Навигация

Cerkiew św. Eliasza
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Cerkiew św. Eliasza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieCerkiew św. Eliasza   Pią 03 Lut 2017, 17:28
Cerkiew św. Eliasza

Niegdyś cerkiew św. Eliasza była nie tyle najładniejszym, co centralnym punktem na mapie tej dzielnicy – dziś została w nieprzemyślany sposób otoczona szarymi blokowiskami, co znacząco umniejszyło jej wadze. Zbudowano ją w połowie XIX wieku na maksymalnie uproszczonym planie, nakryto czterospadowym dachem i zwieńczono pięcioma kopułami na wysokich, bogato dekorowanych bębnach. Ściany świątyni z kolei barwnie ozdobiono klasycznymi freskami, gdy wnętrze obiektu sakralnego pozbawiono większych dekoracji. Mogłoby się wydawać, że to tylko kolejna cerkiew, jakich przecież wiele w Petersburgu, jednak dziesięć lat temu niespodziewanie została zdesakralizowana i nie pełni już swoich funkcji liturgicznych. Nieoficjalnie stała się więc miejscem idealnym dla nielegalnych utargów, choć wciąż wielu mieszkańców nie wie o tym, co dzieje się w samym środku świątyni.

Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Nie 26 Mar 2017, 20:42

17.04.1999

Viara dostała od swojej koordynatorki zadanie, które zapewne na wiele osób zareagowałby szczęściem na jej miejscu. No ale jak tu się nie cieszyć, gdy ktoś powierza Ci ważne zadanie i pokłada zaufanie w Twojej osobie? Dziewczyna nie była jednak w stanie czuć czegokolwiek pozytywnego związanego z tym, co przyjdzie jej robić, pomimo szczerych chęci. Och, owszem, brała to na poważnie i to nie tak, że była niezadowolona z tego i się nie chciało tego robić, bo było wręcz odwrotnie, no ale natury nie była w stanie oszukać. I genów przekazanych przez matkę. Ech.
Jak codziennie czuła przytłaczającą ją smutek i pustkę. Tęskno spoglądała przez okno, popijając gorącą herbatę i patrząc, jak słońce wyłania się za horyzontu. Zawsze stawała wcześnie rano, nie zależnie od tego czy musiała iść do pracy, czy też nie. Sen, w jej przypadku, zwykle był związany z dręczącymi ją koszmarami. Do herbaty zjadła kanapki na pieczywie własnego wyrobu z szynką i bezsmakowym pomidorem, którego ratowała tylko i wyłącznie sól oraz pieprz. Skromnie, bo skromnie, no ale pożywnie. Podobno.
Nim wyruszyła na misję,  posprzątała w swojej chatce, ogarnęła niewielki ogródek, trzeba było przekopać ziemię i przyszykować ją do siewu. Z pobliskiego strumienia nabrała wody, by mieć w czym się wykąpać, jak wróci do domu po wykonaniu zadania… Miejmy nadzieję, że obędzie się bez większych problemów. W skrócie: zwykłe, prozaiczne obowiązki, które wykonywała każdego dnia.
Ubrana była w skromną, białą sukienkę bawełnianą z czerwonym haftem przy dekolcie i na dole sukni, a na to miała zarzucony ciepły, wełniany płaszcz, a na nóżkach kozaczki, takie w sam raz na wiosnę i psotną naturę kwietnia. Nie ma w nich gorąco, ale nie przypominają gnojownika, gdy spadnie deszcz. Włosy miała spięte w warkocz – może nieco niedbały ze względu na to, że sama sobie go plotła, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmowała. Szła przecież na misję, a nie na wybieg, prawda? Choć podobno naturalne panie były teraz „w modzie”. Nie zapomnijmy oczywiście o płóciennej torbie, w której miała spakowane najpotrzebniejsze rzeczy.  
Na miejscu stawiła się nieco wcześniej, jednak to nic. Zawsze lepiej poczekać, niż być spóźnioną, prawda? Rozglądała się jednocześnie za funkcjonariuszką, której miała towarzyszyć.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Pon 27 Mar 2017, 23:29
Lisy wprawił Lilję w pogodny nastrój. Miło było wiedzieć, że wykonuje się misję istotną dla samej góry, a nie tylko rutynową sprawę związaną z drobnym przemytem, albo coś w tym stylu. Dlatego od razu zasiadła do książek, by uzupełnić wiedzę o stworzeniach, które mogą się na nią czaić. Miło było znów poczytać książkę. Miała na to niewiele czasu. Zazwyczaj była skazana na masę papierkowej roboty, która i tak męczyła jej oczy. Wolała nie sprawiać się książkami. Tym razem jednak sytuacja była inna. Woluminy wciągnęłyją tak mocno, że zapomniała o upływie czasu...
Spóźniona trzy minuty, zmaterializowała się przed budynkiem cerkwii. Nie zwlekając dłużej pchnęła wrota, które otworzyły się z głośnym skrzypnięciem.
I wtedy poczuła, że coś jest nie tak. Jej pogodny nastrój nagle zamienił się w melancholię, jak za dotknięciem różdżki. Jasne oczy rozejrzały się po sali trafiły na rudowłosą sylwetkę w pobliżu. Wnioski były jasne. Tęsknica. Innego wyjaśnienia Lilja nie znalazła.
Pani detektyw podeszła do dziewczyny, siląc się na uśmiech. Musiała przezwyciężyć nastrój, ale wyszło w miarę przyzwoicie.
- Dobry wieczór, jestem detektyw Verinen. Dla ciebie, po prostu Lilja. - Przedstawiła się możliwie jak najmilszym głosem. Zdawała sobie sprawę, że życie tej dziewczyny musi być piekłem. Pewnie unikano jej jak ognia, a ona mogła nosić w sobie jedynie smutek. Z drugiej strony, Rosa czuła do jej rasy lekką niechęć. W końcu to przez jedną z nich zginął jej ojciec. Nikt nie wybiera jednak, kim się rodzi.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Wto 28 Mar 2017, 23:12
Viara ze spokojem czekała na panią detektyw, z którą się miała tutaj spotkać, jednocześnie rozglądając się uważnie po otoczeniu. Nie znała szczegółów misji, ale skoro funkcjonariuszka Białej Gwardii potrzebowała wsparcia medyka, to musiało być poważne, dlatego wolała być czujna. Jak to mówiło stare, dobre przysłowie – przezorny zawsze ubezpieczony, tak więc i Viara zamierzała się pilnować.
Nie było dnia, w którym nie czułaby smutku i melancholii, do których w teorii powinna się była przyzwyczaić, a w praktyce wyglądało to tak, że nie potrafiła. Każda, nawet najmniejsza rzecz, wydawała się być poza jej zasięgiem. Wstanie z łóżka traktowała jako wielki wyczyn. Każdy dzień spędzony w szpitalu i robienie tego, co potrafiła najlepiej – pomagać. Kierowała się zapewne pewnego rodzaju misją… Jeżeli być szczerą, to leczenie innych było jedyną rzeczą, która wciąż trzymała Viarę na tym świecie. Tylko na jak długo? Prędzej czy później i tak podzieli los swojej matki. Tęsknice żyją i umierają samotnie – ona nie była tutaj żadnym wyjątkiem.
W końcu pojawiła się ona. Viara domyśliła się, że to musiała być kobieta z Białej Gwardii. Jak tylko się zbliżyła, musiała poczuć przytłaczający ją smutek, ale to nie było nic w porównaniu do tego, co czuła w środku na co dzień Loseva. Jak tylko ta się przedstawiała, zaświeciła się jej czerwona lampka. Te nazwisko. Te samo, które wspomniała w pożegnalnym liście matka. Dziewczyna jednak pozostała niewzruszona i jedynie przytaknęła głową.
Viara, stażystka w szpitalu Hotynka – przedstawiła się. Nie zwykła podawać od razu swojego nazwiska. Tak jakoś. W tym wypadku to nawet i lepiej. – Moja przełożona powiedziała mi, że na miejscu dostanę bardziej szczegółowe informacje na temat misji. – I byłoby naprawdę super, jakby Lilja by jej takowe zdradziła. Wiele by to jej ułatwiło.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Pią 31 Mar 2017, 20:58
Gdyby tylko Lilka użyła leglimencji, wiedziałaby jak różni się od Viary. Pani detektyw uwielbiała swoją pracę, chodzenie do niej było dla niej ogromną przyjemnością. Podstawowe czynności wykonywała praktycznie bez myślenia o tym. Po prostu, wykonywała. Gdyby myślała o wiele więcej o swoim życiu, pewnie byłoby jej ciężej. Teraz odsuwała się od swojej przeszłości. Póki to robiła, było dobrze. Póki to robiła...
Tęsknica mogła myśleć, że ukryła wszystkie myśli, ale Lilja miała praktykę. Widziała jej zaskoczenie. I... w sumie niewiele z tym zrobiła. Wielu Rosjan było zaskoczonych jej nazwiskiem, o obcym brzmieniu. Niektórzy po prostu nie lubili Finów z zasady. A ona pracowała na to, by swój wizerunek poprawić.
- Bardzo miło mi ciebie poznać, Viaro. - Uśmiech i lekki dygniecie wyszły jej praktycznie automatycznie. Więcej informacji? Nie miała ich zbyt wiele. Ostatecznie jednak teraz to Viara była partnerką, więc należało podzielić się z nią tym co miała.
- W tej okolicy pałętają się ostatnimi czasy upiory. Naszym zadaniem jest wybadanie źródła problemu. Ponoć ma się tu stawić diakon, ale niestety nikogo nie widzę. - Rosa rozejrzała się błękitnymi oczyma po okolicy. Krwawa chciałaby wiedzieć więcej, ale nie było jej to dane.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Nie 02 Kwi 2017, 22:40
- Nie upiory, a strzygi! – uściśla momentalnie diakon, który niespodziewanie pojawia się w środku cerkwi. Nieco zdyszany i zmoknięty – jak na złość, zaczął padać deszcz. Gdy tylko udało mu się nieco uspokoić, przywitał się należycie z kobietami, uważnie rozglądając się po całej świątyni. – Ach, nie przedstawiłem się. Jestem diakonem. Makariy Dolohov. Detektyw Verinen, jak mniemam? – Kto by pomyślał, że ktoś pochodzący z dynastii magicznej może zostać diakonem. Ale to było jedno z marzeń Dolohova, które udało mu się spełnić, mimo że nie wszyscy z najbliższej rodziny byli z tego faktu szczególnie zadowoleni. Chciał nie tylko pomagać ludziom, ale przede wszystkim nieść dobre słowo i wiernie służyć Bogu. Wiara w ostatnich latach była zagrożona, zwłaszcza w świecie magicznym, dlatego tak ważne było krzewienie prawosławia i pokazywania go z właściwej strony. Cerkiew św. Eliasza stała się jednak jedną z tych świątyń, które zostały niedawno zdesakralizowane przez władze z bliżej nieznanych powodów, co w świetle ostatnich wydarzeń mogłoby się wydawać bardzo dziwne i podejrzane.
- Rozumiem, że przysłała was Biała Gwardia – zaczyna powoli, właściwie zwracając uwagę tylko na detektyw Verinen. Być może dlatego, że nie wiedział o drugiej osoby, a przecież Makariy Dolohov prosił o dyskrecję, gdyż nie chciał, by po całym mieście rozeszły się wieści o niebezpiecznych strzygach, które nocami próbowały się wydostać z pobliskich kanałów, częściowo mieszczących się właśnie pod cerkwią. Musiał się więc dokładnie upewnić, czy na pewno ma do czynienia z właściwymi ludźmi. Nie chciał w końcu, by informacje trafiły do niepożądanych osób. – Kim jest ta młoda dama? – zadaje ostatecznie pytanie poważnym głosem, zanim przejdzie do szczegółów. Wtem rozległ się nieprzyjemny hałas.
Co to?
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Sro 05 Kwi 2017, 21:54
Viara uważnie wysłuchała tego, co pani detektyw miała do powiedzenia. Przytaknęła głową na znak, że rozumiała to, co ta miała jej do powiedzenia. Tak naprawdę to jedyne, co im pozostało, to czekać na przybycie tego diakona. Nim to się jednak stało, Loseva zastanawiała się, czy Lilja była w jakikolwiek sposób powiązana z jej ojcem, czy to tylko niefortunna zbieżność nazwisk – bo mogło przecież zdarzyć się i tak. Nie miała jednak odwagi zapytać wprost. A nawet jeżeli na takową by się zebrała, to na pewno nie teraz, bo miały ważniejsze sprawy na głowie niż wyjaśnianie prywatywnych spraw. Takie rzeczy to po pracy.
Wtem pojawił się diakon, który wyskoczył niczym Filip z konopi, no ale nieważne. Trzeba wspomnieć, że młoda magomedyczka wciąż emanowała raczej średnio przyjemną aurą, wręcz przygnębiającą, no ale taki jej „urok”. Również wysłuchała tego, co duchowny miał do powiedzenia i zaczęła wszystko sobie układać w głowie… choć w sumie po co? Ona nie była detektywem, miała robić za wsparcie medyczne, nie znała się na rozwiązywaniu zagadek. Jak mężczyzna zapytał, kim jest, uniosła wzrok, by spojrzeć prosto na niego.
Viara Loseva, stażystka ze szpitalu Hotynka. Jestem tu, by wspierać panią detektyw w jej misji – wyjaśniła, przedstawiając się już swoim pełnym imieniem i nazwiskiem. Tak jakoś, po prostu.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Sro 05 Kwi 2017, 22:39
Najwyraźniej nie tylko Lilja była spóźnialska. Nazwisko diakona nie stanowiło dla niej niczego szczególnego. Różne postacie wybierały drogę kapłańską i nikt nie powiedział, że osoba z wielkiego rodu nie może poczuć powołania, choć trzeba to przyznać, że nie był to częsty wybór wśród takich czarodziejów. Rosa i tak nie wyznawała prawosławia. Nie wierzyła też w wierzenia Słowian. Była rodzimowierczynią i wierzyła głównie w to, co wyznawali jej fińscy przodkowie. Dlatego zwykle rzadko pojawiała się na obchodach różnych świąt, ciesząc się brakiem pracy tam, gdzie powinni Finowie, na łonie przyrody.
- Tak, Lilja Verinen. Miło poznać, bracie. - Już chciała przedstawiać też swoją towarzyszkę, lecz ta ją uprzedziła i zrobiła to sama. A jej imię zostało zapamiętane. Ledwo szybko spojrzała w jej stronę. To nazwisko, to przekleństwo. Wszystko łączyło się w spójną całość. Rozważania musiały zostać jednak przerwane.
Dłoń popłynęła w wyćwiczonym ruchem w kierunku różdżki. Kiedy drewno osiadało w dłoni, błękit oczu taksował kierunek, z którego nadbiegł dziwny, lekko niepokojący dźwięk. Była gotowa. Czujna, choć rozluźniona. Czekała. Przecież nie mogła dać się
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Nie 09 Kwi 2017, 20:54
Diakon z uwagą zaczyna przyglądać się detektyw Verinen, raz po raz kątem oka zerkając w stronę stojącej nieco z boku Viary. Niczym dziwnym nie jest, że obie kobiety nieoczekiwanie zastygły, gdy w świątyni rozległ się niecodzienny hałas, jednak przedłużające się oczekiwanie i niepodjęcie przez którąkolwiek z nich dalszych kroków mających na celu sprawdzenie, co też mogło się stać, zaskoczyły i zniecierpliwiły go. Czy Biała Gwardia na pewno wiedziała, co robi, przysyłając je tutaj? Prędko skarcił się za tę myśl – nie jemu wszak oceniać pracę innych ludzi, każdy bowiem inaczej podchodzi do wykonywanego przez siebie zadania. Przecież sam diakon niejednokrotnie był oceniany przez swoją rodzinę.
- Khym. – Odkaszlnięcie przerywa ciszę, która między nimi zapadła, a na twarz Makariya wkrada się nerwowy uśmiech. Dłonie pospiesznie wyciera w szatę, niepewnie zmierzając w stronę, z której dobiegł do nich dźwięk. Klapa prowadząca do kanałów ukryta była między rzędami ławek i dopiero po wnikliwym rozejrzeniu się po cerkwi można było ją dostrzec. Diakonowi nie sprawiało większego problemu odnalezienie drogi do niej – w świątyni nie było obecnie żadnego miejsca ani przedmiotu, którego nie potrafiłby odnaleźć choćby z zamkniętymi oczami. – To się powtarza. Coraz częściej. Proszę za mną, proszę na to spojrzeć. – Przecisnąwszy się przez wąskie przejście między ławkami, stanął przed wejściem prowadzącym do miejskich kanałów. Gestem ręki poprosił kobiety, by podeszły bliżej. Teoretycznie nic nie powinno się stać: strzygi nigdy nie korzystały z tego wyjścia w przeciwieństwie do kilku typów, których Makariy widział tu jakiś czas temu. – To skąd dobiegają te hałasy, tędy dostać można się do ich lęgowiska czy cokolwiek tam się znajduje – wyjaśnia pokrótce, jednak nie da rady oprzeć się wrażeniu, że jest poddenerwowany bardziej niż powinien. Jakby nie mówił wszystkiego, co wie.


Ostatnio zmieniony przez Weles dnia Czw 20 Kwi 2017, 01:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Nie 09 Kwi 2017, 21:59
Diakon nie miał możliwości odczytać tego, co obydwie kobiety miały w głowie… W tej chwili Viara poczuła się nieco zdekoncentrowana i zbita z pantałyku, gdy usłyszała nazwisko swojej towarzyszki. Odepchnęła jednak to gdzieś na drugi plan, bo nie miało to teraz sensu. Musiały skupić się na misji, która w tej chwili powinna być dla nich najważniejsza. Jeżeli chciały wyjść z tego cało. Z drugiej strony, śmierć to też jakieś wyjście z sytuacji, prawda? Viara od początku swojego istnienia była wychowywana, że umrze samotnie, na dodatek będąc pogrążoną w rozpaczy. To ostatnie się zgadzało, pierwsze połowicznie, bo jeszcze jako – tako była żywa, ale samotna to już i owszem. Co prawda na własne życzenie, ale jednak. Nie chciała się przywiązywać do ludzi, raz już przeżyła stratę bliskiej osoby. Drugiego razu nie zamierzała.
Loseva podążyła za diakonem, uważnie obserwując całą cerkwię. Może uda się jej dostrzec jakieś ślady wcześniej wspomnianych strzyg, a może jeszcze czegoś innego? Nigdy nic nie wiadomo, trzeba było być gotowym na wszystko. Jednocześnie wsłuchiwała się w to, co duchowny miał do powiedzenia. Przymrużyła nieco oczy, zastanawiając się nad tym dziwnym spięciem mężczyzny. Podeszła bliżej wejścia, by zerknąć przez nie, jednocześnie jednak trzymając już różdżkę w dłoni, tak na wszelki wypadek.
Jest pan zdenerwowany, coś nie tak? – zapytała. Zapewne większość ludzi na jej miejscu chociaż wysiliłoby się na odrobinę zmartwiony ton głosu, jednak w przypadku Viary było słychać po prostu pustkę i obojętność. Miała grobowy wyraz twarzy, jeszcze bardziej grobowa atmosfera była przez nią „rozsiewana”. Ha, może te strzygi, jak zobaczą Viarę, to będzie i tak smutno, że same się postanowią zabić?
Albo ją, żeby już się tak na tym świecie nie męczyła.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Sro 12 Kwi 2017, 22:56
Oczekiwanie mogło wydawać się dziwne, ale miało swój cel. Jeżeli to co wydało dźwięk znajdowało się w sali, detektyw Verinen wolała poczekać na pierwszy krok tego stworzenia. Ostatecznie, bez pomocy diakona i tak nie znalazłaby klapy, a więc i jedynej szansy na dowiedzenie się, co tu właściwie się wyczynia i czemu zaczęło wyczyniać się akurat teraz.
Biała Gwardia raczej wiedziała co należy robić, przysłali bowiem cierpliwą wojowniczkę, panią detektyw która była w stanie odsunąć wewnętrzne niepokoje na bok, by skupić się na doprowadzeniu misji do końca, co było teraz sprawą kluczową. Strzygi mogły nie być jeszcze zbyt groźne, ale z czasem mogą zacząć stawać się zagrożeniem dla ludności cywilnej. Tego należało uniknąć, rozprawiając się z problemem w zarodku. Niestety, z problemem nazwiska tęsknicy w zarodku rozprawić się nie mogła. Nie chodziło tu o to, że dziewczyna była problemem, lecz o to, kim był jej ojciec. I czy przypadkiem nie jest ona wynikiem jego zguby.
Lilja skierowała się we wskazanym przez kapłana kierunku, stawiając kroki ostrożnie, by wywoływać jak najmniej hałasu. Dłoń wciąż oplatała różdżkę, szukając w niej wsparcia i poczucia siły. Ile razy to dzięki tym uczuciom udawało jej się pójść o krok dalej? Ile to razy świadomość że może czarować dawała jej motywację, by walczyć dalej? Nie była w stanie tego policzyć, ale wiedziała już, że trzymanie dłoni na symbolu magii jej pomaga.
Kiedy Rosa zaczęła podchodzić do klapy, by sprawdzić to co znajduje się pod nią, wyczuła ton mężczyzny. Rude włosy zatrzymały się, jak opadłe jesienią liście, a dwoje srebrnych oczu zmierzyło diakona. Zadałaby pytanie, ale zostało ono zadane. Lilja wyraźnie oczekiwała odpowiedzi i wolałaby ją usłyszeć. Od niej w końcu zależało bezpieczeństwo miasta.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Czw 20 Kwi 2017, 01:49
Makariy Dolohov nigdy nie należał do ludzi lękliwych – wiara pokładana w Bogu dodaje mu wszelkiego rodzaju siły, dzięki której choćby po dziś dzień jako diakon sprawuje pieczę nad zdesakralizowaną już cerkwią, starając się, by pogłoski o rzekomym ubijaniu na terenie świątyni nielegalnych interesów pozostawały jedynie pogłosami, nie zaś wyjątkowo odrażającym faktem. Nie zmienia to faktu, że wciąż nie powiedział kobietom o tym, co ostatnio tutaj się stało. Zdaje sobie sprawę z tego, iż nie powinien tego dłużej ukrywać, dlatego też ostatecznie decyduje się im powiedzieć prawdę. Spogląda z niepokojem na wejście, które prowadzi do kanałów znajdujących się pod cerkwią, po czym ostrożnie rusza, gestem wskazując, by za nim poszły. Makariy dobrze wie, że schody są niezwykle kręte i strome, dlatego stara się iść bardzo wolno, żeby się przez przypadek nie potknąć i nie spaść z impetem. W międzyczasie wyciąga jeszcze różdżkę z szaty i wypowiada krótkie zaklęcie, które zapala wszystkie pochodnie.
- Aż tak to widać? – pyta Makariy, zerkając w kierunku Viery, po czym wzdycha ciężko pod nosem. Wie, że już dłużej nie może czekać; musi przejść do sedna sprawy, skoro kobiety zdążyły się zorientować, że coś jest nie tak. – Podczas mojej ostatniej wizyty w cerkwi, zupełnie przez przypadek, natknąłem się tutaj na kilku czarodziejów. Nie wyglądało to za dobrze, odprawiali jakieś dziwne rytuały wokół starego ołtarza, który znajduje się na końcu tego korytarza. Podejrzewam, że może mieć coś wspólnego z tym, co się tutaj dzieje – wyznaje diakon po krótkim namyśle, czując wyraźną ulgę w sercu. Makariy Dolohov zatrzymuje się na chwilę przy rozwidleniu dróg, aż znów rozległ się przeraźliwy hałas podobny do tego, co słyszeli go na górze. – To chyba stamtąd…? – Mężczyzna wyraźnie pokazuje ręką w przeciwnym kierunku niż początkowo mieli iść. Liljo, może pójdziesz sprawdzić, co tam się dzieje?


Ostatnio zmieniony przez Weles dnia Czw 17 Sie 2017, 10:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

24 lata

czysta

neutralny

stażystka w szpitalu Hotynka
http://petersburg.forum.st/t568-viara-loseva http://petersburg.forum.st/t581-zapiski-tesknicy#985 http://petersburg.forum.st/t583-viara-loseva#987 http://petersburg.forum.st/t656-chernyy#1224
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Sob 06 Maj 2017, 17:03
Viara rzadko kiedy czuła jakiekolwiek inne emocje niż wszechogarniającą ją beznadzieję i smutek, którą epatowała na każdym kroku i to, chcąc nie chcąc, było od kobiety niezależne, przez co psuła ludziom w swoi otoczeniu humor. Strach był Losevie niemal tak samo obcy jak szczęście, które w jej życiu wydawało się tylko trwającą zaledwie kilka chwil ułudą. Będąc czarodziejem musimy pogodzić się z faktem, że na naszej ścieżce wiele razy przyjdzie nam się spotkać z miejscami obskurnymi, powszechnie uważanymi za straszne czy nawet obleśne – taka dola. A na nią nic nie było się w stanie zrobić. Ewentualnie siedzieć w domu i nie wytykać nosa z niego z obawą, że natkniemy się na jakieś paskudztwo… Ale co to za życie, mogłoby się zapytać? No cóż, dla Viary tak samo beznadziejne jak te, które aktualnie prowadziła. Co by nie zrobiła i tak będzie, mówiąc kolokwialnie, chuj, dupa i kamieni kupa.
Loseva podążyła za diakonem, uważnie stawiając każdy krok, żeby przypadkiem nie wyrżną orła, bo w tej chwili to była ostatnia rzecz, jakiej by chciała. Wyciągnęła różdżkę zza pazuchy, w każdej chwili gotowa jej użyć – teraz nie było co czekać na odpowiednią porę. Znając „szczęście” Viary, to zapewne zaraz im coś wyskoczy przed twarzą i tyle z tego będzie!
Na pytanie diakona jedynie skinęła głową, jednakże nie odpowiadając, bo i niby co miałaby powiedzieć? Zamiast tego wsłuchała się w słowa duchownego o tym, czego świadkiem był ostatnio. A to nie wyglądało ani nie brzmiało najlepiej.
Myśli pan, że to może być jakaś sekta? Czy zauważył pan jakieś szczegóły związane z rytuałem, jak Ci ludzie byli ubrani? – Każda, nawet najmniejsza informacja mogła być znacząca w tej sprawie, dlatego Loseva zamierzała dopytać duchownego o szczegóły…
Wtem do ich uszu znów dotarł ten sam dźwięk. Viara pewniej chwyciła różdżkę w ręce i spojrzała na swoją towarzyszkę.
Będę panią osłaniała – poinformowała Verinen, dając jej w ten sposób znać, że zamierzała ją wspierać.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Czw 17 Sie 2017, 23:20
- Nie można tego wykluczyć – przytakuje mężczyzna, niewiele namyślając się nad odpowiedzią. – Obecnie coraz więcej osób szuka ucieczki i szansy na wybawienie w podejrzanych grupach, a ich przywódcy korzystają z okazji, by wciągnąć w swoje szeregi jak najwięcej członków. Tylko że tamci… Nie było nic szczególnego w ich ubiorze, mieli na sobie klasyczne czarodziejskie szaty – wyjaśnia jak najdokładniej, podążając za kierującą się w stronę hałasu panią detektyw. – A może tylko chciałem widzieć w tym coś więcej niż było to w rzeczywistości. Może to jedynie grupa studentów, którzy w ustronnym miejscu chcieli przeprowadzić zlecone im ćwiczenia? I co tam jest? Coś się stało? – dopytuje się, kiedy Lilja niespodziewanie do nich wraca.
Wyglądało na to, że los postanowił wystawić ich wszystkich na próbę. Jak tłumaczy detektyw Verinen, otrzymała nagłe wezwanie do Kwatery Białej Gwardii, dlatego zmuszona jest przerwać i zakończyć na dziś penetrowanie podziemi cerkwi w poszukiwaniu strzyg. Całą trójką, w asyście cyklicznie powtarzających się dziwnych hałasów, wracają na górę, starając się nie patrzeć po sobie wzajemnie. Diakon za wszelką cenę stara się ukryć rozczarowanie – bardzo liczył, że to właśnie dzisiaj uda się na dobre rozstrzygnąć sprawę upiorów nękających okolicę – nie naciska jednak, by Viara sama rozprawiła się z demonicznymi istotami. To byłoby nierozważne i bardzo egoistyczne z jego strony, dlatego zgadza się, aby poszukiwania przełożyć na inny dzień. Co się odwlecze, to nie uciecze. Taką przynajmniej próbuje żywić nadzieję i z ta myślą odprowadza wzrokiem oddalające się od cerkwi kobiety.

Viara i Lilja z tematu

Misja nieukończona przez uczestników, ZAKOŃCZONA NIEPOWODZENIEM.
Lilja Rosa Verinen i Viara Loseva nie otrzymują żadnego wynagrodzenia.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Nie 03 Cze 2018, 15:32
x.06.1999

Dunja nigdy wcześniej nie zbliżała się nawet do okolicy tej starej cerkwi, a przynajmniej nie świadomie - przez wszystkie lata jej służby jako szeregowy gwardzista nie wydarzyło się w niej nic wartego uwagi, a kiedy awansowała to i tak przez długi czas nie miała dostępu do danych o niej. Przed samym wyjściem z siedziby wiedziała jednak, że jej okolica, mimo dzielnicy, należała do tych raczej spokojnych. No, wiadomo, nielegalny handel momentami w środku wręcz tkwił, ale nie znaleziono jeszcze doskonałej taktyki umniejszającej przestępczość na Mahali.
Nie weszła do środka. Postanowiła poczekać na Elenę Tyanikovą i jej brata na zewnątrz, aby nie musieli za nią za długo się rozglądać wewnątrz. Yaneva nie była wyznania prawosławnego, takie świątynie były raczej dla niej "nowością" i zapewne w środku cały czas kręciłaby się po wnętrzu oglądając witraże i nasłuchując, czy przypadkiem jacyś przedstawiciele marginesu społecznego nie próbują handlować nielegalnymi przedmiotami chociażby za ołtarzem.
Miała nadzieję, że dzisiaj wreszcie uda jej się zakończyć tę sprawę. Wiadomo, nie była ona może priorytetowa od kiedy doszło do sławetnego już zamachu w Muzeum Sztuki Magicznej, ale dla kobiety liczyło się w tej pracy przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo miasta. A że teraz niektóre miejsca na mapie Petersburga należały do stref ryzyka...
Cóż, zawsze chciała, aby po tak pięknym mieście można było chodzić bez strachu o własne zdrowie i życie. Szczególnie życie.
Ubrana w stare ubrania ze swojej szafy (w końcu źródło problemów znajdowało się w kanałach, a nie chciała pobrudzić munduru) rozejrzała się po okolicy.
Jak tu było brzydko!
Powrót do góry Go down
avatar


Astrachań, Rosja

23 lata

czysta

neutralny

klątwołamacz do wynajęcia, kolekcjonerka artefaktów
http://petersburg.forum.st/t1636-elena-tyanikova-sie-buduje#8025 http://petersburg.forum.st/t1645-elena-tyanikova#8106 http://petersburg.forum.st/t1646-elena-tyanikova#8107 http://petersburg.forum.st/t1647-mayavi#8108
PisanieRe: Cerkiew św. Eliasza   Sro 06 Cze 2018, 19:50
Nie pamiętała, kiedy ostatnio była w jakiejkolwiek cerkwi. Nie uważała się za agnostyczkę - bo i jakie miała do tego prawo? Nie miała dowodów na nieistnienie boga - bogów jakichkolwiek - tak samo jak nie posiadała tych mających istnienie poprzeć. Mimo tego nie była też wierzącą. Przynajmniej nie tak wierzącą, żeby odwiedzać cerkiew. Kościół. W zasadzie jakąkolwiek świątynię. To, w co wierzyła - bliżej nieokreślone coś, nie mające własnego imienia, jakaś prosta, wyższa siła mająca moc sprawczą - nie wymagało celebrowania w jakichkolwiek wzniesionych przez ludzi przybytkach. To coś po prostu istniało, zawsze było obok, niezależnie od tego, czy zwracało się na nie uwagę czy nie.
Takie podejście do tematu sprawiało jednak, że teraz czuła się dziwnie obco. Oczywiście, w kontekście zawodowym odwiedzała już świątynie, ba! zwiedzała je często intensywniej niż najbardziej ambitny turysta. Zaglądała do podziemi, spacerowała ścieżkami pobliskich cmentarzy, wspinała się na dzwonnice i ścierała palcem kurz z najbardziej zapomnianych kątów. Pojawiała się też - jeszcze częściej niż w tych cywilizowanych - w świątyniach, które mało kto za świątynie faktycznie uważał. I w tych, które o taką rolę podejrzewano, ale wciąż nie wiedziano - przynajmniej nie była to wiedza powszechna - czy rzeczywiście nimi były. Wszelkie kamienne kręgi, zapomniane ruiny kapliczek czy jeziora, w których miały żyć dobre bądź złe duchy - tych miejsc zjeździła z Arkadiuszem multum, próbując na własnej skórze sprawdzić niektóre teorie dotyczące kultury celtyckiej.
A jednak czuła się obco. Zawsze, za każdym razem. Bo wchodząc do świątyni wchodziła na teren, który - czuła to podskórnie - jej się nie należał. Na którym nie powinna być, na którym zwyczajnie nie jest mile widziana.
- Mam nadzieję, że masz przygotowane te swoje sztuczki na odstraszanie wkurzonych bogów - mruknęła cicho do Aleksandra nim zbliżyli się do cerkwi i czekającej przy niej Dunji. Nie, żeby faktycznie uważała brata za religijnego specjalistę, ale czuła się pewniej, gdy miała na podorędziu jakikolwiek prześmiewczy komentarz, nawet nie najwyższych lotów.
Zbliżywszy się do Yanevej przywitała się grzecznie, jak przystało na dobrze wychowaną Rosjankę, przedstawiła też Aleksa, by dopełnić formalności i wstępnych rytuałów. W kolejnej chwili przeniosła spojrzenie na cerkiew, zadzierając głowę i obejmując cały budynek wzrokiem. Wprawdzie z rozmowy wynikało, że mieli raczej zejść pod ziemię, ale jeśli przedtem miałby strzelić ją święty grom zbawienia czy karania grzeszników, to raczej nadejdzie z nieba, nie?
Powrót do góry Go down
 
Cerkiew św. Eliasza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: