Навигация

Sala nr 28
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Sala nr 28

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieSala nr 28   Pią 03 Lut 2017, 16:06
Sala nr 28

W sali znajduje się szereg łóżek zasłoniętych jasnymi kotarami oraz nocnych szafek z lampką. Wyraźnie widać starania pielęgniarek, które starają się dbać, by w pomieszczeniu panowała przytulna i przyjazna atmosfera. Na kafelkowanych ścianach znajdują się pojedyncze obrazy przedstawiające głównie krajobrazy oraz martwą naturę. Pokój jest utrzymany w białej kolorystyce, w powietrzu zaś unosi się delikatny zapach lekarstw i świeżych eliksirów.

Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

29 lat

półkrwi

neutralny

łowca czarownic i magicznych stworzeń
http://petersburg.forum.st/t721-marek-habel http://petersburg.forum.st/t723-marek-habel http://petersburg.forum.st/t725-nie-ma-swietych-bez-grzesznikow#1559 http://petersburg.forum.st/t724-bez#1558
PisanieRe: Sala nr 28   Sob 10 Cze 2017, 20:13
Słońce dopiero zaczynało coraz pewniej zawłaszczać dla siebie kolejne fragmenty nieba, znacząc je różowym gradientem i odbijając się złociście w szybach okien wysokich bloków, kiedy pewnym krokiem przemierzałeś petersburskie ulice w drodze do kwatery Białej Gwardii. To miał być kolejny dzień pozbawiony emocjonujących wydarzeń – całodniowe, rutynowe szkolenie przed misją zleconą przez Ministerstwo Magii. Byłeś gotów ją sobie darować, gdyby nie przemożna chęć wyrwania się na kilka dni z miasta (od miasta; od ludzi, których nie chcesz widzieć, a na których wpadasz niebezpiecznie często), choć niekoniecznie tam, gdzie chciano was wysłać. Schwytanie i przebadanie sirinów, pilnujących Chatangi. Podanie eksperymentalnej szczepionki najsilniejszym i najzdrowszym osobnikom. O ile siostry alkonostów nie stanowią dla ciebie problemu, o tyle gorzej zapatrujesz się na przebywanie w pobliżu jednego z największych i źle osławionych magicznych więzień na terenach Federacji Rosyjskiej. Jesteś przekonany, że gdybyś miał alergię na magię, nie zdołałbyś przeżyć tam choćby kwadransa. W grę nie wchodziły jednak żadne wymówki, stawka jest na tyle wysoka, byś bez zawahania postawił wszystko na jedną kartę.
Tyle że los ostatnimi czasy niechętnie lubi się do ciebie uśmiechać, o czym boleśnie przekonujesz się już po niecałych dwóch pierwszych godzinach szkolenia. Zielonkawe zabarwienie skóry na dłoniach jeszcze udawało ci się skutecznie maskować, samemu będąc przekonanym, że może to ślady po tuszu. Jednak nieoczekiwane pojawienie się wysypki ani nie uszło uwadze przebywających w pomieszczeniu osób, ani też nie udało ci się tak łatwo uspokoić swoich towarzyszy, bagatelizując problem i zwalając winę na niezliczoną ilość stworzeń, z którymi ostatnio miałeś do czynienia. Ostatnie tłumaczenie właściwie jedynie zaogniło całą sytuację, finalnie doprowadzając cię przed jedną ze szpitalnych sal na oddziale zakażeń niebezpiecznych.
- To nie jest konieczne – burczysz pod nosem w stronę Yanevy, nawet nie racząc spojrzeć na zastępcę komendanta.
Szopka, jaką odstawili, będzie ich więcej kosztowała, niż to w ogóle potrzebne.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala nr 28   Sro 14 Cze 2017, 08:42
Także dla Dunji miał być to dzień jak co dzień. Cały dzień spędzony poza domem nie był w końcu niczym niezwykłym kiedy pracowało się dla Białej Gwardii, a szkolenie samo się nie zorganizuje. Już sam fakt, że trzeba poczekać na ewentualnych spóźnialskich jest irytujący. Kto to widział żeby tak bardzo nie szanować czyjejś pracy?
Mimo gotowych instrukcji Yaneva w końcu musiała jednak je wpierw przeczytać, rozwiać ewentualne wątpliwości i ogólnie dopilnować z kolegami po fachu, by wszystko się odbyło jak należy. Tymczasem sporo rzeczy szło po nie ich myśli. Pomijając, że dużo osób sobie szkolenie olało marnując pieniądze podatników – co w końcu zdarzało się nagminnie – a część przyszła zupełnie nieprzygotowana, mimo wysłanych listów ze wszelkimi informacjami okazało się, że jeden z przybyłych ma parę objawów charakterystycznych dla smoczej ospy.
Smoczej ospy!
Dunja takich nieodpowiedzialnych ludzi wsadziłaby do Chatangi, aby popamiętali. Toż to oznaczało narażanie jej ludzi na niebezpieczną chorobę, a przy okazji potencjalnego chorego, który zignorował objawy. Skrajna głupota. Każdy wie, że lepiej zapobiegać niż leczyć, a jak już się zachoruje zacząć leczenie jak najszybciej.
Jego tłumaczenie wręcz wskazywało, że jegomość mógł na to całe świństwo wręcz bez problemu zachorować, tak więc kobieta bez wahania zgarnęła go do Hotynki. Nawet pozornie spokojna recepcjonistka słysząc o jej podejrzeniach szybko odesłała ich do Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych, a pielęgniarka kazała wejść do sali, gdzie teraz razem siedzieli. W końcu Dunja musi coś napisać w raporcie, więc powinna zobaczyć jak to się skończy. A jak się okaże, że mężczyzna jest zdrowy to go zwolnić ze szkolenia lub z powrotem na nie zabrać.
- Ależ jest - prychnęła. Jeszcze pyskuje!
Dunja wstała i podeszła do obrazu z martwą naturą. Chciała się czymś zająć nim przyjdzie uzdrowiciel. Miała nadzieję, że szybko się z tym uporają. Bez względu na wynik i możliwość zarażenia także jej. Nie narzekałaby, ostatnio miała taki nawał pracy, że chętnie by się gdzieś położyła.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala nr 28   Nie 18 Cze 2017, 16:47
Konstanty ma dzisiaj bardzo ciężki dzień. Od rana wciąż nie miał chwili dla siebie, by wypić choćby filiżankę kawy, jednak stara się ze wszystkim uwinąć, gdyż chciałby wyjść dzisiaj wcześniej z pracy. Dobrze wie, że zbliża się jego ślub z Anną, dlatego też w końcu powinien wziąć wolne i pomóc jej z przygotowaniami, ale w związku z nadmiarem pacjentów w Hotynce nic się na to nie zapowiada. Poza tym, jutro obowiązkowo musi udać się do Jadwigi, ma nadzieję, że to ostatnie spotkanie odnośnie przymiarek –  Konstanty szczerze ich nienawidzi. Z zamyśleń o życiu prywatnym szybko wyrwała go recepcjonistka, która poinformowała Wrońskiego o przybyciu Dunji Yanevy. Czym prędzej więc popędził w kierunku sali nr 28, przy okazji zastanawiając się, czy coś jej się stało. Nie zdziwiłby się, w końcu ze względu na pracę zastępcy komendanta w Białej Gwardii jest nieustannie narażona na niebezpieczeństwo. Oby jednak nie było to nic poważnego, zwłaszcza że przecież Konstanty bardzo lubi Dunję. Uśmiecha się do niej po przyjacielsku, przeprasza za małe spóźnienie, po czym szybko zadaje pytanie:
- Dunju, co cię tutaj sprowadza? – Konstanty zdaje się być lekko zaskoczony jej wizytą, gdyż kobieta wygląda mu na okaz zdrowia. Dopiero po chwili zwraca uwagę na towarzysza, z którym tutaj chyba przyszła. Wroński skądś kojarzy jego twarz, lecz w tym momencie ma problem, by przypasować ją do konkretnego imienia i nazwiska. Niemniej jednak od razu zauważa zielone zabarwienia i zmiany skórne na ciele mężczyzny, co może oznaczać tylko jedno. Smocza ospa. Konstanty nie jest szczególnie zaskoczony, to kolejny przypadek w ciągu ostatnich kilku dni, dlatego wkrótce najprawdopodobniej będzie trzeba poinformować magiczne media o tej niebezpiecznej epidemii. Zdaje się, że od parunastu lat nie było w Rosji takiego wysypu chorych czarodziejów na smoczą ospę. – Aha. Już widzę. Proszę się rozebrać i usiąść – dodaje po chwili, wskazując ręką na łóżko po prawej stronie sali. Zamyka za sobą drzwi, po czym cierpliwie czeka, aż towarzysz Dunji wykona jego rutynowe polecenie. – Na początek pańska godność. Proszę też opisać bardzo dokładnie wszystkie objawy. – Wroński musi się upewnić, by postawić słuszną diagnozę, mimo że jego wstępna ocena nie pozostawia mu żadnych złudzeń.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

29 lat

półkrwi

neutralny

łowca czarownic i magicznych stworzeń
http://petersburg.forum.st/t721-marek-habel http://petersburg.forum.st/t723-marek-habel http://petersburg.forum.st/t725-nie-ma-swietych-bez-grzesznikow#1559 http://petersburg.forum.st/t724-bez#1558
PisanieRe: Sala nr 28   Nie 18 Cze 2017, 21:26
Nie rozumiesz, o co tyle hałasu. Po pierwsze: to wcale nie musi być smocza ospa. Istnieje co najmniej pięć innych chorób, bardziej lub mniej groźnych, o niemal identycznych objawach. Jakiś czas temu likwidowałeś siedlisko białych ludzi, mało prawdopodobne, że jednemu z tych szkodników udało się zakamuflować w połach twojego płaszcza, jednak nie można wykluczyć opcji, że to on może być sprawcą całego zamieszania, zarażając cię bagnianką. A może to jedynie reakcja alergiczna na wodnikową roladę, na zamówienie której pokusiłeś się poprzedniego wieczora. Po drugie: nawet jeżeli to jednak ospa, nie wydaje ci się, by tak wyraźne sygnalizowanie zaniepokojenia było właściwe. Przede wszystkim należałoby unikać jak ognia wywołania paniki, o którą obecnie wcale nietrudno. Ludzie ostatnimi czasy są już wystarczająco znerwicowani – jeszcze dobrze nie rozeszła się po kościach sprawa z wybuchem w Muzeum Sztuki Magicznej, a znowu dało się zauważyć w gazetach kolejne zatrzęsienie artykułów traktujących o nieubłaganie zbliżającym się końcu świata. Przy nim smocza ospa była niczym uciążliwe, choć niegroźne przeziębienie. Ale co ty możesz wiedzieć. Nie będziesz uczyć ojca dzieci robić. Dlatego zbywasz milczeniem prychnięcie Yanevy – mimo wszystko nie chciałbyś podpaść jej jeszcze bardziej, a odnosisz nieodparte wrażenie, że to ostatecznie do niej należy decyzja o tym, czy udzieli ci pozwolenia na kontynuację szkolenia.
Gdy wreszcie na horyzoncie pojawia się jeden z uzdrowicieli, kiwasz mu na przywitanie głową. Konstantego Wrońskiego kojarzysz jeszcze z czasów szkolnych, choć to w przeciągu parunastu ostatnich miesięcy miałeś okazję mijać się z nim częściej na korytarzach Hotynki, niż ongiś w murach Koldovstoretz.
- Marek Habel – odpowiadasz krótko, a przed wykonaniem polecenia, zerkasz jeszcze przelotnie to na Wrońskiego, to na panią komendant, szybkimi ruchami rozpinając guziki koszuli, a następnie ściągając podkoszulek. Wahasz się chwilę, nim decydujesz się zsunąć spodnie. Nie byłeś do tej pory sam stwierdzić, jak rozległa jest wysypka oraz czy poniżej pasa również pojawiły się zielonkawe plamy. W innych okolicznościach, w obecności innej kobiety zapewne cała sytuacja byłaby co najmniej niestosowna, jednak śmiesz powątpiewać, by od tylu lat otoczoną mężczyznami Yanevę ruszył widok kolejnego pół-nagiego młodzika. – Zielone przebarwienia skóry na dłoniach, przedramionach i kolanach oraz wysypka. Nie swędzi, nie piecze, właściwie wcale jej nie czuję – dodajesz jeszcze, mając nadzieję, iż za moment nie okaże się, że nie będziesz mógł wytrzymać podskórnego bólu w miejscu występowania wykwitów.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala nr 28   Wto 20 Cze 2017, 15:37
Kobieta z lekka obawiała się, że przydzielonemu im magomedykowi nie będzie się spieszyć. Na szczęście nie czekali za długo na uzdrowiciela, który szybkim, a przez to mocno słyszalnym krokiem wkroczył do sali numer dwadzieścia osiem. Dunja odwróciła się od obrazu słysząc skrzypnięcie drzwi. W innych okolicznościach pewnie by się ucieszyła - w końcu przyszedł niezawodny Konstanty Wroński! - jednakże była już wystarczająco zdenerwowana wydarzeniami dzisiejszego dnia. Choćby chciała, nie mogła się uśmiechnąć, starała się więc utrzymać pokerowy wyraz twarzy. Wiedziała, że Wroński ma dużo do roboty, w końcu gazety aż huczą na temat jego zbliżającego się ślubu. A przynajmniej Avoska. Nie musiał jeszcze przejmować jej problemów.
Nie chcąc, by usłyszał jej zdenerwowany ton wskazała palcem na łowcę magicznych stworzeń, którego najwyraźniej dla odmiany coś złapało. Nie musiała na szczęście nic mówić, Konstanty zrozumiał, co sprowadziło ich do Hotynki i natychmiast zajął się Markiem.
Kiedy mężczyzna rozebrał się do badania Dunja przyjrzała się jak rozległa jest wysypka. Co jak co, ale nie była już dziewczęciem ze wstydem patrzącym na ciała facetów, tylko zastępcą komendanta odpowiedzialną za przebieg szkolenia i napisanie raportów. Fakt, że Habel miał wykwity w tylu miejscach wcale jej się nie podobał, jednakże próbowała zapamiętać jak najwięcej z badania, jeśli musiała by je opisać z mniejszymi lub większymi szczegółami.
- Myślisz, że to może być smocza ospa? Trochę zdążył posiedzieć z nami na szkoleniu. Wolałabym, żeby przypadkiem nie pozarażał mi wszystkich uczestników - spytała już spokojniejsza, nawet nie myśląc o tym, że sama mogła zostać zarażona. Yaneva nie miała pojęcia z jaką łatwością (a może trudnością?) przenosi się ta choroba, wiedziała jednak, że taka epidemia rozpoczęta na jej "warcie" może zostać raczej źle odebrana. Tym bardziej, że wszystko odbyło się z powodu misji od Ministerstwa Magii.
- Myślisz, że powinnam tutaj przysłać potencjalnych zarażonych? Jeśli trzeba wyślę sowę - dopytała wiedząc, że jeśli do tego dojdzie przygotowania okażą się klapą i to nie tylko dla niej.
Ech, gdyby była ministrem wprowadziłaby prawo badania się na choroby zakaźne przed takimi wydarzeniami!
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala nr 28   Sro 28 Cze 2017, 12:25
Ludzie nie rozumieją, o co tyle hałasu, często bagatelizując jakiekolwiek objawy i w rzeczywistości nie zdając sobie sprawę, że smocza ospa wciąż może być śmiertelna. Choć lek na nią wynaleziono na początku XVI wieku, to po dziś dzień pozostaje bardzo niebezpieczną chorobą, którą wyjątkowo ciężko jest wyleczyć w zaawansowanym stadium. Konstanty, mimo że jest młodym uzdrowicielem, miał z nią styczność nie raz i nie dwa – po raz pierwszy spotkał się ze smoczą ospą we Włoszech, gdy jeszcze nabierał fachu pod okiem doświadczonych magomedyków. Dziś wie, jak sobie z nią poradzić, choć niepokoi go to, że to kolejny przypadek w ich szpitalu. A po dokładnych oględzinach Marka jest już przekonany o słuszności swojej diagnozy. W dodatku Wroński niespodziewanie przypomina, gdzie miał okazję go poznać. Nie dość, że zna Habla jeszcze z czasów Koldovstoretz, to przecież ostatnio wykonywał kilka zleceń dla Hotynki. Wroński tak naprawdę nigdy nie miał z nim większego kontaktu, co nie jest niczym dziwnym, biorąc pod uwagę ich pochodzenie, ale przecież nie zmienia to faktu, że go kojarzy.
- Panie Hablu, to nie wygląda ciekawie. Wysypka jest naprawdę rozległa – stwierdza z powagą w głosie Wroński, po czym każe odwrócić się Markowi do niego plecami. – Widzisz, droga Dunju, dobrze, że go przyprowadziłaś. To na pewno smocza ospa. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. – W międzyczasie Konstanty czym prędzej przywołuje swoją stażystkę Velikę, prosi ją, aby przyniosła mu lekarstwo i czeka na nią cierpliwie. Wsłuchuje się dokładnie w słowa Yanevy, dalej spoglądając na Habla. – Myślę, że to nie najgorszy pomysł. Nie wydaliśmy jeszcze specjalnego oświadczenia w magicznych mediach, ale kolejny pacjent potwierdza nam epidemię smoczej ospy. To nie pierwszy taki przypadek w ostatnich dniach, dlatego też byłbym ci bardzo wdzięczny, gdybyś przysłała tu swoich gwardzistów na kontrolę. Objawy mogą pojawić się po tygodniu od zarażenia, ale łatwo ją wyleczyć, jeśli na ciele nie ma żadnej wysypki – tłumaczy powoli Konstanty, wzdychając cicho pod nosem. Niestety Wroński nie ma dla niego dobrej wiadomości: będzie musiał spędzić co najmniej dwa tygodnie w Hotynce. Z tą informacją zamierza jednak jeszcze poczekać do momentu przyjścia jego stażystki.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

29 lat

półkrwi

neutralny

łowca czarownic i magicznych stworzeń
http://petersburg.forum.st/t721-marek-habel http://petersburg.forum.st/t723-marek-habel http://petersburg.forum.st/t725-nie-ma-swietych-bez-grzesznikow#1559 http://petersburg.forum.st/t724-bez#1558
PisanieRe: Sala nr 28   Czw 06 Lip 2017, 21:43
Jak duch. Czujesz się jak jebany duch. Wymiana zdań między Yanevą, a Wrońskim sieka cię niczym tępy nóż składniki na sałatkę. Masz wrażenie, jakby z góry założyli, że wszystko to, cała zaistniała sytuacja, jest wyłącznie twoją winą. Jakbyś miał obowiązek perfekcyjnie rozpoznawać objawy każdej z nękających cię chorób i sam zawczasu zapobiegać ich rozprzestrzenianiu. Ha, pewnie i byś potrafił to zrobić, gdybyś tylko mógł poszczycić się nieco obszerniejszą wiedzą z zakresu magomedycyny czy lecznictwa jako takiego.
Tymczasem stoisz w tej sterylnej celi, odwrócony teraz plecami do swojej tymczasowej przełożonej i uzdrowiciela, zastanawiając się, kiedy wreszcie któreś z nich podejmie jakiejś bardziej zdecydowane kroki, nie sądzisz bowiem, by lekarstwo, po jakie posłał Wroński, było ostatecznym rozwiązaniem. Zwłaszcza, skoro chorobę wyleczyć łatwo jedynie, przed wystąpieniem wysypki. I wtedy uświadamiasz sobie, że nie podzieliłeś się z Konstantym wszystkimi informacjami dotyczącymi objawów. Albo zwyczajnie nie znasz się na przebiegu tej zarazy. Odwracasz się nieoczekiwanie w jego stronę ze skrzyżowanymi na piersi rękoma.
- Mówisz, że objawy mogą wystąpić do tygodnia od zarażenia. A więc jakie to objawy? Co pierwsze może wskazać na zarażenie się smoczą ospą? – pytasz z żywym zainteresowaniem, chcąc najpierw zweryfikować swoje przypuszczenia. Może poza główną przyczyną niespodziewanej wizyty w Hotynce, zainfekowałeś się czymś jeszcze, co wzmaga objawy pierwszej choroby. – I mogę się już ubrać? – dodajesz jakby nigdy nic.
Bycie na wpół roznegliżowanym wcale by ci nie przeszkadzało, gdybyście znajdowali się w gabinecie lekarskim – przebywacie jednak w sali chorych, do której może wejść absolutnie każdy, a niekoniecznie widzi ci się paradowanie w slipach przed nieznajomymi. Gros blizn zdobiących twoje ciało może wzbudzić niepotrzebne zainteresowanie tudzież zostać źle odebrane. A nie potrzeba ci więcej rozgłosu.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala nr 28   Wto 11 Lip 2017, 13:40
Dunja westchnęła ciężko słysząc diagnozę. Całe szkolenie - lekko mówiąc - poszło się bujać. Okazało się klapą. Dobrze, że cała ta sytuacja nie była znana opinii publicznej, bo zarówno Biała Gwardia jak i Ministerstwo Magii wypadło by co najmniej głupio. No, chyba że za bardzo brała do siebie całą sytuację. Miała do tego tendencję, w końcu dużo poświęciła dla swojej kariery.
Kiedy młodzian zaczął się dopytywać o pierwsze objawy Dunja słuchała uważnie próbując dopatrzeć się u siebie jakiś zmian. Jednakże czy można coś wykryć, gdy zarażenie nastąpiło najwyżej kilka godzin wcześniej? Nie sądziła. Po wysłuchaniu Konstantego postanowiła spełnić jego prośbę.
- Jeśli to coś pomoże zaraz wyślę list, by ich tu przysłali - jak powiedziała tak zrobiła. Idąc za wskazówkami hotynkowych stażystów i za odpowiednim pozwoleniem wysłała orła spisując krótko i treściwie wszystkie informacje - od faktu, że Marek Habel przyszedł na szkolenie ze smoczą ospą, przez stwierdzenie, że najpewniej całe szkolenie będzie musiało zostać odwołane aż po prośbę, by przysłać wszystkich przybyłych na szkolenie, aby uzdrowiciele mogli ich przebadać. Starała się specjalnie nie rozwlekać tylko opisać całą sytuację jakby to był raport.
Potem wróciła do sali numer dwadzieścia osiem. Z góry poinformowała Wrońskiego, że list wysłała, a w razie odpowiedzi kiedy potencjalni chorzy zostaną przysłani ma się dowiedzieć osobiście - w końcu zapobiegawczo o to zadbała. Wiedząc, że sama należy do grupy ryzyka jeśli chodzi o smoczą ospę spytała:
- Czy jest coś co powinnam zapobiegawczo wziąć? Albo zostać na obserwacji? - niepokoiło ją, że jest na to duża szansa. W końcu miała widzieć się jutro z rodziną. Zawsze ciężko jej było zebrać wszystkie dzieci jednego dnia razem na "tradycyjny", rodzinny obiad. W sumie nic dziwnego, mogły się czuć jak na przesłuchaniu, jednakże Dunja chciała w ten sposób zawczasu wybadać czy nie powinna im jakoś pomóc. A oni tego nie doceniali.
Niewdzięcznicy.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala nr 28   Sro 26 Lip 2017, 19:43
- Panie Hablu, jeśli chodzi o objawy smoczej ospy to najczęściej pojawia się zielona wysypka, która czasem gdzieniegdzie przybiera fioletową barwę. Często, choć też nie zawsze, towarzyszą temu iskry z nosa podczas kichania, a na twarzy pojawiają się małe dzioby. Zupełnie jak u pana, wystarczy spojrzeć tutaj. – W tym momencie przywołuje do siebie Dunję, by uważnie zerknęła na Marka i potwierdziła jego słowa, po czym ręką pokazuje na miejsce w okolicach prawego ucha mężczyzny. Choć niewielkiego dzioba jeszcze nie było do końca widać, to mocno zaczerwienione miejsca wskazywały na to, że zaraz się pojawić. A to nie będzie przyjemne. Mimo że Konstanty osobiście nigdy nie chorował na smoczą ospę, to jednak jest świadomy tego, że pojawianie się zmian skórnych – zwłaszcza związanych z magicznymi stworzeniami – jest szczególnie bolesne. Wtem do gabinetu wchodzi jego stażystka wraz z lekarstwem dla Dunji i Marka. W sam porę, myśli sobie Konstanty, po czym przytakuje głową, słysząc kolejne pytanie. – Tak, proszę się ubrać i to wypić. Za chwilę przeniesiemy się do innej sali, gdzie uzdrowiciele podają panu resztę leków. Niestety, nie mam też zbyt dobrej wiadomości. Dwa tygodnie w Hotynce to minimum. – Wroński podaje mężczyźnie fiolkę z obrzydliwie pachnącym specyfikiem o szmaragdowym kolorze, ze spokojem czekając aż wykona jego polecenie.
- Wyślij jak najszybciej – mówi po chwili zastanowienia Konstanty, spoglądając to na Dunję, to na Marka. To niezwykle poważna sprawa, której zdecydowanie nie należy lekceważyć, zwłaszcza w obliczu kolejnych zarażonych czarodziejów. Takim sytuacjom należy zapobiegać. Czasem zdarzały się zachorowania na smoczą ospę, jednak zwykle były one pojedyncze i bardzo rzadkie, w różnych odstępach czasu. Tym samym nie przypomina, by w ostatnich latach odnotowano aż tyle przypadków co w ubiegłych tygodniach. – Tak, o to się akurat nie musisz martwić, Dunju. Na wszelki wypadek dostaniesz maść, podobnie jak za moment pan Habel, którą stosujemy przy zaawansowanym stadium smoczej ospy. Jest bardzo silna, dlatego też ryzyko, że pojawią się u ciebie objawy są znikome. Z mojej strony to na razie wszystko. Zaraz przyjdą tu inni uzdrowiciele. Macie jakieś pytania? – zastanawia się Konstanty, po czym gestem dłoni odsyła z sali stażystkę, by zawołała personel.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

29 lat

półkrwi

neutralny

łowca czarownic i magicznych stworzeń
http://petersburg.forum.st/t721-marek-habel http://petersburg.forum.st/t723-marek-habel http://petersburg.forum.st/t725-nie-ma-swietych-bez-grzesznikow#1559 http://petersburg.forum.st/t724-bez#1558
PisanieRe: Sala nr 28   Pią 28 Lip 2017, 15:01
Słuchając uważnie słów medyka, próbujesz przypomnieć sobie, czy mogłeś w ciągu ostatnich dni zaobserwować u siebie wystąpienie któregoś z podanych objawów zarażenia smoczą ospą. Próżny trud. Wysypka pojawiła się dopiero podczas szkolenia. A choćbyś przez cały ten czas bujał głową w chmurach, nie byłoby możliwości przeoczenia kichania iskrami – pomieszkując w drewnianej cerkwi i pracując akurat z dość delikatnymi surowcami musiałeś wyjątkowo uważać, by niczego nie uszkodzić i nie wzniecić pożaru. Redzie natomiast bez wątpienia nie umknęłoby, gdybyś któregoś razu zaszczycił ją w nie wyjściowym stanie – z zaczerwienieniami i dziwnymi dziobami; nie wypuściłaby cię poza zakrystię, dopóki całego ciebie nie pokryłaby swoimi mazidłami. Aż do teraz cieszyłeś się więc perfekcyjną kondycją zdrowotną i wolałbyś, żeby tak pozostało, jednak dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że wysypki nie można tak szybko się pozbyć. Jest ci to bardzo nie na rękę – nie masz takiego luksusu, by pozwolić sobie na chociaż dzień niedyspozycji – ale mimo to postanawiasz zdać się na osąd Wrońskiego. To on tu jest specem od zakażeń niebezpiecznych, zatem zapewne cokolwiek zaleci, będzie to jedyne słuszne rozwiązanie.
Kiwasz krótko głową, oznajmiając że zrozumiałeś polecenie. Po twoim wcześniejszym, butnym zachowaniu nie ma już śladu, co może zadowalać Yanevę. Sięgasz po podany ci przez Konstantego wywar, nawet z takiej odległości czując drażniący zapach eliksiru. Co cię nie zabije, to cię wzmocni, powtarzasz sobie w myślach. I jednym haustem wlewasz sobie w gardło przyszykowany napar, prawie się nim krztusząc, kiedy Wroński kontynuuje swoją wypowiedź.
- Dwa tygodnie?! – wykrztuszasz, gdy udaje ci się przełknąć miksturę. Z kącików ust prędko wycierasz jej pozostałości koszulą, którą na siebie nakładasz. – Tydzień to za długo, choć jeśli trzeba, możecie mnie tu tyle trzymać. Przystanę też na wizyty kontrolne, ale mowy nie ma, bym spędził tutaj bezproduktywne dwa tygodnie – stawiasz swoje warunki, nie bez cienia gniewu i niedowierzania w głosie. Szlag trafił opanowanie, na jakie udało ci się pokusić przez parę minut. W złości zakładasz kolejne fragmenty ściągniętej garderoby, nie racząc nawet zerknąć w stronę uzdrowiciela. W życiu nie pomyślałbyś, że kiedykolwiek będziesz musiał zgadzać się na faszerowanie siebie magicznymi medykamentami. Prędzej podciąłbyś sobie gardło niż przełknął kolejną porcję eliksiru.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala nr 28   Nie 30 Lip 2017, 17:15
Gdy Konstanty opowiadał o objawach smoczej ospy Dunja zastanawiała się czy nie pojawił się u niej któryś z tych objawów. Jednakże przez te kilka godzin na pewno nie mogło do nich dojść - w końcu wyglądało na to, że Marek nawet nie wiedział o swoim zarażeniu, dopóki nie poszedł na szkolenie. Więc albo objawy po pewnym okresie pojawiają się nagle i szybko, albo powoli, niemal niezauważalnie. W obu przypadkach nie było cienia szansy, by jakiekolwiek dzioby czy wysypka się u niej pojawiły.
Gdy Habel znów się oburzył Yaneva wręcz zgromiła go wzrokiem. Nie rozumiała, jakim cudem niektórzy tak łatwo ignorują polecenia. Gdyby Marek sam był lekarzem rozumiała by stawianie warunków, ale w tej sytuacji...
- A kim ty jesteś by stawiać warunki? - spytała nie wytrzymując. Ją też cała ta sytuacja stresowała, wiedziała jednak, że są rzeczy, na które zwyczajnie nie ma się wpływu. - Słyszysz, że w tej chwili sytuacja jest ciężka i grozi nam epidemia. Jeśli Konstanty mówi, że masz zostać dwa tygodnie to oznacza, że musisz zostać dwa tygodnie, zna się na rzeczy. Zresztą dla swojego widzimisię nie można pozwolić, byś zaraził jeszcze kogoś - stwierdzając, że nic więcej nie doda, a i powinna pozwolić Wrońskiemu na wyjaśnienie spokojnie swojej opinii (co wyglądała niemal jak zabieg psychologiczny nazywany przez mugoli "dobry glina i zły glina") wyszła wysłać list.
Po powrocie i usłyszeniu, że dostanie maść odniosła wrażenie, że akurat ona będzie mogła wrócić do domu, wolała jednak się upewnić.
- To oznacza, że jak już zostanę nią wysmarowana mogę wrócić do domu, tak? Bo jeśli nie muszę wysłać jeszcze kilka listów - naprawdę nie uśmiechało jej się odwoływanie jutrzejszego, rodzinnego spotkania. Jednak skoro objawy miały się prawdopodobnie nie pojawić to nie powinna też zarażać, prawda? - Powinnam jakiś czas unikać kontaktu z ludźmi czy w moim przypadku raczej nie przekażę dalej choroby?
Odwróciła się słysząc otwierające się drzwi. Stażystka poinformowała Konstantego, że dotarł orzeł z siedziby Białej Gwardii informujący, że za niedługo powinni przybyć na kontrolę potencjalni zarażeni.
- Nareszcie - skomentowała.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala nr 28   Pią 04 Sie 2017, 01:20
- Ja nie żartuję. Jeżeli chce pan zostać pierwszym czarodziejem, którego w ostatnich latach smocza ospa zabrała do grobu, to tam są drzwi – odpowiada poważnym głosem Konstanty, pokazując ręką w kierunku wyjścia i patrząc to na Marka, to na Dunję. Choć Wroński nie ma siły się z nikim użerać, to wie, że z pomocą Yanevy na pewno uda mu się go tutaj zatrzymać. – To niebezpieczna choroba, której nie należy lekceważyć. Owszem, istnieje na nią lekarstwo, ale chwilowa kwarantanna jest w tym przypadku niezbędna. Nie możemy sobie pozwolić na kolejnych zarażonych czarodziejów, których wciąż przybywa. Nie ukrywając, panie Hablu, sprawa jest poważna. Tak naprawdę nie znamy jej epicentrum. Pracujemy nad tym, co nie zmienia faktu, że powinien pan pozostać w szpitalu – tłumaczy ze spokojem uzdrowiciel i wzdycha cicho pod nosem, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Z jednej strony Konstanty w ogóle mu się nie dziwi, gdyż osobiście nienawidzi marnotrawić czasu (którego zresztą nie ma zbyt wiele, więc zawsze musi wszystko planować z kilkudniowym wyprzedzeniem) i zapewne sam protestowałby na miejscu Marka, a z drugiej – powinien uszanować jego słowa. W międzyczasie Yaneva wyszła wysłać orła do Białej Gwardii, po czym szybko wróciła do sali.
- Tak, możesz wrócić do domu, Dunju. I spokojnie, myślę, że na razie nie ma potrzeby, byś musiała zaszczycić nas swoją obecnością jak pan Habel. Jednak jeśli obawiasz się o zdrowie to dodatkowo mogę dać ci eliksir, który nie tylko sprawi, że poczujesz się lepiej, ale i powstrzyma ewentualne zakażenie. Mimo wszystko, maść z dodatkiem żywokostu, którą najczęściej stosujemy, by powstrzymać pierwsze zmiany skórne czy zwalczyć smoczą ospę, jest bardzo silna. Jak widzisz, mnie nic nie jest, choć przy tak częstym kontakcie z pacjentami i rozmaitymi chorobami potrzebuję jeszcze innych medykamentów, które wspomagają moją odporność, ale to akurat zupełnie inny temat – kończy swoją wypowiedź w tym samym momencie, w którym stażystka wchodzi do sali i informuje go o wiadomości zwrotnej ze strony Białej Gwardii. Konstanty klaszcze w dłonie i z lekkim uśmiechem zwraca się w kierunku kobiety. – Bardzo ci za to dziękuję. To dla nas szalenie istotne – mówi po chwili Wroński, mając nadzieję, że czym prędzej uda im się powstrzymać tę nieznośną epidemię.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

29 lat

półkrwi

neutralny

łowca czarownic i magicznych stworzeń
http://petersburg.forum.st/t721-marek-habel http://petersburg.forum.st/t723-marek-habel http://petersburg.forum.st/t725-nie-ma-swietych-bez-grzesznikow#1559 http://petersburg.forum.st/t724-bez#1558
PisanieRe: Sala nr 28   Pią 04 Sie 2017, 20:30
Tyradę Yanevy i Wrońskiego przyjmujesz z beznamiętnym wyrazem twarzy, przez cały ten czas nawet na nich nie spoglądając, a jedynie kompletując resztę garderoby. Kiedy ostatni guzik koszuli jest już zapięty, drzwi od sali trzaskają, oznajmiając wyjście pani komendant, której na odchodne pokazujesz uprzejmie środkowy palec. Jak dziecko. Tylko kim ona, kurwa, jest, żeby zwracać się do ciebie takim tonem i uważać, że ma nad tobą jakąkolwiek władzę. To, że sprawuje pieczę nad szkoleniem i trzęsie całą Białą Gwardią nie znaczy, że ma w garści każdego innego obywatela. Nie podlegasz pod Ministerstwo, nie podlegasz pod Gwardię, nawet Starszyzna niespecjalnie powinna ci nadskakiwać – w końcu nie najlepiej wyszłaby na zastraszaniu wyborców. Z własnej, nieprzymuszonej woli (i dla pieniędzy) pozwoliłeś sobie na sięgnięcie po to zlecenie. I dano ci je, ponieważ każdy z tych gnojków zdaje sobie sprawę, że trudno byłoby im znaleźć lepszego łowcę niż ty.
- W porządku – odzywasz się wreszcie, bezceremonialnie podchodząc do drzwi. Jeżeli chcą cię tu zatrzymać na dłużej niż wyraziłeś zgodę, muszą zrobić to siłą. W drodze do domu miniesz co najmniej dwóch magomedyków o nagannej reputacji i błyskawicznym sposobie działania, z asortymentem dużo szerszym niż oferuje Hotynka. Albo umrzesz od ich specyfików, albo zabije cię choroba, na jedno wychodzi. – W takim razie do zobaczenia po drugiej stronie. Bo dwutygodniowa kwarantanna przy możliwościach, jakie daje wam wyposażenie szpitala to kpina. Skoro nie zabiła mnie bazyliszkowa gorączka, ze smoczą ospą też sobie poradzę.
Nie zdążasz jednak wyjść z pomieszczenia: tuż przed tym, jak chwytasz klamkę, drzwi znowu się otwierają i do środka wchodzi Dunja, zagradzając ci drogę wyjścia i nie bardzo mając ochotę się przesunąć. Jakby odczytała z napiętej atmosfery, twojej pozycji i wyrazu twarzy Wrońskiego, co się szykuje. Kręcisz ze zrezygnowaniem głową. Nie rozumiesz, wcale nie rozumiesz, dlaczego oboje są tak uparci. Nie jesteś w stanie pojąć, jakim cudem, będąc tak rozwiniętymi technologicznie, posiadając specyfiki, o których nikomu się nie śniło, nie potrafiliby w ciągu paru zaledwie dni pozbyć się na dobre objawów ospy. Mógłbyś uznać, że próbują się na tobie odegrać, że chcieliby cię wygryźć z branży albo że poznali się na twojej drugiej pracy. Żadne jednak nie wydaje ci się na tyle bystre. Nie, żebyś ty był.
Wodzisz wzrokiem za asystentką, która kolejny raz pojawia się w sali i znowu z niej wychodzi, tym razem jednak udaje ci się chwycić za klamkę zamykających się drzwi.
- Mogłaby się pani odsunąć, pani komendant? – Wystarczająco uprzejmie. Tylko na ile.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala nr 28   Nie 06 Sie 2017, 15:21
Nie mogła pozwolić mu wyjść.
Po tylu latach pracy dla Białej Gwardii potrzebę ochrony społeczeństwa miała we krwi. Czasami przeginała i przesadnie wykorzystywała swą władzę, momentami za bardzo sprawy gwardzistów brała do siebie, w pewnych sytuacjach bez żadnych oporów rzucała zaklęciami na prawo i lewo, ale ciężko było powiedzieć, że chciała dla innych źle. W końcu któremu z mieszkańców nie marzyłby się bezpieczny Petersburg? Ona tylko tę wizję urzeczywistniała.
Tymczasem widząc zachowanie Marka Habla i reakcje Konstantego Wrońskiego poczuła, że musi za wszelką cenę powstrzymać mężczyznę przed wyjściem. Jeśli tak swobodnie traktował swoje zdrowie równie dobrze on mógł być epicentrum choroby. Oczywiście to była mało prawdopodobne, nikt jednak nie mógł ryzykować dla swojej fanaberii bezpieczeństwem innych. I choć mógł myśleć inaczej z punktu widzenia Yanevy Czech swym bezmyślnym postępowaniem stał się zagrożeniem.
- Jeśli uważasz, że eliksir jest w moim przypadku zbędny to obędę się bez niego, dziękuję. Po prostu wolę się upewnić, że na spotkaniu rodzinnym nie pozarażam własnych dzieci. Nie mówiąc o współpracownikach - aż ją ciarki przeszły co mogłoby się wydarzyć, gdyby większość Białej Gwardii uległa epidemii. Prawdopodobnie w niebezpieczniejszych rejonach miasta zaczęła by się mała Apokalipsa, Sodoma i Gomora, a może i Raskolnicy mocno by się uaktywnili? W końcu nie działo się nic ponad normę tylko dlatego, że miał kto pilnować porządnych obywateli od zła czynionego przez margines społeczny...
- Zdaję sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że po kontroli będzie można większość osób odesłać do domów - uśmiechnęła się lekko, z nadzieją na w miarę bezbolesny rozwój sprawy. Może misja od Ministerstwa ma jeszcze szansę na powodzenie?
Spojrzała zaraz zdecydowanie mniej przyjemnym wzrokiem na łowcę, który za bardzo wyrywał się na wolność. Przez chwilę przeszywała go spojrzeniem czując, że jeśli nie podejmie zdecydowanych kroków Habel był gotów pozarażać wszystkich wokół. Mając nadzieję, że Wroński nie będzie miał jej za złe postanowiła skorzystać ze swych praw. W końcu jako gwardzistka mogła więcej, nie?
- Nie mogę. Porozmawiamy inaczej.
Zdecydowanym ruchem wyciągnęła różdżkę. Nie zamierzała już tracić czasu na czcze gadanie. Postanowiła uśpić młodziana.
- Tirisiri! - nie wierzyła, by był w stanie odbić jej zaklęcie. Po tylu latach w jednostce wymagającej umiejętności rzucania czarów wielu mogłoby jej pozazdrościć doświadczenia w tej kwestii.
I mogła się założyć, że zaraz cała sprawa szczęśliwie się zakończy.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Sala nr 28   Nie 06 Sie 2017, 15:21
The member 'Dunja Yaneva' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

31 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel i zastępca dyrektora Oddziału Zakażeń Niebezpiecznych
http://petersburg.forum.st/t702-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t708-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t710-konstanty-wronski http://petersburg.forum.st/t709-merkury#1489
PisanieRe: Sala nr 28   Pon 21 Sie 2017, 18:56
- To skrajnie nieodpowiedzialnie – twierdzi z niezadowoleniem Konstanty, karcącym wzrokiem patrząc na Habla. Jest przyzwyczajony do takich sytuacji, Wroński niejednokrotnie miał do czynienia z takimi pacjentami jak Marek. To nic nowego w jego życiu. Zawsze znajdą się tacy, którzy wiedzą lepiej, nigdy przy tym nie ufając wykwalifikowanym uzdrowicielom. Mężczyzna nie mógł jednak na to pozwolić, by bez większych konsekwencji wyszedł z sali; wiedział też, że Dunja do tego nie dopuści. Zaraz powinna wrócić i pomóc mu zatrzymać Marka. W końcu smocza ospa to choroba, której nie należy lekceważyć, co najwyraźniej ciężko jest niektórym zrozumieć. – Panie Hablu, nie ma pan innego wyjścia. To konieczność – oznajmia nieco ostrzejszym głosem, widząc że chce już opuścić szpital. Wtem jednak do środka wchodzi Yaneva, która zagradza mu drogę do wyjścia. Z nią nie ma żartów. Zaklęcie niespodziewanie rzucone przez Dunję dało im z kolei trochę czasu, by mogli go przenieść do innego miejsca i zacząć tam prowadzić dalsze badania. Na wstępnej diagnozie Konstanty nie zamierza poprzestać.
- Dziękuję ci, Dunju – dodaje z ulgą, pomagając jej złapać przy tym Habla, który przed chwilą został trafiony zaklęciem usypiającym. Problem chwilowo zażegnany, choć nie na długo. – Naprawdę nie rozumiem, skąd ten brak zaufania do uzdrowicieli – zastanawia się z głośnym westchnięciem Konstanty, po czym wraz z Yanevą odkłada Marka do łóżka. Uśmiecha się do niej nieznacznie, mimo że jest już zmęczony dzisiejszą pracą. – Tymczasem to by było na tyle, zaraz wezwę personel, by przenieśli go do innego miejsca póki jest nieprzytomny. A my jesteśmy w kontakcie. Będę cię o wszystkim informował na bieżąco. Ty też dawaj mi znać, jeśli coś by się działo – dodaje na odchodne, wraz z kobietą żwawym krokiem wychodząc z sali. Konstanty rozmawia z nią jeszcze przez chwilę na temat kilku spraw, które ostatnio nie dają mu spokoju, po czym idzie zawołać uzdrowicieli, by w trybie natychmiastowym zajęli się niesfornym pacjentem i przenieśli go w inne, nieco mniej przyjemne miejsce. Dla Konstantego Wrońskiego dzień się już skończył. Może iść wreszcie wypić kawę i wrócić do Anny.

Dunja, Konstanty i Marek z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala nr 28   
Powrót do góry Go down
 
Sala nr 28
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna


Skocz do: