Навигация

Teatr Mariński
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Teatr Mariński

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieTeatr Mariński   Pią 03 Lut 2017, 15:15
Teatr Mariński

Teatr Mariński jest siedzibą jedną z najlepszych trup na świecie i prawdopodobnie najpopularniejszym tego typu obiektem w Petersburgu. Siedziba teatru powstała w 1860 roku, jako rekonstrukcja budynku projektu Alberto Cavosa, gdyż poprzedni gmach został spalony. Słynie z doskonałych wykonań dzieł rosyjskich kompozytorów, dlatego też uważana jest za jedną z najwybitniejszych scen muzycznych o bogatej tradycji. Nie bez powodu wstępy na spektakle nie są tanie, szczególnie jeśli się wybierze przedstawienie na parterze, gdzie ceny osiągają niewyobrażalne sumy. Jeszcze dosłownie kilka lat temu Teatr Mariński był znany jako Leningradzki Państwowy Akademicki Teatr Opery i Baletu pod imieniem komunisty, S. M. Kirova.

Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Teatr Mariński   Wto 19 Cze 2018, 16:50
Teatr Mariński podupadł. Dla jego obecnego dyrektora, Valerya Gergieva, był to wyjątkowo bolesny cios – do tej pory, przez niemal jedenaście lat sprawowania nadzoru nad teatrem, jeszcze nigdy placówka ta nie odnotowywała tak tragicznych wyników sprzedaży biletów i oglądalności przedstawień. Przez dziesięciolecia był jednym z głównych ośrodków kulturalnych nie tylko w Petersburgu, ale całej Federacji Rosyjskiej, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że w ciągu najbliższych kilku tygodni sytuacja miała ulec diametralnej zmianie.
Teatr pustoszał i nawet coraz bardziej obniżane ceny wejściówek – zazwyczaj tak kosztownych, że na ich zakup pozwolić mogli sobie jedynie co zamożniejsi obywatele, a obecnie tanie do tego stopnia, że niekiedy drożej wychodził dojazd do Marińskiego z najodleglejszego krańca miasta – nie były w stanie ratować pogarszającego się położenia zarządu i aktorów. Nie wspominając o dekoracjach, które w znacznej części zostały poważnie uszkodzone, a nieustanne poddawanie ich naprawom było zwyczajnie nieopłacalne – koszty wciąż rosły, jednak przychód systematycznie malał. Sytuacja stawała się na tyle poważna, że sprawą tajemniczych zajść w teatrze zaczęły interesować się również czarodziejskie media i urzędy, a wieczorami nie brakowało chętnych do rozwikłania zagadki lewitujących przedmiotów. Samozwańczy detektywi zawsze jednak poddawali się niebywale szybko: czasem własnym znużeniem, ponieważ nie działo się nic, czasami przez czujnego dozorcę, który nie pozwalał, by po zamknięciu po obiekcie kręcili się podejrzani ludzie (może odpowiedzialni za cały ten ambaras).
Dzisiejszy wieczór zapowiadał się jednak spokojnie, głównie przez fakt, że w repertuarze figurowała opera Nikolaia Rimskyego-Korsakova, która nijak miała się do panującej pory roku, dalekiej od wczesnej wiosny. Kiedy więc Śnieżka się rozpoczęła, na teatralnej widowni zasiadało ledwie trzydzieści osób. I kiedy po pierwszej godzinie opera wciąż trwała bez jakichkolwiek zakłóceń, w każdym obecnym na sali zaczynała kiełkować nadzieja (w niektórych też ogromne rozczarowanie), że zła passa została właśnie przerwana. Niedługo jednak było trzeba czekać na szereg dziwnych wydarzeń. Zaczęło się niewinnie – od niespodziewanych wybuchów płaczu dobiegających z miejsc, w których nikt nie przebywał. Później aktorom kwestie więzły w gardłach, by ostatecznie jedna z dekoracji z hukiem runęła na scenę, raniąc poważnie dwie aktorki. Decyzja o przerwaniu przedstawienia zapadła natychmiast – bardziej ze strony widzów, którzy zaczęli dość chaotycznie kierować się ku wyjściu. W ciągu zaledwie kwadransa budynek zdawał się całkiem opustoszeć, a na pewno nie słychać było na korytarzach żadnych rozmów i szmerów. Ranne kobiety odwieziono do szpitala, zaś reszta obsady, dla własnego bezpieczeństwa, postanowiła również opuścić mury teatru. Dzisiaj już niczego nie odegrają.
Ale ktoś jednak zamierzał kontynuować przedstawienie, zważając na obecność uważnego dozorcy.
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

20 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

często zawodzi
http://petersburg.forum.st/t1882-yevgeny-bryusov http://petersburg.forum.st/t1883-yevgeny-bryusov http://petersburg.forum.st/t1884-nie-wywoluj-wilka-z-lasu http://petersburg.forum.st/t1885-myszkin
PisanieRe: Teatr Mariński   Sro 20 Cze 2018, 18:46
Yevgeny nigdy nie lubił teatrów. Niedobrze mu się robiło od ich pretensjonalności, naocznie widocznej już po przekroczeniu progu. Teatr Mariński kojarzył mu się z miejscem, w którym wieczory mógłby spędzać jego nadęty, bogaty ojciec, coby po dniu w pracy przyjrzeć się z widowni sztucznemu światu, w którym bohaterowie nie potrzebują jedzenia, domu czy pracy, którzy za to równo przez trzy godziny są w stanie prawić monologi do nikomu nieznanego adresata. Ku nieszczęściu chłopaka, matka niestety podzielała zainteresowania swojego męża i zanim ten wyprowadził się z rodzinnego domu, często zabierała całą rodzinę na premiery spektakli, na które równo co miesiąc zapraszano ją w pracy. Od klasycznej i równie wiekowej Syfildy, po Noc Wigilijną Nikołaja Rimskiego-Korsakowa oraz inne opery i balety których nazw Bryusov nigdy nie zapamiętał, podobnie jak z głowy wyparł większość przyjęć w Irkuckim foyer, zlanych w jeden mętny wieczór, wśród roześmianych ludzi klasy wyższej i brzęczących kieliszków szampana lub białego wina.
W związku z niechęcią do spektakli, nigdy nie prezentował także zbyt dużego zrozumienia dla Viorici, choć rzadko poruszał w jej obecności tematy związane z kulturą, wiedząc, że jemu wystarczy zaledwie chwila, żeby pozbawić się argumentów, których zazwyczaj było nie więcej niż dwa, dziewczyna natomiast mogła mówić o literaturze i sztuce zdecydowanie dłużej, niż Yevgeny by chciał. Z tego oraz wielu innych powodów na pierwszy rzut oka wydawali się nieinteresująco dobrani: ona schludna, on bałaganiarz, ona marzycielka, on twardo stojący na ziemi, ona sinusoidalna w emocjach, on płaski niby linia pulsu po zgonie, ona błyskotliwa, on uważał, że błyskotliwość to tylko cecha klasowo zróżnicowanego społeczeństwa. A jednak mimo to Bryusov postanowił pojawić się dzisiaj na progu Teatru Marińskiego, ba, przekroczyć ów próg i stanąć pomiędzy ludźmi, niby ślepiec w kinie, bowiem różnił się od zgromadzonych nie tylko intelektem, ale i wyglądem. Stara, poprzecierana kurtka, trochę za gruba jak na początek lata oraz ciemne spodnie z dziurą nad lewym kolanem w żadnym stopniu nie przypominały garniturów i koszul uczęszczających do teatru koneserów sztuki - nawet jeśli nie było ich wcale tak dużo, jak się spodziewał.
Ledwo wszedł do pomieszczenia, jedna z wybiegających w pośpiechu kobiet potrąciła go ramieniem, by zaraz mężczyzna idący w ślad za nią, niemal nie uderzył go łokciem w twarz. Yevgeny uchylił się, prezentując nieprzyjemny, podirytowany grymas i już miał wykrzyknąć coś za znikającą na zewnątrz parą, kiedy jego spojrzenie zatrzymało się na znajomej postaci. Z bladego lica dwudziestolatka zniknęła ansa, zastąpiona nieco wymuszonym uśmiechem. Dopiero kiedy upewnił się, że i Viorica go zauważyła, wyprostował się, kątem oka zerkając na ścianę nad recepcją.
- Punktualny jak słowacki zegarek. – odparł, nie zauważając własnego błędu i unosząc kącik ust nieco do góry, dopiero teraz rozglądając się po przestrzennym wnętrzu i zdając sobie sprawę, że znajdują się w nim zupełnie sami (lub, jeśli wierzyć plotkom, wręcz przeciwnie).
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

19 lat

czysta

neutralny

aspirująca aktorka
http://petersburg.forum.st/t1845-viorica-caragiale#8776 http://petersburg.forum.st/t1887-viorica-demetra-caragiale#9411 http://petersburg.forum.st/t1851-fiolkowe#8841 http://petersburg.forum.st/t1888-chekhov#9412
PisanieRe: Teatr Mariński   Yesterday at 23:54
Viorica byla zachwycona. Oslawiony niegdys Teatr Marinski... na ktory bylo ja stac! Nic nie moglo zepsuc tego wieczoru. Ani dobiegajacy ja placz dzieci z pustych siedzen dokladnie obok niej - Welesie, bron ta naiwna dusze, ze na to nie zwazala. Ani nawet dezorganizacja na scenie, zapomniane kwestie, nieprzewidziany rozpad dekoracji. Miala zapamietac tylko te najpiekniejsze chwile. Najbardziej dopracowane linie dialogowe, perfekcyjna gre aktorska, wykwintne stroje, nieodnawiane elementy wystroju teatru i dekoracji na scenie. Wlasnie te aspekty zaszly jej w pamiec. Jej zachwyt nie gasl nawet kiedy ludzie rzucili sie do wyjscia. Weles, opiekun poezji, sztuki i rzemiosla, powinien byl ja zrozumiec. Dlatego trzymal ja w opiece, kiedy tlum przepchal ja do korytarza. Nie chciala opuszczac teatru. Stala w miejscu, wpatrzona w swiecaca pustkami scene, a pozniej podziwiala zdobienia na suficie, odbijana z ramienia do ramienia, az w koncu wpadla na Yeva, skonfrontowana z jego wypowiedzia.
- Szwedzki? - spytala, majac przez chwile wrazenie, ze zyla zwykla fantazja, jesli w istocie, najpunktualniejszymi zegarkami byly te slowackie. - ohhh... tak myslalam. Naprawde, slowackie?
Przyjela to do wiadomosci bardzo latwo. Az dziwne, ze ze swoja latwowiernoscia i brakiem zaufania dla siebie samej, dalej posiadala jakas wiedze wlasna, zamiast steku glupstw wypowiedzianych przez przypadkowych ludzi. Tylko, ze Yev nie byl przypadkowy. Yev byl przyjacielem (moze tylko jej zdaniem). Jemu mogla wierzyc.
- Musze spytac o to Dionisie.
Pewnosc z jaka wypowiedziala te slowa, niepokojaco swiadczyly o tym, jak ufala, ze Dionisie byl znawca kazdego tematu. Strach pomyslec, jak zawalilby sie jej swiat, gdyby okazalo sie, ze jej brat wcale nie posiadal wiedzy uczonych calego swiata.
- Chodz! Nie chcialbys stanac na tej scenie, chociaz raz? Wyobrazic sobie jakby to bylo gdybys stal na niej n a p r a w d e, podczas spektaklu?
Nie dajac mu czasu na odpowiedz, pociagnela go za dlon, na srodek sceny. Jesli chciala rozwiazac zagadke tajemniczych niepowodzen tego miejsca, na razie zachowaniem wcale tego nie zdradzala. Stajac na podescie, wyciagnela rece na boki. Rozkladajac je tak, przymknela oczy i zakrecila sie wokol wlasnej osi, a jako, ze zapomniala przy tym puscic jego dlon, jedynie wkrecila sie w ich rece.
- To... Niesamowite.
Jej oczy iskrzyly radoscia. Podziwem. Usta zas nie potrafily ulozyc mysli w slowa. Byla pasjonatka poezji, literatury i sztuki, ale sama jeszcze nie dojrzala do zabierania wlasnego glosu.


//Przepraszam za jakosc i brak polskich znakow. Pisane z tableta.
Powrót do góry Go down
 
Teatr Mariński
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: