Навигация

Cukiernia Baby Jagi
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Cukiernia Baby Jagi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieCukiernia Baby Jagi   Pią 03 Lut 2017, 15:56
Cukiernia Baby Jagi

Kim jest Baba Jaga – wie każdy czarodziej. Miejsce, które przypomina bajkową, zaczarowaną chatę na kurzej łapce. Ściany ma z kolorowego piernika, dach z kremowych ciastek, a okna z cukru. Swym wyjątkowym, niecodziennym wystrojem codziennie ściąga sporą ilość klienteli, przez co do środka zwykle ustawiają się długie kolejki. Mimo wszystko, obsługa idzie bardzo sprawnie. Cukiernia Baby Jagi oferuje ogrom świeżych słodkości, poczynając od ciasteczek z kremem, babeczek z rozmaitymi nadzieniami, pieprznych diabełków, smoczych niespodzianek, szkieletowych słodyczy, fasolek wszystkich smaków, a kończąc na miodowych wężach, lukrecjowych niedźwiedziach czy eksplodujących cukierkach. Przed samym lokalem znajduje się także niewielki ogródek, gdzie można usiąść przy piernikowym stoliku.

Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Wto 18 Kwi 2017, 14:02
Kiedy idziesz do znanej ci cukierni, myślisz tylko o tym, jak usprawiedliwisz się przed Katią i przed sobą. Naszła cię ochota na słodycze i wmawiasz sobie, że to po to, by osłodzić sobie życie. Poza tym, musisz jeszcze powiedzieć Katii o tym, że Ivan wrócił. Jesteś jej to winna, w końcu nie jesteś taka jak on, nie uciekasz przed konfrontacją. Mogłabyś wysłać jej list, ale po co? Nadal się o nią trochę martwisz. Niby wszystko w jej życiu zaczyna się prostować, jednak... czy ta informacja nie wywróci nagle wszystkiego do góry nogami? Musisz być ostrożna i jesteś tego niesamowicie świadoma.
Więc może small-talk? Jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził. I trochę usprawiedliwi niezapowiedzianą wizytę w Cukierni Baby Jagi. Lubisz oglądać jej wystrój, przyglądasz się więc chwilę jeszcze przed wejściem, choć jesteś przekonana, że gdybyś spróbowała po każdym z elemencie dekoracji, zrobiłoby ci się niedobrze dość szybko, a odwiedzenie uzdrowiciela w celu naprawy uzębienie byłoby jeszcze bardziej palącą koniecznością. Mimo to, radujesz swoje oczy jeszcze chwilę, po czym popychasz zdecydowanie drzwi cukierni. Przez moment jesteś zdziwiona brakiem ludzi, później przypominasz sobie, że to przecież nie jest godzina do przesiadywania w cukierniach.
Dla ciebie to nawet lepiej, bo bez krępacji możesz podejść do swojej siostry, która jest pierwszą, co rzuca ci się w oczy. Nie wolno całować się tylko przez próg, pamiętasz, że zawsze cię przed tym ostrzegano. Ale ani słowa o całowaniu się przez ladę. Muszą być cztery cmoknięcia w policzek. Inaczej się nie liczy. Muah, muah, muah, muah. Dopiero po tym rytuale możesz uśmiechnąć się spokojnie i z dumą spojrzeć na swoją młodszą siostrę. Dzieli was tylko rok, ale czujesz, że różnica jest troszkę większa. Oczywiście bez ujmy dla dorosłości Katiuszy!
- Co tam masz dzisiaj na stanie? Muszę sobie zasłodzić życie. - czy to był początek wielkiego small-talku? Wolisz nie spuszczać na siostrę bomby od razu. Może młodsza skusi się na spróbowanie jakiegoś wypieku razem z tobą? Nie miałabyś przecież nic przeciwko, taki obrót sytuacji sprawiłby i nawet więcej przyjemności.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 30 Cze 2017, 17:32
Znikające pierniczki bywały jednak kłopotliwe, czego nikt nie mógł przewidzieć; zanim doniosłam tacę na ladę, mogłam upuścić choćby i trzydzieści ciastek, a bym tego nie zauważyła. I teraz nie byłam pewna, czy są wszystkie. Ostrożnie dotykałam kolejnych, jeszcze ciepłych wypieków przez wściekle różową rękawiczkę, próbując się doliczyć po omacku. Pierwszy, drugi…
Gdzieś przy dwudziestym szóstym usłyszałam cichy brzęk dzwonka, obwieszczającego przybycie klienta. Podniosłam głowę, na ustach mając już firmowe „dzień dobry, w czym mogę służyć?”, ale zobaczyłam tylko te brązowe włosy i już pojawiła się w mojej głowie myśl: Lala. Cmok, cmok, cmok, cmok. No, tradycji stało się zadość. Na pewno przez ladę można?
Lubiłam wizyty mojej siostry w Babie. Spędzanie z nią czasu często było przyjemnością – często, ale nie zawsze. Mimo całej miłości do przeuroczej (prawie) najstarszej Gorchevskiej, musiałam przyznać, że bywały dni, w których jej obecność była trochę przytłaczająca. Wiele lat upłynęło od naszej ostatniej kłótni, w której rzuciłam, żeby nie traktowała mnie jak dziecko. Dałabym sobie rękę uciąć, że miałam jeszcze wtedy zielone, postrzępione włosy z fioletowymi pasemkami czy inną, ekscentryczną fryzurę, a Lala wpychała się przede mnie po powrocie z sofijskiej łaźni z racji swojego starszeństwa. Chociaż nie spotykała mnie już jej strony tak rażąca i oburzająca dyskryminacja, to cały czas miałam wrażenie, że kobieta martwi się o mnie za bardzo. Nie, nie o mnie, o nas – w końcu nie należy zapominać o młodym.
To było na swój sposób urocze, jednakże na dłuższą metę męczyło, o czym nie miałam serca powiedzieć Gorchevskiej. Każdy z nas wiedział, skąd ta troska – i że to niekoniecznie Lala powinna się nad nami pochylać.
Właśnie, pozostawała jeszcze ta sprawa. Narazie udawało mi się o niej nie myśleć zbyt wiele, ale to był odpowiedni moment, by ją przedyskutować. Vanya powiedział, że już widział się z Lalą. Czy przyszła mnie powiadomić o jego powrocie, czy to przemilczy?
To. — Wskazałam ręką na, pozornie pustą, tacę. — Nie jest zbyt reprezentacyjne, ale smaczne, zaręczam. Dopiero upiekłam. Mamy też uciekające z talerza ciasto, zmieniające kolor pralinki, babeczki z niespodzianką, wybuchające czekoladki… Czego dusza zapragnie. Bombonierka śmiechu też się znajdzie, jeżeli humor nie dopisuje. — Oparłam się o ladę z nerwowym uśmiechem. — Coś się stało, że potrzebujesz osłody, słońce?
Small-talk na początek nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pon 10 Lip 2017, 14:27
Nie masz świadomości, że Katia już Ivana spotkała. Widać, że wiadomość o jego powrocie ciąży ci na żołądku, ale bądź w końcu odpowiedzialna, przynajmniej na tyle, na ile odpowiedzialną się deklarujesz. Wiem, że to nie jest proste, widząc ją widzisz przecież żeńską wersję Ivana. Tylko nosy mają inne, wszystko, począwszy od uśmiechów, błysków w oczach - jest identyczne. Poinformowanie o tym niespodziewanym zajściu jest dla ciebie przykrą koniecznością, a nie powinno. W końcu odnalazł się brat marnotrawny, żyje, jest zdrowy, ma się dobrze.
Nie wyczuwałaś jednak niczego od swej siostry - żadnej wskazówki, że ona już wie. Że go widziała. Nie sądziłaś, że Ivanowe "znajdę was" aż tak szybko znajdzie odzwierciedlenie w jego działaniach. Traktowałaś go przecież zawsze jako człowieka wielkich słów, nie wielkich czynów. Spoglądasz więc z zaciekawieniem na pustą tacę. Nie nadążasz za nowinkami kuchennymi. Dla ciebie zawsze wystarczą bombonierki śmiechu, zmieniające kolor pralinki i babeczki z niespodzianką. Przeżyłaś ćwierć wieku na tym łez padole, a nadal momentami zdaje się, jakbyś przeżyła je w jakiejś niesamowicie odległej krainie, bez dostępu do nowinek. Takich jak te niewidzialne... coś.
- Daj mi tego trochę. - odzywasz się w końcu, chociaż nie odrywasz wzroku od tacy. Masz wrażenie, że gdy tylko mrugniesz, tajemnicze łakocie wrócą do swojej formy i koloru, a ty wyjdziesz na idiotkę. Przymrużasz więc oboje oczu, chcąc sprawdzić czujność pierożków. A może się uda?
Dopiero na pytanie o to, czemu potrzebuje osłody, podnosisz wzrok na siostrę. Ma nerwowy uśmiech. Czy to twoja aura tak na nią działa? Masz nadzieję, że nie. To jednak przypomina ci, że niekoniecznie potrafisz grać w cokolwiek innego niż odkryte karty.
Jednak ze small-talku nici.
- Ivan wrócił. - Bomba. Nie precyzujesz nawet, że wrócił nie do Sofii, tylko przebywa tutaj, w Petersburgu. Przez pierwsze dwie sekundy wpatrujesz się w nią zupełnie przerażona tym, jak może zareagować. Później jednak odwracasz wzrok, pralinki na wystawie po lewej stronie właśnie zmieniły kolor na wściekły zielony. Wpatrujesz się więc niby w nie, a jednak oczy masz rozbiegane. Nie wiesz, co zrobić z dłońmi, więc wciskasz je w kieszenie spodni o prostym kroku. - Spotkałam go ostatnio w Kotle Bałkańskim. - dodajesz po chwili, bo tak na słowo ciężko jest uwierzyć, nawet wtedy, gdy w głębi serca życzyło się sobie, by ten dzień kiedyś nadszedł...
Oto jest.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pon 24 Lip 2017, 12:42
No, jednak ze small-talku nici.
Podejrzewałam, że jednak nie wyjdzie, ale nie myślałam, że nie wyjdzie już na tak wczesnym etapie – jeszcze nawet nie wyjęłam talerzyka, na który powinnam nałożyć ciasteczka Lali. Myślałam raczej, że bomba zostanie spuszczona między jednym a drugim gryzem. Ale to nie szkodziło, przecież już wiedziałam. Nie musiałam upuszczać z zaskoczenia talerza (a był porcelanowy, więc byłoby go trochę szkoda).
Nałożyłam spokojnie trochę ciasteczek, zastanawiając się, czy misternie ułożona z nich wieża się zaraz zawali, a ja tego nie zauważę. Chyba bym to usłyszała… czy nie?
Smacznego — życzyłam jej z ciepłym uśmiechem.
No, co ja miałam ci powiedzieć, Lala?
Szamaj, już, już. Potrzebuję opinii osoby postronnej — ponagliłam ją. — A co do Ivana…
Rozmawialiśmy już kilka dni temu, a mimo to od momentu spotkania wciąż zastanawiałam się nad tym, co usłyszałam. W sumie nic konkretnego, oprócz informacji, że on w sumie o pogrzebie nie wiedział. Chociaż na początku byłam zła – ba! Bałkańsko wściekła! – na Lalę, że to przede mną zataiła, dziś emocje już nie były tak intensywne. Wyjaśniłam to sobie na swój własny sposób, usprawiedliwiłam w myślach ich oboje, i wszystkie negatywne emocje jakoś rozeszły się po kościach. No bo jak mogłabym być zła na własne rodzeństwo? Byliśmy Gorchevskimi, a w obecnej sytuacji… cóż, na pewno nie było miejsca na fochy. Zbyt wiele zawdzięczałam swojej rodzinie (jedynej pozostałej, należy podkreślić), by wywlekać wątki z przeszłości.
Może przyjęłam to wszystko za łatwo. Tak, sądzę, że wiele osób mogłoby tak powiedzieć, ale… czekałam na jego powrót tyle czasu. Nie mogłam nie czuć ulgi. Że żyje. Że nic mu nie jest. Że go jeszcze spotkałam, chociaż nie było nadziei.
Nader wszystko nie chciałam go stracić ponownie. Tego bym już nie przeżyła.
Już z nim rozmawiałam. Napisał do mnie, spotkaliśmy się pod Bramą Niedźwiedzi. To chyba dobrze, że wrócił, prawda?
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Czw 27 Lip 2017, 22:47
Nie oczekiwałaś od niej wielkiego zdziwienia. Miałaś wrażenie, jakby ona podskórnie wiedziała, gdzie wiatr wywiał Ivana znowu. Jakby była połączona z nim jakaś dziwną więzią, której jej po części zazdrościłaś (nadal nie możesz sobie odpuścić martwienia się, czy ma jakikolwiek dach nad głową, czy nie śpi pod gołym niebem. Nie udawaj, wszyscy dookoła wiedzą, że się przejmujesz, ale tylko maskujesz to pod wizerunkiem silnej i złej). Nadal jednak nie pasuje ci jedna rzecz - jej spokój jest trochę zbyt dziwny. Przecież to ona była tą szaloną Gorchevski, miała te zielone włosy i inne.
A może ten okres buntu już minął i była znacznie poważniejsza od ciebie, co?
Uśmiechasz się jednak, trochę dla oka, by ukryć to wszystko, co dzieje się w twojej głowie po spotkaniu z bratem. Chciałabyś mieć jakieś plany i marzenia. Obiad, w niedzielę, u ciebie. Z Katią, młodym i nim. Mogłaby zabrać ze sobą jakieś smakołyki z cukierni. Ty byś zrobiła kawarmę, niestety przepisu babci, mamy - wiadomo - poszedł z dymem. Młody pomógłby może przy porządkach albo dekoracji. A on by był, po prostu, nie musiałby nic robić, może przyniósłby tylko rakiję, taką, jaką piliście w Bałkańskim Kotle.
Może byłoby jak dawniej?
Kręcisz głową, wyrywając się jednocześnie z tego pędu myśli. Masz przed sobą oto niby pusty talerz. Delikatnie stukasz w to, co wydawało ci się powietrzem palcem, napotykając na opór starasz się złapać te cudactwo. Udaje się, ale przy drugiej próbie. Zerkasz trochę ukradkiem na siostrę, czy nie urządza sobie właśnie małego, waszego kameralnego, maratonu uśmiechu. W sumie to co ci to przeszkadza? Przecież lubisz, gdy się śmieje, więc równie dobrze może się śmiać i z ciebie.
- Dobre. - mówisz, po przełknięciu pierwszego kęsa, choć to chyba nie jest najlepsza recenzja roku i nie takiej spodziewała się od ciebie twoja siostra. Obiecujesz sobie jednak gdzieś z tyłu głowy, że w następnym wydaniu Sputnika zamieścisz reklamę Baby Jagi i prawdziwą, rzetelną recenzję tych niewidzialnych smakołyków. Niby zajmowałaś się pisaniem o polityce, jednak recenzje kulinarne nie muszą być aż tak trudne, byś miała temu nie podołać.
Słuchasz, uważnie. Więc już się widzieli? Tym razem jesteś tą, która unosi lekko brwi do góry, jednak twoja mina ani trochę się nie zmienia. Dobra, może gdzieś w środku cię to boli, ale nie fakt, że już się widzieli. Coś zupełnie innego, a ty nie masz w zwyczaju myśleć cicho.
- Do ciebie to chociaż napisał. - czyżby tu był pies pogrzebany? Mówisz z dużą kąśliwością, Lala. Czy na pewno twoje imię oznacza "tulipan"? Czy na pewno twoim korgoruszem jest dzika gęś? W obu tych przypadkach pasowałaby bardziej "Żmija". - Wpadłam na niego przypadkiem w Bałkańskim Kotle. - dodajesz po chwili, brwi wracają na swoje miejsce.
Wzdychasz przy okazji cicho, a pusty talerz jest już faktycznie pusty. Bez żadnych sztuczek w postaci niewidzialnych rogalików.
Artykuł na szóstej stronie.
- Jasne, że dobrze. Siedzi gdzieś na Mahala, ma tam pracownię, ale to pewnie też już wiesz. Mówił ci, ile tutaj będzie? Nie sądzę, by miał zamiar już tu zostać.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 28 Lip 2017, 09:30
Dobre? — żachnęłam się na pokaz, zdejmując rękawiczki i ciskając nimi w ladę. — Fenomenalne! Przypłaciłam życie tych pierniczków krwią swoją i potem! Licz się z ofiarą, Pavlovno Gorchevski!
Palec sobie tylko oparzyłam, lekko i niewielki obszar, ale w kuchni zawsze jest gorąco. Więc o ile z krwią może mnie poniosło, to pot wylany przy pieczeniu był absolutnie prawdziwy. Życie cukiernika bywało jednak ekstremalne.
Nie tak jak quidditch.
Upiekłabym trochę takich ciastek na taki niedzielny obiad. Albo może nawet całe, niewidzialne ciasto? Z niespodziankami i zmieniające smak. Co bym się miała ograniczać? Śmiałabym się z Ivana, który próbowałby je namierzyć na talerzu, i z Młodego podejrzliwie trącającego je łyżeczką (nie miał zaufania do moich wypieków, odkąd rok temu dałam mu paczkę odlotowych [bardzo dosłownie] babeczek – chyba dobrze się bawił, łapiąc je siatką na motyle? Nie rozumiem!). Tylko Lala miałaby już doświadczenie z tą sztuczką, więc uśmiechałybyśmy się obie i kradły rakiję, jak kiedyś ajran na śniadaniu. Nasz duet zawsze był najlepszy w kradnięciu ajranu.
Tylko że na taki sielski, rodzinny obiadek potrzebowalibyśmy zgody i spokojnych relacji. Do tego czasu jeszcze wiele wódki popłynie i padnie wiele słów.
Szkoda.
Skrzywiłam się nieznacznie, słysząc kąśliwość w głosie Lali. Siostrzyczko, nie bądź dzieckiem, przecież jesteś starsza. Mogłabym teraz wdać się w dyskusję na temat tego wyrzutu (to był wyrzut?), ale wolałam to przemilczeć. Nie o to przecież chodziło w tej całej rozmowie. Na czepianie się przyjdzie odpowiedniejsza pora.
Bałkański Kocioł — powtórzyłam, kiwając lekko głową. Nigdy nie miałam odwagi tam wstąpić. Wszystko, od barmana po tapetę na ścianie, zdawało się mnie oskarżać, chociaż nie znałam zarzutów. Paraliżował mnie strach, gdy zaglądałam tam przez szybę do środka, strach przed porzuconą przeszłością, chociaż przecież nie uciekłam, nie tak jak Vanya. Odcięłam tylko to, co mnie zatruwało od środka. Czy to grzech? Czy powinnam się czuć winna? Wszyscy mówili mi, że nie, ale i tak dopadały mnie wyrzuty sumienia. Nie umiałam przekroczyć progu tej knajpy. Często zazdrościłam Lali, że po niej to wszystko wydawało się spływać, podczas gdy ja ciągle łamałam się, oskarżałam i rozgrzeszałam na przemian, miałam tyle fobii i głupich traum, które musiałam przepracowywać z psycholog.
Zawsze była ode mnie silniejsza, ale też bardziej uparta. Na tyle, że jej przyznanie się, że powrót Vanyi to dla niej dobra nowina zaskoczyło mnie chyba bardziej, niż powinno.
Nie, nie mówił — westchnęłam ciężko — ale jeżeli znowu wyjedzie, znajdę go i uduszę. Myślę, że to może mu pomóc w podjęciu decyzji, czy chce tak szybko Rosję zostawić — wycedziłam pół żartem, pół serio. Niech tylko spróbuje ruszyć tyłek z Mahala. Tak łatwo nie uda mu się zwiać. Nie tym razem.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Wto 01 Sie 2017, 19:43
Oj, zostało ci jeszcze trochę nawyków z dzieciństwa. Lubisz obserwować, jak Katia broni swoich wypieków, które faktycznie są fenomenalne. Rewelacyjne. I mogłabyś wcisnąć w siebie prawdopodobnie całą tackę, nawet nie zauważyłabyś (hehe), kiedy to się stało.
Takie były wspaniałe.
Mogłabyś rysować ten sielski obrazek w swojej głowie jeszcze dłużej. Musisz napisać do Krastyo, żeby w końcu przyjechał do Petersburga. Już trochę się nie widzieliście i chciałabyś, by też stanął oko w oko z Ivanem. Relacje między rodzeństwem powinny być silne, silniejsze niż to, co do tej pory było między całą waszą czwórką. Musisz też w końcu, przy wszystkich z nich, przeprosić za swoje błędy, bo w tej całej sytuacji też święta nie byłaś.
Chcesz wierzyć, trochę naiwnie, że kiedyś uda się wyprostować wasze kręte ścieżki. Tak przecież musi być, w końcu jesteście Gorchevskimi, z samego serca Sofii. Jesteście artystami, każdy w swojej dziedzinie. Krwi nie oszukacie i przecież nawet na końcu świata, za pięćdziesiąt lat, gdy będziecie już może mieli problem ze wzrokiem i/lub mówieniem, będziecie w stanie się rozpoznać, powiedzieć, że to wy, Krastyo, Katia, Lala i Ivan. Może kiedyś przyjdzie taki czas, gdy pomarszczeni, nadgryzieni zębem czasu, złapiecie się wszyscy za ręce, tak jak wtedy, gdy byliście małymi dziećmi. Spojrzycie sobie w oczy i skończy się ta cała wędrówka dusz. Bo to, gdzie przebywało ciało, było najmniejszym problemem.
Nie chciałaś wnikać w relacje Katii z Bałkańskim Kotłem. Chyba nawet wolałaś, by nie przebywała w tamtym towarzystwie, które przecież kobiety traktowało wiadomo jak, gdy od progu nie udowodniło się swojej siły. Nadal się o nią martwiłaś, to chyba naturalne, chociaż była przecież ledwo rok młodsza. Zresztą, w tym przypadku największą wadą tego przybytku było, że był, właśnie, bałkański. Może nie konkretnie Bułgarski, ale te elementy też się tam znajdywały, przenikały się z Jugosławią w szerokim znaczeniu i nawet po tylu latach mogły stanowić nieprzyjemny impuls. Ty z impulsami na całe szczęście nauczyłaś się walczyć, chociaż w pewnym zakresie.
Unosisz wzrok na swoją siostrę i nie możesz powstrzymać się od tego, by nie roztrzepać jej grzywki. Jest obezwładniająco urocza.
- Ivan jest jak dzikie zwierzę. Prędzej czy później i tak ucieknie, chociażby za swoimi parszywymi interesami. Na razie musimy się zastanowić, jak zatrzymać go tutaj na dłużej. - krótkie westchnienie wydostało się z twoich ust, gdy podparłaś policzek dłonią. Chyba byłyście w wyjątkowo trudnej sytuacji.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Sro 02 Sie 2017, 14:28
Skrzywiłam się i niecierpliwie poprawiłam swoją grzywkę. Czułam, że ścinanie jej to samobójstwo właśnie z takich powodów, czułam! Będę musiała ciągle nosić grzebień do pracy, żeby nie zniszczyć sobie ciężko budowanego autorytetu u kuchennych krasnoludków. Wiecie, jak ciężko zdobyć u nich szacunek? Zwłaszcza u tych w różowym fartuszku Baby Jagi. Mają tendencję do kwestionowania ludzkich talentów. Nie chciałam jednak komentować tego siostrzanego gestu Lali, obawiając się, że może zacząć śmiać się z moich priorytetów i wtedy to już wizerunek zniszczony na amen, pozamiatane, bo na pewno gdzieś w pobliżu kręcą się te małe sukinsyny.
Ivan był jak dzikie zwierzę, bardzo dobrze ujęte. Nie wykonywać gwałtownych ruchów, nie krzyczeć, nie wypytywać. Starałam się przestrzegać tych zasad, gdy spotkaliśmy się pod Bramą, ale szok i bałkańska krew nie pomagały w trzymaniu emocji na wodzy. Tak bardzo chciałam, żeby wszystko było jak dawniej, ale minęło osiem lat, zginęli nasi rodzice i nie byliśmy już w Sofii, ba, nawet w Bułgarii. To dość zmian, by wykluczyć „jak dawniej”, ale… możemy przynajmniej być razem. Vanya, Lala, Katia, Krastyo, nierozerwalnie związani przysięgą krwi. Miałam nadzieję, że tego właśnie pragnie mój brat i nas nie wystawi.
Po raz drugi.
Na dobry początek możemy powiadomić Krastyo i powstrzymać jego chęć rozbicia głowy Vańce. — No, to wcale nie było wiele łatwiejsze zadanie.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 04 Sie 2017, 20:30
Gdyby twoja siostra spytała cię o zdanie w sprawie grzywki, nie uznałabyś ścinania jej za samobójstwo. Wręcz przeciwnie, w twoich oczach Katiusza zawsze była Katiuszą, nie ważne, czy z grzywką czy bez. Musisz jednak przyznać sama przed sobą, że to, co teraz działo się na głowie twojej siostrzyczki było jedną z "najnormalniejszych" (nie masz innego słowa, ale może lepiej było użyć tutaj "bezpieczniejszych") opcji dostępnych w współczesnej stylistyce włosów. Proszę cię tylko, Lala, na wszelkie świętości, nie myśl, że to oznaka końca otwartego buntu twojej siostry, bo to robienie sobie złudnych nadziei, a sam bunt w gruncie rzeczy przestał ci przeszkadzać już parę lat temu.
- Napiszę do niego. Krastyo, znaczy się. A ty możesz się zająć tą drugą rzeczą, masz lepsze kwalifikacje. - mówisz kompletnie już rozbawiona, jakby wizja bardzo wkurzonego Młodego była dla ciebie na tyle śmieszna, że mogła przykryć cały dramatyzm sytuacji i - co tu dużo mówić - tragedię, która rozgrywała się w sercach i umysłach waszej czwórki. Czujesz jednak, że w razie starcia fizycznego to Katia będzie mogła rozłożyć wszystkich na łopatki - grała w Quidditcha, jest wysportowana, cały dzień dźwiga blachy z ciastem, te ciasto ugniata i jeszcze musi wytrzymywać w często wysokich temperaturach. Zresztą rumiana skóra potwierdzała jej zdrowie wiarygodniej niż każdy świstek od lekarza i nawet pozostałości po kontuzji nie mogły tego zmienić.
- Co myślisz o wspólnym obiedzie? Nic zobowiązującego, jak polecą talerze, każdy będzie mógł wyjść. Chciałabym jednak, żebyśmy pogadali w jakiejś kameralnej atmosferze. Na nasze sprawy każde miejsce publiczne ma za dużo uszu, które mogłyby coś podchwycić. - patrzysz na swoją siostrę z ciekawością. Masz jednak pewne obawy, bo obiad już zobowiązuje. A Ivan zobowiązań unika jak ognia - czy nie poczuje się osaczony? Potwierdzi swoje przybycie, by rozpłynąć się przed blokiem na kolejne osiem lat? Jesteście wszyscy w tak skomplikowanej sytuacji, że jest mi aż przykro. Nie zazdroszczę.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Sro 09 Sie 2017, 10:06
Ślepym optymistom zdecydowanie było łatwiej w życiu. Taki optymista, na przykład, taki optymista z Gorchevskich, mógłby sobie uporczywie powtarzać, że on tu żadnych zawiłości sytuacji nie widzi i że wszystko się ułoży idealnie po jego myśli. Mógłby przymykać (zamykać) oko (oczy) na to, jak skomplikowany obraz rodziny się przed nim maluje, jak trudno było wykonać ruch, bo to ani w jedną, ani w drugą, a coś trzeba było zrobić – jak na polu szachowym. Takiemu optymiście łatwiej byłoby nie zwariować, gdyby nagle odkrył, że jest zawieszony między porywczym, dzikim Vanyą a równie porywczym Krastyo.
Chwilowo byłam chyba najbliżej optymisty z całego rodzeństwa. Zacisnęłam palce na myśli, że teraz wszystko pójdzie jak po maśle i nie chciałam jej puścić. Wszystkie negatywne scenariusze starałam się, och, tak usilnie się starałam zepchnąć w najciemniejszy kąt świadomości. Ktoś musiał tu patrzeć przez różowe okulary słodkiej naiwności (miałam nadzieję, że nie, proszę, Vanya, proszę, niech nie będę naiwna, nie zawiedź mnie, błagambłagambłagambłagambłagam).
Częściowo stłumiłam śmiech, nie chcąc zwracać na nas uwagi nielicznych klientów. Nie wyglądałam na siłacza z tym swoim metrem siedemdziesiąt i w uroczym, różowym fartuszku, ale wiedziałam, że w razie wu to ja prędzej rozdzielę dwóch braci niż taka drobniutka, słodka Lala pachnąca dymem papierosowym (muszę zainteresować się tym, ile ona jara, bo to niezdrowe!), która wyćwiczone miała głównie mięśnie palców od pisania. Lata grania w quidditcha, a teraz praca w Babie zdążyły zrobić ze mnie Katię, która opryszkowi w zęby da i może nawet będzie miała szansę wygrać. O ile ręka mi się nie zatnie jak klawisz maszyny pisarskiej.
No ale przecież starałam się być optymistką.
Też myślałam o obiedzie — przyznałam, ukradkiem wpychając sobie piernika do ust. Nikt nie zauważy (hehe). — Super pomysł, według mnie. U ciebie, u mnie?
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

26 lat

czysta

za Raskolnikami

śpiewaczka, gitarzystka, wolny strzelec w Sputniku, niespełniona pisarka
http://petersburg.forum.st/t1959-lucija-pavlovna-gorchevski#10269 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Czw 10 Sie 2017, 21:27
Też chciałabyś być optymistką, co nie, Lala? Bo imponuje ci to, jak Katia jest świadoma waszych wewnętrznych stosunków, a mimo to nie pozwala czarnym scenariuszom na wykwitnięcie w swojej głowie. Oczywiście musicie tutaj obie przyznać przed sobą wzajemnie, że spotkanie będzie z pewnością ciężkie. Kosztować będzie dużo nerwów, ale przecież to zawsze kobiety potrafiły opanować sytuację, być szyją dla mężczyzn, którzy jedyne, co mogli sobą pokazać, w przypadku familii Gorchevskich oczywiście, to odpowiednio strach i gniew.
Gdyby nie to, że Katia musiała hamować się ze śmiechem, pewnie nawet twojej uwadze umknąłby fakt, że w cukierni są jeszcze jacyś klienci. Nie, żebyś w ogóle myślała, że w Babie Jadze nie ma ruchu - wręcz przeciwnie, wiedziałaś, że to kawiarnia wyjątkowo oblegana (raz nawet trafiłaś w "Smakowitych Czarach" na artykuł, na trzeciej stronie, o Babie Jadze właśnie, masz go nawet u siebie w szufladzie i jakoś nie możesz się zebrać, by wręczyć go siostrze). W każdym razie te ściszenie głosu przywołuje cię jakoś do porządku, sprowadza myśli na ziemię, pozwala się uspokoić, na chwilę, bo później okazuje się, że jednak nie jest z waszą więzią tak najgorzej i myślicie o tym samym. No, no, Lala, czas wynotować to w swoim kalendarzyku!
- Możemy wylosować. Albo po prostu zobaczymy kto ma większy porządek w domu. - nie lubisz decydować, panno Gorchevski, ale mimo wszystko starasz się zrobić to jak najbardziej fair. Skończyły się przecież czasy, gdy wasza mama wchodziła wam do pokojów, przez pięć minut jazgotała ("jaki tu bałagan!", "dziada z babą brak!", "jeszcze ci tu nasram na środku!"), po czym zostawało się ze smutną perspektywą obowiązkowych porządków. Teraz już wszyscy byliście dorośli, nawet Krastyo, ale jedno się nie zmieniło - na czas gości raczej wypadałoby nie mieć syfu.
- Ech, obawiam się tego trochę, wiesz? - mówisz odrobinę ciszej, przechylając się nieco przez stół, żeby zbliżyć się do siostry. Na twarzy maluje ci się autentyczne zmartwienie, bo przecież... Już pal licho twoje relacje z Ivanem. Ty potrafisz się opanować. Mimo wszystko Ivan nie jest dla ciebie skreślony, choć był, był, był przez całe osiem lat. Długich lat. - Bo co, jeśli się pokłócą? - patrzysz prosto w oczy siostry, jakby tam czaiła się odpowiedź na nurtujące cię pytanie. Ale chyba takowej nie było, w całym Petersburgu, Rosji czy nawet magicznym świecie.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 11 Sie 2017, 14:13
Porządek w domu. Myślami przywołałam obraz swojego mieszkania w takim stanie, w jakim zostawiłam je dzisiejszego poranka: rozsypana mąka na blacie stołu, bluzka pobrudzona czekoladą zwisająca smętnie z parapetu, zaschnięte błoto w kształcie podeszwy mojego buta na odcinku podłogi drzwi-łazienka, wręcz oskarżające okruszki orzechowych ciasteczek na kiczowatym, wełnianym kocu w złote znicze, rozsypane karty do gry pod wersalką, papierosowy popiół w zlewie i brudne firanki rozdymające się na wietrze z otwartego okna. Jeszcze w Sofii miałam problemy z utrzymywaniem porządku („no jasne, leż sobie, niech ci pokój brudem obrośnie!”), ale teraz, bez nikogo, kto by mnie pilnował… no, nazbierało się tego. Obiad byłby dobrym pretekstem, by ogarnąć cały ten burdel, chociaż tak podle mi się nie chciało.
Losujmy — zgodziłam się zaraz ze zbolałą miną, gotowa na wyrok sprzątania i pogodzona z myślą, że po rodzinnym spotkaniu też trzeba będzie pozamiatać kawałki rozbitych talerzy.
Bo na to, że Krastyo i Vanya się nie pokłócą, nie liczyłam – za to optymistycznie zakładałam, że ta sprzeczka będzie ostatnią, wykrzyczą sobie zarzuty, oczyszczą atmosferę i potem będą już kwita, i wszyscy Gorchevscy w komplecie, zgodni, szczęśliwi. Nawet nie tak bardzo poobijani. Ani pijani. Ani…
Uśmiechnęłam się pokrzepiająco do Lali.
Damy sobie z tym radę — stwierdziłam pewnie — i jakoś to się wszystko poukłada, no musi przecież.

Katia i Lala z tematu
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

emerytowany hokeista, celebryta
http://petersburg.forum.st/t604-ernest-onegin http://petersburg.forum.st/t704-onegin-ernest#1460 http://petersburg.forum.st/t605-mordy http://petersburg.forum.st/t680-cep
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Wto 22 Sie 2017, 16:01

24.04.1999

Na pytanie jakie słodycze lubię najbardziej odpowiem, że każde. Bo lubię wszystko, co jest jedzeniem, a słodyczy w zasadzie zawsze mi brakowało. Mało jest tortów w diecie sportowca, a kiedy można sobie już zrobić chwilę wolnego to zaczyna się ciąg picia.
Albo jest się na przykład ojcem dzieciaka, który uwielbia zdrowe jedzenie i nie można go zabrać na lody, bo preferuje brokuły. Ewentualnie kluski na parze z konfiturami (ale nie sklepowymi).
Tak naprawdę tydzień mi zajęło dotarcie do tego adresu. Bo po drodze musiałem zajmować się jeszcze swoimi sprawami. I czekać na jakieś informacje. A każdy ma jeszcze swoje inne obowiązki, co rodzi całą sieć pajęczą przeszkód drobnych, nietrudnych, ale jednak istniejących.
Mógłbym co prawda podać po prostu Katii ten adres, ale nie chciałem. Za to bardzo chciałem tak po prostu się z nią spotkać, chyba tego wymaga sytuacja, w końcu sprawa jest poważna.
Stała się też poważniejsza, skoro zaangażowana jest w to żywność, z pustymi rękami (poza adresem) przyjść mi nie wypadało. A że nie mam pojęcia, co się pije do deserów to skontaktowałem się z żoną menadżera. Menadżera oczywiście unikam, ale od żony szybko dowiedziałem się, że wina słodkie i likiery. I to też zależy od składnika w danym cieście, bo cytrusy do cytrusów i tak dalej. Wspaniale. Wina lekkie do sorbetów i lodów a czerwone i ciężkie do pierników. Zatem ostatecznie zabrałem ze sobą rodzynkową wódkę, koniec końców płynie we mnie krew słowiańska, nie bałkańska, więc wóda zawsze wygra z winem. Poza tym po winie boli głowa.
Chociaż Katia jest z Bułgarii. Może jednak trzeba było to wino.
A może ma ich już dosyć.
Wabi mnie zapach tych świeżych wypieków, więc wchodzę do cukierni jak do siebie i uśmiecham się szeroko do Katiuszy od progu. A może to do tych ciastek. A nie, jednak do niej.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 25 Sie 2017, 00:26
Odpowiedź Ernesta na mój list nie była zbyt pomocna. „Każde” to nie dość precyzyjne gusta, kiedy rozchodzi się o słodycze; mam więc mały kłopot z wymyśleniem czegoś takiego, co zasmakuje bezpiecznym siedemdziesięciu pięciu procentom ludzi na świecie, ale jednak nie będzie takie oklepane i przez to miałkie. Rozwiązanie tego problemu nie zajmuje mi zbyt wiele czasu (kto nie lubi chrupiących ciasteczek z masłem orzechowym i kawałkami czekolady musi nie mieć serca, godności, czci i wiary), ale upieczenie w kuchni „Baby” podczas godzin pracy czegoś, co nie zostało zamówione jest już trochę trudniejsze. Gdy tylko ostatnia para klientów (chłopak i dziewczyna, obstawiam, że ledwo po Koldo, zamówili sernik na zimno), gonię szmatą krasnoludki z tymi ich czerwonymi czapeczkami do wyrek, a sama rzucam się do lodówki po składniki.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około piętnastu minut, aż na brzegach ciasteczka będą już wypieczone, ale w środku jeszcze delikatnie miękkie. Dopiero po ostudzeniu stwardnieją i zastygną.
Ciacha się pieką, ja latam ze ścierką między stolikami, aż nagle zamieram z przerażenia. Bo co, jak Onegin ma uczulenie na orzechy? To się często zdarza, na opakowaniach słodyczy zawsze piszą coś w stylu „uwaga, może zawierać…”, to jest poważne. No cholera, mogłam zapytać, czy ma na coś alergię, a teraz to pozamiatane.
Ale jakby miał, to by napisał, tak z drugiej strony.
Nie wiem, czemu się tak tym wszystkim przejmuję. Chyba uzyskanie adresu Vanyi sprawia, że robię się nerwowa. Od tygodnia męczy mnie myśl, że może nie powinnam go szukać na Mahala – mówił, że ma dużo pracy, że nas znajdzie. Narobię mu tylko kłopotów i jeszcze się dowiem czegoś, czego nie chcę. Lali ani półsłówkiem nie pisnęłam, że bawię się w detektywa. Nie chciałam jej w to wciągać w razie, gdyby coś poszło nie tak, a teraz dochodzę do wniosku, że powinnam siostrę powiadomić. Uspokoiłaby moje sumienie albo wybiła mi to z głowy gazetą.
A teraz pozamiatane – po raz drugi. Lawina zdarzeń już leci prosto na mnie, żeby uderzyć mnie ernestowym uczuleniem (mam nadzieję, że jednak nie, byłoby bardzo głupio).
Ernö pojawia się akurat, kiedy stawiam ostudzone ciasteczka na stolik. I ma wódkę. Bardzo dobrze, wina i tak rzadko piję, chociaż Bułgarką jestem.
Uśmiecham się do niego na powitanie, odwiązuję ten jaskraworóżowy, firmowy fartuch i kładę szybko gdzieś za ladę. Tam też są kieliszki, więc biorę dwa: takie z rżniętego kryształu, chyba jeszcze radzieckie, klasa. Stawiam je obok tacki z ciasteczkami.
Nie masz alergii na orzechy, nie? — upewniam się, trochę jednak zestresowana tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

emerytowany hokeista, celebryta
http://petersburg.forum.st/t604-ernest-onegin http://petersburg.forum.st/t704-onegin-ernest#1460 http://petersburg.forum.st/t605-mordy http://petersburg.forum.st/t680-cep
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Nie 10 Wrz 2017, 15:36
Mam tylko jedną alergię. Na byłą żonę. I całą jej rodzinę. To w zasadzie nie jest jedna alergia, tylko sporo mniejszych. Wątpię, żeby Katia kiedykolwiek kogoś z tej familii poznała a tym bardziej śladem demonicznego golibrody wykorzystała ich w swoich wypiekach. Co zdecydowanie byłoby chorym i interesującym obrotem spraw, bo zakładam, że w życiu z większą psychopatką niż z Iriną nie będę się już spotykał. Ale życie tak strasznie lubi mi rzucać kłody pod nogi, że cholera wie.
Stawiam butelkę na stół obok tych kieliszków (klasa, klasa, ta stara kutwa będąca moją babcią ma takie same) i opieram się o blat.
- Cóż... – Gdybym był lepszym aktorem mógłbym ją nabrać, ale po co. Nie lubię owijania w bawełnę, dlatego nigdy moja kariera znanej mordy nie rozszerzyła się o projekty fabularne, a kurwa, dostałem takie propozycje. Większość jednak wywoływała u mnie salwę śmiechu, szczególnie jeden serial o szpitalu w leśnym zakątku, gdzie lekarze żyły sobie wypruwają, żeby uratować pacjentów i oczywiście każdy przeżywa. Oprócz przypadków medycznych akcja toczy się też wokół prywatnego życia lekarzy i ich rozterek, głównie miłosnych, bo poświęcając życie pracy oddalają się od żon i mężów. Taka tam obyczajówka, ale przyznam szczerze, że w pierwszej chwili, gdy skontaktowała się ze mną żona menadżera i opowiedziała w skrócie o roli Doktora Stanislava Rypnina, to pomyślałem, że chodzi o porno. No bo, błagam, łysy anestezjolog (to też był dobry motyw) w pilotowym odcinku przyjmuje na oddział samotną studentkę ze skłonnościami samobójczymi.
Oczywiście w serialu, kto oglądał ten wie, tak jak obstawiałem Rypnin i Milana ruchnęli się ze sobą, no kurwa, nikt mi nie wmówi, że to nie brzmiało jako porno.
Także wszelkie propozycje kinematografii odrzucałem, dopóki się nie upomnieli o reality show. Co z jakiegoś powodu, zaślepiony Iriną uznałem za wspaniały pomysł.
- Nie mam. – Dodaję od razu z szerokim uśmiechem. Ale może lepiej, żebym miał, wtedy spotkanie potoczyłoby się szybko, dałbym jej adres i pojechał do szpitala, w końcu nie mam pojęcia jakie podejście ma Katia do naszego spotkania.
Ale upiekła dla mnie ciastka, więc sięgam po nie od razu łapą i pakuję sobie do ryja. Dobra, nie całe naraz, najpierw gryza, żeby jednak sprawdzić, czy mnie to nie zabije.
- Są pyszne. – Stwierdzam od razu i przecieram usta wierzchem dłoni, na wypadek, gdybym się już zdążył upierdolić okruszkami. Nie wiem, czy do takich ciastek wódka pasuje, czy nie mleko bardziej, ale i tak odkręcam korek i nalewam do kieliszków.
- Aha. I jeszcze... – W zasadzie najważniejsze. Wyciągam z kieszeni kartkę złożoną na cztery i przesuwam po blacie w stronę Katii. Co z tym adresem zrobi to już jej wybór.


Ostatnio zmieniony przez Ernö Onegin dnia Nie 05 Lis 2017, 14:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Pią 22 Wrz 2017, 20:18
No, no, Erni, mówże, bo zawału dostanę na miejscu i wtedy dopiero będzie kłopot. A ty przecież nie miałeś być kardiologiem, tylko anestezjologiem (po wypadku oglądałam z pudełkiem lodów na kanapie, ale potem odeszła Sofiya Barsky, ta druga anestezjolog, blondynka, i pozamiatane, i dalszy seans stracił sens), więc nawet gdybyśmy grali teraz w jakiejś śmiesznej obyczajówce, to byś nie mógł mi pomóc. Szczerze, to cię nie widzę w roli Rypnina kompletnie. Ten aktor, co go teraz gra, brzydki jest i ta brzydota już jest wpisana w tę postać, a ty, Onegin, ty to całkiem ładny chłopak jesteś. Taki wesoły uśmiech masz, a mnie się to podoba. Od razu szczerzę się i ja, nie wiem, czy to bardziej w reakcji na informację, że cię nie potruję (kamień z serca!), czy to może dlatego, że ten twój grymas jest taki zaraźliwy.
Och, świetnie, bo się… — urywam, gdy mężczyzna sięga po ciastko. Trochę w cukierni siedzę i nauczyłam się, że klienci nie lubią, jeżeli patrzę, jak jedzą, więc wbijam spojrzenie w kryształowe kieliszki i czekam na werdykt. Jeszcze nie próbowałam tych ciastek, ale nie wyglądają źle. Chyba niczego nie pochrzaniłam. Ale by był wstyd, pracować w jednym z najpopularniejszych źródeł radości w Petersburgu i zepsuć zwykłe ciasteczka orzechowe, ale tyle razy wyciągnęłam z pieca zakalec (chociaż receptura była prosta!), że nic by mnie nie zdziwiło. Prędzej zezłościłabym się na siebie i upiekła choćby dwadzieścia blach, aż słodycze wyszłyby perfekcyjnie. Oczywiście, wypiekać należało z najszczerszą miłością, ale czasami ciasto potrzebowało trochę czystego, bałkańskiego gniewu!
Dobre, dobre, Katiusza, nie spinaj się już tak, pyszne nawet.
Siadam rozweselona swoimi dwoma małymi sukcesami i zachęcam gestem Onegina, by zrobił to samo. Może nie chciał się rozsiadać, ale skoro już wódkę przyniósł… Nie będziemy pili na stojąco.
Och — wyrywa mi się. Szybko biorę kartkę i już, niecierpliwa, rozkładam ją. Wpatruję się w zapisaną drobno cyrylicę, jakby miała mi powiedzieć, co mam teraz zrobić. Dom Egipski. Dom Egipski, Dom Egipski, Dom Egipski.
Iść, nie iść? Vanya by się chyba wściekł. A może nie. Nie znam go.
Składam ponownie kartkę i wsuwam do kieszeni.
Dziękuję, na Peruna, dziękuję, wspaniały jesteś!
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

emerytowany hokeista, celebryta
http://petersburg.forum.st/t604-ernest-onegin http://petersburg.forum.st/t704-onegin-ernest#1460 http://petersburg.forum.st/t605-mordy http://petersburg.forum.st/t680-cep
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Nie 05 Lis 2017, 15:48
Poznałem tą aktorkę, która grała Sofiyę. Pamiętam, jak zdziwiony byłem jej znajomością rosyjskiego, bo usłyszawszy, że jedną z głównych ról ma grać Margaret Form od razu pomyślałem o Amerykance czy Brytyjce, chuj, nie ważne skąd, ważne, że nie stąd. Ale się okazało, że dziewczę tylko taki pseudonim przyjęło, żeby brzmieć bardziej światowo. I naturalnie jest brunetką, nawet by mi w oko wpadła, bo nie przepadam za blondynkami, ale okazało się, że straszna z niej emocjonalna klapa. Wszystko ją wzruszało, wszystko. Raz jak siedzieliśmy na imprezie, ktoś ułożył z kapsli po piwie taką wieżę wysoką a Margaret jeb, już w płacz i mówi o tym, jaka jest wzruszona, jaki ktoś ma talent. No nie da się wysiedzieć. Nie dziwię się, że ją wywalili z serialu, jeśli przez nią produkcja musiała stać, żeby dziewczynie oczy osuszyć.
Siadam i zajmuję się kolejnym ciastkiem, kiedy Katia gapi się w kartkę i czekam cierpliwie. I chyba zbyt spokojnie, bo nagle dostaję w twarz komplementem, a na te nie wiem nigdy ja reagować. Więc pozwalam sobie przeżuć ciastko do końca, połykam z trudem, bo jednak suche i kiwam głową.
- Przestań, to drobiazg. – Wcale nie. Ale nie zacznę jej przecież opowiadać o tym do ilu ludzi musiałem dotrzeć, żeby ten adres znaleźć. Poza tym to nie jest istotne. Przynajmniej miałem coś do roboty.
Gdybym wiedział, że rozważasz mnie w kategorii ładny chłopak to bym się chyba tym ciastkiem zakrztusił i tyle by było. Z drugiej strony szkoda, że jednak się tym nie chwalisz, bo miałbym punkt zaczepienia, a tak, to nie wiem co zrobić. Z rękami i gdzie się wzrokiem podziać. Bo wiesz, jak kompletnie nie wiem jak się podrywa kobiety i nigdy nie wiedziałem. Wszystko po prostu się… działo. A jeśli już coś sam inicjowałem to na pewno nie na trzeźwo.
Dlatego wychylam czym prędzej swój kieliszek, uprzednio stuknąwszy się z Katią za spotkanie. Odkładam go, wcale nie z hukiem, na blat stołu i cofam ręce. Idąc schematem powinienem chyba powiedzieć teraz coś zabawnego, błysnąć anegdotką, żeby wprawić nas w radosny nastrój, ale milknę, swoim starym zwyczajem, bo ostatnio nie mogę sobie na to pozwolić.
Mija więc chwila, nie długa, ale do najkrótszych też się nie zalicza, w trakcie której siedzę po prostu cichu przyglądając się Katii. Sposobie, w jaki jej włosy ułożyły się po prawej stronie. Gdyby wiedziała na pewno by poprawiła, chociaż większość ludzi nie zwróciłoby uwagi, że parę kosmyków trochę wymknęło się spod kontroli.
Poruszyła prawym barkiem, być może bezwiednie, ale przenoszę na niego wzrok, docierając do dłoni.
- Może powinienem cię teraz przeprosić za milczenie, ale jestem mrukiem z natury i cisza nigdy nie była dla mnie niezręczna. Poza tym... – Sięgam po butelkę i nalewam nam po kolejnym kieliszku.
-… ostatnio każdy oczekuje ode mnie wyczerpujących wyjaśnień. A ja jestem zmęczony. – Wszystkim. Nie tylko rozmowami na nużące tematy. Podsuwam Katii kieliszek i spoglądam na nią zanim wypiję zawartość swojej literatki. Wszystko byłoby łatwiejsze, gdybym mógł przekazywać bez zbędnych słów i owijania w bawełnę to, o co mi chodzi.
Na przykład spojrzeć na Katię z jasną prośbą w oczach chodź tu do mnie wiedząc, że zrozumie.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

piekę ciacha w Babie Jadze, kiedyś rzucałam kaflami na boisku
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Nie 10 Gru 2017, 15:53
Nie zawsze potrzeba wielkich słów. Nie zawsze potrzebne są słowa w ogóle, chociaż ja – w przeciwieństwie do Erniego – gadatliwa jestem z natury. Pod wpływem emocji język mi się rozsupłuje i zalewam towarzysza falą słów nieistotnych: płyną przez powietrze brzydko zaokrąglone, pokaleczone bułgarskim akcentem, głupiutkie, pobrzmiewają moim śmiechem.
Ale milczeć również potrafię. Cisza nie wymaga zakłopotania i nerwowego chichotu. Cisza – czasami – nie wymaga ofiar.  
Uśmiecham się spokojnie na jego słowa, prześlizgując spojrzeniem po ciastkach i flaszce. Onegin nalewa nam kolejnego kieliszka. Nie jestem Rosjanką, nie mam twardej głowy, trochę się boję, że szybko się upiję, ale wtedy może łatwiej nam będzie czytać sobie z oczu, po alkoholu wszystko nagle robi się łatwiejsze. Jak myślisz, Ernest?
Przydałaby mi się taka umiejętność: wyrażanie pragnień bez kłębów i supłów słów, którymi nie umiem dobrze gospodarować, których nie umiem przekazać jasno, tak, żeby każdy wiedział, czego nie powiedziałam (a co chciałam powiedzieć). Przydałoby mi się: słyszenie niemych próśb.
Twoich próśb.
Wypijam swój kieliszek. Kilka kosmyków znowu wymyka mi się zza ucha, uparcie nie chcą się słuchać, ale to łaskotanie na policzku siedzi gdzieś na samych peryferiach mojej świadomości. Może dlatego nie odzywa się we mnie odruch, by poprawić fryzurę.
Opieram łokieć o blat, a podbródek o dłoń i nachylam się trochę w jego stronę, szukając jego wzroku. Oczy w oczy, w tym świetle nie mogę rozpoznać, jaki kolor mają te Ernesta. Zielony? Niebieski?
Nie szkodzi. — Prawda.
Z tej odległości czuję, że całkiem ładnie pachnie. Już nieco tą śliwkową wódką. I wieczornym wiatrem.
Możemy pomilczeć.
Czy dzisiaj słowa jeszcze będą nam potrzebne?
Powrót do góry Go down
avatar

Moskwa, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

emerytowany hokeista, celebryta
http://petersburg.forum.st/t604-ernest-onegin http://petersburg.forum.st/t704-onegin-ernest#1460 http://petersburg.forum.st/t605-mordy http://petersburg.forum.st/t680-cep
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Nie 24 Gru 2017, 00:07
Miła jest ta Katia. Miła jest w obyciu i dla oka też i jak się tak jej przyglądam, to wiem przecież, że mógłbym przy niej milczeć i że nie przeszkadza jej to w ogóle, a to dlatego właśnie, że jest miła. I to mnie tak uderza, podnoszę dłoń do twarzy, kciukiem przecieram dolną wargę, jak zwykle, gdy się zastanawiam i bilans wychodzi na minus. A ja jestem takim minusem, człowiekiem poniżej zera, więc powinienem wyjść.
Bo słodka jest jak te wypieki i dlatego właśnie chyba nie mogę pozwolić, żeby tym alkoholem napęczniała, bo znowu robię gówniane rzeczy i wciągam w to innych. A ona nie zasłużyła zdecydowanie.  I bardzo bym chciał swobodnie wślizgnąć się w ten stan, kiedy wcale nie musimy rozmawiać, ale sumienie mnie rusza i ja naprawdę nie chcę jej przywiać kaca.
A problem jest taki, że owszem, po alkoholu wszystko robi się łatwiejsze, więc może już. Przestańmy.
Nachyla się do mnie, a ja zupełnie nie wiem co robić, bo jest w te sprawy antytalentem i gdyby mnie zapytała o kolor oczu to nie mógłbym odpowiedzieć, dla mnie są nijakie.
Jestem beznadziejny, kurwa.
- Przepraszam cię. Lepiej jak się zbiorę. – Bo jestem chujowy w romantyczne relacje i z miłego milczenia tylko by się niezręcznie zrobiło w końcu. Albo tylko bełkot, gdybym się jednak zdecydował wypić z nią tą flaszkę do końca.
Stukam jeszcze palcami o blat, ot, sekundę po wypowiedzeniu tych słów zwlekając, ale w końcu wstaję no i co. No i teraz chyba już jest nieswojo.
- Dziękuję za ciastka. – Milknę na chwilę, bo to mi w życiu wychodzi najlepiej, chociaż ja na tym wychodzę najgorzej, jak widać na załączonym obrazku.
- Śpij dobrze. – Na pewno będzie, bez takiego zjeba w pobliżu.

Ernest i Katia z tematu
Powrót do góry Go down
avatar

Irkuck, Rosja

20 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

często zawodzi
http://petersburg.forum.st/t1882-yevgeny-bryusov http://petersburg.forum.st/t1883-yevgeny-bryusov http://petersburg.forum.st/t1884-nie-wywoluj-wilka-z-lasu http://petersburg.forum.st/t1885-myszkin
PisanieRe: Cukiernia Baby Jagi   Nie 29 Lip 2018, 22:11
Słońce świeciło silniej i bardziej natarczywie niż zazwyczaj, ciepło przylegało do barków z bolesną sztywnością, podczas gdy on po raz kolejny snuł się ulicami szerokimi i otwartymi, takimi co to na których jeszcze jakiś czas nigdy się nie pojawiał, dopóki ostatnio los nie przyganiał go w okolice bulwaru i Placu Dumy coraz częściej i z coraz to większą napastliwością. Był to chyba najcieplejszy jak dotąd dzień lata, niebo zostało wyprasowane na kwaśny błękit i nawet chmury odpadły z obrzeży, zostawiając nad głowami spacerowiczy nienaganną stronicę lata. Mimo to wśród przechodniów byli i tacy, którzy nadal nosili w sobie nieufność – owijali swetry wokół łokci, trzymali płaszcze przeciwdeszczowe upchnięte w torby zakupowe, nieśli pod pachą parasole, jak strzelby, gotowe do wystrzału. Jakby nie potrafili uwolnić się od pogody i musieli przez cały czas obnaszać się z wszelkimi jej formami, dla bezpieczeństwa.
Przepychając się sprawnie, przy samych ścianach budynków, Yevgeny nie zwróciłby nawet uwagi na cukiernię, lecz odstająca feeria barw rozświetlająca niewielki budynek na tle szarych, Petersburskich ulic i – pomimo lejącego się z nieba światła – ciemnych ścian murowanych bloków otaczających Ulicę Eufrozyny Wielkiej (w której wyglądzie chyba on jedyny nie dostrzegał powodu do nazywania tego miejsca sercem Piotrogrodu) skutecznie przyciągała uwagę. Mężczyzna zatrzymał się na moment, ni to z potrzeby (nie pamiętał, kiedy ostatnio jadł słodycze lub chociaż kiedy ostatnio było go na nie stać) ni ze zmęczenia. Felerny odruch ciała, zupełnie nieuzasadniona chęć rozejrzenia się dookoła, zanim skręci się w bok i zniknie w cieniu szemranej alejki prowadzącej w miejsca dużo ciekawsze.
Prędko ją dostrzegł, święte sacrum swoich rozdrażnionych, gęstych emocji, być może nieprawdziwych, ale pamiętających jeszcze jak dłonie splatały się po raz pierwszy i jednocześnie tak naturalnie – jak po wieloletniej rozłące, jak rodziny Etopi i Erytrei rozdzielone przez wojnę. Zawsze sądził, że jeśli jeszcze kiedyś się spotkają, wybuchnie ogniem silniejszym niż ten, świecący wysoko nad ich głowami, tymczasem, stojąc na samym środku brudnego, szarego chodnika, poczuł się spokojny – spokojem jednak tak ponurym oraz inkrustowanym wyczuwalną nietrwałością, że zupełnie niewidocznym w wyrazie jego twarzy. Obawa nie minęła, niepokój wciąż wygrywał swą melodię w głębinach jego jestestwa, doprowadzając do szału nieprzyzwyczajone do podobnych emocji ciało.
Fight or flight, pierwszy zwierzęcy odruch, niedoprowadzony jednak do skutku, pomimo szczerych chęci. Wrażliwy na podobne wrażenia wyczuł na sobie czyjeś spojrzenie nim zdążył odsunąć się, znikając w jednolitej masie rosyjskiego motłochu. Uśmiechnął się – krótko, ostro i odruchowo, zupełnie jakby nieświadomie, bo i za chwilę uniósł prawą rękę do góry, zasłaniając nią usta. Jak małe dziecko przyłapane nie tyle na gorącym uczynku, ile na byciu sobą, w temperaturze pokojowej.
Powrót do góry Go down
 
Cukiernia Baby Jagi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pałac Urunai Baby


Skocz do: