Навигация

Arkaim, obwód czelabiński - Page 2
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Arkaim, obwód czelabiński

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
avatar

Petersburg, Rosja

64 lata

wieszczy

błękitna

za Raskolnikami

różdżkarz, wróżbiarz, wynalazca
http://petersburg.forum.st/t1820-josif-lipkin-aristov http://petersburg.forum.st/t1824-josif-iwanowicz-aristov#8484 http://petersburg.forum.st/t1822-jozek-i-spolka http://petersburg.forum.st/t1823-jasmin#8483
PisanieRe: Arkaim, obwód czelabiński   Nie 15 Kwi 2018, 21:30
I tak oto Józek westchnął, przypatrując się z kamienną twarzą, jak przełomowe rozmowy przekształcają się w polski sejmik. Widzieliście kiedyś tamten budynek? Ma kształt namiotu cyrkowego, i taki właśnie kształt powstał nad wszystkimi zebranymi w wyobraźni różdżkarza. Ze wstydem, ale uśmiechnął się cynicznie. Zapowiadało się bosko welesowo.
Następnie przejechał spojrzeniem na pyszczek Romanova, czując, jak Raskolnik torpeduje go mentalnie. Józkowi pozostało tylko uczynić znak krzyża palcem wskazującym. W końcu przegrał zakład i naprawdę musiał to zrobić. "Co tam ze sklepikiem w Niedźwiedzim Ryku! Tu chodzi o ideę. Przysłużycie się rewolucji" - odbijał się echem w jego myślach rozbawiony głos Romanova.
- Ale powinniście wiedzieć, że ktoś nad tymi maskami naprawdę długo siedział i naprawdę się postarał. Dalej niewygodne. Zapalić nie można - wzruszył ramionami, bezceremonialnie ściągając maskę ku uciesze mediów. No dalej hieny, cykajcie zmarszczonego faceta! Nie myślcie tylko, że to za darmo...
Jak powiedział, tak zrobił. Pierwszą czynnością po odsłonięciu swojego oblicza i mrugnięciu do pewnego Rudzielca, było odpalenie peta ku domniemanemu zgorszeniu Starszyzny, czy innych podsuszonych matron. Podziękował Gavriilovi skinięciem głowy oraz subtelnym uśmiechem za jego użyteczną uwagę. Następnie, wypuściwszy strużkę dymu, wstał, z pozoru by oddać różdżkę gwardziście. Tarnina jednak zawisła w powietrzu, chwycona między opuszkami palców, jak gdyby to był półmisek pierogów, a nie patyk zagłady.
- To może aby uświadomić tutaj obecnych o moralności Raskolników, powiem coś od serca! Nazywam się Josif Aristov... - przerwał zdanie na wdech i aby cała reszta sobie uświadomiła, że ktoś chyba został przepity, a teraz właśnie honorowo dokonywał swojej powinności.
- ...jestem różdżkarzem i przez ostatnie lata marka Lipkin, moja marka, zyskała reputację nie bez powodu. Ba, nawet niektórzy z tutaj obecnych, pomijając moich towarzyszy... - tutaj objął Raskoli ciepłym spojrzem, oddając w końcu różdżkę Lagerlofowi.
- ...korzystają z moich wyrobów, bo pokładają wiarę w moje rzemiosło i w moją uczciwość. Możecie sobie tylko wyobrazić, jak łatwo sprowadzić nieszczęście na czarodzieja za pomocą źle wykonanej, a nawet trefnej różdżki - tutaj kolejne mrugnięcie do Rudej.
- A teraz wyobraźcie sobie, moi mili, że wydaję wyrok śmierci na któregoś z moich klientów, na kogoś z tych czternastu zabitych! Jestem dumnym mieszkańcem Petersburga, człowiekiem kochającym lud, który nie pozwoliłby na bezmyślną rzeź mężczyzn, kobiet, czy dzieci odwiedzających mój sklepik! Lud Petersburga mi ufa i za nic ich nie zdradzę - warknął, niespodziewanie waląc pięścią w stół. Józek zaś, miał dużo krzepy, a nawet bardzo dużo jak na swój wiek. Wszyscy to poczują i usłyszą. Wzniósł powoli palec wskazujący. Jego błękitne oczyska przeleciały po twarzach Starszyzny jak po lodzie. Nie miał już maski. Nie trzeba już się bać. Patrzcie na mnie.
- I powiem wam jedną, jedyną, bardzo ważną rzecz. Mogę zejść do najgorszego rynsztoku, żeby tylko znaleźć tych szubrawców! I klnę się na honor, że mogę się zgłosić na kata, choćby było to moje własne dziecko. Bo zbrodnia wobec ludu, zamordowanych, ich rodzin, zastraszonego społeczeństwa - to zbrodnia za którą musi być wymierzona kara.
Odetchnął. Ktoś poda szklankę wody?
- Jedynym dowodem, który składam na Wasze ręce jest moje wyznanie - auć. Z trudem mógł przełknąć tą zagrywkę pod publiczkę. Potrzebował więcej, żeby mu tego zaraz nie wypomniano.
- Jeśli zaś chcecie więcej, będę zakładnikiem, póki nie znajdą się winni. Chcę jednak z całego serca, przed ludem przyobiecać, że w tej jednej sprawie możecie nam zaufać. Jeśli was zdradzimy, nie musicie nas rozliczać za krzywoprzysięstwo - lud zrobi to za Was - wskazał otwartą dłonią na flesze dziennikarzy. Bezwstydnie grał pod publiczkę, ale zdecydowanie sięgnął po ostrze obosieczne. Zaprowadził balans, a przynajmniej tak mu się wydawało...

- A teraz mam prośbę - powiedział ciszej, znowu patrząc na Starszyznę.
- Każdego swego słowa dowiodę i detale omówię z każdym, kto będzie się domagał dowodów na moje słowa. Teraz chcę, abyście zawierzyli na słowo honoru i rozpoczęli z nami współpracę w śledztwie. Lub przeciwko komukolwiek, kto chce skrzywdzić Petersburg - w sposób, który każdy z nas uznałby za niewybaczalny. Uściśnijmy sobie ręce do zdjęcia, a następnie, bez towarzystwa mediów, omówmy warunki współpracy i omówmy wymianę obserwatorów, żebyśmy sobie wyraźnie patrzyli na ręce. Przedyskutujmy nasze opcje.
- Nie proszę o najszczersze poparcie, lecz o brak odmowy po waszej stronie.
Powrót do góry Go down
avatar

Oslo, Norwegia

43 lata

nieznana

neutralny

gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1008-peer-lagerlof http://petersburg.forum.st/t1014-peer-lagerlof#3441 http://petersburg.forum.st/t1013-merlin#3440
PisanieRe: Arkaim, obwód czelabiński   Wto 17 Kwi 2018, 17:57
Trudno było nie odnieść wrażenia, że świat mógłby zacząć płonąć, ale na uczestnikach tej dyskusji nie zrobiłoby to większego wrażenia. Więcej nawet – żaden z nich zapewne nie zauważyłby jakiegokolwiek zamieszania, do tego stopnia każdy pochłonięty był tym, co usilnie próbował przekazać drugiej stronie, szukając jednocześnie wśród swoich towarzyszy wsparcia i potwierdzenia słuszności własnych słów. Ta desperacja była niemal tak uciążliwa, jaka sama treść rozmów. Peer gotów był zrzec się wynagrodzenia za czerwiec w zamian za możliwość natychmiastowego zabrania go jak najdalej od tego przeklętego miejsca. Bo niby było szalenie istotne, jako ośrodek kultu dla słowiańskich czarodziejów, tak bardzo magicznie oddziałujące, a jednak zdawało się, że odkąd tylko postanowiono rozpocząć tu pertraktacje, katastrofa poganiała katastrofę i jedynie kwestią czasu było, aż sytuacja przybierze taki obrót, że nawet najbardziej wprawione w sztuce dyplomacji osoby nie będą w stanie jej uratować. Zdecydowanie rozsądniejszą opcję stanowiła w tym momencie mało dyskretna ewakuacja.
Z drugiej strony – szkoda było przeoczyć takie przedstawienie. Pewnie, gdyby nie odpowiednie czary uniemożliwiające legilimencję, których nałożenie Lagerlöf zaproponował swoim kolegom, ochoczo zgodziłby się z porównaniem Raskolnika (jeszcze) o twarzy Voldemorta. Nie ulegało bowiem żadnym wątpliwościom, że znaleźli się w wypaczonej wersji cyrku, gdzie profesjonalnych cyrkowców zastąpiono zbieraniną przypadkowych statystów-amatorów i więcej rozrywki budziły ich nieudolne próby wywarcia wrażenia na widzach niż prezentowany repertuar. Już nawet kolejny obnażający swoją twarz Raskolnik nie wzbudził w Peerze takiego zaskoczenia, jak przy pierwszym mężczyźnie. Inna sprawa, że wciąż niewiele mówiły mu te wszystkie nazwiska.
- Młody, ale jest jego zastępczynią, co w równej mierze czyni ją odpowiedzialną za postępy w prowadzonej sprawie – rzucił w stronę chłopaka. Ciężko stwierdzić, czy chciał takim sposobem odwrócić uwagę od wewnątrzgwardyjnych niesnasek na najwyższym szczeblu, czy próbował uświadomić Yaneva, że wykręcanie się odbieraniem śledztw na takim stanowisku niczego nie zmienia. – A, zapewne jak niejeden z państwa zauważył, postępy są mierne, bo na chwilę obecną, według mnie, za mało ludzi jest przydzielonych do tego śledztwa. – To też nie powinno wyjść poza mury Kwatery, trudno było jednak zachowa milczenie, skoro wszyscy tak ochoczo zaczęli dzielić się ze sobą informacjami niemal ściśle tajnymi. Może zamiast w negocjacje, powinni zagrać w butelkę – wszystko szybko by się wyjaśniło. – Robienie z siebie męczennika i zakładnika, panie Aristov, na pewno nie sprawi, że przybliżymy się do rozwiązania. Niemniej popieram, by zasiać strach w sprawcach. A pierwszym ku temu krokiem byłoby wasze zjednoczenie i połączenie sił, co kilkukrotnie zostało już wspomniane – zaproponował, widząc że mimo szczerych chęci prowadzenia rozmowy, ze strony Starszyzny raczej nikt nie doczeka się poważnych propozycji współpracy nad sprawą muzeum. – Kolejnym etapem mogłoby być obowiązkowe badanie każdego czarodzieja za pomocą werediserium. Skoro jest pan tak skory do pomocy, może być pan pierwszym ochotnikiem. Zresztą wygląda na to, że niewiele ma pan już do ukrycia.
Propozycja obowiązkowego badania z trudem przeszła Peerowi przez gardło. Wspomnienia urządzonej przez Sabat nagonki w Skandynawii, stanęły mu przed oczami jak żywe – jakby getta dla mugoli, mugolaków i promugolskich rodzin nie opuścił niemal czternaście lat temu, ale przed chwilą. Było to jednak najbardziej skuteczne rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

23 lata

czysta

neutralny

ścigająca w Białych Gwiazdach
http://petersburg.forum.st/t1307-sofija-yaneva#5445 http://petersburg.forum.st/t1308-sofija-yaneva#5488 http://petersburg.forum.st/t1309-relacje-sofiji#5492 http://petersburg.forum.st/t1310-orzel-scigajacej#5494
PisanieRe: Arkaim, obwód czelabiński   Czw 19 Kwi 2018, 12:42
Dziewczyna widziała, jak jej wypowiedź poprowadziła do dalszych słów od innych osób, których dosłownie kompletnie nie znała. Prawda, widziała wiele osób po raz pierwszy na żywo, może niektóre osoby wcześniej widywała na bankietach. Także wspomniane osoby przez jednego zamaskowanego, chociaż oczywiście o nich głośno się nie mówi. Tak jak na pytanie o nuworysze jedynie skinęła głową, tak zmarszczyła brwi słysząc słowa brunetki.
- Może i nie znam tych ludzi, ale przy sprawach wyższej wagi nie powinno się oceniać ludzi wyłącznie po okładce. Ach no tak, wy pewnie to ciągle robicie.- nie zamierzała być cicho, tak jak pewnie brat by chciał. Może i jest zwykłą słuchaczką, z niewielkim głosem w tej sprawie, ale może tacy ludzie powinni wstrząsnąć starszyzną - bo ich tutaj poniekąd atakowała, a nie władze porządkowe, która jest ewidentnie zaślepiona swoimi ideami. Niech zobaczą, co się dzieje. Niech nie zrzucają winy od razu na osoby, które mają jedynie inny pogląd polityczny. Może właśnie w tym momencie jakaś inna siła pragnie osłabienia Matki Rosji, aby ją potem z całej siły zaatakować. Powinno się unikać takich sytuacji, złączyć się nawet z najgorszą opozycją, aby ocalić najważniejsze - wspólny kraj, wspólny dobytek kulturowy.
Ta, powinna unikać polityki, a sama mimowolnie wchodzi w nią, jak zwykle w różnych kontrowersyjnych sytuacjach. Ale potem dyskusja wzięła taki obrót, że nawet sam Duma wziął głos, a rudowłosa postanowiła robić coś najmądrzejszego w całej tej sytuacji - zamilknąć. Nawet postanowiła ugryźć się lekko w czubek języka, kiedy padły słowa o jej matce. O ich matce. W głębi duchu cieszyła się, że brat nieco sprostował wiedzę mężczyzny. W sumie ciekawe, że matce odebrane zostało te śledztwo. Czyżby starszyzna chciała je dogłębnie zbadać, czy może po prostu wydać kwitek i odstawić do pustej półki? Nienienie, musi przestać myśleć o tym. Przyszła tutaj tylko posłuchać, a nie wdawać się w dyskusje, w których ma przypisane miejsce na samym dnie.
Nawet w ciszy wysłuchała kolejne słowa, które padły ze strony przeciwnej. W sumie mówili to, o czym ona wcześniej pomyślała. Ale no brakuje tu tego elementu, który rzeczywiście pokaże, że mówią prawdę. Rudowłosa broni tylko niesprawiedliwych metod osądzania osób. A co, jeśli są rzeczywiście winni tej tragedii? Wtedy przeprosi starszyznę, ale póki co, na przeprosiny się nie zanosiło.
Za to sytuacja zaczęła się rozwijać. Kolejna osoba zaczęła zdejmować maskę, a potem do niej mrugnął. Ona sama wpatrywała się w starca, którego po chwili rozpoznała. Lipkin... więc on jest jednym z tych bojowników? Nieco to ją przybiło sztywno do ziemi. Szybciej się spodziewała, że jest jakimś podróżnikiem, badaczem, który jest niezależny do polityki, a tu jakie zaskoczenie. Owszem, wysłuchała jego propozycji, widziała kolejne mrugnięcie w jej stronę, jak i propozycję brygardzisty. Skoro sam tego chce, to w sumie nie będzie oponowała. Jedynie to spojrzała na starszyznę czekając na ich reakcję co do tej propozycji.
Miała tylko nadzieję, że nie będzie musiała zmienić zdania o Lipkinie, bo zdążyła jego polubić od ich ostatniego spotkania.
Powrót do góry Go down
 
Arkaim, obwód czelabiński
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: