Навигация

Ogród Letni
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Ogród Letni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieOgród Letni   Pią 03 Lut 2017, 15:13
Ogród Letni

Ogród Letni znajduje się w samym centrum i jest najstarszym terenem zielonym Petersburga. Otoczony jest od północy rzeką Newą, od wschodu Fontanką, od południa Mojką, a od zachodu Kanałem Łabędzi. To miejsce miało urzekać swoim niezwykłym pięknem, co bez wątpienia udało się Piotrowi I Wielkiemu. Ogród zachwyca marmurowymi rzeźbami, przedstawiającymi alegorie sił przyrody, bohaterów z mitologii greckiej i rzymskiej oraz słynne postacie historyczne. Tutaj także stanęły wykonane przez rosyjskich mistrzów fontanny, ozdobione postaciami z bajek Ezopa, a nad Fontanką wznosi się Pałac Letni Piotra Wielkiego – jedna z rezydencji carskich.

Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Pon 03 Kwi 2017, 21:23

06.04.1999

Szczęśliwie przyrzeczone sobie pary przechadzają się popołudniami po Ogrodzie Letnim – to jasne jak słońce dla tych, którzy namiętnie oglądają „Klan” albo „Niewolnicę Isaurę” i takie to wytwory kultury masowej biorą sobie za realistyczne wzorce.
W rzeczywistości zaś jeśli takiej przyrzeczonej sobie parze uda się znaleźć czas na spacer po Ogrodzie Letnim w piątkowe popołudnie to dlatego, że ciotka Klara z Potockich Wrońska wymogła na nich spotkanie, podczas którego uparła się przekazać im wszystkie swoje mądrości życiowe koniecznie jeszcze przed ślubem. Po długich godzinach marudzenia, krytykowania futrzanego kołnierza przy płaszczu Anny i niedbałej fryzury Konstantego, a także nakłaniania Anny, by nie kupowała sreber u Kavalyeva w końcu ciotka Klara wróciła do siebie a Anna, przyjąwszy na siebie lwią część prowadzenia dyskusji, wycieńczona po prostu opadła na ławkę tuż przy niewielkim stawie. Miałaby ochotę pokarmić przez chwilę pływające po nim nieustraszone kaczki, ale wszystkie ptysie, które kupiła po drodze z uniwersytetu, pochłonęła marudna ciotka i ptactwo musi teraz obejść się smakiem. Podobnie jak, czego się domyślała, Konstanty, ale czego się nie robi dla rodziny. Jej rodzice, kiedy jeszcze nalegali, by ich często odwiedzać, pili tylko po symbolicznej lampce wina.
- Odkąd pracuję w bibliotece twoi krewni, znacznie mniej mnie lubią, nie masz takiego wrażenia?
Anna pozornie była rozbawiona ledwo skrywanym rozczarowaniem ciotki, ale poniekąd nie dziwiła się Wrońskim. Nie pochodziła bezpośrednio ze Starszyzny, a teraz, kiedy jeszcze Lazarevowie oddalili się od niej, można by częściej im to wypominać; być może im głupio, że taką niedorobioną dziewczynę znaleźli dla syna z sukcesami. Chociaż i tak łatwiej jej wybaczyć mało ekscytującą karierę niż jego zniknięcie sprzed lat; wtedy Ania była ulubienicą Wrońskich.
Zresztą, wszyscy krewni i znajomi powinni się cieszyć, że w ogóle znajdują czas na całe to ślubne zamieszanie. No dobrze, że on znajdzie, z tymi wszystkimi dyżurami. Anna, po przepracowaniu standardowych ośmiu godzin dziennie, pomaga kuzynce Jadwidze jak może w organizacji i znosi „wsparcie” rodziny.
Na pewno porównują je do siebie za plecami; w końcu Jadzia, choć taka młoda, zrobiła już karierę, której można pozazdrościć.
- Ile jeszcze kochanych ciotek przyjedzie, zanim Kaliningrad pęknie w szwach?
Ponad miesiąc to bardzo dużo: zdecydowanie wystarczy, by jeszcze trochę napsuć im krwi świetnymi, przestarzałymi radami.
Kto kupuje tandetne postarzane srebra, kiedy kredensy rodowej siedziby nie mogą już pomieścić ani jednej łyżeczki?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Ogród Letni   Pią 07 Kwi 2017, 20:08
- Tak myślisz? – Unosi prawą brew, jednocześnie zastanawiając się nad jej wypowiedzią. Jemu nie przeszkadza to, że po ukończeniu studiów Anna zdecydowała się pracować w bibliotece Petersburskiego Uniwersytetu Magicznego. W końcu Konstanty zdaje sobie sprawę, że książki to jej świat, bez którego nie potrafiłaby żyć. Z tego też powodu nie zamierza negować decyzji swojej narzeczonej, gdyż sam nie wyobraża sobie, by ona kazała ma zrezygnować z kariery uzdrowiciela. Jest nim już od sześciu lat, kilka miesięcy temu objął posadę zastępcy dyrektora jednego z oddziałów w Hotynce, czego Konstanty zupełnie się nie spodziewał. Argumentuje to pracowitością i determinacją, nigdy nie nazwiskiem, gdyż honor – którego w rzeczywistości nie ma – nie pozwoliłby mu na przyjęcie posady wyłącznie ze względu na pochodzenie. – Kochanie, to nie jest ważne. Nie obchodzi mnie ich zdanie. Po prostu cieszę się, że robisz coś ze swoim życiem i jesteś z tego zadowolona. A ciotka Klara? – Brakuje mu słów, dlatego nie chce już o tym rozmawiać. Nie ma nic gorszego niż stare szlachcianki, które zajmują się tylko plotkowaniem i ładnym wyglądaniem. A ciotka Klara taka właśnie była.
- Jak idą przygotowania? – pyta Konstanty trochę z ciekawości, trochę z przymusu. Sam nie bardzo ma czas, żeby zająć się ślubem, do którego został zaledwie miesiąc. Zdaje sobie jednak sprawę, że wkrótce obowiązkowo musi wybrać się do atelier Jadwigi, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Jest świadomy tego, że już dawno powinien to zrobić, ale nie spieszy mu się do kolejnych przymiarek, zwłaszcza że od momentu awansu nie może oderwać się od nadmiaru pracy. A może po prostu nie chce słuchać kolejnych kazań? To całkiem możliwe, biorąc pod uwagę jej drobne uszczypliwości i nieprzychylne spojrzenia. – Jadwiga cały czas ci pomaga? – upewnia się na wszelki wypadek, siadając na ławeczce w centralnej części Ogrodu Letniego. Wroński musi przyznać, że jego młodsza kuzynka ma złote serce, choć jednocześnie dobrze wie, że raczej za nim przepada po tym, co zrobił Annie. – Oby już nikt nie przyjechał. Naprawdę nie mam czasu na kolejne spotkania i złote rady ciotek, których nie widziałem na oczy od piętnastu lat – odpowiada szczerze, przewracając z niezadowoleniem oczami i wzdrygając się na samą myśl. Całe szczęście, rodzina Anny nie jest tak liczna.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Pią 07 Kwi 2017, 21:56
- Od razu widać. – Ania osądziła tonem nieznającym zwątpienia, ale też z uśmiechem. Jak już wspomniano, nie dziwiła się starszym pokoleniom Wrońskich, że oczekiwali więcej od narzeczonej najstarszego wnuka. Ona sama w końcu nie była przeszczęśliwa z powodu kierunku, w jakim dąży jej kariera, ale… uznajmy, że to przez ślub. Że uparła się dokończyć tę jedną ciągnącą się od lat sprawę; może poczuje wtedy, że zakończył się etap czekania i poczuje wenę do pogoni za prawdziwym szczęściem. Może znajdzie swoje Palermo, wykopie wiekopomne znalezisko, będzie miała swój własny kawałek historii. Ale to później. W lipcu. Na razie muszą jej wystarczyć wzmianki o nadchodzącym ślubie w kolumnach plotkarskich, na które nikt nic nie poradzi.
- Wiem, wiem, nie przejmuję się. Mam już duże doświadczenie z najbardziej upierdliwym Wrońskim, więc umiem sobie poradzić z nimi wszystkimi. Zostaw ciotkę Klarę, dostanie czkawki i co wtedy.
Pewnie by jej tę czkawkę wyleczył. Anna zastanawiała się czasem, kiedy zdarza im się spotkać na mieście (głównie w atelier Jadwigi, które przyjęło funkcję kwatery głównej organizacji wesela), czy w ogóle ma czas zdjąć kitel przed włożeniem płaszcza i wyjściem z oddziału.
- Dość sprawnie, ale mimo tego mam już dość. Ile to się już wszystko ciągnie, rok? – Chyba tak. Po jego powrocie, odkąd zaczęły się przygotowania, zdążyli objechać całą rodzinę, udobruchać nestorkę rodu, a co najważniejsze – przyzwyczaić się do siebie i nawiązać porozumienie, na które pozornie nigdy nie było szans. Jak dotąd odbywało się na zasadzie „musimy po prostu razem przez to przejść, potem jakoś będzie”, ale jak tak na niego patrzyła – mogła trafić gorzej. Że tchórz i że uciekł – no trudno. Najwyżej zaraz po ślubie ona gdzieś wyjedzie bez uprzedzenia. Zawsze ciekawiła ją Kuba. Albo Malediwy. Za takie wady łatwo można się odkuć, na razie więc można je ignorować.
- Gdyby nie Jadwiga to ja bym się poddała już dawno i wesele byłoby w pierwszej lepszej remizie. A, właśnie, mówiła, że koniecznie musisz przyjść jeszcze na przymiarkę. – Nieustraszone kaczki w stawie pewnie nie mają takich problemów. W razie czego mogą sobie po prostu zanurkować, wystawać kuprem nad wodę i udawać, że nic ich nie dotyczy.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Ogród Letni   Nie 09 Kwi 2017, 15:36
Nie da się ukryć, że Konstanty to niezwykle ciężki przypadek człowieka. Skoro już Anna nabrała takiej wprawy, to w rzeczywistości cała rodzina Wrońskich i innych spowinowaconych z nią rodów powinna być jej niestraszna. W końcu nieczęsto się zdarza, by ktoś nagle znikał bez słowa i niespodziewanie pojawiał się po dwóch latach, wcześniej niemal nikomu nie dając znaku życia. Z bólem uznali go za zaginionego, a on po prostu zwyczajnie zaczął żyć po swojemu w miejscu, gdzie tak naprawdę nikt go nie znał. Choć Konstanty znalazł swoje skąpane w słońcu Palermo, to jednak nie do końca był z niego zadowolony na tyle, by zostać tam na stałe – w innym przypadku najprawdopodobniej nie wróciłby do Rosji. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy przez przypadek dowiedział się o swojej chorobie. Wie, że wkrótce musi powiedzieć o tym Annie, bo Wroński nie może dłużej czekać z tą wiadomością. Zastanawiał się, czy nie zrobić tego dzisiaj, ale potem pojawiły się kolejne wątpliwości. Może powinien poczekać do ślubu? I tak już mają wystarczająco dużo zmartwień związanych z przygotowaniami do tego wydarzenia. Cóż, wszystko wskazuje teraz na to, że nie jest to odpowiednia pora.
- Nie rozumiem, co takiego złego jest dla nich w pracy bibliotekarki. Pewnie lepiej być plotkarą albo swatką na pełen etat, co? – zastanawia się na głos Konstanty, nie kryjąc swojego oburzenia, które wyraźnie da się zauważyć na jego twarzy. Uważnie spogląda na narzeczoną, po czym z lekkim uśmiechem obejmuje ją ramieniem. Jest zmęczony po pracy, jednak stara się raczej tego nie pokazywać. – Rok. Ale już bliżej niż dalej. – Jeszcze tylko niespełna miesiąc i będzie po wszystkim, mimo to Wroński wciąż nie wie, czy ma się z tego faktu cieszyć. Czuje się wewnętrznie rozdarty, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że z tej sytuacji nie ma żadnego wyjścia. – Pamiętam o tym. Tylko mam dyżur, więc będę musiał wziąć wolne. Jadwiga mi teraz nie odpuści, jak po raz kolejny nie pojawię się na przymiarkach – stwierdza po chwili namysłu Wroński, wzdychając ciężko pod nosem i bawiąc się rudymi włosami Anny. Nie widzi innego rozwiązania, skoro praca uzdrowiciela pochłania go w całości.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Pon 17 Kwi 2017, 21:09
Anna czasami, a ostatnio coraz częściej, zastanawiała się, dlaczego Konstanty naprawdę wrócił do Petersburga. Wcześniej, gdy po prawie rocznym okresie ostrożnej chłodnej rezerwy, w końcu zaczęli funkcjonować jako para, zadowalała się myśleniem, że dla niego narzeczeństwo z nią stanowiło też jakiś kamień milowy. Mógł udawać, że go nie widzi, ale nie było sposobu, by go ominąć, więc przyjechał z powrotem. Popróbował życia w zgodzie z włoską cząstką swojej natury, ale – jak Anna wolała myśleć – wrócił do niej i to nie z żadnego tragicznego powodu.
Ale przecież nie sposób zapomnieć, że wcześniej, jeszcze wcześniej – trudno było o sympatię, a czasem nawet porozumienie między nimi. Nie zrealizował się w ich przypadku scenariusz, który zakłada, że wybrani dla siebie przez rodziców zakochają się w sobie szybko, najlepiej jeszcze w szkole, i wszystko pójdzie jak z płatka. Dopiero jakiś czas po jego zniknięciu i powrocie można było zacząć mówić o łączących ich uczuciach, choć i im, mimo że pojawiają się po raz pierwszy, brakuje szczeniackości, która cechuje zakochanych nastolatków.
Ułożyli się względnie wygodnie w mechanizmach długotrwałego związku i jakoś przeszedł im ten osławiony ogień koło nosa. I Anna może się w tych rozsądnych okolicznościach zastanawiać. Ale nie teraz. Teraz są zmęczeni, jest (w miarę) słoneczne popołudnie, mogą po prostu posiedzieć na ławeczce i obgadywać dziwacznych krewnych.
- Nic złego nie ma. – Z wyjątkiem być może zarobków, ale to zawsze była drugorzędna kwestia. Praca Anny jest spokojna, zapewnia jej otoczenie książek, kurzu i zagubionych bilecików z katalogu. – Ale też nic ekscytującego. Rzadko się słyszy o młodych bibliotekarkach, wiesz, nie robi to wielkiego wrażenia.
Jedyne urozmaicenie, na które może liczyć Ania to niepokorni studenci, którym zdarzy się zapomnieć, by przedłużyć rezerwację na konkretny tytuł. Inkasuje wtedy symboliczną opłatę za karę, zapisuje w karcie wypożyczonej książki i… nawet ciśnienie jej się nie podnosi.
- Przyda ci się dzień odpoczynku. – Anna nie miała mu za złe, że spędza w pracy całe dnie, a czasem i w środku nocy lata do pacjentów. Praca uzdrowiciela robiła wrażenie i wymagała pewnych kompromisów, a do tych Anna jest już bardzo przyzwyczajona. – Jadzi też by się przydał. Jest tytanem pracy; jak już upora się z naszym weselem, trzeba ją wysłać na jakiś relaksujący rejs, co o tym sądzisz?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Ogród Letni   Pią 12 Maj 2017, 00:42
- Może i rzeczywiście nie ma w tym nic ekscytującego, ale jesteś młoda, zawsze możesz zmienić pracę. – Nie ma co się oszukiwać, że bycie bibliotekarzem jest monotonne, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zdecydowała się robić coś innego w swoim życiu. W tym przypadku pieniądze nie grają większej roli, ponieważ Konstanty zarabia wystarczająco dużo, by godnie żyć, a nosząc nazwisko Wroński nie jest o to trudno – w końcu pochodzi z jednej z najbogatszych rodzin na całej Słowiańszczyźnie. Całkowicie rozumie jednak potrzebę pewnej niezależności i samodzielności Anny. Dlatego też całe szczęście, że nie jest jak te wszystkie szlachcianki, które zawierają małżeństwa wyłącznie ze względu na pieniądze, by później nic nie robić, wykorzystując męża przez całe życie. Na wiadomość o odpoczynku Konstanty tylko uśmiecha się – nie miałby nic przeciwko, gdyby mógł się zaszyć na kilka dni w swoim mieszkaniu i czytać książki, pijąc czerwone wino i oddając się słodkiemu lenistwu. A tak to codziennie czekają go jakieś atrakcje i nowe wyzwania w szpitalu, którym musi podołać.
- O niczym innym nie marzę – przyznaje szczerze Konstanty, lekko opierając głowę na ramieniu Anny i zamykając oczy. – Owszem, moglibyśmy ją wysłać na jakiś relaksujący rejs, ale przecież krótko po nas sama wychodzi za mąż. Poza tym, musimy pomyśleć nad prezentem. – Wroński nie należy przecież do wyjątkowo kreatywnych osób, dlatego też w tym przypadku liczy na pomoc swojej narzeczonej. Chociaż, gdyby tak się nad tym dłużej zastanowić, może ten rejs nie byłby najgorszym pomysłem? Wroński słyszał o Yaxleyu różne rzeczy, nawet miał okazję go poznać, ale przecież Jadwigę znał od dzieciństwa, dlatego też był niemal w stu procentach przekonany, że ta idea powinna jej się spodobać. – Mimo wszystko, nie jestem przekonany do Cecila. Nie uważasz, że Jadzia powinna rozejrzeć się za innym kandydatem? – zastanawia się na głos, sięgając pamięcią do ich ostatniego spotkania. Wątpliwości co do Anglika go nie opuszczają, mimo że nie powinien wtrącać się w sprawy swojej kuzynki. Ale, jak przecież wzorowo przystało na najbliższą rodzinę, trochę martwi się o jej przyszłość.


Ostatnio zmieniony przez Konstanty Wroński dnia Pon 22 Maj 2017, 23:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Pią 12 Maj 2017, 19:25
- Faktycznie, jakoś nie pasuje do waszej rodziny. – Anna pomyślała spokojnych i troskliwych (czasem nawet za bardzo) rodzicach Konstantego, o poczciwej babci Wrońskiej, która pieszczotliwie zwraca się do każdego, kto nie ukończył jeszcze sześćdziesiątego roku życia, o gościnnym Krzesimirze, który nic tylko by karmił licznych gości (dziwnym trafem zawsze obecnych w Kaliningradzie), wreszcie: o samej Jadwidze, która od lat jest dla niej najbliższą do siostry osobą. – Ale być może pozory mylą, w końcu to Anglik, a wiesz, jacy oni są.
Anna wychowała się, bądź co bądź, w duchu francuskich tradycji, a animozje między narodami rozdzielonymi kanałem La Manche są historycznie słynne wręcz. Z nielicznych okazji, kiedy zdarzało jej się widzieć wybranka Jadwigi skompletowała wizerunek niezbyt towarzyskiego mruka, a taki w otoczeniu rodziny Wrońskich i Starszyzny, która żyje od bankietu do bankietu, długo nie pociągnie.
- A prezentem się nie martw, zajmę się tym. – Choćby kochał kuzynkę nad życie i chciał mieć we wszystkim swój udział, Anna zdawała sobie świetnie sprawę z faktu, że Konstanty zakupów nie znosi, a poszukiwania prezentu dla kogoś o tak wyszukanym smaku jak Jadwiga bez wątpienia zajmą długie godziny.
Włosy Konstantego łaskotały jej ucho. Odgarnęła je i pogładziła dziwnie rozgrzany policzek. A może to ona ma zimne ręce od zaskakującego kwietniowego chłodu.
- Masz rację. Właściwie to… – Anna zaczęła z rozwagą. Pracowała w bibliotece już prawie dwa lata i przez ten czas nie tylko znudziło się jej doszczętnie parzenie kawy i odkurzanie woluminów, ale też nie zdążyła przeczytać nawet setnej części ze zgromadzonego w niej zbioru. Najwyraźniej by osiągnąć choć połowę w tym tempie, musiałaby żyć jakieś czterysta lat, a o ile kobiety Lazarevów szczycą się na ogół długowiecznością, Anna raczej nie ma szans na taki wynik. – Właściwie to dostałam jakiś czas temu ofertę z Ministerstwa. Poszukują tłumaczy na posiedzenia sądu i międzynarodowe kongresy. Co o tym myślisz?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Ogród Letni   Pon 22 Maj 2017, 23:13
- Nie pasuje. – Równie dobrze dokładnie to samo można powiedzieć o Konstantym. Nie do końca wpasowuje się w obraz stereotypowego Wrońskiego. W przeciwieństwie do kuzynostwa nie ma licznego rodzeństwa, nie został też słynnym wytwórcą różdżek czy członkiem jednej z najlepszych drużyn quidditcha na Słowiańszczyźnie. Od małego chciał stać się uzdrowicielem, pomimo że to mało popularny zawód w jego familii, i udało mu się dopiąć swego. Kosztowało go to wiele wysiłku i starań, ale dziś  może określić siebie człowiekiem sukcesu, który do niemal wszystkiego doszedł sam. Niektórzy uważają, że bez nazwiska niewiele by zdziałał, ale Konstanty lubi wierzyć w swój talent, ambicję i determinację. Wciąż jednak uważa, że Yaxley nie jest odpowiednim kandydatem dla tak ekstrawaganckiej i żywiołowej osoby, jaką jest Jadwiga. Zawsze ją widział przy kimś podobnym do niej samej, ale być może się myli i nie zna na tyle dobrze swojej kuzynki, skoro tak szybko zdecydowała się na ślub. Może właśnie jest jej potrzebny ktoś taki jak Yaxley? Sam osobiście chciałby z nią o tym porozmawiać, jak tylko pojawi się okazja. Mimo że Jadwiga od dawna jest dorosła, to dla Konstantego wciąż jest małą kuzyneczką, z którą bawił się w dzieciństwie. W końcu jest między nimi siedem lat różnicy.
- Tak, tak… Jeśli mogłabyś to zajmij się prezentem, proszę. – Konstanty nie chce obarczać Anny obowiązkami, ale w tym przypadku nie jest to najlepszy pomysł, by to właśnie on zajął się przygotowaniem niespodzianki dla Jadwigi i Cecila. W takich sprawach niezbędna jest kobieca ręka Anny, choć wino – bo przecież musi być obowiązkowo dołączone do prezentu – zamierza wybrać Konstanty. Już ma nawet upatrzone kilka gatunków, które specjalnie musi sprawdzić z Włoch na swoje wesele. – Gratuluję, kochanie! Myślę, że to bardzo dobry pomysł, choć nie wiem, czy powinnaś to robić akurat przed ślubem. Ale na pewno bycie tłumaczem w Ministerstwie Magii będzie bardziej ekscytującym zajęciem niż praca bibliotekarki. – Choć wciąż częściowo to praca papierkowa, której Konstanty szczerze nie znosi. Najważniejsze jednak, by ostatecznie Anna podjęła dobrą decyzję i była z niej zadowolona. Nie musi przecież związywać się z jednym miejscem pracy na całe życie. – Pytanie jest jedno: poszukują kogoś od zaraz czy mogą trochę poczekać aż wrócimy do normalności? – zastanawia się i uśmiecha się lekko do Anny, szybko uświadamiając sobie, że to nie powinien być problem.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Wto 23 Maj 2017, 19:03
Choć Anna przed paroma miesiącami wzięła sobie na cel poznanie historii rodu Wrońskich (nie w celach naukowych, jak przedtem, ale skupiając się na ciekawostkach i historiach, które mogła znaleźć dopiero w bibliotece kaliningradzkiej posiadłości), i tak sprzeciw, który postawiłaby twierdzeniu, że Konstanty był czarną owcą rodziny nie wziąłby się wcale z książek. Cechował go ten sam upór, który widziała w jego kuzynostwie i troska o bliskich, która zawsze biła od jego najstarszej żyjącej krewnej, nestorki rodu. Rzeczywiście, odróżniał się od zżytych jasnowłosych domatorów, bo na taki wizerunek składały się usposobienia znanych jej Wrońskich, ale po latach Anna stwierdzała z pewnością, że woli Konstantego, którego nosi po świecie; który wyznacza sobie śmiałe cele i nie żałuje środków (czy mowa o pieniądzach czy czasie) na ich zrealizowanie. Annie brakowało czasem tej śmiałości w planach; wielkie osiągnięcia i niekonwencjonalne pomysły chowała zawsze tylko w wyobraźni. Sama nie znała przyczyny tego zachowania, wszak nie brakowało jej odwagi – tchórz dawno zrezygnowałby z udziału w spotkaniach Starszyzny, gdy nieraz zdarzało jej się stawać niemal w krzyżowym ogniu pytań (częściej, niż teraz Konstanty by wolał, to właśnie za niego świeciła oczami).
- Mam już nawet kilka pomysłów i nie obędzie się bez wyjazdu do domu. – Podczas ostatniej wizyty u krewnych ze strony ojca zobaczyła na zakupach kilka drobiazgów (i jeszcze więcej sporych prezentów), które mogłyby spodobać się Jadwidze. Ostatnio odwiedzała Paryż przed ponad rokiem i choć ślub był tuż-tuż nadal z trudnością odrzucała myśl, że to już nie będzie dom. Nawet mimo faktu, że od dwudziestu lat mieszka w Rosji, pozostała sercem Francuzką. – Do Francji – sprostowała, nie myśląc, czy nie sprawi tym przykrości Konstantemu. Wątpiła, by poczuł się dotknięty, lecz warto byłoby nie popełniać podobnego faux-pas, gdy znowu znajdą się razem w Kaliningradzie. Anna nie pochodziła w końcu ze Starszyzny, więc wyjście za Wrońskiego powinno być dla niej nobilitujące i sprawiać wyłącznie ogromną radość.
Rozpromieniła się, gdy Konstanty zareagował entuzjastycznie na sugestię zmiany pracy. Choć zastrzegła już, że wolałaby zacząć pracę po ślubie, cieszyła się na współpracę z ministerstwem.
-Chyba nie wrócimy do normalności? Czas żeby w końcu wszystko było inaczej. – Życie obojga diametralnie się zmieni, bo chociaż znali się od małego i od prawie trzech lat stanowili zgodną parę, nie zamieszkali ze sobą jeszcze, Anna nie przestała przedstawiać się francuskim nazwiskiem, nie czekała na jego powrót z dyżuru z książką przy lampce w saloniku. Choć trochę się spóźnili i oboje mieli pod trzydziestkę, całkiem sporo było jeszcze przed nimi. Prawda?
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Ogród Letni   Czw 01 Cze 2017, 00:51
- Masz rację. Inaczej. – Już nie będzie odwrotu. Konstanty nie jest nastolatkiem, by dalej uciekać od odpowiedzialności. Czas spoważnieć i założyć rodzinę – tego oczekują od niego wszyscy, dlatego też poniekąd zdążył się przyzwyczaić do tej myśli. Wie, że teraz wszystko się zmieni. Wciąż przecież ze sobą nie mieszkają, choć od powrotu minęły trzy lata. Nie chciał jednak robić niczego na siłę, zwłaszcza że pierwsze miesiące związku były trudne. Cholernie trudne. Trzeba było nadrobić stracony czas. Rozmawiać o tym, co się wydarzyło, choć nie zawsze Konstanty mówił prawdę. Wciąż wiele zostawił dla siebie, bo przecież nie mógł jej powiedzieć wszystkiego. I wciąż nie może. Ale Anna jest dobrą kandydatką na żonę, nawet jeśli nigdy pomiędzy nimi nie było prawdziwej namiętności. To raczej związek z rozsądku niż prawdziwej miłości, co nie zmienia też faktu, że Konstantemu wciąż zależy na Annie. W innym przypadku nie wróciłby do Rosji, równie dobrze mógł zostać we Włoszech i tam żyć po swojemu. Wroński miał szansę, nie wykorzystał jej i nie chce żałować. W końcu za niecały miesiąc się żeni.
- Po prostu chodziło mi o to, że po ślubie. Jak wszystko się uspokoi – tłumaczy się Konstanty, uśmiechając się lekko do Anny. W końcu nie może pozwolić, by jego narzeczona w najbliższym czasie została zasypana obowiązkami, zwłaszcza że nie bardzo ma jak jej pomóc i ją od nich odciążyć. Musiałby częściowo zrezygnować z pracy w Hotynce, przynajmniej z funkcji wicedyrektora, którą niedawno objął, a to chwilowo niemożliwe, gdyż Wroński nie zamierza przestać piąć się po kolejnych szczeblach kariery. – Do Francji. Dobrze. Ale musisz przywieźć mi butelkę mojego ulubionego wina czerwonego – zastrzega szybko Konstanty, chociaż dobrze wie o tym, że tak naprawdę nie może zabronić jej wyjazdu do Francji. Tęsknota Anny za ojczyzną jest uzasadniona, pomimo tylu lat spędzonych w tak odmiennej Rosji. – Chodźmy już stąd, Aniu. Może pójdziemy teraz zjeść coś dobrego? – Mają w końcu cały dzień dla siebie, co ostatnio nierzadko się zdarza, dlatego też Wroński chciałby z nią spędzić jeszcze trochę czasu i porozmawiać o kilku sprawach, których jeszcze nawet nie poruszył.
Powrót do góry Go down
avatar


Moskwa, Rosja

28 lat

czysta

za Starszyzną

tłumaczka w Ministerstwie Magii
http://petersburg.forum.st/t594-anna-lefevre#1014 http://petersburg.forum.st/t706-anna-lefevre#1482 http://petersburg.forum.st/t707-anna-lefevre#1483
PisanieRe: Ogród Letni   Czw 08 Cze 2017, 22:27
Może gdyby czekali jeszcze dłużej, zaczęłaby odczuwać, jak się starzeje i jeszcze by zgorzkniała, zdecydowanie zbyt szybko. Gorzknieją przecież wdowy i stare panny, a jej ani do pierwszej blisko ani do drugiej niedaleko. Może zmęczyłaby się w końcu i, zakładając, że wciąż otrzymałaby propozycję z Ministerstwa Magii, zerwała zaręczyny, jak planowała to zrobić już wiele razy i poświęciła się nowej, naprawdę absorbującej pracy.
- Tak, starałam się załatwić, by pozwolili mi zacząć dopiero za miesiąc, ale nie chcę odwlekać tego dłużej, niż to konieczne. – Nawet jeśli przywykła do zajmowania się organizacją wesela bardziej niż książkami, nie mogła zaprzeczyć, że właśnie niedaleka zmiana stanu cywilnego zaprzątała jej teraz głowę. Czasem nawet zazdrościła Konstantemu, że musiał bardziej skupiać się na zadaniach uzdrowiciela niż pana młodego. Choć mogło się wydawać, że zaniedbuje sprawy własnej, powstającej dopiero rodziny, można też zapisać mu na plus taką troskę o pacjentów: świadczyło to, że jest opiekuńczy i może dobrze sprawdzić się w roli ojca. Anna nie planowała macierzyństwa ze szczególnym entuzjazmem, ale ze świadomością, że będzie w szlacheckiej rodzinie z tradycją wielodzietności musiała brać tę ewentualność pod uwagę.
- Oczywiście. Lotaryńskie cabernet, dziewięćdziesiąty trzeci? – Pamiętała dobrze ulubione wino narzeczonego, gdyż pamiętała, jak lubił się nim znieczulać, gdy wcześniej zdarzało im się spędzać razem dużo czasu w jej ojczystym kraju. Rzeczywiście, Konstanty od tamtej pory dojrzał, w zasadzie niewiele jej przypominał rozkapryszonego chama, a właśnie tak dał się jej poznać w młodszych latach. Łaskawie obwiniała przejściowy okres dorastania za te niedociągnięcia w charakterze.
- Chętnie. – Wstała z ławeczki i wyciągnęła rękę do Konstantego. Mogłaby się do tego przyzwyczaić: spacerów po ogrodzie i wspólnych powrotów do domu, w którym będą zbyt zajęci, by faktycznie zostawić ślady jakiegokolwiek życia. Po to chyba właśnie wychodzi się za szlachtę, prawda? By wieść życie rodem z żurnala i nigdy nie pokazywać się bez perfekcyjnej maski.
- Na co masz ochotę? – Odchodząc z Letniego Ogrodu roztrząsali kwestię wyboru restauracji, co miało stanowić jedynie wstęp do poruszania ważniejszych tematów, których nie zdążyli nawet przez tyle czasu omówić.

Anna i Konstanty z tematu
Powrót do góry Go down
 
Ogród Letni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: