Навигация

Plac Pałacowy
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Plac Pałacowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisaniePlac Pałacowy   Pią 03 Lut 2017, 15:09
Plac Pałacowy

Serce Petersburga. To właśnie na Placu Pałacowym odgrywały się najważniejsze wydarzenia – krwawa niedziela w 1905 roku oraz rewolucja październikowa w 1917 roku. W samym centrum umieszczono Kolumnę Aleksandrowską, której autorem jest Auguste de Montferranda. Powstała z inicjatywy Mikołaja I, chcącego uczcić zwycięstwo jego brata, cesarza Aleksandra I i wojsk rosyjskich nad Wielką Armią Napoleona Bonaparte w roku 1812. To właśnie tutaj także wznosi się także Pałac Zimowy czy gmach Sztabu Generalnego armii rosyjskiej – dwa budynki spięte łukami, uwieńczonymi rydwanem zwycięstwa. Plac Pałacowy to także miejsce, gdzie tradycyjnie odbywają się oficjalne obchody petersburskich i rosyjskich świąt i rocznic.

Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Sob 02 Cze 2018, 12:54

15.06.1999

Chociaż od słynnego ślubu minęło już kilka tygodni – Konstanty i Anna nie wyjechali od razu na miesiąc miodowy. Wszystko mocno przeciągnęło się w czasie. Najpierw kilka zasłużonych dni odpoczynku od wesela i noc poślubna, której prawie nie pamięta, a potem zderzenie z rzeczywistością i powrót do pracy, gdzie Wroński musiał uporządkować sprawy w Hotynce nim zdecyduje się na wyjazd. W międzyczasie znowu zaczęły się dziać niepokojące rzeczy – jak ataki kolejnych stworzeń magicznych na miasto czy nawrót epidemii smoczej ospy, o czym jeszcze czarodzieje oficjalnie nie zostali poinformowani. W Hotynce od pewnego czasu panował nieznośny harmider, o czym niewielu w rzeczywistości wiedziało, nie mówiąc już o tym, co działo się poza nią. Jako zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych czuł się poniekąd winny, że jeszcze całkowicie nie udało im się okiełznać sytuacji, choć przecież mogłoby się wydawać, że ostatecznie zwalczyli epidemię w zeszłym miesiącu. Zwalczyli – to akurat stanowczo za dużo powiedziane. Choć robili wszystko, co mogli, to zwyczajnie nie byli w stanie znaleźć epicentrum choroby, która w pewnym momencie nieoczekiwanie ucichła. Cóż za niebywałe zrządzenie losu, że postanowiła dać o sobie znać ze zdwojoną siłą akurat teraz, kiedy Rosja pogrążyła się w chaosie. Konstanty był prawdziwie zmartwiony tym, co się wydarzyło. Ludzie zaczęli obwiniać Savvasa o wszystko, a Wroński – jako jego wieloletni przyjaciel – osobiście nie wiedział, co o tym ma myśleć. Nie chciał wyciągać pochopnych wniosków, początkowo nawet próbował sobie wmówić, że to tylko ponury żart, jednak Savvas Zakharenko przepadł jak kamień w wodę. Wysłał mu kilka listów, próbował się z nim skontaktować, lecz do tej pory nie otrzymał od niego żadnej odpowiedzi. A to mogło oznaczać tylko jedno. Z jednej strony Wroński wewnętrznie cieszył się, że będą z dala od centrum wydarzeń, z drugiej – był pełen wątpliwości w związku z podróżą.
- Myślisz, że dobrze robimy? – przerywa niespodziewanie ciszę Konstanty, trzymając Annę za rękę i przechadzając się nieśpiesznie wzdłuż Placu Pałacowego. Choć targają nim niezliczone wątpliwości odnośnie słuszności wyjazdu na miesiąc miodowy, to liczy na to, że Anna utwierdzi go w tym, iż powinni wyjechać i odpocząć od tego, co się aktualnie dzieje w Rosji. Wbrew pozorom Konstanty w środku czuje, że tego potrzebuje, zwłaszcza że powoli zaczyna podupadać na zdrowiu. Stara się to maskować, choć nie zawsze mu to wychodzi. Zupełnie tak jak teraz, kiedy po raz kolejny zaczął dziwnie kaszleć. – Miesiąc to przecież wcale nie tak długo – przyznaje od razu po zaczerpnięciu oddechu, uważnie rozglądając się po budynkach. Po powrocie z Włoch wszystko się zmieniło. Zdążył wreszcie przywyknąć do tego miasta, którego kiedyś tak bardzo nienawidził, dlatego ciężko było mu teraz wyjechać. Przez ostatnie lata w końcu nie podróżował zbyt wiele, skupiając się na pracy oraz Annie.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Plac Pałacowy   Sob 02 Cze 2018, 21:10
Między tańcami szeptała już swoje pierwsze pożegnania, tak pewna, że wyjadą skoro świt, że kiedy zostali w domu na kolejny dzień poczuła niemal rozczarowanie. Zaczęła myśleć o życiu zupełnie inaczej, przyszłość, nawet najbliższa, była już odgrodzona od teraźniejszości idyllą tego miesiąca, bardziej odległa, postrzegana w miększych, cieplejszych barwach. W końcu poddała się skradającej się ku niej w ostatnich tygodniach beztrosce, a chyba tylko po to, by rzeczywistość szybko upomniała się o ich oboje. Najpierw szpital zabrał jej męża, nic sobie nie robiąc z jego pragnienia, by poświęcić czas powstającej rodzinie. Pacjentom nie zakładał obrączek na palce, a jednak im też coś przysięgał, im i samemu sobie. Anna musiała to uszanować i czekała znowu. Niby nic się nie zmieniło. Już przedtem znała jego petersburskie mieszkanie tak dobrze jak swoje, siedziała w każdym fotelu, piła z każdego kubka, a jednak wszystko jakby było inaczej.
- Nie wiem. Ale chcę jechać. – teraz, gdy już go pokochała, doczekała się ślubu, który w międzyczasie z koszmaru stał się czymś na kształt naiwnego marzenia, zamierzała bezwstydnie być samolubna, korzystać z czasu, jaki powinni mieć. Zabrać go dla siebie, absorbować całą jego uwagę, poświęcić mu w całości swoją. Potem nie będą mieli na to czasu; nie byli najmłodszymi z nowożeńców. W kręgach Starszyzny było wręcz dziwne, że odwlekali ślub tak długo. Teraz jednak spełnili już powinność wobec swoich rodzin, przyjaciół, a nawet mediów i mogli być sami dla siebie. Z dala od ludzi, którymi stawali się w pracy i na oczach wymagających nestorów. Chciała być z nim sama, wreszcie w ciszy przerywanej tylko jego głosem, przesypiać noce z głową opartą na jego piersi, z dala od miejskiego zgiełku i zamieszania panującego ostatnio wokół starszyzny. To była ich jedyna, ostatnia szansa na ucieczkę, nim Konstantemu zaczną zadawać pytania przez wzgląd na jego przyjaźń z Zakharenką.
- I wydaje mi się, że miesiąc to nawet za mało. – zatrzymała się nagle, by stanąć naprzeciw Konstantego i dokładnie się mu przyjrzeć. Jego twarz zdradzała już zwykłe po dyżurze oznaki zmęczenia – na spojrzeniu ciepłych oczu położył się cień, skóra – tak cudownie śniada, jego włoskie dziedzictwo – nieco poszarzała. Samej sobie się dziwiąc, uśmiechnęła się do myśli, że wreszcie jest z mężem, ma go na własność i nie wiedząc, co – jeśli przecież wszystko było tak samo, a ten spacer niczym się nie różnił od setki, jaką mieli już za sobą – stwarzało w niej te wszystkie spontaniczne przejawy uczucia, pocałowała go, dłonie splatając na jego szyi. Pachniał jeszcze szpitalem, cierpkim alkoholem i ziołami. Anna nie lubiła tego zapachu; wolała go, gdy pachniał deszczem, drzewem sandałowym i tytoniem z cygar, które zawsze krytykowała. Ale nawet przesiąkniętego aromatami choroby, ostatnio jakby wolała go bardziej w ogóle. Nawet mimo tego, że nie pamiętał nocy poślubnej.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Plac Pałacowy   Nie 10 Cze 2018, 11:52
- Ja też. – Wyznanie Anny dodaje mu siły i pewności siebie. Może faktycznie powinni jechać, nie zastanawiając się nad tym, co tutaj się dzieje. Konstanty przeczuwa, że i jego zaraz dosięgnie to szaleństwo, dlatego to ostatnia szansa, by wyjechać z Rosji, nim zaczną mu zadawać niewygodne pytania przez wzgląd na przyjaźń z Savą. Wie, że nie będzie łatwo, jednak nie chciałby publicznie wypowiadać się w mediach magicznych na ten temat, gdyż w dalszym ciągu nie ma pojęcia, co o tym powinien myśleć. Czy to wszystko to prawda? Czy jego przyjaciel był w stanie dopuścić się tak okropnych czynów? Obrót sprawy o trzysta sześćdziesiąt stopni, którego nikt się nie spodziewał. – Zasługujemy na odpoczynek – odpowiada po chwili Wroński, uśmiechając się i patrząc czule na Annę. Trzy lata – tyle im zajęło, by naprawić związek. Choć ich relacja z góry mogła wydawać się skazana na niepowodzenie, to w końcu udało im się odnaleźć siebie. Teraz mogli zacząć żyć razem, nie obok siebie i nie tak, jak to było wcześniej. – Jestem zmęczony Hotynką. Nie pamiętam, kiedy ostatnio brałem urlop. – Nie licząc kilku dni przed przygotowaniami do wesela, przez ostatnie lata Konstanty pracował intensywnie i nieprzerwanie, zwłaszcza że objęcie posady zastępcy dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych tylko dołożyło mu kolejnych obowiązków, zmartwień i kilka zmarszczek.
- Może i za mało. – Może i miesiąc to za mało, biorąc pod uwagę to, ile czasu stracili. Wroński przecież nigdy nie widział się w roli męża, dlatego przez długi okres robił wszystko, by tylko tego uniknąć. Ale teraz, po długo wyczekiwanym ślubie, wszystko miało się zmienić. Sam Konstanty wreszcie czuje, że jest we właściwym miejscu; że udało mu się odnaleźć tę drogę, którą powinien kroczyć od dawna. – Jeśli będzie trzeba, zostaniemy dłużej. Będziemy mieli czas w końcu tylko dla siebie. Przyznam szczerze, że mam już dość naszej rodziny – deklaruje po chwili namysłu, z przyjemnością odwzajemniając pocałunek i wzdychając z ulgą pod nosem. Po ślubie zaczęły się męczące pytania o dziecko, co wprowadzało go w stan zdenerwowania. Poza tym, to nie problem, by rzucić starą pracę i znaleźć ją w zupełnie innym miejscu, choć Konstanty zdążył już przywyknąć do Petersburga, mimo iż wcześniej z całego serca nienawidził tego miasta. Wroński jednak po cichu marzył o słonecznych Włochach, z którymi był silnie związany poprzez więzy rodzinne, gdyż tam wszystko wydawało mu się łatwiejsze. Tylko czy jego Anna będzie potrafiła się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Konstanty nie mówi już nic, a myśli pełne wątpliwości stara się zwalczyć, więc obejmuje żonę i zamyka na moment oczy, ciesząc się ostatnimi chwilami i promieniami słonecznymi w Rosji.
Powrót do góry Go down
 
Plac Pałacowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.


Skocz do: