Навигация

Westybul
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Westybul

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieWestybul   Sob 04 Lut 2017, 18:08
Westybul

Westybul jest połączony bezpośrednio z korytarzami i prowadzi schodami na Belweder Górny. To ogromne reprezentacyjne pomieszczenie, zwiastujące bogactwo, z jakim urządzone są pozostałe pokoje, do którego wchodzi się bezpośrednio z zewnątrz. Podłoga jest z białego marmuru, ściany wyłożone są brudnobiałym stiukiem z delikatnym, pozłacanym, roślinnym reliefem. Na ścianach wiszą lustra oraz liczne obrazy inspirowane twórczością Antoine Watteau, a co parę metrów, przy oknach, znajdują się wysokie kolumny sięgające sufitu w porządku korynckim. W holu, jak i wzdłuż korytarzy, z sufitu zwisają kryształowe żyrandole. Schody, będące na wprost od portalu, są wykonane z białego marmuru, a ich pozłacane poręcze zwieńczone są wolutami.

Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

21 lat

rusałka

błękitna

neutralny

studentka instrumentalistyki, wschodząca gwiazda na operowej scenie, kompozytorka do szuflady, córka nestora (pełen etat)
http://petersburg.forum.st/t862-iskra-karamazova http://petersburg.forum.st/t870-iskra-karamazova#2514 http://petersburg.forum.st/t867-krolewna-sniegu http://petersburg.forum.st/t871-dargomyzski
PisanieRe: Westybul   Sro 27 Gru 2017, 16:45

20.05.1999

Z żałobą było jej do twarzy.
W wybuchu nie ucierpiał nikt bliski Iskrze, ale to przecież wypadało – pokazać się w czerni, nawet jeżeli płakałaś tylko za tymi wszystkimi obrazami, których nie zobaczyłaś. Bo szkoda jej było przecież eksponatów. Ludzi – na ludzi miała chyba za maleńką wrażliwość, nie pojmując, że ktoś naprawdę z g i n ą ł w tym wybuchu. Znieczulica, cecha wspólna nestorskich dzieci: nie ma łez, dopóki ktoś z rodziny nie ucierpi.
Ale Filipa pewnie rozumiała tę sytuację pełniej: do Hotynki musiało zjechać mnóstwo rannych. Pourywane kończyny, rozbite głowy, czerwień w czerwieni, czerwień na czerwieni i nic oprócz czerwieni – błyski zaklęć – zapach siarki z sali alchemicznej. Może.
Daleko od Iskierki były te widoki.
Daleko od Iskierki była Pippa, chociaż stała tu, blisko, blade ramię w blade ramię, czarna spódnica w czarną spódnicę. I obie takie piękne, włosy platynowe, uśmiechy, obcasy, ale do siebie jakoś niepodobne, jakby natura chciała im coś powiedzieć. Karamazova wcześniej nie zauważyła, jak inne mają rysy twarzy. Nawet zęby miały zupełnie inne. Ale Fifi jakoś tak dojrzalej się prezentowała, bardziej kobieco, chociaż Iskra ładnie ścisnęła talię paskiem i pomalowała usta (dla kogoś tak się postarałaś?).
Daleko. Bardzo daleko. I chciałaby wyciągnąć rękę, ale przecież wiedziała, że jej palce siostry nie dosięgną. Już próbowała.
Zawsze o trzy kroki za daleko.
I czemu te spotkania z Filipą sam na sam zawsze musiały się tak kończyć, że Iskra uśmiechała się i tylko siebie oszukiwała, że między nimi obiema wszystko gra?
A coś nie gra?
Przecież wszystko ładnie wygląda. Obie takie ładne, to i między nimi ładnie. Przytaknij, Iskierko.
Ta szkatułka. — Wyciągnęła w stronę siostry informator z odgiętą stroną. — Co myślisz?
Poczekała, aż Filipa przyjrzy się skrzyneczce (według opisu wyrzeźbionej przez Jutrowuja Wrońskiego już w siedemnastym wieku i zachowanej w stanie idealnym!), a sama znowu rozejrzała się po westybule. Bo skoro już mowa o Wrońskich...
Nie szukała go. Nie specjalnie.
Miała tylko bardzo głupią, bardzo złudną nadzieję.
Powrót do góry Go down
avatar

Do you dream of murder?

Samara, Rosja

27 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka w Hotynce
http://petersburg.forum.st/t1103-filipa-karamazova-budowa#4103 http://petersburg.forum.st/t1219-filipa-karamazova http://petersburg.forum.st/t1218-karamazova#4879 http://petersburg.forum.st/t1255-yewa#5007
PisanieRe: Westybul   Nie 31 Gru 2017, 02:16
Stres stopniał pod wpływem dotyku jego szerokiej dłoni, którą rano w pierwszym – podyktowanym złością; wciąż ten "Sputnik", Filipa? – odruchu odtrąciła od siebie niecierpliwie, żeby zaraz przysunąć się do mężczyzny, przylegając piersią do jego boku; chłonąc ciepło, rozpuszczając własne rozdrażnienie za pomocą jego warg i znajomego ciężaru ciała, które ledwie kilkadziesiąt minut później obstąpiła – szerząc chaos – z każdej strony, upewniając się, że Aristov wygląda (nie)przyzwoicie dobrze; kiedy on wśród jej zaaferowanych ponagleń próbował zlokalizować, specjalnie na tę okazję zakupione!, szpilki – wkopane w nocnym roztargnięciu pod łóżko.
Koniec końców skupiła się wtedy na krawacie; poprawiając nierówności, upewniając się, że wygląda idealnie, przygładzając kołnierzyk koszuli i niesforną grzywkę Igora, której przecież wcale, a wcale aż tak bardzo nie lubiła w tej ugładzonej wersji...
To tylko "Sputnik".
Teraz przygładza nieistniejące zmarszczenie spódnicy, zaraz dostrzegając paproszek na rękawie czarnej – obrzydliwie nijakiej i prostej, można by rzec, że służbowej – koszuli; i strząsa go gwałtownym ruchem palców, zaraz podrywając ostre spojrzenie na Iskrę.
Nie, wcale nie ją chce mieć przy swoim boku.
Aleksei.
Fyodor.
Mefodiy, bo to przecież przy jego ramieniu chciałaby stać – idealna, bez choćby tego jednego, brzydkiego pyłku na mankiecie.
Zamiast tego jest Iskra.
I pstro w głowie.
Jeżeli ci się podoba – wzrusza niewyraźnie ramionami, właściwie wcale nie spoglądając na drewnianą szkatułkę. – Kup.
Wydawaj kolejne ruble, przecież o to właśnie chodzi; żałoba?
Po kim?
Wiesz, nasz rodowy kwiatuszku?
Ciężkie powieki opadają, żeby zaraz unieść się z powrotem, odganiając szpitalne widmo, przed którym przy tej okazji nie potrafi się wzbraniać.
Bycie Karamazovą nie chroni od wszystkiego, Iskra.
A przede wszystkim nie od wścibskiej siostry.
Ten chłopiec, Iskra? – zahacza myślą, nie precyzując; pobieżnie zerka na informator i bursztynowe spinki do mankietów widniejące w nim. Nie przykuwają jednak jej uwagi na zbyt długo, bo zaraz nad ramieniem Iskry Filipa dostrzega lustro, co dekoncentruje ją na kilka kolejnych sekund upływających w milczeniu, którego zdaje się być nieświadoma.
Zaraz zaczną się pierwsze licytacje – dodaje, odwracając oczy od swojej lustrzanej bliźniaczki, zajętej przekręcaniem złotej bransolety na smukłym nadgarstku. – Ten zaklęty welin wydaje się obiecujący... – stuka palcem w trzymany przez Iskrę informator, kierując jej uwagę na wcześniej wypatrzony, pożądany przedmiot. Jedyny, który dzisiaj wzbudza prawdziwe zainteresowanie Filipy. – Jeśli mam go dostać, musisz mocniej wyciągać nogi.


/Iskra i Filipa z tematu
Powrót do góry Go down
 
Westybul
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: