Навигация

Tawerna Welesa
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Tawerna Welesa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieTawerna Welesa   Pią 03 Lut 2017, 16:39
Tawerna Welesa

Tawerna Welesa to wyjątkowo obskurny i odrapany budynek, który ulokowany jest na niemal obrzeżach magicznej części Petersburga. Mimo że absolutnie nie zachęca swoim wyglądem, a szyld lokalu już dawno został zniszczony, to od lat nieustannie przyciąga klientelę. Nie bez powodu, gdyż to właśnie tutaj rozgrywają się wszelkie nielegalne przetargi i handle, stąd też równie często można spotkać tutaj milicję. Interwencje służb bezpieczeństwa i aresztowania drobnych złodziejaszków nikogo nie zniechęcają, a podejrzanej klienteli zdaje się nawet na moment nie ubywać. Samo pomieszczenie niemal w całości wyłożone jest czerwoną cegłą, co nadaje surowości wnętrzu. Oświetla je ogromny, porośnięty pajęczynami żyrandol, który w ostateczności nie daje zbyt wiele światła, dlatego też na drewnianych stolikach umieszczono zardzewiałe, licho tlące się świeczniki. Przy długim barze stoi za to nieco zaniedbany posąg Welesa, podziemnego boga magii i bogactw.

Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Tawerna Welesa   Pią 06 Paź 2017, 00:06
Mówi się, że w pewne miejsca nie wypada chodzić. Dama damie nie przystoi pokazywać się w podejrzanych lokali. Zakazy i nakazy. Całe szczęście nie jestem w Bukareszcie. Petersburska śmietanka towarzyska jeszcze nie do końca zdążyła oswoić się z rumuńską szlachcianką, więc jeżeli tylko chciałam stawałam się cieniem. Poza tym, jestem smokiem i nikt, powtarzam NIKT nie będzie mi mówił co mogę, a czego nie mogę. Zresztą, nie miałam być sama. Aleksei i Anton mieli być moim towarzystwem podczas dzisiejszego wieczoru. Papużki nierozłączki. Początkowo naprawdę zastanawiałam się czy mój najdroższy przyjaciel jeszcze z czasów Akademii nie ma skłonności ku przedstawicielom płci brzydkiej. No, ale nie mnie to oceniać. Wiedziałam, że w ich towarzystwie uda oderwać mi się myśli od rzeczywistości i nieprzyjemnych myśli.
Tawerna Welesa, już nazwa lokalu wskazywała na to, że nie jest to raczej miejsce dla delikatnych panien. Na szczęście nie jestem jedną z nich. Dlatego ubrana niezbyt eleganckie szaty wchodzę do środka. Rumuńska uroda idealnie wpasowuje się w klimat lokalu. Uśmiecham się pewnie. W środku panuje półmrok, co trochę utrudnia mi zlokalizowanie moich dwóch kompanów. Przeczesuję wzrokiem tłum zgromadzonych tu ludzi, aż w końcu odnajduję dwie znajome twarzy. Zgrabnie przechodzę pomiędzy kolejnymi klientami tawerny, na ogół wyższymi ode mnie o co najmniej głowę.
- Witajcie panowie - mówię niby to oficjalnym tonem, ale szeroki i (co jest u mnie rzadkością) szczery uśmiech formuje się na mojej twarzy. Następnie zajmuję wolne miejsce, zakładając jedną nogę na drugą. Czuję się swobodnie. Nikt nie patrzy na mnie oceniającym wzrokiem, a nawet jeżeli to nie ocenia idealnie wyprostowanych pleców, czy odpowiedniego ułożenia nóg.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

właściciel Masquerade
http://petersburg.forum.st/t1022-aleksei-karamazov http://petersburg.forum.st/t1023-aleksei-karamazov#3608 http://petersburg.forum.st/t1024-do-you-dare http://petersburg.forum.st/t1025-hygin#3611
PisanieRe: Tawerna Welesa   Pią 06 Paź 2017, 00:59
Początek maja, choć dla niektórych zaczął się niezbyt fortunnie, w najmniejszym calu nie zwiastował nadciągającej katastrofy. Wszystko układało się po mojej myśli, interesy szły zgodnie z planem a Masquerade zyskiwało coraz większą popularność a co za tym szło, przynosiło coraz więcej pieniędzy.
Nie sądziłem, że ciemne chmury, które rozgościły się na petersburskim niebie, zwiastowały burzę i dla mnie. Może Anton miał rację? Może któryś z Bogów postanowił pokarać nas, grzeszników? Może potop był jedynie metaforą, a zamiast w wodzie, mieliśmy utonąć we własnych kłamstwach i poczuciu winy. Może to duchy przeszłości miały w odpowiednim momencie odciąć nam dopływ tlenu i utopić nas we wspomnieniach, zbyt gorzkich byśmy zechcieli przywoływać je w codziennych sytuacjach a które zepchnęliśmy w najdalsze zakątki umysłu? Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek będę modlił się o koniec najpiękniejszego miesiąca w roku. Wiosna była jedną z ulubionych pór roku ale teraz, chciałem ją posłać w cholerę.
Wszedłem do Tawerny jako pierwszy. Poza mną mieli jeszcze przybyć Nevena i Anton - jedyne przychylne mi jeszcze dusze (z którymi nie łączyły mnie więzy krwi), w tym kurwidołku rozpaczy. Miałem dość wrzasków, trzaskania drzwiami, wymownych spojrzeń i przydługawych listów, proszących o uwagę, której nie byłem w stanie teraz poświęcić. Dość wytykania mi wydarzeń dnia poprzedniego, biadolenia, płaczu, zrzucania winy za swoją naiwność i znoszenia ciężaru obecności jednej z kobiet, która znaczyła coś więcej, niż kilka połamanych desek w zabytkowym łóżku. Miałem ochotę się upić i choć nie było to coś, co odbiegało od rutyny mojego tygodnia, miałem ochotę zrobić to wśród ludzi, od których nie uświadczę spojrzenia przepełnionego pożałowaniem i litością.
- Zapalisz? - przywitałem przyjaciela szerokim uśmiechem, wyciągając w jego kierunku papierośnicę. Anton zawsze wiedział w którym momencie się zjawić; akurat wydobywałem srebrne puzderko z wewnętrznej kieszeni płaszcza, kiedy miejsce obok mnie, zostało zajęte przez bruneta. Nie długo po nim, pojawiła się Nevana, którą tak jak jej poprzednika, przywitałem szczerym uśmiechem. - Witamy piękną damę - odpowiedziałem, wypuszczając z ust niewielką ilość dymu. Skinąłem na barmana, by nalał nam po szklance whiskey. W końcu nie przyszliśmy tu rozprawiać o niecodziennym wystroju tawerny i pokładach weny twórczej architektów, za sprawą których miejsce to nabrało ów specyficznego klimatu a rozcieńczyć nieco krew porządną ilością taniego alkoholu.
Powrót do góry Go down
avatar

Never take advice from me, you will end up drunk

Petersburg, Rosja

27 lat

przyłożnik

nieznana

za Raskolnikami

pisarz, malarz, łowca posagów i spadków, dobra dusza w Masquerade
http://petersburg.forum.st/t947-anton-orlovsky#3015 http://petersburg.forum.st/t1000-anton-orlovsky http://petersburg.forum.st/t965-anton-do-uslug#3129 http://petersburg.forum.st/t1143-vladimir#4322
PisanieRe: Tawerna Welesa   Pią 06 Paź 2017, 01:54
Podciągnąłem rękaw szaty, odsłaniając blady nadgarstek naznaczony drobną siateczką niebieskich żył, odnajdując spojrzeniem tarczę zegara, mówiącą wyraźnie, że jestem spóźniony. Zaledwie dziesięć minut!, co właściwie chyba nie powinno kwalifikować się pod "ileż można na ciebie czekać, Orlovsky! Ostatni raz to robię!", dlatego też przeczesałem palcami włosy, wszywając w kąciki ust uśmiech, którym obdarzyłem barmana i zabłąkaną w kącie tawerny rozczochraną kelnerkę – byłaby nawet ładna, gdyby ktoś porządnie wyszorował ją gąbką obficie nasączoną mydłem. Tym kimś jednak nie miałem być ja, bowiem ponad jej głową złowiłem spojrzeniem znajomą postać Alekseia, na którego widok rozpromieniłem się wyraźnie, przyśpieszając kroku i dopadając do stolika zajmowanego przez Karamazowa, odsuwając z cichym zgrzytem krzesło, na którego siedzenie opadłem miękko, wspierając łokcie na lepkim blacie, co obrzydziłoby mnie okrutnie, gdyby mojej uwagi nie przykuła wyjątkowo pochmurna mina mężczyzny siedzącego na przeciwko mnie. Zamarłem w chwilowym bezruchu; wyjątkowo udatnym nieśmiałym spojrzeniem muskając twarz Aleksa aż do momentu, w którym uśmiechnął się... A ja? Odpowiedziałem tym samym, wyciągając w jego stronę dłoń, zagarniając z papierośnicy jednego jej mieszkańca.
Paskudniejszego miejsca nie było?  – zaciekawiłem się, odpalając papierosa, którego końcówka rozjaśniła przygaszone wnętrzności tawerny, kiedy zaciągnąłem się mocniej, łechcząc płuca tą nikotynową ekstazą. – Oprócz kolejki fundujesz odwszenie?
Nie żartowałem, a przynajmniej niecałkowicie, kiedy krzywiłem się z odrazą, odlepiając łokcie od stołu i niepewnie przyglądając się materiałowi ciemnej marynarki, odnajdując na niej bliżej niezidentyfikowane plamy na widok, których grymas na mojej twarzy poszerzył się...
Zaraz zamieniając się w szeroki uśmiech, kiedy tylko zarejestrowałem pojawienie się przy stoliku trzeciej osoby. Iskierka poruszenia zajarzyła się w ciemnych oczach, gdy uniosłem się lekko, czekając aż Neve usiądzie pomiędzy mną, a Aleksem, dopiero po tym ponownie opadając na zajmowane wcześniej miejsce.
Na Welesa, dobrze, że jesteś – wzdycham, wspierając plecy w oparcie krzesła, nienachalnym spojrzeniem przebiegając po delikatnej postaci czarownicy. – Zacząłem się obawiać, że zaciągnął mnie tutaj tylko po to, żeby roztrwonić moje narządy na ingrediencje...
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Tawerna Welesa   Sob 07 Paź 2017, 12:23
Podobno eleganckie spóźnianie się jest w modzie. Musiałam przyznać, że wcale nie zmartwiłam się, kiedy wyszłam troszeczkę za późno i niezbyt się śpieszyłam, aby zdążyć na czas. Raczej szłam powoli rozkoszując się ciemnością. W nocy zawsze było coś intrygującego. Ludzie myśleli, że jeżeli słońce zajdzie za horyzontem, a świat zatapia się w ciemności to są całkowicie nietykalni. Bo przecież nikt ich nie widzi. Wygodne. Najlepiej było to widać właśnie w Tawernie, do której przyszło mi wejść chwilę temu. Wnętrze nie zachwycało. Surowe ściany, słabo działające lampy, które nadawały temu miejscu pewny rodzaj klimatu. Nawet ten rozpadający się posąg przedstawiający Welesa nie drażnił oka. W pewnym sensie.
Zaśmiałam się delikatnie na uwagę Antona. No tak miejsce nie budziło zaufania, a tym bardziej znaczna część klienteli. I gdybym nie znała Antona i Alekseia naprawdę mogłabym pomyśleć, że przyprowadzili mnie tutaj tylko i wyłącznie po to, aby za odpowiednie pieniądze sprzedać moje narządy wewnętrzne. Z nieufnością spojrzałam na blat stołu. No czystość nie była mocną stroną Tawerny. Ale czego można było się spodziewać po miejscu nazwanym "Tawerną Welesa". Raczej niezbyt wiele dobrego. Posłałam Antonowi konspiracyjne spojrzenie. - Cóż, nawet jeżeli to teraz jest nas dwóch. Może powinniśmy uciec póki jeszcze mamy czas? - rzuciłam, a moje usta wygięły się w nieco chochlikowaty uśmiech. Wzięłam do ręki szklankę wypełnioną bursztynowym napojem. Starałam się nie zwracać uwagi na czystość naczynia. - Zatem opowiadajcie mili panowie - zwróciłam się do swoich towarzyszy nieco teatralnie podniosłym tonem. Zdecydowanie wolałam postawić się w roli słuchacza, a to co leży mi na duszy i sercu zostawić gdzieś bardzo głęboko zakopane. Taka już moja natura. Nawet w towarzystwie zaufanych mi osób, nie umiałam otworzyć się na tyle, aby przyznać się do swoich trosk. Cóż, może dlatego, że żaden z nich nie zrozumie jak wielkim ciosem było dla mnie zerwanie zaręczyn? Dużo lepiej udałoby się zrozumieć sprytne odsunięcie mnie od rodzinnych spraw. Czyżby moi kochani kuzyni wraz z nestorem bojąc się filigranowej kuzyneczki wysłali ją aż do Rosji, dając mi udziały w rosyjskim rezerwacie? To jak ochłapy rzucone dla psa.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

właściciel Masquerade
http://petersburg.forum.st/t1022-aleksei-karamazov http://petersburg.forum.st/t1023-aleksei-karamazov#3608 http://petersburg.forum.st/t1024-do-you-dare http://petersburg.forum.st/t1025-hygin#3611
PisanieRe: Tawerna Welesa   Pon 09 Paź 2017, 21:00
Wnętrze tawerny nie zachwycało. Odrapane, surowe ściany, deski, skrzypiące pod naciskiem nawet tak filigranowej osoby jaką była Nevena i stary żyrandol, który już dawno zdążył przyzwyczaić się do towarzystwa kurzu a z którego wciąż sączyło się przytłumione światło. Obsługa i jakość alkoholu również pozostawiały wiele do życzenia. Wszystko to jednak stanowiło na korzyść ów przybytku. Tak, korzyść. Mogłem być pewny, że żadna nieproszona para uszu, nie zainteresuje się rozmową trójki (Anton, czuj się zaszczycony) arystokratów.
- Anton na Welesa - żachnąłem się, wlepiając spojrzenie pełne niedowierzania w przyjaciela. - Wydawałeś moje pieniądze w gorszych spelunach - upomniałem go(?), marszcząc przy tym nieznacznie czoło. Fakt, temu miejscu daleko jej było do restauracji czy barów, w jakich zwykle przychodziło spędzać nam czas wolny, jednak prędzej niż z jego strony, mogłem się spodziewać narzekania ze strony arystokratki. Wątpiłem bowiem, by Nevena kiedykolwiek wcześniej - jeśli nie musiała wyciągać nas skądś, lub tak jak teraz, nie wciągnęliśmy jej gdzieś na drinka - miała przyjemność, gościć w podobnym miejscu. Należała jednak do wąskiego grona panien szlachetnie urodzonych, które oprócz pięknej twarzy, miały do zaoferowania równie piękny umysł i potrafiły być czymś więcej, niż ozdobą salonową swego męża.
Ktokolwiek weźmie ją więc za żonę - będzie szczęśliwcem.
Myśl ta prawie przerodziła się w wypowiedź. Prawie, bo zdążyłem ugryźć się w język i zalać pomysł rzucania podobnymi zdaniami w kierunku panny Draculescu, brunatnym trunkiem. Głupotą byłoby poruszanie tego tematu, po tym, jak zachował się mój własny kuzyn.
- Zanim oddam was okolicznym handlarzom narządów, pozwólcie mi się z wami napić - postanowiłem jednak kontynuować żartobliwą wymianę zdań, przytykając powoli kończącego się papierosa do ust. - Odurzeni alkoholem będziecie łatwiejsi do sprzedania, może nawet zechcecie współpracować - dodałem, gasząc papierosa w leżącej na środku stołu popielniczce. Przez chwilę zastanawiałem się nad ideologią tego pomysłu, szybko jednak przegnałem podobne myśli z głowy. Wnętrzności Antona z pewnością nie nadawały się na żaden handel - no chyba, żeby oddać je na Uniwersytet studentom medycyny. Tak dobrze zakonserwowanych narządów z pewnością jeszcze nie widzieli.
Powrót do góry Go down
avatar

Never take advice from me, you will end up drunk

Petersburg, Rosja

27 lat

przyłożnik

nieznana

za Raskolnikami

pisarz, malarz, łowca posagów i spadków, dobra dusza w Masquerade
http://petersburg.forum.st/t947-anton-orlovsky#3015 http://petersburg.forum.st/t1000-anton-orlovsky http://petersburg.forum.st/t965-anton-do-uslug#3129 http://petersburg.forum.st/t1143-vladimir#4322
PisanieRe: Tawerna Welesa   Wto 24 Paź 2017, 18:13
Za nic mam żachnięcia Karamazova, upomnienia czy niedowierzające spojrzenia, którymi mnie raczy. Właściwie może przejąłbym się nimi bardziej, niechętnie przyznając mu rację, gdyby nie fakt, że całą uwagę skupiam na doczyszczeniu rękawa marynarki, pocierając materiał bawełnianą chusteczką wyciągniętą z kieszeni spodni, a kiedy nie przynosi to oczekiwanych rezultatów, zniecierpliwiony unoszę ciemne oczy na mężczyznę.
Co wcale nie zmienia faktu, że jedynym plusem tego typu miejsc jest to, że można spokojnie uprawiać w kiblu seks bez zabezpieczenia – mówię, zezując podejrzliwie na zawartość szklanki Alekseia. – Bo na miejscu kupałki czy innego trypra bałbym się, że tężec z kumplami spuści mi wpier... – przerywam, mitygując się i nieco speszony spoglądam na towarzyszącą nam kobietę. To tyle jeśli chodzi o bycie dżentelmenem. – ...dol.
Kończę dzielnie, po czym wsuwam filtr papierosa pomiędzy wargi; jeżeli zajmę czym innym język, to przestanie płatać figle? Może tak, może nie. Warto spróbować, dlatego w akcie najwyższej odwagi (desperacji?) zaciskam palce prawej dłoni na szklance, która wedle krótkiego rozrachunku przypada mnie. Po piątym szocie brunatnego trunku, którym jak dostrzegam kątem oka moi towarzysze już się raczą, może przestanę zwracać uwagę na całą gamę zacieków, których historii właściwie nie chcę znać.
Obawiam się, że wie gdzie nas szukać – zdecydowanie milej na powrót osadzić spojrzenie na Nevenie, zachłysnąć się jej uśmiechem, udać (doprawdy?) zmartwienie, że nie dane jest nam razem się wymknąć, opuszczając spelunkę i jej podłe trunki, w których w końcu umaczam wargi, żeby zaraz tego pożałować. Gdybym miał określić smak paliwa, nie wahałbym się ani chwili wskazując na własną szklankę... – Dlatego równie dobrze możemy się z nim napić, odwlekając w czasie nieuniknione.
"Zatem opowiadajcie, mili panowie", kusi dalej nasza rumuńska przyjaciółka, jakby doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak bardzo kocham brzmienie własnego głosu. Może faktycznie tak jest? Nie, niemożliwe – staram się przecież uchodzić za skromnego...
Alosza, właśnie, powiedz... – zawieszam głos, obracając na końcu języka kolejne słowa, które wraz z tytoniowym dymem mają ulecieć w pobliże Karamazova. – Co ze ślubem? Wyznaczyliście już datę?
Wiem, że zachowuję się w tym momencie jak dupek, nie potrafię się jednak powstrzymać we właściwym momencie. Nic nie poradzę na to, jak mocno bawią mnie te arystokratyczne mariaże... Zdaje się, że starannie pielęgnując historię o wielkiej romantycznej miłości, szybko zapomniałem o tym jak bardzo wyrachowanym posunięciem było moje własne małżeństwo.
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

26 lat

błękitna

neutralny

smocza dama
http://petersburg.forum.st/t1058-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1062-nevena-draculescu http://petersburg.forum.st/t1061-smocza-dama http://petersburg.forum.st/t1063-aida
PisanieRe: Tawerna Welesa   Nie 29 Paź 2017, 17:28
Wysłuchałam słów Antona i chociaż żadne z nich nie powinno wypłynąć przez moje usta to w zupełności się z nim zgadzam. Miejsce sprzyjało dzikim seksualnym ekscesom w równie zadymionej i jeszcze bardziej obrzydliwej toalecie. Z rozbawieniem, które próbowałam ukryć, patrzyłam jak Anton dzielnie kończy swoją niecenzuralną wypowiedź. Moje usta zaczynają wyginać się w delikatny półuśmiech, który próbowałam zamaskować za pomocą cienkiego papierosa. Wetknęłam filtr pomiędzy wargi i odpaliłam go od zapałki. Swobodnie ułożyłam jedną rękę na swoich udach, w drugiej oczywiście trzymając papierosa. Nie ufałam zbytnio podejrzanie wyglądającemu stołowi. Nie chciałam wybrudzić swojego czarnego płaszcza. I tak miałam dziwne przeczucie, że oddam go do prania zaraz po powrocie bo krzesła również nie były zbytnio czyste. Wypuściłam ze swoich płuc chmurę dymu. Cóż, zapewne nie było żadnej różnicy. Pomieszczenie nadal było zadymione, przymglone. Światło wydobywające się z żyrandola jakby gubiło się gdzieś po drodze. Alosza nawet nie wiedział jakie ma szczęście, nie poruszając mojego obecnego stanu cywilnego. Smocza dama nigdy nie zapomina. Nie wybaczałam zbyt szybko. I bardzo ciężko było zdobyć moje przebaczenie. A czasem było to w ogóle niemożliwe. Być może to był jeden z tych beznadziejnych przypadków? Skutecznie hamowałam potok niepotrzebnych słów filtrem papierosa w moich ustach.
Nie mogłam powstrzymać melodyjnego śmiechu, który wydobył się spomiędzy zaciśniętych warg. Tak rzadko się śmiejesz, Neveno, szeptał jakiś głos z tyłu głowy. W towarzystwie Antona i Alekseia mogłam sobie na to pozwolić. Już samo to, że siedziałam w jakiejś spelunie w ich towarzystwie o czymś świadczyło. Czułam się przy nich swobodnie, byłam w jakiejś części sobą. - W takim razie cieszę się, że przed wycięciem narządów mogę jeszcze wypić w dobrym towarzystwie - powiedziałam, unosząc szklankę wypełnioną bursztynowym trunkiem. - Przy okazji moja wątroba trochę straci na wartości - dodałam po chwili. Lodowate, niebieskie oczy z ciekawością wpatrywały się w postać Karamazowa spod wachlarzu gęstych rzęs. Ślub, to nie był dobry temat. Nie dla mnie. Jednakże póki Alosza nie skontrował tematu w moją stronę mogłam swobodnie (pozornie) siedzieć na krześle, wypuszczając kolejną chmurę dymu. - No właśnie, czy już mam kupować suknię? - zagadnęłam, unosząc jedną brew ku górze.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Tawerna Welesa   
Powrót do góry Go down
 
Tawerna Welesa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: