Навигация

Stadion Narodowy
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Stadion Narodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
avatar

PisanieStadion Narodowy   Pią 03 Lut 2017, 18:02
Stadion Narodowy

Znajdujący się na obrzeżach czarodziejskiej stolicy Stadion Narodowy został odnowiony dziesięć lat temu i mieści w sobie niemal sto tysięcy miejsc, co czyni go największym tego typu obiektem w całym kraju. Każdego roku, podczas finału Mistrzostw Świata w Quidditchu, wypełnia się on do ostatniego miejsca, a rozgrywki, które mają miejsce podczas sezonu, zawsze przyciągają rzesze zagorzałych kibiców magicznego sportu. Na wielkich ekranach usytuowanych na skrajach boiska podczas każdej z przerw wyświetlane są spoty reklamowe, a obwoźni sprzedawcy czekają, aby uraczyć spragnionych sportowych wrażeń przekąskami bądź gadżetami. Otwarte treningi rosyjskich drużyn odbywają się w każdy wtorek, czwartek oraz sobotę.

Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 29 Lis 2017, 12:05

08.05.1999

Rusalia trwały, kończyły się już prawie właściwe. W piątek, gdy szła przez Mahala natrafiła tylko na uczestników zabawy, pewnie już od kilku dni świętowali wolne od zajęć. Chwiejni w kroku i zdecydowanie lżejsi w kieszeni, o co dbali tubylcy przedmieścia Petersburga. I pewnie tylko by wczorajszą szlajaninę uznała za kompletną i denerwującą stratę czasu, gdyby nie usłyszała urywek rozmowy dwóch ludzi pracy, która najlepiej jak jest lekka i dużo się można na niej obłowić. Jednego z mężczyzn kojarzyła, Gata rozmawiał z nim raz na jakiś czas, gdy jego właśni informatorzy nic nie mogli usłyszeć. Śliski człowiek, ale lepiej było go nie mieć przeciwko sobie. Obaj nie uważali, bo w ogólnym rozgardiaszu panującym między straganami, nikt nie zawracał sobie nimi głowę. Chulpan stała po drugiej stronie wysokiego stojaka obwieszonego ciężkimi materiałami. Była pewna, że mówili o dużym przemycie, ale Biała Gwardia ją zignoruje i tak obstawiali Rusalia, a do tego zbyt wiarygodna nie jest.Pod wieczór trochę przed godziną, która podsłuchała, przyszła pod stadion. Nie potrafiła ocenić czy wybranie sobie pory treningów otwartych dla kibiców na taką akcję było sprytne czy aroganckie. Minęła się z czarodziejem z synem, na oko siedmiolatek, który prawie podrygiwał, żeby tylko szybciej dostać się na trybuny. Nawet chwilowe dostanie się w aurę tęsknicy nie było w stanie ostudzić jego entuzjazmu. Chulpan nie szła w ich ślady, na trybunach tak naprawdę nie miała, co szukać, musiała się dostać w część, gdzie sprzęt trzymała obsługa, a sprzedawcy stadionowi mieli swoje wózki i magazyny-klitki na towary. Stamtąd można było przejść bezpośrednio kompleks podziemi, w którym miało dojść do rzekomej transakcji. Musina szła bardzo spokojnie, nie zamierzała się skradać ani specjalnie zwracać uwagi.


Ostatnio zmieniony przez Chulpan Musina dnia Sro 06 Gru 2017, 20:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 06 Gru 2017, 13:54
Czy aby dobrze czynisz, Chulpan? Toć to niebezpieczne zadzierać z bandziorami. A nie powinnaś mieć ani krztyny niewiary, że nimi nie są – w końcu jeśli ktoś postanawia zrobić tak duży przemyt zapewne też zrobi wszystko, aby tylko do niego doszło. Przecież łatwo się domyślić, że po takiej „akcji” łatwo się w życiu ustawić – a jeśli dobrze pójdzie wystarczy jedno takie przedsięwzięcie.
Najwyraźniej postanowiłaś iść drogą prawości, skoro wiesz, że Biała Gwardia ma tyle roboty, że dobrze by było jakby cię wysłuchali i wypuścili do domu. Mało komu chce się w końcu wierzyć w akcje przemytowe w miejscu publicznym.
Dola najwidoczniej postanowiła być po twojej stronie, bo dała ci aż dwie okazje, by dostać się do pomieszczeń technicznych, magazynów i innych, niewidocznych na pierwszy rzut oka miejsc. Z jednej strony zauważyłaś Artura Vorela, z którym nawet dobrze ci się rozmawiało kiedy przyszedł do ciebie chcąc kupić jakiś złoty naszyjnik żonie. Wydaje się być bardzo dobrym człowiekiem, choć ze zdziwieniem zauważyłaś, że jak na pracownika stadionu (zdradza go plakietka) był gotów wydać pewnie z dwie swoje pensje, aby jego małżonka dostała coś pięknego. Ale może po prostu ma oszczędności, kocha do szaleństwa albo zarabia więcej, niż myślałaś, że tutejszy pracownik może. W sumie wydaje się zapracowany kiedy naprawia jakąś awarię, choć ciężko ci stwierdzić czego.
Z drugiej strony słyszysz rozmowę dwóch kobiet, które przemieszczają duży wózek. Nie wyglądają na zadowolone z życia, a jedna zdaje się być gotowa nawet za chwilę rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Słyszysz niestety tylko fragmenty ich dialogu, ale to chyba ci wystarczy?
- Mam dość… Matka chora… Rzucił mnie… To nie ma sensu…
- Przestań… Jest szansa, że dostaniemy premię… Staniesz na nogi…
Może wpadł ci jakiś plan do głowy, co Chulpan? Możesz spróbować porozmawiać z Arturem, w końcu nie wywarł na tobie negatywnego wrażenia. Z drugiej strony jeśli powiesz mu szczerze co chcesz zrobić to nie masz gwarancji, że nie jest w to wmieszany. Ale czemu by też nie spróbować podejść bliżej kobiet, aby dosięgła je twoja aura, dzięki czemu mogłabyś skorzystać i przekraść się przez otwarte drzwi?
Oczywiście jeśli cię nie zauważą. Wózek może i jest duży, ale musisz być szybka, jeśli chcesz przejść przez drzwi ukrywając się za nim. W końcu prawdopodobnie lada moment zamkną te, którymi przed chwilą przeszły i ruszą z zapakowanym sprzętem dalej.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 10 Gru 2017, 20:30
Boże jedyny, oczywiście nie powinno jej tutaj być. Plątać się w sprawy, które z pewnością ją przerastają, o co najmniej dwie głowy. Miast tego powinna sobie siedzieć w domu i mieszać herbatę z konfiturą. Uznać, że nie słyszała nic znaczącego i być przykładnym członkiem magicznej społeczności. Poszukać jakiegoś znajomego do pomęczenia sobą dla odwrócenia uwagi. Udać, że nie dostrzega możliwych konsekwencji i skali przemytu. Jedynie, to takie siedzenie i bycie przykładnym nie pasuje do niej. Nie ma co się oszukiwać, Chulpan wśród wielu cech, tych akurat nie posiada w nadmiarze.
Tym razem los jej sprzyjał. Pan Vorel był miłym człowiekiem, na pewno pracował ciężko i coś chciał wynagrodzić żonie, może te kolejne nadgodziny. Mimo wszystko tak naiwna w swych ocenach nie pozostawała. Być może to rzeczywiście uczciwy czarodziej, a może zwyczajnie dostawał pieniądze za wybiórcze zwracanie uwagi na to, co się dzieje na terenie stadionu. Chulpan nie ryzykowała, że w swym szalonym i bardzo prawym porywie odbije się od tabliczki z bezbarwnym nieupoważnionym wstęp wzbroniony.
Zdecydowała się wykorzystać nie najlepszą, ale jednak zasłonę z wózka. Artur zajęty był naprawą, dwie kobiety rozmową, więc przyspieszyła kroku, aby minąć się z nimi, gdy wózek ją zakrywał i dostać się do drzwi, które zaraz się zamkną. Liczyła, że gdy obie panie dostaną się w zasięg jej aury, stracą na czujności. Na chwilę ogarnie je przygnębienie i wszystkie te smutne sprawy, która jedna najwyraźniej pielęgnowała, a druga raczej była skłonna zachowywać dla siebie, wypłyną na wierzch i obie panie zaleją. Jeśli uda się Chulpan przytrzymać drzwi i niezauważonej dostać do środka, to rozgląda się po miejscu, w którym się znalazła.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 13 Gru 2017, 14:44
Kto wie, może i sami bogowie podkusili cię, by tutaj przyjść, abyś powstrzymała ewentualną tragedię, jaka może się narodzić z tego całego wydarzenia? A może fakt, że usłyszałaś o całej sprawie to najzwyczajniej w świecie przypadek, a ty jesteś skazana na to, aby liczyć tylko i wyłącznie na siebie? W końcu większość osób by wzięło, zapomniało, udawało, że o niczym nie wie. Stawiasz na przypadek czy przeznaczenie, droga Chulpan?
Jeśli tylko zmierzając w stronę wózka rozglądałaś się wokół na pewno zauważyłaś, że Artur już skończył swoją robotę. Na całe szczęście jeśli jest wmieszany w brudne interesy nie musisz się nim martwić, poszedł w drugą stronę niż ty. Zostało ci liczyć, że pracownice stadionu pod wpływem twojej aury poczują się tak źle, że nie będzie innej możliwości jak dostanie się do środka.
A najwyraźniej twoje genetyczne umiejętności dzisiaj zadziałały wyśmienicie. Jedna z nich już chciała zerknąć czy nie idziesz w niepowołanym kierunku, kiedy druga nie tyle potrząsnęła, co wręcz szarpnęła ją za ramię.
- Ja już tak nie mogę, rozumiesz?! Mam dość, nic tylko się powiesić!
- Przestań! Ja też nie mam lekko, rzygam tym wszystkim, a nie jojczę tyle co ty!
- Bo ty sobie radzisz…
Dalej nie było czego słuchać, twoja aura zadziałała doskonale i bez większych problemów dostałaś się do środka. Korytarz był szeroki i eliptyczny jak sam stadion. Nikogo nie zauważyłaś w okolicy i zapewne zostałoby ci w tym przypadku rozejrzeć się za jakimś tropem gdyby nie fakt, że przez pewne drzwi w oddali postanowiło przejść kilku mężczyzn, wśród których kojarzyłaś dwóch lub trzech - i to z tej podsłuchanej o przemycie rozmowy. Najwyraźniej czuli się tu jak u siebie, bo przed wejściem nawet się nie rozejrzeli. Kiedy przejście do dalszych pomieszczeń się za nimi zamknęło usłyszałaś charakterystyczne kliknięcie. Czyżby zamknięte? Możesz oczywiście sprawdzić czy nie da się ich jakoś otworzyć, ale bacząc na fakt, że została ci mniej niż godzina czasu warto też rozważyć poszukanie innego wejścia lub… klucza.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 17 Gru 2017, 23:34
Gdyby to do niej należało sklasyfikować te wydarzenia, to by je wsunęła w szufladkę złośliwości losu. Nie była tak przejęta losem ludzi wokół, aby ryzykować samą sobą. Czasem zwyczajnie życzyła im same najgorsze rzeczy, bardzo samolubnie i bardzo niedojrzale. Trochę był to również mechanizm obronny, kulawy i krótkowzroczny, ale nikt jej nie uczył, jak sobie radzić z tą wiecznie wznoszącą się falą złości. Podobnie, jak nikt nie wyliczył, ile potem trzeba zrobić, żeby wyrównać te myśli, a o czynach nie wspominając. A ile krwi smoczej może zniszczyć osób, a przecież to tylko sam szczyt listy stadionowej transakcji.
Kątem oka łapie jeszcze ruch jednej z pracownic, gdy chce się za nią obejrzeć, więc tylko robi szybciej te ostatnie kroki. Niepotrzebnie, słyszy kolejne zdania, nic od nagłego spadku nastroju im się nie stanie. Oby, nieważne teraz nie ma na to czasu.
Korytarz jest pusty, dobrze, że Chulpan nie ruszała się przez chwilę i nie zwróciła na siebie uwagi tamtych mężczyzn. Choć pewnie nawet by się nie przejęli taką przypadkową pracownicą stadionu, w końcu tutaj bywa głównie obsługa. Najwyraźniej, po ich zachowaniu widać było, że nikt im nie przeszkadzał w poruszaniu się po tej części kompleksu. Chulpan szuka wzrokiem innych drzwi poza tymi, w których zniknęli tamci, zanim jednak coś postanowi, szybko podchodzi do przejścia od tamtej grupki czy coś słychać, głosy, ale pewnie zdołali już odejść. Nie ryzykuje próby otwarcia drzwi zaklęciem, wystarczy byle marny alarm założony w razie próby magicznego sforsowania zamku i wyda się, że ktoś ich śledzi. Rozgląda się po korytarzu, świat czarodziejów nie różni się w pewnych dziedzinach od mugolskiego - i tutaj znajdowały się strzałki do wyjścia ewakuacyjnego, a w końcu natrafiła na plan tego poziomu. Jeszcze rozgląda się czy ktoś na horyzoncie się nie pojawia, na razie czysto, więc szuka wzrokiem położenie przejścia na planie, za którym zniknęli mężczyźni.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Sob 23 Gru 2017, 13:10
Kto wie, może to całe zdarzenie nie jest złośliwością losu – a jesteś nim ty? W końcu tym ludziom bardzo zależy na przemycie, a ty jesteś gotowa spróbować ich powstrzymać. A przecież każda kwestia już dogadana, wszystko idzie jak po maśle, niedługo będzie po transakcji i mężczyźni pewnie zechcą z tej okazji świętować. Tymczasem ty jesteś na najlepszej drodze, by im pokrzyżować szyki.
Jeśli jeszcze się za siebie obejrzałaś zauważyłaś, że kobiety zamknęły drzwi – prawdopodobnie bez klucza ich także nie otworzysz. Nawet jeśli byś chciała, ciężko byłoby ci się teraz wycofać.
Nasłuchiwanie pod drzwiami niestety niedużo ci daje. Przemytnicy z jakiegoś powodu najwyraźniej postanowili iść w ciszy i jedyne, co mogłaś usłyszeć to ich ciężkie kroki niosące się echem i cichnące z lekka, nim nastała cisza.
Plan tego poziomu trochę ci daje – wiesz, że są cztery wyjścia ewakuacyjne z podziemi, jak i na zewnątrz, skąd przyszłaś. Nie mówiąc o kolejnych ośmiu normalnych, które mogą być bardziej strzeżone. W końcu na co dzień nie trzeba się ewakuować, a więc również jakoś szczególnie zwracać uwagi na takie przejścia, prawda?
Nim jednak jesteś w stanie zrobić coś więcej słyszysz czyjeś kroki, a na horyzoncie pojawia się strażnik Stadionu Narodowego. Podnosi brew przyglądając ci się ze zdziwieniem. Możliwe, że nikogo się tu nie spodziewał, a może po prostu kojarzył wszystkich pracowników i nie wiedział, kim możesz być? Chociaż podchodzi kawałek w twoim kierunku w dalszym ciągu znajduje się zbyt daleko, aby być pod wpływem twojej aury. Z niewiele mówiącym uśmieszkiem zaczął:
- Kim pani jest?
I co teraz? Pogadasz z nim, spróbujesz zasmucić, a może rzucisz zaklęciem? Decyzję musisz podjąć szybko, w końcu od tego właśnie zależy czy nie zadzwoni jakiś alarm, a do ciebie nie wezwą Białej Gwardii.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Stadion Narodowy   Czw 04 Sty 2018, 21:52
Na pewno nie będzie mogła wyjść w ten sam sposób, w jaki tu się znalazła. Chyba że jej znowu szczęście dopisze, nie stawia na to, ale martwić się będzie później. Na razie stara się wymyślić, aby dostać się dalej.
Och, miło by było, gdyby panowie postanowili by sobie poluzować języki, jak zaledwie dzień wcześniej, ale przecież na robocie trzeba być uważnym. Pewnie niezachowanie milczenia uchodziłoby za kompletną amatorszczyznę. Zamiast tego zidentyfikowała najbliższe wyjście awaryjne, które biegło możliwe równolegle do tego, który wybrała sobie grupka mężczyzn. Skoro ewakuacja prowadziła na zewnątrz, to tym samym korytarzem można się było dostać do środka, jedynie trzeba sforsować drzwi. I uważny strażnik - typ, który pojawia się o wybitnie niewłaściwej porze lub miejscu.
Chulpan przywołuje na twarz mieszankę zakłopotania, ulgi i lekkiej , całkiem naturalnej niepewności. Postępuje kilka kroków do przodu.
- Och, dobrze, że na kogoś trafiłam. Dzisiaj zaczęłam dopiero pracę i się spóźniłam. Ale to przez chłopaka, znaczy byłego, bo on wiedział, że dzisiaj zaczynam. Pewnie pana to nie interesuje, ale spóźniłam się no i ten, jeju, taki z małymi oczkami i chyba był wczorajszy, no powiedział, że obetnie mi dniówkę. Odesłał mnie, żebym się przebrała i wzięła rzeczy z magazynu. I teraz się zgubiłam, a jak zaraz nie zacznę pracy, to mi obetną jeszcze bardziej dniówkę, a wtedy nie wiem z czego zapłacę za pokój - oj, tak kończy prawie jęcząc i zawodząc, jak zbolała dusza doświadczonej przez prozę życia studentki. Mało w tym typowej zirytowanej Jutrzenki, trochę tej paplaniny podłapała z MagiTV, gdy o czwartej nad ranem w jakimś barze oglądała jednym okiem powtórki jakiś telenowel czy innych programów.
- Jestem Olya - dodaje, gdy pokonuje te ostatnie kroki, które dzieliły ją od ochroniarza.
Chulpan liczy, że jej aura obejmie trochę mężczyznę, ten straci na czujności oraz że łyknie tę gadaninę i zlituje się na tą ofiarą skończoną. Potrzebowała jedynie tak nieosłoniętego miejsca, aby rzucić zaklęciem.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 14 Sty 2018, 13:29
Strażnik przygląda ci się z wyrazem twarzy, jakby się nad czymś zastanawiał – może coś mu się nie zgadzało, może pokazują zawsze strażnikom zdjęcia nowych pracowników, a może nie spodziewał się najzwyczajniej w świecie takiej odpowiedzi?
W każdym razie sam też zrobił parę kroków w twoją stronę. Tak niewiele brakowała, byś przeszła dalej, nawet widziałaś te całe drzwi ewakuacyjne… Trochę pech, że pojawił się akurat w momencie, gdy mogłaś kombinować z przejściem dalej. Ale może lepiej, że zobaczył cię w sytuacji, gdy się kręciłaś po korytarzu niż gdy majstrowałaś coś przy drzwiach. W takim wypadku nawet twoja aura niekoniecznie mogłaby ci pomóc.
- Z małymi oczkami? Aaa, chodzi ci o Mendeleya? Aż dziw, że nie zwróciłaś uwagi na jego kurtkę. Nie masz co się nim za bardzo przejmować, zawsze grozi nowym, ale tak na dobrą sprawę rzadko wyciąga konsekwencje – zaczął tak, jakby ci całkowicie uwierzył. Zanim jednak wszedł w obszar działania twojej aury pogrzebał z kieszeni, w której zabrzmiał charakterystyczny odgłos pobrzękiwania metalu, po czym dość podejrzliwie zapytał: - Zastanawia mnie jednak gdzie w takim razie jest twoja plakietka…
Chwila stania w zasięgu twoich wpływów niewątpliwie na niego podziałała. Wyraźnie posmutniał – opuścił ramiona, kąciki ust mu drgały w na siłę utrzymywanym uśmiechu, a i on sam jakby stał się mniej chętny do konfrontacji. I choć otumaniony smutkiem to jednak nie doszedł jeszcze do stanu, w jakim poprzednio znalazła się jedna z kobiet, które mijałaś ukrywając się za wózkiem.
Błędem jednak było skupienie się na strażniku i niekontrolowanie otoczenia. Nim zdążyłaś cokolwiek zrobić trafiło cię zaklęcie, które cię unieszkodliwiło. Nie masz pojęcia na jak długo, jednakże kiedy się obudziłaś zapadał już zmierzch, a ty znajdowałaś się w lesie. Chyba zostało ci się przeteleportować po prostu do domu.

Chulpan z tematu
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 08 Lip 2018, 21:40

11.06.1999


I'm blue da ba dee da ba daa. Da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa. Da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa.
I tak w kółko, razem z innymi hitami z 1999 roku, chociaż dopiero minęło go pół, leciało z niebieskiego krążka włożonego do najnowszego modelu discmana. I jeszcze niebieskie słuchawki, które były na głowie Mani, bo ten rok taki był blue, taki smutny, chociaż wszyscy kiwali się w rytm słabego disco.
Weekend w Petersburgu pewnie brzmiałby dla mieszkańców Moskwy jak dobra zabawa, oho ho sąsiadko to miłego zwiedzania, ale prawdę powiedziawszy Mariia Tekla zjawiła się siedemset petersburgów kilometrów od domu, aby się napić z Vaską, bo ile można tylko wymieniać się listami. Kto z nas nie miał znajomego, z którym się komunikuje tylko listownie, do którego w końcu przyjechał tylko na weekend niech pierwszy rzuci kamień. Mani rozumiała ból posiadania znajomych z internetu zanim w ogóle poznała internet.
Siedziała przed stadionem, przy jednej z zamkniętych bramek, bo w życiu wcale nie jest tak łatwo się do takiego miejsca włamać, zwłaszcza, gdy się nie ma zdolności magicznych i wszystkie te niesamowite rzeczy można tylko obserwować. Ale teraz wcale nie było czego, bo żaden klub sportowy o zdrowych zmysłach nie będzie prowadził treningów w nocy.
Wyciągnęła przed siebie nogi, szturchając butem but Vaski.
- Nic się tu nie dzieje, zupełnie jak w Moskwie. Duże miasta wyglądają spektakularnie tylko w telewizji.
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 08 Lip 2018, 22:32
Na niebiesko dzisiaj wszystko miało być - tak oto rzekłam, widząc Mariię przez dwa "i", bo przecież przez jedno się nie dało. Ha, taki będzie kolor włosów też, bo jestem typowa. Tak jak typowa byłam w Koldovstoretz, które przecież należało już do przeszłości bardzo odległej. Lata 90. czułam pełną piersią, zwłaszcza na dyskotekach, nawet jeśli dawali stanowczo za mało moich ulubionych piosenek. Ale to pewnie już taki smutny los. Znowu kłania się blue nastrój. Patrz na mnie jak się angielszczyzną biegle posługuję! Co jednak robiłam na stadionie zamiast szkicować kolejne projekty? To proste! Wzywała ta jasna pani z niebieskimi słuchawkami, żeby oddać się pewnej ważnej czynności. Piciu dobrego piwka. Piwka rosyjskiego. To doceniam, naprawdę. Listy były istotne, ale spotkanie twarzą w twarz by stanąć na wysokości zadania... tego nie da się do niczego porównać. A jeszcze sama ruszyła tyłek! To się nazywa przyjaźń i ta prawdziwa siła przekonywania bez potrzeby przekonywania. Spakowałam więc dzielnie farby magiczne, różdżkę, papierosy, kilka piw, bo resztę miała Mania przynieść. Raz była Mariią, raz Manią. Życie ciągle zaskakiwało.  Siedziałam więc przy tej jasnowłosej, kradnąc jej jedną słuchawkę - a przynajmniej próbując, bo też chciałam da ba dee da ba daa da ba dee da ba daa. Odszturchnęłam.
- Ej dawaj chodź tam dalej. Tutaj mało zabawy będzie, a tam ciekawiej, zobaczysz - rzuciłam pewnie, posyłając jej błyszczące spojrzenie. - Dlatego ja nie oglądam telewizji czy coś tam. Nie mamy zresztą.  
I'm blue da ba dee da ba daa. Da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa.


Ostatnio zmieniony przez VASILIJA MAKSIMOVIĆ dnia Pon 09 Lip 2018, 00:55, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 08 Lip 2018, 23:10
Raz była Mariią, raz była Manią, słuszna uwaga, ale kto tak nie ma. Dzisiejszego wieczoru jeszcze nie do końca wiadomo jaki to ten nastrój jest, bo pomimo niebieskich ufoludków i w końcu weekendu wolnego to często w takich chwilach, które mają być relaks, melancholia jakaś na człowieka spada no i masz. Trzeba to przeczekać, bo innej rady nie ma.
- Ale gdzie dalej. - Do kolejnej bramy? Na stadion się włamać? No ale co je tam czeka, widok murawy nieoświetlonej, jakieś krzesełka plastikowe pewnie lub w sumie drewniane, skoro to stadiom magiczny to i pewnie konserwacja na najwyższym poziomie.
Zostało pół baterii w discmanie, trzeba wyłączyć. Aby potem na podróż starczyło. Mani przytrzymała guziczek z kwadracikiem i zdjęła słuchawki, zostawiając je na szyi.
- Ja oglądam. - Obróciła głowę spoglądając na Vasię, ciekawe jak listownie wypadała, ale na żywo to taka Mariia Tekla jest podczas rozmowy interesująca jak ślimak przekraczający jezdnię.
A może to po prostu taki blue day.
- Wiadomości. - Tsss, puszkę otworzyła i uniosła, twoje zdrowie Vaska.
Może by ktoś jej rzucił, że Mariia Tekla, ty za stara jesteś, na takie siedzenie pod stadionem, ale co z tego, kiedy dawno już nie miała ku takim spokojnym zabawom okazji. W Moskwie to chyba nikt by się nie znalazł, kto by tak zechciał bardziej po szczeniacku wolny wieczór spędzić, ale ile można siedzieć w knajpie. Jeżeli się już hm, do niej wyjdzie.
I'm blue da ba dee da ba daa. Da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa, da ba dee da ba daa.
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Pon 09 Lip 2018, 04:22
Coś w tym było faktycznie. Coś było w tej Manii i Marii, bo sama miałam nieraz poważne problemy z tym przedstawianiem się i mówieniem jak ludzie powinni się do mnie zwracać. I co robiłam? Proponowałam żeby tworzyli swoje określenia na mnie, na tę bezczelną Vasiliję, Bułgarkę, co albo cię patykiem zaczepi albo kijem obije ci twarz, bo zapomni, że potrafi czarować. To będzie relaks, ja to przewidziałam, ja już wszystko wiem. I am blue da bu dee ba daa, bo tak się w Rosji też śpiewa. Po angielsku się śpiewa, mogą sobie to wszyscy zanucić ze mną, ale ze mną jest tylko Mania, więc to ona będzie mieć to szczęście. Ty Maniu jeszcze nie wiesz, ale już przepadłaś z tą piosenką i zaraz cię wkręcę tak, że będziemy nucić do browara jak ci discman dalej nie może działać, bo taka oszczędna koleżanka jesteś. Trzeba więc przeczekać cierpliwie zanim w końcu nie będę funkcjonować względnie normalnie. Ale to wszystko Marii wina, bo nie udało mi się słuchawki dorwać, a w głowie już huczy refren, bo tylko go zapamiętałam. Teraz mogę udawać, że pochodzę z zagranicy dalekiej.
- No jak to gdzie dalej, tam dalej, tam, o patrz - i już porywam jej rękę i palec prostuję wskazujący, wskazując nim miejsce, gdzie chyba jest murawa. - Tam będziemy siedzieć. Potem wrócisz do siebie i będziesz mogła powiedzieć że na stadionie narodowym siedziałaś jak celebrytka!
Ale mnie duma rozpiera! I ekscytacja, warto wspomnieć, ale to niebezpieczna mieszanka. Już przepadłam a to wina tego blue czasu, tych niebieskich słuchawek Marii i Eiffel 65. Niemagiczni to mają moc w takich rzeczach. Nie spodziewałam się kompletnie.
Ze smutkiem pożegnałam discman, ale co zrobić? Kurcze, mnie na takie cuda nie stać, nawet jeśli dzielnie pracuję. Ciekawe czy normalny czy jakiś zaczarowany?
- No i co z tego wyciągasz? Z tych wiadomości? Bo wiesz ja niewiele, nawet jak mi gazetę na twarz dają, że niby istotne rzeczy się dzieją - prychnęłam, bo aż pomyślałam o tych błękitnych, a to zawsze temat dla mnie niebezpieczny. Listownie bardzo ładnie wypadała i tak bym jej rzekła, a na żywo również. - Szybka jesteś!
Zareagowałam błyskawicznie na ten dźwięk i otworzyłam swoją puszkę, uderzając w jej puszkę. Toast pierwszy odhaczony! Poruszałam stopami i tą moją starą tenisówką uderzyłam w jej bucik. W sumie ciekawe, co to miała na stopie, bo takich rzeczy to ja nigdy nie widziałam. Może to dlatego, że mało wiem o modzie?
- Ale mówię ci poważnie, chodźmy tam. Na pewno damy się dobrze ukryć, nikt nas nie zgarnie, jak coś to możemy po francusku mówić, że nie umić, nie rozumić. A tam będzie fajnie, taki dreszczyk emocji. Dam ci za to papierosa albo piwo. I nawet podsadzę byś podskoczyła, bo na miotłach nie ma co ryzykować, a w sumie nawet ich nie mamy - przepadłam w tym planie! Zaczęłam nawet kombinować jak tutaj z zabezpieczeniami jest i czy jak rzucę kamieniem to coś się wydarzy.
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Pon 09 Lip 2018, 18:58
A to nie jest trochę tak, że ludzie dzielą się na tych, którzy właśnie pytają hej, jak wolisz aby się do ciebie zwracano?, na tych, którzy po prostu akceptuję twoje imię bez zmieniania jego formy i na takich, którzy od razu nadają ci jakąś ksywkę, zmodyfikowaną wersję imienia? Można potem oczywiście zwrócić uwagę, aby tego nie robili, ale to się zwykle nie sprawdza, bo przyzwyczajenie chyba pozostaje. Albo to złośliwość? Albo cholera wie co jeszcze. Ludzie mogli sobie na Vasię mówić jak tylko chcieli i różnie ją postrzegać, co było zrozumiałe biorąc pod uwagę jej zachowanie, ale Mani chyba zawsze zwracała się do niej po prostu Vasiu i tyle. Takie urocze zdrobnienie przywodzące na myśl leniwie spędzające lato na wsiach dziewczęta rumiane, obraz zupełnie nie pasujący do Maksimović, ale jakiej wersji spodziewać się po takiej Marii Tekli, która może i ze słomy wyjechała, ale słoma z niej to nie wyjedzie nigdy.
Jak tak huczy, a nie ma skąd polecieć, bo przecież nie ze stadionu, to może trzeba się przetransportować busem nocnym lub pieszotką do najbliższego punktu z dużymi głośnikami, parkietem i arkohorem? Albo może bez tego parkietu, ale może być jakaś scena, jakaś zadyma, najlepiej jazzowa, tylko, że się ma nijak jazz do eiffel 65, ale wariacja na pewno byłaby ciekawa.
Czeka Mariia Tekla cierpliwie, aż jej Vasia przestanie ręką wywijać i w tym czasie łyka bierze, na spokojnie.
- Vasia, ale nikogo nie interesuje, że ja na stadionie siedziałam. - W zasadzie prawda, czegokolwiek by się ludziom nie chciało powiedzieć to każdy ma to w dupie, nie inaczej w przypadku Marii Tekli jest postawy. Szczególnie z ludźmi w pracy.
- Wiesz, idę w sobotę na wesele.
- No, aha.
- I jestem druhną i w ogóle.
- Aha, fajnie. (Głosem pozbawionym entuzjazmu)
A taki tonem beznamiętny to chyba Marii Tekli towarzyszył dosyć często. Za stara była na zrywy serca, zbyt znużona chyba czasem, a może wcale nie, może po prostu lubiła komunikować się w trybie oszczędzania energii. Patrząc na to, co w życiu robi zawodowo i po pracy, to energii jej odmówić nie można. Tylko wrażenie sprawia mylne. No, się zdarza.
- Lubię być na bieżąco z wypadkami drogowymi i giełdą. Chociaż się na niej nie znam. - Ale redaktor prowadzący giełdowe wiadomości opowiada o walutach z taką pasją, że nic tylko mu przytaknąć.
Znowu szturchnięcie w bucik, gwoli ścisłości na stopach Mani miała głęboko zielone, zamszowe mokasyny, a na każdym z nich był wielki, czerwony guzik. Panieboże jakiś to jest szyk.
- Uspokój się. - Łyczek. - Jak chcesz, to sprawdź, ale narodowy, to ja myślę, że jest zamknięty na cztery spusty. - Czy tam jakieś zasrane zaklęcia.
- No. Idź. A ja sobie wypiję w spokoju.
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Wto 10 Lip 2018, 01:18
Nie wiedziałam, to wydawało się być takie skomplikowane dla mnie, prostej dziewczyny z Bułgarii, co to pozwala by po niej mazano, by z jej ciała robiono płótno. I mówiłam tym - hej, patrzcie na mnie, ludzie szarzy, ile ja tego mam, tych małych cudeniek na sobie. Więcej będzie, bardzo możliwe. Prawie wszystkie tatuaże są magiczne, wręcz zaklęte. W każdym czai się jakaś historia, nawet w tych pozornie bezsensownych zawiłościach. Vanilia, Vaska, Vasia, Vaseńka, Vasalala, Vas twoja stara. Ile tego stworzyło się przez te lata! I niech teraz wołają, że ciekawie, niech kiwają głowami, bo patrzcie na nią ile ona tego ma, te ksywki tak poprzyklejane do niej jak te jej tatuaże. Nie zwracałam w sumie uwagi jak tam za mną krzyczą, no niech już będzie. Ta litościwa akceptacja. Mogło się sprawdzać to i to, przyzwyczajenie lubi kroczyć za rękę ze złośliwością, do kalinki tańczyć. Sama bym tańczyła, niech w końcu poleci gdzieś, niech mnie porwie ogień. I będę płonąć, płonąć, płonąć. Mani była uprzejmą dziewczyną, dobrą, ja wiedziałam. Dobrze sprawdzało się jej towarzystwo, bo wieś może wsią, ale czy ona gorsza? Oczywiście, że nie, na wsiach też bywałam, często się szwendałam. Transport każdy się przyda, ale teraz inne plany majaczyły na horyzoncie. No Mani nie powinna być taka nieśmiała tylko od razu walnąć sobie to piwo porządnie by odwagi nabrać i ze mną na przygodę ruszać. A ona taka sceptyczna!
- Co? Naprawdę? Ale głupstwo, toż to warte odnotowania! - prychnęłam niezadowolona, bo co ta Mariia ma za ludzi wokół siebie, co to za ludzie w tej Moskwie są, że piękna stadionu narodowego nie rozumieją. To pewnie też było przyzwyczajenie, Mariia się przyzwyczaiła do oszczędzania energii jak jej discman, a ja do nie traktowania tego jako nieodwołalną decyzję. Bo jak to tak? Że ja nie przekonam? Że nie uda mi się? Błysnęłam swoimi niebieskimi oczami na nią.
- Nieistotne, że się nie znasz. Powiedz co tam ostatnio było - machnęłam zachęcająco dłonią, zdrowo pociągając ze swojej puszki. Niech będzie że na obu stopach, niech już już Mani będzie. I tak nie wiem co to za człapaki, a może szkoda. Ale! Guziki przyciągnęły mą uwagę i zastanawiałam się, czy pod nimi coś Mania skrywa, jakąś tajemnicę może?, albo... wcisnę i coś wyleci w powietrze! Na samą myśl chciałam niecnie zachichotać, ale powstrzymałam się, bo przecież byłam już poważna.
Szybki łyk i rzuciłam kamieniem w barierkę. Co wtedy zrobił kamień? Odbił się i wylądował się przy stopach Tekli. Maniu, czemu jesteś taka niedobra?
- Nie uspokoję się - wyrzuciłam z siebie brutalnie, marszcząc swoje ciemne brwi. - No ale jak to tak? Strażników nie ma, barier ochronnych nie ma... może zapomnieli? A może i tak stwierdzili, że nie ma czego kraść? Obawiasz się, że nie będziesz mogła, bo nie umiesz w abracadabra? Ależ Maniu! Maniu, słuchaj, ty nie jesteś mugol, ty jesteś porządna baba ze stalowymi pięściami. I przynosisz mi szczęście, więc bez ciebie mój plan nie zadziałała. No chodź ze mną, choooodź.
Wypiłam resztę piwa i zgniotłam puszkę tenisówką. Płyta mi się w głowie zmieniła.
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Wto 10 Lip 2018, 19:10
Vasiu, ty uważaj z tymi zaklętymi tatuażami, bo historia zna takiego jednego pana, co to miał w tatuażach przepowiednie zaklęte i gdyby tylko przeliczyć czas z uniwersum, w którym mu żyć przyszło na rzeczywisty to można by już artykuły do gazety pisać, że wykitował. I to w bólach okropnych, także ostrożnie dziewczyno, ostrożnieeee. Musisz większą uwagę przywiązywać do takich rzeczy, a i ksywek też, bo nigdy nie wiadomo, czy się w nich nie zawierają jakieś wskazówki odnośnie stosunku rozmówcy do twojej osoby. Mani na przykład do osób z pracy, za którymi nie przepadała zawsze zwracała się pełnym imieniem, jak matka do dziecka, które coś przeskrobało, tylko bez tego ostrzegawczego tonu. Tak a propos stosunku do innych ludzi.
- Vasia, a co z tym romeo, co ci pod oknem śpiewał i rzuciłaś w niego butem? - Zmienia temat, no przecież nie ma co udawać, że wcale nie. Poza tym może jak się Vaśka wkręci w odpowiedź i zajmie barierami ochronnymi to da Marii Tekli spokój i będzie mogła te swoje stalowe pięści jeszcze zostawić przy sobie, a jedną to w zasadzie zaciśniętą na puszce. Poza tym romeo pod oknem to tak w temacie kalinki i ognia, coś tam jakiś miał być, coś tam w końcu nie, coś pisały o tym, ale co dalej nie wiadomo.
- On miał dziecko czy coś. - Samotny ojciec czy coś.
- Hm, ostatnio to. - Pomyślmy, to wczoraj w pociągu akurat nie słuchała, bo jechała w nocy, ale w piątek rano był szybki skrót.
- Dolar wciąż wysoko. - Fiu fiu, znawczyni giełdowa jak się patrzy, Mariia Tekla Ruryk twój osiedlowy broker.
Patrzy się Mani, co to się tak Vasia wierci, co to jej wzrok tak te guziki przyciągają i minę zaczyna mieć sceptyczną, ale choćby się Vasia szarpnęła aby tych guzików dotknąć to co najwyżej odpadną, bo to taki wyrób mugolski z niższej półki, najpewniej nie są przyszyte, tylko przyklejone. Ostatnio większość butów jest klejonych, nie szytych, nic dziwnego, że się tak szybko rozpadają.
- No, dobrze. Coś ty taka w gorącej wodzie kąpana, Chrystusie. - Jeszcze jedno szturchnięcie to by chyba sobie wstała i poszła w drugą stronę. Tak naprawdę to nie, ale mogłaby sobie pogadać pod nosem. Zwleka się, wstaje, z tą piwa puszką, przecież jej tak całej nie wrąbie jak Vasie, bo się bardzo szybko zaczną obie na boki kołysać niebezpiecznie, a któraś musi być tarczą. Wychodzi na to, że Mariia Tekla, bo jest starsza. I silniejsza. I rozważniejsza. (Wcale nie.)
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 11 Lip 2018, 03:06
Przepowiednie zaklęte i ja nic o nich nie słyszałam? O tak niezwykłych tatuażach?! To ujma na honorze moim, najwyraźniej nie byłam taka dobra z historii jak można było się spodziewać - albo to wina mojej dziurawej pamięci, no nieistotne. W każdym razie, ja wiem że tatuaże mogą być podstępne, kilka zaczarowanych mniej lub bardziej miałam na swym ciele, choć mogło się wydawać, że nie. Ale to dobrze, że ktoś się martwił. Dawno w sumie nikt o mnie się nie martwił, a tu proszę, Mariia taka dobra koleżanka. Aż tak? Cholera, nie spodziewałam się kompletnie. Hołd trzeba mu złożyć,  podarować kartkę z nowym szkicem na tatuaż, choć na kościach, o ile ostały, ciężko się tatuuje. Wiem, próbowałam kiedyś ćwiczyć z farbą i różdżką i kościami właśnie, aż przyjaciel, co miał kolczyka w wardze z króliczkiem mnie wyśmiał i się pytał z czym do ludzi. No ale przecież ja też chciałabym spróbować. A bólu to się nie boję, niech się nie obawia miła, wręcz ból sprawia, że żyję właśnie. Ale nie mów nikomu, jeszcze ktoś sobie pomyśli nie wiadomo jak brzydkie rzeczy, eliksirami będzie machał i krzyczał za mną: "Vasa chodź na pasa".  Mało rzeczy mnie obchodziło, może w tym krył się problem, za bardzo się rozpędziłam, czując wiatr we włosach. Nic do stracenia przecież nie miałam. Ach gdyby to matka słyszała... jak nic zła by była i przygnębiona taką córkę mając. Nie dość, że w szkole taka nierozsądna byłam to jeszcze teraz, jak niby powinnam chodzić w tych ołówkowych spódnicach i pantoflach, różdżką przestawiać regały. Nikt ręki na mnie nie podniesie, Maniu.
Czasem pieszczotliwie zwracali się do mnie chuda suka, co to dupy nie ma i w balet nie umie. Ale dupę to ja mam i to w niej właśnie zamknęłam cały balet. Stosunki mogły być zabawne, nie żebym się na tym znała. Na stosunkach do innych, bo toż to magia niedozwolona, ale czasem korci jak to ten zakazany owoc. Nic tylko by sięgnąć, zatopić zęby. Ale byleby nie było to jabłko, bo jabłek nie lubię, gruszki lepsze.
- Romeo? Jaki znowu Romeo? A ten co w nocy nachodził? Ech, Welesie. Chyba mu się zmarło od tego buta, mam taką nadzieję, może go nawet ten but pochłonął, bo jak nic to był cygan. Nie do końca widziałam, głównie słyszałam te lamenty, ale jak na moje rosyjskim starał się popisać. Struna mu nawet pękła - ale tematu moja droga nie zmieniaj, bo ja pamiętam. Ja wszystko mam w głowie. Westchnęłam sobie i pokręciłam głową, no bo dlaczego taki był wtedy uparty ten Romeo to nie rozumiem do tej pory.  Dzisiaj będzie stalowa impreza, wszystko dzięki dobremu początkowi, choć nastrój był taki blue. Pisały my, pisały sporo rzeczy do siebie, zapomniałam jej wspomnieć, że jeden ukradł mi poduszkę z zaczarowaną twarzą Rasputina. Do tej pory gnoja nie zgłosiłam, bo ciągle wylatuje z głowy. Pamięć już nie ta.
- No możliwe że jakiegoś brzdąca zrobił, nawet nie jednego, znając życie i ten typ charakteru. W ogóle nie wiem czy on zdaje sobie sprawę w jakich czasach żyje i że można tego uniknąć. Wiesz, co nie spojrzę to ktoś z dzieckiem - przewróciłam oczami.  - Może wróżą na nie?
Ach żeby Mariia wiedziała z jakim niepoważnym człowiekiem przyszło jej spędzać czas, chyba nawet było gorzej niż w Koldovstoretz, zupełnie jakby mnie jakiś ogień niemądry ogarnął. Ale niech nie zmienia tematu.
- No co ostatnio, dajesz - zachęciłam ją gorącą, paznokciami krzywo pomalowanymi się jej chwaląc. Co te dolary? Zmarszczyłam czoło, bo przypomniało mi się, że posiadałam jeden dolar. Był w pudełku po dobrych ciastkach, to miała być moja skarbonka. Oprócz dolara znajdowało się trochę drobniaków, ale to nadal za mało by cokolwiek z tym zrobić. Powstrzymałam się od wciskania tych czerwonych guzików, żeby choć trochę być poważną. Nie chciałabym żeby Mania się obraziła przypadkiem. Pomyślałam o swoich butach, które dałam ostatnio do krawca. Ciekawe czy już je robił? Sporo przeszły, ale były konkretne i idealne na trudne warunki w tym i górzyste tereny.
- No co ty, nie znasz mnie? Od razu z jakimś Chrystusem, ja słyszałam że Chrystusa często w Polsce wzywają, takie plotki do mnie doszły jak ostatnio byłam w Bułgarii. Że niby mówią Jezusie lub mój Jezusku mały, dlaczego los taki niełaskawy. Jak myślisz, ile w tym prawdy?
To chyba ten alkohol zaczął porządniej działać, skoro sama zaczęłam skakać między różnymi tematami. Ale to przy Mani mojej drogiej wydawało się być takie naturalne poruszać różne problemy. Na dodatek kompletnie nie rozumiałam religii, nie odnajdywałam się, a ona zdawała się wiedzieć na ten temat więcej. Kolejna puszka na odwagę została otworzona, ale tym razem wolniej sączyłam by nie zostawiać koleżanki za bardzo w tyle. Maniu wiedz jednak, że musimy lecieć z tym dalej, bo nie ma już blue, a Kalinka zaraz się mi w tej głowie zawiesi.
No i się udało, wyszczerzyłam się do niej szeroko i kolejny toast się pojawił tym razem za nią. Czułam się jakbym miała urodziny. Podniosłam się powoli zaraz po niej, uważając na piwo. Dzielna tarcza z Manii. Naprawdę dzielna. Różdżkę wyciągnęłam wolną ręką i odchrząknęłam. Musiałam się skupić, nawet jak było mi już cieplej na sercu. Wytężyłam umysł i pomyślałam o odpowiednim zaklęciu. Nawet jeśli byłam gotowa przeskakiwać przez płot i potem bawić się z Białą Gwardią czy z innym cholerstwem to nie chciałam by Mania miała przez moją głupotę problemy.
- Adkriccio - wyszeptałam, wykonując odpowiedni ruch różdżką. Jak nic, musiało mi się to udać.

~
Rzut wyszedł: 4
4*12 (kategoria zaklęcia i uroki) = 48

Jakby coś nie grało to proszę krzyczeć to poprawię!


Ostatnio zmieniony przez Vasilija Maksimović dnia Sro 11 Lip 2018, 03:51, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 11 Lip 2018, 03:06
The member 'Vasilija Maksimović' has done the following action : Kostki


'k6' : 4
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Sro 11 Lip 2018, 23:41
Vasia bo wiesz jak to jest, jak usłyszałaś, to pewnie sobie pomyślałaś o chuj dobrze mu tak w końcu ziomek krwi błękitnej, najbardziej przez ciebie znienawidzonej, w dodatku jakiś tam celerbryciak, kogo to obchodzi, że mu się z żoną nie ułożyło, na pewno nie ludzi, którzy nie mają tele odbiornika.
Mariia Tekla oczywiście w przeciwieństwie do Vasi telewizor ma, ale nie ma magicznych kanałów, a pewnie nawet gdyby jakimś cudem (chociaż wcale nie chce) udało jej się takie zdobyć, to szybko na progu jej mieszkania pojawił się jakiś jegomość czy jegomościówna ze słowami bardzo uprzejmie przepraszam, ale muszę pani wyczyścić część pamięć.
Yeah, whatever, macie bajzel w papierach i rejestrze bo Mani mogłaby sobie przybijać piątki z panią Figg. Czego i tak by nie zrobiła, bo Figg taka w życie czarodziejów zaangażowana, a Mani przeciwnie, bardzo się stara trzymać dziadkowych zasad, aby od świata tego plugawego odmieńców jak najdalej, ale jak widać wychodzi jej to średnio, trudno się zresztą dziwić, kiedy się żyje w świecie, gdzie dziewięćdziesiąt pozostałych charłagów i mugoli to enpece.
No i dochodzi jeszcze ten czynnik drobny, ale może wart wspomnienia, że trochę się Marii Tekli nudzić zaczyna w życiu z trójką z przodu. Nie, żeby jej życie wstecz było wielce wciągające. Ale w zasadzie to. Nudne też nie było. Mariia Tekla wyznaczała sobie czasami absurdalne cele do osiągnięcia w zasadzie bez powodu. Nigdy nie były to rzeczy, które wymagały sporych zasobów czasu i energii, ale kilkudniowe projekty z powodu bo tak wchodziły jak najbardziej w grę.
Kiwnęła głową. Ach, a więc to tak. To już koniec bejbe, skończyło się love story. W taki sposób właśnie, taki nijaki, z butem, który nie wiadomo, czy wyrządził krzywdę czy nie.
- Jaka struna? Głosowa? - Bo jak z gitary, to pewnie ostatnia, którą miał w całości, nic zatem dziwnego, że się zmył, ukrył w cieniu porażki i zniknął, nocny książę, rosyjski Romeo Romek Romanov, bo podobno jednak żyją. Cholera go wie, może to był taki błękitny, do tego się Vasia Mani nie przyznała. A mogłaby, wtedy bardziej zrozumiałym by się stało dlaczego go tak odrzucała, chociaż Mariia Tekla niespecjalnie potrzebowała argumentów, sama była niemalże podręcznikowym przykładem staropanieństwa. To obecnie, bo starą panną w Mozuli pewnie określono ją gdy miała siedemnaście lat i zamiast przerabiać suknię ślubną swojej mamy tak, aby pasowała na nią samą, to książki czytała w Smoleńsku.
Łyczek kolejny i to taki solidny całkiem, chociaż w tym momencie to wzroku nie spuszcza z Vasi, na czym ona się chowała?
- Ja nie wiem Vaska, w co wy tutaj wierzycie i czy w coś w ogóle, ale ja należę do Kościoła prawosławnego. - Należy, co nie znaczy uczęszcza, bardziej obok przechodzi.
- Uczyłaś ty się w ogóle historii? Nie mów mi, że w tych akademiach nie macie takich przedmiotów. Nie, serio. Nie mów mi. - Palec wyciągnęła ostrzegawczo chociaż pozostałymi czterema dalej puszkę trzymała.
- Nie znam żadnych Polaków. - Osobiście. A pośród tych, których znała nigdy nie natrafiła na jezusowzmianki.
- A nie, czekaj. Jan Paweł II mówi Jezusie. Ale chyba w innym kontekście. - Chrześcijaństwo chrześcijaństwem, ale schizma aktualna, prawosławie prymatu papieża nie uznaje.
A te skoki to normalne przecież, czy to pierwszy raz tak z kwiatka na kwiatek tematyczny skaczą, żeby za chwilę znowu wrócić? To tak chyba jest, że się człowiek nagadać nie może jak już spotka dawno nie widzianą duszę sercu bliską.
Iiiii nagle jakby dalszą, dosłownie, bo Mani na dźwięk i widok zaklęcia dziejącego się niespodziewanie odskoczyła łotrzyk jeden na trzy metry w górę, dwa w bok i siedem w tył, ale w połowie zawróciła.
- Kurwa, ja pierdole, Vasilija! - Jeszcze nie wiem, czy Mariia Tekla często przeklina, raczej tylko kiedy ma podniesione ciśnienie. Na przykład teraz wylała na siebie piwo przez ten animu uskok i stała tak z rękami wyciągniętymi, zgarbiona, nachylona, trochę sącząc pianę z powierzchni puszki, drugą dłoń otrzepując z browaru. Plama na koszulce nie przypominała żadnego konkretnego kształtu, ale z pewnością była widoczna.
- Mogłabyś nie robić tego przy mnie albo chociaż mnie uprzedzić. - Mruknęła ciszej, bo się tak składa, że poprzednie zdanie trochę wypadło jej z ust podniesionym głosem.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Czw 12 Lip 2018, 05:42
Naprawdę myślicie, że nocą nikogo nie ma? I to szczególnie od kiedy Biała Gwardia przyznała, że siatka przestępcza przejęła stadion i prowadzi tu swoje brudne interesy? Być może nie miałyście okazji usłyszeć tych rewelacji będąc poza miastem, ale od kiedy wydarzyła się tu duża transakcja między dwiema grupami magicznych mafiozów stadion stał się nawet nieprzyjaznym miejscem.
Więc jeśli o tym słyszałyście to trochę naiwne myśleć, że nie będzie nikt pilnować nielegalnych, drogocennych rzeczy szykowanych tu na sprzedaż nie patrząc na powód, dla którego ktokolwiek miałby tu przychodzić o tak późnej godzinie.
Zaklęcie oczywiście zadziałało bez zarzutu - lata nauki w Koldovstoretz zrobiły swoje i zdziwiłabyś się pewnie, Vasilija (a może wolisz zdrobniale?) gdyby było inaczej. Furtka otworzyła się i niestety lekko zaskrzypiała - chyba dawno nie była naoliwiana. Pytanie jednak, czy chcesz ją całkiem otworzyć i zaryzykować wejście razem z Mariią? Wcześniej nie zwróciłyście na to uwagi, ale gdzieś z głębi unosiły się ciche albo zagłuszone głosy. Wyglądało na to, że na terenie stadionu ktoś jest, nie przebywa sam i zapewne zwrócił uwagi na wasze dotychczasowe działania mogące powodować hałas.
Ewentualnie jakoś magicznie zagłuszył rozmowę, jakby nie chciał, by ktokolwiek o kim wie w okolicy ją usłyszał...
Do tego ty, Ruryk, zauważyłaś jakiś podejrzany cień za furtką, który dość szybko ci mignął. Na tyle szybko, że nie miałaś okazji zwrócić na niego uwagi swojej towarzyszki. Widziałaś go jednak na tyle długo by bez problemu stwierdzić, iż miał ludzki kształt i najpewniej rzucała go mocno barczysta osoba.
Być może nawet z bardziej stalowymi pięściami niż ty.
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Pią 13 Lip 2018, 22:49
No nie obchodzi, bo co miało obchodzić, nie jakieś tam celebryty, ja przecież się nie znam.
Ale pomysł sam w sobie dobry, doceniam, nawet jeśli błękitny był tym, który otrzymał te wzorki. Zabójcze malunki. O czyszczeniu pamięci gdzieś już chyba o tym słyszałam, no ale, nie mogą nic zrobić Marii przecież. Ciężko wychodzi, ale coś wychodzi, poza tym nie było co narzekać. Jakby się tak z mugolami trzymała to co to by była za zabawa, nawet stadionu narodowego by nie poznała i Vaski również. Nudno by było. A tak? Takie atrakcje! Dreszczyk, emocje i mogła głosić dobre słowo starszej i bardziej doświadczonej pani, a nie takiej jak ja, Vaski, co to gówniarzem jest i może ma dwójeczkę, a druga cyferka większa od trójki, ale co z tego. Fuck rules never die.
To jakie miała cele? Takie na dłuższą metę? Ależ bym chciała być taka zorganizowana, ale nie, kompletnie, był jakiś notes, gdzie notowałam sprawy, spotkania, ważne sowy, kto, gdzie i z kim, ale czy coś więcej za tym się kryło, no nie. No i cele… nie było ich za wiele. Byłam dzieckiem, taką, o, samozapalającą się lampką.
Oby but zadziałał i wyrządził, ale love story z tego żadne, no bo tylko jedna strona taka zaangażowana, zakochana, a gdzie by taka ja, taka Vas i z czym, z czym do ludzi dodać należy. Z czym do jakieś tam miłości. Z czym do mnie. Jak to kochać, za co kochać, nawet się pewnie nie znaliśmy. Niech więc trafiła się mu ta krzywda, większa od pękniętej struny.
- Nie od instrumentu, który teraz pewnie leży w jakimś pudełku.
Nocny Romanov, książę rosyjskich dyskotek, dresów z trzema paskami, mister białego podkoszulka z łańcuchem i fają, z włosami na żela, co to poezją zabłysnąć chciał, ten cygan. Krwi nie sprawdzałam, ale pewnie błękitny, bo oni tak lubią jak się im baba opiera. Zwłaszcza baba, co rzadko w kieckach chodzi i nie wygląda jak łabędź z długimi włosami i różanymi wargami.
Mania niech nie przesadza, po prostu się szanowała, nie chcąc wychodzić za pierwszego lepszego pana Borisa, co to kury goni bez magii, bo jest mugolem. I jak? Teraz Mariia mądra dziewczyna. Pracowita. Jak będzie chciała to sobie kogoś znajdzie, a jak nie to będzie ze mną wirować do końca świata i na stadiony się włamywać w rytmie blue.
Na ciastkach mamy, na jej najlepszych na świecie naleśnikach, tych takich okrągłych, polanych płynnym miodem. Mama prowadzi super knajpkę, tam serwują najlepsze jedzenie na świecie. W Płowdiwie ją wszyscy kochają.
- Nie wiem, chyba różnie, dużo ludzie trzyma się starych wierzeń, ja… nie wiem cholera, to jest trudne. Podobają mi się te wszystkie rytuały, święta, ale raczej za wiele nie robię - w sumie to się nawet roześmiałam, drapiąc po głowie. - Lubię wkładać na łeb wianek, łazić boso i strzelać w jabłka by wygrywać coś absurdalnie żenującego. A potem tylko powiem “O Welesie” i chyba gra. Ale to dobrze, że ty coś tam masz swojego. Słaba w religie jestem.
Więcej piwka. Więcej dla Vasiliji niepoważnej.
- No coś tam mi błądzi po głowie, ale nie wiem już sama… nie jestem już w szkole - jęknęłam zdesperowana, bo głowa nagle rozbolała. - Nie mówiliśmy o religiach. Albo ja nie pamiętam. Ale czekaj… nie znasz żadnego Polaka? Słuchaj to ja cię poznam jak chcesz. W szkole miałam kilku… pamiętam takiego co miał fajne pierścienie. Ale już nic więcej nie wiem.
Przyjaźnić to ciężko żebym się przyjaźniła na dłużej, raczej nie miałam gigantycznej listy znajomych. Takie to było życie, ludzie uciekali stąd, ludzie się zmieniali, ludzie zapominali.
- A to nie znam - przyznałam się szczerze. - Może i tak było i ten Jan Paweł II coś mówił. Wierzę.
To one takie pszczółki są, co to z kwiatka na kwiatek sobie latają. Ale mi się włączyła faza to pewnie przez to piwo, weszły procenty za mocno, nawet mi się światło wyostrzyło i kształty. Cholera, która była godzina?
O nie, Mania się popsuła! To ta magia dzika, aaaa, za dużo wypiłam. Nie, Maniu, musisz działać, tarczo moja.
- Ale że teraz pierdolisz? - próbowałam zażartować by nieco rozluźnić atmosferę i może sprawić, że się uśmiechnie. Wiem, głupi żart, ale na lepszy nie było mnie stać. O nie, poplamiła się.
- Wyczyściłabym ci to magią, ale nie wiem czy chcesz. Mam w torbie coś do wycierania. Chcesz?
Zrobiłam przypadkowy krok i prawie się przewróciłam. Wow, brawo. Ale zaklęcie wyszło! I to jak ładnie! Co prawda trochę mnie uszy zaswędziały od tego skrzypienia, ale i tak wielki plus dla mnie, bo cóż to za wyczyn i to jeszcze jak trochę w głowie zaszumiało. A może na zewnątrz? Coś jakby…
- Mania, coś mówiłaś? - spytałam i pociągnęłam więcej piwa z puszki. Szybko mi to szło. - Wchodzimy, nie? Albo jak się obawiasz to poczekaj tutaj to sprawdzę jak to wygląda. Wytrzyj tę ładną bluzkę, możesz też ukraść mi papierosa.
Błysnęłam do niej zębami i pewnie już miałam zarumienione policzki i lekko błyszczące oczy. Ja niczego się nie bałam, zapewne niektórzy uznaliby za głupotę, ale co zrobić. Przeszłam więc przez bramę z wyciągniętą różdżką, zastanawiając się czy dobrym pomysłem będzie rzucenie zaklęcia na jakieś światło. Na razie jednak odpuściłam. Próbowałam się rozejrzeć. Dałam radę?
Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 15 Lip 2018, 12:10
No panie panowie, żadna nowość, że się w tym mieście dzieją rzeczy straszne i wielkie, artefakty na narodowym mafia kula, a gwardii ani widu ani słychu, chyba z tego jest ten Petersburg znany w każdym zakątku, że machlojki wagi ciężkiej są tutaj tylko ciekawostką, wartą wspomnienia przy herbacie. Antyutopia, ale niech społeczeństwo ma dalej klapki na oczach.
Że się już sam bóg zjawił, jak na wezwanie, tylko szkoda, że nie Jezus Chrystus, to dobrze, będzie miał biedaczki w opiece, na wypadek gdyby im przyszło z całą flotą paserską teraz walczyć. Aczkolwiek wolałaby Mani nie, nie po to dupskiem przed stadionem na betonie siadła, żeby teraz złapać coś gorszego poza przysłowiowym wilkiem.
Takie atrakcje, dreszczyk emocji, będzie na pewno co wspominać a propos podróży następnej, tylko, że w swoim własnym gronie ciasnym dwóch osób, bo o tego typu ekscesach to nawet nie wypada osobom spoza paczki opowiadać, pomijając już fakt, że jak już Mariia Tekla krwi charłaczej pierwsza tego imienia wspomniała Vasi wcześniej.
Te twoje fuck rules Vasia, to was do zguby doprowadzi, znowu. Zobaczysz, żadnej Rotundy nie zwiedzicie i jak sobie już założysz ten swój notes na cele, to od razu z listy to do skreśl zwiedzanie tajemniczych obiektów na terenie miasta.
Jakie Mariia Tekla miała cele? Bardzo proste, w życiu bardzo rzadko szła pod wiatr, bo odkąd poradziła sobie sama jak palec w Smoleńsku, to przestał jej wiać w oczy. Czasami tam, jakiś powiew lekki, mniejsze i większe problemy jak w życiu każdego, ale żeby ją jakieś tragedie spotykały, na przykład z tytułu jej zerowych umiejętności magicznych to nie. Pewnie też dlatego, że dziewięćdziesiąt procent życia Marii Tekli stanowiło środowisko mugolskie, nie magiczne i tam nie była żadną sensacją, ot jedną z wielu mieszkanek Moskwy. Co było bardzo przyjemne, bardzo wygodne zatem głównym Mani celem w życiu było chyba alleluja i do przodu?
Nocny Romanov z trzema paskami brzmi tak kusząco, że gdyby tak Mani pod oknem serenady dyskotekowe z pękniętą struną śpiewał to może by go nawet zaprosiła do alkowy, jak się tu oprzeć takiemu urokowi slav bois. A potem mógłby wrócić do swojej błekitnej lady z różanymi wargami, co to są pewnie jak lód zimne. Widzisz Vaska, trzeba go było do Moskwy odesłać.
Kto wie kto wie, może na tym stadionie to się teraz znajdzie jakieś Nocny Boris, co to z tobą wirować będzie zamiast Mani do końca świata, tylko, że jego kury, zakładając, że pan wyżej wspomniany jest z mafii, to znoszą złote jajka, a nie takie wsiurskie obsrane, z podwójnymi żółtkami w sam raz na jajeczniczkę.
- Też lubię chodzić boso. – Mani Mani ty gaduło ociepanie. Oszczędniej trochę z tymi słowami, bo ci do końca wieczoru się limit wyczerpie.
Łyka upiła i dalej słucha tej vaskowej litanii, ale szybko głową kręci, jak tylko puszkę od warg odsuwa.
- Nie chcę. – Żadnego Polaka.
Mańka działej kurwo tarczo działej, shield activated, prawdziwy soldat nie potrzebuje chusteczki, żeby sobie cycki z piwa wytrzeć, alkohol będzie na później do dezynfekcji, wystarczy wykręcić koszulkę nie.
Głową kręci, nie nie nie, nie wchodzimy, ale Vaska ma to w dupie i się odwraca, przez bramkę przechodzi no i masz. Słyszała przecież Mariia Tekla te przytłumione głosy, mogą to co prawda być inne ziomeczki magiczne, ale mogą być też prawda całkiem agresywni, a Mani się czuła dzisiaj za stara na duszy, żeby się z jakimiś gnojkami w bójki wdawać.
- Vaska. Vaska psst. – Szeptem, wracaj tu kobieto, wracajże. Gestem Mariia Tekla chciałaby koleżance pokazać, aby zawróciła, bo tam nagle jakiś kształt barczysty, ale to chyba nie zagra. Na chwilę na swoją puszkę spogląda, ale gdyby nią rzuciła to a) narobi hałasu b) pewnie trafiłaby Vasię w głowę c) nie trafiłaby w ogóle bo puszki są kapryśne w locie, więc odrzuciła myśl wykorzystania przedmiotu jako zaczepki w kierunki Maksimović.
- Tak, wracaj. – Już się niecierpliwić zaczyna, więc kuca po słowiańsku Mani i patrzy na tą Vaskę w bramie, może jak się z miejsca nie ruszy, to sobie zawróci znowu z pretensjami, że hej mamy się bawić czy coś.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Stadion Narodowy   Nie 15 Lip 2018, 18:13
Vaska, ty zawsze taka nierozważna? Nawet na trzeźwo? Jak tyś dożyła takiego wieku z tak rozwiniętą tendencją do ryzyka? Mariia Tekla dobrze ci mówiła kiedy chciała, byś wróciła i się nie wydurniała. Może teraz byście się przeniosły i piły gdzieś spokojnie piwo, a nie wpadały w kłopoty. Choć na razie to tylko ty...
Ty w porównaniu do swojej towarzyszki nie zwróciłaś uwagi na ten barczysty cień, który dało się zauważyć li i jedynie dzięki temu, że dzisiaj księżyc prezentował się w pełni. Kiedy już-już miałaś się rozejrzeć wokół i sprawdzić teren wpadłaś wprost na tors tegoż jegomościa, którego zauważyła Ruryk. Musiał dużo ćwiczyć albo niczym kurczak być hodowanym na sterydach, takie miał rozwinięte mięśnie. Spojrzał na ciebie z góry, groźnie, nie zauważając twojej mugolskiej przyjaciółki i również dzierżąc w ręce różdżkę. Teraz również wyraźniej słyszałaś przygłuszone gdzieś w oddali rozmowy. Nie mogłaś jednak nic z nich wychwycić.
Zresztą po co ci wiedza o czym mogą rozmawiać gangsterzy?
- Ty tu po towar czy pozwiedzać? - spytał nieprzyjemnym głosem. Dopiero teraz zwróciłaś uwagę, że do pasa miał przyczepioną pochwę z nożem.  - Bo jak to drugie to wypierdalaj albo inaczej się rozmówimy. Bierz tą drugą dziwkę i się zmywajcie - powiedział dyskretnie się rozglądając. Czyżby nie wiedział, gdzie jesteś Mariio?
Na to wyglądało. W momencie, gdy kucnęłaś ukryłaś się tak, że naprawdę trzeba było stać w dobrym miejscu, by cię wypatrzeć. Może to dobra okazja, by się dyskretnie wycofać.
Chyba, że naprawdę chcesz zaryzykować i zrobić użytek ze swoich pięści? W takim razie tylko nie zapomnij, że w porównaniu do grasujących tu zbójów nie masz patyczka pozwalającego ci robić krzywdę ludziom na odległość.
Powrót do góry Go down
avatar


Bułgaria, Płowdiw.

26 lat

nieznana

za Raskolnikami

Sprawdza móżdżek.
http://petersburg.forum.st/t1897-vasilija-maksimovic#9514 http://petersburg.forum.st/t1906-tej-vaski-dziennik-vasilija-maksimovic#9554 http://petersburg.forum.st/t1898-bad-girls-do-bad-things#9517
PisanieRe: Stadion Narodowy   Pon 16 Lip 2018, 05:27
Straszne i wielkie, że Srala Bartek się nam tutaj objawi, nie ma bata. Nie ma nic przeciw. Będzie trąba jak się patrzy. Artefakty nicponie pochowali, to ta mafia nie ma lepszych miejsc, no jak to tak, jak nic nie wypada? A bym sobie popatrzyła na jakieś błyskotki, odrobinę skubnęła bogactwa. Nie obraziłabym się. Absolutnie. Pewnie wleci na koniec armia dać nam mandat, że się na stadiony włamujemy. Tak będzie, nie zmyślam.
Jezus Chrystus Superstar, gwiazda w tej telewizji pewnie na magicznych kanałach często występuje. To niech pamięta i trzyma mocno, to sobie wytatuuję Jezusa nawet takiego z mięśniami, że tak walczy o sprawiedliwość i pokój na świecie. Welesa też zrobię, może obok Jezusa, żeby było tak uroczyściej. Pakt.
Paczka doskonała, przynajmniej jak ktoś puści parę z ust, to lista podejrzanych się zwęża. Ja się nie znam, nieraz jakieś takie ciekawostki zasłyszę u klientów. Jaka zguba, żyjemy przecież i jak ładnie, bo Mariia 30 lat, a ja z 26 i oto jak pięknie. Dobre równanie. Zwiedzimy wszystko nawet skarby znajdziemy. Będzie na wakacje, Mania ty już wybieraj.
A właśnie szkoda, właśnie szkoda, bo pasowałaby doskonale jakby czarowała, przynajmniej byłaby to zawsze bardziej zażyła więź między nami. Jak zaklęciem. Taki żarcik.
Ale jak szczęśliwa jest Mania to najważniejsze.
A trzeba, trzeba, ja za to wybredna, niekumata do tego, bo przecież taką przyjemność dobrej koleżance mogłam zrobić. Dać jej takiego Romanova, Marka nocnego, z kulą, takiego Legolasa może nawet. Byłaby to miłość na zawsze, może nawet świadkiem bym została. Ale nie, co się stało to się nieodstanie.
Zimne wargi ale może akurat serce gorące!
Boris by zakręcił nami obiema, jedną ręką, drugą podniósłby swój wóz, najlepszy, choć taki zwykły, na barkach siedziałyby kury złote. Zjadłabym jajecznicę, teraz będę marzyć o niej, skoro nie ma blue, nie ma kalinki, nie ma niczego. Takie uh la la la do potęgi. Po prostu come on, Maniu ze mną, come on. Przecież ja love you baby.
- Chodźmy kiedyś boso - super propozycja, ja łapię w mig. Limit nie dotyczy mnie, tak śpiewaj.
A cóż to za cuda. Puszka znika i od razu wirowanie, a jak puszka jest to zero. To pij, na zdrowie, Maniu.
- Polaki pić potrafią - zamachałam palcem. - No, ale dobrze.
Cuda się dzieją, Weles w bębny napieprza, czy to się objawił cud w postaci Mani, co to za barwna osobowość?
No i masz Vasę zamiast placka. Taki to ewenement, wszyscy się zastawiają jak przeżyłam. Alkohol dodaje mi skrzydeł. Szczęście też przecież wysokie całe 1, ale talent przecież na 5 już. Jak tu nie być pod wrażeniem?
No ogłuchłam z tych emocji. Ładnie szumią drzewa, bardzo ładna noc. Ale dlaczego nie idzie? O cholera, a co to za emocje? Maniu, weź ratuj. Pomódl się za mnie.
Aż mnie cofnęło od tego typa, pewnie prawie na ziemię upadłam, no ale cóż, trzeba się pokazać z dobrej strony, trzymać dzielnie, nawet jak się człowiek kiwa. Jeszcze pociągnęłam łyka. Nadal coś szumi, może radio gdzieś gra? O cholera, a gdzie oczy? Duże te mięśnie. Zamrugałam sobie, próbując wytężyć wzrok, bo już sama nie wiedziałam gdzie patrzeć, w którą część. I nawet broń miał, skubany.
- Ej, ej, co tak agresywnie, panie? - i uniosłam dłoń z puszką w górę, bardzo powoli, w geście dobrej woli. - Dogadajmy się. Ja po towar, mam pieniądze, jestem zainteresowana. Koleżanka poczeka, dobrze? To pokażesz mi, co masz?


Powrót do góry Go down
avatar

Mozuli, Rosja

31 lat

mugol

neutralny

realizator imprez okolicznościowych
http://petersburg.forum.st/t1899-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1900-mariia-tekla-ruryk http://petersburg.forum.st/t1901-mani http://petersburg.forum.st/t1903-alfreda-bema-10-6
PisanieRe: Stadion Narodowy   Wto 17 Lip 2018, 19:57
Srala bartek to się tu pojawiać nie musi, bo Vasia to sama taka jest trąba powietrzna pylasta, co się zakręci wokół własnej osi to ludziom piach w oczy, a przy okazji jej pewnie też, tylko bardziej taki pył senny, co to go ten dziadek mróz czy który to był nie pamiętam, dzieciom w oczka siup i śpią, bo jak Vasia może spać spokojnie po tych wszystkich przygodach to Mariia Tekla nie wie. Nie, żeby sama spała niespokojnie, ona drzemeczkę to zawsze bardzo chętnie, gdzie tylko wskażesz, naprawdę, powiesz jej tak: tutaj masz Mariio Teklo kawałek kanapy, ululajże się według uznania, a Mariia Tekla ok i już śpij słodko aniołku. To ten typ, co po obiedzie zawsze mówi, że potrzebuje piętnastu minut drzemki, a wychodzą trzy godziny i gdy już się obudzi to jest wieczór, nie opłaca się nic robić, zatem z kanapy do łóżka i znowu kimono, aby rano do pracy wstać.
Dostałaby Mani po łapach za takie lenistwo od mamci, wiadomo, że takie drzemki to sobie można było uciąć tylko pod drzewem w letnie południe, pasąc owce, jeszcze kapelusz nakładając na twarz, nogi przed siebie skrzyżowane, dłonie na brzuchu splecione. Aha i ten, jakaś słoma w paszczy. To jest dopiero sielski obrazek.
Niech będzie i armia z mandatami, nie przeszkadzałaby chyba, (chyba?) Mani armia, bo to zawsze sobie miło popatrzeć na chłopców w beretach.
To skoro Vasia Jezusa Chrystusa i Welesa wytatuuje, to znaczy, że Mani by musiała tamtego koksa co to się na stadionie w cieniu schował? Tak na klacie, ruski John Cena, tutu ruru.
Wy jesteście jeszcze całkiem młode, chociaż Mani to już pewnie trochę figury nie ma jak kiedyś, ale jak tobie się Vaska udało te dwadzieścia sześć lat przeżyć to się chyba cały panteon bogów zastanawia. Chyba w myśl zasady, że głupi (nie obrażając ciebie) ma zawsze szczęście. Spróbowałabyś tylko o tej magicznej więzi Marii Tekli pisnąć, to już byś się przekonała, jak to z Mani na stalowe pięści chyba.
Mogą iść boso niech będzie. Pójdę boso Zakopower. Swoją drogą jaka w zajebiście w chuj uciążliwa nazwa.
Kuca Mariia Tekla, żabka taka blondyneczka slav squat jeżiż marja trochę próbowała wyczaić, ucho nadstawić, co to tam ta Vasia, ale trochę nieruchomieje, kiedy strzępek słyszy ja po towar.
W jednej sekundzie przypomina się Marii Tekli, kiedy jakieś pięć, może cztery lata temu Vasia w odwiedziny do Moskwy przybyła i Mani zabrała ją do swoich ziomeczków na sesję Warhammera i najwyraźniej pokaż mi swoje towary na zawsze zagnieździło się w Vaski umyśle. Nie, żeby miała Vaska takie przygody jak w rpg na co dzień niemalże, ale tego Mariia Tekla wiedzieć nie mogła, bo prawdę powiedziawszy pomimo iluś tam znajomych czarodziejów i ogólnej wiedzy o istnieniu świata magicznego jakie mogła mieć pojęcie o codzienności? O tym, że handlarze w podejrzanych uliczkach naprawdę mają brodawki na nosie i sprzedają przeklęte żabie udka i płaszcze niewidzialności?
Rozejrzała się. Kurła nikogo na pomoc.
Mariia Tekla nie miała żadnego problemu z przybywaniem z odsieczą. Ale w momencie kiedy miałaby w pojedynkę zmierzyć się z światem, z którego los ją wykluczył, w dodatku z tak umięśnionym i podejrzanym typem, to pomimo ogólnie wysokiego poziomu pomyślności w życiu stanowczo pomyślała no chyba nie.
Jak pomyślała tak została na miejscu.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Stadion Narodowy   
Powrót do góry Go down
 
Stadion Narodowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: