Навигация

Restauracja „Babooshka”
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Restauracja „Babooshka”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieRestauracja „Babooshka”   Pią 03 Lut 2017, 15:11
Restauracja „Babooshka”

Restauracja Babooshka to miejsce, które przenosi do przyjemnych czasów dzieciństwa, przypominając stary, drewniany dom babci i jej domowe obiadki – jest klasycznie, smacznie, niedrogo, a porcje ogromne, czyli tak, jak powinno być w takiej knajpce. Z dań głównych można zasmakować prawdziwych kotletów carskich, barszczu po kijowsku, rossolnika, czarnego kawioru, pielmieni syberyjskich, blin z rozmaitym nadzieniem czy innych, typowych dla kuchni rosyjskiej dań. Rustykalna stylizacja i akcenty ludowe w restauracji bez wątpienia sprzyjają dobrej zabawie oraz biesiadnemu klimatowi, dlatego też w weekendy zwykle jest tutaj mnóstwo ludzi, którzy przychodzą, by nie tylko pojeść, ale także napić się regionalnego piwa czy wódki.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto 01 Maj 2018, 10:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Czw 14 Wrz 2017, 22:25

07.05.1999


No wiesz i do niej to tamto, a ona na to „powinni cię zamknąć w Hotynce.”
Wszyscy się śmieją, boki zrywają, karuzela się kręci, ale coś nie z tobą, Elu. Nie rozbawiła cię historia o szpitalu? Siedzisz tak podpierając głowę rękami i zastanawiasz się po co w zasadzie dałaś się dzisiaj wyciągnąć na miasto. Przecież to nie tak, że nie miałaś ochoty, chciałaś się pobujać trochę w rytm muzyki, zamknąć oczy, uśmiechnąć się ot tak po prostu, machinalnie, zamiast tego uśmiechasz się do siedzącego nieopodal Bobana Enpeca, bo spojrzał na ciebie czy zareagowałaś poprawnie na anegdotkę. Do wszystkich się uśmiechasz, bo to nawet miłe, że się dobrze bawią. Noc to się zapowiada wyśmienita.
Postanowione. Posiedzi jeszcze godzinę i zmyje się wraz ze słabą wymówką, że musi na jutro zrobić coś ważnego. Czegokolwiek by nie powiedziała na początku i tak uderzy w nią falą rozczarowania i namówień, aby została jeszcze troszeczkę i dopiero po kolejnych zapewnieniach, że nie, że naprawdę musi już iść grupa puści ją i wstanie jak jeden mąż, żeby rozpocząć całuśno-przytulaśne-podaj rękę rytuały pożegnania. Zależy od persony i zaawansowania relacji.
Ale nie ma co myśleć o powrocie, kiedy spotkanie dopiero się zaczęło. Kelnerki nie zdążyły nawet jeszcze podejść do stolika, a już kolejna grupa osób pakuje się do chaty i podchodzą do stolika, nowa wymiana uprzejmości, ludzie podają sobie wzajemnie dłonie razem z imionami, ale Ela nie ma zielonego pojęcia jak kto się nazywa, pomimo tego, że wszyscy kolejno jej się przedstawili. I pewnie nikt z tych nowych gości nie zapamiętał jej, ale absolutnie nie będzie chować urazy, to tak boleśnie typowa sytuacja dla każdego, że aż śmieszna.
I coś już Eli nie pasuje, za dużo tych osób żeby było to ot spotkanie towarzyskie. Tym bardziej, że na stole pojawiają się w końcu pękate karafki z winem, ktoś zaznacza z paluchem w górze, że gruzińskie! zatem na pewno dobre i swój rocznik mają. Długo jednak na wyjaśnienie czekać nie musi, bo Boban Enpec wstaje w końcu i oznajmia, że awansował. W tej Hotynce. I nagle historyjka bardziej jest zabawna.
Za taki awans to trzeba wypić.
Przez chwilę Elżbieta wahała się bardzo nad słodkim, białym, deserowym Saamo, a półwytrawną, różową Aguną w końcu pozwalając sobie nalać tego drugiego. Głównie ze względu na niższą zawartość procentową alkoholu. Słodkim i mocnym upiłaby się oj bardzo szybko. A nie chciałaby w drodze do domu zgubić gdzieś swojej miotły. Albo siebie.


Ostatnio zmieniony przez Elżbieta Odrowąż dnia Czw 07 Gru 2017, 22:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Nie 17 Wrz 2017, 13:53
Fyodor słyszał o awansie Bobana Enpeca. Słyszał, bo jegomościa znał i nawet został zaproszony na wspólne opicie tego sukcesu. A że pić lubił czemuż miałby odmawiać? Ubrał się w wyjściowy strój, umówił się z co niektórymi gośćmi na wspólną podróż do "Babooshki" (wzięło ich jakoś na wypróbowanie jazdy omnibusem) i... spóźnił się. Niewiele, ale się spóźnił. Nie dziwota, w końcu musiał poczekać razem z kolegami, aż dwie piękne panie nareszcie skończą swoje przygotowania do wyjścia. A co jak co, ale zostawianie ich w tyle, żeby potem wysłuchiwać wyrzutów na tej samej imprezie nie wydawało się żadnemu z mężczyzn najlepszym pomysłem.
Na szczęście Boban nie wydawał się zły z tego powodu i już po chwili Fyodor miał okazję zapoznać się ze znajomymi i przyjaciółmi uzdrowiciela, których nigdy wcześniej nie miał okazji spotkać. A chociaż podobno świat jest mały to pierwszy raz widział się z tą Olgą, z tą Agafią, z tym Borysem, z tym Sashą, z tymi Baryshnikovami... Cóż, większości imion nie zapamiętał, ale liczył, że nie będzie musiał ich powtarzać. Przecież na takich zabawach z reguły wszyscy mówili do siebie na "ty".
Miał zdecydowanie dobry humor. Choć, jakby nie patrzeć, rzadko bywał zły. Radość dawało mu tworzenie kociołków i mioteł, rozmawianie o tym, a gdy miewał gorsze dni zawsze mógł wyżyć się na studencie pochodzenia mugolskiego. O takowych nikt nigdy nie dbał. Nic dziwnego, że również śmiał się słysząc większość anegdot z rosyjskiego szpitala, choć sam powstrzymywał się od opowiadania swoich. Podejrzewał, że w tej masie nieznanych mu osób mógł trafić się jakiś mugolofil.
Za winem zaraz na stół trafiły wielkie misy i talerze z typowymi dla tego kraju potrawami - kotlety carskie, czarny kawior, pierogi (z czym - Fyodor nie wiedział) czy bliny. A mężczyzna nawet nie zdążył sobie wybrać napitku. Nakładając sobie na talerz trochę pielmieni zaczął patrzeć na alkohole do wyboru. Oj, nie wiedział w sumie, które wino wolał. Spojrzał z ciekawości do kubka swojej "sąsiadki", ciemnowłosej ślicznotki. Naczynie jednak nie pozwalało mu ocenić, na co się zdecydowała.
- Polecasz? - spytał mimo to Elżbiety. Zawsze mógł potem dopytać czy nalała sobie Saamo czy Aguny. - Nie jestem pewien co lepiej sobie nalać.
Przy takiej obfitości jedzenia nie było to jednak raczej niczym dziwnym. Nie znał nikogo, kto by prędzej czy później nad stołem pełnym potraw nie zawahał się, co wybrać.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Pon 18 Wrz 2017, 23:48
Ale gwar. Nic dziwnego, tyle ludzi przy jednym stole, niemalże każdy znalazł sobie rozmówcę i jak to przy takich okazjach bywa czasami na kilka tematów z różnymi osobami rozmawiało się jednocześnie. A tu się jeszcze coś usłyszało z końca stołu i niezwłocznie należy się wtrącić, jeśli coś się na ten temat wie. Elżbieta poczuła się jak podczas rodzinnych spotkań i wcale nie była wyobcowana w tym zabieraniu zdania, bo siedząca parę osób dalej kobieta (Olga? Czy Agafia?) zagadała ją o wieczorek literacki i chwilę Elżbieta miała okazję zamówić z nią parę słów, dopóki ktoś Olgi czy innej nie zagadał o coś zupełnie innego i choć tematu nie skończyły to Elżbieta straciła rozmówcę. Taka to loteria. Nie przejęła się tym absolutnie, przenosząc swoją uwagę na półmiski i na chwilę na przechodzącego obok mężczyznę, który życzył wszystkim smacznego. Bogowie. Gorzej, niż na Wigilii. I dań tyle, jeśli nie więcej. Elżbieta nawet by policzyła, gdyby nie miała tego w dupie, bo ostatecznie i tak nie mogłaby się skupić. Tylko by liczyć zaczęła już by ktoś ją zagadał, albo potrącił łokciem, więc upatrzywszy sobie już bliny z miodem odchyliła się, zabrawszy swój kieliszek i oparła wygodnie, dając sobie czas. Niech to wszystko opadnie, niech się jej sąsiedzi poczęstują, dopiero wtedy sięgnie po miskę, aby nałożyć sobie porcję na talerz. Nie była nawet głodna. I nie była też pewna, czy właśnie na słodkie ma ochotę. Może jednak te kotlety i ziemniaki…? Obserwując stół uniosła swój kielich spokojnie do ust, ale zatrzymała się tuż przy wargach zerkając na nachylające się w jej kierunku mężczyznę.
Jak on miał na imię? Pavel? Sasha? Nie, Sasha to tamten z siwymi pasmami, chyba.
Nieistotne. Istotne, że się Elżbiecie bardzo spodobało jego ciepłe spojrzenie, nawet, jeśli uprzejmie pytał tylko o wino. Dała sobie te parę sekund, na przyjrzenie się mu z uśmiechem łagodnym, aż w końcu odchyliła od ust kieliszek, w stronę mężczyzny. Niech spróbuje, skoro nie jest pewien. Polecić mu nie mogła, bo Saamo w końcu nie miała okazji spróbować, decydując się na wytrawne wino w ślepo. I to najwyraźniej była jedna z tych sytuacji, kiedy milczenie o wiele więcej przekazuje, dopełnione gestem. Gdyby się odezwała musiałaby Fyodora nakarmić jakąś mową trawą, neutralnym szczerze mówiąc nie wiem, to jest różowe, półwytrawne i tak dalej, dalej i dalej. A Elżbieta bardzo nie lubiła rozmówek o niczym. Dlatego lubiła swoją pracę. Pijani klienci przy barze zawsze atakowali ją tematami, które w danej chwili do głowy by jej nie przyszły. I zawsze odpowiadała szczerze, przez co klienci lubili ją.
Już pomijając fakt, że można było z nią chlać do upadłego, ale to nie jest teraz ważne.
Ekhem.
A może jednak pierożki by zjadła?
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Pią 22 Wrz 2017, 11:51
Fyodorowi bardzo podobała się ta rustykalna stylizacja "Babooshki". W Samarze nie miał takich akcentów ludowych, rezydencja rodowa raczej ozdobiona była w złoto, kamienie szlachetne, drogą porcelanę i mało w niej było miejsca na swojski wystrój. Nie, żeby takie bogate wyposażenie mu się nie podobało kompletnie, ale jednak restauracja, którą na świętowanie wybrał sobie Boban Enpec wyróżniała się dla niego na duży plus.
Idealnie wpisywała się w gwar przy ich stole tworząc sielski nastrój. Karamazov wychowany do zabaw na sztywnych bankietach lubił czasem rozluźnić kołnierzyk i "bratać się" z wyselekcjonowanym ludem. Nic dziwnego, że sam co jakiś czas rzucał rady dotyczące popsutych mioteł, spalonych kociołków, nie działających poprawnie fałszoskopów. W normalnych warunkach wziąłby za coś takiego pieniądze, ale obecnie przebywał wśród "samych swoich" - i to mimo faktu, że imion większości nie znał.
Nie nadążał jednak za rozmówcami. Tu ktoś biadolił nad straconymi dziełami sztuki w zamachu w muzeum, tam ktoś rozważał w jaki sposób zaginął Kliment Aidov, wokalista Aroshki, kobieta siedząca naprzeciwko niego (chyba Olga) chciała się pochwalić, że została poproszona na świadka przy ślubie... To było trochę irytujące, jednak zdawało się przyjemną odmianą przy szlacheckich wydarzeniach, na których - w teorii - powinien znać wszystkich zarówno z twarzy, jak i nazwiska. O imieniu nie mówiąc.
Kiedy nieznana mu jeszcze z imienia (i to mimo przedstawiania się!) Elżbieta spojrzała się na niego on się uśmiechnął. W żadnym razie nie chciał udawać groźnego lub bawić się w nieprzyjemności, czemu więc miałby tego nie zrobić? Tym bardziej, że kobieta była w jego typie. Z niemym podziękowaniem wziął od niej kieliszek i za bardzo nie odrywając od niej wzroku spróbował trunku dochodząc do wniosku, że to jednak Aguna, a nie Saamo. I to całkiem niezły rocznik. No ale nic dziwnego, gospodarz tej imprezy pewnie miał wiele okazji na nauczenie się, które wina są warte uwagi.
- Dzięki - powiedział oddając jej kieliszek. Trochę dziwnie mu się było odzywać, kiedy jego "sąsiadka" tego nie robiła, jednak w tych okolicznościach nie wydawało się być nie na miejscu. Taka cisza między nimi w tym gwarze jakoś niezwykle pasowała, tak jakby nawiązali jakąś niewidzialną nić porozumienia.
Nalał sobie takiego wina jak Odrowąż, spróbował pielmieni, po czym gestami zaproponował jej, że warto je wybrać, bo są naprawdę niezłe.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sob 30 Wrz 2017, 22:23
Panie Karamazov, jeśli pan tak lubi wnętrza podziwiać to na pewno przypadłaby panu do gustu willa Elżbiety dziadków. Tam to się dopiero rzeczy dzieją. Bażanty na ścianach, wiekowe dywany, srebrne czajniki zdobione specjalnie na herbatę turecką importowaną. Woluminów od groma, dzieł sztuki na każdym rogu, a zapomniane to wszystko i zapyziałe jak te ciotki, które na spotkaniach rodzinnych zapewne uśmiechałyby się do pana szeroko ale jednocześnie znalazłyby wszystkie pana wady, a najbardziej te, których nie ma.
Nic nowego, co? Każdy ma w rodzinie takie ciotki.
Ale przecież nie na nich się skupiać należy.
Nie można powiedzieć aby z rodzinnych upodobań do antyków i rzeczy ładnych nic Elżbieta nie wyniosła, ale jej mieszkanie zdecydowanie emanowało przytulniejszą aurą, nie tylko ze względu na o wiele mniejsze niż rozmiary. To zdecydowanie miejsce, w którym można, a wręcz należy rozluźnić kołnierzyk. Na pewno będzie ku temu okazja, tymczasem pozostaje tylko czekać, aż bobanowi goście wypiją odpowiednią ilość wina, żeby zacząć się w Babuszce czuć jeszcze swobodniej. Właśnie, nie wypada tak samego wina sączyć, więc niech będą te pierożki. Skoro tak Fyodor je poleca przeżuwając. Wyciągnęła więc Elżbieta dłoń, czekając, aż do niej talerzyk przyleci i nałożyła sobie kilka pielmieni.
- Starałam się nie zwrócić na uwagi na to, że nic nie jem. Jestem w tej wąskiej grupie osób, których Boban nie powiadomił od razu co to za okazja. Więc… – Pokiwała na boki głową dla podkreślenia słów. - … zjadłam dzisiaj na obiad wyborną, wyborną kaszkę manną. – Czy ty się właśnie zaśmiałaś Elu? I to tak ładnie w stronę Fyodora? Humor ci dopisuje już, czy to ta żałość kaszki cię tak rozbawiła? Autoironia zawsze była twoją mocną stroną.
Rzadko dla siebie samej gotujesz dobre rzeczy (bo co to za przyjemność samemu jeść), to akurat miałaś pod ręką, a było wystarczająco syte i szybkie, żeby cię na długo nie odrywać od książki.
Trzeba było pozwolić sobie dzisiaj trochę głodować, przynajmniej teraz mogłabyś więcej zjeść.
- Jak masz na imię? – Pytasz wprost, bo to wcale nie tak, że nie wypada. Przecież nie będziecie przez parę najbliższych godzin zwracać się do siebie neutralnie, udając, że doskonale pamiętacie jakie imię padło w morzu innych, po to, żeby na pewnym etapie, kiedy bardzo się już zaangażujecie w rozmowę zapytać z niezręcznym uśmiechem, czy możesz mi przypomnieć… zapomniałam… jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Czw 19 Paź 2017, 11:00
Z całą pewnością by przypadła mu do gustu. Kiedy ma się ukochaną siostrę wręcz zarażającą słabością do sztuki samemu można ją z łatwością pokochać. Czy jednak warto zwiedzać najpiękniejsze mieszkania, gdy stare ciotki nie znające na starość definicji prywatności wchodzą bez pukania z talerzem kanapek do pokoju nie zważając na fakt, że mogą przerwać bardzo ważną rozmowę? A jak nie ważną, to chociaż taką nieprzeznaczoną dla obcych uszu?
Nie warto, już lepiej spotkać się na Mahali. W tej dzielnicy w razie potrzeby można być nieuprzejmym i będzie to w pełni zrozumiałe.
A takie ciotki fakt, ma każdy. Fyodor ma ich po dziurki w nosie, zapewne jak Aleksei - w końcu komu chciałoby się w kółko słuchać tekstów w stylu "Fyeda, jaki z ciebie piękny młodzieniec wyrósł! A wypatrzyłeś sobie może jakąś szlachciankę? Z chęcią zabawię na waszym weselu!". To coś strasznego.
Zdecydowanie Karamazov - w porównaniu do Elżbiety - nie mógł sobie rozluźniać kołnierzyka w domu, wręcz przeciwnie. Korzystał więc z każdej okazji, dzięki której nie musiał się pilnować poza swoim miejscem zamieszkania. Mogło ono mieć wszelkie luksusy, jednak za nie płaciło się sporymi ograniczeniami w życiu rodzinnym i publicznym. A prywatne po prostu nie mogło wyjść na wierzch.
Kiedy kobieta zaczęła do niego mówić Fyeda wysłuchał jej uważnie. Kto wie? Może chociaż z jednej rozmowy wyniknie coś dobrego? Cały ten tłum usadowiony przy stole wręcz przekrzykiwał się próbując dotrzeć do świadomości jak największej ilości osób, ale w sumie mało kto próbował się z inną osobą bardziej zapoznać. Raczej wszyscy podświadomie próbowali się trzymać znanych im twarzy i głosów.
- Cały Boban. Jest tak nieogarnięty, że nie zdziwiłbym się, gdyby komuś powiedział o okazji, ale go nie zaprosił na całą celebrację - powiedział nie ukrywając swojego dobrego humoru. - Wierzę, że była wykwintna – skomentował z uśmiechem wyborny, wyborny obiad Eli. Jak się tak zastanowił to zwątpił, że by się najadł nawet porządną michą takiej kaszy – no ale nie dziwota, w końcu od młodu wychowywali go na panicza, który musi dobrze i zdrowo jeść.
Fyodor się zaśmiał na pytanie stołowej sąsiadki. Był przyzwyczajony do tych niezręcznych momentów, gdy każdy udaje, że zna imię każdego, a tak naprawdę gorączkowo przeszukuje pamięć licząc na oświecenie.
- Fyodor. A ty? – nie zawahał się spytać.
Jakoś teraz nie zwracał uwagi na przechwałki Bobana, który opowiadała z czym to się nie wiąże jego nowe stanowisko. Może i dobrze, i tak ta wiedza nic by mu nie dała.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Pon 30 Paź 2017, 21:48
Nie obawiaj się, Fyeda, Elżbieta z ciotkami nie mieszka, prędzej dostałaby zawału. Albo nie, po prostu by wyszła i nie wróciła. Już wystarczy jej kiedy przyjeżdża na Wrońskie spotkania i od czasu do czasu jeszcze ktoś ją próbuje zapytać o kawalera. Bliźniaczo podobna sytuacja, jednak fakt faktem, Elżbieta metaforycznie kołnierzyk rozluźnia. I nigdy nie miała go zapiętego tak, jak powinna, zawsze wstyd przynosząc rodzicom, że taka jest butna, taka niechętna i wcale nie czesze się tak, jakby babcia chciała. Babcia Wrońska, bo ta Odrowążowa była najlepsza na świecie, ale cała reszta niemalże identyczna. Bażanty, ramy obrazów i ciotki z talerzykami ciast, których nie są w stanie dojeść, ale innym zwracają uwagę.
A zamiast tak uciekać na Mahala mógłby Fyeda wpadać częściej na Dziedzinec Pasternaka. Śliwowicę w Piwnicy, na koszt firmy.
Fyodor. Niech będzie Fyodor, smakuje jej to imię, brzmi jak szklanka z denkiem z grubego szkła postawiona na szydełkowanym brzegu obrusa, leżącego na mahoniowym stole. W szklance trunek o miodowej barwie z dwiema kostkami lodu.
- Elżbieta. – Była to ulubiona forma jej imienia. Obecnie ignorowała już tą Elę, chociaż gdy była jeszcze młodą fruzią powieka jej drgała niemalże ilekroć usłyszała to zdrobnienie. A nie dajcie bogowie jakąś Elżunię, bo jak na złość nikt się prawie do niej pełnym imieniem nie zwraca. Ale każdy chyba przechodził ten etap posiadania problemów ze swoim własnym imieniem.
Przechwałki Bobana docierają do niej z opóźnieniem, odrywając wzrok od sąsiada. Tylko, że nic ciekawego nie mówi, więc Ela zajmuje się swoimi pielmieniami. Biedną ilość pochłania w tempie umiarkowanym, wyciera usta serwetką i sięga po swoje wino, odchylając się od blatu stołu i opierając na krześle. Nie chciałaby Fyodorowi przerywać w trakcie posiłku, tak, jak nie chciałaby aby ktoś ją zagadywał gdyby akurat siłowała się z większym kęsem. Jeść należy w spokoju, rozmowy podczas obiadu nigdy nie wychodzą dobrze. Jedzenie stygnie, trzeba szybciej żuć by odpowiadać, męka.
Masz jeszcze czas, Fyeda. Jeszcze chwilę, aby dokończyć swoją kolację w spokoju, nim usłyszysz Elę niemalże tuż przy uchu.
- Zagrajmy w grę. – Bo nudno tu jest, chociaż gwar sprawia wrażenia zabawy, która utrzymuje dobre tempo.
- Znam stąd połowę ludzi, zakładam, że ty też. Obstawiajmy, kto pierwszy wysiądzie, kto pierwszy zaśpiewa hymn i kto pierwszy obrazi Bobana. Możesz typować lub sprawdzić, czy moje typy będą się zgadzać. I ja też. Jeśli wygram wisisz mi przysługę. – Przysługi zawsze warto mieć w rękawie w nagłych przypadkach. I warto też skorzystać z tej chwili ciszy, kiedy Ela czeka na odpowiedź. Wszystko teraz w twoich rękach, Fyeda, możesz dołączyć do gry albo wykpić sąsiadkę. Oszczędziłbyś sobie kłopotów, ale skąd możesz wiedzieć, że to kobieta, której pech uczepił się jak rzep psiego ogona.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Pią 03 Lis 2017, 13:51
Czyż przy Elżbiecie nie głupotą było bać się ciotek jakich pełno w każdej rodzinie? Widać przecież było, że jego towarzyszka jeśli trzeba byłoby to by i odpysknęła, i drzwiami trzasnęła, a nawet wyszła z całej imprezy na znak, że ma dosyć takich tematów. On niestety nie mógł sobie na coś takiego pozwolić. Pierworodny, dziedzic rodu, oczko w głowie własnego ojca - chcąc nie chcąc czuł, że nie może zawieść, nie sprawiał więc za dużo problemów.
Choć dla śliwowicy w Piwnicy Bazyliszka warto zaryzykować, nawet jeśli będzie go to kosztować krocie. Piękne panny Odrowąż i alkohol pozwalający się znieczulić podczas nadchodzącego narzeczeństwa, a potem małżeństwa na pewno będzie mu bardzo, ale to bardzo potrzebny.
- Ładnie - powiedział. Nie wiedzieć czemu to imię w uszach brzmiało mu dumnie. - Pasuje ci - a przynajmniej teraz nie wyobrażał sobie tej kobiety z innym imieniem. Zdecydowanie nie do twarzy byłoby Eli z imieniem takim jak Kunegunda, Ścibora czy Balladyna. Choć to ostatnie chyba ciężko uznać nawet za imię. Pytanie więc skąd je kojarzył?
Karamazov już nawet nie zwracał uwagi na dzisiejszego, głównego świętującego. Boban siedział od nich w miarę daleko, skupiając się raczej na panienkach zebranych przy nim, ciężko więc było usłyszeć o czym on w ogóle mówi do ogółu.  Tym bardziej, że ten ogół go skutecznie zagłuszał. Ktoś zniknął na dłuższy czas po tym, jak wyruszył do miejsca, gdzie nawet król chodzi piechotą, któraś dziewoja zdecydowanie przesadziła z alkoholem i zaczęła zdradzać rodzinne sekrety, które nikogo nie obchodziły, jakiś jegomość, na którego Fyodor wcześniej nawet nie zwrócił uwagi narzekał na rosnące ceny jaroszków... A może koni? Kto by tam przejmował się narzekaniem jakiegoś starego pryka, który najwyraźniej wymarzył sobie na okres wieku średniego założenie hodowli, ale nie odłożył na to pieniędzy.
Chcąc nie chcąc jednak tego słuchał. Wolał nie mówić z pełną gębą, a wyglądało na to, że Odrowąż też woli sobie odpuścić rozmowę podczas jedzenia. Może i dobrze - od wina zaczynało mu przyjemnie szumieć w głowie, a to oznaczało, że musi uważać na język, by czegoś nie palnąć.
Usłyszał ją tuż przy uchu. Nie ruszył się, dopóki nie skończyła przemawiać, a kiedy skończyła dopiero wtedy spojrzał na nią z ognikami w oczach. Lubił gry. Choć jeszcze bardziej lubił wygrywać. Nie zamierzał się jednak wahać z powodu małej szansy na wygraną.
- Zgoda - powiedział. - Ale jeśli ja wygram wisisz mi kolację - zastanawiało go czy w takim wypadku dziewczyna i jemu ugotowałaby samą kaszę manną, czy też pokombinowała z czymś wymagającym wysiłku. Póki co nie mógł się jednak o tym przekonać.
- Gramy konkretną ilość rund czy jak? - dopytał. Skoro chodzi o taką stawkę głupio by było, gdyby koniec końców się nie mogli dogadać kto zwyciężył.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Czw 23 Lis 2017, 17:20
Fyeda, żebyś ty wiedział, że taka to by cię nawet z imprezy wyprowadziła gdyby było trzeba, aż by się kurzyło. Ciotkom z uszu przez tak butne dziewczęcia zachowanie. Matkoboska jak tak można. Przynajmniej wiadomo, że więcej niż raz byś się nie mógł z nią nigdzie pokazać, lepiej sobie znaleźć bezpieczne dziewczę, które w odpowiednim momencie się uśmiechnie i milczeć będzie jak się tego od niej wymaga.
A Elżbieta, imię owszem ładne, ale taki jesteś pewny, że jej pasuje? Uśmiecha się Ela na tę uwagę, ale wie, że to nieprawda, tylko, że Fyeda wiedzieć jeszcze nie może, bo nie zna Elżuni ani trochę. Gdyby znał, to by wiedział, że do niej ta Balladyna o wiele bardziej. I włosy czarne i usta malinowe i też z niej taka małpa względem siostry i w zasadzie względem każdego, chociaż z natury zupełnie inne z niej dziewczątko. Tak to jest panie, jak się popadnie w nałóg, od wieków wiadomo, że alkohol niejedną rodzinę rozbił i najtwardsze charaktery złamał. A Ela wcale takie twardego nie ma to i łatwo z niej było zrobić wrak człowieka.
- Niech będzie kolacja. – Nawet jej to odpowiada, widać to pewnie po Elżbiecie, akurat innym serwuje takie dania, że głowa mała. W końcu prowadzi Piwnicę Bazyliszka nie od wczoraj, ta kaszka manna to tylko tak w myśl zasady szewc bez butów chodzi.
Tak czy siak będzie to chyba wygrana, na kolacji nie straci wiele, tylko zyska nową znajomość, od znajomych też można oczekiwać przysług.
I cieszy się bardzo na to pytanie, oczywiście przecież, że najpierw trzeba ustalić zasady. Zagryza dolną wargę i podnosi do twarzy dłoń, trzy palce wyprostowane, trzy rundy.
Odrywa wzrok od Fyodora i przygląda się chwilę zgromadzonym. Kogoś brakuje, ale to nieistotne. Kogo nie ma ten odpada.
- Boban pierwszy zaśpiewa hymn. Sasha pierwszy zaliczy zgon i... – Została jej trzecia osoba do wytypowania i to wcale nie jest takie proste, więc przygląda się kilku osobom parę chwil, stukając powoli palcem wskazującym w czubek nosa.
- Ja. – Odpowiada w końcu spoglądając na Fyodora. - Najprawdopodobniej ja pierwsza nieświadomie obrażę Bobana.Nieświadomie, cukiereczku, masz na myśli po alkoholu.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sro 29 Lis 2017, 10:53
Tylko o czym porozmawiać z takim milczącym dziewczęciem? Uśmiechnie się, a biedny Fyodor nie zobaczy w nim zażenowania, zamilknie, a Fyeda pomyśli, że się obraziła, Karamazov przypadkiem złamie zasadę savoir vivre'u, a ta naskarży mamusi i będą o nim za plecami szeptać, że co jak co, ale przyszły dziedzic rodu to się zachować nie umie. A przecież musiał jakieś pozory przed ojcem zachowywać, żeby dalej pozostać jego ulubieńcem i w dalszym ciągu mieć łatwiej od reszty rodzeństwa. Nikt by na jego degradacji w oczach ojca nie zyskał, a sam profesorek PUMu od siedmiu boleści to by stracił i zostałoby mu się powstrzymywać od flirtu ze studentkami, aby nie oberwać przeszywając wzrokiem Mefodiya. A przecież to taka przyjemna rozrywka, taki niewinny podryw!
Oj, nie bądź tego taka pewna Elżbietko. Zabiłabyś własną siostrę dla malin, których kolor barwi twoje usta? Pozbyła się każdego rywala i rywalki, aby osiągnąć wszystko, co tylko zechcesz? Gdyby cię postawić obok Balladyny może i wyglądałybyście jak bliźniaczki, ale przed tobą długa droga przed zostaniem morderczynią, spiskowcem i królową. Ale za to może znajdziesz swojego rycerza Kirkora, wieśniaka Grabca lub łotra Kostryna. Może tylko jednego z nich, a może wszystkich naraz.
- No to świetnie - odpowiada zadowolony i podaje jej rękę, tak symbolicznie na przyklepanie umowy. Nie, żeby jakoś się bardzo przejmował tego typu symboliką, ale skoro się już zakładają o tak poważne rzeczy jak przysługi i kolacje niech to będzie poważne, a formalności stanie się zadość.
Kiwa głową na znak, że zapamiętał. Jeszcze tylko głową wskazuje jednego biesiadnika i dopytuje czy to na pewno Sasha, aby się nie pomylić, po czym oferuje dolanie wina. Sobie chce dolać, czemu więc też nie swojej sąsiadce?
No i Fyeda obserwuje uważnie co się wydarzy, bo w końcu mimo wszystko Elżbiety nie zna, kto więc ją wie, czy nie wykorzysta jego nieuwagi? I widzi, jak ten cały Sasha, którego miał taki problem rozpoznać kładzie się jak dług pod stół śpiewając jakąś skoczną, nieznaną mu melodyjkę. Ludzie, którzy siedzieli obok niego starają się pomóc mu się podnieść, ale on to ciężki chłop, więc wpada pod stół znowu, bo go nie utrzymali.
Zaraz i Bobanowi zachciało się śpiewać, nie wiadomo czy po to, żeby zagłuszyć gościa ze zgonem, czy dlatego, że sam z siebie chciał zaprezentować dumę ze swojego kraju. Wstał Enpec, żeby było uroczyście, a za nim wstało i zaczęło śpiewać jeszcze parę osób.
Fyodor aż spojrzał na Elę ciekawy co zrobi. Czy go obrazi i jak bardzo świadomie. Bo w końcu jeśli zrobi to świadomie to przynajmniej w trzecim punkcie się pomyli.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Czw 07 Gru 2017, 23:23
Nie musiałaby zabijać siostry dla malin bo już to trochę robiła z każdą kolejną głupotą, kłótnią, słowem, trochę tej irkowej miłości na pewno ubywało. Tak się nie robi zupełnie, bo Irka by dla niej tyle, a Elżbieta dla Irki wcale. I chyba obserwując z zewnątrz tą relację okropną siostrzaną wielu by się zastanawiało skąd ta niechęć się wzięła, przecież wyraźnie bezpodstawna, ale odpowiedz jest bardzo prosta, ciężka i przygnębiająca.
Alkohol.
Co z tego, że młoda, z tym demonem od tylu lat się borykała, że już nawet nie pamięta i w ogóle nie pamięta czasów, żeby kiedykolwiek chciała z własnej woli dla siostry zrobić coś dobrego, albo dla kogokolwiek z rodziny, niech będą wszyscy przeklęci, tak, jak kolejno przeklinają ją. Jeszcze się taki nie znalazł, co by jej podołał, może gdyby faktycznie była postacią literacką, to można by jej przypisać jakiegoś bohatera cierpliwego.
ALE NIE JEST. Totalnie nie jest Ela postacią literacką, tylko kobietą z krwi i kości, cholera wie, czy w Petersburgu w '99 jakaś taka Polka nie żyła, pijąc akurat w maju różową agunę półwytrawną.
Podała mu dłoń drobną, a proszę bardzo, niech pieczętują w ten sposób, przecież to są wszystko poważne sprawy wysokiej wagi. Niech i wina dolewa, zgadza się, to jest Sasha.
I miło czas płynie na rozmowach na tematy mniej lub bardziej błahe z Fyodorem, na żartach sytuacyjnych i śmiechach i kolejnego kieliszka opróżnianiu i już czuje Elżbieta, że jest pijana w ten miły sposób, który się na samym początku upojenia pojawia, gdy wszystko giętkie jest i pachnące i można oczy mrużyć, a Sasha to faktycznie już pod stołem, więc punkt dla panny Elżbiety.
I drugi, gdy hymn zaczynają śpiewać i siedzi Ela i słucha z uśmiechem, z głową przechyloną, jakby co najmniej Enpec i reszta śpiewali tutaj najczulszą serenadę, a nie hymn Rosji, ale kończą już i nawet nie wie Ela w którym momencie tą głowę na fiodorowym ramieniu ułożyła i wcale by się nie zdziwiła, gdyby on też nie zauważył, bo w takim stanie upojenia wszystko następuje tak płynnie i naturalnie.
Podnosi głowę nieznacznie, żeby towarzyszowi niedoli w oczy spojrzeć i tak blisko jest ten Fyeda a ona prowadzi w rankingu, przecież nawet gdyby wygrał teraz to i tak na jej wyjdzie, wpadłeś kocie, wisisz jej przysługę. I przez ten zapach alkoholu i drewna i potraw unoszących się wokół wszędzie dopiero teraz do zgrabnego nosa małego Elżbiety dociera zapach mężczyzny. Może to ten kołnierz wyprany, może szyja muśnięta perfumą, w miejscu, w którym styka się ze szczęką.
- Zatańcz ze mną. – Komenda wypowiedziana szeptem niechybnie jednak stała się powodem zdobycia przez Elę ostatniego punktu, bo gdy wstaje, Fyodora chcąc za rękę z towarzystwa biesiadnego wyprowadzić budzi się nagle Boban, z rozmowy otrząsą.
- No co ty Elżbieta, przecież pierwszy taniec to powinnaś z gospodarzem!
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sob 09 Gru 2017, 21:24
W rodowej siedzibie Karamazovów w Samarze może wiało chłodem, ale nie przeszkodziło to dzieciom Mefodiya pod skrywającymi prawdziwe twarze maskami dzielić ze sobą prawdziwie ciepłe relacje. Nie było w ich życiu demona, który z każdym dniem pogarszałby ich relacje. Filipa dla Iskry została magomedykiem. On razem z najmłodszą pomagali ukryć Alekseiowi przed ojcem, że ten prowadzi burdel. On sam, jako najstarszy zawsze był gotów ruszyć im z pomocą spełniając się w roli brata.
Kto wie, czy gdyby wiedział o jej problemie dolałby Elżbiecie tego nieszczęsnego wina.
Ale nie wiedział, dlatego nie pożałował jej ani kropli opłaconego przez Bobana trunku. Dla niego impreza bez alkoholu zawsze była czymś dziwnym - pamiętał widok jadących procentami trunków od maleńkości. W końcu przyglądał się jak ojciec robił interesy, jak bawi się jego stan na własnych bankietach, jak ludzie pracujący żłopią tani denaturat przez pójściem do pracy na budowie...
W końcu Rosja. Kraj wielu procentów.
Gdyby oboje byli postaciami literackimi to kto wie co za historie można by im napisać? Pewnie jakiś smakosz łzawych historii ujrzałby nieszczęśliwą miłość dziedzica rodu i panienki z gminu. Na koniec mogli by się otruć niczym Romeo i Julia, a jakby taki autor lubił rewolucje jeszcze by dopisał, że po czymś takim szlachta zaczęła bratać się z ludem. W przypadku komedii szykująca się póki co przysługa prawdopodobnie rodziła by wpadkę za wpadką, a wraz z nią kolejne zabawne - lub nie - gagi i historyjki. Chętny na sceny pełne akcji zapewne podrzuciłby im do rąk tajemniczą walizkę i pozwolił odczuć dech gangsterów na karku.
A oni póki co przecież tylko pili, jedli i rozmawiali.
Wbrew pozorom jej głowę na swoim ramieniu poczuł, choć po alkoholu trochę ciężko na raz czuć, rozmawiać, liczyć punkty i sobie dokładać czego dusza łaknie. Dał się jednak podkusić sam nie wiedział czemu i poczochrał ją po włosach korzystając z okazji, że na nim łepetynę położyła, a co! Miała włosy miękkie w dotyku, aż żal się nie przekonać.
Uśmiechnął się, gdy mu tak w oczy spojrzała, a przez głowę nawet myśl mu nie przeszła, że już zwycięstwo świętuje, a nie po prostu się daje tej błogości chwili. Chyba miała w sobie więcej z tej nieszczęsnej Balladyny niż mu się zdawało. Zostało mu liczyć, że jest kimś innym niż którykolwiek z literackich kochanków, bo marnie skończy, oj marnie.
Nawet już nic nie mówi, kiedy chce tańczyć i kiedy Boban protestuje. Po prostu podnosi się i przepychając się przez te parę osób pomaga Eli przejść, bo ma wrażenie, że mimo wszystko to jej w głowie bardziej szumi niż jemu. I idzie z nią pod rękę na parkiet, w końcu nie są jedynymi świętującymi, ta restauracja jest zbyt klimatyczna by przyjmować gości jednego Enpeca.
- Ty będziesz drugą osobą, która będzie miała problemy z motoryką po alkoholu - uśmiecha się tak, że nic tylko mu wybaczyć takie insynuacje. - Olga mi wygląda na taką, co lada moment zaśpiewa Biełyje rozy - stwierdził ustawiając się do tańca, w tym celu złapał więc Elżunię za talię i zaczął się z nią bujać. Sala niestety pełna, trochę ciężko poszaleć z krokami - A Sasha wstając spod stołu pewnie ją obrazi.
Od tego wina to mu się kategorie całkiem już pomieszały. To nic, on tak łatwo się nie podda, dajże mu szansę, a nuż on też świetnie przewiduje działania innych. Będziecie mogli założyć własny salon z wróżbami, podobno niektórzy potrafią na tym nieźle zarobić.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sro 20 Gru 2017, 14:39
Dla Fyodora impreza bez alkoholu była dziwna, dla Eli dotychczas każdy dzień bez kropli chociaż był porażką. I te porażki dnia codziennego mieszały się jak w mikserze z całą Eli beznadziejnością i wychodziły potem z tego perły, bójki, zgryzotki, prawne problemy.
Od tylu, tylu lat pełzała przy ziemi nisko i wcale tego na Rosję nie zwalała. Gdyby miała na coś lub kogoś winę zrzucić za to wszystko, co ją dręczy, to zupełnie nie wiedziałaby co ma wybrać. I czy coś ewentualnie by jej do głowy przyszło, poza tym, jak bardzo siebie nienawidzi.
A to jest akurat w społeczeństwie poważny problem, tylko każdy sobie jakoś na swój sposób z tym radzi.
Taka Ela na przykład nieszczęsna to sobie do czasu nawet wmawia, że miło jest. Miło z tym Fyedą teraz, tańczą sobie, ludzie hulają inni, muzyka gra, świece płoną, błogo jest, ciepło jest, w sam raz akurat, na palcach Ela staje w tym upojeniu nieszczęsnym, chwilą się rozkoszując i już prawie swoimi do ust fyodorowych sięga, kiedy znowu na pięty opada i śmieje się.
- To niesprawiedliwe. Dolałeś mi wina, żeby później zdobyć punkt w swojej kategorii? – Żart oczywiście, niech ma chłopak ten punkt, bo u niej już naprawdę niedobrze z tą koordynacją, więc głowę schyla i chowa w koszuli mężczyzny, przytula się jak zawstydzony kotek, ale przecież to wszystko tylko zabawa, bo już za chwilę zerka jednym okiem.
- Masz ten punkt, masz. Ale Sasha spod stołu o własnych siłach już nie wstanie więc. Nawet jeśli Olga zaraz zacznie śpiewać i tak wisisz mi przysługę skarbie.
Przez ten gwar nie słyszy co Olga w zasadzie śpiewa, czy to białe róże czy biały miś i czy to jeszcze ma jakiekolwiek znaczenie. Ma na nią akurat widok dobry, to i głowę podnosi, nosem towarzyszowi wskazując, no patrz, patrz, śpiewa.
I chciała piruetem się obrócić, żeby zobaczyć, może kawałek bliżej się znaleźć, ale równowagę prawie straciła, w takim stopniu jest już pijaniutka, kiedy się na prostej drodze można o własną nogę potknąć, ale taki ścisk i taki tłum, ostatnim echem refleksu kogoś się łapie i staje na nogach, ale co z tego, kiedy dalej nie słyszy.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sro 10 Sty 2018, 18:26
Już się tak Elu nie zadręczaj. Nie warto, widzisz jakie z tego wychodzą problemy. Ty się nienawidzisz, Irka na tym cierpi, a alkohol znika. Już nie mówiąc o innych rzeczach.
Fyodorowi jest miło, nie musi sobie niczego wmawiać, a z drugiej strony, nawet nie wie co ci w duszy gra. Nie domyśli się więc niestety, nie pocieszy, ale przynajmniej spróbuje utrzymać twój humor w dobrym stanie - nawet jeśli tylko pozornie. Tylko mu tu trochę nienaturalnie ciasno, trochę duszno, ale on nieprzyzwyczajony - w końcu takie sale balowe są z natury rzeczy przyduże, nawet jeśli wsadzić do nich całą Starszyznę.
I tak patrzy z ciekawości, czy go pocałuje czy nie trochę się zawodząc, kiedy kończy się to tylko śmiechem, ale nie mając tego za złe. Dzisiaj tylko on będzie coś winien. Przysługę dokładniej. I cała nadzieja w tym, że pijana Elżbieta o tym wieczorze pamiętać nie będzie.
- Możliwe. I co mi zrobisz? - pyta zaczepnie, z uśmiechem, pod wpływem którego mężczyźnie można wybaczyć wszystko. Kto wie, może jakieś rusałcze geny po matce też zgarnął?
Parska tylko na jej słowa tuląc do siebie, no bo przecież nie rozłoży rąk jak jakiś introwertyk. A Elka jest ciepła. I spogląda na niego takimi ładnymi, trochę kocimi oczami. A on przecież miał słabość do ładnych oczu, nosów, figur, rąk... Po prostu kobiet.
Patrzy na Olgę idąc za wskazówką odrowążowego nosa i zadowolony oświadcza:
- Punkt dla mnie złotko. Mógłbym wróżką zostać i kosić pieniądz za przepowiadanie przyszłości - mówi żartem. On do takich rzeczy się nie nadawał, to dobre dla rodu Vasilchenko. Ciekawe zresztą ilu z nich tylko udawało, że ma wieszcze moce?
Karamazov próbuje łapać Elżbietę, ale ta jeszcze sama daje radę się na nogach utrzymać. Widzi jednak, że jego towarzyszka ma dość i delikatnie, choć pewnie prowadzi ją w stronę stołu.
- Może do domu chcesz? Weźmiemy jeszcze wina, Boban chyba się nie obrazi i cię odprowadzę - mówi nie myśląc o tym, jak ta propozycja może brzmieć ani co Enpec sobie pomyśli. Jutro najwyżej się dowie, że ani jego, ani jej nie zamierza nigdzie zaprosić, bo po awansie wstydu mu narobili albo kto wie co jeszcze.
Powrót do góry Go down
avatar

Kraków, Polska

28 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   Sro 17 Sty 2018, 01:31
Ojej tam, nie tylko Irka cierpi, cała rodzina na tym cierpi, więc się jakoś ta wina rozkłada po tych odrowążowych kościach. Nie mógłbyś zatem Fyeda częściej w Elżbiety towarzystwie przebywać, bo u niej zawsze duszno jest, zawsze niewygodnie i natłok wrażeń, nie ma jak się ruszyć swobodnie, pozostaje tylko uciekać, uciekać jak najprędzej.
No i co mu zrobi? Nic, nic przecież, chociaż już jest jej winny przysługę, to na pewno narobi mu trochę w życiu zamieszania, czy to się liczy? Chyba nie, bo zakład powstał przed jego podstępem małym.
Wzrusza ramionami Elżbieta Figlarna, zerkając na Fyodora, no niech ma i kolejny punkt, niech się cieszy i tak nic to nie da.
- Mógłbyś, ale słaba by z ciebie wróżka była, dzisiaj ja lepiej przewidziałam rozwój wydarzeń. – Do stołu jeszcze wracają, po swój kieliszek sięga, przecież wiele by była jeszcze w stanie wypić, ale po co, skoro może tą imprezę w inny sposób. Zakończyć. Zapamiętać. Po co się na jutro kacem gigantem obarczać, skoro tutaj takie propozycje padają, a noc młoda jeszcze, ty cwaniaku okropny chłopcze, jezusmaria. Ależ ci się trafiło z tą Elżbietą, bo już zagląda bardzo na te odprowadzanie chętna. Kieliszek odkłada powoli na stół, usta oblizuje i się do Fyedy odwraca, krok robiąc.
- Chcę. – I tak za nim wzrokiem wodzi, no weź te wino, weź, tak go obserwuje, że aż wstyd pisać, ale jaki uśmiech ma Elżbietka delikatny, a taki przebiegły, szybko, niech wszyscy wzrok odwrócą, zanim się od tego zarumienią niepotrzebnie.
A Boban to się na pewno nie obrazi i pewnie z godzinka, dwie miną, zanim się zorientuje w ogóle, że zniknęli, to nic, że się pożegnają, bo wyjść po angielsku nie wypada i Elżbieta to na pewno podziękuje za zaproszenie. Żaden wstyd tak znikać przecież, nie byli jego dzieciakami tylko dorosłymi ludźmi, jedyne co wstyd to im powinno być, gdybyś ktoś zauważył, że tego wina to sobie trochę przywłaszczyli. No ale na obronę własną mogliby dodać, że na pewno uświetnił ten trunek resztę nocy.
Ale to już innym razem, przecież się teraz tłumaczyć nie będą.

Elżbieta i Fyodor z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Restauracja „Babooshka”   
Powrót do góry Go down
 
Restauracja „Babooshka”
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa


Skocz do: