Навигация

Magiczny Kreml
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Magiczny Kreml

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieMagiczny Kreml   Pią 03 Lut 2017, 15:53
Magiczny Kreml

Magiczny Kreml to prawdopodobnie najekskluzywniejsza restauracja w całej Rosji. Miejsce spotkań towarzyskich elit i najbogatszych czarodziejów, co świadczy o tym, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na ucztę w tym lokalu. Budynek z XIX wieku przypomina tytułową twierdzę, która znajduje się nieco na uboczu miasta, choć wciąż jego lokalizacja określana jest jako ścisłe centrum Petersburga. W Magicznym Kremlu można poczuć się jak w prawdziwym zamku. Wszystko jest tutaj wykonane z jak największą dbałością o szczegóły, biorąc pod uwagę specyfikę staroruskiego stylu architektonicznego i słynny carski przepych. Ściany ozdobiono pałacowymi fakturami tapet, kamienne podłogi najwyższej jakości skórami zwierzęcymi, fotele haftowanymi materiałami obiciowymi, co uzupełniono jeszcze ciężkimi, kunsztownie zdobione meblami i portretami wybitnych osobistości. Zjeść można tutaj dania na najwyższym światowym poziomie – poczynając od muli po prowansalsku, kremu rakowego, deseru z czerwonej fasoli, czarnego bzu i szparagów, poprzez tatara z suszonymi mrówkami czy wątróbkę żabnicy. Ekskluzywna kuchnia z pewnością oczaruje każdego wymagającego czarodzieja.

Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw 05 Paź 2017, 22:45

15.05.1999

Po kwietniowych wydarzeniach zdawać się mogło, że całe miasta coraz głębiej zanurzało się w strachu. Na pozór nic się nie zmieniło. Jednakże, gdy wolnym krokiem przechadzasz się wśród czarodziejskiego społeczeństwa, widzisz ich uciekające spojrzenia, to wiesz, że coś jest nie tak.
Widziałam to. Przyśpieszony krok. Matki ciągnące swoje pociechy za ręce. Jedynie najmłodsi trwali w niewiedzy wciąż wlepiając pełne fascynacji oczęta w okna wystawowe.  Każdy czuł się bezpieczniej w zaciszu własnego domu, przy kominku. W miejscu, które dobrze znał. Jak ja im zazdroszczę. Dom? Zostawiłam go setki kilometrów za sobą. To co mam teraz? Nic nieznaczący budynek. Moje usta wyginają się w nieznaczny uśmiech. Ledwie zauważalny. Lodowe, niby to obojętne spojrzenie mierzyło każdego przechodnia. Ci odwracali jedynie wzrok, jakby bojąc się przeszywającej ich na wskroś pary bladoniebieskich oczu. Ogień i lód. Lawiruję z lekkością pomiędzy przechodniami. Napawam się świeżym powietrzem. W końcu docieram do celu mojej wędrówki. Nawet jeżeli monumentalność i przepych tego miejsca robią na mnie wrażenie skrzętnie je skrywam za kamienną maską, w którą jakby wtopiony jest delikatny uśmiech. W przejściu spotykam mężczyznę, który otwiera drzwi. Dżentelmen.
Rozglądam się. Wzrokiem przeczesuję salę, ale nie zauważam swojego towarzysza. Nie przyszłam tu dla przyjemności. Interesy. Nic nadzwyczajnego. Po raz kolejny niosę ze sobą zwój pergaminu, na którym kryje się rozwiązanie następnej runicznej zagadki. Wieczór zapowiadał się przemiło. Właśnie, zapowiadał. Widok jednej osoby wyłaniającej się spośród tłumu sprawia, że lodowate oczy na krótki moment płoną żywym ogniem. Arseniy Kuragin, ten którego odejście wywołało u mnie lawinę trudnych do opisania emocji. Nie mam pojęcia czy i on zauważa moje pojawienie się w środku. Być może jest zbyt zajęty własnymi sprawami. Obojętność znowu wkrada się na moją twarz. Gram, staram się grać. Niestety, wchodząc wgłąb pomieszczenia przechodzę zbyt blisko.
- Witaj - mówię, siląc się na sztuczną, wymaganą wśród wysoko urodzonych grzeczność. Gdybym tylko mogła... Mam ochotę wydrapać mu oczy.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Nie 08 Paź 2017, 22:08
I tobie zdarzają się złe dni, Arseniy. Nic nie wychodziło ci w pracy, nie potrafiłeś się odnaleźć w zadaniach, które na dzisiaj sobie wyznaczyłeś, więc wyjątkowo postanowiłeś wyjść wcześniej z Ministerstwa Magii i w ramach rekompensaty udać się do Magicznego Kremla. Oprócz Carskiej Restauracji i Klubu Dżentelmena, to jedno z twoich ulubionych miejsc, do których zaglądasz z wielką chęcią. Początkowo miała dołączyć do ciebie twoja starsza siostra, jednak w ostatniej chwili dostałeś od niej wiadomość, że musi zostać nieco dłużej w Hotynce. Nie zamierzałeś jednak zmieniać swoich planów. Przyzwyczaiłeś się do kolacji w pojedynkę, wszak we własnym towarzystwie czujesz się najlepiej. Z zamówionego kremu rybnego i wykwintnego homara nie pozostało na stole już nic – teraz oczekujesz na deser, który miał zaspokoić twoje podniebienie. Wtem jednak czas między kolejnym posiłkiem przerywa ci przywitanie. Choć nie potrafisz go do nikogo dopasować, zaraz wszystko staje się jasne.
To zdecydowanie nie jest jej miejsce. Przecież wróciła do Rumunii zaraz po tym, jak zerwałeś z nią zaręczyny. Nikt nie spodziewał się, że związek, który zadziwiająco dobrze rokował, skończy się tak szybko i nieoczekiwanie. To była jednak najlepsza decyzja, jaką mogłeś wówczas podjąć. Nikogo nie powinieneś obarczać swoją chorobą; tym, że w każdej chwili możesz odejść bez słowa. Zdaje się, że żyjesz już za długo – czujesz zresztą lodowaty oddech Śmierci na karku. Po miesiącach rekonwalescencji udało ci się z trudem powrócić do żywych, o czym prawie nikt nie wiedział, gdyż większość była przekonana, że wyjechałeś na prestiżowy staż za granicę. Tak było najłatwiej zatuszować twoją nieobecność. Teraz jednak czujesz się dobrze, choć może to za wiele powiedziane, gdyż łamija może zaatakować w każdym momencie. Opieszale podnosisz swój wzrok, białą serwetką wycierając usta i odkładając ją na talerz. W ręku trzymasz kieliszek wina, z którego pozwalasz sobie upić większy łyk.
- Neveno – cedzisz jej imię spokojnie, nieśmiało kąciki wyginając w charakterystyczny półuśmiech. Wstajesz powoli i ostrożnie, by przywitać się z nią i pocałować ją w dłoń, jak przystało na dżentelmena. Przecież nie może ci tutaj nic zrobić. – Co cię sprowadza do Petersburga? – zapytujesz ze stoickim spokojem w głosie, choć niewątpliwie jest w nim szczypta niepokoju. Przecież nie mogła wrócić z twojego powodu. To już zamknięty etap, mimo że nie do końca został wyjaśniony; może dlatego też niespodziewanie ukuło cię w sercu na jej widok. Życie ostatnio lubi cię zaskakiwać, za czym nieszczególnie przepadasz. Niespodzianki już nie są dla ciebie. Wolisz, jak wszystko jest po twojej myśli.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Magiczny Kreml   Pon 09 Paź 2017, 11:48
Patrzę na tego, który miał zostać mym mężem. Był złem koniecznym, a teraz? Powodem cierpienia, do którego nie umiem się przyznać przed samą sobą. Jego widok wywołuje falę trudnych do nazwania emocji. A mimo to lód niezmiennie skuwa moje oczy. Z fałszywą obojętnością patrzę na Arseniya. Mogę obiecać sobie, że będzie dla mnie martwy, jednak nie umiem oszukiwać samej siebie aż w takim stopniu. Zraniona kobieta zwiastuje nieszczęście, ale co jeżeli rozjuszysz smoka? Kuragin okrył mnie hańbą. Bo przecież jeżeli zaręczyny zostają zerwane to z panną musi być coś nie tak. I darmo tłumaczyć wszystkim dookoła, że jest inaczej. Nie pozwolę, aby kaprys rozpuszczonego paniątka pokrzyżował moje plany. Jak to szybko można przejść od pozytywnych i partnerskich stosunków na drogę wojenną. Sam tego chciałeś, mój drogi. Chciałabym tylko wiedzieć dlaczego? Może gdybym tylko znała powód. Nie, pewnie nic by to nie zmieniło. Chociaż, kto wie?
Mimo burzy emocji, jaką wywołał we mnie jego widok, uśmiecham się delikatnie, łagodnie. Prezentując idealną postawę, ubrana w czarną sukienkę. Podobno z czernią mi do twarzy. Ciemne włosy zostały ujarzmione i spięte u nasady głowy. W zasadzie jedynymi elementami odbijającymi się na tle ciemnej sukni i karnacji były oczy, w których jakby został zaklęty lód, który nigdy nie topnieje. Widzę, że Arseniy nie jest zadowolony z tego spotkania. I mnie nie napawa mnie optymizmem, ale nie mogłam odpuścić. Wyciągam smukłą dłoń. Czuję nieprzyjemny dreszcz, kiedy jego usta muskają moją skórę. Znajome uczucie, a jednak inne.
- Cóż za spotkanie - mówię, uśmiechając się nadal łagodnie. Staram się utrzymywać własny głos na wodzy i na razie mi się to udaje. Mam przynajmniej takie wrażenie. Słychać jednak, że grzeczność w moim głosie jest sztuczna. Czysto salonowa. - Mam kilka niezamkniętych spraw w Rosji - odpowiadam ogólnikowo. Nie, nie zostałam z jego powodu, ale przecież nie musi tego wiedzieć. Mam zamiar naprawić to co mi zepsuł. Nie opuszczę Rosji jako panna na wydaniu. Nie jestem coraz młodsza, a nikt nie chciał brać sobie starej panny. W rzeczywistości dobrze żyło mi się z dala od rodziny, gdzie powoli mogłam tkać swój plan objęcia najwyższego stołka w rodzie. A gdzie lepiej udowodnić swoją wartość niżeli nie na obcej ziemi, lawirując pomiędzy kłamstwami kolejnych rodów. Im więcej poparcia znajdę tym większe są moje szanse. Co z tego, że jestem kobietą?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw 12 Paź 2017, 01:39
Zranione kobiety potrafią przenosić góry. Tak mówią, choć nie wiesz, ile w tym przypadku prawdy. Nie masz pojęcia, jak aktualnie czujesz się Nevena, mimo że pojawiło się w tobie chwilowe uczucie dyskomfortu. Niezamknięte sprawy. Przez dłuższy moment intensywnie zastanawiasz się, czy ma na myśli ciebie, ale szybko odganiasz od siebie te myśli. Przecież minęło zbyt wiele czasu, by rozpamiętywać, a rany rozdrapywać i posypywać solą. W środku jest jednak pewien zawód, że nie wyszło. W końcu mogło być inaczej, miałeś taką nadzieję, że uda ci się odciąć od Natalii i ułożyć sobie na nowo życie, lecz nie potrafisz nic poradzić na to, że jesteś śmiertelnie chory, a duma nakazuje ci nie obarczać problemami innych osób. Niewiele ci z życia zostało, rano codziennie patrzysz na kalendarz i skreślasz kolejno odpowiednie dni. Kiedy jednak przyjdzie ci przystać? Może łamija poszatkuje cię podczas snu i nic już z ciebie nie zostanie? Nie będziesz miał nawet szans się pożegnać. Nie zrealizujesz swoich wielkich planów. Nie zostaniesz Ministrem Magii, nie zasiądziesz też na stołku Nestora Kuraginów. Masz tyle marzeń, które w każdej chwili Śmierć, nie pytając o zgodę, może ci pokrzyżować.
- Dawno się nie widzieliśmy. – Mało odkrywcze stwierdzenie. Nie było jednak żadnych przypadkowych spotkań na ulicy ani długich listów pełnych rozgoryczenia i chęci powrotu. Nie chciałeś się z nią kontaktować, ale stało się, w najmniej oczekiwanym momencie wróciła do ciebie przeszłość. Stoi oto tu przed tobą Nevena, która prezentuje się dziś olśniewająco, choć przecież nie tylko jej wyjątkowa aparycja cię do niej przyciągała. Ze spokojem przyglądasz jej się niezwykle dokładnie, a subtelny uśmiech nie schodzi ci z twarzy. – Dobrze cię widzieć. Czas tak szybko mija, lecz wpływa na ciebie kwitnąco. – Od kiedy jesteś taki uprzejmy, Arseniy? Ile to już miesięcy minęło? Prawie rok. Tyle jednak zdążyło się przez ten rok wydarzyć. Nie wiesz, co mógłbyś jej powiedzieć. W końcu jest twoją byłą narzeczoną. – Może się do mnie dosiądziesz? Jeśli oczywiście nie jesteś umówiona i masz na to ochotę – proponujesz, choć nie wiesz, czy to z grzeczności, czy może z sentymentu, który cię nagle nawiedził. Zbyt wiele teraz w tobie sprzecznych odczuć, lecz postanawiasz oddać się chwili i porozmawiać z Neveną. Niekoniecznie jednak o tym dlaczego tak się stało. Nie mógłbyś jej tego zdradzić.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Magiczny Kreml   Pią 13 Paź 2017, 20:23
Jedna bardzo ważna informacja o kobietach. Nie zapominają. I ja nie zapomniałam. Zranił mnie, w pewien sposób chociaż sama nie umiałam tego przyznać przed samą sobą. Wmawiałam sobie, że przecież to już przeszłość, a jego decyzja nie miała nic wspólnego ze mną. Przecież nie miałam sobie nic do zarzucenia. A mimo to, świadomość, że ktoś potraktował mnie jak rzecz, którą się znudził sprawiała mi ból, a jednocześnie wpędzała w ognistą złość. Obecnie jednak skupiałam się na innych sprawach. Nie tylko zawodowych. W gruncie rzeczy bawiło mnie to spotkanie. Moje podejście do mężczyzny stojącego przede mną było tak różne, że aż śmieszne. Doskonale pamiętałam nasze pierwsze spotkanie, kiedy naprawdę starałam się zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie i jednocześnie poznać człowieka, z którym miałam spędzić resztę życia. Cóż, jak widać mój wysiłek i pewnego rodzaju stres był niepotrzebny. Teraz czułem się troszeczkę jak przy pierwszym spotkaniu. Czułam się jakbym w ogóle go nie znała. Po tym co się stało wątpiłam, aby Arseniy Kuragin, który miał zostać moim mężem był tym samym człowiekiem. Na chwilę, dosłownie, na chwilę puściłam wodzę fantazji, pozwalając sobie myśleć, że może jednak nie trafiłam tak źle? Może nie będzie to jedynie małżeństwo na pokaz.
- Minęło trochę czasu - odpowiedziałam. Podobno czas leczy rany. Możliwe. Sama nie wiedziałam dlaczego jeszcze z nim rozmawiałam. Może to ciekawość? Łudziłam się, że tym razem odpowie na nurtujące mnie pytania. Przecież byłam umówiona. Co z tego, że byłam przed czasem. Mimo to ciekawość wzięła górę i nadal tu stałam, wlepiając w niego badawcze spojrzenie lodowatych oczu. Zupełnie jak za pierwszym razem. Dlaczego Arseniy, dlaczego? Są takie pytania, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi i miałam wrażenie, że to właśnie jedno z takich pytań. Na usta cisnęły się naprawdę przeróżne złośliwości. Jednakże żadne nie skaleczyły pełnych, delikatnych ust. - Też się cieszę z tego niespodziewanego spotkania, dla ciebie również postanowił być łaskawy - stan kawalerski ci służy chciałoby się rzec, ale i tę uwagę zachowałam dla siebie, za zaciśniętymi wargami, niezmiennie wygiętymi w uśmiech. Byłam naprawdę pełna podziwu dla samej siebie. Zdziwiłam się na jego propozycję. - Z przyjemnością - odparłam. Sama zdziwiłam się odpowiedzią, której udzieliłam. Być może zgodziłam się z grzeczności, a być może ciekawość? Jednak jesteś idiotką, skarciłam się w myślach. Mimo to zajęłam wolne miejsce. Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ja jednak zaryzykowałam. - Jak sam wspomniałeś, minęło dosyć sporo czasu od naszego spotkania, chętnie dowiem się co porabiałeś w tym czasie - zagaiłam.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Sro 18 Paź 2017, 00:33
- Zastanawiałem się, czy do ciebie napisać. – W końcu dalej masz w Archangielsku kilka rzeczy, które należą do niej. Chciałbyś jej to zwrócić, jeśli byłaby do tego okazja. Podobno czas leczy rany. Zastanawiasz się, Arseniy, czy tak właśnie było w przypadku Neveny. Czy zdążyła ci wybaczyć to, że ją niespodziewanie zostawiłeś? Doskonale wiedziałeś, iż Varvara też miała ci to za złe. Cieszyła się, że w końcu dałeś sobie spokój z Natalyą i byłeś w stanie zacząć coś od nowa. To była jednak wspólna decyzja, którą podjąłeś z ojcem. Grigory musiał uszanować to, że nie chciałeś nikogo więcej obarczać swoją chorobą; że powoli przyzwyczajasz się do wizji, w której możesz nie mieć wszystkiego. Bo, mój drogi, nie dostaniesz całego świata. – Napijesz się wina? – Pytanie retoryczne, Neveno. Przy alkoholu łatwiej jest rozmawiać, język się rozwiązuje i zmysły otumania, dlatego stanowczo przywołujesz ruchem dłoni młodą kelnerkę, by przyniosła ci kieliszek dla twojej towarzyszki. Zaraz po tym kobieta nalewa jej czerwonego trunku do wina. Czas na toast. – Za nasze spotkanie – dodajesz kulturalnie, mimo że nie wiesz, czy jest co świętować. Przecież nie znasz jej motywu przybycia do Rosji. Choć wolałbyś nie dopuszczać do siebie myśli, że to przez ciebie, to jednak nie potrafisz się od tej myśli uwolnić. Masz złe przeczucia.
- Dalej urzęduję w Ministerstwie Magii, byłem na stażu w Niemczech… – wyliczasz. Nie zamierzasz wszak przyznać się, że twój wyjazd na staż to nie była prawda, tylko łamija, która niespodziewanie cię zaatakowała. Kiedyś już nie będzie szans, by cię poskładać, a wtedy prawda wyjdzie na jaw. – Muszę stwierdzić, że ostatnich tygodniach mam dużo pracy, więc tym samym mało czasu na życie towarzyskie. – Nie do końca, by się to zgadzało, ale tak naprawdę nie masz pojęcia, co mógłbyś Nevenie opowiedzieć. To niezręczna sytuacja, której wolałbyś uniknąć, lecz czujesz, że nie potrafiłbyś odprawić jej z kwitkiem. Wciąż do niej masz słabość – nieco mniejszą niż kiedyś, choć wciąż. Nie widziałeś Drăculescu ponad rok, a dziwne, bliżej nieznane ci uczucia zdają się w tobie dalej tlić. Przez moment zastanawiasz się, co wydarzyło się w jej życiu. Czasem słyszałeś od znajomych o tym, jak sobie radzi, jednakże zawsze starałeś się zbytnio nie dociekać. – A ty? W twojej Rumunii wszystko dobrze? – Nie miałeś okazji za bardzo zwiedzić jej kraju. Byłeś jedynie w Karpatach, które urzekły cię swoją nieskazitelną, dziewiczą naturą, tak rzadko spotykaną w dzisiejszych czasach. Bukareszt za to jawił ci się jako moloch skażony przez komunizm i mugolski świat; być może dlatego tak bardzo go nie lubisz.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Pią 20 Paź 2017, 00:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Magiczny Kreml   Sro 18 Paź 2017, 22:12
Może czas leczył rany, ale nie w tym przypadku. Nigdy nie byłam dobra w wybaczaniu. - Na pewno miałeś dużo ważniejsze sprawy na głowie - odparłam, starając się nie tracić ćwiczonego przez lata, sztucznie uprzejmego uśmiechu, którym go obdarowałam. Zawsze lepsze to niż błyskawice w oczach. Nie spodziewałam się, że jego widok wywoła tyle emocji. Wmawiałam sobie, że przecież chodzi mi o zniewagę jakiej dopuścił się ród Kuraginów, a nie samego Arseniya. Próbowałam przekonać samą siebie, że wcale nie czułam się nieswojo, gdy Aleksei mimochodem wspominał o Kuraginie. Przecież dawno zakończyłam ten etap. Niekoniecznie z własnej inicjatywy. Trudno mi było przyznać, że czułam się skrzywdzona. Bałam się tego. Bo jeżeli ktoś może mnie skrzywdzić to znak, że jestem słaba. A nie byłam. W moich żyłach płynęła smocza krew. Nie wiedziałam, czy gdybym znała prawdę byłoby mi z tym trochę łatwiej. Możliwe. - Oczywiście - odpowiedziałam. Czułam, że nie zniosę tego na trzeźwo. Czułam się naprawdę niekomfortowo. Nie lubiłam niejasności, odcieni szarości. Wszystko musiało być czarne albo białe. Nie było nic pomiędzy. Przynajmniej tak miało być w mojej rzeczywistości. Teraz? Nie umiałam określić swoich uczuć i to mnie przytłaczało. Uniosłam kieliszek ku górze. - Za spotkanie - nie byłam do końca przekonana do tego toastu. Z czego tu się cieszyć? Był to raczej dosyć nieprzyjemny zbieg okoliczności. Przynajmniej w moim mniemaniu. To absurd. Ta rozmowa. Rozmawialiśmy o sprawach przyziemnych, błahych. Bo wątpię, aby faktycznie obchodziły go mojego powody pozostania w Rosji. No tak, po zerwanych zaręczynach faktycznie mógł posądzać mnie o słodką zemstę. Cóż, jeszcze nie. Podobno ta smakuje zdecydowanie lepiej na zimno. Wysłuchałam tego co miał mi do powiedzenia. Nie spodziewałam się niczego innego. Chwilę po zadaniu tego pytania patrzyłam. Czy naprawdę cię to interesuje, Arseniyu? Kolejne pytanie bez konkretnej odpowiedzi. - Można tak powiedzieć, nie było mi dane wrócić do kraju - podsumowałam. Taka była prawda. W ogóle do Rumunii nie wróciłam. Trzymało mnie tu kilka ważniejszych spraw, a także duma. Nie mogłam wrócić do domu z niczym, kiedy wyjeżdżając miałam ostać synową Dumy, żoną przyszłego dziedzica Kuraginów. Upiłam kolejny łyk wina, aby zająć czymś usta. - Rozumiem, że masz dużo pracy, ale jeżeli mogłabym cię prosić o odesłanie moich rzeczy byłabym bardzo wdzięczna - zwróciłam się do niego. Gdybyś tylko wiedział, jaka furia kryje się za maską sztucznej uprzejmości.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw 02 Lis 2017, 21:27
Nikt was nie nauczył umiejętności wybaczania. A zwłaszcza ciebie, Arseniy. Wpajają wam od dzieciństwa etykiety, każą przestrzegać zasad savoir-vivre, jak poprawnie i elokwentnie się wypowiadać i co robić, by nie popełnić faux pas, ale zwykle zapominają o uczuciach i emocjach, z którymi cały czas walczysz. Bo ich nie rozumiesz. Kogo miałeś przepraszać, skoro świat był na twoje skinienie i byle słowo? Kiedyś na dzień dobry potrafiłeś złościć się o wszystko, jeśli coś było nie po twojej myśli. Za to, że sztućce z twojej ulubionej zastawy są krzywo położone na stole i niedokładnie wypolerowane; że zamiast Schumanna puszczają ci do obiadu Prokofieva, którego przecież zawsze słuchasz przy przebudzeniu; że wieczorami nikt nie ma prawa wchodzić do twojej komnaty, gdy zaczytujesz się w rosyjskiej poezji romantycznej. Ale z czasem udało ci się ich wyszkolić, by chodzili jak w szwajcarskim zegarku. Nikomu jednak za to nie udało się okiełznać ciebie, nie licząc ojca i siostry, która w rzeczywistości ma na ciebie największy i najlepszy wpływ. Varvara cicho pokładała za to nadzieje w Nevenie, wierząc że to ona będzie tą, która cię poskromi i zostanie twoją żoną, lecz wszyscy już wiedzą, że tak nie będzie. Napisałeś zakończenie tego związku, choć nie byłeś z tej decyzji dumny. I dalej nie jesteś.
- Drzwi w Archangielsku są zawsze dla ciebie otwarte. – Unosisz szkło, po czym upijasz lekki łyk czerwonego wina, uśmiechając się nieco ironicznie do Neveny. Czy będziesz tak grzeczny i dobry i zwrócisz jej to, co do niej należy? W dobrym tonie byłoby to uczynić, ostatnimi czasy intensywnie myślałeś nawet o tym, by jak najszybciej pozbyć się tego, co niechcący ci przypominało o twojej byłej narzeczonej. Nagle jednak pojawia się w tobie chęć złośliwości i wcale nie zamierzasz iść na ustępstwa, jakbyś mało krzywdy i upokorzeń jej wyrządził. Wymiana uprzejmości powoli się kończy i zaraz zapadnie kurtyna milczenia, co nie jest dobrym zwiastunem, lecz ciszą przed burzą. Jest wciąż wiele spraw, które nie zostały między wami wyjaśnione. Boisz się, że zaraz padnie jedno z tych niewygodnych pytań skierowanych pod twoim adresem. Ale może twoje przeczucia są niewłaściwe. Może tylko się mylisz, ale ciężar atmosfery niedopowiedzeń coraz mniej zaczyna ci się podobać. Uciekaj, Arseniy.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Magiczny Kreml   Sob 25 Lis 2017, 22:45
Uczono nas kwiecistego języka poezji, eleganckiego sposobu wysławiania się na salonach. Każdy arystokrata doskonale wiedział kiedy dygnąć, kiedy obdarzyć rozmówcę subtelnym uśmiechem i jak kulturalnie zmienić temat. Jednakże żadna piastunka, żaden guwerner, a tym bardziej rodzic, nie nauczył ich zawiłości języka uczuć. Sprawiało to, że nieswojo czułam się we własnej skórze, gdy napływały do mnie różne emocje. Język plątał się, chociaż starałam się z tego wybrnąć. Chciałabym opuścić swoje ciało i stanąć obok. Zaczynałam żałować tego iż przystanęłam, gdy ujrzałam jego sylwetkę. Dlaczego nie odwróciłam wzroku? Dlaczego nie przyznałam, że faktycznie jestem umówiona z kim innym? Nie miałam pojęcia co było powodem takiej reakcji. Zawsze rezolutna i pewna siebie, teraz czułam się jak dziecko zagubione we mgle. Smoczy ogień rozpalał wciąż moje żyły, ale w tym momencie krew niczym zimny potok powolnie przepływała przez ciało, a ujście miał w lodowatych oczach niczym zamarznięte jezioro.
- Doprawdy? - dodałam i uniosłam jedną brew. Niesłychane, przy ostatnim naszym spotkaniu nie byłeś tak skory do mojego ponownego przybycia do Archangielska. Poprawiłam się delikatnie na siedzeniu. Miałam ochotę parsknąć śmiechem prosto w twarz rozmówcy. Naprawdę, Arseniyu, kogo ty chcesz oszukać? Jeszcze mnie, czy już siebie? Z pewnością odbiorę to co do mnie należy, co do tego nie miałam najmniejszych wątpliwości. Pytanie tylko, czy do samego końca Kuragin zachowa się jak uciekający tchórz. Inaczej nie umiałam go nazwać. Coraz bardziej swobodny i niepokojący uśmiech wkradał się na moją twarz. Oczy nie wydawały się być już takie spokojne i przejrzyste. Uciekaj, Arseniy, uciekaj. - W co ty grasz, Arseniy? - spytałam po chwili krótkiego namysłu, mrużąc przy tym oczy. Miałam dosyć tej szopki podszytej salonową uprzejmością. Byliśmy dorosłymi ludźmi, według dawnych planów mieliśmy spędzić ze sobą całe życie. Chciałam zakończyć tę grę pozorów. Umoczyłam usta, upijając łyk czerwonego wina, które teraz działał na mnieo jak balsam. Było swoistą ucieczką przed spojrzeniem Kuragina.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Pon 27 Lis 2017, 00:36
W co ty grasz, Arseniy?
- W nic nie gram – odpowiadasz niezwykle stanowczym głosem, jakbyś wypowiadał swoje ostatnie słowa, jednocześnie unosząc kieliszek do ust i ostrożnie dopijając łyk czerwonego wina. To bez wątpienia prawda, nie byłeś wcześniej zbytnio skory, by się z nią zobaczyć świeżo po zerwaniu narzeczeństwa. Absolutnie nie chciałeś pozwolić, żeby Nevena widziała cię w takim stanie, w jakim byłeś, ale o tym, co się działo przez kilka miesięcy, nie mogła wiedzieć. Nikt jej nie wyjawił. Na twe życzenie, które ostatecznie uszanowano, choć w ogóle się z tym nie zgadzano. Sam jednak fakt, że Varvara i Grigory mieli okazję oglądać cię w tak podłym i beznadziejnym momencie twojego życia, niemal na łożu śmierci, był dla ciebie już uwłaczający, mimo że od zawsze są ci najbliższą rodziną. Niby jesteś taki pewny siebie i wydaje ci się, że wszystko możesz, bo tak było dotychczas w twoim dwudziestosześcioletnim życiu, ale czujesz, jak czas przemyka ci przez palce. Jak każdy dzień jest niepewny. – Jestem zdania, że emocje po tym, co się między nami wydarzyło, zdążyły opaść, stąd moja propozycja. – Coś w tobie drgnęło na jej widok, serce podeszło ci do gardła, lecz nie dasz po sobie tego poznać, dlatego na koniec prezentujesz jeden ze swoich delikatnych i uprzejmych uśmiechów.
- A teraz wybacz, Neveno, ale obowiązki wzywają. – Podnosisz się opieszale z krzesła, wyciągając z portfela pieniądze za dzisiejszą kolację i wino, którym poczęstowałeś swoją narzeczoną, po czym kładziesz je na stoliku. Nic tu po tobie, Arseniy. Nie możesz dłużej prowokować i zwlekać, zwłaszcza że zaraz usłyszysz kolejne pytania, na które Drăculescu z całą pewnością będzie chciała otrzymać odpowiedzi. A tego absolutnie nie możesz jej dać. Nie teraz. Nie jutro. Nie wiesz, czy kiedykolwiek będziesz w stanie rozwiać jej wątpliwości. Przeczuwasz jednak, że w najbliższych dniach jeszcze się spotkacie, skoro wciąż jest w Petersburgu i oficjalnie wróciła na salony. – Najpewniej wkrótce się zobaczymy, więc… – Nie wypada się żegnać. Skinąłeś tylko głową na odchodne, założyłeś swój czarny płaszcz i wyszedłeś bez słowa, nie oglądając się nawet za siebie. Jakby było to dla ciebie obojętne.
Do zobaczenia, Neveno.

Arseniy i Nevena z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw 17 Maj 2018, 17:01
Magiczny Kreml trochę przypominał mu dom - stary, choć na pewno młodszy niż posiadłość w Samarze, będący niemal twierdzą i pełen przepychu, który otaczał go przecież od zawsze. W końcu Karamazovie byli jednym z najbogatszych rodów w Rosji, nic więc dziwnego, że nie żyli w urokliwych chatkach z drewna, a prawdziwym, niezdobytym zamku.
Tapety niekoniecznie go zachwycały, choć ich widział tysiące. Ale te skóry... W sumie od patrzenia na nie aż zachciało mu się ruszyć na polowanie i ozdobić swój pokój w rodowej posiadłości dywanikiem z dzika lub sarny. Choć chyba Iskierka niekoniecznie by to pochwaliła... Tak jak nie pochwaliłaby jego dzisiejszego wypadu.
Przypominając sobie szczegóły listu od Aleny ruszył w kierunku loży barowej stukając się przy okazji po kieszeni, aby upewnić się, że wziął ze sobą ruble. W końcu nie chciał narobić wstydu swojej rodzinie kiedy by wyszło, że Fyodor Karamazov niby taki bogaty, a w sumie to "goły" chodzi. Po drodze mijał wiele znajomych twarzy, co normalnie by go ucieszyło, ale teraz trochę raziło. Wiedział, że jeśli dobrze odczytał intencje Lazarevy dla swojej i jej opinii będzie musiał pokombinować zapewne z wyjściem tylnymi drzwiami.
No, chyba że pokombinują w inną stronę i po prostu jedno wyjdzie za drugim...
Otrząsnął się z tych przemyśleń (w końcu jeszcze nie czas na nie!) i dochodząc do umówionego miejsca zaczął się rozglądać za rudowłosą dziennikarką. Wiedział, że musi ją skądś kojarzyć, nawet to imię i nazwisko mu coś mówiło, ale nie miał bladego pojęcia czy te skojarzenia są dobre. Może źle pamiętał i tak naprawdę była otyłą blondynką lub jednoręką brunetką? W takim razie powinien poważnie przemyśleć ewakuację.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczny Kreml   
Powrót do góry Go down
 
Magiczny Kreml
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: