Навигация

Oberża „Bałkański Kocioł” - Page 2
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Oberża „Bałkański Kocioł”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
avatar


Wilno, Litwa

41 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

detektyw Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1215-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1388-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1390-relacje-titusa#6481 http://petersburg.forum.st/t1389-orzelek-titusa#6480
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Nie 10 Gru 2017, 10:08
Z Titusa był przyzwoity człowiek, owszem, ale nawet przyzwoici ludzie lubili w te gorsze dni wypić sobie piwko w miłym miejscu. Bałkański Kocioł kojarzył się mu z lokacją dla wyrzutków, toteż czuł się tam dobrze i często w środku bywał - sporo twarzy nawet rozpoznawał, obdarzał ciepłym uśmiechem. Zdarzało mu się plotkować z nieznajomymi, zagadywać, czasami nawet kogoś oczarować - było przyjemnie. Dzisiaj również do Kotła zawitał, ale zadnej znajomej twarzy nie rozpoznał, ani nie czuł się szczególnie dobrze, toteż siedział przy jednym ze stolików samotnie, dopalając papierosa i dojadając jakiś serek z drewnianej tacki.
Niejednokrotnie przyłapał się na tym, że oczy podążały mu za przepiękną kobietą siedzącą nieopodal. Głupio się czuł wlepiając w nią swój wzrok, kiedy była tego nieświadoma (jej stoliczek usytuowany był tak, że musiałaby się wyraźnie odwrócić aby Titusowi przyjrzeć), ale całkowicie uległ jej urodzie. Nie pasowała tutaj z tym swoim drobnym noskiem i ułożonymi włoskami, pewnie kilka osób zmarszczyło brwi na jej widok, pokręciło głową. Nie lubili tutaj panienek z wyższych sfer. Ale Titus nie zaliczał się do wszystkich. Titus był dość niekonwencjonalną osobą. Lubił też panie o dość porcelanowej urodzie, takie delikatne jak wrzos zrywany z drzew w pełnym rozkwicie. Szkoda, że nie wiedział, w przypadku Velki, że w tym wrzosie się kryły trujące substancje, para szerszeni, ciernie i zgnilizna. Z drugiej strony, czy on nie był tym człowiekiem, który by te ciernie rozczulony pogłaskał?
W końcu stwierdził, obserwując taniec płomieni na jej twarzy, że podejdzie. Cóż miał do stracenia? Jeżeli mu odmówi, to dopije piwo idąc w stronę baru i wyjdzie. Jeżeli wyrazi cień zainteresowania, to się dosiądzie, może zamówi jeszcze jedno. Porozmawia o pogodzie. Rzuci kilka miłych spojrzeń. Zapyta co się stało, że tak sama siedzi w tym półmroku, czy nie może jej jakoś pomóc.
I nim sprawę przemyślał bardziej, nogi same niosły go w stronę pani Smoczycy, nad którą wreszcie mógł się pochylić, spoglądając przy tym kobiecie głęboko w oczy.
- Szanowna Pani, dostrzegłem przed chwilą, że oboje siedzimy sami, więc co Pani na to, abym się dosiadł? - Zapytał wprost, nie potrafiąc ubierać takich zdań w poetyckie metafory, zawijasy i dziwne, nie pasujące do niego określenia. Był prostym człowiekiem i na takiego też wyglądał - dłonie miał skalane pracą fizyczną, umięśnione ręce miały na sobie kilka niewiele mówiących tatuaży. Trochę zarósł - niegdyś wiecznie pozbawiona włosów twarz ze względu na wymogi armii, dzisiaj pokryła się kępą czarnych włosów. Ubrany był jak mugol, z grubym portfelem i różdżką w kieszeni. Coś błyszczącego z niego wystawało - jakaś odznaka - ale jak to stwierdzić w ułamek sekundy nie wiadomo. Miał też rozciętą wargę, jakby sobie z kimś dzisiaj wzajemnie w twarz przyłożył. Czarna koszulka ze śladami psiej sierści.
I spojrzenie tak ciepłe i czułe, jakby ktoś wpakował w niego cały żar Rosji. Ciężko go było podejrzewać o złe intencje, bo chociaż większość osób tu zebranych sięgała mu do pępka i Velka mogła śmiało przyrównać obwód swojego uda do jego rączki, Titus po prostu prezentował się jak ktoś, komu można zmoczyć łzami ramię. Bez potrzeby proszenia się o pozwolenie. Pal licho, jeżeli te psie oczy zmieniały wyraz w innych warunkach, czyniąc jego aparycję godną samego Hannibala - teraz wyglądał naprawdę miło.


Ostatnio zmieniony przez Titus Laurinaitis dnia Nie 10 Gru 2017, 11:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Mátészalka, Węgry

31 lat

czysta

neutralny

doktorantka na PUM katedra tresury i hodowli, specjalizacja smoki
http://petersburg.forum.st/t1338-velia-draculescu http://petersburg.forum.st/t1386-velia-draculescu#6472 http://petersburg.forum.st/t1377-lista-niefortunnych-zdarzen http://petersburg.forum.st/t1387-rogogon#6473
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Nie 10 Gru 2017, 11:13
Otulona "magią" rakii, pani doktor zastanawia się, czy dobrze zrobiła, czy w jej poczynaniu ukryty był, gdzieś sens. Prawdopodobnie nie, ostatnio coraz częściej przyłapywała się na tym, że rzeczy robiła bez planu, poniesiona przez emocję, potem głośno klnąc swoją głupotę na wszystkich czortów. Tak samo było z przyjściem tutaj, po co to zrobiła? Powinna siedzieć w domu i dziecka pilnować, tak łatwo było zapomnieć, że nagle została samotną matką, jak to się wszystko nagle zdążyło tak pokićkać.
Z otchłani rosnących wyrzutów sumienia, ktoś bezceremonialnie, a wręcz okrutnie wyrywa Vélie. Objęcia ukochanej rakii zostają puste. Zwrócenie na siebie uwagi  Drăculescu nie jest proste, przyzwyczajona do ignorowania poczynań swoich studentów, nie dostrzegania ich wyciągniętych dłoni, błagalnych spojrzeń by powtórzyła jakieś zdanie albo wytłumaczyła zadanie na kolokwium, myślałeś, ze hodowla i tresura jest łatwa, nie jest, zwierze nie sprecyzuje Ci swoich potrzeb, jedynie piszcząc spojrzy na ciebie i karze Ci się domyśleć. Pani doktor z całych sił próbuje się bronić, nie pozwolić otumanionemu umysłowi, wrócić do tego parszywego miejsca, za tym obrzydliwym lepkim stołem, bez resztek nadziei w pustym szkle.
Gdzie na tym świecie uprzejmość, gdzie dobre wychowanie, kiedy zielone oczy niechętnie spoglądają na powód tego nieszczęsnego powrotu do rzeczywistości, z trudem koncentrują się na jego postaci. Nie jest to jednak zbyt proste, gdyż mężczyzna wymyka się z ram stwierdzenia naturalnej wielkości człowiek, w jego przypadku zaczyna się móc używać określeń naturalnej wielkości ent lub drobny, chuderlawy olbrzym.
Przyjazna, wręcz zbyt pocieszna twarz spogląda na nią z jakąś taką nadzieją? Skąd ona się tam wzięła, brunetka przypuszczała, że ten wyraz twarzy u człowieka już dawno wymarł. Nawet jej własne dziecko, nie umiało go z siebie wykrztusić, co uważała za swój drobny sukces wychowawczy.
Słysząc słowa mężczyzny, przekręca lekceważąco oczami, dawno nikt jej nie podrywał w barze, Vlad zwykle siedzący u jej boku i łypiący na wszystkich pogardliwie, należał do najlepszej ochrony przed takimi jak Titus. Takimi dobrymi.
- Jak to sama? Jestem tu ja i moja rakija, a przynajmniej jeszcze chwilę temu była, obecnie cierpimy na suche dni. Jednak w porównaniu do niej, pana nie zamawiałam i ten "ukłon ze strony szefa kuchni" będę zmuszona zwrócić. - Gdzie ma serce ta nieczuła kobieta? Prawdopodobnie w swojej lodówce między butelką ketchupu i słoikiem ogórków kiszonych.
Z lekką dozą satysfakcji w zielonych oczach, Smoczyca czeka, aż zdegustowany jej zachowaniem mężczyzna odejdzie i będzie mogła wrócić do kontemplacji niczego.


Ostatnio zmieniony przez Vélia Drăculescu dnia Nie 10 Gru 2017, 16:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

41 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

detektyw Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1215-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1388-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1390-relacje-titusa#6481 http://petersburg.forum.st/t1389-orzelek-titusa#6480
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Nie 10 Gru 2017, 13:29
I tak drodzy państwo, nadziać się można na ostre kolce. Ale Titus nadział się na ostre rzeczy (dosłownie i w przenośni) zbyt wiele razy w życiu, aby go taki stan rzeczy mógł jakoś koszmarnie zniechęcić do osoby tak się broniącej przed złem świata. Wręcz przeciwnie - biedny jeż, co zamiast prostego "nie jestem zainteresowana" musiał odburknąć coś nieuprzejmego, przynajmniej na tyle, na ile pozwalało upojenie alkoholowe. Tak wyglądały teraz jego myśli.
- Wygląda Pani na zmartwioną - powiedział, po czym obdarzył ją uśmiechem. Tylko ten uśmiech był w całości sytuacji ujęty pięknie - nie był on drwiący, nie sygnalizował niezadowolenia z jej wypowiedzi. Był po prostu szczery i otwarty, jakby rozczuliło go uderzenie w twarz z otwartej ręki. No co ona go chciała tym nożem w wątrobę? Połaskotać? Co za słodkie dziecko.
- Proszę mi wybaczyć, nie wiedziałem, że rakija już raczyła umilić dzisiejszy wieczór - to mówiąc przerzucił ciężar ciała z jednej nogi na drugą - ale skoro jej ubyło, to może bym się przyczynił do tego, aby na stoliku pojawiło się jej więcej w moim towarzystwie?
Ostatnia próba, kobieto, postawi ci drinka. Coś w nim było, jakby zobojętniał lekko. Nie czuł się wystraszony, ale charakter nie pozwalał mu się dłużej narzucać, więc pewnie jeżeli spróbuje go spłoszyć raz jeszcze, to Litwin po prostu zniknie.
Ale buźkę już zapamięta. Zapisze sobie w głowie obraz tej diablicy, może kiedyś przyjdzie na komendę ze zgłoszeniem kradzieży torebki i Titus się będzie mógł uśmiechnąć po swojemu. Albo wpadnie na nią na ulicy, przyjęciu. Może zakuje ją w kajdanki. Ciężko było tę relację przewidywać z góry.
Powrót do góry Go down
avatar

Mátészalka, Węgry

31 lat

czysta

neutralny

doktorantka na PUM katedra tresury i hodowli, specjalizacja smoki
http://petersburg.forum.st/t1338-velia-draculescu http://petersburg.forum.st/t1386-velia-draculescu#6472 http://petersburg.forum.st/t1377-lista-niefortunnych-zdarzen http://petersburg.forum.st/t1387-rogogon#6473
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Pon 11 Gru 2017, 18:59
Irytujący! Prawie krzyknęła w myślach, spoglądając oburzona na mężczyznę, który na pierwszy rzut oka zdawał się nie mieć zamiaru opuścić jej stolika, a jeszcze zaczął go sobie zawłaszczać, jak to tak, kto go tu zaprosił. Denerwująca się z każda chwilą coraz bardziej węgierka, zaczynała ozdabiać swoją białą jak kreda twarz delikatnymi czerwonymi rumieńcami. Nigdy nie była poliglotką, ale zawsze zdawało się jej, że mówi po rosyjsku raczej płynnie i bez większych błędów, mimo tak diametralnych różnic pomiędzy jej ojczystym językiem, a jednak nie, ten tu olbrzym wyraźnie dawał jej do zrozumienia, że jej nie zrozumiał. Może powinna mówić do niego GŁOŚNO i W Y R A Ź N I E, wtedy może zaistniałaby szansa porozumienia.
- Nie jest to pana interes. - Odpowiada, a usta wykrzywia w uśmiechu, który jest jakby krzywym zwierciadłem tego przedstawionego przez Litwina. Ciekawe kto pierwszy umarłby z zatrucia Velia, czy żmija, która spróbowałaby ją ukąsić.
Zdenerwowana i już dawno nie radośnie pijana spogląda na wielkoluda, który ostatnimi siłami próbuje wkupić się w jej łaski, tym razem wybierając jednak lepszą strategię. Alkohol. W innym miejscu, czasie z innym bagażem doświadczeń i wizją świata, ten argument mógłby trafić na podatny grunt, wydać plon i skończyć się czymś, o czym pani doktor pragnęłaby jak najszybciej zapomnieć. Tym razem sytuacja była jednak zgoła inna, zła na mężczyznę, na pusty kieliszek, na zawroty głowy, na wszystko dookoła i wiele głupich decyzji podjętych przez lata, Velia planuje chociaż raz w życiu zachować się odpowiedzialnie.
Podnosi się więc ze swojego miejsca. Do granic przyzwoitości prostuje swoje plecy, żeby chociaż przez chwilę wyglądać na wyższą, co jest trudne, kiedy nawet na obcasach trudno jest Ci pokonać granicę metra siedemdziesiąt, jednak prostuje to swoje ciałko, zdegustowana spogląda na mężczyznę.
- Nie, dziękuje - odpowiada, po czym starając się zachować resztki dumy i klasy, której już i tak niewiele jej zostało, rusza w stronę wyjścia. Próba nie wywrócenia się, nie zabicia o stoły, krzesła i inne elementy inwentarza, które nagle masowo postanowiły stanąć jej na drodze i uniemożliwić pokazania temu prostakowi, gdzie jego miejsce, sprawiają, że na metr przed wielkim zwycięstwem i opuszczeniem lokalu, kobieta musi się wywrócić. Nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła.
- Niech to wszystko trafi szlak - krzyczy po węgiersku, starając się podnieść na równe nogi. Włosy spięte w ciasny kok się rozlatują, ołówkowa spódnica z rozcięciem z boku, rozrywa się lekko w czasie upadku, a biała koszula wychodzi spod spodu. Na podłodze oberży leży kupka nędzy i rozpaczy, gotowa spopielić każdego, kto zechce podejść zbyt blisko z ręką wyciągniętą jej do pomocy.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

41 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

detektyw Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1215-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1388-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1390-relacje-titusa#6481 http://petersburg.forum.st/t1389-orzelek-titusa#6480
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Wto 02 Sty 2018, 21:12
No i cóż takiego Titus miał zrobić? Czasami owszem, przemykają ci w głowie jakieś niezdrowe myśli, którym ulegasz mimo resztek zdrowego rozsądku... i dziś najwyraźniej znów wywiodły go w pole, gdzieś na deszcz, gdzie niewiele się da uczynić. Pozostaje jedynie wywiesić biały proporzec i wycofać się, chcąc pozostać z drugą osobą na może nie do końca neutralnym, ale przynajmniej nie krytycznym gruncie. Głupio robić sobie wrogów nieudanym flirtem, tym bardziej jeżeli to piękne panie takie jak Vélia Drăculescu.
- Niech więc będzie - powiedział, unosząc wolną od piwa rękę w obronnym geście i posyłając jej niezręczny uśmiech. - Przepraszam, że zająłem czas tym swoim gadaniem.
Nie wyglądał na szczególnie zmartwionego, bo jakiś cień w jego głowie kazał mu okazać chłodną obojętność (niech sobie baba nie myśli), chociaż w duszy coś nieokreślonego grało mu właśnie smutną melodię na skrzypcach i tonęło w żalu spowodowanym odrzuceniem. Jak pomyślał wcześniej tak też zrobił - nogi poniosły go w stronę baru, dopił to wspomniane wcześniej piwo i odstawił na blat, po czym wyciągnął skórzany portfel, aby za nie zapłacić. Starał się wyprzeć sytuację sprzed chwili z pamięci, żeby się dodatkowo nie dołować samotnością i niezrozumieniem. Może nawet by mu się to udało, gdyby Velka nie upadła i sobie tego głupiego ryja tej pięknej twarzy o podłogę nie rozwaliła.
Żaden z niego był bohater, czy tam książę w lśniącej zbroi - nie było tu szans na złapanie jej w locie, zanim buzia zetknęła się z gruntem, a ubiór zapłakał nad marnym losem kobiety, jaka to się w niego przywdziała.
Zostań na miejscu, Cycek.
Trochę trudno było trzymać się tych rozkazów w jego przypadku...
Podszedł, te kilka kroków, chowając portfel do kieszeni. I wyciągnął tę rękę, niech go więc spopieli, jeżeli sprawi to, że poczuje się lepiej. Nie potrafił po prostu zostawić jej tam leżącej, zignorować, odrzucić. Powinien. Tak, powinien! Ale nikt mu nie będzie mówił jak ma żyć. Nawet on sam.
- Nic ci nie jest?
Pytanie pozbawione używanej wcześniej Pani. Zapomniał. Był tylko człowiekiem. Ah, nie był nawet człowiekiem. Tak dziwnie to brzmiało z jego ust, ale wypowiedziane jego ciepłym głosem sprawiało, że wciąż wszystko wydawało się być stabilne. Świat się nie posypał, Laurinaitis był sobą.
Powrót do góry Go down
avatar

Mátészalka, Węgry

31 lat

czysta

neutralny

doktorantka na PUM katedra tresury i hodowli, specjalizacja smoki
http://petersburg.forum.st/t1338-velia-draculescu http://petersburg.forum.st/t1386-velia-draculescu#6472 http://petersburg.forum.st/t1377-lista-niefortunnych-zdarzen http://petersburg.forum.st/t1387-rogogon#6473
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Wto 02 Sty 2018, 21:51
Niech to wszystko trafi szlak!
Słowa te odbijają się jeszcze przez chwilę echem w bałkańskim kotle. Przy stolikach zapada cisza, a ciekawskim spojrzeniom trochę czasu zajęło odnalezienie źródła tego całego zamieszania, rozkraczonej na ziemi kobiety. Dla was, zapijaczone patafiany, PANI DOKTOR.  
Kontemplując brudną podłogę i odświeżając pamięć w dziedzinie słów, których dobrze wychowana panienka znać nie powinna, ale każdy smokolog używał na porządku dzienny, zawierających dużą ilość maci i czasowników kończących się na -ać. Pani Drăculescu przez chwilę zastanawia się, nad tym czy gdyby w tej chwili zamilkła i przylgnęła do tej brudnej, śmierdzącej rozlanym piwem nawierzchni to może udałoby się jej zniknąć, magicznie obudzić się w swoim łóżku i zmienić bardzo wiele rzeczy, które miały nieszczęście wydarzyć się w ciągu ostatnich kilku dni?
Zamyka oczy i przez kilka chwil, szeptem powtarza nigdzie nie ma jak w domu, na chwilę otwiera jedno oko, dostrzegając jednak, że zamiast czerwonej pierzyny nadal widzi tylko czyjeś buty i nogi stołów, powtarza tę czynność.
Za którymś razem na pewno udałoby się jej w ten sposób znaleźć z powrotem w [s]swoim[/s] ich mieszkaniu, gdyby nie ten cholernie uprzejmy głos, który zaczął brzmieć nad jej głową. Czy ona nie wyraziła się już dostatecznie wyraźnie? Spieprzaj dziadu i daj, że jej wreszcie święty spokój!
Pewnie zignorowałaby wyciągniętą dłoń gwardzisty, dumnie podniosła się i wyszła, chwiejnym krokiem z oberży, gdyby nie pewien drobny szczegół. Spódnica była zbyt wąska, ona zbyt pijana, a podłoga niebezpiecznie zaczynała wirować z każdą następną, cholerną minutą.
- Jest zaje-kurwa-biście – szepcze pod nosem w nadziei, że nikt jej nie usłyszy. Pani doktor jeszcze tego nie wie, ale prawdopodobnie pan Cycuś Glancuś potrafił usłyszeć burczenie jej brzucha mimo koncerty heavy metalowego brzmiącego w jego głowie. Na szczęście tego jeszcze nie wiedziała.
- Niech się pan przestanie tak, gapić i w końcu mi pomoże. – Mówi jeszcze nie dostrzegając jego wyciągniętej dłoni, w końcu jednak ją zauważa i można przysiąc, że jej twarz robi się odrobinę bardziej czerwona niż chwilę temu, a może tylko tak się wam wydaje.
Kiedy w końcu udaje jej się odzyskać względny pion, nadal w kurczowy sposób stara się trzymać dłoni olbrzyma, czując, że jeżeli tylko się jej puści zaraz znowu zaliczy spotkanie trzeciego stopnia z podłogą.
Powrót do góry Go down
avatar


Wilno, Litwa

41 lat

wilkołak

nieznana

neutralny

detektyw Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1215-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1388-titus-laurinaitis http://petersburg.forum.st/t1390-relacje-titusa#6481 http://petersburg.forum.st/t1389-orzelek-titusa#6480
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Sob 06 Sty 2018, 13:04
Jak to było możliwe Titusie, by upadłszy na podłogę i obijając się o nią krucho, zataczając niczym podrzędny pijaczyna, można było zachować w sobie tyle wdzięku? Uderzała w jego serce lekkomyślność, z jaką świat bardzo chętnie by ją potępił za takie zachowanie - nie, nie zasłużyła sobie na krzywe spojrzenia, przed którymi, gdyby tylko mógł, chętnie by ją uchronił.
Podniósł ją bez sprzeczek - niech warczy sobie, skoro dodaje jej to otuchy po tak dramatycznym wygrzmoceniu się na posadzkę. Trzymał ją, coby szybko na nią nie wróciła. Nie zadał jednak kolejnego denerwującego pytania, tylko po prostu poczekał w milczeniu. Niech jej się głowa uspokoi, skoro i tak nikt jej nie zaczepi. Zbyt wiele osób co tu stało i gapiło się na ich dwójkę wiedziało dobrze, że Litwin nosi w portfelu odznakę, a odznaka wzbudzała jako-takie zaufanie.
- Lepiej pani?
Dwa krótkie słowa, wykrztuszone z lekkim trudem, chociaż zwykle troska przychodziła mu dość naturalnie. Teraz jednak się zawahał, bo chociaż sama rozkazała sobie pomóc, to wciąż dudniła mu we łbie myśl, iż nadal się jej narzuca.
Coś błysnęło w jego świadomości.
Obawa, że rozmowa zawiąże się dość mdło i ta ucieknie, albo rozmowa nie zawiąże się wcale, a Velka koślawym spojrzeniem zbędzie go, po czym ruszy chwiejnym krokiem w kierunku bliżej nieokreślonym. Nie potrafił, być może przez upudrowany charakter, przeczuć choćby chwili dobrej zabawy w tym co się tu stało - prędzej ujęcie za serce, przez które nie mógł parsknąć śmiechem jak jeden typ gdzieś tam z tyłu. Brakło mu również oryginalnych powiedzonek, które mogłyby ją uspokoić (a sprawiała wrażenie dość nerwowej), toteż wolał rozegrać to ciszą niżeli paplać co ślina na język przyniesie.
Powrót do góry Go down
avatar

Mátészalka, Węgry

31 lat

czysta

neutralny

doktorantka na PUM katedra tresury i hodowli, specjalizacja smoki
http://petersburg.forum.st/t1338-velia-draculescu http://petersburg.forum.st/t1386-velia-draculescu#6472 http://petersburg.forum.st/t1377-lista-niefortunnych-zdarzen http://petersburg.forum.st/t1387-rogogon#6473
PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   Sob 06 Sty 2018, 16:54
Kiedy udało się jej podnieść, a z pomocą pana Litwina nawet względnie wyprostować, a przynajmniej wyznaczyć kąt, który przy dobrym odchyleniu można było uznać, za względnie prosty, rozejrzała się po Bałkańskim kotle, oj nie było to miłe i przyjemne spojrzenie. Kilku, którzy jeszcze chwilę temu śmiali się w głos z niezdarnej kretynki, teraz starali się w sobie skurczyć, tak, żeby umknąć jej spojrzeniu. Przez chwilę zdawać by im się mogło, że stanęli twarzą z twarz ze smokiem, który zdawał się być bardzo głodny.  
Zadowolona z efektu, jaki wywołało jej spojrzenie, tak długo ćwiczone na studentach, aż w końcu oduczyli się zadawać jej głupie pytania, znowu spojrzała na swoją opokę, a potem na siebie. Była w okropnym stanie, skoro już sama nie potrafiła utrzymać pionu, coś tu musiało być nie tak, a ten pan, cały pan Titus co to rosyjskiego nie rozumiał, jak widać ni w ząb, chciał ją jeszcze bardziej sponiewierać, ale ona się nie dała. Widzieliście, jak mu powiedziała, jak go w nos cmoknęła, ale ten niegodziwiec, nadal tu był i nadal czyhał na jej cnotę, wykorzystać ją chciał jak nic, a to szubrawiec, łapserdak jakich mało.
Przez chwilę próbowała oderwać się od silnego Litwińskiego ramienia, ale kiedy przy pierwszej próbie prawie wróciła do wcześniejszej horyzontalnej pozycji, postanowiła szybko nie próbować tego znowu.
- Nie wiem. Proszę mnie wyprowadzić z tego pomieszczenia, pragnę wrócić do domu. – Głos ma dumny, mimo że wewnątrz aż ja rozdziera na kawałki, że jest skazana na łaskę i niełaskę tego olbrzyma, ona mu jeszcze pokaże, w zęby da albo co. Tylko nie teraz, teraz konieczne było opuszczenie lokalu dokonując jak najmniejszej ilości szkód.
- Jaki jest pana cel? – Pyta, kiedy mężczyzna prowadzi ją w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Oberża „Bałkański Kocioł”   
Powrót do góry Go down
 
Oberża „Bałkański Kocioł”
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: