Навигация

Rejestracja
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Rejestracja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieRejestracja   Pią 03 Lut 2017, 16:01
Rejestracja

W przeciwieństwie do frontu budynku, wnętrze hallu głównego jest przeraźliwie czyste i tak białe, że wchodzący często mrużą oczy, a nowi pracownicy recepcji noszą tygodniami przeciwsłoneczne okulary. Przez pewien czas chciano nawet przemalować ściany na jasny błękit, jednakże ordynator szpitala nie wyraził na to zgody. Biurko, przy którym zasiada dyżurny pielęgniarz stoi przy wejściu w korytarzu, otoczone egzotycznymi roślinami, jedyną plamą barw w tej przestrzeni. Za pielęgniarzem na ścianie wisi przejrzysta mapka całego szpitala i spis działających uzdrowicieli. W hallu także stoją niewielkie dozowniki z wodą i sokiem malinowym oraz akwarium niemal na całą ścianę z bajecznie kolorowymi rybkami. Długie kolejki oczekujących zwykle siadają na obitych białą skórą krzesłach i je cierpliwie podziwiają.

Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari http://petersburg.forum.st/t838-yrjana-anvari#2319 http://petersburg.forum.st/t839-violence-in-the-air#2321 http://petersburg.forum.st/t840-gnoj#2322
PisanieRe: Rejestracja   Sob 08 Wrz 2018, 16:15
15.06.1999

Coraz bardziej zaskakujesz sam siebie. Po tym wszystkim, po każdym słowie, każdym impulsie złości, jaki przeszedł ci przez ciało w tym zapyziałym mieszkaniu, ostatnią rzeczą, na jaką miałbyś w normalnych warunkach ochotę, to słuchanie rad od wkurwiająco zawodzących cię dziewczynek. A jednak jesteś tu. W oszałamiająco białym holu, gdzie z każdej strony otaczają cię boleśnie obojętne twarze, wymęczone czekaniem, znużone powtarzaniem utartych przez lata formułek. Nie musisz się oszukiwać, Yrjänä, czujesz się tutaj jak w klatce. Wielkim, białym pudle, do którego powrzucano popsute elementy i kilka narzędzi – jakby to miało wystarczyć w naprawie. Zawsze przecież dość sceptycznie podchodziłeś do kwestii służby zdrowia. Wciąż jeszcze pamiętasz te historie podupadłych na zdrowiu szlachcianek, które, ilekroć je odwiedzałeś, zawsze były po wizycie u najznamienitszych magomedyków, jakich zrodziła gruzińska ziemia, i nigdy nie obserwowałeś poprawy ich stanu, mimo że one zapewniały rozedrganymi głosami, że czują się znów jak młode boginie. Snułeś bezwstydne spekulacje na temat, co tak zaskakująco szybko podnosiło ich morale, ale uprzejmie siedziałeś cicho, spijając z ich pomarszczonych warg każde słowo. Całkiem skutecznie udawałeś, że jesteś szalenie zainteresowany ówczesnymi metodami leczenia, mimo że było (i nadal jest) zupełnie inaczej. Matka trzymała cię z dala od konowałów, od zawsze stosując wyłącznie naturalne, domowe sposoby z taką skutecznością, że ostatecznie weszło ci to w krew i nie wyobrażasz sobie, by kiedykolwiek miało być inaczej. Wiesz jednak, w końcu, Yrjä, nie jesteś ignorantem, że jeśli faktycznie zaraziłeś się smoczą ospą, nie pomogą ci na to żadne, nawet najlepsze domowe metody. W ubiegłym miesiącu naczytałeś się wystarczająco wiele ulotek na temat epidemii i sposobów szybkiego reagowania na jakiekolwiek objawy tego dziadostwa. A że nie masz czasu, by pozwolić sobie na urlopowanie, zamierzasz dmuchać na zimne i już teraz nafaszerować się porządnymi, magicznymi medykamentami. O ile w tym pełnym oczekujących biernie duchów trafisz wreszcie na kogoś, od kogo będziesz w stanie wyciągnąć pomoc choćby siłą.
I chyba powinieneś trochę częściej stosować myślenie życzeniowe, bo kiedy tylko się obracasz, żeby sprawdzić, czy po drugiej stronie korytarza znajduje się ktoś, kto wygląda na kompetentnego, zauważasz jakiegoś szczyla przemykającego pospiesznie między drzwiami i nie czekasz, aż Dola znów postanowi się do ciebie uśmiechnąć. Poprawiając pudło, by szło ci się wygodniej, ruszasz żwawo w stronę chłopaka.
- Ej, ty. Tak, do ciebie mówię, chodź tu. Jesteś na praktykach? Stażu?
Powrót do góry Go down
avatar


Kraków, Polska

jeszcze 22 lata

czysta

neutralny

student medycyny, asystent, stażysta
http://petersburg.forum.st/t1475-lukasz-odrowaz#7375 http://petersburg.forum.st/t1489-lukasz-odrowaz#7579 http://petersburg.forum.st/t1490-a-dajcie-mi-wszyscy-swiety-spokoj#7581 http://petersburg.forum.st/t1488-odrzel#7577
PisanieRe: Rejestracja   Sob 15 Wrz 2018, 12:24
Łukasza już od dawna białe ściany nie raziły. Owszem, gdyby mógł zarządziłby zmianę ich koloru bez wahania, bo nie przepadał za bielą - w końcu łatwo się brudziła - jednakże skoro obecnie nie mógł nic to też nie przejmował się tą drobnostką. Nie musiał nosić już od dawna przeciwsłonecznych okularów jak nowi, więc szedł raźnym krokiem między czekającymi petentami, których kolej jeszcze nie nadeszła. Miał parę rzeczy do zrobienia jeszcze przez godzinę, jak się streści to tylko pół i będzie mógł ruszać do domu, aby w ciszy i spokoju móc się pouczyć do egzaminów. Czekało go jeszcze pół miesiąca stresu (nie mówiąc o oczekiwaniu na wyniki) zanim będzie mógł pozwolić sobie na chociaż krótkie odsapnięcie. A nawet jemu już brakowało jakiejś rozrywki, przyjemności, po prostu czegoś innego niż nauka.
Cały dzisiejszy dzień robił za chłopca na posyłki i młodocianego asystenta jednocześnie. Oczywiście nikt nie pozwalał mu pomagać przy operacjach, jednakże nosił leki dla chorych, robił wstępne konsultacje, wypisywał zalecenia, ogólnie ułatwiał pracę bardziej doświadczonym "kolegom". Wiedział, że dopiero po egzaminach zacznie pomagać przy wszystkim, a szczególnie przy wybranej specjalizacji.
Odrowąż nie zgodziłby się z Yrją w żadnym wypadku. Uważał, że magomedycyna zrobiła olbrzymie postępy i sprawdzała się zdecydowanie lepiej niż kanapki z miodu, napary z czosnku czy jakieś ziółka, nawet magiczne. W końcu żyli w czasach, gdzie dla odzyskania kości, która zniknęła w wyniku działania czaru wystarczyło wypić odpowiedni eliksir, a co dopiero mówić o innych przypadkach!
Miał już trochę zepsuty humor zanim Anvari go zaczepił. Jakiś stary dziad zdążył na niego nawrzeszczeć, że żaden smarkacz nie będzie go pouczać nie zważając na to, że w kwestii leczenia to Łukasz miał zdecydowanie większą wiedzę. Wkurzył go też jeden lekarz podchodzący do niego jak do nieuka oraz fakt, że był głodny jak wilk po tylu godzinach biegania w tę i z powrotem, a wiadomo powszechnie, że jak Polak jest zły, to i głodny. Przemykał więc właśnie w stronę stołówki licząc, że w sumie zaraz po obiedzie będzie mógł wyjść, kiedy zaczepił go jakiś facet, który nawet nie umiał podejść do niego z szacunkiem.
Tego było dla niego za wiele, więc uznając inne priorytety od Gruzina powiedział:
- Tak, proszę poczekać - i pomknął coś zjeść nie dbając o to, z czym podszedł do niego nieznajomy. Żeby nie przyspieszać powrotu do obowiązków zamówił sobie porządny talerz pierogów ruskich. I kompot. Nie były za specjalne, ale wystarczająco zjadliwe, by ukoić jego głód i odłożyć na jakiś czas troski związane z pracą.
Dopiero po posiłku podszedł i dość opryskliwym tonem spytał:
- Słucham?
Nie zamierzał mu dawać do zrozumienia, że ma czas na głupoty. W końcu mu się spieszyło.
Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari http://petersburg.forum.st/t838-yrjana-anvari#2319 http://petersburg.forum.st/t839-violence-in-the-air#2321 http://petersburg.forum.st/t840-gnoj#2322
PisanieRe: Rejestracja   Nie 16 Wrz 2018, 20:59
Tak. Kurwa, co to niby za odpowiedź. Nie zdążasz jednak rzucić kolejnego pytania, każącego gnojkowi doprecyzować odpowiedź, bo naprawdę bardzo nie lubisz domyślać się tego, co zostaje zawieszone w próżni, a czego tak często dopuszczają się ludzie, jakby miało ich to czynić chociaż trochę atrakcyjniejszymi. Gówno prawda, tajemnice w biznesie są przereklamowane i prowadzą do niepotrzebnych nieporozumień, które koniec końców urastają do rangi przestępczych porachunków, kiedy duma któregoś z palantów napęcznieje tak bardzo, by wynieść go pod nieboskłon. Nie zdążasz, bo gnojek znika ci z oczu prędzej niż się pojawił, a tobie, jaśnie książę, jeszcze przez chwilę zostały do oglądania jedynie jego plecy i przetrawienie rzuconej bardzo szybko – odnosisz nieprzyjemne wrażenie, że trochę na odczepnego – prośby, byś tu na niego poczekał. Na szczęście, Yrjä, doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, kiedy nie powinieneś wchodzić w czyjeś kompetencje. Na całkowicie nieznanych ci wodach medycyny i szpitalnych zwyczajów czujesz się jak rozbitek dryfujący przed siebie z nadzieją, że kiedyś uda ci się trafić na jakikolwiek stały ląd, na którym mógłbyś rościć sobie prawo do bycia królem. Tutaj jednak nie zamierzasz się błaźnić, więc bez próby zatrzymania młodzika naprawdę postanawiasz zaczekać. Nie masz przecież powodów, by nie wierzyć, że chłopak zjawi się ponownie. Ostatecznie, gdyby nerwy postanowiły nie wytrzymać napięcia związanego z oczekiwaniem, zawsze możesz go zgłosić. W końcu jak wielu w takim gmachu może być stażystów i praktykantów o tak charakterystycznym wyglądzie, jak ten z którym miałeś do czynienia?
Kiedy wreszcie znów pojawia ci się na horyzoncie, zastanawiasz się nawet, czy nie poinformować go, że będzie musiał odbyć rozmowę u ordynatora za niewłaściwe zajęcie się kimś, kto potrzebuje pomocy i odejście bez choćby durnego pytania: co jest? Bez zainteresowania się, co trzymasz w pudle. To byłoby do ciebie tak bardzo podobne. Ale, na litość bogów, Yrjänä, nie masz przecież na to czasu.
- Ciężki dzień? W porządku, nie zajmę wiele czasu – zapewniasz, nawet nie decydując się odłożyć na bok, na jedno z wolnych krzesełek pudełka z tajemniczo pobrzękującymi flakonikami. – Wróciłem kilka dni temu od rodziny, gdzie kuzyn zaczął chorować na smoczą ospę i zapobiegawczo wolałbym łyknąć coś, dzięki czemu sam nie dostanę tej cholery, bo nie mam tego komfortu, żeby pozwolić sobie na chorowanie. – Kłamstwo płynie ci z ust tak swobodnie, jakby w ogóle nie istniała możliwość, że rzeczywistość może prezentować zupełnie inną prawdę niż ta, którą z taką pewnością próbujesz przeforsować. Nie pytasz, czy dałoby radę załatwić dla ciebie na boku jakieś leki – tak jawne sugerowanie tego byłoby strzałem w kolano, dlatego nie mówisz nic więcej, jedynie sugestywnie poprawiając trzymany pod pachą pakunek.
Powrót do góry Go down
avatar


Kraków, Polska

jeszcze 22 lata

czysta

neutralny

student medycyny, asystent, stażysta
http://petersburg.forum.st/t1475-lukasz-odrowaz#7375 http://petersburg.forum.st/t1489-lukasz-odrowaz#7579 http://petersburg.forum.st/t1490-a-dajcie-mi-wszyscy-swiety-spokoj#7581 http://petersburg.forum.st/t1488-odrzel#7577
PisanieRe: Rejestracja   Pon 24 Wrz 2018, 18:36
To był szpital, nie koncert życzeń albo poradnia psychologiczna, w której można się wygadać. Łukasz oszczędzał swój czas w tak dużym stopniu, jak tylko mógł. Nie zamierzał się rozgadywać, robić za miłego chłopca, którym każdy złośliwiec mógłby pomiatać, tworzyć przyjemną atmosferę, skoro i tak wszyscy uzdrowiciele mieli zapierdol i sobie na to nie pozwalali. Robił swoje, mówił oszczędnie, a w przerwach pozwalał mózgowi nabrać sił, by ten był w stanie przyjmować do siebie kolejne wiadomości, tak potrzebne mu na egzamin. Jeśli Anvari oczekiwał luksusów powinien był iść do prywatnego magomedyka.
Na całe szczęście Odrowąża i tak teraz Hotynka miała braki kadrowe - fakt, że nie zajął się od razu petentem, który powinien grzecznie czekać w kolejce na pewno by go nie dyskwalifikował w oczach ordynatora, dyrektora czy jakiegokolwiek innego ważniaka w tej placówce. Może gdyby chociaż wszystko działo się po egzaminach, gdy Polak mógłby się w stu procentach skupić na swoim stażu i pracy, po którym mógłby wrócić do domu i odsapnąć... Ale nie, teraz był czas egzaminów i Łukiego nie było stać na uprzejmości i empatię. Nad nim nikt się nie rozczulał.
Chłopak miał gdzieś co Gruzin trzyma w pudle. Póki nie trzymał go po to, aby do środka wrzucić podkradzione lekarstwa, póty miał całą sprawę gdzieś. A to wszystko z braku czasu. Gdyby jednak przypadkiem dowiedział się o narkotykach z pewnością wezwałby ochronę i poszedł dokończyć małą papierkową robotę, która mu została.
- Mam nadzieję - mruknął na jego słowa, po czym wysłuchał całej zmyślonej historyjki. Podejrzewał, że mężczyzna przed nim łgał jak z nut, bo mnóstwo razy słyszał o kuzynie, pod którym kryła się kochanka albo zabroniony przez żonę wypad na piwo, ale on nie był przecież od tego, by wyciągać prawdę.
- Proszę za mną. Jeśli musi już pan brać ze sobą te pudło proszę je podstawić przy drzwiach - powiedział, po czym ruszył do wolnej sali. Nie zamierzał ryzykować, że jakiś podejrzany typ ukradnie lekarstwa, włoży je do pudła postawionego obok nogi złodziejaszka, wyniesie, a potem wszystko będzie na niego.
A jak będzie robił problemy najwyżej zawoła ochronę i zajrzy do pudła, wtedy powinien się szybko pozbyć kłopotu.
- Proszę się rozebrać. Jakieś objawy pan zauważył? - spytał, gdy już weszli do środka. Nie chciał się nad nim rozdrabniać.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Rejestracja   
Powrót do góry Go down
 
Rejestracja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: