Навигация

Brama Niedźwiedzi
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Brama Niedźwiedzi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieBrama Niedźwiedzi   Pią 03 Lut 2017, 16:41
Brama Niedźwiedzi

To miejsce, gdzie kończy się ulica Eurozyny Wielkiej, a zaczyna się Niedźwiedzi Ryk. Już nie tak elegancki i odrestaurowany, lecz wciąż klimatyczny  i przyciągający uwagę mieszkańców – odrapanymi kamienicami, zakurzonymi witrynami sklepów, betonowymi mostami czy słynnym Placem Aleksandrowskim, gdzie można przysiąść w cieniu rozłożystych drzew. Sama Brama Niedźwiedzi to murowana konstrukcja przypominająca Łuk Triumfalny w Paryżu. Inspiracja nikogo nie powinna dziwić – w końcu Petersburg to miasto, które zostało wystylizowane na inne, wielkie stolice Europy. Jedną z różnic jest wielkość – rosyjska wersja jest nieco mniejsza, wpasowując się w zabudowę dzielnicy, a kolejną – dwa posągi niedźwiedzi przywiązanych łańcuchem do bramy. Stoją po bokach budowli i sprawiają wrażenie prawdziwych zwierząt, które strzegą porządku w okolicy. Niektórzy powiadają – jak głosi miejska legenda – że zostały tylko ożywione; inni za to mówią, że są nieśmiertelne i drzemie w nich potężna magia i nie należy ich drażnić.

Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Nie 16 Kwi 2017, 17:08

21.04.1999

Od Baby Jagi do Bramy Niedźwiedzi nie było daleko. Trzy minuty drogi, jak się wleczesz, nie więcej. Ja zazwyczaj po pracy pokonywałam ten dystans w dwie, nie chcąc zbyt długo spacerować po ciemku i, co raczej oczywiste, woląc jak najszybciej w końcu znaleźć się w domu, też niezbyt oddalonym od przejścia między Eufrozyną a Rykiem. Po drodze nie planowałam nigdy żadnych przystanków ani spotkań – w końcu rano znowu do roboty, więc trzeba się wyspać, potem zostać aż do zamknięcia cukierni. I tak kilka dni w tygodniu, w kółko i w kółko. Nie narzekałam, bo przynajmniej miałam czym się zająć przez popołudnie; gdyby nie to, pewnie leżałabym kilka godzin w pustym mieszkaniu, a przecież leżenie kilka godzin w pustym mieszkaniu to czasem najgorsze, co się może człowiekowi trafić.
Ale tego dnia nic nie było jak zwykle. Wyjątkowo zamiast budzika obudziło mnie uporczywe stukanie ptasiego dziobu o szybę – i o ile mogłam spodziewać się wiadomości od Igora, Lali, szefa czy też rachunków, tak krótka, anonimowy list „Dziś. Brama Niedźwiedzi. Dwudziesta. Przyjdź” był zupełnie niespodziewany i, właściwie, niepokojący. Całkiem często zdarzało mi się wychodzić gdzieś ze znajomymi lub rodzeństwem, ale przecież nie umawialiśmy się w ten sposób. Kto więc chciał się ze mną spotkać?
Ten liścik zaprzątał moją głowę przez resztę dnia. Zdążyłam z jego powodu rozlać płynną czekoladę na blat, rzucić złe zaklęcie na zmieniające kolor pralinki i przetrzymać w piecu szarlotkę – a zanim doszło do większych szkód, szef poklepał mnie po ramieniu i łagodnie zasugerował, że może powinnam dziś wcześniej wyjść z pracy. Tak też skończyłam, włócząc się po Petersburgu o siedemnastej i raz po raz powtarzając treść karteczki, którą w pośpiechu wepchnęłam rano do kieszeni płaszcza. Charakter pisma wydawał mi się nie tak zupełnie obcy, jakby się wydawać mogło. Dręczyło mnie przemierzłe złudzenie, że ja ten sposób zapisywania cyrylicy skądś znałam, że ja taką nawet kiedyś własnym okiem czytałam, ale ilekroć próbowałam ją przypisać do konkretnej osoby – wszystkie wspomnienia znikały.
Najbardziej chyba bałam się, że to jakieś starszyźniane psy chcą się ze mną spotkać. Nie popierałam sprawy Raskolników, ale aż za dobrze wiedziałam o tym, jak bardzo moi najbliżsi są powiązani z rewolucjonistami. Doskonale wiedziałam też, kto stał za napisami na drzwiach mieszkania Lali – i chociaż nie sądziłam, że mogą zainteresować się akurat mną, to przecież wszystko było możliwe. Ale z drugiej strony, czy gdyby ktoś chciał mi coś zrobić, to czy wybierałby na miejsce spotkania styk dwóch najbardziej ruchliwych ulic magicznej Rosji? Nie sądzę.
Po rozważeniu wszystkich za i przeciw wcale nie wybrałam bezpieczniejszej opcji. Ciekawość i świadomość, że jak nie dowiem się, o co chodzi, to potem będę sobie pluła w brodę, wygrały. O dziewiętnastej pięćdziesiąt siedem stałam więc już oparta o ścianę pobliskiego budynku z różdżką w jednej ręce, a papierosem w drugiej. Wzrok utkwiłam we wskazówkach zegara na jakiejś wieży zarysowującej się w oddali.
Dwie minuty.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pon 17 Kwi 2017, 16:24
Zareagowałeś szybko. Nie sądziłeś, że spotkanie z Lalą wyzwoli w tobie tak skrajne emocje. Nie chciałeś się do tego przyznać – ani przed sobą, ani tym bardziej przed nią. Może dlatego wasze spotkanie nie trwało zbyt długo. Nie byłeś jeszcze gotowy na to, by o wszystkim rozmawiać. Postanowiłeś jednak, przynajmniej chwilowo, nie uciekać z Petersburga. Nie możesz być już dłużej tchórzem, Vanya. Najwyższy czas zmierzyć z tym, co zwyczajnie zaprzepaściłeś przez te osiem lat. Z jednej strony w głębi serca chciałbyś to w jakiś sposób odbudować, choć jeszcze nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, z drugiej – nie zamierzać znów się męczyć i słuchać kolejnych wyrzutów skierowanych pod twoim adresem. Nie bez powodu spaliłeś za sobą mosty. Z trudem zostawiłeś Sofię, a w niej rodzinę. Łzy płynęły ci z oczu, gdy z dworca ruszyłeś w świat, choć wolałbyś o tym nie pamiętać. Tak samo jak wciąż w głowie masz ich twarze, kłótnie z Katią i Lalą o miejsce przy stole, kojący głos matki, która śpiewała ci w dzieciństwie do snu, przyjemny zapach farb ojca czy kobaltowych hiacyntów posadzonych przed domem. Nie mogłeś mieć wszystkiego, z czegoś ostatecznie musiałeś zrezygnować. Chciałeś być wolny – i wciąż chcesz – więc nie potrafiłeś wyobrazić sobie życia w Bułgarii. Dusisz się, jak te wszystkie ptaki zamykane na siłę w klatkach, jeśli nie możesz decydować sam za siebie. Z Jawadem było inaczej, ale to zupełnie inna historia, która już w twoim życiu nigdy się nie powtórzy.
Dwie minuty.
Chwila słabości po przypadkowym spotkaniu z Lalą niespodziewanie sprawiła, że pierwszy raz bezpośrednio napisałeś list do Katii – krótki i treściwy, tylko takie wysyłałeś, choć tym razem bez żadnego nadawcy. Masz charakterystyczne pismo, nieco jak dziecko, które dopiero uczy się pisać, dlatego bardzo łatwo rozszyfrować twoją cyrylicę. Nie jesteś jednak pewien, czy Katia jest świadoma tego, że to akurat z tobą ma się dzisiaj spotkać. Może nie powinna robić sobie płonnych nadziei? Jeszcze się nie pojawisz i w ostatniej chwili wrócisz do siebie. Nie, nie możesz tego zrobić. Mimo że jesteś już blisko i stoisz za nią, to wciąż nie wiesz, czy powinieneś się cofnąć, czy zostać. Ale skoro przyszedłeś, to nie możesz stchórzyć. Musisz wziąć się w garść i zmierzyć się z problemami. To ostatnia szansa, Vanya. Innych nie będzie. Słyszałeś wiele o Katii, była przecież kiedyś twoim oczkiem w głowie. Czytałeś o jej sukcesach czy rzekomym romansie z Krumem; głośno też było o nieszczęśliwym wypadku, ale przecież nic nie mogłeś – ani się z nią zobaczyć, ani pojawić się na pogrzebie. Dowiedziałeś się niemal d w a miesiące później. Nikt cię od razu nie poinformował. W końcu postanawiasz się odezwać i wyłonić się z cienia. Czas nagle jakby zwalnia, a w uszach dudni ci już tylko wiatr.
Minuta.
- Katia.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pon 17 Kwi 2017, 21:05
W ciągu pierwszych kilku lat tej nieobecności często wyobrażałam sobie, jak będzie wyglądał powrót Vanyi.
Lubiłam myśleć o jego wyrazie twarzy, o reakcji rodziców i Lali; lubiłam też patrzeć na ten niedokończony portret, przesuwać palcami po płótnie i planować, jak pokryję resztę obrazu farbą. Wiedziałam, że druga połowa będzie kontrastować z pierwszą, bo przecież zdążyłam zmienić technikę, pędzle, sklep, w którym kupowałam olejne, zdążyłam zmienić się ja i mój starszy brat. Tęskniłam, ale starałam się nie robić mu wyrzutów, nawet w myślach. Co by zmieniło to, że na niego nakrzyczę? Że go nawet uderzę? Że będę go obwiniać o to, że nas pozostawił z dnia na dzień, bez pożegnania? Co się stało, to się nie odstanie. Najwyraźniej miał swoje powody, o których nie mógł nam powiedzieć, bo przecież gdyby stanął w progu kuchni tego wieczora i oznajmił „mamo, tato, Lala, Katia, młody, wyjeżdżam w wielką podróż dookoła świata bez grosza przy duszy, bo duszę się w Bułgarii, nie wiem, kiedy wrócę” – na bogów, kto by go wtedy puścił?
Może mnie było łatwiej mu wybaczyć, bo to nie na moich barkach spoczęły potem losy rodzeństwa. Pewnie tak, bo rozumiałam też gorący gniew mojej siostry, ale zwyczajnie nie umiałam go podzielić. Wyjechał, to wyjechał. Bardzo chciałabym, żeby kiedyś wrócił. Tyle.
Ale potem stało się… dość. Pogrzeb, z którego wybiegłam, a potem zapłakana szukałam Ivana po sofijskich ulicach, chyba uświadomił mi, że on może nie tyle uciekł w świat, co się nas w y r z e k ł, że może już nigdy go nie zobaczę, że może on nie chce nas znać.
Wtedy przestałam czekać. Tak było najłatwiej znieść wszystko, co działo się później, a – niespodzianka! – nie działo się absolutnie nic. Żadnych wieści, nawet kartki na święta, nawet tego nędznego „żyję, kocham, Vanya”. Może już nie żył, skąd miałam wiedzieć? Niektórzy pochowali go dawno.
A, jak wiadomo, trupów nie spotyka się na ulicach Petersburga. Trupy nie wysyłają do ciebie orłów. To po prostu niemożliwe.
Więc dlaczego jeden tu stał?
Papieros upadł na równo położoną kostkę brukową, tuż pod moje buty. Oderwałam wzrok od mężczyzny (mężczyzny, jak bezosobowo; jakbyśmy się nie znali) i przydeptałam niedopałek czubkiem kozaka. W świetle ulicznych latarni szary chodnik nabierał ładnego, ciepłego odcienia i tylko im dalej od lampy, tym bardziej bruk wydawał się obsydianowo wręcz czarny.
Zaczęły bić dzwony.
Niby tylko kilka sekund, przydeptać szluga. Ale równie dobrze to mogła być cała wieczność, zebrana w jednej chwili ze złośliwości bożków i bogów, którym tyle czarodziei oddawało cześć.
Mogłabym przysiąc, że przestałam oddychać; zapomniałam o tym, wsłuchana w nader szybkie uderzenia własnego serca, niezsynchronizowane z miarowym biciem dzwonów. Co ja miałam mu powiedzieć? Co ja, do jasnej cholery, miałam mu powiedzieć? Co on chciał mi powiedzieć?
Podpisywanie liścików to dobry zwyczaj, od tego możemy zacząć. — Podniosłam na niego wzrok, co wtedy wydawało mi się ogromnym aktem odwagi, ale i tak nie widziałam Vanyi wyraźnie. Obraz zamazał mi się zupełnie i chyba płakałam, ale sama już nie wiedziałam, co się dzieje. Chciałam tylko upewnić się, że on naprawdę tu jest, że wrócił cały i zdrowy, że żyje. To wszystko wydawało się takie nierzeczywiste, jakby sen albo urojenia. Jego nie mogło tu być. Nie było przez jedną trzecią mojego życia, więc jak mógł pojawić się t e r a z?
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale nie umiałam wykrztusić słowa. Żadne nie chciało przejść przez ściśnięte szlochem gardło, więc tylko pokonałam ostatni dzielący nas metr i uwiesiłam się na nim jak głupia, dotykając jego barków, szyi, włosów. Żył. On naprawdę żył.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 12 Maj 2017, 18:24
Ty też czasem zastanawiałeś się, jak będzie wyglądał twój powrót, choć przez długi czas uparcie wierzyłeś, że coś takiego nigdy nie będzie miało miejsca. Zawsze sobie powtarzałeś jedno, że nie możesz tego zrobić, ale przecież wróciłeś do Rosji, zrobiłeś krok w tył – teraz bliżej ci do Bułgarii niż dalej. Z jednej strony chciałbyś, aby wszystko było jak dawniej, z drugiej strony masz świadomość, iż jest to niemożliwe. Będą oczekiwać od ciebie wyjaśnień, ciągnąć cię za język i robić ci wyrzuty. Nie unikniesz tego, ale teraz pozostaje pytanie, czy jesteś na to gotowy? Ty, który zawsze uciekasz od odpowiedzialności. Ty, który zawsze znajdziesz sposób, by w ostatnim momencie wymknąć się i znowu uciec. Kto by cię wtedy zrozumiał, gdybyś powiedział, że potrzebujesz wolności i nie możesz żyć w postkomunistycznej Bułgarii? Ojciec by cię zrugał, matka zapewne uniosłaby się płaczem i zrobiłaby wszystko, byś tylko nie opuszczał domu. Wolałeś sobie tego widoku oszczędzić, podobnie jak kłótni z Lalą. A później wszystko potoczyło się samo i rozeszło się po kościach. Przynajmniej tak ci się wydawało.
- Wolałem nie. – Krótka odpowiedź i spojrzenie skierowane na Katię. Wolałeś nie, bo tak naprawdę nie miałeś stuprocentowej pewności, czy wówczas będzie chciała się z tobą spotkać. Może już zostałeś skreślony i uznany za zaginionego; nie byłbyś zaskoczony, gdyby w tym przypadku tak było. Wielu ludzi się dziwi, gdy spotyka cię teraz po latach od zakończenia Koldovstoretz, jeśli ktoś jeszcze pamięta twoje imię i nazwisko. Nikt o tobie nie słyszał, po prostu odciąłeś się od ludzi i bez słowa pożegnania wyjechałeś w świat, by żyć po swojemu. A teraz jesteś tu, na starych śmieciach, gdzie mogłoby się wydawać, że już nikogo nie znasz. Ale tak nie jest. Przecież jest Lala, Katia i – prędzej czy później – pojawi się najmłodszy brat. Jest Ernö, twój przyjaciel z dawnych lat, który spełnia się w karierze sportowca, choć zapewne jeszcze o tobie nie wie; jest i Teona, którą poznałeś jeszcze w szkole. W rzeczywistości mógłbyś tak wymieniać bez końca i nagle okazałoby się, że znasz wszystkich, ale prawie z nikim nie utrzymujesz kontaktu. Nic dziwnego, skoro większość wolnego czasu spędzasz w swojej pracowni.
- Katia – powtarzasz jeszcze raz jej imię, bo tak dawno nie wypowiadałeś go na głos. Zawsze było gdzieś w sferze twoich myśli, ale bałeś się, że gdy tylko je wypowiesz, to wywołasz wilka z lasu. Nie wiesz, co więcej powinieneś powiedzieć, dlatego podchodzisz do niej wolnym krokiem i patrzysz uważnie na swoją siostrę. W ciemności zauważasz jej płacz i słyszysz, jak cicho się nim zanosi. Co teraz? Wróciłem? Nie, Vanya, to najgorsze, co w tym momencie możesz zrobić. Obiecać i złamać dane słowo, jeśli ktoś byłby w stanie w to jeszcze uwierzyć. Przytulasz ją i nie chcesz puścić, mimo że nie masz pojęcia, jak długo potrwa ta chwila. Co jeśli zaraz cię odepchnie? Jeśli usłyszysz wyrzuty skierowane pod twoim adresem? Że to ty jesteś winny. Że nie pojawiłeś się na pogrzebie. Że nie raczyłeś się nawet odezwać i poinformować o tym, że żyjesz. Jesteś przecież pierdolonym egoistą, Vanya. Myślisz tylko o sobie, choć kiedyś przyrzekłeś, że zawsze będziesz trwał przy swoim rodzeństwem. Złamałeś tę obietnicę i nic nie zapowiada się na to, byś miał teraz do zaoferowania coś jeszcze.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 30 Cze 2017, 14:39
Nie wiem, ile tak stałam, jak głupia przywierając do Vanyi, ale na pewno zdążyłam już zrobić mu plamę na koszulce. Trudno. To było nawet przyjemne: przez jakiś czas nie musiałam zbyt wiele myśleć, po prostu cieszyłam się i niedowierzałam (ciągle musiałam spoglądać na jego twarz, żeby się upewnić, że to na pewno on, a nie przypadkowa ofiara mojego ataku histerii), i cieszyłam, a potem znowu byłam niepewna – i tak w kółko. Jednak zaczynałam się powoli uspokajać, a gdy mój szloch już umilkł, nadeszły pytania, na które odpowiedzi chyba był nam winien. Tak?
Jak to możliwe, że był w Petersburgu? Kiedy przyjechał? Na ile zostaje? Czemu do mnie napisał? Tylko do mnie? Lala i młody wiedzą? Co robił przez te wszystkie lata? Co robi teraz?  
Czemu nie był na pogrzebie?
Wzięłam głęboki oddech i, starając się wyjść na absolutnie opanowaną (w takim wypadku źle zaczęłam), powoli wyplątałam się z objęć Ivana. Nie chciałam go odepchnąć, chociaż czułam, jak wzbiera się we mnie wściekłość. Byłam z siebie dumna, że udało mi się jeszcze na niego nie nakrzyczeć. Wolałam go nie spłoszyć – tak tęskniłam! Tak czekałam na tę chwilę! – ale przecież jeden orzeł i spotkanie pod Bramą Niedźwiedzi wcale nie sprawiło, że wszystko w jednej chwili wróciło do normy. Musieliśmy porozmawiać. Spokojnie, jak dorośli. Agresją niczego nie załatwię.
Jeszcze jeden oddech. Raz, dwa, trzy. No, dalej.
Czemu napisałeś? — To było chyba najprostsze pytanie. I kluczowe. — Cieszę się, że to zrobiłeś, ale… Rozumiesz. Dotychczas trudno było… w ogóle liczyć na taki krok.
Trudno było też mieć nadzieję, że tym razem chce odbudować rodzinne relacje. Tyle lat minęło… Ale napisał. I stał teraz przede mną. Czy naprawdę tak naiwnym byłoby, gdybym jednak wierzyła, że teraz Vanya odważy się cokolwiek naprawić? Może dorósł. Może zmęczyła go ucieczka. Może jest samotny. Może, może, może.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 30 Cze 2017, 15:29
Może, może, może.
W głowie pojawia się tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Sam chciałbyś znać tę, dlaczego zdecydowałeś się napisać do Katii. Domyślasz się, że było to pod wpływem impulsu, inaczej tego nie można wytłumaczyć. To właśnie przypadkowe spotkanie z Lalą popchnęło cię, by odezwać się do twojej młodszej siostry. Musiałeś zrobić to wcześniej od niej, poinformować Katię o tym, że żyjesz – nie wiesz dlaczego, ale chciałeś być szybszy od Lali. Tak po prostu. Byłoby gorzej, gdybyś się nie odezwał. jednak postanowiłeś to uczynić. Po siedmiu latach od twojego wyjazdu. Nie liczysz krótkich listów, które wysyłałeś co jakiś czas, aż nagle przestałeś to robić i ludzie uznali, że na pewno zginąłeś z rąk dzikich Arabów. Bo w pewnym sensie stary Ivan Gorchevski już dawno został pogrzebany. Wykreśliłeś ze swojego życia całą rodzinę i zacząłeś wszystko na nowo na Bliskim Wschodzie, gdzie nikt cię nie znał. Podjąłeś takie a nie inne decyzje, które teraz doprowadziły cię do Rosji, ale starasz się nie żałować. Zgniłbyś w Bułgarii. Ten kraj zabiłby cię od środka. Niemniej jednak wiele rzeczy mógłbyś rozegrać inaczej.
- Jesteś już taka dorosła – mówisz nieco głośniej, lekko uśmiechając się do Katii, która po chwili wyswobodziła się z twoich objęć. Patrzysz na nią uważnie i nie możesz uwierzyć w to, że ma teraz dwadzieścia cztery lata! Zastanawiasz się jednocześnie nad tym, co masz jej odpowiedzieć. Nie myślałeś nad żadnymi tłumaczeniami, nie liczyłeś też na zrozumienie, choć prędzej mogłeś go oczekiwać od Katii niż Lali. – Musiałem wyjechać. Kurwa, nie mogłem dłużej żyć w tej pieprzonej Bułgarii. – A wtedy musiałeś wybrać albo siebie i wyjazd w świat, albo rodzinę i Sofię. Postąpiłeś egoistycznie, ale wówczas nie widziałeś innego rozwiązania. Miałeś tylko dwadzieścia lat, zdawało ci się, że wiesz wszystko i możesz wszystko, więc nieustannie brnąłeś do przodu. Nie chciałeś stać w miejscu, spełniałeś swoje marzenia, a jednocześnie nie potrafiłeś znaleźć w sobie odwagi, by postawić jeden krok w tył. Odkładałeś każdy wyjazd do Bułgarii, aż w pewnym momencie po prostu zabrakło ci czasu na to, by porozmawiać z rodzicami. Teraz zmieniły ci się priorytety, nawet jeśli nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę. – Źle? – Że jesteś w Petersburgu? Cholerny efekt domina wywołany przez Lalę.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 30 Cze 2017, 19:05
Źle?
Sama nie wiedziałam. Marzyłam o odzyskaniu brata, ale jego obecność zmieniała wiele. Mogła tyle zmienić, Vanya mógł zburzyć nasz spokój, a potem uciec. Kto by go zatrzymał? Gorchevski był dorosły, a taki numer nie byłby jego pierwszym.
Ale wtedy… może wtedy bym go szukała. Może wtedy wszystko byłoby inaczej.
Może byłoby inaczej, gdybym wtedy, mając te kilkanaście lat, wyruszyła w świat przykładem Vanyi. Może nie spadłabym z miotły. Może spotkałabym brata.
Może. Ale nie wyjechałam jak on – po cichu, niczego nikomu nie mówiąc. Nie mogłabym tego zrobić rodzinie. On mógł… kiedyś. Siedem lat temu. Teraz, gdy spotkaliśmy się w Petersburgu, może zechce wszystko naprawić? Och, Perunie, jak ja chciałam, żeby tak było. Chciałam mojego brata z powrotem. Czy to było tak dużo? Gdyby tylko pragnął przeprosić, obiecał więcej nie tchórzyć, wybaczyłabym mu wszystko. Przecież rozumiałam, co czuł. Miałam to samo – ale więcej poczucia obowiązku niż on. Takich cech się jednak nabiera z czasem, prawda? On miał dużo czasu.
Ja miałam dużo nadziei.
Rozumiem — powiedziałam cicho. — Nie winię cię. Ale na pogrzebie mogłeś być. — Wbiłam w Vanyę uporczywe spojrzenie. Z tego powinien mi się tłumaczyć, nie z tej głupiej ucieczki. Jak mogło go przy nas nie być w t e d y? Byliśmy praktycznie sami, rodzice leżeli w cholernych trumnach, a Lala… to nie Lala miała przejąć cały ciężar. Nie była niczemu winna. To on był najstarszy. Powinien chociaż tego dnia przejąć odpowiedzialność, raz w życiu stawić temu wszystkiemu czoła. Jak mógł nie przyjechać? Szukałam go. Czekałam.
Postąpiłam krok do przodu, nagle pchnięta wszechogarniającą złością. Nie zdążyłam pomyśleć o tym, że miałam zachować opanowanie – fala wściekłości była zbyt silna, bym teraz zdołała się opanować i ugryźć w język.
Szukałam cię. Wtedy. Po całej Sofii, wiesz? Biegałam jak wariatka! — Zrobiłam kolejny krok, chcąc zmusić go do cofnięcia się. — Skreślili cię, a ja czekałam! Na każdą, kurwa, wiadomość! Mogłeś sobie być w Kairze, Bagdadzie czy Tokio, chuj mnie to obchodziło, bo i tak byłabym pierwsza, żeby cię z dworca odebrać, jakby ci się do domu wrócić zachciało! Chciałam cię w Bułgarii tylko tego jednego dnia, a ty… ty… Ja pierdolę! — wrzasnęłam bezsilnie, nie wiedząc, co więcej powiedzieć. Miałam ochotę go pchnąć na jakąś ścianę albo rozsmarować go po bruku, albo oba, by… nie wiem. By poczuł, że to kara. By przestał na mnie patrzeć w ten głupi sposób.
Ale gdy uniosłam dłoń, sama niepewna tego, co dokładnie zaraz zrobię, cała determinacja mnie opuściła – i ustąpiła miejsca strachowi. Spojrzałam przerażona na mężczyznę, nie wierząc, co przed chwilą zrobiłam.
Agresją nic nie zdziałasz, będziesz opanowana, nie będziesz krzyczeć, nie spłoszysz go, hm?
Cofnęłam się chwiejnie i opuściłam rękę.
O, bogowie. O, Perunie. Przepraszam, cholera, przepraszam. Nie idź, proszę. Błagam. Przepraszam.


Ostatnio zmieniony przez Katia Gorchevski dnia Sob 15 Lip 2017, 21:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 30 Cze 2017, 20:30
Byłbyś głupi i naiwny, gdybyś oczekiwał, że wszyscy będą skakać z radości z powodu twojego nieoczekiwanego powrotu. Już dawno przestałeś istnieć w ich życiach, by mogli bez ciebie normalnie funkcjonować. Ale to czasem wraca, sam dobrze o tym wiesz, ile razy przecież myślałeś o mamie czy ojcu, nie wspominając już o Lali czy Katii. Tylko brat w twojej głowie pojawiał się najrzadziej, choć zawsze będziesz go pamiętać jako rozrabiakę z potarganymi, ciemnymi włosami i pobrudzonymi spodniami. W głębi duszy tęsknisz za okresem dzieciństwa – wtedy w końcu nie było żadnych problemów, a przynajmniej tak właśnie zapamiętałeś ten czas. Zawsze było głośno i radośnie, choć nie raz i nie dwa biłeś się z Lalą o różne głupoty. Mała Katiusza z kolei była dla ciebie oczkiem w głowie, którym zawsze się opiekowałeś, ale zostawiłeś ją tak, jak wszystkich. Ma prawo mieć do ciebie pretensje, ale wolałbyś teraz tego nie słyszeć. Wiesz jednak, że wyjaśnienia to coś, co jest nie do przeskoczenia. Nie ominiesz już tego etapu, nieważne jakbyś się starał, chyba że po raz kolejny uciekniesz.
- Katia… Do cholery. – Próbujesz przyjąć jej słowa ze spokojem, choć jednocześnie czujesz, jak wszystko w tobie zaczyna wrzeć. W końcu masz gorącą, bałkańską krew, z reguły nie umiesz reagować racjonalnie, ale starasz się, by tym razem było inaczej. Nie przerywasz jej, mimo że normalnie najprawdopodobniej byś to uczynił. – Ja nie wiedziałem… – tłumaczysz się szczerze, momentalnie odsuwając się kawałek od Katii. Bo przecież taka jest prawda. Nie wiedziałeś. Nikt cię nie poinformował. Lala tego nie zrobiła, a ty, przesiadując na Bliskim Wschodzie, nie miałeś żadnych możliwości. – Przyjechałbym, ale Lala zrobiła to dopiero po jakimś miesiącu czy dwóch. Nie powiedziała ci? – reagujesz ze zdziwieniem, zapalając ostatniego papierosa. Doszedłeś do tego zupełnie sam, gdy udało ci się zdobyć jedną z bułgarskich gazet, w której wszystko było dokładnie opisane. Byłeś zły na nią, cholernie zły, że zrobiła to z tak ogromnym opóźnieniem, bo przecież wtedy relacje między wami mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Nie wiesz, czy zrobiła to specjalnie. Czy naprawdę cię tam nie chciała? Nie miałeś okazji z nią o tym porozmawiać, choć z czasem będziesz musiał.
- Nie, nie idę – odpowiadasz krótko, opatulając się szczelniej skórzaną kurtką i zaciągając się papierosem. – Tylko, na Peruna, uspokój się. – To twój jedyny warunek, gdyż nie chcesz z nią rozmawiać w takim stanie. Mogłaby cię uderzyć, może coś by jej to dało, w końcu wiesz, że na to zasługujesz. Jesteś jednak cholernie zdziwiony, gdyż nie spodziewałeś się, że to właśnie Lala zatai przed Katią prawdę. Dlaczego to zrobiła? Dlaczego jej o niczym nie powiedziała? Myślała, że nie przyjedziesz? Może i miała rację, chociaż po tym krótkim liściku, który otrzymałeś od Lali, przybyłeś na granicę bułgarsko-turecką. Nie przekroczyłeś jej, będąc święcie przekonanym, że nikt cię tam już nie chce.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Sob 15 Lip 2017, 21:37
Jeden głęboki oddech, drugi, trzeci, a wciąż jakbym była o tysiąc oddechów od spokoju za daleko. Zacisnęłam ręce w pięści, mocno, ale nie po to, żeby go uderzyć (chociaż jeszcze przed chwilą miałam takie ambitne plany, żeby zrobić z Vańki dzieło raczej kubistyczne), zrobiłam to raczej machinalnie, a może to na Lalę się zamierzałam? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nic nie wiem i nic jest w porządku. Tyle lat obwiniania Ivana za ten pogrzeb, tyle rozmów o tym wypadku z przemile uśmiechniętą panią psycholog, a on nagle powiedział mi, że on by p r z y j e c h a ł, że to Lala nie napisała. Krew szumiała mi w głowie. Lala. Lala. Lala. Jak mogła? Nie napisała. Nie przyjechał. Przez nią.
Nie. To nie na nią powinnam być zła. To ona miała wszystko na głowie, gdy rodzice umarli, chociaż cierpiała równie mocno. To nie ona powinna się nami opiekować, to nie ona powinna nas obejmować i mówić, że będzie dobrze i sobie poradzimy, nie ona. W końcu się dowiedział o śmierci rodziców i nie wrócił. Czy Lala zrobiła coś złego, że próbowała nas (i siebie) przed rozczarowaniem chronić? Czy naprawdę by przyjechał? Może tylko kłamie. Jest tchórzem (jak ja, ja bym skłamała). Ale nie mogę mu tego udowodnić. Tyle lat…
Kolejny głęboki oddech. No, jak mnie pani psycholog uczyła.
Może nikogo nie trzeba obwiniać w tej chorej sytuacji, zaświtało mi w głowie. Może wszyscy zawinili i nikt jednocześnie. Vanya, że wyjechał ot tak i nie wrócił, i rzadko pisał. Lala, że nie napisała. Każdy miał swój powód.
Może do tego wszystkiego trzeba się zdystansować. Trzeba porozmawiać z Lalą o tym, czego się dowiedziałam – wszystko na spokojnie, bez nerwów, bez składania grzechów na czyjkolwiek kark.
Wybacz. Problemy — rzuciłam krótko, jakby to wszystko wyjaśniało. Problemy. Z emocjami. Ze wszystkim. Ton miałam już spokojniejszy, chociaż wciąż pobrzmiewało tam echo złości.
Rozłożyłam bezradnie ręce.
No dobra. Wszyscy jesteśmy trochę winni, nie ma co się kłócić i rozkwaszać sobie nosów. — Po chwili zastanowienia dodałam: — Tęskniłam. Cieszę się, że jesteś.
Takie proste słowa. Chyba były potrzebne.
Nie chciałam tracić Vanyi po raz drugi i wątpiłam, żeby ktokolwiek z nas naprawdę chciał. Byliśmy Gorchevskimi, na dobre i na złe, czy jakoś tak.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Sro 26 Lip 2017, 22:13
- Problemy – powtarzasz po niej to samo słowo, lekko kiwając głową i opierając się o Bramę Niedźwiedzi. Sam nie wiesz, jakbyś zareagował, gdybyś był na jej miejscu. Nie potrafisz sobie tego wyobrazić, a nawet nie chciałbyś tego zrobić. Najprawdopodobniej w mgnieniu oka wybuchnąłbyś agresją, spokój zamieniłby się w zdenerwowanie, a w twoim przypadku raczej o to nietrudno – płynie przecież w tobie gorąca, bałkańska krew. Jak we wszystkich Gorchevskich. Macie ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby wam się wydawać, ale na razie musicie się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Musicie do siebie dotrzeć, by znów stać się rodziną. O ile jeszcze to możliwe. O ile ty nie zrobisz kroku w tyłu. Czy to nie jest tylko twoje chwilowe widzimisię? Może po prostu chciałeś zobaczyć swoje rodzeństwo, dać im znak, że żyjesz, a cała reszta jest nieważna? Zastanów się nad tym poważnie, bo tyle od ciebie zależy, Vanya. Jesteście już tak blisko, bliżej niż dalej, więc nie rób tym razem żadnych głupot. Trudno jest ci sobie wyobrazić waszą wspólną przyszłość, ale też nie oznacza to, że ona nie istnieje.
- Nie tłumacz się. – Wiesz, że nie musi tego robić. Choć Katia poniekąd ma prawo, by tak się zachowywać, to wolałbyś przeprowadzić tę rozmowę na spokojnie, mimo że cholernie ciężko jest powstrzymać emocje w takich sytuacjach jak teraz. – I ja też. – Bo tęskniłeś za nimi, Vanya. Nawet jeśli w tym momencie ledwo przeszło ci to przez gardło. Tak proste, a jednocześnie tak trudne dla ciebie słowa. Przyznać się do czegoś – zawsze miałeś z tym problem. Łatwiej było ci uciekać niż być odpowiedzialnym człowiekiem. Ale teraz masz szansę się poprawić i zrehabilitować swój wizerunek starszego brata. Bo wiele można by ci zarzucić. – Nie chcę się teraz usprawiedliwiać. Musimy porozmawiać wszyscy razem. – Nie do końca. Masz na myśli siebie, Lalę i Katię. Nie wiesz, co się z dzieje z młodym, ale w tym momencie jest najmniej ważny. Bo przede wszystkim powinna być to rozmowa między wami. – Daj mi czasu. Mam trochę pracy i muszę wszystko sobie poukładać – uściślasz szybko, spoglądając na Katię. Nie kłamiesz, nie zamierzasz tego robić, chcesz dotrzymać słowa.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Czw 27 Lip 2017, 14:36
Nie wiem, ile mogliśmy już rozmawiać pod Bramą. Wydawało mi się, że wszystko dzieje się tak szybko, ale pewnie upłynęło trochę minut. Zaczynało robić się zimniej i przechodniów było jakby mniej, niż wtedy, gdy tu przyszłam.
Tyle teraz od Vańki zależało. Cała delikatna sprawa relacji Gorchevskich, wybór między życiem w biegu a zakotwiczeniem się – to wszystko było teraz w jego rękach i nie mogłam przewidzieć, jak to się skończy. Może kolejnym wybuchem, tym razem zrywającym nasze więzi z Ivanem na dobre. Bo drugi raz nawet ja bym mu nie wybaczyła, nie mówiąc o Lali albo – na bogów, jak on to zniesie? – Młodym. Podejrzewałam, że, o ile z moją siostrą będzie trudno, tak z młodszym bratem to może być już jazda bez trzymanki. Czułam, nie, ja wiedziałam, że koniec końców ktoś jednak zostanie z rozbitym nosem nawet pomimo moich starań, by spór załagodzić.
Ale gdyby starszy Gorchevski znowu uciekł, odnalazłabym go i udusiłabym własnymi rękami.
Przede mną ciekawe miesiące, bez cienia wątpliwości.
Dobrze — mruknęłam, nie do końca jednak przekonana, czy naprawdę chce czasu na przemyślenia, czy na spakowanie swoich rzeczy. Tak trudno było ci wierzyć, Vanya, mimo najszczerszych chęci. — A co to za praca?
Spojrzałam na jego twarz, oświetloną mdłym blaskiem latarni i księżyca, i spotkałam się z dziwnym wrażeniem déjà vu. Usilnie starałam się znaleźć w pamięci ten widok – aż coś zaskoczyło.
Muszę skończyć twój portret, pamiętasz? Zwiałeś w połowie tworzenia.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

27 lat

czysta

za Raskolnikami

rzemieślnik / twórca magicznych przedmiotów
http://petersburg.forum.st/t618-vanya-gorchevski#1088 http://petersburg.forum.st/t619-vanya-gorchevski#1092 http://petersburg.forum.st/t622-vanya-gorchevski#1097 http://petersburg.forum.st/t620-kadar#1095
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 28 Lip 2017, 02:18
- Co to za praca? – zadajesz sam sobie pytanie, zastanawiając się nad tym, co powinieneś jej odpowiedzieć. Opieszale gasisz papierosa, patrzysz na niego przez chwilę, po czym unosisz głowę i uśmiechasz się w charakterystyczny sposób do swojej siostry. – Tworzę i naprawiam różne przedmioty, nazwij mnie jak chcesz – mówisz po chwili, mrugając porozumiewawczo okiem w kierunku Gorchevskiej. Co mógłbyś jej teraz więcej powiedzieć? Ty lubisz określać siebie słowem „rzemieślnik”. Zbyt długo by to trwało, gdybyś miał rozwodzić się nad tym, czym zajmujesz się na co dzień w swojej zagraconej pracowni w Mahala, a na to teraz zdecydowanie nie ma czasu. Ale kiedyś chciałbyś pokazać jej swój mały świat, może nawet opowiedzieć o zmarłym Jawadzie i o tym, co spotkało cię na Bliskim Wschodzie. O Stambule i Bejrucie – dwóch miastach, które zajmują w twoim sercu szczególne miejsce. Chciałbyś w końcu podzielić się z nimi tą wiedzą, jednak to jeszcze musi poczekać. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień, choć nigdy nie stroniłeś od ich nadmiaru. Aż wzdrygasz się z zimna, nawet nie zauważyłeś, w którym momencie zrobiło się tak zimno. Podajesz rękę swojej siostrze i czekasz na jej reakcje. Co dalej, Vanya? Sam widzisz, że nawet mała Katia już ci z niczym nie wierzy.
- Chodź, odprowadzę cię do domu. Nie jest jeszcze późno, ale jest za to ciemno. Przy okazji porozmawiamy chwilę, jeśli tylko na to masz ochotę. Opowiesz mi trochę o sobie – proponujesz lekko zachrypniętym głosem, do końca nie wiedząc, czy Katii spodoba się twój pomysł. Nie masz pojęcia, gdzie teraz mieszka (bo niby skąd miałbyś wiedzieć), ale na wszelki wypadek wolałbyś odstawić ją pod drzwi mieszkania. Co prawda nie jest już małą i bezbronną dziewczynką, lecz ty w głowie wciąż niezmiennie masz ten sam obraz Katii sprzed lat. Obawiasz się, że ciężko będzie ci to zmienić, ale najwyższa pora, by zrozumieć pewne rzeczy, Vanya. Czas nie zatrzymał się w miejscu, wiesz? – A co do portretu… Dobrze pamiętam ten dzień, ale chyba będziesz musiała go namalować od nowa. Trochę zdążyłem przez te kilka lat zmężnieć. O, widzisz ile mam teraz zmarszczek na czole? – zauważasz i demonstrujesz jej wszystko rękoma z lekkim uśmiechem na twarzy, nieudolnie próbując rozluźnić atmosferę. Na trudne tematy przyjdzie jeszcze pora. Pewnego dnia zasiądziecie wszyscy razem przy rodzinnym stole i zacznie się rzeź przy rakii. A wtedy będzie i krew i płacz, i radość i żal.
Powrót do góry Go down
avatar


Sofia, Bułgaria

24 lata

czysta

neutralny

cukierniczka / eks-gwiazda quidditcha
http://petersburg.forum.st/t735-ekaterina-gorchevski#1624 http://petersburg.forum.st/t882-ekaterina-gorchevski#2589 http://petersburg.forum.st/t881-katiusza#2588 http://petersburg.forum.st/t883-babeczek#2590
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Pią 28 Lip 2017, 08:47
To, że Vańka robi coś związanego z magią kreatywną, wydawało się oczywiste. Zawsze sobie świetnie z tym radził (w przeciwieństwie do mnie, egzamin końcowy ledwo zdałam i dopiero w cukierni uczyłam się zaklinać słodycze), ale chociaż wspomnienia korepetycji z nim były w mojej głowie wciąż wyraźne, to i tak poczułam się dziwnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że cokolwiek z sofijskiego życia mojego brata się uchowa, tak jakby wraz z wyjazdem miał się stać innym człowiekiem, z innymi pasjami, umiejętnościami, nazwiskiem. Byłam szczęśliwa, że choć to zamiłowanie do tworzenia wciąż było jego – mogłam nawet przez chwilę poczuć się tak, jakbym go bardzo dobrze znała.
Nie ma się jednak co oszukiwać, w tej chwili nie znaliśmy się w ogóle. Ani on mnie, ani ja jego.
Może będziemy mieli czasu dość, by to nadrobić?
Uśmiechnęłam się w ten zawadiacki sposób, ten, w jaki uśmiechałam się kiedyś, kiedy kradłam mu ajran podczas śniadania, i wzięłam go pod ramię. Moje mieszkanie nie było daleko, ale znałam drogę naokoło. Chyba nie obrazi się, jeżeli trochę przedłużę nasz spacer?
W tę stronę. — Przeszliśmy przez Bramę Niedźwiedzi na Ryk, w tej części dobrze oświetlony, ale im głębiej, tym rzadziej pojawiały się latarnie. Doskonale znałam tę okolicę – za jakieś pięć budynków powinnam zobaczyć swoją kamienicę, gdyby iść prosto, ale ja skręciłam w jedną z bocznych uliczek, licznie odchodzących od głównej ulicy.
Obróciłam głowę, by spojrzeć na twarz Vanyi. Cóż, nie powiedziałabym, żeby się postarzał, raczej wydoroślał, ale i tak musiałam przyznać, że różnica była. Na pewno części obrazu kontrastowałyby ze sobą.
O bogowie! — Otworzyłam usta ze zdumienia, znacznie wyolbrzymiając moją reakcję. — Ty chcesz siostrę odprowadzać? Nie powinieneś sobie strugać trumny, staruszku? Ile masz już siwych włosów?

Katia i Vanya z tematu
Powrót do góry Go down
avatar


Nicea, Francja

36 lat

przyłożnik

¾

neutralny

publicysta, realizator w Płanieta FM
http://petersburg.forum.st/t1266-tetreau-parade http://petersburg.forum.st/t1269-parade-tetreau#5139 http://petersburg.forum.st/t1268-tetro#5137 http://petersburg.forum.st/t1271-lalique#5144
PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   Yesterday at 00:13
Deszcz padał. Ulica jest wilgotna, od nawierzchni odbijają się pomarańczowe światła lamp ulicznych, miętowe i błękitne neony okolicznych cukierni i aptek i kilka oświetlonych witryn, przez które zajrzeć można do kawiarenek. W kawiarenkach i pubach jest głośno, widać to po tłumach, otwierających szeroko usta rozmówcach, ewidentnie podnoszących głos, aby przekrzyczeć muzykę. Ale na ulicy jest cicho, na tyle ile może być. Na Niedźwiedzim Ryku nie uświadczy się klaksonów samochodowych, a nawet jeśli to na pewno nie na poziomie chodników, tylko przecinających co jakiś czas czarne niebo. Każdy zdaje się mieć tego wieczoru jakiś cel, do którego zmierza, tylko Tetro nie zadecydował jeszcze, dokąd go doprowadzi ten spacer. Tak, jakby decydowanie było koniecznie. Mogli po prostu przemierzać Petersburg nocą w spokoju, to by mu bardzo odpowiadało, decyzje podejmując nagle, wejdźmy do baru, chodźmy już do domu. Potrzebował w końcu takiego odpoczynku. Od pracy. I przygód na Mahala. Wszystkie wydarzenia, na które się wybierał nie do końca były dla niego rozrywką, bo pomimo tego, że owszem, chciał na tych wszystkich pokazach, recitalach, spektaklach i koncertach bywać to z każdego później robił relację do radia. I chociaż dzielenie się z innymi swoimi spostrzeżeniami było czymś powszechnym i nierzadko pożądanym, to po pewnym czasie zaczyna to być nużące. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że ludzie kultury Petersburga to tak naprawdę całkiem ciasne środowisko.
Może dlatego też, odkąd wyszli z kina nie odezwał się niemalże słowem, chłonąc przyjemną możliwość milczenia i bycia obok, po prostu.
Wiatr musnął skórę na karku Tetro, więc postawił kołnierz wiosennej kurtki. Zimno się robi. To może już jednak warto wybrać jakąś destynację?
Zwolnił kroku, aż zatrzymał się w końcu parę metrów przed posągami niedźwiedzi, które rozglądały się wokół, robiąc hałas swoimi łańcuchami. Nie podobały mu się pod żadnym względem.
Odwrócił się nieco, stając niemalże przodem do przyjaciółki i spojrzał na nią. Włożył dłonie do kieszeni kurtki. No i co? Gdzie teraz? Czego byś chciała? Nie zimno ci?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Brama Niedźwiedzi   
Powrót do góry Go down
 
Brama Niedźwiedzi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Brama główna
» Czasy końca
» Brama wejściowa
» Główna brama


Skocz do: