Навигация

Muzeum Sztuki Magicznej - Page 2
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Muzeum Sztuki Magicznej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Wto 21 Lis 2017, 23:09
Chociaż wszechogarniający wokół Viary smutek nie pozwalał Dunji do końca trzeźwo myśleć, a ona sama miała mniejsze chęci do działania niż jeszcze przy śniadaniu musiała w duchu przyznać, że Loseva wyglądała na taką, co da sobie radę w kanałach. I to bez dwóch zdań. Yaneva miała nadzieję, że mimo swojej pechowej genetyki mogła chociaż odczuwać satysfakcję ze swojej pracy, bo z pewnością robiła kawał dobrej roboty - inaczej pewnie nie mogłaby liczyć na staż w Hotynce. Zostałoby jej mieszkać na obrzeżu miasta i spróbować sił w czymś innym.
Viara nie musiała się martwić tym razem o powodzenie misji - vicekomendant nie byłaby na swoim stanowisku, gdyby od tak ważne sprawy wymykały jej się z rąk i nie pozwalały ukończyć. Prędzej zginie niż pozwoli się tym kanalizacyjnym potworom bardziej rozprzestrzenić. Zresztą nie zamierzała dawać pretekstu komendantowi do dawania jej reprymendy...
Yaneva tylko przez chwilę patrzyła jej w oczy. Szybko odwróciła wzrok starając się by wyglądało to naturalnie. Patrząc w "zwierciadło duszy" Losevy miała wrażenie, że wszystkie jej niespełnione marzenia i ambicje są niczym w porównaniu do tego, co ona musi przeżywać. A co najgorsze tęsknicy raczej nie dało się pomóc.
- Chciałabym powiedzieć, że to źle, ale w tym wypadku widzenie tych "gorszych rzeczy" może mieć na ciebie raczej tylko dobry wpływ. W końcu nic cię już nie zdziwi - próbowała zauważyć pozytywną stronę życia. Podejrzewała, że nic to nie da, ale chciała trochę podnieść na duchu Losevę martwiąc się czy mimo wszystko nie zobaczą tych "najgorszych rzeczy".
Drgnięcie, a potem rumor prawie sprawił, że kobieta w pierwszym odruchu odskoczyła, jednakże udało jej się powstrzymać. Klabaternik nie był stworzeniem, którego należało się bać - choć w tym wypadku jego widok był dość zaskakujący. Dunja nie spodziewała się, że kiedykolwiek spotka jego przedstawiciela na lądzie.
Zbliżyła się do niego, wręcz przed nim ukłoniła, byleby tylko lepiej słyszeć. Nie zamierzała przejmować się przechodzącymi ludźmi i ich komentarzami - była na służbie, podczas której miała sprawić, że miasto znów będzie bezpieczne - a przynajmniej bezpieczniejsze. Dokładnie wysłuchała tego, co miała do powiedzenia istota i przyjęła od niego gwizdek mając nadzieję, że mimo wszystko nie będzie potrzeby go używać. Choć jeśli jakieś pozytywnie nastawione do ludzi stworzenie osobiście angażuje się w pomoc to chyba nie jest za dobrze...
- Wchodzimy - po powiedzeniu Viarze rozkazu sama wskoczyła do środka licząc, że nie zgubi mieszkańca kanałów. A zarazem mając nadzieję, że Loseva nadąży za nimi.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Pią 24 Lis 2017, 12:13
Odczuwanie satysfakcji również nie należały do uczuć, które dosyć często towarzyszyły Viarze, a jeśli już – to bardzo rzadko i przez chwilę, bo jej wewnętrzny smutek i rozpacz po prostu dominowały nad wszystkim. I niestety tutaj sławetne „a może po prostu spróbuj nie mieć depresji” nic nie pomoże. Loseva była dziesiątym pokoleniem noszącym tę klątwę i miała nadzieję, że ostatnim. Kobiecie nie było w głowie posiadanie dziecka. Nie chciała go skrzywdzić… Już pomijając fakt, że po prostu nie miała z kim tego dzieciaka spłodzić. Jakby urodziła się dziewczynka to musiałaby przechodzić przez to samo co ona. Viara nie życzyła tego nawet najgorszemu wrogowi. Co do robienia dobrej roboty – była obiecującą magomedyczką. Swoje zdolności odziedziczyła (tak samo jak nieszczęsną genetykę) po matce, która przekazała swojej córce całą należytą wiedzę.
Wierzyła, że skoro sprawą zajęła się sama zastępczyni komendanta, to misja musiała się skończyć sukcesem, więc aż tak bardzo się nie martwiła. Kanały również nie były Viarze straszne i była gotowa na to, co może je tam spotkać.
Wszystko lepsze od widoku człowieka zjadanego od środka przez robale – powiedziała, wzruszając ramionami. Takie widoki Losevie również nie były obce, dlatego mało rzeczy mogło ją tak naprawdę zdziwić. Słowa Dunji ani to nie podniosły jej na duchu, ani jakoś specjalnie nie zasmuciły (o ile w ogóle było to możliwe).
Kobieta kucnęła, by przysłuchać się dokładniej słowom klabaternika, notując w pamięci wszystko to, co właśnie im powiedział. Zaraz po wydaniu przez Yanevę polecenia, weszła tuż za nią do kanału, podążają za nią oraz jego mieszkańcem. Nie było co się martwić o to, że nie nadąży. Może i rozsiewała aurę żałości wokół siebie, ale miała kondycję i nie była ostatnią ciamajdą, na jaką wyglądała.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Sob 25 Lis 2017, 15:49
Droga się dłużyła. Można było odnieść ważenie, że kanały znajdujące się pod miastem ani trochę nie oddawały położenia ulic na powierzchni – wiły się natomiast dużo bardziej, tworząc swoisty labirynt, który stanowił pierwszą linię ochrony czegoś, co znajdowało się gdzieś obok, tuż po drugiej stronie ściany, za niewidocznym zakrętem. Niewiele było tu również światła. Żarówki przymocowane do rur w równych, chociaż zbyt dużych odległościach, nie oświetlały całej drogi, przez co cała trójka zawsze na kilka długich kroków niknęła w nieprzyjemnych ciemnościach. Jednak żadne z nich nie kwapiło się, by sięgnąć po jakiekolwiek dodatkowe źródło światła – może w przeświadczeniu, że i tak niczego by tym nie zmienili, ponieważ hałas powodowany przemieszczaniem się po wilgotnym, usianym sadzawkami kałuż podłożu niósł się tunelami wystarczająco, by zwrócić uwagę stworzeń na nowych intruzów, a może w obawie, że nieotoczeni ciemnością staliby się jeszcze łatwiejszym celem.
Trudno było określić, ile czasu minęło odkąd zeszli do kanałów. Może szli zaledwie kwadrans, może przemieszczali się już przeszło godzinę, Viara i Dunja zdążyły jednak zmarznąć do tego stopnia, że czas przestał mieć znaczenie, a liczyło się jedynie to, by czym prędzej wydostać się na powierzchnię. W takich warunkach rozwiązywanie nadnaturalnych zagadek nie będzie szczególnie proste. Dodatkowym kłopotem zdawała się być coraz intensywniej rozsiewana przez Losevę aura smutku. Dunju, nie zaczęłaś przypadkiem uważać, że porywacie się z motyką na słońce, a cała ta sprawa jest zwyczajnie nie do rozwiązania? Może jednak lepiej zawrócić? Jeszcze nie jest za późno, mimo że klabaternik wyraźnie wreszcie zaczął zwalniać kroku, co oznaczało, że zbliżacie się do rozwidlenia, o którym mówił na początku tej podróży.
- Tutaj, towarzyszki – oznajmił, lecz zamiast zostawić je same i ruszyć w sobie znanym kierunku, podszedł do ściany u początku korytarza prowadzącego w prawo. Wyciągnął z kieszeni kubraka miniaturową latarenkę, rozpalił ją i podniósł tak, by kobiety mogły dostrzec to, co chciał im pokazać. – To ślady szponów strzygi. Trudno stwierdzić czy tu się zaczynają, czy kończą. Jeśli iść w tamtą stronę. – Krótkim gestem wskazał tunel, w którym się znaleźli. – Będzie tego więcej. Zaczną się też szczątki. Ludzkie, zwierzęce, innych magicznych istot, co chcecie. Pewnie tam urządzają sobie żerowisko, co nie jest dziwne, bo jeśli iść prosto, dotrzecie do tej przeklętej cerkwi. – Znów splunął, szybkim ruchem dłoni gasząc latarnię i chowając ją z powrotem do kieszeni. – Jeżeli pójdziecie w drugą stronę znajdziecie coś, co może być ołtarzem, ze trzy dni temu widziałem tam kilkoro czarodziejów. Róbcie, co uważacie za słuszne, byleby zakończyć to szaleństwo – dodał na koniec, po czym, nie dając kobietom możliwości dopytania o cokolwiek więcej, zniknął w tunelu, z którego przyszli.
Decydujcie, co sprawdzić najpierw.


Od tej pory Weles może pojawiać się nieregularnie.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Nie 26 Lis 2017, 14:16
Na stwierdzenie Viary tylko kiwnęła głową. W końcu co miała na to odpowiedzieć? Zacząć się licytować, że owszem, są gorsze rzeczy czy uznać, że taka młoda osóbka nie powinna widzieć takich rzeczy? Przecież była stażystką w Hotynce. Widok trupów nie mógł być jej obcy.
Droga do - jak się okazało - podwójnego rozwidlenia bardzo się Dunji dłużyła i ciężko jej było dojść czy to ze względu na tak nieciekawe miejsce, jakim jawiły się podmiejskie kanały (notabene liczyła, że załatwi sprawę raz a dobrze i nie będzie musiała tu wracać), czy też miała na nią niekontrolowany wpływ Loseva, a raczej jej genetyka. Nie miała jednak czasu tego za bardzo rozważać, w końcu musiała pilnować się klabaternika, aby przypadkiem razem z tęsknicą nie zaginąć pod ziemią już na początku misji. A to zaginięcie nie mogło być przyjemne - w końcu w kanałach, w porównaniu do powierzchni, było tak zimno, że Yaneva już miała serdecznie dosyć siedzenia tutaj.
Kobieta straciła trochę początkowej werwy, chociaż magiczna istota wskazała im dwie możliwe drogi działania. Walczyła jednak z ogarniającym ją smutkiem - jeszcze umiała pomyśleć o tym, jaki piękny da pretekst Zakharenko do dania jej reprymendy, jaka będzie sobą zawiedziona jeśli teraz zdecyduje się na wyjście, jak bardzo teren, po którym poruszałyby się te istoty może się zwiększyć...
Z uwagą słuchała i obserwowała przyjaznego im mieszkańca petersburskiego podziemia. Wiedziała, że musi być czujna i uważna jeśli chce doprowadzić tę nieszczęsną sprawę do końca. Niestety, początkowy optymizm gdzieś uleciał bezpowrotnie i Yaneva miała poczucie, że to nie musi się skończyć od razu, a na przykład za rok, gdy wykryją już wszystkich spiskowców, sekciarzy czy tę grupę, której z jakichś innych powodów zależało na zwiększaniu ilości trupów w mieście.
- Sprawdziłabym najpierw ten niby ołtarz - powiedziała znienacka. Normalnie zapewne sama zdecydowałaby o obraniu kierunku, teraz jednak ciężko jej było podejmować decyzję samodzielnie. - Jeśli tam zaczęły się wszystkie problemy to właśnie tam znajdziemy ich źródło. No i jeśli te stwory budzą się przez działanie... czegoś, to po zniszczeniu tego napotkamy tylko ograniczoną liczbę potworów idąc drugim korytarzem.
Ty chyba sama siebie próbujesz przekonać Dunju, prawda?
Dokąd pójdziecie Viaro? Zgodzisz się z zastępczynią komendanta czy wymusisz zupełnie inny kierunek?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Sro 29 Lis 2017, 22:18
Viara cały czas podążała za Dunją, nie pozwalając na to, by straciła ją z oczu. Była jej wsparciem i była tak naprawdę gotowa na podporządkowanie się Yanevie. Bądź co bądź, ale była zastępczynią komendanta Białej Gwardii, a Loseva, cóż… zwykłą stażystką w Hotynce, na dodatek prawie że dwa lata młodszą od niej. Miała jednak nadzieję (na swój sposób), że ich misja skończy się sukcesem pomimo niezbyt sprzyjającego otoczenia. I nie mam tu na myśli ciemnych i raczej mało bezpiecznych kanałów, a towarzystwo samej Viary, która doskonale wiedziała, jak ono wpływało na kobietę. Czy już pojawiały się w niej pierwsze wątpliwości, że to wszystko ma sens? A może jeszcze dzielnie się trzymała i próbowała trzymać gardę? Prędzej czy później melancholia Losevy się jej udzieli. Oby jak najpóźniej.
Ciężko powiedzieć, dlaczego żadna z nich nie pokusiła się o rozjaśnienie swojej drogi – z jednej strony im by to ułatwiło poruszanie, a z drugiej zwróciłby aż nadto na siebie uwagę potencjalnych, mniej przyjaznych od klabaternika, mieszkańców kanałów… Nie ważne było też to, ile za nim szły. W końcu znalazły się na rozwidleniu, gdzie musiały już liczyć same na siebie. Viara była niemalże pewna, że Dunja zarządzi coś i będzie musiała się do tego dostosować. Jakie było zdziwienie tęsknicy, gdy ta zapytała ją o zdanie… Wyczuła jednak w głosie pani komendant niepewność. Magomedyczka wzięła głęboki wdech, jakby chcąc się zastanowić.
Myślę, że to dobry pomysł zacząć od ołtarza – powiedziała, próbując przywrócić tymi słowami Yanevie trochę pewności siebie. Z jakim skutkiem, to się zapewne dopiero okaże. Gdyby nie ta niepewność w jej głosie, zapewne powiedziałaby, że się dostosuje i niech robi to, co uważa za słuszne. Viara, wbrew wszelkim pozorom, miała jednak dobre serduszko i było jej trochę żal Dunji, dlatego postanowiła jej pomóc, a chociaż spróbować. Potrafiła uleczyć ciało, jednak z umysłem bywało ciężko.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Sob 02 Gru 2017, 12:25
Viara musiała mieć dobre serce, skoro mimo wszystkich przeciwności losu chciała pomagać ludziom. A i jednak ciężko nazwać ją było szarym człowieczkiem Petersburga. W końcu przeciętny mieszkaniec tego pięknego miasta o krwawej historii nie brał udziału w raczej mniej niż bardziej bezpiecznych misjach. Nie każdy się do tego najzwyczajniej w świecie nadawał, trzeba jednak do takich rzeczy mieć choć trochę oleju w głowie, odwagę i często również chęci, a mimo tej całej nieszczęsnej genetyki Dunja miała wrażenie, że Loseva ma to wszystko.
Yaneva wolała nie bawić się w oświetlanie sobie drogi - podejrzewała, że gdyby gra była warta świeczki klabaternik zwyczajnie by o tym wspomniał. Tymczasem wręcz biegł, choć jego siwizna i długa broda wskazywały na dość sporą liczbę lat wiążącą się ze słabszą kondycją. Magiczne istoty jednakże mogą przecież starzeć się dłużej niż ludzie, więc nie powinno jej to dziwić.
Widząc, że Viara uznała jej pomysł za dobry kiwnęła głową czując się z tym trochę lepiej. Wiedziała, że nie powinna zrzucać na tak młodą osobę odpowiedzialności, jednakże z raczej wiadomych względów Yaneva przeżywała wewnątrz siebie lekkie - przynajmniej teraz, kto wie co będzie potem! - chwile załamania. Uznała więc, że powinna iść przodem. Być może zachowując choć trochę większą odległość od tęsknicy niż teraz da radę sobie poradzić z rosnącą w niej melancholią, a przy okazji tylko ona będzie narażona na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewała, że gdyby całe kanały były niebezpieczne magiczny stwór ostrzegłby je, by się zanadto od siebie nie oddalały.
- Dobrze. To pójdę przodem i będę ci machać, jeśli nie zobaczę nic podejrzanego - powiedziała wygrzebując z kieszeni brelok z macką świetla. Wedle opisu producenta powinien oświetlać drogę tylko jej, liczyła więc na to, że da radę w razie zobaczyć na czas coś podejrzanego i się wycofać, by poinformować stażystkę co do dalszych działań.
Tak jak powiedziała ruszyła pierwsza. W duchu modliła się do bogów, żeby nie zwątpiła w połowie, a co dopiero pod koniec całej misji.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Wto 19 Gru 2017, 20:35
Czytałaś Oscara Wilde, Dunju? Albo może słyszałaś kiedykolwiek frazę: jeśli bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby? Lub na własnej skórze udało ci się doświadczyć ich życzliwości? Uważaj zatem na to, jakie pragnienia ku nim kierujesz, bo pod koniec waszej wycieczki może okazać się, że błagać będziesz, by cofnęli czas, bo dużo lepiej byłoby wycofać się już teraz, nim nic nikomu się nie stało. Los postanowił wam jednak na razie sprzyjać. W drodze do ołtarza, o którym wspominał klabaternik, nie natknęłyście się na nic podejrzanego, minęłyście jedynie kompletnie ciemny tunel, dużo węższy od tego, w którym obecnie się znajdowałyście, więc uznałyście, że to na pewno nie droga, jaka powinna was teraz interesować. I słusznie, ponieważ po kilku minutach żwawego marszu w świetle padającym z macki dostrzec mogłaś, Dunju, kamienny blok w kształcie prostokąta.
Miejsce, w którym się znalazłaś rozszerzyło się, sklepienie też było nieco wyżej, co przywodziło na myśl coś na kształt groty. Albo salonu, który mieścił się pośrodku korytarza na najniższym piętrze Koldovstoretz. Czy więc możliwe, że miejsce to nie zostało stworzone w całkiem naturalny sposób, ale faktycznie przeznaczone było do sprawowania obrzędów religijnych? Jeżeli zdecydujecie się podejść bliżej ołtarza, możecie dostrzec pozostałości po odprawianym rytuale – okrągły, zakrwawiony ślad po naczyniu (kubku, kielichu?) oraz miseczkę ze spaloną mieszanką ziół, z której wciąż wyczuć dawało się charakterystyczny zapach pokrzywy, a na ziemi, przy kamieniu leżała zwiędnięta, podeptana gałązka lulka. Natomiast jeśli postanowiłyście przyjrzeć się pomieszczeniu, w jakim się znalazłyście, waszej uwadze nie umknął fakt, że zabłocone podłoże pokrywało mnóstwo śladów stóp przeciętych w kilku miejscach szeroką mniej więcej na pół metra smugą, jakby ciągnięto po ziemi coś ciężkiego. Nie było stąd też żadnego innego wyjścia poza tym, którym przyszłyście.
Klabaternik wspominał, że korytarz, którego nie wybrałyście, prowadził wprost do cerkwi, ale, Viaro, przypominasz sobie słowa diakona Dolohova, który wspominał, że przy starym ołtarzu widział grupę czarodziejów? Ta sama informacja znalazła się zresztą w raporcie, który przed podjęciem się tej misji czytałaś, Dunju. Myślicie więc, że chodzi właśnie o to samo miejsce. Droga wydawałaby się jednak zbyt długa, chyba że skorzystać ze skrótu – bardzo prawdopodobne, że skręcając w tunel, który wcześniej mijałyście, nadrobiłybyście drogi do korytarza prowadzącego wprost do cerkwi. Viaro, tobie już zaczyna coś świtać, ale czy powiesz zastępczyni komendanta o swoich przypuszczeniach, czy nadal będziesz próbowała zostawić sytuację pod kontrolą Dunji nadal wątpiącej w swoje możliwości?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Pią 22 Gru 2017, 00:33
Viara szła za Dunją, pewnie trzymając w ręce różdżkę, tak na wszelki wypadek. Miała nadzieję, że kobieta nie odczuwa jej przytłaczającej aury aż tak bardzo – zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo potrafiła być uciążliwa i niestety, nie było łatwo się jej przeciwstawić, jeżeli się nie miało z tęsknicami na co dzień do czynienia. W Hotynce już większość ludzi było przyzwyczajonych do obecności Losevy i aż tak wielkiej tragedii nie było, gdy znajdowała się w pobliżu. Zupełnie inna sytuacja była z zastępczynią komendanta. Viara przede wszystkim słyszała niepewność w jej głosie, gdy pytała, gdzie powinna iść. Bądź co bądź, ale to Loseva była pod jej komendą, nie na odwrót i nie powinna się pytać jej o zdanie. Próbowała jakoś dodać jej pewności siebie potwierdzeniem, że pójście do ołtarza było dobrym pomysłem, ale czy się jej to udało? Czas pokaże.
Gdy znalazły się już przy ołtarzu, Viarze zaczynało powoli wszystko się przypominać, trybiki powoli się łączyły w jedną, spójną całość. To musiało być to miejsce, o którym mówił jej diakon, które też zostało wspomniane w raporcie. Na pierwszy rzut oka było widać, że to miejsce zdecydowanie nie łączyło się z niczym dobrym, a przede wszystkim legalnym… Do głowy tęsknicy przychodziły różne myśli, aczkolwiek pierwsza, jaka się nasuwała, to było to, że mieli do czynienia z jakąś sektą, a te wszystkie ślady to tylko potwierdzały. Przez chwilę zawiesiła wzrok na lulku. Silnie trująca, halucynogenna roślina… Zmrużyła oczy, oglądając z uwagą wszystko dalej, tak by przypadkiem niczego nie przeoczyć. By ułatwić sobie pracę, użyła zaklęcia svetloba, by było po prostu, po ludzku jaśniej. Zachowała jednak stosowną czujność, nie zapominając o tym, gdzie się znajdowały i że w każdej chwili może im coś wyskoczyć zza pleców…
Czy postanowiła się podzielić swoją wiedzą? Na razie nie. Nie była co do tego pewna i na razie wątpiła w to, że Dunja była w stanie podejmować decyzje, będąc przekonaną, że są one odpowiednie. To mogło kobiecie tylko namieszać w głowie, a tego wolała uniknąć. Szukając jakiś poszlak, starała się odejść od Dunji, tak by ta mogła trochę odpocząć od tej przytłaczającej aury i zacząć myśleć racjonalnie.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Pon 25 Gru 2017, 17:58
Na całe szczęście Yaneva nie czytała dzieł Wilde'a. Jakby sobie teraz przypomniała sobie tę sentencję to kto wie jak blisko byłaby rezygnacji? Teraz jeszcze jakoś się trzymała, tym bardziej, że idąc przodem momentami aura Viary miała na nią słabszy, czasem ledwo odczuwalny wpływ, co dobrze jej robiło na myślenie. Dalej jednak ciężko było powiedzieć, że Dunja wróciła do siebie.
Choć dawała już radę myśleć o konsekwencjach nierozwiązania tej sprawy do końca. Skoro jej odstawienie na pewien czas doprowadziło do rozszerzenia się siedliska tych strasznych mar... Jak się wycofa one dwie teraz nie ucierpią, ale Petersburg już może. To dopiero było ryzyko!
Kiedy wreszcie doszły do ołtarza gwardzistka ze zdziwieniem rozejrzała się po całym pomieszczeniu okrążając je. Była jakoś pewna, że to miejsce zostanie zaimprowizowane, a nie specjalnie przygotowane na jakieś dziwne rytuały. Spojrzała niespokojnym wzrokiem na przydeptanego lulka. Niestety nigdy nie była za dobra z wiedzy o faunie i florze.
- Wiesz coś o tej roślinie? - spytała Losevy kucając nad gałązką. Czuła się coraz lepiej, więc nie słychać już było jej początkowej niepewności w głosie. Potem przyjrzała się dokładnie ołtarzowi szukając czegoś, co mogłoby naprowadzić ją na jakiś trop. Patrząc jednak na ślady miała wrażenie, że albo jakaś sekta, albo nekromanci bawią się w ożywianie trupów. Pytanie czy cmentarz był gdzieś w okolicy? Bo kompletnie nie kojarzyła.
Tak naprawdę przyjście tutaj spowodowało, że w jej głowie pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi. Ale teraz mogły mieć pewność, że chodzi o jakieś ciemne sprawki.
Bo wątpiła, by ktoś ziółkami i ciąganiem nie wiadomo czego chciał uratować miasto od strzyg.
Rozejrzała się jeszcze chwilę, ale nie widząc za bardzo śladów uznała, że czas znowu się pomęczyć, gdy wejdzie pod wpływ Viary. Wcześniej jednak postanowiła zadać jej pytanie.
- Masz jakieś pomysły? Bo ja stawiam na nekromantów lub sekciarzy - napomknęła. - Powinnyśmy sprawdzić ten korytarz, który mijałyśmy po drodze. Jak wcześniej pójdę przodem.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Nie 11 Mar 2018, 16:09
Miejsce to na wskroś przesiąknięte było złą aurą. Czułyście to? Na pewno, w końcu coraz gorzej szła wam rozmowa – nie tyle nie słyszałyście się wzajemnie, ale wasze słowa rozmywały się w próżni, nie doczekawszy odpowiedzi. Z trudem dowiedziałaś się, Dunju, że roślina, o którą pytałaś, to lulek. Pamiętasz cokolwiek na jego temat? Jeśli nie, będziesz miała problem, by wyciągnąć z Viary dodatkowe informacje na temat właściwości zwiędniętej gałązki. Jeżeli z czasów szkolnych – a może z obowiązkowego szkolenia, które co jakiś czas przeprowadzane było wśród wszystkich gwardzistów – zostało ci w głowie co nieco na temat magicznych roślin, prędko zaświeci ci się ostrzegawcza lampka przypominająca o halucynogennych właściwościach lulka. Tylko czy to w jakikolwiek sposób zawęziłoby twoje pomysły, czy jedynie bardziej całą sprawę skomplikuje?
Tymczasem podjęta przez ciebie decyzja o tym, by sprawdzić przejście, które jakiś czas temu minęłyście, okazała się niezwykle dobrym rozwiązaniem. Gdy tylko opuściłyście rytualną komnatę, z oddali dobiegł was skrzek jakiegoś stworzenia. Możliwe, że to jedna ze strzyg lub wodników, a to chyba najwyższy czas, by różdżki już nieustannie trzymać w pogotowiu i zachowywać wyjątkową czujność. Całkiem prawdopodobne, że będziecie teraz zawdzięczać życie tej dziwnej aurze, która zniechęciła was do rozmów, bo w tych okolicznościach wydawanie jakichkolwiek dźwięków mogło okazać się co najmniej nierozsądne. Dodatkowo ponownie na dłużej wyrwałaś się spod działania fluidów tęsknicy, dzięki czemu wątpliwości coraz rzadziej cię dopadały. To pozwoliło dodać twoim krokom pewności – szłaś szybciej, z uwagą przyglądając się ścianom, sufitowi i podłożu, chociaż w wątłym świetle padającym z macki nie wszystko na pierwszy rzut oka wyglądało tak, jak powinno. Przypatrując się jednej z ciemniejszych plam na ścianie, nie zauważyłaś, że coś zagradzało ci drogę i potykając się, prawie się przewróciłaś. Przypadkiem – a może było to zaplanowane? – znalazłaś to, co w poprzednim miejscu zostawiło na ziemi tak intrygujący cię ślad. Przed wami znajdował się całkiem martwy wodnik. Żadna z was nie musiała nawet sprawdzać, czy stworzenie może jest jedynie nieprzytomne: szeroko poderżnięte gardło i dziura ziejąca w klatce piersiowej w miejscu, gdzie prawdopodobnie znajdowało się serce wodnika zdecydowanie wystarczyły, by uznać go za nowego mieszkańca krainy Marzanny. To poważny zwrot akcji w tej ciągnącej się już dłuższy czas sprawie. Myślisz, że dalej znajdziecie coś więcej, kolejne ciała albo tych, którzy do takiej tragedii doprowadzili? Wypadałoby to sprawdzić. Jednak jeżeli zdecydujesz się przeszukać miejsce, w którym zostawiono wodnika, tuż pod ciałem znajdziesz kielich, prawdopodobnie ten sam, który stał na ołtarzu. Na jego nóżce wciąż dostrzec można ślady krwi, co do tego nie ma żadnej wątpliwości.
Cokolwiek postanowicie zrobić i przy którejkolwiek hipotezie, Dunju, zostaniesz, wcale głupio byś nie postąpiła, uznając że nie tylko rytuały tu odprawiano, ale również w ogromnym stopniu korzystano z zakazanej magii. A wiesz, co powinno się z naznaczonymi nią przedmiotami i istotami robić?
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Pon 12 Mar 2018, 07:53
Lulek. Pieprzony lulek. Bogowie, co tu musiało się dziać skoro używano tutaj tak halucynogennej rośliny?
Głupio Yaneva pytasz. To oczywiste, że same złe rzeczy i nic ponadto.
Wychodząc usłyszała jakiś podejrzany skrzek. Spojrzała się za siebie, na Losevę i dała jej znak oczami, aby się nie wychylała. Jakby nie patrzeć do niej należała ochrona miasta, więc to tęsknicę powinna chronić, nie na odwrót. Gorzej jak coś je zajdzie od tyłu albo z dwóch stron...
Wyciągnęła różdżkę i ostrożnie, jak najciszej i raczej powoli szła w stronę niesprawdzonego korytarza oświetlając sobie drogę tak, jak dotychczas. Miała nadzieję, że Viara da sobie radę i mimo braku światła się nie wywali. Nie dość, że nieźle się ubrudzi, to zapewne hałasem sprowadzi na nie kłopoty, a tego żadna z rudowłosych nie chciała z całą pewnością.
Utrzymując dystans od Losevy udało jej się poczuć trochę lepiej i zyskać pewność w krokach, dzięki czemu przyspieszyła. To chyba był błąd, bo adrenalina płynąca w żyłach i radość ze znikającego smutku były na tyle duże, że potykając się prawie się wywróciła. Ironia losu, w końcu sama się obawiała, że to zrobi tęsknica...
Widząc wodnika w stanie niekoniecznie rozkładu postanowiła najpierw mu się przyjrzeć, nim ruszy dalej. W końcu kto wie, skoro przy ołtarzu znalazły lulka to co mogą znaleźć przy wodniku?
Kielich. Kielich umazany krwią. Zaskoczona postanowiła wziąć go ze sobą i oddać klątwołamaczom, aby się upewnili, że nikt więcej nie zrobi z niego żadnego użytku. Wątpiła, że sama da radę go porządnie zniszczyć, a nie powinna spaprać roboty. Już i tak Petersburg długo męczy się z potworami.
- Ognena - najciszej jak mogła rzuciła zaklęcie w stronę wodnika wiedząc, że nierozsądnie jest zostawiać czarnomagiczną ofiarę za sobą. Kto wie czy nie wstanie, gdy odwrócą się do niej plecami?
Potem skinęła Viarze, że czas ruszyć dalej.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Pon 12 Mar 2018, 07:53
The member 'Dunja Yaneva' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Wto 13 Mar 2018, 20:35
Dunju, taka z ciebie doświadczona gwardzistka, a nie uznałaś za stosowne, by razem ze znalezionym kielichem klątwołamaczom i technikom podrzucić również ciało wodnika w nienaruszonym stanie? Sekcja zwłok zapewne mogła wiele w tym przypadku wyjaśnić – przede wszystkim potwierdzić (albo zanegować) twoje przypuszczenia na temat tego, że stworzenie również dotknięte było czarnomagicznymi zaklęciami, a nie jedynie stanowiło jeden ze składników odprawianych rytuałów. Jednak nawet jeśli zorientujesz się, co zrobiłaś i chciałabyś chociaż umniejszyć straty, na reakcję było już za późno. Mimo że rzucone przez ciebie zaklęcie nie należało do najsilniejszych, to zwłoki zajęły się ogniem stosunkowo szybko, a ciebie i Viarę spowił smród palonego ciała.
Skrzek, który słyszałyście wychodząc z pomieszczenia z ołtarzem, rozległ się tym razem nieco bliżej, a gdyby wytężyć słuch, pewnie usłyszałybyście też odgłos szybko przemieszczających się kroków. Czyżby coś, co wydawało te dźwięki, wyczuło niosący się korytarzami swąd? A może w jakiś sposób połączone było z martwym wodnikiem i spalenie jego zwłok bezpośrednio na to oddziaływało? Czasu na zastanawianie się nie masz wiele, szczególnie że hałasy rozlegały się z każdą chwilą coraz bliżej was. Możesz spróbować stanąć do walki z nieznanym zagrożeniem, sprawdzić dokąd prowadzi droga, którą postanowiłyście zbadać albo natychmiast ewakuować się z miejsca – bądź co bądź – zbrodni. Wciąż masz też gwizdek, który podarował ci klabaternik, ale czy będziesz chciała ryzykować życie tęsknicy, by sprawdzić, jak szybko nadejdzie pomoc z jego strony? W poświacie padającej z macki świetla i spalających się zwłok mogłaś dostrzec za Viarą dziwny, niespokojny ruch. Loseva była jednak na tyle przytomna, by niezwłocznie, bez porozumienia z tobą, teleportować się z kanałów. Prawdopodobnie miała nadzieję, że nie podejmiesz głupiej, heroicznej decyzji i postąpisz tak samo. Posiadasz w końcu kielich, a może kiedy – jeśli w ogóle – zechcesz tu wrócić ze wsparciem, ciało wodnika nadal będzie znajdowało się w tym samym miejscu. Jesteś teraz wolna od działania aury tęsknicy, więc i podejmowanie właściwych decyzji powinno przychodzić ci łatwiej. Chyba że nie umiesz radzić sobie w tak kryzysowych sytuacjach.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   Sro 21 Mar 2018, 08:25
Czyżby spalenie zwłok nie było najmądrzejszym posunięciem? Przecież ogień to święty żywioł, który oczyszcza i każde dziecko w Koldovstoretz o tym wiedziało. Nie bez powodu z wielu okazji paliło się ogniska.
Skoro jednak wodnik zajął się ogniem w mgnieniu oka Dunji nie pozostało nic innego jak skupić się na dalszej drodze pilnując przy okazji, by Viarze się nic nie stało. A przynajmniej tak by było gdyby nie skrzek i podejrzane hałasy, które wytworzyły się zaraz po nim. Yaneva próbowała usłyszeć ile osób mogło zmierzać w jej i Losevy stronę, jednakże na tym polu poległa.
Zakaszlała, gdy dym dostał się do jej nozdrzy kiedy analizowała własną sytuację. W międzyczasie tęsknica teleportowała się z kanałów ułatwiając jej trochę zadanie - w końcu w ogólnym rozrachunku nie musiała jej uwzględniać.
Klabaternik niekoniecznie będzie chciał się angażować w walkę, no i nie wiadomo w jakim czasie się pojawi. Walka w tym momencie na pewno będzie nierówna, do tego nie wiadomo co tu zmierza - myślała. - Do tego jeśli nie przeżyję Biała Gwardia nie dowie się co tu się dzieje ani nie będzie miała kielicha do badań...
Zdecydowała. Pomijając kwestię własnego życia wiedziała, że jej podstawowym obowiązkiem jest obrona miasta przed tego typu zagrożeniami. Chciała wrócić w chwale pokazując swoją wyższość w rozwiązywaniu spraw beznadziejnych, ale ta przerosła nawet ją. Zostało jej więc dostarczyć kielich, zebrać paru ludzi do pomocy i mieć nadzieję, że następnym razem uda jej się ze wsparciem załatwić sprawę potworów wychodzących na ulicę raz a dobrze.
Teleportowała się jak najbliżej siedziby Białej Gwardii. Bez względu na to gdzie Loseva trafiła musiała sobie radzić sama. Yaneva miała jeszcze ważną misję do wykonania.

Dunja z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Muzeum Sztuki Magicznej   
Powrót do góry Go down
 
Muzeum Sztuki Magicznej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: