Навигация

Kantyna
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Kantyna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKantyna   Pią 03 Lut 2017, 17:18
Kantyna

Niewielki sklepik z wyrobami tytoniowymi, prasą, alkoholem, środkami czystości i napojami, połączony ze skromną kawiarnią, w której pracownicy mogą chwilę odpocząć nad filiżanką kawy, bądź czegoś mocniejszego, w chwili wolnej od pracy. Wystrój kantyny jest dość skromny, choć może właśnie ta skromność daje odsapnąć ludziom, którzy w różnych warunkach spędzają większość swojego dnia. Drewniane krzesła z pikowanymi obiciami siedzeń, długie stoły na giętych nogach i nisko wiszące żyrandole pełne nigdy niegasnących, magicznych świec. W tle najczęściej lecą najnowsze hity rosyjskiej opery, które to są wielką miłością Danuśki pracującej od wielu lat za barem.

Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Kantyna   Wto 14 Lis 2017, 15:55
Już z samego imienia i nazwiska Semen Ovechkin działał mu na nerwy. Zakharenko pracował na najwyższych obrotach, za przełożonego jednak mając człowieka, żyjącego najwyraźniej według zasady "Skoro możesz zrobić tyle, to możesz też i więcej" nigdy nie będącego w pełni zadowolonym z wyników niczyjej pracy. Wszedł do Kantyny popołudniową porą w celu spotkania się z wyznaczonymi sobie wspólnikami i uchyliwszy okno wyciągnął z kieszeni papierosy. Połowa listu, który otrzymał od Semena była absurdalna, a druga połowa przyprawiała go o drżenie powiek - ostatni numer Tylko Prawdy wyprowadził go z równowagi jak dawno nic. Gdzie jest Biała Gwardia? głosił tytuł artykułu i gdzieś w wersach można było znaleźć opieszałość Białej Gwardii i to jaka była skandaliczna jak autorowi z powodu tego absurdu jest niebywale smutno. Przeżuł i przełknął garść wulgaryzmów, kiedy do porannej kawy czytał najnowszy numer gazety po czym bez słowa ale i bez znanego sobie uśmieszku zadowolenia udał się do pracy. Ovechkin zapewne przymierzał się by mu w pysk wetrzeć całą tę sprawę z morderstwami, miał już od dłuższego czasu przeczucie, że główny detektyw czyha tylko na okazję, by powinęła mu się noga, coby młokosowi pokazać, że za wysokie progi.
Przysunął do okna krzesło i kupiwszy kolejną dziś już kawę usiadł na nim odpalając papierosa. Danusia zawsze marudziła na jego papierosy, ale od kiedy zaczął jej przynosić raz na jakiś czas nowy numer Avoski, czy te importowane pudrowe landrynki, które tak bardzo lubiła podjadać, jej awersja do popalania przy oknie jakby zmalała. Zdawało się, że był pierwszym z grupy, czego w sumie się należało spodziewać - już sobie wyobrażał opierdol roku ze strony przełożonego, gdyby taki Bohuslav mu uprzejmie doniósł, że Zakharenko się spóźnił. Przetarł dłonią twarz i napił się kawy, po czym wyjrzał za okno ćmiąc peta. Zagadkowym nazwiskiem był dla niego łowca Lazarev i choć kojarzył go z twarzy, w końcu był dziedzicem Dmitra Lazareva, to nie wiedział, że dżentelmen para się łowiectwem i tym bardziej nie przyszłoby mu do głowy, że wybiorą go do sprawy tak niewygodnej jak zamachy na czarodziejów bronią niemagiczną. Czy Lazarevowie przypadkiem nie byli w dużej mierze nadętymi, neutralnymi bobkami zajmującymi się mediatorstwem pomiędzy silniejszymi i bardziej znaczącymi rodami?
Uśmiechnął się do zerkającej na niego nieprzychylnie z drugiego końca kantyny Danuśki.
- Książę Igor? - zagaił głośniej - Uwielbiam Borodina! - uniósł w górę kciuk.
Wcale nie, ale nic go to kłamstwo nie kosztowało, a twarz kobiety zdawała się odrobinę mniej marszczyć w złości.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Kantyna   Sro 15 Lis 2017, 16:55
W końcu, jakieś zadanie.- Uśmiechnął się dziarsko pan Kryll, czytając list od nowego przełożonego. W końcu jakiś cel, tajemnica, zadanie, lubił patrole, chodzenie, sprawiało mu przyjemność, można było pobiegać za jakimś złodziejem albo pomóc staruszce przejść przez ulicę. Była to dobra praca, sprawiała mu przyjemność, jednak każdy dzień, po którym świat nie zdawał się być chociaż trochę lepszy niż na jego początku zdawał się Czechowi być dniem straconym, dodatkowo było w tym coś z oszustwa i wałkoństwa, jakby dostawał pieniądze, za nic nie robienie. W końcu jednak miał szansę to zmienić, zmierzyć się z prawdziwym zagrożeniem razem z panami Zakharenko i Lazarev, mieli zrobić coś co na prawdę się liczyło.
Z większym niż zwykle uśmiechem na ustach Bohus wkroczył do komendy, widząc wręcz bijący od niego dobry nastrój ludzie z przerażeniem odskakiwali na boki, jakby w obawie, że się czegoś od niego zarażą. Wchodząc do Kantyny rozejrzał się dookoła, nie wiedział jak mieli wyglądać jego partnerzy, jednak sława pani Danusi dotarła nawet do niego, postanowił więc to ją poprosić o pomoc. Po kilku konwenansach związanych z ustaleniem, że maj jeszcze nigdy nie witał ich tak piękną pogodą, że w kręgosłupie trochę łupie, a w zasadzie nie jest tak źle, że wnuki ładnie się chowają, a najnowszy balet w Wielkim był wyśmienity, mimo drobnego potknięcia w czasie trzeciego aktu. Kiedy gąszcz społecznych konwenansów został przebrnięty Boguś zapytał się, czy widziała przypadkiem pana Savę Zakharenko i Skandera Lazareva. Z uśmiechem wskazała mu palacza stojącego przy oknie. Kryll podziękował jej skinieniem głowy, po czym podszedł do detektywa.
- Bohus Kryll, honorowy gwardzista stawia się, przepraszam za spóźnienie, jeszcze nie do końca znam budynek. - Była to tylko minuta, ale i tak wypadało przeprosić, nieznajomość trasy nie była żadnym usprawiedliwieniem.
Powrót do góry Go down
avatar


Nicea, Francja

36 lat

przyłożnik

¾

neutralny

publicysta, realizator w Płanieta FM
http://petersburg.forum.st/t1266-tetreau-parade http://petersburg.forum.st/t1269-parade-tetreau#5139 http://petersburg.forum.st/t1268-tetro#5137 http://petersburg.forum.st/t1271-lalique#5144
PisanieRe: Kantyna   Yesterday at 15:44
Tetreau się nie spóźnił. A przynajmniej nie do samego budynku Białej. To, że na parterze zatrzymała go jakaś gwardzistka szukając najmniejszych pretekstów, żeby opóźnić jego pojawienie się w – jak się od niej dowiedział – kantynie to już inna sprawa. Wszystko spisała, wszystko. Łącznie z panieńskim nazwiskiem matki, co wydaje się zbędne, a chyba jednak wciąż jest wpisane w standardową procedurę. Na dzień dobry zmęczył się odpowiadaniem na pytania, aby gwardzistka wypełniła kwestionariusz, ale rozumiał to zupełnie, przecież byle Francuzika nie wpuszczą bez sprawdzenia. Jeszcze różdżkę sprawdzała dobre pięć minut, ale Tetreau zniósł to wszystko cierpliwie obserwując tylko kobietę z cieniem dezaprobaty, ile można obracać w dłoniach kawałek drewienka, jeśli sprawdziła już ostatnie zaklęcia.
(Caldura do porannej kawy, Vrakanye żeby przywołać z szafy ten szary sweter i Blizo by zamknąć drzwi mieszkania, bo w jego wykonaniu nawet czarowanie jest bezpiecznie nudne.)
W kieszeni spodni miał złożony starannie list od detektywa Ovechkin, który chciał w pierwszym odruchu wyjąć, gdy w końcu dostał się na korytarz, ale zrezygnował. Kolejne przeczytanie listu lub gapienie się w podpis nie doprowadzi go do kantyny. Za to doprowadziła go tabliczka w formie strzałki z eleganckim grawerem, klasa sama w sobie, esencja wystroju tego typu placówek w latach dziewięćdziesiątych. Ściany takie piękne, a tu nagle wielki kalendarz z koniem na łące, papier zalaminowany, na górze i dole srebrne listewki, no cud. Oczywiście kalendarz na rok ubiegły, bo jest dopiero maj, nikomu się nie spieszy, żeby uaktualnić, niech wisi na korytarzu. Pani Danusi się na pewno ten koń w galopie podoba.
Zatrzymuje się na chwilę w progu. Do wyboru ma podbić do kobiety, która łypie na niego wzrokiem, który się Tetreau wcale nie podoba, albo dwóch mundurowych, sprawa jest jasna.
- Witam, przepraszam uprzejmie. Moje nazwisko Paradé. Szukam detektywa Ovechkin.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Kantyna   
Powrót do góry Go down
 
Kantyna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: