Навигация

Boksy pracownicze
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Boksy pracownicze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieBoksy pracownicze   Pią 03 Lut 2017, 17:13
Boksy pracownicze

Gwardziści nie są ludźmi wymagającymi, a ich ciągła praca w biegu najczęściej nie wymaga posiadania osobnych pokoi, dlatego też zamiast tradycyjnych biur, ustawiono przy sobie w równych rządkach biurka pracownicze. I choć daje to możliwość swobodnego porozumiewania się z kolegami i koleżankami z pracy, przez większą część czasu panuje tu hałas jak w ulu.

Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

klątwołamacz
http://petersburg.forum.st/t1034-orina-valerievna-dolohova http://petersburg.forum.st/t1042-orina-dolohova#3735 http://petersburg.forum.st/t1043-orina-dolohova#3737 http://petersburg.forum.st/t1044-frygia#3740
PisanieRe: Boksy pracownicze   Wto 14 Lis 2017, 00:23

13.05.1999

Gwar na sali nasilał się, falował, podnosił się, by znowu na chwilę opaść. Bez zbędnego zagłębiania, wydawało się, że rządzi się nim przypadek, ale występował rytm, który wyznaczany był przez kolejne prędkie wyjście gwardzistów lub pojawienie się na horyzoncie kogoś wyższego szarżą. Obraz dopełniały wszędobylskie papiery, karteczki latały nawet w powietrzu. Jedna wylądowała na blacie przed nią, szybko dopisała coś pod tekstem i machnięciem różdżki posłała dalej. Gra wymagała refleksu, wpisania zaklęcia lub antyzaklęcia, zanim świstek nie rozpadnie się na porwane kawałki, rój dziewiątek lub co też inwencja twórcza podpowiadała inicjatorowi rozgrywki. Zwykła pierdółka dla zabicia czasu dla łamaczy. Rozrywka dość szczeniacka, ale gdy picie w godzinach pracy nie było mile widziane. W tym momencie ląduje przed nią teczka z aktami. Gana, klątwołamacz z silnym zapędami do hipochondrii oraz defetyzmu, bardzo eleganckie połączenie, postanawia podzielić się swoim nieszczęściem. Nie zabrakło barwnych opisów, jak mu klątwa rękę niemal przy łokciu urwała. Gana, na ciebie zawsze można liczyć. Orina wzrokiem pobieżnie przebiega tekst. Stare zaklęcie, siermiężne, paskudne, ale niezbyt efektywne energetyczne. No i co on od niej chce, od profilów sprawców nie jest, może to był wupar z tradycjami. Czarodziej idzie się wyżalić następnej ofierze, w końcu z Dolohovą nie da się rozmawiać. Kolejny jej dzień w Gwardii.
Orina wróciła do cyzelowania raportu z patrolu w porcie. Naszpikowa go już tyloma okrągłymi zdaniami, że Galushce w gardle stanie wspomnienie tego sprawozdania za każdym razem, gdy postanowi ją wysłać na coś równie bezcelowego. Powinna zdać jeszcze dwa raporty, może po prostu w ostatniej sprawie ograniczy się do oddanej figurki. Oczywiście, że to nie wystarczy, nawet nie o potencjał kota chodzi, a raczej szopkę. To było jednak zbyt zawiłe, gdyby celem było samo przejęcie czarnomagicznego przedmiotu lub Libańczyk - żadne z nich nie było tak istotne. Odesłała dwa nie przesadnie grube pliki na inne biurka.


Ostatnio zmieniony przez Orina Dolohova dnia Nie 03 Gru 2017, 12:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Boksy pracownicze   Czw 16 Lis 2017, 03:01
Przemaszerował między boksami z miną kompletnie pozbawioną wyrazu. Od czasu publikacji tego wątpliwej wartości artykułu miał na głoiwe z trzy razy więcej niż zwykle, a zwykle miał niemało. Próbował przeforsować otwartą rekrutację na agentów wydziału detektywistycznego, niestety Semen miał muchy w nosie i marudził gorzej niż stara baba na każde rozwiązanie, jakie Savie przychodziło do głowy w związku z niedoborem pracowników w jego sekcji. Skręcając między biurkami i przyglądając się, jak tusz z pergaminu tryska jednemu z pracowników prosto w oczy pomyślał, że cieszy się, że nie pracuje jako klątwołamacz. Po prawdzie ostatnio coraz częściej chodził mu po głowie pomysł zmiany zawodu na jakiś zupełnie niezwiązany z prawem, od którego nie zależy ludzkie życie. Próbował przekonać Kosmasa do powierzenia mu pod opiekę rodzinnego domu aukcyjnego, bo rola spasionego kustosza i wodzireja imprez dla bogatych chujków lubiących oliwki na złotych wykałaczkach to w jego oczach idealny sposób na przedwczesną emeryturę i nagłą śmierć z powodu cholesterolu - co zawsze zdawać się będzie lepsze od ugodzenia klątwą w czoło.
Pamiętał, że biurko Oriny stało gdzieś z tyłu, ale błądził bez sensu zaplątany we własne myśli, zagadując do niektórych pracowników, by podpytać o minione akcje czy rozwiązania spraw, które śledził - a śledził ich całkiem sporo. W sumie od początków kariery w Białej Gwardii ojciec uczył go, że od nadmiaru wiedzy w ich zawodzie głowa nie boli. Im lepiej orientujesz się w systemie zależności miedzy jednostkami, im lepiej znasz ludzi, z którymi może przyjść ci współpracować, im dokładniej śledzisz ich schematy działania - tym zdrowiej dla ciebie w ostatecznym rozrachunku. 
Doloova była dobra w swoim fachu, nie najlepsza, ale też nie średnia. Wciąż była młodą kobietą, choć prawdopodobnie na standardy jej zawodu już starym wyjadaczem. Bez wahania wybierał współpracę z nią ponad współpracą z którymkolwiek innym specjalistą, trochę dlatego, że… Cóż, dlatego, że była jaka była. Długi czas myślał, że jest po prostu pełną goryczy starą panną o strasznie nieszczęśliwym życiu i dlatego ma fantazję karpia w rzece - po ostatniej misji jednak wszystko nabrało innej barwy, a on, zatrzymując się przy jej biurku, autentycznie zastanawiał się czy to dobrze czy źle, że wie.
- Czytałem raport Dimitriego - zakomunikował, wyciągając plik papierów spod pachy. Przerzucił kilka. - Nie powiem, żeby to była wasza najlepsza akcja, ale przynajmniej macie kota. - Podniósł na nią wzrok. - Bo masz go, prawda?
Pytał w archiwum artefaktów, w którym starsza czarownica prowadząca ewidencje westchnęła tylko. Marudzenie na klątwołamaczy, którzy przetrzymywali dowody z powodu swoich, jak to ujęła, zbędnych badań dodatkowych zdawało się nigdy nie skończyć, do chwili, kiedy kobieta zdała sobie sprawę z kim rozmawia.
W każdym razie, kota w archiwum nie było, a on go na wczoraj.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

klątwołamacz
http://petersburg.forum.st/t1034-orina-valerievna-dolohova http://petersburg.forum.st/t1042-orina-dolohova#3735 http://petersburg.forum.st/t1043-orina-dolohova#3737 http://petersburg.forum.st/t1044-frygia#3740
PisanieRe: Boksy pracownicze   Sob 18 Lis 2017, 13:13
Manewry Zakharenko na głównej sali przypomniały przeprawę pijanego Mojżesza przez Morze Czerwone. Jego pojawienie nie wzbudzało popłochu, w końcu gwardziści to nie pierwszoroczni z Kolodovstoretz, kilka bezgłośnych przekleństw, trochę prychnięć, nic, co by wybijało się z wiecznego hałasu. Orina wróciła do akt, dotrze w swoim czasie. Tym bardziej, że oficjalnie tych konkretnych akt na oczy nie widziała. Larisa potrzebowała krótkiej konsultacji, a ona była przede wszystkim zainteresowana wzmiankowanym w tle dysydentem. Roma nie będzie zachwycona tymi informacji, tak, jak teraz nie jest Dolohova. Więcej pracy i w krótkim czasie, ale mogły przynajmniej uprzedzić typowe wypadki. Valeriev umieszczając córkę w Gwardii oczekiwał pewnie po niej czegoś innego, aż dziw brał, że tak naiwnie się przeliczył.
Najpierw dokończyła pisać krótką notatkę, którą wsunęła w teczkę i metodycznie ją złożyła by odesłać na biurko innej gwardzistki. Dopiero wtedy podniosła wzrok na Savvasa. Była bliska rzucania uwagi w duchu czy jest pewny, że raport ten był pisany z pełnym zrozumieniem użytych słów, ale na złośliwości nie było miejsca w relacjach ze zwierzchnictwem. Poza tym musiał sobie bardzo porządnie wytresować mahalskiego współpracownika, skoro tak karnie słał raporty lub Orina dalej dawała sobie luz nienależny w takim miejscu. Macie kota i gdzie ta Ruža, gdy się pojawia okazja do żartów tak niskich lotów?
- Nie wspominaj mu o tym, bo się zapije na śmierć za taką ocenę. - Akcja na pewno nie weszłaby do podręczników szkoleniowych dla kadetów, ale obyło się bez konfrontacji, a to było dla niej najbardziej istotne. - Tak, mam kota. - Serio i Bregovićka nie słyszy takiej pustynnej wymiany zdań.
- Nie tutaj - dodała tak dla formalności. Mimo zastosowania skrzynki z mieszanego drewna buka i jawora, wolała nie ryzykować, że ktoś wrażliwy wyczuje jej delikatne drgania. - Jest silna, ale przynajmniej nie jest niestabilna. - Padło klasyczny zdanie-wytrych łamaczy. Orina chciałaby, że kot był stabilny, ale nie potrafiła określić poziomu jego labilności.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Boksy pracownicze   Nie 19 Lis 2017, 10:42
Och, Dima był wybitnie posłusznym, wytresowanym pomocnikiem. Według opinii biegłych, zależało mu na stabilnej pracy w urzędzie, dlatego tak się starał i raportował, nigdy nie odmawiając Zakharence swoich usług. Sava jednak pilnował, by nikt zbyt dokładnie się temu nadgorliwemu kontaktowi nie przyglądał i kiedy się zdarzało, rzadko to rzadko, ale zawsze czasem, że jakiś miłosierny samarytanin jednak chciał Dimitra zaprosić na rozmowę o pracę - wytykał niedbale, ileż ten nieistniejący w rzeczywistości, mahalski rzezimieszek ma za uszami. I tak od lat. Pociągnął nosem czując, że zbliża się kolejna dawka wzmacniających eliksirów, zdążył poważnie nadużyć nielegalnych substancji dopingowych, próbując utrzymać tempo życia i przepychając się jednocześnie z nieubłaganie postępującą chorobą.
- Znowu pije? - Skrzywił się. - Miał przychodzić na misje trzeźwy, najwyraźniej nie umie znieść napięcia - dodał z niezadowoleniem, składając papiery i wtykając je sobie na powrót pod pachę. Przyglądał się chwilę Orinie. W otoczeniu biurowego gwaru i atmosfery wartkiego zamieszania wydawała się zupełnie inna, niż w plenerze. Nie wiedział, cóż to za pustynne zdania między nimi padają, żartobliwości wzmianek o kocie też nie załapał, ale możliwe, że nie miał poczucia humoru, o co zresztą podejrzewało go wielu współpracowników, kiedy wisiał nad nimi jak gargulec z dachu, próbując dociągnąć tysiąc niezamkniętych spraw do końca.
- To dobrze - skomentował oszczędnie. Silna i stabilna. Teraz zaczną się schody. Chrząknął lekko, rozglądając się od niechcenia, czy ktoś nie jest zainteresowany ich rozmową, ale organizm w tej części kwatery rzadko kiedy zaciekawiony był pojedynczymi, krążącymi po nim jednostkami. Sava nachylił się więc tylko nieznacznie i spojrzał jej dość natarczywie prosto w oczy, kiedy tylko ta spojrzała w jego kierunku.
- Orino. - Ludzie nigdy nie lubili intensywnie przetrzymywanego kontaktu wzrokowego, szczególnie osobowości silne, czując w tym wyzwanie rosnące iskrami gdzieś z pierwotnych jeszcze ludzkich instynktów - Nie będę się pierdolił w bajerowanie, bo nie mam na to czasu. Sama wiesz, co się ostatnio dzieje - zaczął szybko. - Istnieje prawdopodobieństwo, że ta figurka to obłożona klątwą skorupa, a docelowy artefakt jest w środku. Chcę wiedzieć, czy możesz to sprawdzić, czy mam to przekazać dalej. - Brwi drgnęły mu lekko. - A jeśli akurat w środku jest rylec, to musi pozostać między nami, przynajmniej na najbliższy czas… - Za długo już się ugania za tym pierdolonym Anvarim, żeby mu jakiś urzędas się przypałętał do jedynego artefaktu, którym mógł wywabić gnoja z jego szczurzej nory.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

klątwołamacz
http://petersburg.forum.st/t1034-orina-valerievna-dolohova http://petersburg.forum.st/t1042-orina-dolohova#3735 http://petersburg.forum.st/t1043-orina-dolohova#3737 http://petersburg.forum.st/t1044-frygia#3740
PisanieRe: Boksy pracownicze   Sro 22 Lis 2017, 23:17
Jedna nieprzemyślana uwaga, mogłaby pozostać przy milczeniu. Nie interesowała się naturą umowy między nimi. Tym bardziej nie miała ochoty zostać pretekstem. Albo była to zwyczajna, choro pojmowana solidarność pijacka. Kto nie pije, cały kraj tonie w wódce taniej, eleganckiej, wyrafinowanej, lokalnej, zagranicznej, obojętnie, byle, he, he, sponiewierała.
- Przyszedł trzeźwy. - Tyle. Więcej energii nie wykrzesa.
Trudno było wyłapać tutaj humor, właściwie go nie było, tak głęboko był zawoalowany. To po prostu od przebywania w specyficznym środowisku, trzeba się pilnować na nagły atak marnego humoru, bo jeszcze się wytrąci ze swej pozy uprzejmego braku zainteresowania. Choć akurat to ostatnie nie grozi jej w tej rozmowie.
Kiedy Zakharenko się pochyla, ona od razu lekko się prostuje, opiera o krzesło, podświadomie dalej utrzymując stały dystans. Może chciałaby odwrócić wzrok, ale jedno podszeptują zadawnone odruchy, a zdecydowanie czym innym było wychowanie. Wytrenowanie, aby nie oddać swojego pola. Ach i padło Orino, minimalnie lepiej, niż w przypadku rozmów ze zwrotem Orino Valerievna.
- Jestem zobowiązana - że się bez rzeczonego pierdolenia obyło. Komu chce to oddać? W tym momencie na chwilę Dolohova odwraca wzrok. Patrzy w stronę nieszczęsnego Gany oraz Alisy i mogłaby na ślepo wskazać, gdzie jeszcze na tej sali znajdują się koledzy po fachu i wie, że każdy z nich by się nadał, łamcze z natury są ambitni. Jeśli nie, to mogą liczyć na rozbrajanie złośliwie zacinających się szafek w Ministerstwie Magii. Tylko to bagno, bo jeśli ma pozostać to między nimi, równie dobrze można to nazwać po imieniu nielegalnych działań. Kto będzie odpowiadać, jak coś się stanie.
- Mogę sprawdzić. - Jeśli faktycznie w figurce był rdzeń, skorupa została zabezpieczona i opieczętowana, a ta z kolei przeklęta i sprofanowana, to zapowiadało świetną rozrywkę, na którą musiała sobie znaleźć bezpieczną przestrzeń. Do głowy przychodziło jej kilka odosobnionych budynków rozrzuconych po trenerach przylegających do siedziby w Ufie. Pewnie zajętych bez wyjątku przez drogie kuzynostwo, dzieci Nestora wiedziały, jak pożytecznie spędzać czas. - Na jak bardzo na wczoraj tego potrzebujesz? - Pozostało pogodzić to co powinno być, a tym, czy dysponują. - I co o tym wiesz lub się domyślasz? - Nie wie czy chce wiedzieć więcej, bo potem jej zeznanie tylko niepotrzebnie załamie wuja Fyodora.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Boksy pracownicze   Czw 23 Lis 2017, 16:54
Przewraca oczami na jej zobowiązanie, bo nie w głowie mu ironiczne przekomarzanki i wzdycha, jakby nie mógł już z nią naprawdę, chociaż wcale tak nie było. Musiał jednak utrzymywać zróżnicowanie podejścia do Dolohovej, inaczej złożenie fałszywego obrazka z prawdziwym byłoby za łatwe. Sam powstrzymał się od równie cierpkich komentarzy, nie miał już szesnastu lat i nie znajdywał ostatnio czasu nawet na sensowne potyczki słowne, nie mówiąc już o niepotrzebnych przepychankach z jedynym klątwołamaczem, któremu ufał. Tak, gotów był przekazać artefakt dalej, obkupić swoje śledztwo dodatkowymi kosztami, dwóch czy trzech z jej współpracowników miało już kartoteki w głównym biurze - czego nie oceniał, bo kto jak kto, ale on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że czasami trzeba robić rzeczy niegodne, by sprawę doprowadzić do końca. Gdyby ktoś zrewidował jego system działań i połączył raporty Dimy z jego własnymi, miałby teczkę grubości przedramienia. Przyglądał się jej, jak prostuje się w tak naturalnym odruchu na tę inwazję przestrzeni osobistej. Dopóki nie wyciągała różdżki Savvas nie ustępował ani o centymetr, nie czując się w żaden sposób zobowiązany do tego. Zakharenko chcący coś osiągnąć, nic przyjemnego, zwykły chuj jak wielu.
- Na wczoraj, ale nie będę cię poganiał - powiedział spokojnie. Nie było sensu w popędzaniu jej przy pracy, nie była jakimś żółtodziobem, żeby nie zrozumieć aluzji, jak istotny był ten artefakt, ale on też nie zamierzał ryzykować i narzucać tempa pracy, bo praca klątwołamacza pod presją to codzienność, ale zamykanie ich w niewykonalnych ramach czasu nierzadko było wyrokiem. Semenowi nie raz i nie dwa zdarzyło się wyeksploatować klątwołamacza, którego praca kończyła się tragedią.
- Rylec snów - dodał, wzruszając ramionami. Bardzo słusznie nie chciała wiedzieć zbyt wiele, ale sama nazwa pozwoli jej wyłuskać z archiwów trochę informacji na temat artefaktu. Savvas wyciągnął ze sterty papierzysk coś, co wyglądało jak jakaś notatka z obchodu dzielnicy, jednak w rubryczkach odpowiadających za podsumowanie pracy wpisane były sektory i działy w gwardyjnych archiwach. - Biorę to na siebie, Orino - rzekł, marszcząc brwi i wpatrując się w nią. - Jeśli czegoś potrzebujesz, możesz z tym przyjść do mnie. - Zarazem obietnica i zastrzeżenie. Był gotów płacić i udostępniać jej materiały, był gotów na naprawdę wiele, tak długo, jak lojalność Dolohovej przy tej sprawie pozostanie jasna.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

klątwołamacz
http://petersburg.forum.st/t1034-orina-valerievna-dolohova http://petersburg.forum.st/t1042-orina-dolohova#3735 http://petersburg.forum.st/t1043-orina-dolohova#3737 http://petersburg.forum.st/t1044-frygia#3740
PisanieRe: Boksy pracownicze   Czw 30 Lis 2017, 19:19
Różnią się w wielu aspektach, choćby trudno było jej sobie odmówić tej drobnej rozrywki. Nawet, jeśli nie powinna. Ale ona nie była dziedziczką, daleko była w tej kolejce i możliwe, że wypadnie całkiem poza planszę do gry i oficjalnie nie była przecież tak obciążona zadaniami. Teczki nie miała, mogła się założyć, że jej oficjalne akta były bez zarzutu. No cóż, nikt nie mógł szantażować Dolohova, nikt spoza rodziny. W tuszowaniu i zbieraniu haków mieli wiekową tradycję.
Obraca twarz z powrotem w stronę Savy. Nie spodziewała się, że będzie choć minimalny zapas czasu. Nie dałaby się popędzać z tego nic dobrego nie wyniknie. Myśli co będzie musiała zorganizować, jak poprzesuwać inne sprawy i kogo mogła ściągnąć do pomocy. Miała boleśnie krótką ławkę osób zaufanych.
- Dziękuję - mówi, gdy dostaje notatkę. Pobieżnie przygląda się zapiskom, to daje jej prawie nieograniczony dostęp do kilku działów. Żal było z tego nie skorzystać na swój sposób. Rylec snów, nazwy przy artefaktach się liczą, nie jest to coś starożytnego, z tego typu przedmiotów nie przetrwało dużo do współczesnych czasów. Akurat to nie umniejsza jego wartości i potencjału, kilkaset lat wstecz wiele rytuałów nie było jeszcze zapomnianych i ówczesnych czarodziejów nie krępowały zasady.
- Dobrze, - no nie do końca - będę pamiętać. Ale będziesz mi dłużny. - Za brak pytań, za udawanie niewiedzy, zdecydowanie miał u niej dług. Przypominało to karykaturalnie przerysowaną sytuację sprzed jakiś piętnastu lat, tylko jeśli kiedyś w końcu zwróci się o spłatę, to nie będzie ona taka łatwa. Pieniądze były ostatnie czym zamierzała się przejmować.
- Zadbaj tylko, żeby mnie teraz wyłączyli z terenówek. - Nie będzie miała za bardzo do tego głowy, nie chciała również nikogo na misji narażać. Taka Orina była ostrożna i przewidująca do porzygu.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Boksy pracownicze   Nie 03 Gru 2017, 15:30
Przez twarz Savy przemknął lekki cień uśmiechu, kiedy westchnął bezgłośnie. Oczywiście, że czas gonił, przyzwyczaił się w życiu wszystkiego oczekiwać na wczoraj, przygotowywać na dwa dni wcześniej, a planować lata wprzód. Nic z wydarzeń w najnowszej historii jego rodziny nie było dziełem przypadku - no, może poza drobnym potknięciem sprzed kilku dni, ale szybko znalazła się i na to rada - nie mógł więc pozwolić na to, by niewiadome rządziły jego pracą. Ying yang by mu się w życiu nie zgadzało, a to dopiero byłby trudny temat. Machnął ręką na ten dług, bo i nie było w życiu raczej nic, czego moralnie by się nie podjął, a jedyna sfera, w której nie zgodziłby się Orinie pomóc to rzeczy szkodliwe dla jego rodziny. Nie spodziewał się jednak, żeby coś tak nienormalnego przyszło jej kiedyś do głowy. On by jej raczej nie prosił o podkopanie Dolohovów, choć miał przeczucie, że miałaby ku temu mniejsze opory niż on w stosunku do Zakharenków.
- Nie ma sprawy. - Kiwnął głową i sięgnąwszy po pióro leżące na jej biurku naskrobał coś pospiesznie na zwiniętych pod pachą papierach. - Wiem też, że jeden z współpracujących z Białą Gwardią uzdrowicieli też się interesuje tematem. - Uniósł lekko brwi.
O tym, że Godunova interesuje się rylcem wiedział już od jakiegoś czasu, trochę idąc tropem jej poszukiwań odkrył ślad figurki w Petersburgu. Nie interesowało go, na co jej ten artefakt, ale jeśli mogła podzielić się jakimiś informacjami, dlaczego miałby jej nie wyeksploatować - robili to przecież z ojcem od lat.
- Saskia Godunova. Może ci to coś da. - Wzruszył lekko ramionami. - Darzę ją zaufaniem - powiedział tonem co najmniej pobłażliwym, wskazującym na to, że raczej ma panią doktor w kieszeni bądź może szantażuje ją w niewybredny sposób. Uniósł kącik ust, kiwając lekko brwiami. - No, to na mnie czas. - Oderwał pośladek od blatu biurka i rozejrzał się po pokoju. - Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić?
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

31 lat

błękitna

neutralny

klątwołamacz
http://petersburg.forum.st/t1034-orina-valerievna-dolohova http://petersburg.forum.st/t1042-orina-dolohova#3735 http://petersburg.forum.st/t1043-orina-dolohova#3737 http://petersburg.forum.st/t1044-frygia#3740
PisanieRe: Boksy pracownicze   Wto 05 Gru 2017, 23:41
Zdecydowanie nie musiał się o to martwić. Nie takie sprawy ją interesują, naprawdę arystokratyczna polityka, a szczególnie sprawy Starszyzny nie angażowały za bardzo. Również tego nie oczekiwał od niej Nestor, ojciec, brat, nie znajdowała powodów do zaciekawienia się kolejną zagrywką w Pałacu Sprawiedliwości, w większości przypadków nie było w tym nic zaskakującego. Punkt, za punkt, dwa kroki w przód i jeden w tył, kolejne role rozpisane na kilka pokoleń, gdzie tu szukać własnej satysfakcji. Tak, więc nie ma się czym przejmować, jeśli każda inna prośba nie będzie w stanie zachwiać Savvasem, to dobrze.
Nie ma sprawy - z długiem, ze zwolnieniem czy ze wszystkim na raz. Skoro nie ma sprawy, to Orina sobie tym już głowy nie zaprząta.
Uwagę ile jeszcze osób jest zainteresowanych tym rzeczonym artefaktem zostawia sobie. Nie podoba jej się to, takie rzeczy wypływają, ale cóż musi się postarać, żeby w miarę szybko rylec przestał być jej problemem. Trefny towar należy szybko upłynnić, przynajmniej tyle wyniosła z domu rodzinnego.
- Godunova - powtarza i sobie zapisuje nazwisko, które kojarzy się z czymś, ale ta informacja nie wypływa od razu. Nie Godunova, Godunov, łowca istot magicznych, Romka będzie pamiętać lepiej, bo te południowe republiki bliżej znała. Orina wyławia to tylko przez zbieżność, bo związała się z nim Vankeeva, a im się Dolohovie cicho przyglądają. Zwykły przypadek, podobieństwo nazwisk. Nie wie czy chce dalej polegać na kolejnych kontaktach Zakharenko. Na pewno nie widzi jej się współpraca z szantażowanymi, tacy są nieprzewidywalni, ale decyzję uzależni od informacji, jakie znajdzie w archiwach.
- Na razie nic więcej nie jest potrzebne. - To wszystko, na razie każde z nich może wracać do swoich spraw.

Orina i Sava z tematu
Powrót do góry Go down
 
Boksy pracownicze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: