Навигация

Stołówka
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieStołówka   Pią 03 Lut 2017, 17:18
Stołówka

Raczej nie usłyszy się tu gwarnych, prowadzonych podekscytowanymi głosami rozmów. W godzinach popołudniowych za to króluje tu szczęk sztućców, zapach aromatycznych, tradycyjnych potraw i, akompaniujące temu, szeptem wymieniane uwagi. A wszystko to jest tłem dla ponad setki ustawionych w równych rzędach kwadratowych, kamiennych stolików, gdzie zasiadają niemal wszyscy członkowie Białej Gwardii. Całą stołówkę jasno oświetlają promienie słoneczne wpadające do pomieszczenia czterema ogromnymi oknami, wzdłuż których miejsce zajmuje bufet szwedzki. Gdzieniegdzie także poustawiano donice z rzadkimi gatunkami roślin, aby ożywić nieco wnętrze pomieszczenia. Ze stołówki można wyjść także na niewielki taras.

Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Stołówka   Czw 02 Lis 2017, 20:40

30.04.1999

Do siedziby Białej Gwardii, wszedł dość sporych rozmiarów mężczyzna. Krótko ścięte włosy, tu i ówdzie przyprószone siwizną, szare oczy, spoglądające na otaczający świat, z ciągle żywą dziecięcą naiwnością. Spokojnym, majestatycznym krokiem przemierzał korytarz, uśmiechając się do wszystkich mijających go twarzy. Wydawał się być na swoim miejscu, coś w jego twarzy, w sposobie poruszania, a nawet w tym jak spoglądał na ludzi, mówiło, że on powinien tu być. Był jak brakujący element układanki, który po wielu sprzątaniach w końcu się odnalazł i trafił na swoje miejsce.
Ubrany w swój stary mundur, w butach wypolerowanych na błysk, ze starą, wytartą skórzaną walizką w dłoni przemierzał korytarz kwatery.
Skupmy się na chwilę na walizce, był to cały dobytek mężczyzny, wszystkie ubrania, te nowe i te z milionem łat, ale ciągle nadające się jeszcze do noszenia, książki z powyginany rogami od częstego przeglądania, stare ruchome zdjęcia z rodzicami, przyjaciółmi, byłą żoną Agnieszką i synem Jaromirem. Całe jego stare życie zmieściło się w tak małej walizce. Co prawda nie byłoby to możliwe bez serii zaklęć, ale jednak, zmuszało to mimo wszystko do refleksji, że po człowieku tak na prawdę bardzo niewiele zostaje rzeczy materialnych, prawdziwych, gdyby teraz umarł, to tylko tyle zostawiłby swoim bliskim, to smutne.
Było w tym coś melancholijnego, jednak Kryll nie miał zamiaru się tym przejmować, niczym się nie przejmował, po prostu szedł do przodu. Nie zrozumcie go źle, czuł ból kiedy Aga powiedziała mu, że ma dość, spakowała jego dobytek i powiedziała, że to już koniec, nie chce już dłużej żyć z podkomisarzem Kryllem, to nie za niego wyszła za mąż. Cierpiał przez chwilę chciał walczyć, ale patrząc na nią rozumiał, że nie jest to impuls, że wszystko sobie dobrze przemyślała i nie było szansy, na to że zmieni zdanie. Kochał ją, więc zgodził się, chciał by znalazła gdzieś szczęście, nawet jeżeli nie z nim. Serce rozdzierało mu się na pół, kiedy Jaromir powiedział mu, że nie chce mieć takiego ojca, nazwał go robotem, pozbawionym uczuć. Był zły, kiedy "wysłano go na delegacje" za to, że zgłosił coś co w jego mniemaniu było przestępstwem. W dawniejszych czasach i prawdopodobnie w przyszłych również było, jest i będzie wiele rzeczy, które zranią go, jednak on się tylko otrzepie i pójdzie dalej, uznając, że tak będzie dla wszystkich lepiej. Cholerny Kryll był stoikiem do obrzydzenia.
Spojrzał na kartkę z opisem, gdzie ma się stawić, gabinet zastępcy komendanta, po czym podniósł wzrok, stołówka, był blisko, przynajmniej budynek się zgadzał.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Stołówka   Nie 05 Lis 2017, 11:37
Jak na te wszystkie ostatnie wydarzenia, które zmuszały całą Białą Gwardię do zdecydowanie intensywnej pracy nad kilkoma istotnymi sprawami - nie licząc szeregu mniejszych - dzisiejszy dzień zdawał się być spokojny i wręcz leniwy. Wybuch w Muzeum Sztuki Magicznej w końcu dopiero miał się wydarzyć za kilka godzin, jednakże póki co nikt się go nawet nie spodziewał. A Dunja nawet teraz miała co robić, jednakże dostała zadania raczej lekkie i wymagające posiedzenia przy biurku, a nie wymagające biegania po ulicach Petersburga. I w sumie dobrze, w końcu powoli się starzała, kondycja już nie ta. Oczywiście dalej dawała radę, ale w terenie jednak lepiej sprawdzali się młodsi gwardziści. Mieli więcej werwy i siły na takie akcje.
Nic dziwnego, że dostała zadanie przywitania honorowego gwardzisty. Komendant nie miał na takie rzeczy czasu, co Yaneva mogła od biedy zrozumieć, a przydzielenie do tej misji kogoś niższego od niej rangą mogło nie być za dobrym wyjściem. W końcu z okazji takiej wymiany chcieli się pokazać pozytywnie, nie bojąc się okazywania wzajemnego szacunku, któremu zaprzeczyłoby wysłanie byle chłystka, by przywitał Krylla. Choć kto wie czy to w ogóle zostanie docenione? W Rosji hierarchia zdawała się nienaruszalna, jednakże w Pradze kto wie czy wszyscy nie są równi?
Spodziewając się, że mężczyzna może mieć problem się odnaleźć postanowiła wyjść mu naprzeciw zastanawiając się jakie wskazówki mógł dostać, by dotrzeć do jej gabinetu. Po drodze jednak planowała zajrzeć do stołówki aby przekonać się na jakie jedzenie może sobie dzisiaj pozwolić. Fakt, nie było bardzo różnorodne, jednak jak każdy Dunja miała szczególnie faworyzowane dania. A że dziś miała ochotę na strogonowa liczyła po cichu, że będzie do zdobycia.
Jednakże zamiast ujrzeć na tabliczce zawierającej dzisiejsze menu jej wymarzony obiad ujrzała nieznanego jej jegomościa, którego chyba miała dzisiaj przywitać. A przynajmniej tak jej się zdawało, gdy próbowała wyłonić z pamięci obraz fotografii przedstawiającej Czecha. O wilku mowa, a wilk tuż tuż!
Bez większego wahania podeszła do niego i spytała:
- Bohuš Kryll? - a widząc reakcję kontynuowała: - Bardzo mi miło. Dunja Yaneva, jestem zastępczynią komendanta. Z przyjemnością oprowadzę dzisiaj pana po całej siedzibie.
Strogonow będzie musiał poczekać. Oby - w razie jakby dziś był dostępny - żaden wygłodniały gwardzista nie zjadł jej porcji, bo będzie zła.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Stołówka   Nie 05 Lis 2017, 14:07
Z pociesznym uśmiechem na twarzy przyglądał się siedzącym to tu, to tam funkcjonariuszom, patrzył jak jedzą, rozmawiają, przez chwile poczuł dumę, że tak wielu młodych ludzi pragnie robić coś dla dobra ogółu, było w tym coś bardzo pocieszającego. I naiwnego, kiedy człowiek zaczynał się nad tym głębiej zastanawiać i dochodził do wniosku, że większość z nich nie robiła tego z wewnętrznego imperatywu, o tym jednak nigdy nie myślał, wierząc, że tak jak jego i ich intencję to te jedyne prawdziwe i słuszne.
Co do wychowania czeskich milicjantów to tam najbardziej liczyły się stopnie i umiejętności, nazwiska i cała reszta blichtru była sferą drugorzędną. Zagrożenie nie pytało się o nazwiska, wszystkich traktowało równo, a jedynie umiejętności pokazywały, kto jest ile wart.
Zaciągnął się zapachem unoszącym się w stołówce, był bardzo przyjemny, w starym komisariacie nie było tak smacznie pachnącego jedzenia, było zjadliwe, czasami udawało się znaleźć porcję dobrze dogotowaną i nie rozgotowaną, a nawet posiadającą smak, co nie było częstym elementem posiłków, zwykle niejadalnych dla normalnych ludzi, ale przez Krylla zawsze zjadanych do ostatniej łyżki.
Nie wiedząc za bardzo, gdzie teraz powinien skierować swoje stopy, postanowił zapytać jakiegoś autochtona, o odpowiedni azymut, który zaprowadzi go do gabinetu zastępcy komendanta. Już szykował się do wzbicia się na wyżyny swoich zdolności językowych i położeniu na szalę swego dobrego wychowania, kiedy usłyszał z boku jak ktoś wymawia jego imię, kątem oka dostrzegł za sobą postać. Szybko odwrócił się do pani komendant, lekko zasalutował po czym poważnym głosem przemówił.
- Podkomisarz Kryll, stawia się na służbę. Przepraszam za spóźnienie, ale zgubiłem się, sir? - Ostatnie dodał niepewnie, nie do końca wiedząc jak powinien zwracać się do nowej przełożonej. Przez chwilę przyglądał się kobiecie, była trochę podobna do Agnieszki, miały podobny kolor włosów, oczy też miały zbliżony do siebie kształt, ale twarz byłej żony była bardziej pucułowata i w ogóle ostatnia pani Kryll była dużo pulchniejszą kobietą.
- Jestem wdzięczny, dziękuje za poświęcony mi czas. - Powiedział jeszcze raz odruchowo prostując się i salutując, po czym ruszył za kobietą.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Stołówka   Nie 12 Lis 2017, 21:48
Dunja też lubiła przyglądać się młodym gwardzistom. Przypominały jej się wtedy czasy kiedy sama była takim żółtodziobem - i to pomimo faktu, że sama przekraczała wtedy trzydziesty rok życia, miała dzieci i męża, a większość stażystów jednak była ledwo po dwudziestce i bez założonej własnej rodziny. Aż dziw, że - nawet patrząc na wsparcie jej męża - zaszła tak daleko w białogwardzistowej hierarchii.
Choć pytanie czy nie za wysoką cenę zapłaciła za bycie prawie na szczycie? Bo na fakt, że zaproponowano jej posadę zastępczyni komendanta jakby chcąc otrzeć łzę po tragicznej śmierci Anfima podczas misji nie miała żadnego wpływu...
Yaneva, gdyby wiedziała jak to jest w Czechach zapewne zaczęłaby się zastanawiać gdzie by doszła ze swoimi umiejętnościami. W tym kraju Biała Gwardia do tej pory była bardzo patriarchalna i cudem można nazwać fakt, że zajmowała tak wysokie stanowisko. Czy w kraju podobno piwoszy kobieta mogła rządzić tak ważną instytucją?
Dunja zdecydowanie nie narzekała na posiłki na tej stołówce. Oczywiście jak w każdym miejscu i tu zdarzały się gorsze dania czy chrząstki w kotlecie albo mucha w zupie, jednakże w końcu nie stołowała się w Carskiej, aby móc wezwać kelnera, wściec na jakość jedzenia, a potem zażądać rekompensaty. Problem w tym miejscu powstałby już na samym początku - w końcu tu nie pracował żaden kelner.
W sumie nawet jakby nie miała jego zdjęcia zapewne by go rozpoznała. Zagubiony, choć w mundurze Kryll wyglądał na takiego, co potrzebuje zostać odnaleziony. Na szczęście w tym przypadku nie trwało to długo - a przynajmniej kobieta liczyła, że ten mężczyzna o łagodnych oczach nie stoi tu czwartą godzinę bez sensu.
- Żeby było krócej możesz mi mówić tytułem wicekomendanta - najchętniej zażyczyła by sobie "panią komendant", ale wiedziała, że ten cały Zakharenko mógłby potem w nieciekawy sposób wyrazić swoje niezadowolenie.
Nie miała pojęcia, że przypomina mu byłą żonę. Co w sumie mogłaby odebrać nawet pozytywnie - w końcu dzieli ich kilka lat, a to by oznaczało, że wygląda na młodszą niż jest.
- Nie masz za co dziękować, towarzyszu Kryll - powiedziała jeszcze oficjalnym, choć przyjaznym tonem. - Potem poproszę cię o twoje wymiary, chyba przyda ci się nowy mundur. Teraz chodź za mną - powiedziała kierując się w stronę swojego gabinetu i gabinetu komendanta uznając, że to są jednak najważniejsze pomieszczenia całej siedziby. W trakcie drogi spytała go:
- Które pomieszczenia widziałeś po drodze? Nie chcę cię bez sensu po nich oprowadzać, towarzyszu.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Stołówka   Wto 21 Lis 2017, 11:43
Przez chwilę ważył w głowie jej słowa Pani Wicekomendant, coś mu w brzmieniu tego słowa nie pasowało. Wymawiał je przez kilka sekund w swojej głowie, ważąc i zastanawiając się, dlaczego tak bardzo chciała, żeby akcentowano, to, że jest druga? W Czachach nawet zastępców tytułowano pełną nazwą, uchylenie tego i podkreślanie, że ktoś jest tylko drugi po Bogu, uważano za coś niekulturalnego i nie miłego, co nie znaczy, że się nie zdarzało, tam też były gryzące się o kawał mięsa frakcje, których dzięki swojemu prostemu umysłowi, nieczułemu na wszystkie zawoalowane gry słów Kryll nie dostrzegał. Wróćmy jednak do Petersburga, do stołówki, do Pani Wicekomendant, którą on najchętniej mimo wszystko tytułowałby Panią Komendant, postanawia jednak tego nie robić, nie jest u siebie i powinien dostosować się do panujących tu zasad.
- Tak jest, Pani Wicekomendant. – Salutuje nie spuszczając przyjaznych szarych oczu z twarzy kobiety. Jakiś cichy głosik w jego głowie, ten który nie przespał zająć o kontaktach międzyludzkich, mówi mu, żeby odwrócił wzrok, co też Czech niechętnie robi, jeszcze raz przyglądając się pomieszczeniu i zebranym wewnątrz ludziom.
- Tak jest – mówi ruszając za kobietą, na jego pierwszą wycieczkę po komendzie.
- Niewiele, tylko drogę od wejścia tu. Przepraszam, że nie czekałem przy wejściu Pani Wicekomendant. – Oczy mu się świecą, kiedy spacerują po komisariacie, kiedy przygląda się jego ścianom, stara się wyczytać historię z tych murów. Wspaniały budynek, zachwyca się w swoim wnętrzu Kryll, architektura od zawsze była jego drugą miłością zaraz po policji.
- Z którego roku jest ten budynek? – Pyta w pewnym momencie, żeby przełamać ciszę.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Stołówka   Nie 26 Lis 2017, 15:56
Nie tylko Kryllowi przedrostek "wice-" nie pasował. Ona w sumie najchętniej by się go pozbyła - i krócej, i poważniej to brzmi, i łatwiej się wymawia... Jednakże z Komendantem nie dogadywała się na tyle, żeby to było mile przez niego widziane. No i jednak nie chciała pokazać, że jakkolwiek się rządzi, gdy on nie patrzy. Nie zauważyła jednak, że i Czech najchętniej olał by istnienie stanowiska "drugiego po najwyższym". Kto wie? Może kiedyś się dowie?
Teraz jednak miała pokazać mu budynek i wprowadzić w świat rosyjskiej Białej Gwardii, która była raczej zupełnie różna od Magicznej Milicji.
Miała wrażenie, że nie czuje się do końca swobodnie co nie mogło być niczym zaskakującym. Ona też raczej nie czułaby się pewnie na obcym komisariacie - i to bez względu na to czy pojawiła by się na takowym jako Komendant czy ofiara. Liczyła, że po tym krótkim zwiedzaniu Bohuš poczuje się choć trochę jak u ciebie. Choć na to żadnej gwarancji nie było - Rosjanie zdawali się dość sztywni jeśli chodziło o hierarchię.
- To dość mało. Ale spokojnie, zaraz nadrobimy - uśmiechnęła się pod nosem słysząc jego przeprosiny. - Nic się nie stało, towarzyszu. To nawet lepiej, że znaleźliśmy się w stołówce, trochę krócej nam zajęło szukanie się.
Zauważyła jak przyglądał się wnętrzom mijanych pomieszczeń i ścianom korytarza nim zadał jej te pytanie. Niestety Yaneva nie znała dokładnej odpowiedzi.
- Szczerze powiedziawszy nie wiem dokładnie. Na pewno ten budynek powstał jeszcze przed latami osiemdziesiątymi - w tej kwestii akurat czuła pewność. W końcu zanim zaczęła kurs bezpieczeństwa jej mąż nieźle sobie radził jako gwardzista.
- Tu stoi gabinet mój - wskazała go ręką. - A tu Komendanta. Z reguły jesteśmy w środku, mało pracujemy obecnie w terenie - poinformowała zdając sobie sprawę, że na początku może mieć problem z ogarnięciem co do niego należy. Liczyła jednak, że nie potrwa to długo. W końcu papierkowa robota sama się nie zrobi, dlatego liczyła, że będzie mogła się nią zająć bez jego częstych "widzeń".
- Zaraz ci pokażę boksy pracownicze. Już przygotowaliśmy ci biurko - dodała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Stołówka   Sob 02 Gru 2017, 12:55
Świat jest skomplikowany, jak dobrze, że są w nim elementy proste, działające na łatwych do zapamiętania zasadach. Takim stworzeniem był właśnie Bohuš, co prawda dla osób, z którymi spotykał się po raz pierwszy, tak prosty człowiek z nieskomplikowanym światopoglądem, wydawał się być niesłychanie dziwny i nienaturalny, wręcz nienormalny. Bo czy we współczesnym świecie, dobro i zwykła chęć pomocy, płynąca z głębi serca nie było jak dodo, wymarła albo bliska śmierci z głodu? 
Cóż, taki już był. Nieprzystosowany do tych ani żadnych innych czasów, rzucony w wir obcej polityki rządzącej się całkiem innymi prawami, w których on ze względu na swoje pochodzenie, status społeczny i płynącą w żyłach, krew był niczym jak pył drobny i nieistotny. Dawało to swego rodzaju zalety, Bohuš mógł po prostu czynić dobro, nie zważając na śledzące go spojrzenia, bo kto by się przejmował Nikim
- To dobrze, nie chciałbym już na początku sprawiać problemów, aż tak bardzo wyróżniam się z tłumu - pyta spoglądając na panią Wicekomendant, którą dla ułatwienia w myślach będzie nazywać panią Komendant. Nie ważne jak długo będzie powtarzać to wice- ono nadal w jego myślach będzie brzmiało jakoś dziwnie i nienaturalnie, jakoś tak strasznie na siłę. 
Przygląda się murom, sklepieniu, czyżby neogotyk? Może w wolnej chwili pogrzebie trochę w książkach o historii tego miejsca, będzie się mógł wtedy dowiedzieć jakiś ciekawych rzeczy. 
- Wydaje się starszy, ale może to tylko taki pomysł architekta, całkiem udany muszę przyznać - mówi niby do kobiety, ale zdaje się przez chwilę rozmawiać tylko ze sobą. Zastanawia się nad rodzajem kamienia, użytym spoiwem, a może to żelbet? Widział kiedyś w Warszawie piękne schody, wyglądały jak marmur, wspaniałe, źle rozmierzone wysokości, ale i tak imponujące, kiedy jednak poczytał o nich więcej okazało się, że to żelbeton, kto by uwierzył? Nikt!
- Rozumiem, mam nadzieję, że nie będę musiał Pani Wicekomendant często zawracać głowy - mówi, a w sobie znowu krzywi się wymawiając to nieszczęsne słowo. - Dziękuje za biurko. - Nie mówi tego głośno, ale w przeciwieństwie do Dunji planuje więcej czasu spędzać w terenie, to tam można pomóc ludziom lepiej niż siedząc nad papierkową robotą. Tę oczywiście też będzie robił w wynajętym pokoju po godzinach pracy.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Stołówka   Sro 13 Gru 2017, 17:51
Nie dało się zaprzeczyć skomplikowaniu świata. W końcu w przyszłych latach staną się modne tak zwane "odcienie szarości", co tylko mocno udowodni, jak ludzie uwielbiają niejednoznaczne charaktery, a idealni, pomocni kowboje ratujący całe wioski zostaną całkowicie zapomniani. Ale czy naprawdę nie było miejsca dla takich jak Kryll? Przecież świat potrzebował osób, które bez wahania rzucą się w wodę za tonącym i ściągną kotka z drzewa. A przynajmniej Dunja by nie narzekała, gdyby tak było. Ona sama kiedyś miała problem, by ściągnąć Borysa z jakiejś lipy czy dębu jak się na takowy wdrapał.
Gorzej, jeśli spojrzeć na połączenie miejsca i czasu, w którym Czech się znalazł. Petersburg końca wieku pełen szlacheckich spisków i czekających na okazję rewolucjonistów nie był za dobrym miejscem dla - nomen omen - dobrych ludzi. No, chyba że ktoś umiał się przełamać przed "zszarzeniem", wtedy mógł sobie dać radę.
- W tym mundurze trochę. Tam w Pradze musicie mieć najwyraźniej inny krój - odpowiada nie będąc pewną czy dobrze zrozumiała jego pytanie. Może chodziło mu o coś innego niż wygląd? Bo tak z wierzchu wyglądał na dobrotliwego stróża prawa, który raczej nie chce dla nikogo źle.
- Owszem, ten budynek wygląda, a i łatwo się w nim odnaleźć kiedy spędzi się tu trochę czasu - Yanevę mało kiedy interesowała architektura. Z reguły reagowała na nią jak przeciętny człowiek, czyli jak widziała budynek wyróżniający się na plus to w duchu rozmyślała o jego pięknie, czasami komentowała na głos. Tak to mało ją to obchodziło, patrzyła raczej na praktyczny aspekt danego miejsca i plan rozmieszczenia pomieszczeń. Jeśli był sensowny nie narzekała. - Interesuje się pan architekturą? - spytała, aby się upewnić. Może nawet trafiła dla niego z biurkowym sąsiadem, choć akurat Piotr interesował się infrastrukturą.
- Ależ nie ma za co - wchodzi razem z nim do jednego z wielu pokoi pracowniczych, gdzie gwardziści zwykle spisują raporty i pokazuje mu jego miejsce. - Proszę o chwilę uwagi! - zaraz woła po pomieszczeniu, żeby na chwilę oderwać gwardzistów od pracy. - Chciałam wam przedstawić pana Bohuša Krylla. Od jutra będzie z nami już oficjalnie pracował. Mam nadzieję, że nawiążecie owocną współpracę - Dunja uśmiecha się miło, kiedy obecni w pokoju zaczynają się przedstawiać, choć nie ma szans, żeby honorowy gwardzista zapamiętał ich wszystkich. Zastanawiając się nad najlepszą trasą stwierdza, że po takim przywitaniu najlepiej będzie pokazać Czechowi kantynę i umiejscowienie cel.
Powrót do góry Go down
avatar

Praga, Czechy

39 lat

brudna

neutralny

honorowy gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1178-bohus-kryll#4647 http://petersburg.forum.st/t1212-bohus-kryll#4802 http://petersburg.forum.st/t1213-kartoteki-milicyjne#4804 http://petersburg.forum.st/t1302-tolstoj
PisanieRe: Stołówka   Sro 27 Gru 2017, 00:14
Na próżno było w byłym podkomisarzu szukać odcieni szarości. Był to człowiek do tego poziomu prosty, nieskomplikowany, przesiąknięty jakimś pierwotnym rodzajem dobra, któremu mimo lat w tym trudnym zawodzie udało się zostać nieskalanym, pozbawionym skaz szarości. Bohus nie był człowiekiem ani na te czasy ani na żadne inne, stworzony po to by obrywać od świata za swoją dobroć, którą nie potrafił utrzymać tylko dla siebie. Przez wewnętrzny imperatyw zmuszony był ją nieść wszędzie, gdzie tylko sięgnęło spojrzenie, szarych spokojnych oczu.
Brnąc u boku pani wicekomendant, znowu czuł zgrzyt w tym wyrażeniu, zaczynał powoli czuć się jak w domu. Korytarze były szerokie, więc mimo swojej budowy przypominającej odwróconą górę lodową mógł się tu wyminąć z idącym z przeciwnej strony kolegą, bez obawy, że któryś z nich oberwie z barka. W czeskiej komendzie, nie raz zdarzało mu się szturchać innych milicjantów, co bywało często powodem kolejnych nieporozumień.
- Tak? – Zapytał zdziwiony, nie dostrzegał między nimi różnicy, no może trochę kolory? Nieskomplikowany męski umysł Krylla, nie potrafił zwracać uwagi na szczegóły ubrań, a przynajmniej nie celowo, w pracy, kiedy każdy element układanki się liczył, nagle zaczynał widzieć więcej, jakby otwierało mu się w mózgu jakieś tajemnicze trzecie oko, ale tak na co dzień, wszystkie ubrania wyglądały dla niego identycznie.
Kiedy przekroczyli próg pomieszczenia, w którym od dziś miało stać jego biurko z ciekawością przyjrzał się stojącym tu czarodziejom. Uśmiechnął się do swoich nowych współpracowników, sposób tak prosty i niewymuszony jak potrafi się uśmiechać tylko dziecko.
- Miło mi was poznać – powiedział spoglądając na przychodzących się z nim przywitać mężczyzn i kobiety. Mimo braku wiary pani Yanevy, mózg Krylla potrafił działać na dziwnych falach pozwalających mu szybko zapamiętywać twarze, a tworzące się między nimi i imionami sieć skojarzeń, pomagała w późniejszym identyfikacji rozmówcy. Jeszcze jedno lub dwa spotkania, a z każdym będzie potrafił porozmawiać o zajęciach pozaszkolnych ich dzieci, o tym, że teściowa ostatnio marudzi na ból krzyża, a chłopak na urodzin zabiera pannę X na wycieczkę do Oslo. W Bogusiu było coś co mimo jego naiwności z łatwością pozwalało mu nawiązywać pozytywne kontakty z ludźmi.
– Gdzie teraz pani Wicekomendant? – Zapytał, spoglądając na kobietę, kiedy już wszyscy wrócili do swojej papierkowej roboty.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Stołówka   Sob 17 Lut 2018, 11:01
Po zastanowieniu trochę zabawny i ironiczny mógł być fakt, że Kryll będąc tak nieskazitelną postacią miał szare oczy. W książkach czy filmach symbole były ważne, w końcu z reguły tą złą w komedii młodzieżowej była wymalowana blondynka, twardziel miał dziewięćdziesiąt centymetrów w bicepsie i dużą giwerę, a romantyzm cały podszyty był symboliką. No ale w końcu historia życia ciągle się pisze i wszystko może się zmienić. Mężczyzna mógł poszarzeć, a ona sama zginąć w tragicznych okolicznościach ku uciesze swoich pociech.
Nie dość, że korytarze były szerokie, to jeszcze Czech szedł z Dunją, a ze względu na jej pozycję nikt nie chciał wpaść im w drogę. Yaneva mogłaby być najbardziej uroczą panią w średnim wieku na świecie, a i tak hierarchia robiłaby swoje.
Tylko przytaknęła na jego pytanie. Może i on nie zwracał uwagi na taki szczegół jak ubiór, ale większość ludzi jednak zauważała takie różnice. W końcu nikt nie chce paść ofiarą oszustwa "na milicjanta". Choćby z tego względu mężczyzna potrzebował nowego ubioru - żeby nikt nie miał wątpliwości kim on właściwie jest.
Dunja uważnie obserwowała reakcje swoich podwładnych. Bohuš ładnie się uśmiechnął, obserwował i po prawdzie nie miał za bardzo czego więcej zrobić na sam początek. Reszta przywitała się z nim co najmniej poprawnie - przywitała, przedstawiła, choć odbyło się to w dość sztywnej, oficjalnej jak na gust Serbki atmosferze. Cóż, może jako przełożona za bardzo ich wstrzymywała obecnością do przesadnej wylewności...
- Pokażę ci gdzie są cele. A po drodze skoczymy do kantyny - skoro i tak mieli ją mijać Dunja chciała kupić sobie jakąś gazetę. I miętówki. Dawno nie jadła słodyczy, tym bardziej żadnych cukierków i na samą myśl o ogarnianiu całej papierologii z okazji końca miesiąca robiło jej się słabo.

2 x z/t
Powrót do góry Go down
 
Stołówka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: