Навигация

Magiczny Kreml
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Magiczny Kreml

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieMagiczny Kreml   Pią 03 Lut 2017, 15:53
Magiczny Kreml

Magiczny Kreml to prawdopodobnie najekskluzywniejsza restauracja w całej Rosji. Miejsce spotkań towarzyskich elit i najbogatszych czarodziejów, co świadczy o tym, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na ucztę w tym lokalu. Budynek z XIX wieku przypomina tytułową twierdzę, która znajduje się nieco na uboczu miasta, choć wciąż jego lokalizacja określana jest jako ścisłe centrum Petersburga. W Magicznym Kremlu można poczuć się jak w prawdziwym zamku. Wszystko jest tutaj wykonane z jak największą dbałością o szczegóły, biorąc pod uwagę specyfikę staroruskiego stylu architektonicznego i słynny carski przepych. Ściany ozdobiono pałacowymi fakturami tapet, kamienne podłogi najwyższej jakości skórami zwierzęcymi, fotele haftowanymi materiałami obiciowymi, co uzupełniono jeszcze ciężkimi, kunsztownie zdobione meblami i portretami wybitnych osobistości. Zjeść można tutaj dania na najwyższym światowym poziomie – poczynając od muli po prowansalsku, kremu rakowego, deseru z czerwonej fasoli, czarnego bzu i szparagów, poprzez tatara z suszonymi mrówkami czy wątróbkę żabnicy. Ekskluzywna kuchnia z pewnością oczaruje każdego czarodzieja.

Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Magiczny Kreml   Nie 04 Lis 2018, 22:03

10.07.1999

Przyszła sama, przed czasem, tylko po to, by udowodnić wszystkim, że nie jest jeszcze zbyt słaba, by funkcjonować bez wsparcia. Pokazywała, że nadal ma siłę, po stracie Savy, po urazie, jaki ucierpiała na weselu Wrońskiej – w końcu potrzeba znacznie więcej niż kilka siniaków i złamane serce, by wykończyć Kuraginę. Wchodząc na salę, wyglądała nieskazitelnie jak zwykle, chociaż strój dobrała skromny, a twarzy nie przyozdabiała rusałczymi uśmiechami. Światło prześlizgiwało się po jej sylwetce, skrzyło się na białej koszuli, wsiąkało w czerń aksamitu szerokich spodni; jego delikatne ciepło nie schwyciło żadnego blasku w jej postaci.
Przywołany jej spojrzeniem kelner zaprowadził ją do stolika, który zarezerwował Arseniy. Poprosiła o kieliszek białego wina, by umilił jej oczekiwanie, ale nie musiała czekać na brata zbyt długo. Było smutną prawdą, że oboje byli równie samotni i prócz wzajemnego towarzystwa nie mieli na tym świecie zbyt wielu bliskich. Wszyscy inni, do których udało im się jakoś przywiązać prędzej czy później odchodzili, zostawiając książęcą parę samą sobie.
Dyskretnie oglądała przewieszone przez oparcia krzeseł torebki eleganckich kobiet, nie mogąc jednak zmusić się do beztroskich rozmyślań o zasobach swojej garderoby. Ładne rzeczy cieszyły ją coraz mniej, zwłaszcza że nic nie było nieosiągalne, nie dla niej – mogła skompletować takie kolekcje, w których najrzadsze perły zniknęłyby jak szare kłęby kurzu. Walczyła jak lwica, by nie dać nic po sobie poznać, ale wciąż dotkliwie odczuwała w życiu jakiś brak. Czasami aż żałowała, że Zakharenkowie nie obeszli się z nią bardziej w swoim stylu, że Savie udało się podać jej antidotum i wyznać prawdę, zanim jego bezwzględny ojciec zdecydowałby, że należy zmodyfikować jej pamięć. Kosmas wyszedłby na skurwysyna jakich mało, ale wszystko pięknie by się zatuszowało, a ona – przynajmniej nic by ją nie bolało. Przywykła do stuprocentowej uleczalności każdego cierpienia. Nie pozwalała mu nigdy zadomowić się w ich życiu, skutecznie przeganiała je wszystkimi znanymi światu nauki metodami, by Arseniy był wolnym człowiekiem, a teraz nie mogła nawet stawić czoła własnym problemom. Udało się jej co prawda wrócić niedawno do pracy, uporządkować jakoś część spraw, które porzuciła dla Savvasa nie myśląc o konsekwencjach ani przez minutę; miała na czym się skoncentrować. Na jej reputacji powstała plama, której trudno będzie się pozbyć, powinna wziąć się do pracy, a uciążliwe myśli o wszystkim, co utraciła (chociaż wielu z rzeczy pozornie straconych nigdy nie miała naprawdę) nie pomagały jej w skupieniu.
Widok nadchodzącego za kelnerem Arseniya najlepiej jak dotąd radził sobie z rozpogodzeniem nieba, pod którym żyła Varvara Kuragina. Gdy tylko usiadł naprzeciwko niej, złapała go za rękę, ściskając mocno jego zimną dłoń.
- Dobrze się czujesz, skarbie?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Wto 06 Lis 2018, 13:58
Są w końcu dumnymi i niepokonanymi Kuraginami, więc naturalnie muszą udowadniać na każdym kroku, że wszystko z nimi jest jak najlepiej. Na ich pięknych twarzach nie widać oznak zmęczenia czy smutki, a po nienagannie dobranych strojach nie da się zauważyć czegoś, co mogłoby dosadnie sugerować, że coś jest nie tak. Codzienna rzeczywistość jednak w tym przypadku okazuje się być brutalna – sam przecież jesteś wykończony tym, co się ostatnimi czasy dzieje, nie mówiąc już o tym, że nocami coraz częściej się budzisz z powodu bolących cię kości, które są bez wątpienia złym omenem. Z Varvarą też sprawy pozostawiały wiele do życzenia, dlatego postanowiłeś dzisiejszego wieczoru zaprosić ją na kolację do jednego z waszych ulubionych miejsc, jakim bez wątpienia był wystawny „Magiczny Kreml”. Nie mieliście od bardzo dawna okazji, by porozmawiać ze sobą w cztery oczy, jednak tego dnia zamierzałeś to zmienić. Jest przecież twoją starszą siostrą, jedną z najważniejszych osób w twoich życiu, dlatego też absolutnie nie chcesz mieć przed nią żadnych tajemnic. Nigdy ich nie miałeś i nie możesz pozwolić, żeby akurat coś w tej kwestii się zmieniło. Oddalić się od Varvary to coś, czego nigdy byś sobie nie wybaczył, więc musisz powiedzieć jej prawdę. Nie będzie zadowolona z tego, co zrobiłeś, bo przecież nie powinieneś nikomu innemu pokazywać swojej słabości, lecz uparcie wierzyłeś, że to właśnie ona będzie w stanie wykazać choć odrobinę zrozumienia. Uspokoiłeś się, pomimo że jeszcze chwilę temu byłeś kłębkiem nerwów, gdy punktualnie zobaczyłeś ją przy zarezerwowanym stoliku. Twoja Varvara jak zwykle wyglądała nienagannie.
- Witaj, siostro. – Czy dobrze się czujesz, Arseniy? Czy może ściska cię w środku przed rozmową i tym, co usłyszysz zaraz od Varvary? Kiwasz lekko głową, obdarowując ją ciepłym uśmiechem, który potrafisz wykrzesać tylko dla niej. Nie jest sztuczny ani wymuszony, lecz naturalny. – Tonę w obowiązkach po tak długiej przerwie od pracy w Ministerstwie Magii, ale cieszę się, że zdecydowałaś się ze mną na kolację. Brakowało mi twojego towarzystwa. Wyglądasz o wiele lepiej. – Po przywitaniu z siostrą zajmujesz swoje miejsce naprzeciwko niej, po czym zamawiasz lampkę białego wina, zastanawiając się przy okazji nad tym, co chcesz dzisiaj zamówić. – A ty? Jak w Hotynce? Mam nadzieję, że się nie przemęczasz. – Zdajesz sobie sprawę z tego, iż powrót najprawdopodobniej i dla niej nie był łatwy, zwłaszcza po tym, co się wydarzyło na nieszczęsnym weselu Yaxleyów, który szybko został okrzyknięty katastrofą roku przez magiczne media. Mogliście tam nie iść, ale kto by się przecież spodziewał, że tak się akurat stanie. Choć teraz nigdzie już nie było można czuć się bezpiecznie, to każdy z was musiał żyć dalej, wypełniając przy tym codzienne obowiązki. Wahałeś się jednak nad wyjazdem, o którym koniecznie chciałeś dziś porozmawiać z Varvarą.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Magiczny Kreml   Czw 08 Lis 2018, 21:52
Dorośli pod ojcowskim okiem wyjątkowo wyczulonym na wszelkie odchyły od normy. Grigory Kuragin nie uznawał, jakoby poprawki leżały w naturze jego rodziny – od pokoleń byli starannie dobierani tak, by wszystko było w nich jak należy. Gdyby tylko przyglądać się dzieciom ministra, łatwo dałoby się wiarę ich perfekcji. Sekret choroby Arsenyia utrzymywali ze starannością graniczącą z obsesją, chowali ją nawet przed sobą nawzajem, by pod bogactwem, karierą, nienagannym wyglądem i doskonale ułożoną osobowością ukryć poczucie wstydu. Z tym właśnie, w miejscu współczucia, zetknęła się dotychczas każda okazywana przez nich słabość. Varvara miała większą łatwość pod tym względem – urodziła się zdrowa, była kobietą, uwaga całego magicznego społeczeństwa nigdy nie miała skupić się na niej tak, jak ciążyła jej bratu. Dlatego tym bardziej czuła się za niego odpowiedzialna i tym czulszą opiekę nad nim roztaczała. Tylko w ciszy i dyskrecji szpitalnego gabinetu mógł być sobą w pełni, przyznać się do każdego uderzenia bólu, każdej chwili osłabienia, chociaż wiedziała, że nawet jej nie lubił pokazywać wszystkiego. Niektóre szczegóły, które przemilczał nauczyła się już zauważać po zaledwie jednym spojrzeniu. Cerę miał nieco poszarzałą, ruchy niezupełnie swobodne, a jeśli dodać do tego jeszcze jej złe przeczucia – które sprawdzały się częściej, niż by sobie tego życzyła – Varvara mogła domyślić się, że nie jest z nim najlepiej, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nawet nie próbował zbyć jej pytania podobnym stwierdzeniem.
Pytanie, czy miewa ostatnio bóle, czy czuje je już w kręgosłupie zamarło jej w ustach. Dookoła było zbyt wiele osób, a niektórzy z gości restauracji już i tak przyglądało im się mało subtelnie. Varvarze już zupełnie to nie przeszkadzało, przywykła w końcu do bycia fotografowaną z zaskoczenia i pomawianą o najdziwniejsze rzeczy na łamach gazet – czym wobec tego były ciekawskie spojrzenia?
Po tym, jak Savvas doszczętnie zniszczył jej poczucie spokoju i bezpieczeństwa, zupełnie jakby odcięła się od wielu własnych emocji i takie drobiazgi nie mogły już jej dotknąć.
Wcale nie czuła się tym silniejsza niż przedtem.
Słowa Arseniya powinny podnieść ją na duchu, w końcu tylko on wiedział wszystko o tym, w jakim stanie znajdowała się tuż po zniknięciu Savy. Tylko on widział najbardziej ludzkie ze skaz w jej wyglądzie – ślady łez na policzkach, przerażające cienie pod oczami, jedyni świadkowie nocy nieprzespanych przez wspomnienia Zakharenki. Podobnie jak on miał przy niej pewną swobodę, na jaką nie pozwala nikt inny, także ona mogła powiedzieć mu wszystko, a jednak bała się go rozczarować przyznając, że chociaż pozornie nie ma już po nim śladu w jej życiu, Sava wcale nie zostawił jej w spokoju.
- Pracy jest dużo, ale tego właśnie potrzebuję – odważyła się tylko na to, skromne niedopowiedzenie, jedyny dowód na to, że nie skończyła się jeszcze jej rekonwalescencja. – Chorych z ukąszeniami tych potwornych stworzeń jest więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. A Wroński na domiar złego akurat teraz spakował się i ruszył na miodowy miesiąc. – Varvara często narzekała przedtem na uzdrowiciela, ale kiedy go zabrakło, musiała przyznać, że był w Hotynce bardzo potrzebny.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Sro 14 Lis 2018, 19:32
Niewiele było momentów, w którym mogłeś pozwolić sobie na swobodę. Grigory zawsze oczekiwał od was nienagannego zachowania, a już zwłaszcza od ciebie, Arseniy. Jesteś jego pierworodnym i pokładał w tobie ogromne nadzieje – do momentu, w którym nie dowiedział się o twojej chorobie. Nie zostaniesz dziedzicem Kuraginów, nie będziesz miał nawet szans, by dożyć do tego momentu, nie mówiąc już o karierze Ministra Magii będącej bez wątpienia spełnieniem twoich młodzieńczych marzeń. Coraz bardziej więc masz ochotę z tym skończyć. Męczysz się, podobnie jak męczą cię te rodzinne sekrety, od których chciałbyś się raz na zawsze uwolnić. Powiedziałeś o łamiji kilku przypadkowym osobom i poczułeś się z tym znacznie lepiej, tylko jak w tej sytuacji odnajdą się Varvara i Grigory? Nie potrafiłeś tego w żaden sposób przewidzieć. Nie sądziłeś nawet, że to kiedykolwiek się wydarzy, a już na pewno nie w najbliższej przyszłości. Nie w takiej chwili. Musisz jednak jej jak najszybciej powiedzieć o tym, co się stało w zeszłym miesiącu; wolisz być pierwszy niż miałoby to wyjść w magicznych mediach i zaszkodzić rodzinnemu wizerunkowi. W końcu każdy z was musiał na niego nieustannie pracować – od tego nie ma  odpoczynku. Wystarczy kątem oka rozejrzeć się po restauracji, tym samym bez problemu zauważając, jak ludzie od czasu do czasu z zainteresowaniem na was zerkają – jakby zaraz miała się wydarzyć jakaś sensacja. Całe szczęście, że wasz stolik jest oddalony i możecie porozmawiać swobodnie. Przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe w miejscu publicznym.
- Nie dziwię się – odpowiadasz zwięźle, przyglądając się kelnerowi, który przyniósł ci właśnie lampkę wina. Doskonale potrafisz zrozumieć jej punkt widzenia – sam przecież potrzebujesz pracy, by choć czymś istotnym w ciągu dnia zająć myśli. A w Ministerstwie Magii obowiązków ci nie brakuje; ledwo wróciłeś w końcu na swoje stanowisko, a już nie wiesz, w co tak naprawdę powinieneś włożyć ręce. Nocami jednak jest najgorzej. Jesteś sam, nie masz nikogo, czasami jedynie myśląc o swoich nieudanych związkach – jak ten z Agathe czy choćby z Nadezdhą. Wtedy czujesz się okrutnie samotny, choć w tym wszystkim nie jesteś tak naprawdę odosobniony. Na tę samą przypadłość cierpi przecież Varvara. Jak to banalnie brzmi, że możecie mieć wszystko z wyjątkiem miłości. – Mówisz o tym Wrońskim? – Tym, z którym twoja starsza siostra kiedyś miała przelotny romans, pomimo że niemal nikt o tym nie wiedział i dalej nie wie. Nie mieliście równych, jeśli chodzi o utrzymywanie sekretów; niemal nic nie wychodziło spoza waszego kręgu, nie licząc tym samym twoich ostatnich momentów słabości. – Sam bym wyjechał, jeśli mam być szczery. Poza tym, pomyśl o tym może w ten sposób: selekcja naturalna. – Łatwo ci żartować, Arseniy, bo przecież nikogo z twoich bliskich jeszcze nie dosięgło to piętno. Ciekawe, co byś zrobił, gdyby coś stało się Varvarze albo ojcu? Z pewnością nie powiedziałbyś wówczas tego samego, starając się zrobić wszystko, by znaleźć jakieś lekarstwo. – Myślisz, że da się coś z tym zrobić? Czy nie ma absolutnie żadnych szans? – Rozmowę przerwał kelner, dlatego najpierw złożyłeś zamówienie, a potem zwróciłeś swój wzrok na Varvarę.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Magiczny Kreml   Pon 03 Gru 2018, 21:08
Varvara roześmiała się. Głośno, teatralnie, w sposób, którego jej najdroższy braciszek szczerze nie znosił. Śmiała się tak z niewybrednych żartów dziennikarzy, maskowała tym śmiechem swoją irytację, gdy podczas naprędce udzielanego wywiadu ktoś zadał jej zwyczajnie głupie pytanie. Jej spektakl potrwał zaledwie fragment minuty, przerwany nadejściem kelnera z kartami dań.
- Dobrze wiesz. – przytaknęła, przeglądając listę przystawek, z bardziej autentycznym, cokolwiek kwaśnym uśmiechem. Przeszli już dawno z etapu obruszania się na siebie za każde wypomnienie pomyłek, jakie obojgu zdarzały się w przeszłości do podejścia humorystycznego. Swój podziwu godzien pech, jaki wlókł się za nimi na drodze poszukiwań miłości skutecznie obracali w żart, ale ta uwaga Arseniya nieszczególnie rozbawiła Varvarę, być może dlatego, że nieszczęsny (i na szczęście krótki) epizod z niepokornym Wrońskim naprawdę był chyba najczarniejszą kartą w jej całej związkowej historii. W międzyczasie przewróciła ich już jednak dość, by pozostał tylko wspomnieniem. Czasem uśmiechała się do niego (zarówno mijanego na szpitalnych korytarzach Konstantego jak i wspomnienia o nim, zapisanego w zupełnie odmiennych od teraźniejszości barwach), na własnej skórze odczuwając zbawienny efekt upływu czasu. Takiego wyskoku nie tłumaczyła nawet młodość, szokująca odmienność środowiska, do którego trafiła na czas stażu w Hotynce, krótko mówiąc – nic. Dla niej nie było usprawiedliwienia, na jego miejscu pojawiały się tylko nowe oczekiwania. Wroński był już wtedy zaręczony, a na dodatek reputacja bawidamka ciągnęła się za nim jak ciężki piżmowy zapach wody kolońskiej, której nawiasem mówiąc zdecydowanie nadużywał w tamtym okresie. Nawet z tak krótkotrwałej afery, jaką byli podczas pierwszych miesięcy jej pracy w szpitalu powstałby skandal mogący przekreślić starannie ustaloną przeszłość obojga, gdyby oboje nie przyłożyli się do wyciszenia plotek. Może gdyby ich część wydostała się na świat, dotarła do uszu ojca Varvary, jej losy potoczyłyby się inaczej – nacisk na jej małżeństwo z którymś z ówczesnych kandydatów stałby się mocniejszy, a ona nie siedziałaby teraz przy stoliku dla dwojga z bratem, mimowolnie rozmyślając o zachodzących nieubłaganie procesach starzenia i pytaniach, które od lat już zbywała.
Z ulgą skupiła się na pytaniu Arseniya, myśli podążyły wreszcie w jasno określonym kierunku.
- Nie bez powodu hodowla tych stworzeń jest tak surowo karana. – odrzekła po chwili milczenia, rzeczowo jak zawsze, gdy poruszała poważne kwestie, jak ta jego własnej terapii. Sytuacja rysująca się na oddziałach przyjmujących ofiary jarchuków za bardzo przypominała jej położenie Arseniya swą beznadziejnością. – W większości przypadków terapia jest daremna na dłuższą metę. – to nie były informacje przeznaczone dla tego miejsca i tych ludzi. W zasadzie nie powinien usłyszeć ich nikt, winny pozostać tajemnicą, którą wszyscy znali, połączeni przysięgą uzdrowiciela i dziwaczną zmową milczenia nakazaną przez litość, najsilniejszy z ludzkich odruchów dochodzący do głosu w takich chwilach.
Varvara bardzo ze sobą walczyła, by nie litować się nad bratem, chociaż przecież mogłaby. Należało jej się, w końcu nie mogła zrobić dla niego nic poza leczeniem bólu w czasie napadów i odliczania dni. Śmierć prześladowała ją w snach, obawa, że nie zdąży nawet pożegnać się z bratem dodawała jej lat. Nie przekroczyła jeszcze trzydziestki, a przecież wiedziała już, że żałobna czerń wdów, matek, wszystkich innych płaczek będzie musiała przylgnąć do niej już niedługo.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Magiczny Kreml   Sob 22 Gru 2018, 01:58
- No dobrze, dobrze – odpowiadasz potulnie, automatycznie chowając głowę w menu. – Nie ma co dzisiaj się rozliczać z pomyłek przeszłości. – To był śmiech, którego szczerze nie znosiłeś, choć znałeś go na pamięć. Wolałeś jednak tego wieczoru nie denerwować bez powodu Varvary, zwłaszcza że temat Wrońskiego – podobnie jak i jakichkolwiek ekscesów miłosnych w waszym nieudolnym wydaniu – niekiedy bywał drażniący. Nie tylko dla niej, ale i przede wszystkim dla ciebie; w końcu w dalszym ciągu ciężko ci się przyzwyczaić do pasma porażek w twoim życiu. Może gdybyś miał więcej dystansu, to byłoby znacznie łatwiej, jednak wciąż nie udało ci się go nauczyć. Co prawda zwykle obracaliście swoje dramaty miłosne w żart, nawet jeśli wcale nie było ci do śmiechu, niemniej jednak były takie momenty, w których lepiej było ich nie poruszać. – Nie mam pojęcia, jak to się stało. Ministerstwo Magii zawiodło – przyznajesz szczerze po krótkim zastanowieniu, wzdychając cicho pod nosem. Najwyraźniej Prikaz ds. Magicznej Fauny i Flory nie dopilnował wszystkiego tak, jak był powinien; to przecież absolutnie niedopuszczalne, by w kraju znajdowała się jakakolwiek nielegalna hodowla tych okropnych i niebezpiecznych stworzeń. W końcu który czarodziej o zdrowych zmysłach zdecydowałby się na to, biorąc pod uwagę, że są dla niego śmiertelnie groźnie? Nie mieściło ci się w to głowie, nie mówiąc już o tym, że ktoś wpadł na taki pomysł, by wykorzystywać je w atakach na miasto – choćby tych, które miały miejsce w ostatnich tygodniach. – Cały prikaz jest teraz przeszukiwany. Nie wiadomo, czy ktoś czegoś nie ukrył. – Nie chciało ci się wierzyć, że Ministerstwo Magii coś mogło przeoczyć, dlatego byłeś niemal przekonany, że winny wkrótce się znajdzie.
- Nie da się ukryć, że to na swój przykre. Teraz tylko czekać, aż tatuś ustanowi cały miesiąc miesiącem żałobnym. Przynajmniej w czarnym kolorze mi do twarzy – mówisz gorzko, po czym oblizujesz usta po uprzednim umoczeniu ich w winie. W końcu udaje wam się zamówić to, na co mieliście ochotę (dawno nie jadłeś dobrego fois gras), po czym – tuż po odejściu kelnera – poruszasz następny temat. – Mam dla ciebie propozycję. Ostatnio dużo myślałem i doszedłem do wniosku, że może przydałoby nam się wyjechać. –  W głowie masz kilka pomysłów, choć to właśnie jeden z nich utkwił ci w niej najbardziej. – Soczi. – Nazwa tej miejscowości powinna mówić sama za siebie. Macie przecież tam domek letni tuż przy Morzu Czarnym, w którym zwykle spędzaliście niemal każde wakacje w dzieciństwie. Mimo że już rzadko tam bywaliście, to dalej był jedną z tych posiadłości, które należały do waszej rodziny. – Co o tym wszystkim sądzisz? Chociażby kilka dni na początku sierpnia. Nic się nie stanie, jeśli akurat weźmiemy urlop, a dawno nie byliśmy na wspólnych wakacjach. Petersburg już dawno stał się nie do zniesienia, a Soczi… – A wam bez wątpienia przyda się trochę oddechu z dala od tego świata, który tylko czeka na wasze kolejne potknięcie. Będziecie mogli ściągnąć swoje maski i na moment zapomnieć o wszystkich poważnych problemach. Uwielbiałeś w końcu jeździć na wakacje do Soczi i nawet nie wiesz kiedy tak naprawdę przestałeś tam wracać. Mimo że był jednym z najsłynniejszych kurortów w Rosji, to i tak niemal zawsze można było liczyć na odrobinę spokoju – zwłaszcza jeśli przy domku miało się prywatną plażę. Masz więc nadzieję, że Varvara nie będzie zbyt długo się zastanawiała nad twoją propozycją i przyjmie ją zaraz bez problemu.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Magiczny Kreml   Wto 25 Gru 2018, 18:23
Nieźle wam się rozmawia przy tym stoliku, co? Ile jeszcze moglibyście tutaj posiedzieć, powiedzcie mi szczerze? Pewnie przynajmniej godzinę po zjedzeniu posiłku i wypiciu wina. Pytanie jednak czy po tym, co zobaczycie będziecie chcieli przesiedzieć tu aż tyle.
Kątem oka mogliście zobaczyć, jak wychodzi wasz bardzo daleki krewny, Vitaly Aristov, podstarzały już mężczyzna, który najwyraźniej po załatwieniu jakichś biznesowych spraw i dopiciu whisky postanowił przemieścić się gdzie indziej. Pewnie przeszedł po skórach zwierząt, którymi wyłożona była podłoga i niosąc w ręku teczkę doszedł do wyjścia. Nie rozejrzał się wokół siebie mimo, że teraz wszyscy nakazywali szczególną uwagę. To był jego śmiertelny błąd.
Zakapturzona postać stojąca przy drzwiach najwyraźniej na niego czekała, co mogliście zobaczyć przez okno. Oprawca płci męskiej - jak wnioskowaliście po sylwetce - szybkim ruchem wyciągnął pistolet nie zważając na ludzi wokół i już w kolejnym ułamku sekundy usłyszeliście huk. To mężczyzna strzelił w stronę Aristova, który padł na ziemię opryskując przy okazji drzwi i szyby własną krwią. Varvaro, ty jako kobieta mimo tej przerażającej sceny dałaś radę zauważyć, że strzelec miał ciemne włosy i obłęd w oczach, szczególnie kiedy zajrzał do teczki Vitalya i zerwał z jego ręki złoty zegarek. Zrobicie coś czy nie zdecydujecie się na takie ryzyko? Przecież w tej chwili na pewno wam się przypomniała ta cała sprawa z mordercą grasującym z bronią w ręku, który wcale nie szukał pieniędzy. Aristovowi też nie zabrał portfela...
Ludzie w Magicznym Kremlu, zszokowani zaistniałą sytuacją nie reagują, nie licząc jednego kelnera, który upuścił tacę i drąc się wniebogłosy kazał swoim kolegom z kuchni jak najszybciej wysłać orła do Białej Gwardii i powiadomić magomedyków w Hotynce.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Magiczny Kreml   
Powrót do góry Go down
 
Magiczny Kreml
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: