego wózka, co się na wybojach trzęsie ale pruje do przodu jak czołg) to wypadałoby o tych Vojtkach i innych Locke'ach porozmawiać.
- Cyziu, no właśnie, co z tym Vojtkiem zabijaką? Nie było od niego listu w tym miesiącu. - Wiedziała Cyzia lub nie, ale Edzia listy miłosne od Vojtka dla Tsisy otwierała ukradkiem nad parę i czytała z wypiekami, chichrając się z każdego zdania, aż jej trochę łzy do oczu naszły, a potem szybko szybko do koperty i na miejsce, po czym Cyźka jakiś list do ciebie!. Taka to była Edzia.
Ale nie czas teraz na rozmowy o amantach, kiedy staruszka plujka zaczyna w ich stronę jak w bydło i skrzeczy tak tragicznie i pomimo, że z Edny taki ciepły słońca promień dla innych ludzi, to są prawda pewne wyjątki i specjalne okoliczności.
- Urok? Ja pani pokażę urok! - Nikt nie będzie nazywał Tsisy Janashvili i Mzii Janashvili kozami w obecności Edzi! Aż się prosi, żeby mogła dorzucić staruszce plując na mnie plujesz na komunizm ale nie ta postać, nie ten target.
Wyjęła różdżkę i skierowała pod nogi staruszki, która oczywiście pomimo środka lata miała na sobie pończochowe, pomarańczowe, babcine rajstopy.
-Patok! - Mruknęła, ale z różdżki tylko prrrt parę kropel wyleciało. To chyba ten pech, co to staruszka wspomniała!
-Patok! - Jeszcze raz, do oporu, tym razem tworząc już ładną kałużę, ale na więcej jej nie starczyło jakby czasy, więc musi poczekać kolejkę.


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Sro 09 Sty 2019, 09:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Wto 08 Sty 2019, 09:11
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 2, 4
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Sro 09 Sty 2019, 19:40
Nie były wychowywane na posągowe damy ze sfer tak wysoko położonych, że nie ma czym w nich oddychać, a z góry można patrzeć na Olimpy czy Wyraje. Poza tym daleko im obu (Mizi pewnie również, kwestia czasu) do zwiewnych, bardziej sunących nad ziemią, niż chodzących arystokratek, miały zdecydowanie bardziej realne kształty, więc nie zabijały się powagą i na co dzień uderzały w tematy pełne bzdur. Przynajmniej nie częstowały się wzajemnie starymi i fancy uwagami.
Albo któraś postanowiła wpaść na mieliznę zażenowania drugiej. Vojtuś to było straszliwe nieporozumienie, z którym Tsisi mierzyć się nie miała czasu, sił i chęci. Tak się kończy, gdy się przypadkiem pociągnie z bara wilkołaczkę krótko po pełni. Normalnie machnęła by ręką, nawet gdyby żadne przeprosiny nie padły, ramię by rozmasowała mehuricem, ale wilk w środku się spiął, paznokcie już jej stwardniały, zaostrzyły, oddał, pchnął i zostawił Cyzię w bardzo niezręcznej sytuacji. No i Vojtka, który zwinął się nieproporcjonalnie daleko bardziej do tego, co się stało. Takie krwiaki i otarcia nie mogły być jej sprawką, pomogła bez zbędnych pytań, które musiałby zadać w szpitalu. Dwa miesiące spokoju, a potem te listy. Pierwszy uznała za dziką pomyłkę, drugi za przekomiczny żart, a potem była równia pochyła piekła zmieszania (tak na oko to był jego środkowy krąg). Te listy powinny jarzyć się na czerwono i wypalić dziurę w szufladzie, podłodze i piwnicy. Tym bardziej, że nie ona jedna znała ich treść.
Chwała kobiecinie, prawdziwej reinkarnacji lamy i kobry, za to splunięcie, niech jej Chorzyca zdrowie zapewni, bo wybawiała wykwalifikowaną i całkiem dorosłą uzdrowicielkę przed mentalnym zwijaniem się w paragraf dla radości madki.
- Obsune - wsparła siostrę, choć najmniej szkodliwym zaklęciem, jakie sobie przypomniała.
Inkantacja odepchnęła plujkę starowinkę w tył, więc cała gruzińska trójka była poza zasięgiem ataków fizycznych.
- Etna, bo ludzie się zaczynają gapić. - Ktoś tam przystanął albo wpadł na lampę patrząc na małe widowisko.
Niestety nie tylko one to zauważyły.
- A biją, mordują. Ludzie, co to za diabły. Przeklęte miejsce.
Kozy, diabły, mało wyobraźni miała staruszka, pewnie przez demencję.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Sro 09 Sty 2019, 21:44, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Sro 09 Sty 2019, 19:40
The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 5
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Sro 09 Sty 2019, 21:28
O to, to właśnie. Że z nich obu ani damy pomimo błękitnokrwistości ani nie ważki nad ziemią się unoszące, jak to moda jest teraz wśród szlachty na dziewczęta ulotne i drobne, to siostry jednak Janashvili było za co złapać i tu i tam i nawet pośrodku, słowem - swoje baby, zdrowe, jakby to powiedziały babcie, dokarmiać nie trzeba. Chyba też za stare były i za dużo z braćmi czas spędzały, żeby teraz rzęsami trzepotać i zwracać się do siebie w kretyńskim gangu, w którym powoli same zaczęłyby się gubić, zamiast używać normalnych słów zastępując wszystko gównem fancy.
Nie bardzo znała Edzia zaplecze całej tej historii z Vojtusiem, jak się to w ogóle stało, że się zaczęło, ale od któregoś z początkowych listów to już całą płomienną historię i - szczerze powiedziawszy - gdyby do niej ktoś tak bezwstydnie, ale ze smakiem, to by się poważnie zastanowiła, czy aby nie warto.
No, ale ona swojego dla którego warto, to już miała w głowie, a potem z tego warto to nawet córkę zrodziła.
Ale jak to mówiła świetna sióstr przyjaciółka Monday Cośtam, jak możesz być gotowy na życie, kiedy nie jesteś gotowy na miłość.
Za Hedeonem i jego intencjami to jednak on jeden stał, a za Vojtusiem to cała walcząca Furia i jego (mniej lub bardziej) koledzy. To urocze i żenujące jednocześnie, że mu musiał w tych listach miłosnych cały sztab obijmord pomagać, każdy zdaniem rzucił i wyszła taka pikanteria jaka wyszła - ile w tym było prawdziwego Vojtusia, to się chyba dziewczyny Janashvili nie dowiedzą, dopóki nie przekonają się jak wygląda proces powstawania tych listów.
-Maroz. - Rzuciła prawie w tym samym momencie co siostra swój urok i nie szły dzisiaj tej Edzi zaklęcia, zamiast kałużę zamrozić, na której babcia by mogła biodro złamać, to tylko jakiś sopelek lodu z różdżki jej teraz wystawał bezużytecznie i Edna wargi w cienką kreskę zacisnęła, noż cholera jasna. Taka zdolna czarownica a tak się daje babie z równowagi wytrącić, kto to widział!
Dobrze, że chociaż Cyzia taka zdolna.
Etna złapała za rączkę wózka i zerknęła na Misię leżącą w tej gondoli, której się nagle przypomniało o chuj miałam płakać iks de.
- No i obudziła małą. - Musiała mruknąć madka Edka, pomimo, że przez cały ten spacer Mzia wcale nie spała, ale jak to matki muszą wypowiadac swoje frustracje na głos.
- Ciiii. - Zaczęła wózkiem kołysać ukradkiem próbując zezować na prawo i lewo, czy się ktoś gapi no i co, gapili się rzecz jasna.
- Cyźka, idziemy jakby się nic nie stało. - Mruknęła półgębkiem popychając wolno wózek przed siebie.


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Sro 09 Sty 2019, 22:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Sro 09 Sty 2019, 21:28
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Czw 10 Sty 2019, 21:11
Chwalić Dolę, że plany siostry-wulkan, te mrożące krew w żyłach, jednak nie wyszły. Potem złorzeczącą i plującą kobietę musiałby opatrzyć, w końcu nie godzi się tak zostawić biedaczkę, co prawda żyjącą przesądami cienkimi, jak kartka papieru, nawet jak na rosyjski światek magiczny mocno bzdurnymi. Obie w końcu składały przyrzeczenia, a poza tym wpis do akt z postępowania komisji dyscypliny i odpowiedzialności zawodowej to byłby dramat. A przesłuchanie? Groza, w końcu wiadomo siedzą tam starożytni medycy, którzy z powodzeniem pamiętają panowanie Agrafeny. Ci sami, co są siłą wypychani na emeryturę, a pomimo tego, gdy niby przypadkiem zajdą na stary oddział, wprowadzają natychmiastowy nastrój zakładu pogrzebowego w czasie zarazy, na posiedzeniach przypiekają ofiary etyki w tempie ruchów górotwórczych.
Tsisia schowała pospiesznie różdżkę w tylną kieszeń krótkich spodni, poprawiła koszulę, żeby dłuższy tył zakrył kawałek magicznego kijka. Nic, no przecież nic się nie stało, dwie panienki plus ruchomy zamek Mizi w swoją stronę, a starucha stoi i krzyczy. Kto będzie dochodził, na co otępienie umysłu kazało jej złorzeczyć.
- Odwrót na z góry zaplanowane pozycje - odpowiedziała równie cicho równocześnie pomachała smarczącej i wyjącej, jak dusza potępiona, siostrzenicy. Drugą ręką lekkim gestem rozpięła łańcuszek z amuletem i wcisnęła go do ręki Edny, niech jej przytrzyma. Powinna w ogóle mniej na nim polegać, ale no, ale łatwiej, szybciej.
Jej zmysły nie zaatakowały wszystkie możliwe bodźce na raz ani również nie przypominało to powolnego wynurzania się z wody, po prostu tło zyskało na szczegółach i zapachach. To nie było apogeum, jej słuch nie był tak wrażliwy, jak przy pełni, ale wyłapała sapanie, takie zdeterminowane i irytujące, aż Cyzia się skrzywiła i klekotanie plastikowych obręczy, które służył za uszy szaroburej torby szmacianej. Zapach też czuła na pół-sztucznego materiału spódnicy w niezidentyfikowane kwiatki, byle były w rażące kolory, kulki na mole, a więc lawenda zmieszana z zapachem ciała. Nos się jej zmarszczył i dlatego amulet szkoły szalonego dzięcioła był przydatny, jej ludzki umysł nadawał cechy i oceny.
- Lezie za nami, chyba za mało tych uroków było.
Cyzia skręciła w uliczkę, delikatnie za ramię ciągnąc Edzie. Może stara ma zaćmę.
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Czw 10 Sty 2019, 23:50
Jakie wpisy Cyziu, przecież każdy by tutaj z obecnych poświadczył, że kałuże grandmakiller nasłała na starą jędzę walnięta madka, a nie ty aniołku, czy tam wilku w ludzkiej skórze. Co zrobisz, nic nie zrobisz kiedy taką masz krew temperamentną i chyba w ramach natychmiastowej karmy za próbę wywołania u jędzy ślizgu i złamania biodra (Welesie, jakieś Edzia by potem miała straszliwe wyrzuty sumienia, pomimo, że w obronie honoru córci to się tak uniosła, a na serio chyba to hormony, to muszą być hormony. A może nie...?)
Gorzej, że wulkan Etna to by sobie jeszcze podczas tych przesłuchań przez mumie narobiła więcej bałaganu, jakby tak wyskoczyła z całym swoim piegowatym charakterem, sierpem i młotem. I kto by się potem Mizią zajął i wpoił jej do głowy odpowiednie wartości? W sumie tatuś mógłby, ale czy chciałby?
I jak to Cyzia zauważyła, z Edzi to się kryptocharłak wyłania, bo jej nie idę te zaklęcia, to może faktycznie powinna złapać za sierp i młot zamiast za różdżkę.
Przyjęła natomiast naszyjnik, zaciskając go w dłoni tak mocno, że aż zbielała jej skóra naciągnięta spoglądając przed siebie uparcie nienaturalnie, jakby wcale Cyzia nie chciała zwęszyć jak się sytuacja rozwija, tylko od razu planowała krwawą rzeź na geriatrii spod Bramy Psów.
- Cii, ciii, ciii. - Liczba przypadków w historii kiedy ciii zadziałało na wyjące dzieci: ZERO. Przesunęła jedną dłoń, łapiąc rączkę wózka, drugą znowu spuszczając w gotowości, skręciła posłusznie, wciąż się przed siebie gapiąc.
-Gostamegla - Mruknęła różdżkę ukradkiem kierując za siebie i odczekała chwilę, mając nadzieję, że we mgle staruszka zgubi siostry. Ale kiedy się po chwili odwróciła - jak się jej zdawało - dyskretnie, to tej mgły tyle było, co z zimowego oddechu. Szybko odwróciła głowę wytrzeszczając oczy.
- Jakim cudem skończyłam szkołę. - Szepnęła brwi marszcząc, bo to naprawdę, no naprawdę, szalonego dzięcioła w tym nie było.


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Pią 11 Sty 2019, 15:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Czw 10 Sty 2019, 23:50
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 3
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Pią 11 Sty 2019, 20:59
Jakie wpisy, jakie wpisy, no przecież z Cyzi cykor i ciepłe kluchy przez trzy dekady jej się mogło tylko pogorszyć. Och, gdyby zrobiła albo stała obok jakieś bardzo nieprzemyślanej sytuacji, dzięki której Vankeev (nieistotne, że przez powinowactwo był wujem, kto by się odważył Sarneia nazwać wujem, na pewno nie ona) miałby argument, żeby się tej futrzanej bomby pozbyć ze szpitala, to by to zrobił. Równocześnie siedziała na Izbie, która wymagała decyzji podejmowanych szybko i czasem ryzykownych, ale z tego zawsze mogła się wybronić, najgorsze w końcu, co mogła (nie) zrobić, to stać jak ta dupa almia.
Gdyby Etna chciała zasięgnąć opinię siostry, to na pewno sto pro hormony, które pogłębiły jej charakter po babci. Wszyscy uciekali w popłochu z domu, gdy seniorka zaczęła miotać się po piwniczce, gdy jakiś rocznik się uszczuplił albo tynktura zważyła się w kociołku. A poza tym Mizią by się zajęła ciotka, no przecież jedyna jej szansa na wykazania się instyktem madki, zamiast wilczym, poza tym wujkowie, dziadkowie i pradziadkowie w Tbilisi też by przyłożyli się do rozpieszczenia małej. I to nawet, gdy pierwszym słowem małego gnojka będzie proletariat.
- Bo na twoim roku zajmowali się tymi wronami, no wiesz siostry zmrok, co nie były siostrami, więc resztę przepuszczali, jak leci - mrugnęła do Edzi takiej spiętej jak linka na wyciągu ortopedycznym. Gdyby Cyzia wykupiła od Mistrza Gry legilimencję, to by postukała się w sam środek czoła, taką staruchę zjadać, a fe, żylaste i śmierdzące.
- Tantsi - rzuciła lekko, gdy znowu wyciągnęła różdżkę, ale chyba machnięcie było zbyt delikatne. Plujka tylko wykonała kilka nieskoordynowanych ruchów, jakby Parkinson postanowił przyspieszyć rozwój w minutę. Ludzie tylko odskoczyli od szalonej staruszki.
- Może ją to licho spod bramy opętało?


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Pią 11 Sty 2019, 21:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Pią 11 Sty 2019, 20:59
The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 3
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 10:20
Z Cyzi bomba futrzana, z Edzi hormonalna no i masz, takie to są gorące te Gruzińkie siostry, nic tylko zjeść póki ciepłe i spokój.
A pamiętasz Cyziu, że Edzia to zawsze była najmniej przez babcię lubianą? Chyba dlatego, że takie do siebie podobne były i nie mogły się dogadać zupełnie, bo jedna w krzyk, druga w furię (chociaż, w Furię to chyba ty hehe), obie trzymając się pod boki i dawaj kłótnia o pierdołę, od bachora Edzia nieposłuszna buńczuczna pannica, babcia do niej "nie rusz Edzia nie rusz bo przysięgam", a Edzia przysięga, że ruszy i rusza.
Potem w miarę dorastania zmieniał się tylko temat tych podniesionych głosów, ale nie można powiedzieć, żeby się obie nie kochały. Kochały to się strasznie, ale bardzo nie lubiły. Nie waż się więc Cyziu mówić Edzi, że jest jak babcia, bo i ciebie zacznie ze szmatą gonić.
I będzie musiała Mizia w twojej obronie stawać bo jak już zostało ustalone, to mała się ciocią zajmie, nie na odwrót.
Edna kwinęła głową.
- Pamiętam je. Jedna z nich ewoulowała w gwardzistkę, a druga zapadła się pod ziemią. - Plotki, ploteczki, Edna złapała się ich jak tonący brzytwy, próbując przypomnieć sobie jak się nazywały. Jedna na pewno była Dolohovą, a druga? Jakieś szwabskie nazwisko. Skupiła się na tym, mając nadzieję, że jej to głowę odciągnie od idiotycznej sytuacji, w której się znalazły i przechodząc obok jednej z kamienic wzięła z parapetu pustą butelkę po tanim winie.
- Portus. - Na butelce zaczęły pojawiać się rysy i pękła w momencie, kiedy Edna wypuściła ją z dłoni.
- Kurwa no, co dzię sieje. Się dzieje. - Kurwa spock, co z tobą Edna?
- Cyźka, ta staruszka chyba miała rację, miałyśmy sobie iść a nie się kłócić, my tym to licho przywołałyśmy. Welesie, a co jak pójdzie za nami do domu? Licho, nie staruszka?


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Sob 12 Sty 2019, 21:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 10:20
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 23:12
Zawsze tak było, że chłopaki mieli taryfę ulgową i po tysiąc razy dawane drugie szanse niepodnoszenia głosu, poza tym zjadali wszystko do końca, choć ułamki Amirana, razem w sumie może by się złożyli na sylwetkę ojca. Uwaga babki, matki, ciotek koncentrowała się na nich, no głównie na Etnie, bo była hersztem buntów dziewczęco-dziecięcych. Ale to nie ona najczęściej obrywała tą osławioną ścierką. O nie, te razy przypadały każdemu postronnemu, co się nadarzył po drodze - dzieciom, dorosłym, bożątkom, domownikom, a nawet mruckowi. Jakże one się naszukały tego sierściucha w jedno lato. Po całej posiadłości chodziły z tydzień, zanim pan szanowny pręgowany raczył się pojawić. Naprawdę wtedy zrozumiała Alicję i Kota z Cheshire.
Może ustalmy, że Cyźka i Mizia będą się zmieniać w tej opiece, a razem w ramię w ramię będą znosić erupcje, które nierzadko same sprowokują.
Staruszka stanęła chyba niepewna, co się dzieje, pewnie uwierzyłą w tego pecha i klątwę spod bramy.
Na wiadomość o wronie-gwardzistce Tsisia zrobiła “o” i usta nawet jej się w takie koło złożyło. W sumie jakoś tak podejrzewała, że ona to ciekawie skończy, szczególnie, jak ze stażu uzdrowicielskiego zniknęła, jak kamfora. Stawiała, że raczej nie została krawężnikiem, pewnie też nie w grupie uderzeniowej, bo nigdy jej nie widziała na pojedynkach. Tsisia dużo widziała i wiedziała w Koldo, bo zwykle wtapiała się w otoczenie zza książką, którą akurat pochłaniała.
- Dieter - podpowiedziała siostrze, ale to nie zasługa niesamowitej pamięci czy znajomości znaczącej z Ursą. To akurat jej wspomniał amant epistolarny podczas brzemiennego w skutkach spotkania, gdy próbowała po złożyć w całość. Faktycznie obecnie zapadała się pod ziemię.
- Skręć w ten portyk, może się zgubi. Paduvihm - rzuciła zaklęcie, wykonując płynne ruchy różdżką w powietrzu, ale poza kilkoma zagubionymi kroplami nic się nie wydarzyło. Taka mała mżawka w upalny dzień, to nawet była przyjemna, ale celu nie osiągnęła.
- To chyba to nieszczęście, że zaklęcia nie wychodzą za nic - westchnęła, rzadko trafiało się na taką padakę.
- No to popolujemy przez ramię albo najlepiej przez oba, licho nakarmimy i podrzucimy sąsiadom albo wyślemy wujowi Tamazowi. - Słowiańszczyzna była w prosta w obsłudze, głownie chodziło o to kto i komu podrzuci gorsze kukułcze jajo.
Kobiecina wyczuwszy magię, która w powietrzu latała w takim zagęszczeniu, zwolniła kroku, uznając, że kozy, to raczej uparte oślice albo przepędziła je wystarczająco.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Sob 12 Sty 2019, 23:28, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 23:12
The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi

31

błękitna

za Raskolnikami

pielęgniarka, dobra dusza
http://petersburg.forum.st/t2064-edna-janashvili#11714 http://petersburg.forum.st/t2065-janashvili-edna#11716 http://petersburg.forum.st/t2066-wulkan-edna#11717 http://petersburg.forum.st/t2067-sokol-poezji#11718
PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 23:35
Welesie, ten kot. Ten cholerny kot. Edna dostawała wtedy już białej gorączki, bo jest jedną z tych osób, co się w życiu nie poddają i będą na upartego dążyć do końca zadania. Więc takie szukanie kota może człowieka doprowadzić na skraj wytrzymałości, zwłaszcza, kiedy średnio co godzinę babcia jak kukułka w zegarze pojawiała się nagle na horyzoncie i skrzeczała macie go macie go dziewuchy? bo jak znajdę choć jeden koc posikany....
to będzie nasza wina, wiemy. powtarzanie tych samych zdań przez tydzień może też człowieka w najróżniejsze stany emocjonalne wpędzić, a Etna wchodziła na zmianę z trybu uśpienia w przebudzenie, więc dla Cyzi taka huśtawka nastrojów musiała być jeszcze trudniejsza. Ale wtedy przynajmniej energia Edzi rozkładała się też na resztę rodzeństwa i kuzynostwa.
Zatrzymała się na sekundę słysząc nazwisko, desynchronizując tym samym krok z siostrą.
- Dieter, no tak faktycznie! Dieter, jak mogłam zapomnieć, to ona faktycznie zapadła się pod ziemię. - Chciała takim sucharem rzucić ale pod koniec jej się przypomniało, że nie ma prawa o tym wiedzieć, bo to przecież informacje ukradkiem z listu podczytane i słabo jej się zrobiło.
- Bo o niej nie słyszałam już dawno absolutnie nigdzie! - Dodała i postukała się palcem w czoło. No Edzia. Edzia no. No, no, no.
Kiedy jednak siostra rzuciła zaklęcie, a babuszka odpuściła w końcu Ednie do głowy przyszło, że to może nie licho.
- Cyzia, a co jeśli to nie pech. Poczekaj. - Zatrzymała się i rozejrzała, ulica jak każda inna a i nieliczni przechodnie zdawali się normalnie funkcjonować, ale nigdy nie wiadomo.
Zniżyła głos.
- My tu o pechu, a co jeśli to jakieś naznaczone miejsce? Jeśli tu się magia załamuje, jeśli ktoś z nich tu dotarł? Powinnyśmy to zgłosić, powinna powstać mapa takich obszarów cały czas aktualizowana. Może, może.... - Już do przodu o parę kroków, spojrzała gdzieś ponad siostry ramieniem zamyślona. Może to oni, może nie. Cholera wie, stojąc na środku ulicy niczego się nie dowie.
- Nie ruszaj się. - Ostrzegła i wyciągnęła szybko różdżkę w stronę Cyzi równie szybko rzucając zaklęcie, żeby siostra nie miała możliwości protestu.
-Vlosynoe - Widać ograniczenia magiczne nie tyczyły się zaklęć idiotycznych.
Edna spojrzała z niemrawą miną na siostry włosy, które obecnie były barwy wściekłej miedzi, chociaż miały być bardziej miodowe z założenia, ale na pewno było to zaklęcie, które wyszło jej dzisiaj najlepiej.
Odwróciła się i sztywno złapała za wózek i powoli pchając go do przodu zaczęła gwizdać.


Ostatnio zmieniony przez Edna Janashvili dnia Nie 13 Sty 2019, 00:05, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Brama Psów (K)   Sob 12 Sty 2019, 23:35
The member 'Edna Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Brama Psów (K)   Nie 13 Sty 2019, 00:45
Mrucek jeszcze bawił się dosłownie w kotka i myszki, gdy go szukali metodycznie na dole, to wylegiwał się na tarasie. Potem takie bardziej odważne bożątko wyjawiło to krasnoludkowi, który przekazał to kuzynowi, który raczył powiedzieć to na drugi dzień przy kolacji. Bo mu się akurat przypomniało, jeju jak ona wtedy Edzię kopała pod stołem, żeby się tylko skończyło dla krewnego rzutem twardą bułką w twarz. Tamaz ze skarg syna tylko się śmiał i gratulował córki bratu, takiej, co się pewnie nie wyda za mąż i na postrach zostanie w domu na zawsze. Wuj wieszczem to na pewno nie jest.
- No to już mówiłaś - odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Żyła w błogiej nieświadomości, ale na własne życzenie, gdyby trochę głową ruszyła, to by się pewnie domyśliła, że komunistycznej społeczności na prywatność nie ma, co liczyć. Tym bardziej, że w Akademii Etna często była zorientowana, co ją gryzie, dobry był wywiadowca z jej starszej siostry.
- Hmm, te pieczęcie, o których był artykuł w Nowym Mirze? Chyba na razie bardziej skupiają się na Petersburgu. - Zastanowiła się poważnie, ale listy przychodziły w całym kraju.
- To Gwardię trzeba powiadomić na wszelki wypadeeek - przeciąga ostatnią sylabę, gdy zobaczyła skierowaną w swoją stronę różdżkę.
- Na transfigurację chyba blokady nie złożyli - rzuciła kąśliwie. - Zostawisz mnie z tym? - Edna już ruszyła przed siebie z Mizią, która chyba chwilowo zaabsorbowała zmiana w wyglądzie cioci. Tsisia chwilę się przygląda kosmykowi, który chwyciła między palce. Teraz na pewno słońce zostawia na nich odmienne refleksy, w domu zrobi z tym porządek na pewno. Ogląda się za siebie na staruszkę, ale ta chyba odczłapała w swoją stronę, nawet jej zapach powoli się ulatnia i miesza z innymi, te co świeższe go przykrywają. Cyzia podbiega za siostrą, która już skręca w pasaż Donskoya.
/zt obie
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Brama Psów (K)   
Powrót do góry Go down
 
Brama Psów (K)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: