Навигация

Komis „Rubel”
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Komis „Rubel”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKomis „Rubel”   Pią 03 Lut 2017, 17:30
Komis „Rubel”

Ulubione miejsce wszystkich złodziei, którzy właśnie tutaj skradzione przedmioty wystawiają na sprzedaż. Drewniane półki uginają się pod ciężarem starych książek, zdobionych szkatułek, białych świec, ciężkich kartonów, świecącej i niekiedy kiczowatej biżuterii, antycznych rzeźb i dziwnych artefaktów; z witryny za to machają do przechodniów zaczarowane manekiny ubrane w skradzione szaty, po sklepie latają zrabowane miotły, a pudełka pełne najróżniejszych drobiazgów przewracają się pod nogami klientów. Towar to właściwie jedyne wyposażenie tego przybytku oprócz regałów i starej lady, zza której rubaszny właściciel negocjuje jak najwyższe ceny. Wieczny chaos panujący w jego komisie zdaje mu się nie przeszkadzać – stary Alfred odnajduje się w nim jak ryba w wodzie.

Powrót do góry Go down
avatar


Kraków, Polska

27 lat

nieznana

za Raskolnikami

przedsiębiorca pogrzebowy
http://petersburg.forum.st/t1080-miron-twardowski http://petersburg.forum.st/t1360-pan-twardowski http://petersburg.forum.st/t1086-pan-twardowski#4002
PisanieRe: Komis „Rubel”   Nie 24 Gru 2017, 09:36

24.05.1999

W rozpiętym płaszczu, z jedną ręką w kieszeni, w drugiej niósł neseser z czymś jak najbardziej niesamowitym wewnątrz. Udoskonalił swoje kapucynki. Miały miękkie futerko. Wciąż jednak brakowało mu czegoś znaczącego, czego nie mógł we własnym zakresie odnaleźć ani odkryć. Zaabsorbowany pracą nad małymi totemami może nie 'zapomniał' (trudno, będąc z bólu, o nim zapomnieć) a nie miał czasu zmartwić się swoimi własnymi kichami. Zahaczył o Rubel, bo tam dogadał się z Alfredem, by wymienić małpki na kilka drobiazgów, które wypatrzy sobie wcześniej. Właściciel lokalu to był mu już jak drugi ojciec, szczególnie zainteresowany umiejętnościami kapucynek i powodem, dla którego Twardowski je produkował, często utylizował różnej maści dobrodziejstwa jakie Miron mu znosił. Owocna współpraca, niemal koleżeństwo!
Zaszedłszy do zagraconego lokum uchylił się przed frunącą w powietrzu z wizgiem wypchaną, zaklętą jaskółką. A potem drugą.
- Alfred - przywitał się skinieniem głowy, a doszedłszy do lady uścisnął mu dłoń i postawił skórzaną torbę na blacie. Poruszyła się lekko, na co starszemu mężczyźnie zaświeciły się oczy. - Jak się ma żona? - zapytał, na co Alfred wskazał mikro-mumię w kącie pomieszczenia i zaśmiał się, że wszystko w normie. Otworzył torbę i wyciągnął dwie małpki, które będąc dziwnie upozowane tkwiły bez ruchu na sosnowych deseczkach. Futerko już im odrosło niemal całkowicie, więc przeklęte runy prześwitywały jedynie odrobinę na łebkach i podbródkach. Obu w oczodołach lśniły piękne kamienie szlachetne.
Sprzedawca z umiłowaniem ustawił je sobie po dwóch stronach blatu, po czym przekazał Mironowi kilka książek i pudełko, które ten spakował do torby.
- Słuchaj, Alfred, potrzeba mi alchemika - zagaił, ściągając torbę z blatu. - Nie jakiegoś tam alchemika, ale takiego, który zna się na rzeczy. Wiesz, że umieram. - Uśmiechnął się upiornie, na co Alfred zaśmiał się, bo i zawsze traktował te ponure stwierdzenia Twardowskiego jako ekstrawaganckie żarty.
Powrót do góry Go down
 
Komis „Rubel”
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: