Навигация

Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar


Różanka, Białoruś

26 lat

brudna

za Raskolnikami

pracownica Ministerstwa Magii
http://petersburg.forum.st/t1941-jaryna-fedimovna-butko#10083 http://petersburg.forum.st/t1943-jaryna-f-butko#10172 http://petersburg.forum.st/t1944-chodz-ze-mna-do-muzeum#10173 http://petersburg.forum.st/t1942-bozatko#10171
PisanieZłodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982    Czw 08 Lis 2018, 23:24
Było już dawno po dobranocce kiedy Jarynie kolejny raz zaburczało w brzuszku. Dopiero od dosyć niedawna zamieszkiwała moskiewski sierociniec i ciągle nie mogła się przyzwyczaić, że nie wystarczy sięgnąć do lodówki po kawałek szynki oraz do stołu po kawałek chleba, by coś przegryźć. Kolacja była dość niedobra - owsianka na mleku bez żadnych dodatków, jabłko i herbata to jednak było dość mało dla rosnącego dziecka. Nic dziwnego, że Butko nie mogła zasnąć, skoro głód ją męczył.
Nie chciała z tej okazji budzić towarzyszy niedoli, jednak próbując zająć czymś myśli zaczęła się przekręcać szukając jak najwygodniejszej pozycji dla siebie, a jak przez chwilę taką znalazła to liczyła deski składające się na sufit. Jednak ta zabawa znudziła jej się chyba równie szybko jak liczenie owiec czy samotna gra w państwa-miasta.
Po cichutku, aby nikomu nie przeszkodzić wędrówki po krainach sennych zaczęła chodzić po pokoju licząc, że wreszcie się zmęczy i mimo marnej kolacji da radę się chociaż zdrzemnąć. Nie miała pojęcia ile to trwało. Czasami też spoglądała w gwiazdy szukając znanych jej konstelacji. Nie, żeby znała ich dużo, ale wystarczająco, by chociaż przez chwilę się czymś zająć.
Nagle zauważyła poruszenie na łóżku Yeleny. Wyglądało na to, że jej koleżanka również już nie spała. Prawdopodobnie też z głodu, a przynajmniej Białorusince inny powód nie wpadał do głowy.
- Yelena, czemu nie śpisz? - podeszła do Vasiny na paluszkach i spytała cicho. - Mam nadzieję, że cię nie obudziłam, ale jestem tak głodna, że zasnąć nie mogę.
Podobno starsza od niej dziewczynka już była w Koldovstoretz. Jaryna słyszała, że tamtejsi uczniowie w szkole w ogóle nie musieli martwić się o jedzenie. Jakżeby bardzo ona też tak chciała!
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

30 lat

nieznana

za Raskolnikami

piosenkarka
http://petersburg.forum.st/t2030-yelena-vasina http://petersburg.forum.st/t2033-lena-vasina#11184 http://petersburg.forum.st/t2035-lenka#11186 http://petersburg.forum.st/t2034-dzwonek#11185
PisanieRe: Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982    Wto 13 Lis 2018, 14:55
Ucieczka do Koldo była wybawieniem. Tak, szkoła była dla niej ucieczką od życia w tym miejscu. Była zachwycona od pierwszego kroku przez próg. Wygodne łóżko, dostatek jedzenia, ciekawe zajęcia... w każdym aspekcie tam było lepiej niż tu. Nie była tam najpopularniejszą osobą w szkole, wiele osób z wyższych sfer ją przezywało i obrażało, rzucało kłody pod nogi, ale do tego to była już od dawna przyzwyczajona, więc nie zwracała na to uwagi. Była już wystarczająco skrzywdzona przez życie, więc takie błahostki nie zwracały jej uwagi. Miała przyjaciół w szkole, głównie osoby z biedula, które tak samo jak ona, cieszyły się każdą minutą w szkole.
Powrót do sierocińca był brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. U węgierskiej rodziny nie zabawiła na tyle długo, by się odzwyczaić od "racji żywnościowych" serwowanych w biedulu. Tam też mało jadła, więc powrót nie był aż tak szokujący dla jej organizmu, jednak bycie w Koldo przez niemalże cały rok i powrót na wakacje do sierocińca był paskudny. Obfite obiady w szkole ją rozpieściły, teraz miała problem, bo jej żołądek domagał się bogatej diety, której Lena nie mogła mu zaoferować. Uhh... myślenie o obiedzie w szkole nie pomagało jej teraz. Zdecydowanie to był zły pomysł. W szkole przybrała trochę na wadze i wyglądała zdrowiej niż dzieci, które jeszcze nie poszły do szkoły, jednak miała wrażenie, że przez wakacje znów wróci do kościstej sylwetki. Westchnęła pod nosem i przekręciła się na bok, próbując zapomnieć o dokuczającym jej głodzie, jednak wtedy usłyszała znajomy głos, więc otworzyła powieki i spojrzała na Jarynę.
- Butko? - spytała zmęczonym głosem, oh to nie tak że była superwypoczęta i nie mogła usnąć. Była diabelnie wyczerpana, jednak głód sprawiał, że nie mogła usnąć.
- To witaj w klubie... odzwyczaiłam się od tego. - powiedziała cicho, podnosząc się powolutku na łóżku do pozycji siedzącej. Marzyła by móc usnąć i obudzić się we wrześniu, by znowu iść do szkoły, gdzie nie miałaby takich problemów jak głód.
Powrót do góry Go down
avatar


Różanka, Białoruś

26 lat

brudna

za Raskolnikami

pracownica Ministerstwa Magii
http://petersburg.forum.st/t1941-jaryna-fedimovna-butko#10083 http://petersburg.forum.st/t1943-jaryna-f-butko#10172 http://petersburg.forum.st/t1944-chodz-ze-mna-do-muzeum#10173 http://petersburg.forum.st/t1942-bozatko#10171
PisanieRe: Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982    Czw 15 Lis 2018, 21:53
Jaryna nie mogła się doczekać, aż sama na własne oczy przekona się na czym polega życie i nauka w Koldovstoretz. Póki co nie słyszała złego słowa na tę szkołę, co najwyżej narzekania, że jakieś drobnostki komuś się nie spodobały. Zalety w opowieściach jej starszych kolegów i koleżanek z bidula jednakże zdecydowanie przewyższały wady i oczami wyobraźni Butko już sobie wyobrażała to cudowne życie, które ją czeka, kiedy tylko ukończy jedenasty rok życia i zacznie się rok szkolny. Do tego było na szczęście bliżej niż dalej, choć niestety dla zajęcia czymś umysłu nie pozwolono jej kontynuować nauki w mugolskiej szkole. Może to i lepiej? Niektórzy podchodzili do niej naprawdę dziwnie, szczególnie kiedy przez brak wyuczonej kontroli nad własną mocą działy się wokół niej dziwne rzeczy.
Sierociniec zdecydowanie nie należał do najlepszych, żeby nie powiedzieć - należał do najgorszych. Może to przez swą dziecięcą naiwność, ale dziewczynce się wydawało, że tutejsze opiekunki powinny robić coś więcej niż tylko wysyłać dzieci sieroty do łóżek po dobranocce, karmić minimalnymi porcjami żywieniowymi (pewnie po to, by przyoszczędzić) i od czasu do czasu podrzucić książkę czy zabawkę od mniej lub bardziej anonimowego darczyńcy. Te jednak rzadko kiedy wykazywały większe zaangażowanie czy empatię.
- Tak - odpowiedziała cicho przykucając przy łóżku Yeleny. Może i nie zdążyły się jeszcze jakoś super poznać, ale Jaryna zauważyła jeszcze jedną rzecz podczas - póki co - krótkiego okresu przebywania w tym ośrodku. A dokładnie to, że dzieciaki się wspierały na ile tylko mogły w tej trudnej sytuacji. Nie miała pojęcia z czego to wynikało, ale z pewnością ułatwiało trochę życie w niezbyt sprzyjających młodym umysłom warunkach.
- Czy myślisz... Myślisz, że na stołówce mogło coś zostać? Chociaż jakieś jabłko lub dwa? - spytała niemal wstydliwie podejrzewając, że Vasina może to uznać za głupie pytanie. Wiedziała, że za wyjście z pokoju dalej niż do łazienki groziły kary, ale miała wrażenie, że nie wytrzyma do śniadania. A i to raczej będzie dla niej za małe.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982    
Powrót do góry Go down
 
Złodziejki kanapek | Jaryna Butko & Yelena Vasina | lipiec 1982
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: