Навигация

Mieszkanie
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Mieszkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieMieszkanie   Sob 15 Wrz 2018, 13:46
Mieszkanie

Maleńkie mieszkanko na jednym z najwyższych pięter. Składa się z niemal połączonego z kuchnią przedpokoju, klaustrofobicznej łazienki, sypialni właściciela mieszkania, to jest szanownego pana Krylenko oraz, naturalnie, z salonu zamieszkanego przez jego lokatora pana Dragicia. Ściany są wyraźnie krzywe, a panele skrzypią niemiłosiernie, co okazuje się nie najgorszym patentem antywłamaniowym. Drzwi wejściowe z judaszem wychodzącym na niewielką klatkę schodową dzieloną z dwoma innymi mieszkaniami. Na szczęście jest winda.
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg

27

półkrwi

neutralny

pisarz zarabiający na życie w antykwariacie
http://petersburg.forum.st/t1998-dimitri-lucovich-dragic#10775 http://petersburg.forum.st/t2001-dimitri-dragic#10784 http://petersburg.forum.st/t1999-dima#10778 http://petersburg.forum.st/t2000-rubin#10783
PisanieRe: Mieszkanie   Sob 15 Wrz 2018, 14:59
Dimitri leżał dramatycznie na sofie w salonie. Nie lubił jej. W porównaniu z łóżkiem, na którym sypiał w poprzednim mieszkaniu, była do niczego. Z drugiej strony, jego zarobki również były do niczego i może właśnie dlatego przyszło mu łamać sobie na niej kręgosłup. Westchnął. Jego gospodarz, Feliks Krylenko, i tak był wystarczająco uprzejmy (tudzież zdesperowany) żeby przyjąć go tak nagle, rok temu, praktycznie z ulicy. Dima wypatrzył ogłoszenie w gazecie, gdy po swojej burzliwej wyprowadzce z poprzedniego lokum, musiał zatrzymać się na zapleczu antykwariatu. Było to jeszcze gorsze od tej sofy, więc w sumie się ucieszył, gdy znalazł tę ofertę. Został przyjęty. Może nie z otwartymi ramionami, ale wystarczająco uprzejmie. Gdy teraz o tym myślał, dochodził do wniosku, że wcale nie był idealnym lokatorem. Ratował go tylko fakt, że więcej go nie było, niż był. Większość swojego szanownego czasu spędzał w antykwariacie (najgorzej było zimą, bo gdy wchodził i wychodził ze sklepu, było ciemno, co wybitnie łamało jego ducha zawodowego marnotrawienia czasu) lub kawiarenkach artystycznych. Jednak, gdy Dima już był w domu, nie należał do najcichszych, a już szczególnie nocą. O ile głośne recytowanie poezji dało się jeszcze przeżyć, to akompaniament samogrającego gramofonu był już nieco większą przeszkodą na drodze do głębokiego snu. Może właśnie dlatego Feliks Krylenko zniknął z dnia na dzień. Dimitri prawie nabawił się wyrzutów sumienia. Czy to przez jego nocne maratony artystyczne, gospodarz postanowił uciec do Moskwy przysyłając na swoje miejsce jakąś pannicę? No nie mógł powiedzieć, że była brzydka, ale tajemniczości nie mógł jej odmówić. Dima nie lubił przesadnie tajemniczych ludzi. Ot, uraz po ostatnim wywaleniu z roboty. Uraz musiał być silny, bo już przeszło sześć lat pracował w jednym i tym samym antykwariacie (stabilny, acz marny zarobek).
Gdy tak leżał i łamał sobie kark na oparciu sofy do jego pustej łepetyny wpadł idealny plan. A może by tak przestać grać wiecznie zajętego poetę i porozmawiać z ową panienką dłużej, niż nakazywała grzeczność? Powiedzieć, że martwił się o Feliksa to zdecydowanie zbyt wiele, chciał po prostu dociec prawdy. Kolejne zboczenie zawodowe? Polowanie na intrygi z życia wzięte, o! Idealnie! Bo przecież nie ma drugiej, równie interesującej rzeczy, jak nagłe zniknięcie.
W domu Dragića mogło brakować jedzenia, ale trzy rzeczy zawsze musiał mieć pod ręką: samokorygujący atrament, tytoń i alkohol. Nic więc dziwnego, że w szafeczce grzecznie czekały na niego dwie butelki wódki. A i ogórki gdzieś się znajdą na zagrychę! Tak, tak, może poczuć się, jak prawdziwy szpieg wyciągający informacje z podpitego celu! Uśmiechnął się szeroko i paskudnie. Podniósł się do siadu, krzywiąc się przy tym, bo kark bolał niemiłosiernie. Przeciągnął się, jakaś kość strzeliła głośno. Ooo! Od razu lepiej. Już postanowił. Tej nocy odkryje przyczynę nagłego zniknięcia Feliksa Krylenko. Choćby jutro musiał leczyć kaca. Znowu.
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg, Rosja

22 lata

półkrwi

neutralny

stażysta/ student
http://petersburg.forum.st/t1458-feliks-krylenko#7187 http://petersburg.forum.st/t1460-feliks-krylenko#7230 http://petersburg.forum.st/t1461-znajomi-felka-ktory-stal-sie-lidia http://petersburg.forum.st/t1462-ptak#7232
PisanieRe: Mieszkanie   Nie 16 Wrz 2018, 18:17
Nagle ciszę panującą w mieszkaniu przerywa brzdęk przekręcanych kluczy. Drzwi się jednak nie otwierają. Nie ten – daje się słyszeć, kobiecy głos, a chwilę później brzdęk rozsypujących się przedmiotów i ciche przekleństwo, rzucone szpetnie po ukraińsku. Cała zabawa po drugiej stronie trwa jeszcze krótką chwilę, po czym w przedpokoju pojawia się białe światło rzucane przez świetlówki palące się na korytarzu. Ciche szmery, trzaśnięcie drzwiami i rzucenie na podłogę dużej ilości szeleszczących reklamówek.
- Cze – rzuca w eter, z nadzieją, że odpowie mu jedynie cisza. Feliks nawet za czasów bycia chłopcem nie należał do wyjątkowo rozgadanych współlokatorów, cześć, do widzenia, skończył się papier toaletowy albo w tym tygodniu ty sprzątasz łazienkę. Takie integracje z zamieszkającym jego salon Dimitrim należały do niezbędnego minimum, pozwalającego im na w miarę bezkolizyjną egzystencję. Co prawda od dnia, w którym mężczyzna się wprowadził, na drzwiach do pokoju Krylenko nałożone było pięć zaklęć wyciszających, w końcu pozbyć się wiecznego szumu magicznego gramofonu. Feliks należał do ludzi ceniących ciszę, spokój i płacenie rachunków o czasie. Natura odludka, który wolny czas woli spędzać z nosem w książce albo kociołku, sprawiała, że kolejni ekscentryczni lokatorzy nie robili mu różnicy, tak długo jak nie wymagali jego obecności we własnych życiach. Jego nieprzystępna natura pogorszyła się ze zmianą fizjonomii i rozpoczęciem snucia wokół siebie sieci kłamstw. Kiedy próbował sobie przypomnieć co komu powiedział, zaczynała boleć go głowa, więc by nie tworzyć nowych bajek, wolał ograniczać się do kiwania głową.
Podchodzi do swoich drzwi, a kątem oka spogląda w stronę „dużego pokoju”. Na kanapie rozłożony jak wielki leniwy kocur leżał Dragić. Lekkie kiwnięcie głową, po czym Smirnoff, szybko chowa się w bezpiecznej przestrzeni własnych czterech kątów. Rzuca plecak na łóżko, chwilę rozgląda się dookoła, po czym biorąc do ręki domowe ubranie, wychodzi by ogarnąć się w łazience.
Szybki prysznic, kilka ciągle jeszcze krępujących spojrzeń na nagie ciało, po czym jak oparzony wyskakuje z kabiny, okrywa się ręcznikiem, jakby w ten sposób miał zapomnieć o wszystkim co przed chwilą zobaczył. Przebiera się w naszykowane ubranie za dużą koszulkę Feliksa i luźne sztruksowe spodnie w kolorze fioletu.
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg

27

półkrwi

neutralny

pisarz zarabiający na życie w antykwariacie
http://petersburg.forum.st/t1998-dimitri-lucovich-dragic#10775 http://petersburg.forum.st/t2001-dimitri-dragic#10784 http://petersburg.forum.st/t1999-dima#10778 http://petersburg.forum.st/t2000-rubin#10783
PisanieRe: Mieszkanie   Sro 19 Wrz 2018, 14:42
Udał, że nie słyszy zamętu na korytarzu. Czy w takim razie nie był gentlemanem? Cóż, Dima był uprzejmy wobec kobiet (właściwie wobec ludzi w ogólnym tego słowa znaczeniu) tylko wtedy, gdy było to dla niego wygodne. A teraz bolały go plecy od sofy i całodziennego siedzenia przy ladzie antykwariatu, więc i po co miał się jeszcze pchać do pomocy przy czymś, co brzmiało jak multum potencjalnie ciężkawych przedmiotów? Panienka przyniosła je aż tutaj to i na pewno z przejściem przez próg sobie poradzi. Nie omieszkał jednak się przywitać. Trzeba w końcu dbać o dobre maniery! - Witam, witam! - nie, nie krzyczał. On po prostu mówił z przepony, jak każdy porządny aktor, a należy dodać, że właśnie za takiego się uważał. Fakt faktem, po mieszkaniu rozniósł się jego donośny głos, ale gdy podniósł się co by na nią zerknąć, ona już zniknęła w pokoju. No wiecie co? Tak bez small talku? Nie żeby zazwyczaj takowy przeprowadzali. Dzisiaj jednak Dima miał plan i naprawdę liczył, że przeznaczenie co nieco mu dopomoże. Zdążył już zauważyć (cóż, przez ostatni rok miał całkiem sporo czasu na takowe obserwacje), że ani Feliks, ani panna Smirnoff nie należeli do najbardziej kontaktowych ludzi w Petersburgu. Mieli bardzo podobne zwyczaje, więc to pewnie kwestia wychowania lub jakiegoś rodzinnego podobieństwa. Była jego kuzynką? Ni cholery nie pamiętał (pewnie dlatego, bo gdy mu ją przedstawiano wymyślał nową fabułę tudzież poemat) i był pewien, że sobie raczej nie przypomni. Ludzie, a już w szczególności kobiety, z którymi Dragić zadawał się na co dzień, były drastycznie różne od Smirnoffówny, więc i nie do końca wiedział, jak za ów plan się zabrać. Dlatego siedział jeszcze chwilę na sofie, zupełnie pogrążony w myślach. Koniec końców wymyślił, że absolutnie każdemu pomysły szybciej wpadają do głowy, gdy się trochę wypije i zapali. Z racji tego łaskawie podniósł swoje cztery litery i dwa długie kroki później, stał już przy szafeczce, w której trzymał wódeczkę. Uśmiechnął się niemal lubieżnie do pierwszej butelki, po czy, wyciągnął kieliszki. No, jeszcze zagrycha i wszystko będzie gotowe. Idąc do kuchni odpalił wcześniej skręconego papierosa i położył zdobycze na stole. Niecała minutę później obok wódki stanął również słoik zeszłorocznych kiszonych ogórków. Chwilę siłował się z zakrętką (no bo proszę, przecież ręce Dimitria Lucovicha nie były stworzone do jakichkolwiek siłowych czynności, toż to ręce artysty!), ale nie mogąc jej odkręcić, podważył wieczko łyżką. Dało się słyszeć charakterystyczne stuknięcie. Teraz słoik wręcz czekał, żeby go otworzyć. Oj tak, idealnie. Teraz tylko się napić. Nalał więc sobie i zupełnie ignorując fakt, że pije w samotności, wychylił pierwszy kieliszek. Nie skrzywił się. Dimitri Dragić już dawno nie krzywił się przy piciu, no chyba, że mówimy o bimbrze sąsiada z parteru. Ten to dopiero wykrzywiał mordę! Zagryzł ogórkiem. Nie najgorszy, długo kiszony. - Hej, Smirnoff! - donośny głos Dimy znów przeszył mieszkanie. Odpowiedziała mu jedynie cisza. Najwyraźniej panienka już zdążyła zaszyć się w swoim pokoju i nie ma najmniejszej ochoty wychodzić. Trudno. I na to się znajdzie sposób. Podszedł więc do drzwi jej sypialni i kulturalnie zapukał. - Chodź, potrzebuję twojej pomocy - czy Dimitri był nałogowym kłamcą? Nie, ale świętej prawdy też nie walił na lewo i prawo. Ot, obracał się w tej najszarszym obszarze białego kłamstwa. Na jego twarzy wykwitł kolejny już tego dnia uśmieszek. Zaciągnął się prawie już wypalonym papierosem. W ramach owej pomocy miał na myśli pomoc w obaleniu butelki wódki, słoika ogórków oraz materiału na tomik wierszy, którego znów nikt nie będzie chciał wydać (co wcale nie oznaczało, że może tam wrzucić wszystko, jak leci, co to to nie!), więc najpewniej Dima użyje go jako rozpałki w kominku. Jak już będzie miał dom z kominkiem. Zapukał jeszcze raz, tak dla pewności. W końcu nie tak łatwo jest go zbyć.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Mieszkanie   
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]


Skocz do: