Навигация

Ulica z katarynkami
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Ulica z katarynkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieUlica z katarynkami   Pią 03 Lut 2017, 16:33
Ulica z katarynkami

Już z daleka słychać skoczne melodie, choć z początku nie wiadomo, skąd dochodzą dźwięki. Wystarczy jednak za nimi podążyć i zaufać intuicji, przejść przez wąską, ślepą uliczkę i zauważyć bez problemu, że czerwony mur nie jest tak gruby jakby się mogło wydawać, a brudne cegły mają spore prześwity. To nic innego jak tylko proste, antymugolskie zaklęcie. Po drugiej stronie jest inny świat – brukowana ulica pełna samogrających katarynek, tańczących małp, ulicznych grajków i magików, którzy zachwycają swoimi niecodziennymi umiejętnościami. Bajkowość tego tajemniczego miejsca niewątpliwie zrzesza i zwołuje tu całe rodziny magiczne, szczególnie w niedzielne popołudnia. Jest jednak w tej ulicy z katarynkami coś podejrzanego, co nie daje spokoju nawet na moment tym najbardziej spostrzegawczym ludziom.

W tym temacie możesz rzucić kostką k6: 1, 2 – magia tego miejsca wprawia cię w niezwykle dobry humor, dlatego też oddajesz się małym przyjemnościom, tańcząc w rytm muzyki ulicznych grajków i samogrających katarynek. 3, 4 – pojawienie się tutaj nie było dobrym pomysłem, gdyż bardzo szybko zostałeś okradziony prze małpki z portfela i dokumentów. 5, 6 – pod nogami zauważasz niewielki medalik, który szybko postanawiasz zabrać z bruku. Zwykła błyskotka czy nie?

Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Nie 23 Lip 2017, 21:49
Dawno nie miałeś tak dobrego humoru, dawno też interesy nie szły ci aż tak dobrze. Mógłbyś nawet przypuszczać, że to jakiś podstęp, że los nie powinien tak do ciebie szczerzyć mordy, bo zamiast niego ty dostaniesz po gębie. Mógłbyś się tym przejmować, ale nie masz najmniejszej ochoty zamartwiać się właśnie teraz, a na pewno nie w takim miejscu. Nie spostrzegasz się, kiedy nogi zagnały cię na ulicę z katarynkami. Kolory, muzyka, śmiechy, wszędobylska radość. Świat tak inny od tego, który znasz, w którym zagrzebałeś się, jak w ohydnie ciepłej i bezpiecznej norze; świat, który mógłby być ciekawy, gdybyś dał sobie szansę na poznanie go. Na to jednak nie masz ochoty we wszystkie te dni, które nie epatują pomyślnością. W te jak ten jesteś jak dziecko, któremu załatwiono całodniowy pobyt w lunaparku – brak ci czasu na cieszenie się tym faktem, chłoniesz jedynie możliwości, z jakich dano ci skorzystać biegając od jednej atrakcji do drugiej nie rozglądając się wokoło, patrząc zaledwie pod nogi, aby w tym obłąkańczym biegu nie potknąć się i nie uronić ani sekundy z cennego czasu.
Tutaj czas płynie inaczej. Wyczuwasz to, Yrja. Wyczuwasz i poddajesz się temu niecodziennemu zjawisku – sekundy wyznaczane są przez małpkę tłukącą w talerze, minuty plączą się między korbkami katarynek, godziny skradają magnetyczne gesty ulicznych grajków. Ciepłe, wiosenne powietrze wibruje dźwiękiem, któremu nie potrafisz się nie poddać. Wilczy uśmieszek rozlewa się po twojej twarzy i, na bogów, wyglądasz naprawdę odrażająco, jakbyś przez te wszystkie lata zapomniał, że wargi nie służą jedynie do formowania słów, do zachłannego spijania pocałunków, ale również do tych uśmiechów, jakimi ongiś raczyłeś szlachcianki, od których miękły im kolana. Całe szczęście, że głębokie cienie rzucane przez wznoszący się po obu stronach uliczki mur maskują twoją mordę – nie straszysz tak bardzo, jakbyś mógł. To nie twoje królestwo, tu wszak rządzą pstrokato ubrane małpki. Jednej z nich pozwalasz nawet wdrapać ci się na ramię, gdy – o zgrozo – tanecznym krokiem przesuwasz się wzdłuż muru, by dojść do jednej z niewielu już czynnych o tej porze kawiarenek. Ostatni punkt dzisiejszych wycieczek, ostatni frajer, któremu należy przypomnieć, że inwestycje w Przedsionku to nie jarmarczne przekomarzanki, do których nawykł podczas pracy w takim miejscu.


Ostatnio zmieniony przez Yrjänä Anvari dnia Nie 23 Lip 2017, 22:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ulica z katarynkami   Nie 23 Lip 2017, 21:49
The member 'Yrjänä Anvari' has done the following action : Kostki


'k6' : 2
Powrót do góry Go down
avatar

Kiruna, Szwecja

32 lata

czysta

neutralny

alchemik, konserwator
http://petersburg.forum.st/t817-krato-mosfellsbaer
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Nie 23 Lip 2017, 23:05
Krató, aniele przebrzydły, ty to chyba zawsze masz semi dobry humor co? A przynajmniej lubisz takie wrażenie sprawiać, z tymi błyskami przyklejonymi do źrenic, czasami na ułamek sekundy zbyt wytrzeszczone oczy są w stanie wprawić rozmówcę w konsternację, chociaż porządek całej reszty świata nie został zaburzony.
Dzisiaj jesteś wahadełkiem bardziej niż zazwyczaj, chociaż grot masz tak ciężki, czarny i zwęglony, że nikt nie zauważa, kiedy na chwilę spada, bo po chwili znów jaśnieje w górze. W tym złotym świetle i grot jest piękne i ty, oczywiście, powinieneś być jedną z atrakcji.
Chociaż może już jesteś.
Nie lubisz jednak tego bruku, nie lubisz, bo źle ci się chodzi po nim w swoich bordowych koturnach. Buty ocierają ci się o delikatne kostki stóp przy każdym krzywym kroku, zastanawiasz się zawsze przy którym kroku skręcisz sobie nogę. Oczywiście byłoby prościej poruszać się po takich zakątkach w bardziej stabilnym obuwiu, ale ty niczego nie robisz prościej.
A to dziewczę za barem, które ci w oko wpadło, za prosta jest zdecydowanie, nie dla ciebie. Zbyt zmęczona, a jednak podchwyciła twoje spojrzenie od razu. Od razu opowiedziała na wszystko, na uśmiech, na gest, na słowo. Za szybko, za łatwo. Dlatego zostawiasz jej niespodziankę. Kiedy wróci z zaplecza, gotowa do wyjścia, z poprawioną pomadką koloru milenijnego różu, ciebie już tu nie będzie.
Napiwek w postaci guzików z bordowymi cykoriami zostawiasz na stole i zabierasz swoje długie szale, którymi owijasz ramiona, aż twarz masz prawie zakrytą i tylko jedno oko zdradziecko jasne kuka na świat. Ale gdy otwierasz drzwi, to stajesz twarzą w twarz z innym lisem obłudnie ślicznym.
O. Panie.
Z nim to w cale nic łatwo nie pójdzie. Zamykasz drzwi kawiarenki. Chciał wejść? Nie ma po co, kochany, nie ma po co. Interesy nie uciekną. Na chwilę chociaż je odstaw i kontempluj.
Krató aż z wrażenia sięgnął bladą dłonią szlachecką, by odsłonić uśmiech chytry, piękniejszy przecież od szala. I falę białych kłaków założył na ucho, chociaż po chwili znowu opadły, to jedno niesforne pasmo, bo reszta zapleciona w luźne warkocze spięta jest w luźny kok, zbyt jednak elegancki, by można go uznać, za pośpieszne uformowany węzeł.


Ostatnio zmieniony przez Krató Mosfellsbær dnia Pon 24 Lip 2017, 09:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ulica z katarynkami   Nie 23 Lip 2017, 23:05
The member 'Krató Mosfellsbær' has done the following action : Kostki


'k6' : 1
Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Pon 24 Lip 2017, 23:20
No kurwa.
Do pełni szczęścia brakowało ci jedynie takiego spotkania, co Yrjä? Promieniejesz tak, że powinieneś cofnąć się o kilka kroków, by buchającym z ciebie żarem nie naruszyć delikatnej tkanki opinającej stojące przed tobą ciało. Zbyt wyraźnie widzisz, jak kosmyk białych włosów plącze się na wietrze niczym babie lato. Przezwyciężasz odruch, by pochwycić je w palce, zmiąć w mleczną kulkę i cisnąć pod nogi; pajęczyny tolerujesz jedynie w pomieszczeniach, które chowają dekady sekretów i pogrzebanych wspomnień. Dłonie krzyżujesz więc za plecami, w niedwuznaczny sposób od stóp do głów lustrując ten cień spowity w szale i brokaty. I przez moment odnosisz wrażenie, jakby znów wciśnięto cię w inną rzeczywistość, jakbyś przeskakiwał światy podczas niekończących się, świątecznych tripów – idylla muzycznego traktu roztrzaskuje się bezgłośnie w feerii tysięcy eksplodujących u twych stóp gwiazd.
Miło, aczkolwiek to nie ta bajka. Wystarczy, że nieco szerzej otworzysz oczy, że wzrokiem sięgniesz ponad zwiewnymi szatami albo uprzejmie pozwolisz kościom swojej dłoni zagrzechotać o odsłoniętą szczękę w rytm dobiegającej gdzieś z tyłu melodii. Masz słabość do czerwieni, a Mosfellsbær wyglądałby w niej iście po królewsku. Wszystko to z najlepszymi życzeniami, taki jesteś przecież hojny i uprzejmy. Przyjaciołom dajesz podwójnie.
- Już wychodzisz? – rzucasz swobodnie, kąciki ust unosząc w szelmowskim uśmiechu. Krok w przód, podbródek nieznacznie uniesiony, bo do tego durnego, łysego łba ci nie przyszło, by również sprawić sobie koturny i na wszystkich i wszystko patrzeć z góry, jak samozwańczy król. Może jeszcze nie zasmakowałeś odpowiedniej ilości władzy albo tak bardzo lubisz udawać, że każdy aspekt życia masz pod kontrolą, a każdy z ściskanych kurczowo w dłoni sznurków to nic więcej poza kolorowymi balonami zajebanymi któremuś smarkowi z przyjęcia w McDonaldzie. – Zostałbyś tych dziesięć minut dłużej. Albo dziesięć godzin.
Szczęśliwi czasu nie liczą, nie? Tylko prawie się zadławiłeś tymi słowami.
Powrót do góry Go down
avatar

Kiruna, Szwecja

32 lata

czysta

neutralny

alchemik, konserwator
http://petersburg.forum.st/t817-krato-mosfellsbaer
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Sro 26 Lip 2017, 01:26
Sztuczne uśmiechy, takie promienne, takie martwe, oświetlone tylko ciepłym blaskiem sytuacji. Zaraz ci, Krató, ten uśmiech zrzednie, za trzy, dwa, jeden... Prawie już. Bo za łatwo idzie z nim jednak. Tak szybko się w tobie zapada Yrjana.
(Nie udawaj, że by ci nie spodobało żonglowanie nim jak piłeczkami o różnych ciężarach, kiedy koordynacja niewiele ma już do zasygnalizowania i trzeba się zdać na instynkt)
Ale w tym przypadku to zupełnie odwrotnie, instynkt to wam raczej powinien podpowiedzieć, abyście uciekali, hoho jak najdalej, bo z tego nic dobrego nie wybuchnie wyniknie.
Uśmiech uśmiechem, ale oczy ci się zaświeciły, na tę dłoń przy twarzy, jaka skóra zniszczona, jaka naznaczona bliznami, nic, tylko ją ozdobić jeszcze i jeszcze, a potem pozwolić pracować więcej, najlepiej na twoją część. Szybkim ruchem przejmujesz tę dłoń, ujmujesz i przyciągasz, żeby tuż nad kostkami w powietrzu złożyć pocałunek, warstwę unerwień racząc jedynie oddechem ciepłym, na razie tylko tyle wolno mu doświadczyć, chociaż nie należysz do osób, które dla wybranych pereł swoją osobą dawkują w małych porcjach. Najpierw oddech, potem wszystko, a przecież nie lubisz prostych rozwiązań, co z tego, że sam jesteś łatwy. Do rozebrania.
Odsuwasz się, uprzejmie przepuszczając mężczyznę w drzwiach, w końcu po coś tu przyszedł, nie byłoby grzecznie stawać mu na drodze. Możesz przecież zostać te dziesięć godzin, pięć metrów dalej po drugiej stronie ulicy, poczekać, ale czy to nie byłoby tak, że ta chwila minęła już i nie wróci? No daj się skusić, Krató, przecież tak lubisz korzystać z okazji. No daj się.
Nie przejmując się (oczywiście) że jednak minie kelnerkę, którą tak uwodził w tempie ekspresowym i porzucił cofa się w głąb kawiarenki, na tyle by móc uznać, że jedna zostaje, ale nie na tyle, by było to pewne. Może to tylko wysoki koturnowy krok, raczej nie wie jeszcze gdzie chciałby taką laleczkę oglądać, oświetlenie ma przecież ogromne znaczenie.
Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Pią 28 Lip 2017, 21:18
Przypominasz sobie, co niegdyś z taką pasją powtarzała ci stara Dolohova za każdym razem, kiedy ją odwiedzałeś? Nie? Nie szkodzi. Wystarczy, że ją samą sobie przypominasz: stara, pomarszczona skóra ciasno opinająca szkielet z wątpliwą ilością mięśni pod pergaminową membraną. Duszący zapach ciężkich, piżmowych perfum unosił się wokół niej niby trująca mgła – gdyby ktokolwiek zbliżył się do niej za bardzo, niewątpliwie padłby trupem. Tobie udało się znaleźć sposób, by bezpiecznie przebywać w jej towarzystwie. Musiałeś. Zawsze zresztą znajdujesz – jesteś jak szczur, nie sposób cię wytępić, instynkt przetrwania jest w tobie silniejszy niż wszystko inne. Zakradałeś się do garderoby na piętrze, by samego siebie obficie spryskiwać tymi samymi perfumami. Wnętrze jej rezydencji maluje ci się wyraźnie przed oczami. Wchodząc do kawiarenki odnosisz nieprzyjemne wrażenie, jakbyś cofnął się w czasie i aż odwracasz się za siebie, by sprawdzić, czy za plecami ujrzysz zaraz wypielęgnowany podjazd z tandetną fontanną pośrodku. Na nieszczęście wzrok zawieszasz tylko na mordzie Krató. Aż cię oczy bolą, tak widowiskowo nimi wywróciłeś. Przyspieszasz kroku i już prawie-prawie masz ochotę mieć w dupie Mosfellsbæra i to, czy zaraz się nie obrazi, ale w porę przypomina ci się, że tylko byłby z tego faktu zadowolony. Nie masz ochoty robić mu dziś przyjemności, bo to twój szczęśliwy dzień i jeszcze od tego korona by ci z głowy spadła. Być nie może!
- Prowadź do szefa – nakazujesz stojącej za kontuarem dziewczynie. Jej nadąsana mina i wzrok wbity ponad twoje ramie przyjemnie cię łechczą, więc nawet kiedy stwierdza, że gnój już wyszedł, niewiele cię to obchodzi. Skoro Mahomet przyszedł do góry i jej nie zastał, sprawisz, że góra przyjdzie do Mahometa. – No to zwijaj interes, kwiatku. Idziesz z nami. Już-już! – klaszczesz na nią, nie ruszając się jednak z fotela, w którym siedzisz wygodnie rozparty. Mimo to chwilę później, wciąż będąc w tej samej pozycji, w mało kulturalny sposób wypraszasz resztkę klienteli zalegającej jeszcze w lokalu. Staraj się tylko nie denerwować, bo szkoda, by tę zakazaną mordę przyozdobiły szpetne kurze łapki od marszczenia brwi i darcia japy na pół dzielnicy. Nieraz miałeś okazję na własne oczy widzieć, jak złość piękności szkodzi, gdy poirytowani do granic możliwości hazardziści przewijający się przez piwnice Przedsionka siwieli w mgnieniu oka czy też nieudolnie próbowali utrzymywać na nogach zawodników, w których pokładali całe swoje nadzieje i oszczędności. – Chyba, że chcesz tu zostać, co? – nieoczekiwanie zwracasz się do Krató, błyszcząc do niego zębami w wilczym uśmiechu.
Powrót do góry Go down
avatar

Kiruna, Szwecja

32 lata

czysta

neutralny

alchemik, konserwator
http://petersburg.forum.st/t817-krato-mosfellsbaer
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Pią 04 Sie 2017, 00:26
Raz dwa kurwa, no weź się podziel tym szczęściem, mendo. Albo zauważ, że inni też mogą? Nie? Jeszcze się (siłą) przekonasz, że tak się da. Nie, żeby cię Krató przekonał, ale jak ci inne siły wyższe skopią ryj i żebra to może trochę pokory nabierzesz. Już nie będziesz taki śliczny jak laleczka, a coś czuję, że ta biała księżniczka i tak by ci rany przemywała i całowała i w ogóle wylizała aż do mięsa, potem tylko gorzej by się goiło, ale chuj nie ważne, istotne, że czułość jest na miejscu.
Krató, ty kretynie przebrzydły ufryzurowany w karmazynach i bordowych bezach. Od razu ci się oczy świecą, od razu byś pobiegł za nim jak sarenka, siadając najlepiej wcale nie na oparciu fotela, tylko na Yrji, ale to byłoby za łatwe, zdecydowanie za łatwe. Pochodzisz więc do baru, kelnereczkę, z którą jeszcze parę minut temu miałeś stąd wyjść obdarzając tylko sekundowym spojrzeniem. W którym nie ma już ani krzty zainteresowania. Opierasz się o blat łokciem, popierając ręką głowę i spoglądajasz na Yrję.
- Śliczny jesteś. – Nawet specjalnie się nie wysiliłeś na jakiś uwodzicielski ton, zresztą coś innego byś powiedział. To raczej stwierdzenie faktu, w trochę zmęczonym stylu, jakby nie było wracanie do tego lokalu znudziło cię do granic w jednej sekundzie. Jednak nie jesteś ci ta kelnerka taka obojętna.
- Musimy ją zabierać? Jest taka nudna, że mi niedobrze. – Przepraszam bardzo, ale ta biedna dziewczyna stoi dwa metry od was i wszystko słyszy. Jak możesz, Krató, to okrutne.
Czyli nic nowego, co?
Biedactwo, musi być porządnie skonfundowana, przecież dziesięć minut temu byłeś dla niej zupełnie innym człowiekiem.
Zostać tutaj? Spoglądasz w sufit chwilę się zastanawiając. Na ile znudził ci się ten lokal, na ile pozostanie w nim będzie dla ciebie wyzwaniem i nowym doświadczeniem, bo jednak z kimś takim, jak Yrja.
Po nocach ci się śni.
- Dobrze. – I tyle. Chciałeś powiedzieć więcej, ale po co. Chciałeś napomknąć, że wcale nie miałeś ochoty tu zostawać, ale to nie jest istotne. Planowałeś zaproponować, żeby dziewczę jednak wyrzucić, ale przecież może dziś pracować tylko dla was.
Wolontaryjnie oczywiście. Wolontaruszka wytypowana, niechętnie chętna, standard.
Pstrykasz na nią palcami, no nalejże czegoś dziewczyno.
- Na chwilę. – Na chwilę zostać, bo pewnie są inne biznesy do zrobienia. A z drugiej strony dlaczego tacy ludzie jak wy mieliby się nimi przejmować. Dlatego w końcu siadasz. Na tym oparciu fotela, wyciągając przed siebie nogi i nachylając się do Yrjany z uśmiechem, na chwilę przysłaniając mu świat. I w zasadzie z niczym więcej, bo po chwili się prostujesz. Taki widok powinien mu wystarczyć w zupełności.
Powrót do góry Go down
avatar

Ambrolauri, Gruzja

34 lata

półkrwi

neutralny

organizator nielegalnych pojedynków i handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
http://petersburg.forum.st/t836-yrjana-anvari
PisanieRe: Ulica z katarynkami   Sob 09 Wrz 2017, 16:20
Na chwilę zdecydowanie ci wystarczy. Kiedy trzeba, jesteś szybki. W końcu czas to pieniądz. Jako człowiek aspirujący do bycia poważnym biznesmenem w półświatku, reprezentującym ludzi tak samo poważnych jak ty, na pierwszym miejscu musisz stawiać pieniądze. Na chuja ci Weles z Czarnobogiem i Trojanem do spóły, mamona jest twoim jedynym bogiem. Wysłucha wszystkich twoich modlitw, spełni każdą prośbę, odmieni najbardziej beznadziejną sytuację. Zdziwiłbyś się, gdyby któregoś razu rzeczy potoczyły się inaczej, ale może faktycznie należy ci się porządne skopanie po ryju, tak od serca, żeby przypomnieć sobie, na czym świat stoi i czego powinieneś się spodziewać. Że nie wszystko zawsze będzie szło po twojej myśli, że dni takie jak ten to wyjątki i oczy powinieneś mieć nieustannie szeroko otwarte, radar zagrożeń i potencjalnych kanciarzy bez przerwy w gotowości. Bo chyba sobie, chłopcze, pozwoliłeś trochę odpuścić.
Na ten komplement Krató uśmiechasz się półgębkiem, z uznaniem zauważając, że umie docenić piękno w brzydocie. Szanujesz bardzo takich ludzi, zawsze potrafisz wcisnąć im więcej niż chcieliby faktycznie wziąć; z takimi najlepiej dobijać targu, choć lepiej nie wplątywać ich głębiej w interesy. Z Mosfellsbærem wiążesz jednak wielkie nadzieje, trochę z sentymentu, bo za długo już się kręci koło ciebie i za długo mu też na to pozwalasz, trochę z przeczucia, że gdybyś odesłał go z kwitkiem, następnego dnia nie poznałbyś własnego życia. Tacy jak oni zdolni są do wielkich rzeczy. Wielkich i kurewsko niebezpiecznych, a ty lubisz otaczać się takimi jednostkami, mimo że niekiedy masz ochotę rozwalić im łby o najbliższą ścianę. Ostatecznie, dla interesów, też jesteś w stanie rączki sobie pobrudzić. Jak teraz, kiedy postanawiasz wreszcie podnieść się ze swojego miejsca, ustępując je kelnereczce, którą chwytasz za ramię i z niepotrzebną siłą usadzasz na fotelu. Aż coś chrupie i chrzęści, a ganiające po głowie myśli drapią, szponami głęboko znacząc wnętrze twojej czaszki. Zbyt dużo opcji, za mało czasu, za wiele świadków, a wiadomość właścicielowi zostawić trzeba, skoro już tu się pofatygowałeś i narobiłeś tyle rabanu. Siadasz dziewczynie prędko na kolanach, prawą nogę przerzucając przez podłokietnik i więżąc pod nią rękę czarownicy, lewą dłonią robiąc to samo z jej drugą kończyną.
- Jako, że jesteś dzisiaj moim gościem – zaczynasz powoli, uważnie przyglądając się znajdującej tuż przed tobą kobiecej twarzy, by nieoczekiwanie przekręcić głowę w stronę Krató. – I że uważasz to stworzenie za nudne, pozwolę ci zadecydować, co zrobimy, by jej szef, który najwyraźniej w dupie ma swoich pracowników, zrozumiał że odpierdalanie dziwnych akcji zawsze kończy się wyciągnięciem odpowiednich konsekwencji. Och, zamknij japę. – Nawet się do niej nie odwracając, zatykasz jej usta drugą ręką, nie mogąc dłużej znieść wydawanego przez nią jazgotu. Sam jesteś w nerwach, nie musi przypominać ci, jak stresująca to dla was sytuacja. Tylko wszystko pogarsza. A nie chcesz jej bardzo uszkodzić.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Ulica z katarynkami   
Powrót do góry Go down
 
Ulica z katarynkami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica


Skocz do: