Навигация

Primorye Casino
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Primorye Casino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisaniePrimorye Casino   Pią 03 Lut 2017, 15:17
Primorye Casino

Choć kasyno nie cieszy się najwyższym uznaniem, zdecydowanie nie brakuje tu osób pragnących podążać za tłumem hazardzistów, którzy oddają się trywialnemu graniu, nierzadko tracąc i zyskując mnóstwo pieniędzy. W rzeczy samej – hazard w Rosji istnieje od dawna i od dawna się z nim walczy. Kościół nakładał mandaty kościelne za uprawianie hazardu, władcy wydawali wymyślne dekrety zakazujące hazardu i karali nawet za gry karciane, będące wówczas bardzo popularne wśród ludności. Cały lokal utrzymany jest w czerwonej kolorystyce, oświetlenie zaś stanowią lampy. Kelnerzy serwują napoje bogate w etanol, a ze ściany dopływają dźwięki zagłuszanej przez rytm tasowania kart oraz rzucania żetonami muzyki.

Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Czw 28 Wrz 2017, 12:51

09.05.1999

Cecil od dawna się szykował do spróbowania hazardu w Primorye Casino. Ogólnie za dużo nie grał w karty ani nie lubił w tak nierozważny sposób ryzykować pieniędzmi za nadzieję na wygraną, jednak chyba każdy od czasu do czasu lubił dreszczyk emocji. Szczególnie w momentach, gdy miał przypadkiem wpaść na kogoś interesującego…
Ubrał się tak, jak zwykle ubierali się ludzie idąc do kasyna - czyli założył na siebie garnitur, eleganckie buty, poprawił fryzurę przed wyjściem i bez problemu przeszedł przez ochronę uważnie przyglądającą się wszystkim przybywającym. Może to miejsce nie uznane zostało za najelegantsze i najekskluzywniejsze w całym Petersburgu, jednak pewien konkretny standard utrzymywano. Dobrze dla właściciela, bez takich norm Yaxley i inni bogacze raczej nie zechcieliby się tu pokazać.
Na pierwszy rzut oka większość obecnych była płci męskiej. Na drugi też. A większość kręcących się tu kobiet zdawała się raczej pracować niż bawić przy ruletce czy pokerze. Anglikowi zdało się, że to nawet lepiej, gdyż istniała szansa, że żadna koleżaneczka narzeczonej nie nada jej potem, że „Cecilek to na pewno cię zdradza, grał z jakąś obcą babą w karty!”. Litości, ani do żadnej zdrady nie doszło, ani nawet nie będzie to wyglądać na specjalnie umówione spotkanie - tylko przypadkowe wpadnięcie.
Tak przynajmniej ustalili. Listownie. Póki co inaczej się nie komunikowali.
Kupił sobie drinka, aby umilić czekanie i podszedł na początek do stolika z blackjackiem. Znał zasady, w końcu były podobne do gry w oczko. Na bardziej skomplikowane rozrywki miał przyjść czas potem, teraz jednak miał udawać zaangażowanego w grę. W końcu żadne z nich nie chciało, żeby ktoś się zorientował, że mężczyzna na kogoś czeka.
Gorzej, jeśli jedno lub drugie wpadnie na jakiegoś znajomego, ale w takim wypadku pewnie zostanie im po prostu wymyślić naprędce wymówkę i wyjść - razem lub osobno. Nie było sensu ustalać planu awaryjnego na każdą sytuację, zanim by je wymyślili to i tak albo by o nich zapomnieli, albo nawet dany problem nie wpadłby im do głowy.
Wynik z jego kart wynosił równe dwadzieścia. Yaxley czuł pewność, że wygrał, ale moment później okazało się, że jego sąsiad miał dwadzieścia jeden punktów. Anglik przegrał pierwsze pieniądze.
Fuck.
Ukradkiem spojrzał na drzwi. Vera powinna niedługo się pojawić.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Czw 28 Wrz 2017, 15:55
Och, Cecil miał o wiele łatwiej w kwestii ubioru niż Vera. Chociaż do jego narzeczonej było jej daleko, to i tak musiała się zastanowić co powinna ubrać. Dawno nie bywała już w takich miejscach, głównie dlatego, że nie chciała nadwyrężać swojego budżetu, w końcu już parę ładnych lat minęło odkąd wyniosła się z rodzinnego domu. W każdym razie, trzeba było w coś się ubrać. Postawiła ostatecznie na długą, prostą, czarną sukienkę z dość długim wycięciem odsłaniającym nogi, znajdującym się jeszcze w dopuszczalnej normie, ale już granica znajdowała się tuż-tuż. Jednak skoro miała ładne, zgrabne, długie nogi to po co miała je ukrywać, prawda? Do tego dobrała złote dodatki, a potem jeszcze upięła nieco swoje włosy. Ach, ta kobieca moda, taka wymagająca! Zazwyczaj nie zależało jej szczególnie na tym jak wyglądała, miało być praktycznie i wygodnie, jednak szła dzisiaj do kasyna. Uruchomiła się w niej ta trochę zdzirowata część, która chciała przyciągać wygłodniałe, męskie spojrzenia. A może chciała się podobać swojemu przypadkowemu towarzyszowi na ten wieczór? Pewnie też. W końcu to właśnie on zaproponował miejsce, więc Vera musiała dorównać wszelkim standardom.
Wiedziała, o której Cecil pojawi się w kasynie, dlatego postanowiła przybyć trochę później, jak już ustalali. W końcu to miało być przypadkowe spotkanie, prawda? Przemiły pan otworzył jej drzwi i zaprosił do środka. Wystarczy się ładnej ubrać, umalować i nagle każdy facet to dżentelmen. Chociaż zapewne jest bogatą świnią w rzeczywistości. Taki świat, taki świat. Wymieniła pieniądze na żetony, a następnie pokręciła się trochę po kasynie. Wzięła kieliszek z szampanem, po czym podeszła do stolika z blackjackiem i o dziwo nie było to zaplanowane, nie dostrzegła Cecila. Każdy facet wyglądał tu prawie tak samo. Kiedy stanęła przy stole dopiero się zorientowała, cóż za zbieg okoliczności! Uśmiechnęła się na przywitanie w jego stronę, jak i zarówno do każdego mężczyzny przy stoliku. Nie przeszkadzała w rozpoczętej rozgrywce. Dopiero kiedy kolejna rozgrywka się zakończyła, jakiś bardzo miły mężczyzna, postanowił ustąpić miejsca przy stole dla tak pięknej damy. Vera z całej siły powstrzymywała się od wywrócenia oczami. Tylu grzecznościowych komplementów nie dostała na raz chyba od czasów, kiedy mieszkała w Rumunii. Jednak grzecznie podziękowała, znajdując jakieś ostatnie podrygi próżnej grzeczności w sobie i usiadła przy stoliku, obok Cecila. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Panie Yaxley, what a surprise - stwierdziła z uśmiechem na ustach, wewnętrznie się śmiejąc z tego całego pomysłu. Wolała jednak zaoszczędzić Cecilowi problemów związanych z jego zbliżającym się ślubem.


Ostatnio zmieniony przez Vera Drăculescu dnia Nie 26 Lis 2017, 16:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Nie 15 Paź 2017, 12:37
Cecil ogólnie miał łatwo ze strojem w życiu - na każde wyjście, z powodu każdej okazji zawsze zakładał jeden z angielskich, ukochanych przez niego garniturów. Lata ich noszenia w ojczyźnie zrobiło swoje i mężczyzna nie wyobrażał sobie chodzić w innym kroju. Wyjątkowo pozwalał swojej narzeczonej na wybranie mu bardziej rosyjskiego stroju, jednak i tak mocno pilnował swojej szafy. Dawał głowę, że gdyby tego nie zrobił panna Wrońska wymieniłaby mu całą garderobę.
Zdążył rozegrać parę partii, gdy Vera Drăculescu zjawiła się w Primorye Casino. I choć jej widok był mu bardzo miły szybko odwrócił od niej wzrok, aby nie wzbudzić niczyich podejrzeń poprzez wgapienie wzroku w jedną i konkretną osobę.
Zresztą podejrzewał, że jeszcze zdąży jej się przyjrzeć. Tak jak ci inni bywalcy kasyna, z których część bez żalu przestała patrzeć w karty, by się przyjrzeć nowo przybyłej. Cecil był ciekawy, ilu spryciarzy wykorzysta ich nieuwagę, by wygrać trochę mamony.
Sam z tego skorzystał - kiedy Vera kręciła się po przybytku wymieniając pieniądze na żetony i biorąc kieliszek wypełniony szampanem Yaxley zdążył wygrać dwie rundy blackjacka i zaczął odczuwać lekkie znużenie tak prostą grą. Uznał, że jeśli towarzysząca mu dziś smocza dama nie będzie miała nic przeciwko przesiądą się do stolika z pokerem. Albo nawet ruletką. Przy ruletce chyba nieraz zdarzało się, że emocje były większe.
W międzyczasie jednak kobieta zniknęła mu z oczu (cóż, nic dziwnego, skoro za nią nie patrzył) i zauważył ją znowu kątem oka dopiero, gdy stanęła przy stoliku z blackjackiem. Anglik przez moment się zastanawiał czy nie wstać, przypadkiem wpaść na Verę i po prostu się z nią dalej przenieść, jednakże siedzący obok niego Rosjanin, najwyraźniej zauroczony jej urodą, postanowił jej udostępnić zajmowane miejsce mówiąc przy okazji komplement. Dopiero wtedy pozwolił sobie spojrzeć na potomkinię smoczych władców.
A było na co patrzeć. Fakt, że sukienka pokazywała nieprzyzwoicie dużą część zgrabnej nogi, ale Cecil nie miał zamiaru na to narzekać, wręcz przeciwnie.
Odwzajemnił uśmiech i machinalnie odstawił swój kieliszek z drinkiem. Wrońscy go przyzwyczaili do całowania każdej kobiety w rękę i choć wiedział, że kobieta niekoniecznie by tego chciała to i tak czułby się nieswojo dalej trzymając w ręce naczynie z alkoholem.
- Good afternoon, miss Vera. - Jego też ten cały, wręcz niepoważny plan bawił. Nie chciał jednak otwarcie spotykać się z innymi kobietami, kiedy cały swój czas powinien poświęcać przyszłej żonie oraz przygotowaniom do ślubu. I ewentualnie pracy, ale z tym różnie bywało. - Nie spodziewałem się, że panią tu spotkam. Zna pani zasady blackjacka? - spytał. Teoretycznie powinni zagrać rundkę przed przejściem do innych stolików, ale kto wie? Może panna Drăculescu spyta o zasady po to, by przejść dalej.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Pią 20 Paź 2017, 17:15
Czuła na sobie męskie spojrzenia odkąd tylko przekroczyła próg kasyna. Wygłodniali, lekko podpici faceci z za dużą ilością pieniędzy. Nie przeszkadzało jej to jednak do momentu, w którym wszyscy ładnie trzymali ręce przy sobie i zachowywali dystans. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie każdy z nich po alkoholu zachowa dworską postawę, jednak miała nadzieję, że nikomu nic się w głowie nie poprzestawia. Była też świadoma trochę tego, jak to wygląda z boku. Samotna kobieta w kasynie, łatwy cel. Straciła nieco pewności siebie, obleciał ją nieco strach. Nie zawsze czuła się dobrze w towarzystwie, zwłaszcza męskim, dlatego coś ją pchało, by jednak znaleźć Cecila jak najszybciej. Poczuje się lepiej, widząc znajomą twarz. zdołała zachować pozory i nie spanikowała jak ostatnia dziewczynka, którą rodzice zostawili samą w środku miasta. Zamoczyła usta w kieliszku szampana, upijając drobnego łyka, a potem poszła rozejrzeć się przy stolikach.
Uśmiechnęła się, słysząc kojący głos Brytyjczyka, mówiącego w rodzinnym języku. Ona sama używała tych wstawek przy nim, widząc, że je najzwyczajniej w świecie lubi. Może go rozbawiają, albo po prostu ma chęć usłyszeć angielski, nawet jeśli pochodzi on z rumuńskich ust.
Ten plan brzmiał trochę jak plan takich typowych nastolatków, chcących się wymknąć jakoś z domu i spotkać się z kimś, kogo nie lubią rodzice. Nieodpowiedzialne, nieco szalone, ale kto mówi, że całe życie trzeba być poważnym, prawda?
- Żyję, by zaskakiwać, panie Yaxley - odpowiedziała z czarującym uśmiechem na ustach. Ostatnio miała wrażenie, że te kilka słów stało się jej mottem życiowym. Nawet swojego najwierniejszego przyjaciela ostatnio zaskakiwała. Cóż, czyżby w końcu coś zaczęła układać w swoim życiu? A może wręcz przeciwnie. - Mój brat mnie uczył, przekonamy się zaraz, ile pamiętam. - oznajmiła spokojnie, patrząc na Cecila, a następnie zerknęła na mężczyznę zarządzającego stołem. Była raczej za tym, by zagrać chociaż jedną partię, zanim odejdzie od stolika, do którego się przed chwilą dosiadła. Byłoby to niegrzeczne, tak od razu odchodzić i nieco podejrzane, że się tak przysiadła, po czym od razu odchodzą razem.
Przynajmniej tak jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Nie 29 Paź 2017, 12:03
Cecil nie myślał - jak pewnie większość przesiadujących tutaj - o tym co może się stać, gdy ktoś przesadzi z alkoholem. Zapewne gdyby to rozważył dwa razy by się zastanowił zanim w ogóle by zaproponował Verze spotkanie w kasynie. Nie zrobił jednak tego, bo ogólnie rzecz biorąc nie słyszał o nim złych opinii, słyszał za to o wstępnej selekcji i bardziej niż mniej wyszkolonych ochroniarzach, uznał więc, że to miejsce jest najzwyczajniej w świecie spokojne i bezpieczne. Oczywiście na tyle, na ile takie mogą być kasyna. Jednakże gdyby wszyscy ich bywalcy rozważali co może się złego wydarzyć przy grze o pieniądze zapewne wszystkie przybytki hazardu już dawno zostałyby zamknięte.
Cecil lubił, gdy kobieta mówiła przy nim po angielsku. Nawet jeśli słychać było rumuńskie naleciałości w jej akcencie doceniał fakt, że jej się chciało w ogóle mówić w obcym języku. W końcu on sam przebywał już kilka lat poza ojczyzną, bez możliwości powrotu, mógł więc zatęsknić za brzmieniem rodzinnego języka.
Może ich cały plan przypadkowego spotkania w kasynie nie wydawał się za mądrym pomysłem, jednakże czyż potem oboje nie będą za starzy na takie szaleństwo? W końcu ciężko stwierdzić, czy ze swoimi życiowymi doświadczeniami nie oszaleją na starość, a takie akcje godne młodzieży przestaną wchodzić w grę.
- Cieszę się więc, że to właśnie mnie pani zaskoczyła - powiedział, po czym  uśmiechnął się zadowolony. Oczywiście musiał się jej spodziewać, skoro ustalili jak wygląda ich tajny plan na spotkanie, jednakże mężczyzna nie miał nic przeciwko, by takie „niespodziewajki” ze strony Very spotykały go częściej. Nawet pomimo faktu, że nie znali się za długo wolał spędzać czas z nią niż z narzeczoną. Taki znak przed ślubem powinien go pewnie zaniepokoić, ale on już dawno pogodził się, że ożeni się z taką trochę furiatką.
- Jak sobie pani życzy - odrzekł, biorąc karty od faceta obsługującego stolik i zaczynając kolejną partię. Dobra passa go nie opuszczała, bo wygrał kolejny raz, jednakże o ten fakt postanowił się do niego przyczepić dość już podpity jegomość.
- Oszukuje pan - powiedział wprost. - Powiniene… Powinieneś oddać pieniądze, oszuście!
Anglik pewnie by go zignorował, ale zaczął mieć złe przeczucia, gdy tamten chwiejąc się dość mocno postanowił wstać - najwyraźniej z jakimś nieprzyjemnym wobec niego zamiarem.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Czw 09 Lis 2017, 23:52
Była wykształconą kobietą, nawet jeśli nigdy nie skończyła żadnej uczelni. Wiedza nie ograniczała się do papierka z Koldovstoretz, chociaż niestety wiele osób tak uważało. Zawsze była samoukiem, czy to chodzi o wiedzę, czarną magię czy języki obce. Nigdy nie miała potrzeby krycia się z tym, że zna się w jakimś temacie. A skoro mogła korzystać ze swojej wiedzy i ją trochę podszkolić, to czemu by nie. Zwłaszcza, że Cecilowi się to podobało, a wyglądał całkiem przystojnie, kiedy na jego ustach pojawiał się ten uśmieszek, kiedy słyszał jak Vera mówi po angielsku. W innych sytuacjach też nie można było mu odmówić dobrego wyglądu, ale to było zawsze na plus.
Cóż, wiele osób już nawet teraz uważało Verę za wariatkę! Do tego jej krew smoczych władców. Na starość szaleństwo miała gwarantowane, kto wie jak to będzie z Cecilem. Może akurat będzie bawił wnuki czy coś w tym stylu. Bawił, czyli uczył czarnej magii i nienawiści do mugoli. Tak, pewnie tak w jego wykonaniu by to wyglądało, ale mniejsza o szczegóły.
Odwzajemniła jego uśmiech, kiedy wyraził zadowolenie z tego jakże przypadkowego spotkania. Nie była szczególnie towarzyską osobą, ostatnio spędzała czas w bardzo wąskim gronie. Swojej dwójki przyjaciół, Tamary i Konstantego. Oczywiście osobno, bo to dwa różne światy, do których należała Vera. Trochę ją niepokoi to, że ostatnio nie otrzymała znaku życia od Tamary, zwłaszcza że otwarcie sierocińca tuż-tuż. Jednak Cecil zdołał się wbić jakoś w jej strefę komfortu i lubiła z nim spędzać czas. Sama w sumie nie wiedziała dlaczego.
- Good luck… - rzuciła w stronę Cecila, unosząc zadziornie jeden kącik ust. Nie powinna mu życzyć szczęścia, bo wtedy zapewne przegra swoje pieniądze, jednak co z tego. Nie przyszła tutaj z myślą wzbogacenia się, dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie wyjdzie stąd spłukana. Jest tu, by się zrelaksować w miłym towarzystwie. Napiła się trochę alkoholu i zaczęła grać. Uśmiechnęła się, kiedy Cecil wygrał. Miała już coś powiedzieć, pogratulować mu dobrej passy i rzucić jakąś drobną zaczepkę o pozbawianiu ją pieniędzy,jednak wtedy ktoś się odezwał wyraźnie w stronę jej przypadkowego towarzysza. Spojrzała na mężczyznę, który zaczął się czepiać, a następnie przeniósł wzrok na krupiera.
- Proszę o spokój - powiedział spokojnie, jednak z pewną siłą w głosie. Patrzył na podpitego mężczyznę.
- Widzisz. Tak dobrze grasz, że aż cię o oszustwo podejrzewają - stwierdziła cicho, tak by Cecil mógł usłyszeć, ale niekoniecznie ów osobnik, który się czepia. Miała nadzieję, że nie wyniknie z tego afera.
Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Nie 12 Lis 2017, 13:11
Yaxley również nie ukończył nigdy żadnej uczelni - nie miał na to jakoś ani chęci, ani czasu, nie czuł nawet potrzeby przedłużania swojej edukacji. Najpierw ukończył staż, aby móc pracować w Ministerstwie Magii, potem szkolił się w umiejętnościach czarnej magii służąc Czarnemu Panu, na sam koniec zdobył wiedzę na temat biznesu zarówno poprzez zajmowanie się rodzinnymi posiadłościami, jak i prowadzenie hotelu. Czy naprawdę jakikolwiek papierek miałby być mu potrzebny do szczęścia?
W każdym razie nie zamierzał krytykować podejścia Very do nauki - w końcu nie miał nic przeciwko niemu, a jeśli byłoby inaczej Cecil okazałby się zwyczajnym hipokrytą. Niby każdy nim jest, ale nawet jeśli to prawda Anglik nie chciał pokazywać po sobie tej cechy - jakoś za bardzo kobietę lubił, by ją zniechęcać do własnej osoby w taki sposób.
Cecil żadnego szaleństwa u Very nie zauważył - przynajmniej póki co. Dla niego jej podejście było zupełnie normalne i akceptowalne, także gdyby dowiedział się o plotkach na temat panny Drăculescu zapewne w życiu by w nie nie uwierzył. Gdyby miał opisać jak widzi jej przyszłość widziałby ją na czele choćby Świętej Heleny z dumą wymalowaną na twarzy… No ale to Yaxley może zdążył już oszaleć. Co nie powinno nikogo cieszyć, bo jeśli patrzeć na nich jak na dwójkę wariatów to kto wie do czego razem są zdolni?
Smocza dama miała ładny uśmiech - a przynajmniej podobał się biznesmenowi. Nie miał pojęcia o jej życiu towarzyskim, a gdyby miał zapewne by jej pozazdrościł. Najchętniej rzuciłby wszystko i wyjechał choćby w Bieszczady żeby nie mieć już permanentnego kontaktu z rodziną i przyjaciółmi Jadwigi. Pocieszał się tylko, że już niedługo będzie po ślubie, a więc także po tych wszystkich rodzinnych spotkankach. A o Tamarę i on się martwił - choć od dłuższego czasu miał też lekkie podejrzenia, że kobieta mogła zgarnąć pieniądze na sierociniec i gdzieś wyjechać. Chociaż czy panna z tak bogatego rodu miałaby potrzebę go okradać?
- Thank you - zdążył podziękować nim ostatecznie wygrał tę nieszczęsną rundę, po której przyczepił się do niego jakiś podpity facet. Uśmiechnął się, słysząc teorię Very, jednakże na oskarżycielskiego gościa jego uśmiech zadziałał jak płachta na byka. Jegomość już bardziej zdecydowanie do niego podszedł i stanął najwyżej licząc na okazję do użycia przemocy. A krupier? Chyba poszedł w tym momencie po ochroniarza.
Chyba.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Pon 13 Lis 2017, 01:06
W sumie krótko się znają, jednak bardzo znaleźli wspólny język. Nawet jeśli to byłby angielski, mają wspólne zainteresowania, nawet jeśli są szemrane i nie mogą się tym pochwalić publicznie, więc dość łatwo ich relacje się zacieśniły, jednak bądź co bądź, nie znali się długo i od tego czasu, kiedy spotkała go w Świętej Helenie, nie mieli też okazji, by zobaczyć się zbyt wiele razy. Czym był ten miesiąc? Niczym! Jeszcze wiele rzeczy mogą się dowiedzieć o sobie nawzajem. I pewnie to zrobią, bo żadnemu nie śpieszyło się do skończenia tej relacji.
Vera powoli przestawała już rozumieć życie szlachty. Znaczy się, znała zwyczaje i tego typu sprawy, jednakże skoro nie chciał, to po co się z nią żenił. Wiedziała, jak to jest pośród Starszyzny, jednak co Cecilowi do tego, tak bardzo mu zależało na wżenienie się w Wrońskich? Po co? Może miał jakiś powód, tego nie wiedziała, lecz już dawno temu zauważyła, że nie szczególnie zależy mu na tym ślubie. Jednak nie pytała, nie jej sprawa. Może kiedyś samo wyjdzie, albo po prostu kiedyś uzna, że w sumie można się zapytać. Jak na razie.
Podczas gry raczej nikt nie rozmawiał, jedynie krótkie komentarze przy stole, popijanie alkoholu, wymiana spojrzeń… No i zwycięstwo, gdzie wygrany zgarniał żetony. Cecil wygrał tylko dlatego, że życzyła mu szczęścia, na sto procent tak było. Żarty żartami, ale atmosfera zaczęła się robić gęstsza, kiedy Cecil został oskarżony o oszustwo. Oczywiście nie z jego winy, niczego niby nie można być pewnym, ale naprawdę, prawdopodobieństwo, że kantował, było znikome. Po co miałby to robić? Niektórzy po prostu nie potrafią się pogodzić z przegraną.
- Powinniśmy się ulotnić, zanim zrobi się niewesoło - mruknęła dość niewyraźnie, chcąc jak najszybciej stąd iść. Mogła być nawet i mistrzynią w czarnej magii, jednak nienawidziła przemocy fizycznej. Trauma. Nie chciała, by Cecil oberwał. Gdyby wyjęła różdżkę, to zapewne ją samą by zabrała ochrona z podejrzeniem, że próbowała oszukiwać, co nie byłoby prawdą. Gdzie jest więc ta ochrona jak jest naprawdę potrzebna?! Z nerwów zapomniała, że raczej powinna się zachowywać wobec niego, jakby nie przyszli tutaj razem. Powiedziała, że my powinniśmy iść, a nie ty, ale to raczej umknęło gdzieś w tle. Wtedy jednak zobaczyła, że jakiś facet zaczął podchodzić do Cecila dość zdecydowanym krokiem…
Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Sob 25 Lis 2017, 21:19
Rzeczywiście się znali tylko miesiąc - i to chyba nawet nie cały - jednakże jakimś cudem nie było między nimi tej niezręczności, która często towarzyszyła nowym znajomościom. Cecil czuł niemal pewność, że ktoś widząc ich z boku nazwałby ich dobrymi znajomymi, a nie osobami, które niedawno odkryły swoje istnienie. Co z jednej strony mogło być niebezpieczne - w końcu odsłaniali przed sobą swoje poglądy, co jedna lub druga strona mogłaby wykorzystać jeśli byłaby nieuczciwa - a z drugiej pozwalało im nie tracić czasu na standardowe, zwyczajowe w takich wypadkach formułki.
Jeśli Verę zastanawiała kwestia jego niechcianego ślubu z Jadwigą jakąś podpowiedzią dla niej mogło być jego pochodzenie. Yaxley mentalnie w końcu zawsze pozostawał Anglikiem bez względu na fakt, że ostatnie kilka lat spędził w Rosji w dużej mierze z rodowitymi mieszkańcami. Dla niego zerwanie zaręczyn bez dobrego powodu był zwyczajnie nie do pomyślenia i jawił się jako skandal - a patrząc po Starszyźnie nie tylko jemu. A dlaczego więc się oświadczył? Cóż… Czuł jakąś dziwną pewność, że z Wrońską mu się uda stworzyć całkiem zgrany duet. No ale był tylko człowiekiem, popełnił błąd i wdzięczny byłby losowi, gdyby Jadzia gdzieś zaginęła albo dała mu pretekst do jej porzucenia. Bez tego straciłby dużo swoich kontaktów w wyższych sferach - bo jak tak można potraktować szlachciankę?
W trakcie rundy nie mieli czasu na rozmowę. Szeptanie w momencie, gdy dzieją się najważniejsze ruchy w grze nie mogło być mądrym posunięciem - jeszcze by ich oskarżono o jakiś nieprzyjemny typ oszustwa. Cecil wziął łyk alkoholu, aby było łatwiej mu się ponieść całej rozgrywce.
Anglik podejrzewał, że mężczyzna oskarżający go o oszustwo bardzo chciał znaleźć pretekst do użycia siłowych rozwiązań, aby udowodnić swą rację. Yaxley identycznie jak Vera nie był zwolennikiem takiego rozumowania, a i widział, że Drăculescu wolałaby iść od źródła zagrożenia, dlatego postanowił schować narastającą chęć rzucenia jakiegoś nieprzyjemnego czaru w jegomościa i sobie pójść. Nim jednak zdążył spytać kobiety czy nie zechce razem z nim znaleźć spokojniejsze miejsce poczuł uderzenie w kark.
- Tylko oszuści ucie… uciekają! - zagrzmiał narwaniec.
Yaxley zauważając, że ochrona dopiero rozmawia z krupierem o utarczce zmieniającej się w bójkę postanowił zaryzykować. Już po chwili stał odwrócony przodem do mężczyzny z wyciągniętą różdżką i zasłaniając Verę. Miał nadzieję, że to lada moment się skończy.
Powinien wybrać jakieś spokojniejsze miejsce. Fuck!
- Spazamsa! - Uznał, że nie ma na co czekać i postanowił sam działać. Oby skutecznie!


Ostatnio zmieniony przez Cecil Yaxley dnia Sob 25 Lis 2017, 21:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Primorye Casino   Sob 25 Lis 2017, 21:19
The member 'Cecil Yaxley' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Primorye Casino   Sob 25 Lis 2017, 23:40
Cecilu, uważasz że rozważnie jest wdawać się w kolejną bójkę po tym, kiedy głośna stała się sprawa twojej napaści na stażystę z Hotynki? Postępowanie umorzono, Sputnik wystosował w jednym z wydań oficjalne, skromne przeprosiny, jednak niesmak pozostał, a jeszcze jeden taki incydent może źle odbić się na twoim wizerunku. Oraz na twojej towarzyszce. Nawet jeżeli nie ma absolutnie żadnej wątpliwości co do tego, kto w tym przypadku winny jest rozpoczęcia utarczki.
Zaklęcie rzucone zostało wyśmienicie, zaś upojony alkoholem awanturnik nie miał szans, by w porę wyciągnąć różdżkę i spróbować odeprzeć atak. Zdawał się zresztą być przekonany, że pięściami poradzi sobie dużo lepiej w trakcie tego pojedynku, więc kiedy Yaxley wycelował w niego różdżką, zamachnął się, by kolejny raz uderzyć szlachcica, tym razem odważając się na frontalny atak. I zamarł w pół ruchu, nie będąc w stanie poruszyć ręką czy choćby obrzucić Cecila kolejną porcją obelg o oszukiwaniu.
- Ależ panowie, co to ma znaczyć? – zagrzmiał krupier, wyciągając szyję, by z daleka, ponad ramionami ochroniarzy już zmierzających w stronę Anglika i naprzykrzającego się mu mężczyzny przyjrzeć się rozwojowi sytuacji. – Proszę natychmiast to odłożyć, to nie arena pojedynkowa. Ambasadorze Janashvili, wszystko w porządku? Proszę usiąść i zapanować nad emocjami albo zaraz pana wyprosimy – nakazał, gestem prosząc, by jeden z ochroniarzy posadził prowokatora całego zajścia w fotelu.
- Jeszcze z n-n-nim nie sko-o-o-ończyłem – łypiąc groźnie na Cecila, Janashvili próbował podnieść się z siedzenia, lecz potężna ręka ochroniarza zatrzymała go na miejscu. – Oddaj. Moje. Pieniądze. Kanciarzu! – Kiedy udało mu się odzyskać siłę w dłoniach, sięgnął po stojącą na stoliku szklankę z resztką whisky i rzucił nią w Yaxleya. Więcej z tego wyniknęło jednak bałaganu niż poważnych szkód na zdrowiu, ponieważ szklanka spadła na podłogę w połowie drogi, a bursztynowy płyn rozlał się po miękkim dywanie.
Krupier podszedł do Cecila, nachylając się do niego lekko.
- Najmocniej pana przepraszam za zachowanie naszego gościa. Niech nie bierze pan tego do siebie i nie wnosi oskarżenia. Nie ma potrzeby wdawać się z panem Janashvili w dalszą dyskusję, kiedy znajduje się w takim stanie. Sam pan rozumie.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Nie 26 Lis 2017, 15:36
Nie obawiała się jakoś szczególnie zdrady ze strony Cecila, nie dlatego że mu ufała. Z tym to akurat u niej ciężko. Yaxley, przynajmniej na razie, nie mógł się zaliczyć do tego wąskiego grona osób, którym Vera ufała. W sumie niewiele  mogłoby się tym poszczycić. Po prostu oboje mogli się pogrążyć nawzajem, odkąd  okazali zainteresowanie w niekoniecznie legalnej magii. gdyby Cecil coś chlapnął, ona mogłaby też go pociągnąć na dno za sobą. Na odwrót sprawa zapewne miałaby się podobnie, także chyba byli bezpieczni. Chociaż nie było na razie powodu, by chociażby to rozważać, dogadywali się całkiem nieźle.
Czy szeptali, czy nie… ostatecznie i tak Cecil skończył oskarżony o oszustwo przez kogoś. Niektórzy nie potrafili się pogodzić z przegraną, tak to bywa. Chociaż jeśli ktoś jest tu stałym bywalcem, to raczej powinien być do tego przyzwyczajony, co nie? W kasynie rzadko kiedy jest się dzieckiem szczęścia. Podniosła się z miejsca, zabierając swoje żetony, widząc, że Cecil zgodził się na jej plan, by po prostu się oddalić od niebezpieczeństwa. Nienawidziła takich sytuacji, z trudem powstrzymała się od przeklęcia pod nosem. Jednak wtedy usłyszała jakiś hałas, odwróciła się akurat w tym momencie, kiedy Cecil dostał w kark. Cała reszta potoczyła się bardzo szybko, Cecil stanął przed nią, tak jakby nie chciał, ABY mężczyzna jeszcze na nią skoczył z pięściami, co było bardzo miłe, jednak jej nie uspokoiło. Zaraz po tym jak Yaxley rzucił zaklęcie, pojawił się krupier wraz z ochroną. Spojrzała na jedną kobietę z obsługi, która spytała jej się, czy dobrze się czuje i czy potrzebuje szklanki wody. Musiała trochę poblednąć na twarzy.
- Nie ma takiej potrzeby - odpowiedziała cicho, kiedy krupier coś tam mówił, jednak drgnęła dość niespokojnie, słysząc dźwięk rozbijanego szkła. Uśmiechnęła się niemrawo, próbując się uspokoić. Słuchała jednym uchem przeprosin krupiera w stronę Cecila i westchnęła delikatnie. Ręce jej się jeszcze trzęsły, chociaż nie zwracała na to uwagi.
- Wszystko w porządku? - spytała, zapominając o ich planie przypadkowego spotkania. Powinna się do niego inaczej zwrócić, ale chwilowo nie miała do tego głowy. Stanęła jeszcze mocniej na palcach i lekko podwinęła jego włosy na karku, pewnie mógł wyczuć to, że jej dłonie drżały. Palcami lekko nacisnęła kilka punktów. - Będzie siniak… - Ale nic poza tym, dodała  w myślach. Uraz w kark mógłby się różnie skończyć. Może nie była mistrzynią w lecznictwie, ba! Kompletnie się na tym nie znała, jednak wiedziała co nieco o urazach. Miała ich sporo w swoim czasie. Zabrała dłonie i spojrzała na niego.
Powrót do góry Go down
avatar


Anglia

32 lata

błękitna

neutralny

właściciel hotelu / biznesmen
http://petersburg.forum.st/t746-cecil-yaxley#1694 http://petersburg.forum.st/t756-cecil-yaxley#1769 http://petersburg.forum.st/t757-pan-smierciozerca#1772 http://petersburg.forum.st/t758-tamiza#1774
PisanieRe: Primorye Casino   Sro 29 Lis 2017, 19:53
I dzięki słowiańskim bogom, że się dogadywali. Może i w filmach to wygląda efektownie, kiedy samotny czarnoksiężnik na szczycie wieży stara się stworzyć dzieło życia - na przykład w postaci kultowego Frankensteina - i często nie ma nawet żadnego pomocnika, prawda była jednak taka, że w ten sposób postępowali jedynie obłąkańcy bez instynktu samozachowawczego. Po pierwsze ręka rękę myje, więc osoby zainteresowane magią zakazaną wzajemnie się chroniły, jeśli chodziło o rzeczy nielegalne, po drugie mogli poszerzać swoje horyzonty w różnoraki sposób, a po trzecie… Czy istnieje na tym świecie ktoś, kto nie chciałby spotkać innej osoby uwielbiającej to samo, co ty? Chyba jednak nie.
Kiedyś Yaxley rozważał, że kiedy zacznie rozbudowę swojego hotelu powinien porządnie zastanowić się nad takim miejscem jak eleganckie kasyno - w końcu takich miejsc lubią trzymać się pieniądze. Po dzisiejszym wieczorze, kiedy pijany furiat postanowił nie dawać mu spokoju zaczął poważnie rozważać, by w miejsce planowanego miejsca hazardu nie wstawić czegoś na kształt palmiarni. Fakt, niezbyt tematycznie pasuje, w końcu hotel ma europejski, ale egzotyka zawsze jest w cenie.
Nic nie powiedział, gdy krupier wreszcie postanowił zainterweniować. Cecil nabrał pewności, że to jakiś mugolak - w końcu wszyscy jego pracownicy byli co najmniej półkrwi i wywiązywali się ze swoich zadań przynajmniej poprawnie. A ten? Potrzebował tak dużo czasu, by zareagować, że Anglik nie mógł wziąć jego działań na poważnie. Posłuchał jednak i schował różdżkę. Pamiętał sprawę z Placu Dumy, nie chciał więcej takich problemów.
Niezadowolony otarł ręką swój garnitur. Chyba nic na niego nie poleciało, wolał się jednak własną ręką upewnić, że naprawdę wszystko trafiło na dywan. Jadwiga nie zmarnowałaby takiej okazji, aby wcisnąć mu do szafy rosyjski frak.
- Rozumiem. I podziękuję już za dzisiejszy wieczór. - Janashvili mógł być sobie ambasadorem, jednakże Yaxleyowi nie uśmiechało się znosić obelg tego wariata. A skoro kasyno wolało polityka od porządnego klienta nie zamierzał przebywać tu ani chwili dłużej.
- Chyba tak… - Nie dodał żadnego tytułu, choć sam też powinien to zrobić. Miał jednak wrażenie, że każdy rozumiał, iż cała sytuacja mogła wywołać takie emocje, że zapomniano o manierach. - Milady, thank you za tak potrzebną mi troskę. Pozwoli pani, że w rewanżu odprowadzę panią? Chyba, że życzy sobie pani jeszcze tutaj zabawić, w taki razie życzę miłego wieczoru. - Yaxley, starając się zachować pozory, walnął wręcz przemową i zachęcająco podał swój łokieć. Jeśli Vera wyrazi chęć, by jeszcze gdzieś z nim pójść postanowił zabrać ją do swojej hotelowej restauracji. Tam chociaż będzie spokojnie.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

31 lat

błękitna

neutralny

nauczycielka
http://petersburg.forum.st/t842-vera-draculescu#2344 http://petersburg.forum.st/t846-vera-draculescu#2362 http://petersburg.forum.st/t844-dragon-lady#2358 http://petersburg.forum.st/t847-aithusa#2363
PisanieRe: Primorye Casino   Czw 30 Lis 2017, 18:36
Zdecydowanie nie przewidywała, że ten wieczór może się tak potoczyć. Rzucanie śmiercionośnych zaklęć? Brutalne magiczne pojedynki? Rozczłonkowywania? Tortury? Może spokojnie oglądać, tylko dajcie jej coś do jedzenia w międzyczasie, bo zgłodnieje. Jednak jeśli chodziło o bicie kogoś, dostawała dreszczy. Myślała, że zwalczyła już dawno temu tę traumę, chociaż jak widać na załączonym obrazku, raczej nie. Trochę to jąmartwiło, jak długo będzie ta przeszłość się za nią wlec. Ojciec nie żyje już od wielu lat, a ona dalej się go boi. To było chore. Postanowiła jednak, że pomyśli nad tym później. Pasowałoby teraz ustalić co dalej, czy dalej się kręcą po kasynie, czy jednak ostatecznie opuszczą ten lokal? Spojrzała na Cecila, w sumie mu się nie dziwiła, że jednak zdecydował się na to, by wyjść z kasyna i poparła w końcu ten pomysł, chętnie ochłonie i pójdzie gdzieś indziej. Na początku było ciekawie, ale nie było im dane nawet zagrać jednej partyjki w świętym spokoju. Kiedy się zwrócił do niej „milady”, przypomniała sobie o tym, że mieli udawać, że to jest przypadkowe spotkanie, ale przymknęła na to oko. Jakoś za bardzo też się nie spoufalała, jedynie spytała się, czy wszystko w porządku i sprawdziła, czy nic mu nie będzie. Musiała przyznać, że lubiła brzmienie jego głosu, kiedy właśnie tak ją nazywał. Trudno było się nie uśmiechnąć, chociaż dalej była bardzo zszokowana tym dzisiejszym zajściem.
- You're welcome, Milord - odpowiedziała po angielsku i skinęła delikatnie głową. - Bardzo chętnie, też mam już dosyć tego miejsca - rzuciła dość aroganckim tonem, godnym szlachcianki, która chciała przekazać coś w stylu: „Zbesztam wam teraz opinię i was zniszczę, bo jestem bogata i mam władzę”. Oczywiście tak nie było w jej przypadku, przynajmniej nie teraz, ale taka by była reakcja typowej szlachcianki, którą udawała. Uczepiła się jego ramienia i poszli w stronę wyjścia, po drodze wymienili żetony na pieniądze i opuścili lokal. - Nienawidzę takich sytuacji - mruknęła bardziej do siebie, niż do Cecila, jednak ten z pewnością mógł to usłyszeć. Zaraz po tym udali się do hotelu, który był własnością Yaxleya.

Cecil i Vera z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Vranov nad Topľou, Czechosłowacja

29 lat

brudna

za Raskolnikami

strażnik miejski
http://petersburg.forum.st/t1342-mariena-liska#5965 http://petersburg.forum.st/t1364-marzena-lisek#6242 http://petersburg.forum.st/t1366-girl-with-iron-fists#6245 http://petersburg.forum.st/t1365-orzel#6244
PisanieRe: Primorye Casino   Czw 11 Sty 2018, 09:48

30.05.1999


Kasyno. Ze wszystkich miejsc do których mogli pójść, Pasza zapragnął wypadu do kasyna. Co tam ,Marzena, nie będzie chyba gorsza, a niech cię chuj strzeli jak tylko zasugerujesz, żeby jej kupić żetony. Wyglądali jak Flip i Flap, czyli jak zazwyczaj, kiedy wychodzili gdzieś w swoim towarzystwie na miasto. Obłędny rycerz w szykownym wdzianku plus jedna zakazana morda z blokowiska. Nie ma co się dziwić, że z początku się nie znosili; byli tak różni, że aż bolały oczy od patrzenia w ich kierunku, od statusu krwi po stan portfela.
Czy im to przeszkadzało?
Nie sądzę.
- Ale ty płacisz za drinki - mruknęła pod nosem, mijając jakiegoś dżentelmena we fraku, z muchą tkaną ze szczerozłotych nici. W odróżnieniu od Aristova miała w koszyczku ledwie garść żetonów i szczęścia tyle, co kot napłakał. Ten gnuśny patafian zawsze zgarniał pełne pule w jakichkolwiek grach hazardowych. Taktyka Liski na wieczory takie jak ten? Obstawiać to samo, co Pasza.
Ostatnio widzieli się może z dwa miesiące temu, w końcu wywiało ją na Słowację na szkolenia kadrowe i uzupełnienia poborowe podczas zimowych akcji terenowych. Czy Pasza tęsknił? Szczerze wątpiła, życie dupków z wyższych sfer chyba nie jest ubogie w atrakcje. Czy ona tęskniła? A za czym, miała tyle na głowie, że nie wiedziała w co ręce włożyć. Nie zmienia to faktu, że jak już jej Vit kazał z domu wypierdalać to jedyne, co zrobiła, tego orła - obrzydliwe ptaszysko - wysłała z listem do Aristova, a ten, najwyraźniej niespecjalnie zajęty, odpisał rychło w czas. Od razu milej, szczególnie jak tego blanta jarali za węgłem, bo ostatnio to napięcie sięgało zenitu, z Boróweczką spina ledwie wróciła do miasta, grafik nasrany tak, że nie chce się żyć, cztery grupy kadetów na szkolenia i ci Raskolnicy, co to bóg jeden dobry raczy wiedzieć co od niej chcieli.
- Kurwa, Pasza. - Przewraca oczami, kiedy on, piękny i bogaty, zdejmuje z ramion płaszcz ruchem filmowego amanta. Dwie panie na krzesełkach przy stole do blackjacka aż westchnęły miękko. - Czy ty jesteś rusałką? - pyta i szturcha go w kierunku ruletki i jak już zasiedli to i Marzi zdejmuje z grzbietu wiatróweczkę z najnowszej kolekcji Lecę Ci Wpierdolić. Stawia z ukontentowaniem swoje żetony w stosiki i... czeka co obstawi Pasza. Oczywiście. Już omawialiśmy taktykę, prawda? Zresztą przy tylu punktach w statystykach szczęścia Pasza powinien wygrywać nawet kichając na stół.
- Ty, nie masz jakiegoś, nie wiem, mieszkania na stanie? - zagaja póki czekają na komplet graczy przy stoliku- Od biedy może być zamek, czy co tam uznajesz za domek letni.
Widać coś ją gryzie, żeton w palcach obraca, patrzy się gdzieś mętnym wzrokiem, a ten joint co go zjarali na pół przed chwilą wcale taki mocny nie był, żeby jej humor skisić. Znali się przecież nie od dziś, właściwie to od kiedy, może drugiej klasy nie, jak na zajęciach z wiedzy magicznej Marzi znów wyrwała zero punktów, szczęściara, było już o tym mówione, a Pasha, za łądne oczy musiał pilnować, żeby zdała semestr. Im gorzej w życiu tym łatwiej o rzewne wspominki, stuka Marzi plastikowym pieniążkiem w krawędź blatu.
- Nie mam gdzie mieszkać. - mówi w końcu innym tonem, nie tym złośliwym co sie zazwyczaj z nim przekomarza wytykając jaki jest piękny i bogaty.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

biznesmen
http://petersburg.forum.st/t1217-pavel-aristov#4859 http://petersburg.forum.st/t1264-pasha-aristov#5111 http://petersburg.forum.st/t1261-ludzie-z-zycia-pashy#5038
PisanieRe: Primorye Casino   Pon 15 Sty 2018, 17:11
Ostatni raz w kasynie był bodajże na osiemnaste urodziny którejś Aristovowej latorośli – chłopak imieniem Boris, albo Arsenij, albo jeden kij. Pamiętać to nie pamięta dokładnie bzdetowych szczególików takich jak pseudo wdzięczna nazwa przypięta do danej wypucowanej buźki, wie za to, że zabawa była wtedy pyszna i przednia. Czy istnieje coś lepszego niż  przywdzianie ciężkich szat kapłana, błogosławionego ojca chrzestnego i branie udziału w pierwszym namaszczeniu, komuni-zespojeniu ze światem zepsutym i zgniłym, takim jak ich wszystkich wnętrza? No, w sumie to istnieje, ale i tak mina bachora, który po raz pierwszy paskudzi sobie kulfona świeżym towarem i trwoni przy tym majątek rodziców pozostanie w jego pamięci na długo.
— Cieszysz się, że tam idziemy, co? Ale nie myśl, że ci kupię żetony, Szyszunia.
Klasyk. Ciągnie ją za sobą po tych wszystkich złotych serajach, lepkich od drogiego szampana porozlewanego po kafelkach, niczym psa Burka, uroczą, ubłoconą znajdę z plasterkiem nad uchem. No dobra, nie psa Burka, takiego psa Szyszunię.
S Z Y S Z U N I A
Tym pieszczotliwym określonkiem nazywa ją od prehistorycznych czasów kamienia łupanego (tylko mu się nie waż wypominać, że mu trzydzieści wiosen minęło, bo pokiereszuje ci nos wypolerowaną na błysk sztabką złota). Może była to druga klasa Koldovstoretz, wtedy kiedy jeszcze afiszował się publicznie z alergią na biedaków – rzucał w nią szyszkami, wybijając jej przy tym przedniego zęba. Ale nawet gdyby nie była ubogą szlamą to i tak z początku mu coś w niej nie pasowało, czuł bowiem głęboko, najgłębiej pod skórą, że to takie jej spojrzenie spode łba niesie ze sobą kupę kłopotów i nieszczęść. No i naniosło, bo zaczęli się bujać. I tak już kilkanaście lat.
Wkracza do środka, jarzeniówkowym blaskiem bogactwa i wspaniałości oślepiając lokalny plebs. Ciągnie za sobą nieszczęsną Marzenkę, pilnując całkiem sumiennie, żeby ta mała małpa czasem mu nie uciekła, nie wybiegła gdzieś z krzykiem i paniką robiąc raban na całe kasyno. Byłoby prześmiesznie, ale nie będzie nigdzie dzisiaj za nią biegał, nie kiedy mu starościowe bóle, bodaj rwa kulszowa tak paskudzi dzień.
— No, a co, wczoraj się urodziłaś? — odpiera jednym z najbardziej manierycznych, podchodzących pod gejowskie rejony, tonów na jakie go stać. Wiadomo, ruchałkowe wcielenie Jamesa Deana to z niego skromnie mówiąc, wybitnie udane, ale nie ma nastroju na uwodzenie bogu ducha winnych krupierek.
Czekają sobie na resztę, on promienny i gwiazdorny jak zawsze, ona niemrawa. Początkowo sądzi, że Marienę joint srogo zmulił, ale oklapła mina zaczyna przeradzać się w coś przez Aristova trudnego do zdefiniowania. Cholera, poważne tematy. Pasha nie jest w nich dobry, ani trochę.
— Jak to, nie masz gdzie mieszkać? Jesteś... bezdomna? — oburzony unosi teatralnie brwi, mierzy ją przy tym wzrokiem karcącym i przenikliwym. Nie pyta jednak co odpierdoliła, a kto dopierdolił jej.
—Zanim zaczniesz podlewać kwiatki na moim poddaszu, chcę znać szczegóły, Szyszunia. —
Miękkimi, doskonale nawilżonymi paluszkami pstryka na przechodzącą obok panienkę, ciska w nią rublami, prawie wybijając oko, tudzież zęba (jak przed laty Marience, ach wspomnienia) i zamawia przy tym tacę soczystych szocików. Nie potrafi w problemy na trzeźwo, ale czy i Szyszuni smaganej trudami powszedniości śmiertelników, nie zrobi się lepiej?


Ostatnio zmieniony przez Pasha Aristov dnia Pon 15 Sty 2018, 23:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Vranov nad Topľou, Czechosłowacja

29 lat

brudna

za Raskolnikami

strażnik miejski
http://petersburg.forum.st/t1342-mariena-liska#5965 http://petersburg.forum.st/t1364-marzena-lisek#6242 http://petersburg.forum.st/t1366-girl-with-iron-fists#6245 http://petersburg.forum.st/t1365-orzel#6244
PisanieRe: Primorye Casino   Pon 15 Sty 2018, 17:50
Szyszunia była niechlubnym wyrazem. To takie słowo, którego nienawidzisz w młodości tak bardzo, że chce Ci się rzygać, a w końcu staje się częścią codzienności. Tak jak ten kumpel na którego całe życie będą wołać 'Gruby' bo jak był mały to był pucułowaty i nikogo nie obchodzi, że teraz wygląda jakby go sam Michał Anioł dłutem haratał, bo, no, to Gruby jest i tyle. Marzi wiedziała, że ten gałgan szyszunię to wymyślił bo tak podobnie brzmi do szlamy, pierdolony raista, ale kiedy jej w pysk zarąbał szyszką tak, że wypluła jedynkę to ją musieli z niego jego koledzy we dwójkę zdejmować tak rzuciła się go okładać na wpół sepleniąc na wpół plując z dzioba krwią, obrzucając go najgorszymi słowackimi epitetami. Stare dobre czasy, zawsze chciała mu wpierdolić ale no Pan Popularny ze swoim wianuszkiem przydupasów to spore wyzwanie dla szalonej dwunastki. Gdyby jeszcze mieli starcie na dzielni to jeden chuj, leciałaby głową do przodu, ale w szkolnych murach - sprawa miała się inaczej. Nie to, żeby jej łatwo przeszło - wciąż nóż w kieszeni się otwierał czasem i taka trudna do zbycia chęć w głowie się rodziła, by odseparować jego piękną głowę od reszty wypielęgnowanego ciała, ale byli dorośli. Poza tym, no, przywykła.
- Ja nie wiem - przewraca oczami - kiedy nadejdzie dzień, że Ci wystarczy już fejmu, to każę to zarejestrować w kalendarium świata czarodziejskiego. - czarodziejskiego, akcentuje, bo w świecie mugoli taki Aristov nawet najpiękniejszy już nie był kozakiem tylko kolejnym dzianym dupkiem jak tysiąc innych. Patrzy na biedną dziewczynę, zbyt wolną by uchylić się od lśniących pocisków bogactwa. Nie była nawet kelnerką w tym miejscu, ot, skromniej wyglądającą klientką, ale czy Paszy to w ogóle obchodzi? Boże, Marzena, no mogła się powstrzymać ale zaśmiała się na widok totalnego zmieszania na twarzy obcej kobiety, może to ten joint, a może absurd sytuacji, osiem na dziesięć, robi minę "Not bad" i puszcza mu oko. Jakby nie czuła się chujowo i nie miała jakich zmartwień to pół godziny z Aristovem zawsze wyciągnie ją na brzeg. Granicę. Szczęścia, wkurwienia, radości, bywało różnie, ale zawsze na brzeg. Odpowiednia osoba zgarnia z ziemi rozrzucone monety i pomaga ogarnąć się zmieszanej dziewczynie, ale to już się dzieje za plecami Aristova, a on się przecież nie ogląda. Liska miała ponadto podejrzenia, że oni wiedzieli kim on jest i po prostu nie chcieli mu wchodzić w drogę.
- Już zaraz kurwa bezdomna. - krzywi się okropnie, marszcząc brwi. Jeszcze ten jego ton starej ciotki-klotki z brazylijskiej telenoweli.- Po prostu aktualnie nie mam gdzie mieszkać, nic wielkiego. - patrzy się gdzieś w kąt stołu z hardą miną. Tak jak i on miała często trudności z rozmawianiem o rzeczach poważnych, trzeba było troche ganji, trochę alkoholu i przede wszystkim wygodne ubranie - na szczęście to ostatnie, piękny wiosenny dresik, miała na sobie zawsze, blant też już odhaczony, no więc już ponad połowa sukcesu, nie.- Takie tam biedacko-mugolskie sprawy, jak Ci zacznę opowiadać to się jeszcze skazisz... -unosi brwi ostrzegawczo, ale kiwa lekko głową, dawej te szoty, opowiem Ci smutno historie peklowanej papryki i niezasłużonego lepa. Przedziwna rzecz z tym Aristovem, że tak od czasów dinozaurów (tak starych jak i sam Pawełek), życie życie jest nowelą, czasem sympatycznie, znacznie częściej niezbyt, ale był jej najlepszym ziomeczkiem.
Pierwszy strzał to tak w ogóle z rozbiegu wchodzi, bo no tyle przeszli na piechotę, że mogła się domyślić, że księciu w gardle zaschło, a i będąc wódkowym baronem przecież za kołnierz nie wylewał. Drugiego za spotkanie, tradycyjnie już w sumie, toaścik trzeba póki jeszcze są w stanie je wymyślać i wyartykułować. Przy trzecim chrząka.
- Wróciłam ze szkolenia na Słowacji i myślałam, że zatrzymam się u Karmelka truskawkowego ale, no.. - cmoka dziwnie - ...kazał mi wypierdalać. - i kolejny szocik. Tempo niezłe, czy dotrzyma do początku gry? Panowie panie można obstawiać.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

biznesmen
http://petersburg.forum.st/t1217-pavel-aristov#4859 http://petersburg.forum.st/t1264-pasha-aristov#5111 http://petersburg.forum.st/t1261-ludzie-z-zycia-pashy#5038
PisanieRe: Primorye Casino   Wto 16 Sty 2018, 04:09
Marzi, Marzi, wspominkami już się nie zajmuj, co było to się już stało, ale Pasza jedno obiecać z pewnością może – okazji do przyłożenia mu będzie jeszcze wiele, więc za grzeszki przeszłości nie ma już co go karać, ani opluwać krwawą śliną. Zasłuży na coś dużo gorszego, poczekaj tylko sama i zobacz. Odpiera puszczane oczko i tę jej minę typowego drechola z pod trzepaka na typowym blokowisku, on nic nie wie, nie ma pojęcia o co się rozchodzi i kwitować wszystko może jedynie beztroskim wzruszeniem ramion.
— Fejm jest boski. To nigdy nie przechodzi, jeśli już coś, to zawsze chce się więcej i więcej. — Stwierdza prześmiesznie nonszalancko, tak jakby jego to w ogóle miało nie dotyczyć. Za to całkiem przypadkowo wsłuchuje się w melodię rozchodzącą się topornie gdzieś w tle, za ich plecami. Żadne ruskie disko, tylko klimaty taniego jazzu, takiego rodem z beznadziejnego magiporno dla ubogich. Chyba przecenił MAGICZNE właściwości kasyna, tego traktowanego na poważnie, na trzeźwo, z żywą babą z krwi i kości, Marieneczką u boku.
— Nie mam gdzie mieszkać, nic wielkiego — klasowo przedrzeźnia ją głosem upośledzonego pisklęcia, tak jak na dwunastolatka zaklętego w ciele ryczącej trzydziechy przystało — Serio?  
Stagnacja i harda mina nie wróżą niczego dobrego, toteż wnioskuje, iż Szyszuni coś mocno przyciska wątrobę. Nie no, jego to nie oszuka, może sobie wciskać kit każdemu, ale nie Paszołowi, którego zna od pierwszych pobytów w skrzydle szpitalnym Koldo.
Cmoka przed zaczerpnięciem powietrza i wyłuskaniem z siebie kolejnej wypowiedzi wyładowanej współczuciem oraz troską o najlepszą kumpelę z dzieciństwa.
— No domyślam się, że mugolsko-biedackie. Miałem wywnioskować, że za wszystkim kryje się magiczny plotwist, jesteś tymczasowo bezdomna, bo HA! NIESPODZIANKA, znalazłaś cukrowego ojczulka, przeprowadzasz się do Kryształowego Pałacu Oneginów i od tej pory będziesz mi na urodziny kupować importowane ze Stanów skarpetki od Gucciambledore’a? — wywraca oczyma i oczekująco przysuwa się do niej. Tymczasem trzęsąca jak galareta ze śladową ilością żelatyny, kelnerka, czy tam kij wie kto, przynosi im tackę z etanolem, ale Paszowe, sokole oko od razu wychwytuje naganne nieprawidłowości.
— Rozlałaś, o tu — zauważa, idealnie wypolerowanym paznokietkiem pokazując klarowne plamy gorzały, istny dowód zaniedbania skumulowany na pozłacanej, taniej tacy. Zwilża wargi, widać więc, iż jest w trakcie solidnych przygotowań do wygłoszenia dłuższego monologu, zrugania nieszczęśniczki – ta jednakże pociągając nosem oddala się niezwłocznie, wilgotniejącą twarz wycierając o rękaw koszuli. Co to ma być? Im jeszcze za to płacą? Bez sensu.
Zmrużone konspiracyjnie oczy wlepia w krupierkę, która to pod naciskiem atlasowych gromów, zamyka się w sobie i głowę spuszcza, aż włosie kompletnie przykrywa jej buźkę. Pashowi nie pozostaje nic innego jak skupić się na księżniczce dresów, poi zatem swoją Szyszunię, poi cierpliwie czekając, aż wypuści z siebie nieco ciążącej w niej pary.
— Ale, że ot tak, wypierdalaj? Coś chyba musiałaś zrobić — bo jesteś samicą i wy zawsze coś spieprzycie, dodałby, ale ona już o tym doskonale chyba wie, a przynajmniej powinna — Mówiłem ci, że masz znaleźć pantofla i to takiego, co z tobą wytrzyma, ech. —
Kręci głową, potem i nosem, obalając przy tym krystalicznie czystego szocika, tak w sam raz na oczyszczenie myśli, w których nie kiełkuje póki co nic płynnego i godnego wygłoszenia.
— Wiesz, trochę patola, Szyszunia. Smucisz się, bo mieszkanie czy ten jebany rododendron, co?
Powrót do góry Go down
avatar


Vranov nad Topľou, Czechosłowacja

29 lat

brudna

za Raskolnikami

strażnik miejski
http://petersburg.forum.st/t1342-mariena-liska#5965 http://petersburg.forum.st/t1364-marzena-lisek#6242 http://petersburg.forum.st/t1366-girl-with-iron-fists#6245 http://petersburg.forum.st/t1365-orzel#6244
PisanieRe: Primorye Casino   Sro 17 Sty 2018, 03:54
Przewraca oczami tak, że się jej prawie do czaszki wnętrza odwracają, Paweł, no weź, widzisz, że ma dziewczyna problem to jej jeszcze podopierdalasz boskim fejmem. Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka? Pytam się. Aż ją dreszcz przechodzi na ten szczenięcy przytyk małego złośliwego przedrzeźniaczka i rechocze jak na damę przystało.
- Ty to głupi jesteś... - mówi cicho, z lekkim uśmiechem pod nosem, przyglądając się tacy. No tak, weź to sobie wyimaginuj, Marzena i cukrowy tato, może w ogóle jakaś DDLG fantazja, ubrać ją w zwiewną sukienkę na ramiączkach, tymi bicami zaświeci, każdy multimilioner będzie jej. Czemu nie wpadała na to wcześniej? Może dlatego, że znała jednego Onegina i raczej nie wyglądał jej na szuga dadi, a może wiedziała jacy są ruscy milionerzy - patrz: Paszka - i nie spieszyło sie jej w tym kierunku.
A jednak. Jak trwoga to do boga, Pasza, jestem bezdomna, pomusz. Mogłaby tę bajere podłapać z każdym innym, wkręcić jakąś drama-historię, pośmiać się trochę, piątkę przybić i każdy pójdzie do domu, dziękuję, pozdrawiam, do zobaczenia za pół roku, ale nie z nim te numery. Wyciąga więc Marzi swoje kopyta pod stołem, przyglądając się żetonowi z uwagą, jakby to była teraz kurwa najważniejsza rzecz na świecie ten żeton i zastanawia, że w sumie to ma Paszonek racje, bo wypierdalaj to nie ma nigdy za darmo, ale wtedy jeszcze wydawało jej się, że to ona była ofiarą sytuacji, a nie on. Pociąga nosem i wyciąga swoje tanie, słowackie szlugi znanej marki MARS, częstuje nimi towarzyszącą jej Księżniczkę odruchowo, ale zaraz widzi zdegustowanie malujące się na twarzy Aristova i cofa paczkę.
The feels bar czas otworzyć, tani jazz w tle pasuje jak ulał, jeszcze ta krupierka chowająca czerwieniącą się twarz za grzywką, do kompletu brakowało tylko, żeby Liska rzeczywiście miała złote sygnety i mu skarpety od Gucciambledore'a zamiast tych tanich od Albusa&Filcha. Zaciąga się kiwając lekko głową, no, jebany zawsze wszystko zgadnie rach ciach. Nic nie ukryjesz przed czujnym okiem Paszona, będzie zgrywał ciotunie do czasu, aż go zbagatelizujesz, wtedy wykręci Cie flakami na zewnątrz.
- Możliwe - zaczyna unosząc rękę ze szlugiem i wystawiając wskazujący palec- Możliwe, że mu przypierdoliłam chwilę wcześniej. - mówi ściągając usta w dzióbek, unosząc brwi i zerkając niepewnie na swojego rozmówce, widzi jednak jego wyraz twarzy i zaraz macha ręką na odwal- No jebłam to jebłam kurwa, na chuj drążyć temat.
Wszystko o Marzi można powiedzieć, że nogi krzywe, że morda zakazana, że biceps taki człowieku na którego widok można osiwieć, że lepe sprzedać potrafi, z dyńki nosa złamać, że przeklina jak stary cieć na nocnym dyżurze zimą, ale nie to, żeby robiła komuś coś niesprawiedliwie. Od wczesnych lat młodości miała poczucie prawości we krwi, dlatego zresztą została bagietą, żeby wszelkie nierówności i krzywdy z tego świata wyplenić. Skoro jebła, a pewnie jebła tak, że kapcie spadły, to na pewno nie za darmo. I ona też wie, że nie za darmo, chociaż wtedy to chodziło tylko o te warzywka konserwowe, o te szlugi i tego przytulaska, którego jej nie dał kiedy ona chciała, żeby ją, kurwa, ktoś, czasem wziął i przytulił. A kto inny jak nie Pierożek faszerowany. Może Elżbieta.
- Ty to myślisz, że tak łatwo pantofla znaleźć - cmoka - Zdradzę Ci sekret - nachyla się, zionąc wódkowym oddechem i chmurą dymu z taniego szluga, oto obraz słowackiej policmanki- Nie wszyscy są tak piękni i bogaci jak Ty. - odchyla się zaraz w krześle biorąc lekki wdech w zamyśleniu stukając palcami o szeroką krawędź blatu - Chuj z mieszkaniem, od biedy wynajmę hotel, ale... - pociąga nosem- ... ale coraz trudniej mi z tą myślą, że on ma te... te... inne kobiety. - udało się w końcu to z siebie wykrzesać. Co prawda nigdy go na gorącym uczynku nie złapała, ale Marzenka mimo, że wygląda na cepa to no tyle co jeden do jeden umie dodać. Zresztą chodziło o Halicka, widziałeś kiedyś Halicka w mundurze? Nawet Twój stary, Pasza, by się obejrzał, obiecuje.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Primorye Casino   Czw 12 Kwi 2018, 09:58
Chyba komuś się Marienka nie spodobałaś. I to aż za bardzo, bo ochroniarz - dwumetrowy dryblas, prawdopodobnie co najmniej ćwierć-wielkolud mający wręcz zakazaną mordę i bicepsy jak konary drzewa - podszedł do ciebie, zmierzył od stóp do głów powstrzymując się jednak od większości nieprzyjemnych zachowań na widok Pashy, na którego widok wręcz się ukłonił. W jego pracy umiejętność rozpoznawania szlachciców na pierwszy rzut oka była umiejętnością bezcenną.
Czy jednak w jego towarzystwie coś mogłoby ci się stać?
- Przyszły skargi, że pani za bardzo przeklina - zaczął najwyraźniej uznając, że to będzie najlepszy pretekst do wyrzucenia cię z tego miejsca. Fakt, twoje obycie mogło razić co niektórych, wyżej urodzonych, ale czy naprawdę ktoś mógł usłyszeć jakim słownictwem się posługujesz? - Proszę o dobrowolne opuszczenie kasyna i pamiętanie o tym, by przy wyjściu wymienić żetony na pieniądze.
Stał nad tobą nie dając ci wyboru i nie wywierając żadnego nacisku na twojego wysoko urodzonego towarzysza. Jeśli chciał mógł bez żadnych problemów zostać, ale chyba bez ciebie nie odczuwał takiej potrzeby. Oboje zaczęliście się powoli zbierać, a dryblas nie poganiał najwyraźniej uznając, że nie ma czego się spieszyć. Bez większych problemów wymieniliście żetony wychodząc, dostaliście do ręki ruble, po czym zostało wam wrócić do domu lub zmienić plany, a wraz z nimi wybór miejsca do spędzenia czasu. Czy jednak po takim wyproszeniu komuś by się jeszcze chciało gdzieś iść? Nawet jeśli to nad wami zebrały się deszczowe chmury. Jeśli gdzieś iść, to tylko do zadaszonego miejsca. W końcu nikt nie lubi moknąć, przynajmniej z definicji.

Mariena i Pasza z/t
Powrót do góry Go down
 
Primorye Casino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: