Навигация

Plac Pałacowy
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Plac Pałacowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisaniePlac Pałacowy   Pią 03 Lut 2017, 15:09
Plac Pałacowy

Serce Petersburga. To właśnie na Placu Pałacowym odgrywały się najważniejsze wydarzenia – krwawa niedziela w 1905 roku oraz rewolucja październikowa w 1917 roku. W samym centrum umieszczono Kolumnę Aleksandrowską, której autorem jest Auguste de Montferranda. Powstała z inicjatywy Mikołaja I, chcącego uczcić zwycięstwo jego brata, cesarza Aleksandra I i wojsk rosyjskich nad Wielką Armią Napoleona Bonaparte w roku 1812. To właśnie tutaj także wznosi się także Pałac Zimowy czy gmach Sztabu Generalnego armii rosyjskiej – dwa budynki spięte łukami, uwieńczonymi rydwanem zwycięstwa. Plac Pałacowy to także miejsce, gdzie tradycyjnie odbywają się oficjalne obchody petersburskich i rosyjskich świąt.

Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Czw 06 Wrz 2018, 13:53

28.06.1999

Chociaż od słynnego ślubu minęło już sporo – Konstanty i Anna nie wyjechali od razu na miesiąc miodowy. Wszystko mocno przeciągnęło się w czasie. Najpierw kilka zasłużonych dni odpoczynku od wesela i noc poślubna, której prawie nie pamięta, a potem zderzenie z rzeczywistością i powrót do pracy, gdzie Wroński musiał uporządkować sprawy w Hotynce nim zdecyduje się na wyjazd. W międzyczasie znowu zaczęły się dziać niepokojące rzeczy – jak ataki niebezpiecznych jarchuków na miasto czy nawrót epidemii smoczej ospy, o czym jeszcze czarodzieje oficjalnie nie zostali poinformowani. W Hotynce od pewnego czasu panował nieznośny harmider, o czym niewielu w rzeczywistości wiedziało, nie mówiąc już o tym, co działo się poza nią. Jako zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych czuł się poniekąd winny, że jeszcze całkowicie nie udało im się okiełznać sytuacji, choć przecież mogłoby się wydawać, że ostatecznie zwalczyli epidemię w zeszłym miesiącu. Zwalczyli – to akurat stanowczo za dużo powiedziane. Choć robili wszystko, co mogli, to zwyczajnie nie byli w stanie znaleźć epicentrum choroby, która w pewnym momencie nieoczekiwanie ucichła. Cóż za niebywałe zrządzenie losu, że postanowiła dać o sobie znać ze zdwojoną siłą akurat teraz, kiedy Rosja pogrążyła się w chaosie. Konstanty był prawdziwie zmartwiony tym, co się wydarzyło. Nie dość, że liczba ofiar jarchuków ciągle rosła, to Wroński dalej myślał o swym przyjacielu. Ludzie dalej obwiniali Savvasa o wszystko, a Wroński – jako jego wieloletni towarzysz – osobiście nie wiedział, co o tym ma myśleć. Wysłał mu kilka listów, próbował się z nim skontaktować, lecz do tej pory nie otrzymał od niego żadnej odpowiedzi. A to mogło oznaczać tylko jedno. Z jednej strony Wroński wewnętrznie cieszył się, że będą z dala od centrum wydarzeń, z drugiej – dalej był jeszcze pełen wątpliwości.
- Myślisz, że dobrze robimy? – przerywa niespodziewanie ciszę Konstanty, trzymając Annę za rękę i przechadzając się nieśpiesznie wzdłuż Placu Pałacowego. Choć targają nim niezliczone wątpliwości odnośnie słuszności wyjazdu na miesiąc miodowy, to liczy na to, że Anna utwierdzi go w tym, iż powinni wyjechać i odpocząć od tego, co się aktualnie dzieje w Rosji. Wbrew pozorom Konstanty w środku czuje, że tego potrzebuje, zwłaszcza że powoli zaczyna podupadać na zdrowiu. Stara się to maskować, choć nie zawsze mu to wychodzi. Zupełnie tak jak teraz, kiedy po raz kolejny zaczął dziwnie kaszleć. – Miesiąc to przecież wcale nie tak długo – przyznaje od razu po zaczerpnięciu oddechu, uważnie rozglądając się po budynkach. Po powrocie z Włoch wszystko się zmieniło. Zdążył wreszcie przywyknąć do tego miasta, którego kiedyś tak bardzo nienawidził, dlatego ciężko było mu teraz wyjechać. Przez ostatnie lata w końcu nie podróżował zbyt wiele, skupiając się na pracy oraz Annie.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Plac Pałacowy   Wto 11 Wrz 2018, 23:50
Między tańcami szeptała już swoje pierwsze pożegnania, tak pewna, że wyjadą skoro świt, że kiedy zostali w domu na kolejny dzień poczuła niemal rozczarowanie. Zaczęła myśleć o życiu zupełnie inaczej, przyszłość, nawet najbliższa, była już odgrodzona od teraźniejszości idyllą tego miesiąca, bardziej odległa, postrzegana w miększych, cieplejszych barwach. W końcu poddała się skradającej się ku niej w ostatnich tygodniach beztrosce, a chyba tylko po to, by rzeczywistość szybko upomniała się o ich oboje. Najpierw szpital zabrał jej męża, nic sobie nie robiąc z jego pragnienia, by poświęcić czas powstającej rodzinie. Pacjentom nie zakładał obrączek na palce, a jednak im też coś przysięgał, im i samemu sobie. Anna musiała to uszanować i czekała znowu. Niby nic się nie zmieniło. Już przedtem znała jego petersburskie mieszkanie tak dobrze jak swoje, siedziała w każdym fotelu, piła z każdego kubka, a jednak wszystko jakby było inaczej.
- Nie wiem. Ale chcę jechać. – Teraz, gdy już go pokochała, doczekała się ślubu, który w międzyczasie z koszmaru stał się czymś na kształt naiwnego marzenia, zamierzała bezwstydnie być samolubna, korzystać z czasu, jaki powinni mieć. Zabrać go dla siebie, absorbować całą jego uwagę, poświęcić mu w całości swoją. Potem nie będą mieli na to czasu; nie byli najmłodszymi z nowożeńców. W kręgach Starszyzny było wręcz dziwne, że odwlekali ślub tak długo. Teraz jednak spełnili już powinność wobec swoich rodzin, przyjaciół, a nawet mediów i mogli być sami dla siebie. Z dala od ludzi, którymi stawali się w pracy i na oczach wymagających nestorów. Chciała być z nim sama, wreszcie w ciszy przerywanej tylko jego głosem, przesypiać noce z głową opartą na jego piersi, z dala od miejskiego zgiełku i zamieszania panującego ostatnio wokół starszyzny. To była ich jedyna, ostatnia szansa na ucieczkę, nim Konstantemu zaczną zadawać pytania przez wzgląd na jego przyjaźń z Zakharenką.
- I wydaje mi się, że miesiąc to nawet za mało.– Zatrzymała się nagle, by stanąć naprzeciw Konstantego i dokładnie się mu przyjrzeć. Jego twarz zdradzała już zwykłe po dyżurze oznaki zmęczenia – na spojrzeniu ciepłych oczu położył się cień, skóra – tak cudownie śniada, jego włoskie dziedzictwo – nieco poszarzała. Samej sobie się dziwiąc, uśmiechnęła się do myśli, że wreszcie jest z mężem, ma go na własność i nie wiedząc, co – jeśli przecież wszystko było tak samo, a ten spacer niczym się nie różnił od setki, jaką mieli już za sobą – stwarzało w niej te wszystkie spontaniczne przejawy uczucia, pocałowała go, dłonie splatając na jego szyi. Pachniał jeszcze szpitalem, cierpkim alkoholem i ziołami. Anna nie lubiła tego zapachu; wolała go, gdy pachniał deszczem, drzewem sandałowym i tytoniem z cygar, które zawsze krytykowała. Ale nawet przesiąkniętego aromatami choroby, ostatnio jakby wolała go bardziej w ogóle. Nawet pomimo tego, że nie pamiętał nocy poślubnej.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Wto 11 Wrz 2018, 23:55
- Ja też. – Wyznanie Anny dodaje mu siły i pewności siebie. Może faktycznie powinni jechać, nie zastanawiając się nad tym, co tutaj się dzieje. Konstanty przeczuwa, że i jego zaraz dosięgnie to szaleństwo, dlatego to ostatnia szansa, by wyjechać z Rosji. Wroński nie chce oglądać tego na własne oczy – ostatni miesiąc to było dla niego za dużo. Od wyznania Savy, po ataki jarchuków, aż po katastrofę w postaci wesela Jadwigi i Cecila Yaxleyów, której cudem udało im się uniknąć W dalszym ciągu nie ma pojęcia, co o tym powinien myśleć, ale wie, że Rosja już nie jest bezpieczna. – Zasługujemy na odpoczynek – odpowiada po chwili Wroński, uśmiechając się i patrząc czule na Annę. Trzy lata – tyle im zajęło, by naprawić związek. Choć ich relacja z góry mogła wydawać się skazana na niepowodzenie, to w końcu udało im się odnaleźć siebie. Teraz mogli zacząć żyć razem, nie obok siebie i nie tak, jak to było wcześniej. – Jestem zmęczony Hotynką. Nie pamiętam, kiedy ostatnio brałem urlop. – Nie licząc kilku dni przed przygotowaniami do wesela, przez ostatnie lata Konstanty pracował intensywnie i nieprzerwanie, zwłaszcza że objęcie posady zastępcy dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych tylko dołożyło mu kolejnych obowiązków, zmartwień i kilka zmarszczek.
- Może i za mało. – Może i miesiąc to za mało, biorąc pod uwagę to, ile czasu stracili. Wroński przecież nigdy nie widział się w roli męża, dlatego przez długi okres robił wszystko, by tylko tego uniknąć. Ale teraz, po długo wyczekiwanym ślubie, wszystko miało się zmienić. Sam Konstanty wreszcie czuje, że jest we właściwym miejscu; że udało mu się odnaleźć tę drogę, którą powinien kroczyć od dawna. – Jeśli będzie trzeba, zostaniemy dłużej. Będziemy mieli czas w końcu tylko dla siebie. Przyznam szczerze, że mam już dość Rosji – deklaruje po chwili namysłu, z przyjemnością odwzajemniając pocałunek i wzdychając z ulgą pod nosem. Po ślubie zaczęły się męczące pytania o dziecko, co wprowadzało go w stan zdenerwowania. Poza tym, to nie problem, by rzucić starą pracę i znaleźć ją w zupełnie innym miejscu, choć Konstanty zdążył już przywyknąć do Petersburga, mimo iż wcześniej z całego serca nienawidził tego miasta. Wroński jednak po cichu marzył o słonecznych Włochach, z którymi był silnie związany poprzez więzy rodzinne, gdyż tam wszystko wydawało mu się łatwiejsze. Tylko czy jego Anna będzie potrafiła się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Konstanty nie mówi już nic, a myśli pełne wątpliwości stara się zwalczyć, więc obejmuje żonę i zamyka na moment oczy, ciesząc się ostatnimi chwilami i promieniami słonecznymi w Rosji.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Plac Pałacowy   Sro 12 Wrz 2018, 00:03
Naszej rodziny. Rozmowa przyłapała ich na granicy przełomu znaczenia tych słów. Mieszały się Anny relacje z Wrońskimi, Konstantego z rubasznymi wujaszkami z południa Francji, pojawiał się też zupełnie nowy, mniejszy sens rodziny. Będą nią sami we dwoje, osobną jednostką społeczną, kolejną cegłą fundamentu, na którym rozbuduje się historia mającego zacząć się za pół roku nowego tysiąclecia. Anna widziała przecież, gołym okiem widziała, że Konstanty czeka i aż zdziwiło ją, jak jawna jest jego niecierpliwość. Przebijała się przez jego zmęczenie, gdy wracał do domu, a Anna próbowała koić ją cichą i spokojną miłością; uprosić go o cierpliwość, wyrozumiałość dla samego siebie. Nie oczekiwała od niego, by czym prędzej realizował swoje powołanie do ojcostwa – trudno było jej uwierzyć, że w ogóle je w sobie odnalazł, przedtem tak niezainteresowany przyszłością człowieka ustatkowanego.
- Ten wyjazd… – zaczęła niepewnie, a w wyobraźni jej stanął obraz łysawego złośliwca, który z długą igłą skrada się, by przekłuć trzymany dziecięcą ręką balon pełen złudzeń i naiwnych nadziei. Anna, w jednej chwili zjednoczona ze swą naturą rudej marudy, zobaczyła siebie właśnie w tej roli, zasadzającą się na szczątkę starań Konstantego, by miło spędzili popołudnie. Westchnęła ciężko przed kolejnym słowem. – Ten wyjazd to prezent od niego, prawda?
Kiedyś przywiązywała znacznie mniej uwagi do opowieści Konstantego o jego licznych znajomkach i przyjaciołach, z którymi odstawiał nie wiadomo, co. Podejrzewała, że to włoska natura męża tak łatwo zjednywała mu sympatyków, wszystkie jego opowieści przyjmowała z przymrużeniem oka i dobrym nastawieniem, nie komentując zbyt wiele poza tym, że ten z jego znajomych wydał się jej szczególnie miły, ów był całkiem przystojny, ale za to beznadziejnie głupi, a z jeszcze innym umawiała się kiedyś jej koleżanka z uczelni; wszystko układało się dobrze w takim układzie towarzyskim. O Savvasie Zakharenko także co nieco jej opowiadał, ale po jego słowach nigdy nie domyśliłaby się, że ten uprzejmy i elegancki skarb Białej Gwardii znajdzie się w centrum tak grubego skandalu.
- Ludzie będą gadać… – I naprawdę chciałaby się tym nie przejmować. Rozmówić się z Konstantym na spokojnie, z dala od wszystkich powiązań, od których już nie ucieknie. Już nigdy nie zostaną naprawdę sami, nawet na drugim końcu świata, gdyby od siedzib Starszyzny oddzielał ich ocean, nie mogliby odciąć się od niej. Anna chciałaby żałować tylko tego uwiązania do wszechobecnych układów, pozostając przy tym wolna od żalu do samej siebie o doprowadzenie przypieczętowanych w jej dzieciństwie zaręczyn do takiego finału. Teraz, kiedy wreszcie nie miała czego żałować w życiu uczuciowym, wszystko inne zaczęło się psuć.
Nie oczekiwała ideału (choć przecież jej własne wesele zbliżyło się do tego niedoścignionego celu na zaledwie milimetry, tak, że czuła na skórze ciepły blask perfekcji), ale tego, co działo się teraz na jej oczach – chyba tym bardziej nie.
Kiedyś oczy by jej zabłysły, a Anna-kronikarz pobiegłaby tam, gdzie dzieje się wszystko, by spisać te straszne, ale wiekopomne wydarzenia. Ale kiedy tak spacerowali, w ostatnich chwilach spokoju, nawiedziła ją myśl, że mogłaby nawet wyjechać do Włoch (Konstanty być może starał się być dyskretny ze swoimi ciągotami na południe, ale ostatecznie i tak nie potrafił zamknąć się na ten temat), gdyby mógł jej obiecać, że tam ich idylla miałaby szansę na zaistnienie.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Sro 19 Wrz 2018, 16:16
Konstanty kiedyś absolutnie nie wyobrażał sobie założenia własnej rodziny. Robił wszystko, byleby od tego uciec jak najlepiej, zdecydowanie nie traktując swojego narzuconego z góry narzeczeństwa na poważnie. Ale teraz jest inaczej, ma w końcu trzydzieści jeden lat i niewiele już zostało z tamtego Wrońskiego, który nie mógł usiedzieć na miejscu, podążając za swoimi marzeniami i karierą. Jego wartości w końcu się odwróciły, co jest tylko dowodem na to, że zwyczajnie potrzebował czasu, by zrozumieć, że to właśnie rodzina jest dla niego najważniejsza. Choć w młodości ciężko było mu się odnaleźć w klanie Wrońskich ze względu na liczne rozbieżności światopoglądowe, dziś nie wyobraża sobie nie mieć z nimi kontaktu na dłużej niż… No właśnie, wszystko ma swoje granice, nawet jego cierpliwość, dlatego miesiąc miodowy bez wątpienia będzie idealną okazją do tymczasowego odpoczynku nie tylko od tego, co dzieje się w Rosji, ale również od rodziny. Konstanty nie może już słuchać kolejnych i uciążliwych ponagleń na temat dziecka, nie mówiąc o niekończących się komentarzach na temat przeprowadzki do wspólnego domu. Bo przecież w dalszym ciągu – przynajmniej formalnie – nie mieszkali ze sobą, ale wszystko miało się wreszcie zmienić po ich powrocie. Już wkrótce będą mieli mnóstwo czasu na zastanawianie się nad kształtem wspólnej przyszłości. A co, jeśli postanowią po urlopie nie wrócić do Rosji? Jeśli tylko się ze wszystkim pogorszy? Wroński brał pod uwagę rozmaite opcje, mimo że ostatnie lata spędzili właśnie w tym miejscu.
- Tak – mówi bez wahania Konstanty, patrząc Annie prosto w oczy. – Ten wyjazd to od niego. – Wroński nie zamierza kłamać. Ten wyjazd to był prezent od Savvasa, o którym dowiedział się już podczas pamiętnej nocy w Klubie Dżentelmena. Wtedy jeszcze nikt nie przewidywał, że jego przyjaciel stanie się powodem jednego z najbardziej niespodziewanych skandali w świecie magicznym w ostatnich latach. Dobrze wie, że ludzie w dalszym ciągu będą gadać i węszyć – nic nie zapowiada się na to, aby „Avoska” kiedykolwiek odpuściła. Nie chce się tym przejmować, wystarczająco wiele nasłuchał się już na swój temat nieprawdziwych i krzywdzących plotek, by teraz rezygnować z ich miesiąca miodowego. Nie zamierza udawać, że nic się nie stało, bo w rzeczywistości czuł się zawiedziony występkiem Savvasa. Znał go tyle lat i wierzył w każde jego słowo, które mu powiedział, a on oszukał ich wszystkich. Bez wyjątku. – Ale to nie jest w tym momencie ważne, kochanie – wtrąca się w jej zdanie, gładząc dłonią po policzku. – Nie obchodzi mnie, co myślą inni. Nie mamy nic wspólnego z tym, co zrobił. Chcę po prostu, żebyśmy odpoczęli i byli z daleka od tego, co tu się dzieje. Wiem, że jest dużo pracy i wygląda jakbyśmy uciekali, sam mam cały czas wątpliwości, ale... Za późno jest na zmianę decyzji. – Jego żonie przecież należało się to, co najlepsze. Co prawda nie uchroni całego świata przed tym złem, które czai się po mieście, ale Annę już tak.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Plac Pałacowy   Sob 03 Lis 2018, 23:22
- Oczywiście, że nieważne – zgodziła się z mężem, wdzięczna za jego niewzruszony spokój. Bardzo chciała wierzyć, że Konstanty nie przejmuje się otaczającymi ich wyjazd podejrzeniami, jakie na pewno powstaną, kiedy już ucichnie największa wrzawa, a plotkarskie redakcje będą musiały zacząć węszyć głębiej, ale domyślała się prawdy. W końcu przyjaźnili się z Savvasem, a Konstantemu nie zostało zbyt wielu bliskich przyjaciół po tym, jak zniknął bez śladu. Wielu myślało, że nawet narzeczona nie będzie na niego czekała, co dopiero więc oczekiwać tego od dżentelmenów, którzy mieli swoje życie, kariery, żony, ewentualnie kochanki?
- Nie chcę po prostu, by ktoś cię łączył z tą całą aferą – westchnęła. Przeczuwała, że czekają ich pomówienia, jakoby wiedzieli coś o miejscu pobytu Savvasa, może nawet pomogli mu się ukryć w wybranym przez niego miejscu. – To wcale nie będzie ucieczka. Mamy do tego prawo i… – zawiesiła na chwilę głos, rozważając, czy powinna mówić dalej. Kariera Konstantego w szpitalu się rozwijała, lada chwila mógł awansować na kierownika oddziału, co byłoby wielkim zaszczytem. Ona też poczyniła kroki w kierunku „wielkiego sukcesu”, oswoiła się już z przyszłością w ministerstwie, z poważną pracą, której nikt nie ważyłby się ośmieszyć, kiedy Anna stałaby u boku męża. A teraz kwestionowała wartość tego wszystkiego, ich pracy, mieszkania, planów na przyszłość w Petersburgu. Czy naprawdę musieli tu zostać? Kiedyś, jeszcze nie tak dawno temu, miała przecież wielkie plany, by zobaczyć cały świat. Wiedziała też, że niespokojny duch Konstantego czeka tylko, aż coś obudzi go i puści do pełnego biegu, coś, co choćby z daleka przypominałoby przygodę, rzecz nieznaną i swą tajemnicą – jakże cenną.
- Mamy prawo tu nie wracać – podjęła w końcu, decydując się na ryzykowny krok. Mieli, mimo szlacheckiej otoczki i ciężaru obyczaju na barkach, pewien rodzaj wolności, jaki przynależy tym mniej ważnym dzieciom starych rodzin. Konstantemu nie groziło objęcie pozycji nestora, a Anna była dla Starszyzny czymś na kształt importowanej błyskotki, z którą obchodzić trzeba się z minimalnym szacunkiem wyłącznie przez ugruntowaną w tradycji relację z Lazarevami.
- Jeszcze będzie dobrze, co? – zapytała, patrząc na niego wzrokiem dawnej, rozmarzonej Ani. Może nie odeszła jeszcze od siebie tak daleko, by nie móc znowu się w tym odnaleźć, może we wszystkich końcach, które ostatnio ją przytłaczały znajdzie się jeszcze dla niej jakiś początek.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Nie 04 Lis 2018, 00:12
- Jedyne, co możemy teraz zrobić to zachować spokój. – Nie warto popadać w panikę, choć najłatwiej byłoby to uczynić. To nie pierwszy raz, gdy świat magiczny pogrąża się w chaosie, ale tym razem Konstanty woli w tym nie uczestniczyć. Odkąd w końcu założył swoją rodzinę, przysiągł sobie, że zrobi wszystko, by wynagrodzić Annie te stracone lata i ochronić ją za wszelką cenę. Nie powinien już do tego wracać, w końcu zrozumiał swoje błędy, a jego żona mu je wybaczyła, lecz to dalej gdzieś w nim tkwiło. – Wierz mi, kochanie, ani ja tego nie chcę. Po tym całym weselnym zamieszaniu… – W jego przypadku rozgłos to ostatnie, na czym by mu teraz faktycznie zależało. Przez pewien moment Konstanty co prawda naiwnie łaknął sławy i pragnął być jednym z najlepszych uzdrowicieli w Rosji, lecz w końcu doszło do niego, że wcale mu nie jest to potrzebne; że najprawdopodobniej więcej byłoby z tego szkody, niż jakiegokolwiek pożytku. Tym bardziej teraz nie chce być łączony z plotkami i tanimi sensacjami, które najczęściej były nieprawdziwe i przekoloryzowane – choć niektórzy uparcie twierdzili, że zawsze znajdzie się w nich choćby ziarnko prawdy. Wroński wzdycha cicho pod nosem i kiwa delikatnie głową na słowa Anny. Mają do tego prawo. Są wciąż młodzi i zakochani na nowo, a świat stoi przed nimi otworem. Wystarczy tylko, że będą zgodni co do wspólnej przyszłości. A z tym, co przynajmniej w tej chwili widać, nie było żadnego problemu.
- Masz rację. Wcale nie musimy. – Konstanty łapie ją za podbródek opuszkami palców, w jej oczach dostrzegając tę dawną, rozmarzoną Anię. – Świat jest w naszych rękach. Trzyma nas tutaj tylko praca, którą możemy zacząć w każdym innym miejscu. Byłoby mi niby szkoda mojego stanowiska, ale zobaczymy, co to będzie. Najpierw odpocznijmy, a potem wspólnie podejmiemy decyzję – odpowiada z lekkim uśmiechem, po raz ostatni spoglądając z lekką nostalgią  na Plac Pałacowy. Początkowo miał być miesiąc, ale teraz nie może być pewien, czy rzeczywiście tak będzie. Bardzo prawdopodobne, że Rosja nie będzie już bezpiecznym miejscem, choć jednocześnie nie wyobraża sobie, żeby mógł opuścić po raz kolejny rodzinę na zbyt długi okres czasu. Wroński nie popełni znowu tego błędu. – Jeszcze będzie dobrze, ale… Chodźmy. Pora na nas, Aniu. – Czas opuścić to miasto i udać się w nieznane, dlatego Konstanty i Anna, po krótkim spacerze wzdłuż Petersburga, wrócili do mieszkania. Ze spokojem wypili ostatnią poranną kawę, zabrali stamtąd swoje bagaże i wreszcie udali się w długo wyczekiwaną podróż poślubną. W obliczu ostatnich niepokojących wydarzeń coraz bardziej utwierdzili się o słuszności wyjazdu, zwłaszcza że w końcu zamierzali skupić się wyłącznie na sobie. Wrońscy chcieli teraz przeżyć po raz kolejny swoją młodość, którą tak lekkomyślnie niegdyś stracili. Będą mieli więc czas na miłość, aby kochać się tak, jak nigdy. Tylko we dwoje.

Konstanty i Anna z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Plac Pałacowy   
Powrót do góry Go down
 
Plac Pałacowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: