Навигация

Komnata Marmurowa
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Komnata Marmurowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKomnata Marmurowa   Sob Lut 04, 2017 6:24 pm
Komnata Marmurowa

Komnata Marmurowa jest salą audiencyjną i to tutaj najczęściej oficjalnie spotykają się członkowie Starszyzny, nie licząc zgromadzeń w małym saloniku na Dolnym Belwederze. Sala ma kwadratowy plan, ale przez marmurową, okrągłą mozaikę na posadzce wydaje się mieć zniekształcone wymiary. Przy jednej ze ścian, na dwóch podwyższeniach znajdują się pozłacane fotele Starszyzny, z bordowymi obiciami, na których zasiadają podczas ważniejszych spotkań. Z sufitu zwisa złoty żyrandol, a wysokie okna zazwyczaj zakryte są ciemnymi kotarami z ciężkiego materiału. Ściany, pomalowane na czerwień, ozdobione są portretami byłych, zmarłych już głów rodów.

Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw Wrz 14, 2017 10:51 am
Nikt nie spodziewał się, że maj będzie upływał w niespokojnej atmosferze. Najpierw wybuch epidemii smoczej ospy, potem wybuch w Muzeum Sztuki Magicznej, który pochłonął wiele ofiar i wzbudził w społeczeństwie wiele wątpliwości. Przerzucanie się winą między zwolennikami Raskolników a Starszyzny stało się już normą – jedni uważają, że to wina rewolucjonistów, inni oskarżają Radę Czarodziejów o niezapewnienie bezpieczeństwa w miejscach, które mogłyby potencjalnie zostać zaatakowane przez wrogów władzy. Spotkanie nadzwyczajne miało więc na celu zebrać członków i przedstawicieli Starszyzny w jednym miejscu, by porozmawiać nie tylko o ostatnich problemach w magicznej Rosji, lecz także o ociepleniu wizerunku dynastii magicznych i polityce długofalowej. Dobry plan działania był potrzebny, by zatrzymać swój elektorat i nie dać mu się przeciągnąć na stronę obozu Raskolników. Starszyzna nie może już dłużej ich lekceważyć – coś należy z nimi zrobić, zanim zburzą społeczny porządek pielęgnowany przez wielkie rody od czasów historycznego obalenia Agrafeny Obłąkanej. Z całą pewnością zostaną poruszone i inne kwestie odnośnie polityki magicznej, między innymi te związane z tragiczną śmiercią Eliadesa Zakharenko i przedstawieniem nowego Nestora ich familii.
Mimo powagi spraw, członkowie Starszyzny nigdzie się nie spieszą. Są wszak panami świata i na wszystko mają czas. W słynnym Pałacu Sprawiedliwości powoli robi się tłoczno, a gdzieniegdzie już toczą się rozmowy w kuluarach. Jedni uzgadniają między sobą swoje stanowiska powołując się na rodowe sojusze, drudzy z kolei spiskują przeciwko innymi – nie od dziś przecież wiadomo, że Rada Czarodziejów posiada swoje wewnętrzne, długoletnie konflikty, przez co ciężko jest im dojść do konsensusu. Komnata Marmurowa więc wciąż świeci pustkami – dumni szlachcice zapewne zbiorą się na ostatnią chwilę, mimo że do rozpoczęcia spotkania nadzwyczajnego nie zostało już zbyt wiele czasu. Ci czarodzieje, którzy już przybyli, mogą wypić filiżankę herbaty lub lampkę drogiego wina, jak i naradzić się z pozostałymi członkami rodziny tak, aby być odpowiednio przygotowanym przed burzliwymi debatami.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw Wrz 14, 2017 11:19 am
Wszedł do komnaty marmurowej jako jeden z pierwszych czując, że musi sobie wziąć i gdzieś klapnąć bo zaraz zasłabnie. Ostatnie trzy dni spędził jako półnagi sześciolatek umorusany zimnym błockiem, biegając po wąskich alejkach nieopodal Euforzyny. Najświeższe informacje wskazywały, że Anvari właśnie tam ostatnio wyściubił swój szczurzy nos i bogowie mu świadkiem niech sczeźnie jeśli nie wyczerpie tej informacji, nie rozjedzie jej we wszystkie strony, nie rozciągnie i wypróbuje aż układ kamienic między alejkami znać będzie jak wnętrze własnej dłoni. Aż go znajdzie. Wiązało się to jednak z nieprzyjemnościami takimi jak na przykład przeziębienie...
Ze szklanką owocowej brandy zapadł się w jednym z bordowych foteli pociągając nosem i zasłaniając dłonią oczy. Chyba miał już gorączkę, a to dopiero początek. Może trzeba było się zdecydować jednak na herbatę? Za późno, na wszystko za późno. Byłby w ogóle zrezygnował z obecności na rzecz odchorowywania w łóżku, obowiązki dziedzica jednak stanowiły siłę wyższą i pewnie musiałby tu przyjść nawet gdyby urwało mu obie nogi w wypadku kolejowym.
Nie to, żeby narzekał - dzisiejsze spotkanie zapowiadało się wyśmienicie. Musiał się na prawdę starać nie uśmiechać z chorą dumą na oficjalne ogłoszenie Kosmasa nestorem, bo przecież sam ręki przyłożył do nieszczęśliwego zgonu dziadka.
Wszystkim wchodzącym dżentelmenom kiwał uprzejmie głową. Wszystko szło zgodnie z planem, powoli urzeczywistnianym, drobnymi krokami, bez gwałtowności, jak błyszczący dusiciel, wślizgujący się między spasione szczury, powoli wijący się, prężący swe sploty w kierunku dawno upatrzonego miejsca.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

26 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw Wrz 14, 2017 1:58 pm
Musiałeś obowiązkowo przyjść na spotkanie Starszyzny. Nie odpuściłbyś takiej okazji, zwłaszcza że to przecież ty jesteś dziedzicem Kuraginów i interesują cię losy świata magicznego. Absolutnie nie podobało ci się to, co wyprawiali Raskolnicy – przeklęta zaraza, którą trzeba było  jak najszybciej wytępić. Nie ma co się nad nimi niepotrzebnie rozczulać. Należy przejść do radykalnych działań, w innym przypadku może być za późno. Ludzie są głupi i naiwni, w porywach emocji zdolni są do buntu, a ty przecież nie potrafisz sobie wyobrazić innego świata – przynajmniej nie takiego, w którym to Starszyzna nie miałaby władzy. Brzmi jak koszmar, ale doskonale wiesz, że on się nie ziści. Po to właśnie jest to spotkanie nadzwyczajne. Rada Czarodziejów na to nie pozwoli. Ty także. Tymczasem musisz nabrać doświadczenia pod okiem ojca, choć twoje osobiste poglądy nie zawsze zgadzają się z tymi reprezentowanymi przez Grigoryego. Ale i tak zawsze go wysłuchujesz do końca. Jest wszak twym autorytetem, któremu ufasz bezgranicznie. Wierzysz, że ojciec mówi ci wszystko. Nie mogłoby być inaczej. Przychodzisz więc wcześniej do Komnaty Marmurowej, jeszcze przed Grigorym, głównie dlatego że nie znosisz się spóźniać i nie jesteś jak inni szlachcie. W środku na razie zauważysz samych mężczyzn, co nie jest dla ciebie niczym dziwnym, gdyż podział w Starszyźnie jest jasny. Rozmowy o polityce nie są przeznaczone dla kobiet. One z kolei powinny nie przeszkadzać, zajmując się swoimi sprawami w innych częściach Pałacu Sprawiedliwości, a w to wolisz nie wnikać. Czasem są jednak wyjątki, jak Varvara, która niekiedy przychodziła ci potowarzyszyć, mimo że zwykle nie zabierała nawet głosu. Jak nieśmiertelna i stająca się nie do zniesienia Ścibora, która nie chciała ustąpić młodszym pokoleniom.
- Sava – odzywasz się do swojego kolegi, na powitanie podając mu rękę. Mimo różnicy wieku, jesteś z nim w dobrej komitywie. Ważne jednak, że mogłeś z nim wymieniać się informacjami. Ty, jako pracownik Ministerstwa Magii, a on jako członek Białej Gwardii. Lubisz przecież wiedzieć wszystko o wszystkich, nawet jeśli są to nieoficjalne i niepotrzebne ci do niczego wiadomości. Nie omieszkujesz również nalać sobie drogiego wina czerwonego, alkohol nie powinien ci zaszkodzić, dlatego podchodzisz do pobliskiego stołu i patrzysz na Zakharenko. – Reflektujesz? – pytasz grzecznie, kąciki ust wyginając w charakterystyczny półuśmiech. Nalewasz wina do dwóch lampek i podajesz mu jedną z nich.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Wrz 17, 2017 8:47 pm
Palinka skończyła się w szklance szybciej, niż Sava mógłby się z tym pogodzić. Stół z napojami stał jednak za daleko, a pulsująca w skroniach gorączka, gwałtownie podbita kieliszkiem wysoko procentowego trunku podpowiadała (całkiem słusznie) że jeśli wstanie i ruszy to butelki, będzie przemierzał rzędy foteli tropem węża, a to się nie godzi. Nie teraz. Nie tu.
Na ratunek, jak ten anioł z nieba, zszedł mu Arseny Kuragin, którego jako jednego z niewielu z tej rodziny nie uważał za nadętego bobka całującego aristovskie tyłki. Miał tyle lat co jego siostry, więc przyznać trzeba, że czasem traktował go bardziej jak młodsze rodzeństwo, niż współpracownika - młodzieniec ten jednak zdążył niejednokrotnie wykazać się swoją gospodarnością i umiejętnościami.
W niektórych sprawach, które Sava prowadził z ramienia Białej Gwardii, wkład Arsenego był nieoceniony.
- Arseniy.- uścisnął mu gorliwie dłoń i niemal z ulgą skinął głową, widząc jak rezolutny Kuragin napełnia hojnie dwa pucharki.
- Myśłisz, że wyjdziemy stąd do północy? - przebąknął , kiedy ten zajął miejsce koło niego. Miał całą górę raportów do wypełnienia i zatwierdzenia ze swojego wydziału, miał też gorączkę i chyba nie jadł od poniedziałku. Przetarł dłonią twarz.
- Mamy kilku świadków odnośnie wybuchu w muzeum. Może sprawa wreszcie wyjdzie z dupy i ruszy w jakimś kierunku. - o niedoczekanie. Już on trzymał wszystko pod kontrolą. Mówił do kolego ściszonym głosem, na tyle konspiracyjnym, by tylko Arsen mógł dosłyszeć jego niewybredne komentarze, tak bardzo nie przystające tak zacnemu młodzianowi.
- Kosmas zostanie dziś oficjalnie ogłoszony Nestorem. - rzucił od niechcenia, mrużąc jednak zawadiacko jedno oko. Kuragin przecież o tym wiedział i z łatwością mógł wyczuć lekki przekąs w głosie Savy. Pierworodny Zakharenki nigdy nie krył się ze swoim poparciem i szacunkiem wobec działań i rozwiązań proponowanych przez jego ojca. Na tym etapie to już chyba nie miał wyboru.
Powrót do góry Go down
avatar

Kaliningrad, Rosja

34 lata

błękitna

za Starszyzną

różdżkarz
http://petersburg.forum.st/t913-niedamir-wronski#2828 http://petersburg.forum.st/t917-niedamir-m-wronski#2891 http://petersburg.forum.st/t921-nie-pozwol-mi-spac#2896 http://petersburg.forum.st/t922-hibiskus#2898
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon Wrz 18, 2017 2:20 pm
Zdecydowanie - sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.
Jak bardzo Niedamir wolałby, by na jego miejscu znalazł się teraz Krzesimir, tego nie da się zmierzyć. Jednakże został poproszony, by zjawić się w Pałacu Sprawiedliwości, bo to przecież lepiej wygląda. Był starszy od swojego brata, przecież ponad dziesięć lat. Krzesio, z całą sympatią do tego pączuszka, był jeszcze za młody, by przejrzeć szybko wszystkie gierki, które działy się pod płaszczami komplementów, cichej kobiecej uległości. Był wspaniałym towarzyszem bali, jednakże teraz nie było czego świętować. Wręcz przeciwnie, należało przywdziać barwy żałobne.
Dlatego też, gdy zjawił się w czarnym jak, he, wrona, komplecie - nie wyglądał zupełnie jak różdżkarz z Eufrozyny. Chciał tę sprawę załatwić możliwie jak najszybciej - tego wymagała sytuacja, jak też i wygoda samego Wrońskiego, który przecież miał syna na utrzymaniu, nie chciał go znowu podrzucać kolejnej ze swych przyjaciółek. Przyjaciołom nie ufał, bo synowie są zawsze za dużym skarbem, by przekazywać je w męskie ręce. Nawet w rodzinie jest to wyjątkowo ryzykowne.
Prawie tak samo ryzykowne jak zjawienie się w Komnacie Marmurowej z tak posępną miną, jak on. Z grubą szklanką wypełnioną płynnym bursztynem w lewej ręce (tej, której kciuk zdobiła prosta blizna). Kiedy jedynymi osobami poza nim, które znajdowały się w środku, był młodszy brat jego drogiej przyjaciółki, pan Kuragin oraz Sava Zakharenko, we własnej osobie.
Nie czekał nawet, by przerwać im tę rozmowę w zupełnie brutalny sposób. Zdążył jeszcze usłyszeć, że ojciec Savy ma zostać nowym Nestorem. A to się babcia Ścibora ucieszy. Sam jednak udał, że nie słyszał, gdy stanął obok nich.
- Panowie - odezwał się, wyciągając do nich rękę. Wpierw do Savy, z racji starszeństwa, następnie do Kuragina, którego uraczył jeszcze czymś, co najlepiej było nazwać cieniem uśmiechu. Wiedział, jakie podejście ma do niego Arseniy, ale miał nadzieję, że na czas, gdy mieli na głowie większe problemy, postanowi nie robić nikomu pod górkę. Przecież wszyscy byli tutaj - teoretycznie - w jednym celu.


Ostatnio zmieniony przez Niedamir Wroński dnia Pon Wrz 18, 2017 8:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon Wrz 18, 2017 5:30 pm
Wpadła. Gdy tylko usłyszała, że rozmawiający na tarasie mężczyźni się wycofują w kierunku komnaty Marmurowej, czym prędzej obróciła się na pięcie, by odejść nieco dalej i ze spokojem ogromnym wysiłkiem przywołanym na twarz przyglądać się nieporządkowi tylnej części ogrodu. Nic nie widziała, nic nie słyszała, a jeśli słyszała – i tak nie zrozumiała. Wygodniej byłoby, gdyby właśnie tak sobie pomyśleli, a widząc ją tylko przywitali się, może skomplementowali jej wygląd.. I poszliby na spotkanie na szczycie. Skoro jednak i jej zaproponowano, by w nim uczestniczyła, nie wypadało odmówić. Nikt nie oczekiwał jej obecności na spotkaniu, więc odruchowo poczuła się osaczona. Dopiero po chwili pozwoliła jednak, by przemożna ciekawość, w którą stronę podążą obrady, wzięła górę. Podziękowała więc stryjowi za zaufanie dla jej wiedzy, przemilczała potencjalny wpływ kobiecej delikatności na stanowczość wypowiedzi i – nie dając po sobie poznać, jak nieswojo czuje się pod ramieniem stryja w drodze do Sali Marmurowej – wyprostowała się dumnie i przez drzwi weszła już jak przystało na córkę Dumy: tak, by nikt nie śmiał zakwestionować celu jej obecności na spotkaniu.
Timofei zaproponował jej kolejny kieliszek wina, który z ochotą przyjęła, wykorzystując tę krótką chwilę, by rozejrzeć się po sali. Bez przeszkód rozpoznała wszystkich obecnych (a byli mniej liczni niż oczekiwała po powadze wydarzeń ostatnich tygodni), a w twarz brata wpatrywała się z ulgą, licząc że Arsenyi wyswobodzi ją z opresji przebywania wciąż u boku niefortunnie spotkanego stryja. Od razu zresztą chciałaby mu przekazać niepokojącą treść rozmowy, jaką usłyszała na tarasie, ale na to było za późno. Wśród zgromadzonych był w końcu także Sava Zakharenko, którego sprawę bezpośrednio omawiano. Dobrze znała atmosferę podobnych spotkań, lecz ich powaga nigdy w pełni do niej nie dotarła: przychodziła do Pałacu raczej, by towarzyszyć ojcu i bratu, a jeśli się wypowiadała to wyłącznie w sprawach związanych z pracą w Hotynce i zwykle w mniejszym gronie, czasem tylko przed ojcem, który potem powtarzał jej słowa zgromadzeniu.
Nie była tu na swoim miejscu i z każdym krokiem zbliżającym ją do stołu, przy którym wcześniej nigdy nie zasiadała odczuwała to coraz usilniej.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

28 lat

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / Batalion Specjalny
http://petersburg.forum.st/t617-dragan-bregovic http://petersburg.forum.st/t643-dragan-bregovic#1190 http://petersburg.forum.st/t644-dragan#1193
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Wto Wrz 19, 2017 12:22 am
Ostatnie wydarzenia, tak jak należało się spodziewać, nie przeszły bez echa w Starszyźnie. Grigory Kuragin wyszedłby na totalnego głupca i ignoranta, gdyby zlekceważył lawinę wzajemnych podejrzeń, oskarżeń, domysłów, teorii, sprzeczek oraz żądań sprawiedliwości. Przede wszystkim żądań sprawiedliwości. Sprawców należało schwytać i wymierzyć im surową karę. Za zamachem stali, rzecz jasna, Raskolnicy. Paskudni buntownicy nie znali umiaru, nie mieli poszanowania do żadnej świętości. Najwyższa pora ukrócić tą przestępczą działalność, obnażyć przed światem ich obłudę. A co najważniejsze, zadbać o bezpieczeństwo czarodziejów. Niech nie boją się wychodzić na ulicę.
W tym celu Kuragin zwołał członków szlacheckich rodów magicznej społeczności na specjalną naradę. Tak brzmiały oficjalne wyjaśnienie powodu dla którego  różne osobistości ściągnięto do Pałacu Sprawiedliwości. Szczerze powiedziawszy, Dragan nie miał pojęcia czego spodziewać się na zebraniu. Nie, wróć. Wiedział, miał jako takie ogólne rozeznanie. Niemalże czekał na nowe rozkazy, nowe wytyczne, nowe rozstawienie pionków na politycznej szachownicy. Zawsze to samo. Nie było żadnego powodu dla którego i tym razem miało być inaczej.
Bez większego pośpiechu (bez większego entuzjazmu) przechodził przez pałacowe pomieszczenia, aż trafił do Komnaty Marmurowej, w której odbywało się posiedzenie Starszyzny.
Tym razem przybył na czas, niespóźniony. Krzesła Nestorów stały puste. Nikomu z szanowanego starszego pokolenia nie chciało się pilnować tych mniej, bądź bardziej rozbrykanych młodszych czarodziejów. Tych akurat nie brakowało na sali. Wchodząc do środka, Dragan spostrzegł Savę Zakharenko dyskutującego o czymś z Arseniym Kuraginem. Znał obu panów. Ten pierwszy pracował wraz z nim w Białej Gwardii, zaś drugi był pracownikiem Prikazu Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej. Ów Departament łączyło z Gwardią sporo wspólnych interesów - głównie bezpieczeństwo obywateli oraz niszczenie każdego, kto ośmielił się naruszyć ustalony porządek.
Ze względu na koleżeństwo, na zawodowe powiązania, Bregović grzecznie skinął głową obu czarodziejom. Nie zamierzał podchodzić bliżej i wtrącać się do rozmowy. Szczególnie, że Sava i Arseniy przerwali na moment konwersację i zaczęli witać się z jakimś szlachcicem.
Skierował się do stolików z trunkami. Nie wypadało, tak zaraz po przybyciu do Pałacu, myśleć o piciu alkoholu, jednak usilnie potrzebował przepłukać czymś gardło. Miał dziwne przeczucie, że spotkanie skończy się dla niego okropnym bólem głowy. Wolał zawczasu nacieszyć się taką przyjemnością, jak lampka najlepszej jakości wina.
Droga do stolika z winem skrzyżowała się z drogą dostojnie wyglądającego mężczyzny (niewątpliwie kogoś z majętniejszego rodu) i młodej damy. Hmm... Czy to nie starsza siostra obecnego tutaj na sali panicza Kuragina? Kojarzył ją z Koldovstoretz, byli z tego samego rocznika i przez lata uczęszczali razem na te same zajęcia. Varvara już w czasach szkolnych uchodziła za wyjątkowo urodziwą dziewczynę. Chłopaki wodzili za nią wzrokiem, marząc w duchu, że Kuraginówna zwróci na nich uwagę. Na próżno, zupełnie na próżno. Księżniczka rodu Kuraginów nie była przeznaczona dla zwyczajnych młodzieńców o wątpliwym pochodzeniu.
Po zakończeniu nauki w Akademii, Dragan widywał ją rzadziej. Zazwyczaj wtedy, kiedy przemykała obok niego na korytarzu Uczelni. Sporo za to o niej słyszał. Że pracowała w Hortynce. Że brylowała na salonach. Że stała się jeszcze piękniejsza niż wcześniej. Że wielu zastanawiało się, którego to kawalera spotka niebywałe szczęście i zaszczyt zostania jej małżonkiem. Bo tak. Bregović musiał przyznać rację plotkarom i spekulantom. Przez te wszystkie lata Varvara Kuragina stała się bardzo piękną kobietą.
- Za pozwoleniem - ukłonił się starszemu czarodziejowi, następnie zwrócił się w stronę Varvary - Panno Kuragino - ujął kobiecą dłoń i złożył dżentelmeński pocałunek - Wierzę, że mnie pani pamięta. Dragan Bregović. W Koldovstoretz uczyliśmy się w tej samej klasie. W podobnym czasie podjęliśmy także studia.
Cholera, cholera. Próbował odgrywać rolę wzorowego szlachcica. Był pewien, że zdążył złamać którąś z zasad tej przeklętej etykiety. Naruszyć protokół czy coś w tym stylu. Nienawidził tych sztywnych reguł obowiązujących w Pałacu. Na każdym kroku dyktowały mu, jak ma zachowywać się wobec starszych; wobec wyżej postawionych członków rodu; wobec kobiet. Jednak godził się na całą tą hierarchię. Hierarchia służyła nie tylko kontroli, ale i wprowadzała porządek. Bez niej, bardziej impulsywni członkowie zwaśnionych rodzin już skakaliby sobie do gardeł.
Wyprostował się. Teraz Varvara powinna odpowiedzieć oraz przedstawić swojemu towarzyszowi. Zdaje się, że tak właśnie dyktowały zasady dobrego wychowania. Przynajmniej mógł pocieszać się faktem, że przyszedł ubrany, jak należy. Wystarczająco zamożnie, żeby uchodzić za przedstawiciela społecznej elity, a jednocześnie wystarczająco konserwatywnie, by nie ściągnąć na siebie potępieńczych spojrzeń Nestorów.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sro Wrz 20, 2017 12:52 am
Gdyby nie fakt, że przez jej kształtne i delikatne, nieopatrzone wąsem dodającym powagi kobiece usta nie mogły wręcz przejść przekleństwa podobne do cholery jasnej, która przemknęła jej przez myśl rażąc jak piorun, wypowiedziałaby je na głos, gdy na drodze stanął jej on.
Oczywiście, że od razu poznała Dragana Bregovića. Od dziecka wszyscy tu obecni obracali się w starannie wyselekcjonowanych kręgach znajomości, naturalnie więc nawet mimo minionych lat i osłabłych relacji, znali się dobrze. Niepodobna było zapominać imiona dawnych znajomych, skoro według ich wyobrażeń powinna żyć tylko i wyłącznie z rewelacji w towarzystwie. Na podobieństwo szpiegów i notariuszy piękne panny na wydaniu posługują się nazwiskami sprawnie jak sztućcami.
Wstyd wystarcza za karę, jak zawsze powtarza jej ojciec. A Dragan do wstydu miał powody, przynajmniej według pogłosek, które złośliwie uczepiły się go i chyba zadomowiły się przy nim mimo wysokiego stanowiska w Gwardii i obiecującej kariery, jakiej perspektywa wciąż roztaczała się przed nim. Nie mówiąc już o reputacji Nadicy Bregović, która legła cieniem na córkach i synach tej dynastii, którzy mieli przyjść na świat po niej.
Byli równolatkami i rzeczywiście w Koldovstoretz uczęszczali wspólnie na zajęcia. Nigdy nie byli szczególnie blisko zaprzyjaźnieni, ale Varvara nie miała powodu, by się odeń ostentacyjnie separować. W końcu jego matka była z rodziny Vasilchenko, a tą z kolei łączyły z Kuraginami bliskie więzi. Po Draganie nigdy nie można by jednak rozpoznać tych temperamentnych korzeni – z czasem, bo przecież pamiętała go także z lat studenckich, zdaje się, zatracił impulsywność, by teraz jawić się jej spokojnym i wyważonym charakterem; dość stabilnym, by na jego barkach mógł spocząć ciężar całej rodziny.
Istniała dla takich jak on. Żeby mogli dawać jej kwiaty i całować ją po rękach. Zdobywać ją jak kiedyś zdobywało się lądy, a teraz bogactwa. Tak się wydawało, sądząc po ilości czasu, jaki spędziła na nauce. Jak z nimi rozmawiać, jak uczynić z siebie jak najmniejszy problem; ozdobę, odnawialne źródło pochwał i wsparcia dla mężowskich przedsięwzięć. A jednak nie była księżniczką Kuraginów. Była reliktem, ogniwem łączącym dzikie rusałki zamieszkujące niegdyś ziemie należące teraz do jej rodziny i nowoczesność cywilizacji prącej wciąż do przodu, starą krwią w szytych na miarę sukienkach. Trudno zza tych sukienek dojrzeć wysiłek włożony w odebraną z honorami edukację, wymagania, którym musiała w domu sprostać zupełnie jak Arsenyi i wątpliwości, z którymi z początku musiała ścierać się za każdym razem, gdy jako samodzielnie pracujący uzdrowiciel stawiała diagnozę.
Uśmiechnęła się do Serba przyjaźnie. Oboje mieli po dwadzieścia osiem lat i ku powszechnej udręce byli wciąż stanu wolnego. A jednak tylko jej społeczeństwo było gotowe poczytać ten fakt za porażkę mimo niemal dziesięcioletniej kariery zawodowej.
- Jakże mogłabym zapomnieć. – nie zmieniła się znacznie odkąd opuścili uniwersytet, ale nie rumieniła się już jak siedemnastolatka, gdy nad jej ręką pochylał się przystojny młodzieniec. A trzeba było przyznać, że Bregović zmężniał i prezentował się o niebo lepiej od wyrostka, którego pamiętała z Akademii. – Miło cię widzieć, Draganie. Żałuję tylko, że widzimy się w tak przykrych okolicznościach.
Zamach sprzed kilku dni obwołano tragedią i obiektywnie należało się z tym zgodzić. A jednak na własne uszy słyszała, jak niektórzy w obliczu spraw do uporządkowania na nowo wietrzą okazję. Żeby się wybić, zaprowadzić swój porządek. Czas jej ojca mijał. Ojca, którego jeszcze nie było na miejscu i którego i tak nie każdy chciał już słuchać. Ponad ramieniem Serba zerknęła ukradkiem na swego brata zajętego rozmową – i odwróciła wzrok czym prędzej, rozgoryczona świadomością, że na nim zakończy się pewien etap w historii rodu Kuraginów; że wspaniałe tradycje obumrą, gdy tytuł nestora przejdzie na pomniejsze gałęzie dynastii. Przedstawiciel jednej z nich stał właśnie u jej boku i przyglądał się Draganowi badawczo.
- Pozwolisz, że ci przedstawię: mój stryj Timofei Iosifovich Kuragin. Stryju, to panicz Dragan Bregović, – i zamilkła. Gdyby bowiem panowie życzyli sobie zamienić kilka słów na poważne tematy, nie powinna im przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

26 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pią Paź 06, 2017 9:16 pm
- Nie znam odpowiedzi na to pytanie – mówisz ze spokojem w głosie, sprawnie nalewając czerwonego wina do szklanych kieliszków. Zaraz po tym powolnym krokiem podchodzisz do Savy, by wręczyć mu alkohol i wznieść z nim mały toast na powitanie. To zapewne będzie bardzo długie i wyczerpujące spotkanie, więc musisz choć odrobinę się napić, by wprawić się w lepszy nastrój. – Jest wiele niezwykle istotnych tematów, które należy poruszyć. – Wzdychasz ciężko pod nosem, z zaciekawieniem zastanawiając się, jak będzie przebiegało dzisiejsze zebranie. Nie należy do tajemnic, że Starszyzna w wielu sprawach nie potrafi znaleźć złotego środka, co nie jest dziwne przy tylu rodach magicznych, które mają swoje poglądy, tradycje i osobiste konflikty z innymi. Słyszysz słowa Savy, po czym kiwasz lekko głową. Mogłeś się domyślić, że jego ojciec zostanie ogłoszony dziś Nestorem Zakharenko. To jedyna możliwa opcja, skoro brat Kosmasa został uznany za niepoczytalnego i niebezpiecznego człowieka, a Eliades zginął w wybuchu Muzeum Sztuki Magicznej zorganizowanym przez panoszących się Raskolników. – Gratuluję i jednocześnie składam kondolencję ze względu na twojego dziadka. To wielka tragedia – kończysz swoją wypowiedź, zauważając w pobliżu znajomą ci osobę.
- Niedamirze, miło cię widzieć. Cieszymy się, że zaszczyciłeś nas swoją obecnością. – Uprzejmości wymieniane między szlachcicami rzadko kiedy są prawdziwe, zwykle więc są nasączone niegroźną trucizną w słowach, a ty, Arseniy, jesteś przecież na to żywym przykładem. Najchętniej wydłubałbyś mu oczy, choć to mało spektakularna forma zemsty, gdybyś tylko mógł to w tym momencie zrobić. Nie podoba ci się fakt, że Niedamir za bardzo kręci się wokół twojej starszej siostry. Dla własnego bezpieczeństwa powinien trzymać się od niej z dala. Nigdy wszak nie przepadałeś za Wrońskimi, zawsze przeszkadzała ci ich polska mentalność i nieznośna wszędobylskość, której nie dało się opanować. – Zaraz wszystko się rozpocznie. Usiądźmy, panowie – rozkazujesz z lekkim uśmiechem na licu, jednocześnie wyznaczając drogę i siadając na jednym z wygodnych siedzisk w Komnacie Marmurowej. W międzyczasie znacząco patrzysz na Varvarę, która – jak zwykle olśniewająca – weszła do sali w towarzystwie waszego wujka. Z nim już dzisiaj miałeś okazję nieco podyskutować na tematy ważne, dlatego skinąłeś nieznacznie głową w ich stronę, powracając do rozmowy ze swymi przyjaciółmi. Tym mianem mógłbyś jedynie określić Savę, choć i to za wiele powiedziane w tym przypadku.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / detektyw
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw Paź 12, 2017 5:34 am
Przytakując trochę pokiwał głową wznosząc toast wraz z Kuraginem i biorąc łyka wina. Zaczynał mieć pewne obawy w związku z objawami z jakimi się mierzył przez ostatnich kilka dni. Z początku tłumaczył wszystko przemęczeniem, może wyziębieniem, pracą w trudnych warunkach - teraz jednak, z czasem zaczął się obawiać poważnego zagrożenia, jakim była smocza ospa.
Zasiedli w fotelach niczym dwaj panowie a Sava z ulgą pomyślał o siedzeniu tu i nie ruszaniu się przez najbliższe kilka godzin.
- Wielka, dziękuję. - przyznał markując szczery przebłysk smutku na twarzy- Najpierw niespodziewana choroba Artemiusa, teraz śmierć Eliadesa. Moja rodzina nie była na to gotowa, jesteśmy na tropie znalezienia sprawców. - podsumował cicho.
Podniósł zamyślony wzrok na Wrońskiego i uśmiechnął się lekko.
- Niedamirze. - w odróżnieniu od swoich towarzyszy Sava zdawał się w ogóle nie być zainteresowany chłodną uprzejmością. Miał tendencje do uśmiechania się do wszystkich i traktowania ich w tak samo otwarcie uprzejmy sposób co jego ojciec. Z nikim nie wydawał się sympatyzować bardziej, z nikim mniej, choć oczywiście na rozłożonej w głowie planszy szachowej wszystkie piony zajmowały swoje miejsca. Gdyby Kuragin otwarcie wyzwał Wrońskiego, bez względu na własne sympatie i antypatie polityczne prawdopodobnie wsparłby Arsena. Bo uważał go za swojego kumpla.
Pokiwał głową na słowa kolego i pozwolił sobie rozejrzeć się po sali z ukontentowaniem, w myślach jednak nieprzerwanie zastanawiając się nad stanem własnego zdrowia, zadają sobie setki pytań i analizując przebieg ostatnich kilku dni. Dopiero kiedy główne wrota Komnaty Marmurowej zostały zamknięte, przyszedł mu do głowy wieczór u ciotki Oneginy i badania krwi, które czyniła na polecenie ojca.
Czy to możliwe, że...?
Zmarszczył brwi próbując odgonić od siebie rozpraszające myśli i skupił się na rozpoczęciu zebrania.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sob Paź 14, 2017 2:12 pm
I Oneginów nie mogło zabraknąć na tym spotkaniu. Tak w każdym razie sądzę, a sądowanie jest prawdę mówiąc moim konikiem. To pożartowaliśmy. Wchodzę ja i wchodzi mój ojciec. Wyglądamy jak dwa stadia życia, gdzie ja wyglądam jak zmarnowany człowiek o twarzy dwudziestolatka, ale doświadczeniach pod czterdzieche, natomiast mój ojciec wygląda jak Młody Bóg, a jego szaro-złote włosy lśnią niczym najdroższy z metali. Mamy te błyskotki wtarte w skórę, pewnie w każdym z naszych kremów znajduje się przynajmniej dwadzieścia cztery karaty złota.
Jesteśmy tu już jakiś czas. Mój ojciec toczy rozmowę w kuluarach z ważnymi ludźmi, ja zaś przysłuchuję się jak na dziedzica przystało, a czasami rozglądam się po sali jakbym kogoś szukał. Szukam mojego przyjaciela, Karamazova, który miał niebawem do nas dołączyć. Pojawia się okazja do wypicia wina bądź też herbatki i zgadnijcie co wybiorę. Posyłam ojcu jakiś taki żałosny uśmiech, mówiący zarazem "niebijtato" i "wybacz, ale wolę pić alkohol", a jednocześnie przepraszając, że jestem takim dla niego nieudanym dziedzicem.
Pojawia się Aleksei i klepię go w ramię tak po przyjacielsku zagarniając od rozmowy z Fyodorem, żeby powiedzieć mu coś w WIELKIM SEKRECIE.
- Przyjacielu, kto tutaj wpuścił tę Kuraginę, powiedz mi. Widziałeś jak pięknie wygląda? Jej oczy świecą się jak milion diamentów. Chyba zaraz stracę dla niej głowę - a ponieważ będąc pod urokiem wspaniałej rusałki nie brzmię jak odpowiedzialny mężczyzna, to zaraz odchylam się do ojca, który wskazuje nam jakieś inne miejsce w którym usiądziemy. Ja i wszystkie kobiety, których nie mogę mieć.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

27 lat

błękitna

neutralny

właściciel Masquerade
http://petersburg.forum.st/t1022-aleksei-karamazov http://petersburg.forum.st/t1023-aleksei-karamazov#3608 http://petersburg.forum.st/t1024-do-you-dare http://petersburg.forum.st/t1025-hygin#3611
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sob Paź 14, 2017 5:34 pm
Obowiązki. Jednym z takowych było pojawienie się na spotkaniu Starszyzny, które chyba jeszcze nigdy nie było przeze mnie tak wyczekiwane. Początek maja przyniósł wiele zmian w świecie arystokracji, które tylko czekały na swe konsekwencje - niektóre z nich już można było dostrzec. Byłem więc ciekaw, czy zaistniała sytuacja wpłynie również na moją rodzinę, zarówno obecną, jak i przyszłą.
W marmurowej pojawiłem się niemal jako jedna z ostatnich osób przybyłych na spotkanie. Przeciągnąłem wzrokiem po twarzach zebranych, zapisując w głowie imiona osób, które dzisiejszego dnia zdecydowały się pojawić w pałacu sprawiedliwości. Z zadowoleniem wśród tłumu dostrzegłem swe kuzynostwo, Arseniya i Varvarę, w których to kierunku, poczyniłem parę kroków.
- Arseniy - przywitałem kuzyna szczerym uśmiechem, pozwalając drugiej części rodziny w spokoju prowadzić konwersację, która to zdawała się całkowicie ją pochłonąć. Już otwierałem usta, by wyprowadzić w kierunku Arseniya kolejne zdanie, kiedy mój wzrok natrafił na Leona a ten, już zmierzał w moim kierunku. - Chyba nie będzie nam dane ze sobą porozmawiać - rzuciłem w stronę kuzyna. - Znajdziesz dla mnie czas po spotkaniu? - spytałem, choć bardziej niż pytanie, przypominało to prośbę. Leon był nieustępliwy - podobnie jak Arseniy - jednak nie było to ani miejsce ani czas, na podobne przepychanki słowne. Wiedziony troską o swych przyjaciół, postanowiłem odejść z Oneginem i pozwolić mu wylać z siebie to, co sprawiało, że na jego twarzy jawiła się tak wielka ekscytacja.
- Leonie - odpowiedziałem, uśmiechając się do niego szeroko. Onegin po raz pierwszy od dawna, przypominał samego siebie. Zerkam dyskretnie w stronę kuzynki, by może ze zdziwieniem zauważyć, że faktycznie, prezentuje się oszałamiająco.  - Zapewne nazwisko, choć jak wiesz nie jestem wszechwiedzący - odpowiedziałem, nieco sarkastycznie, lecz nie mogłem się powstrzymać. - Przypomniam Ci, że to moja kuzynka - dodałem po chwili, nie mając pojęcia skąd we mnie ta nuta moralności. Zabawne, jak działały na mnie więzy krwi. W normalnej sytuacji pewnie przytaknąłbym przyjacielowi i razem z nim zajął się oceną jego przyszłej ofiary. Teraz jednak grałem rycerza w srebrnej zbroi, gotowego bronić cnoty każdej panny - za którego też większość mnie uważała.


Ostatnio zmieniony przez Aleksei Karamazov dnia Pon Paź 16, 2017 9:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

58 lat

błękitna

za Starszyzną

nestor rodu, sędzia Magicznego Sądu, wykładowca prawa na Uniwersytecie Petersburskim
http://petersburg.forum.st/t1069-fyodor-onegin http://petersburg.forum.st/t1101-fyodor-onegin#4068 http://petersburg.forum.st/t1076-sprawiedliwosc-wymierzamy-sami http://petersburg.forum.st/t1077-anton
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sob Paź 14, 2017 7:17 pm
Wchodziłem tu już nie pierwszy raz. U mojego boku kroczył najstarszy syn, duma. Za kilka chwil miała zaszczycić nas swoją obecnością najukochańsza małżonka. Tak więc, wszedłem do marmurowej komnaty, wyprostowany i elegancki. Dłonie splecione na plecach. Zawsze pełen wigoru i życia, dzisiejszego dnia trochę przygasałem. W końcu na moim niebie zrobiło się o jedną gwiazdkę mniej. Aisa. Pierworodna córka, która poruszyła moje serce od pierwszego wejrzenia. Pomimo tragicznych wydarzeń, moje usta rozciągały się w szerokim uśmiechu, ale z oczu biła mądrość, którą zdążyłem nabyć przez lata doświadczeń. Zarówno tych dobrych jak i tych złych.
Rozmowy to podstawa dyplomacji. Dyplomacja to rozmowy. Dlatego w tym momencie stałem z ważnymi osobistościami, prowadząc pozornie swobodną pogawędkę. Właśnie, "pozornie" słowo klucz. Życie salonowe to gra pozorów. Polityka to gra słów i niedomówień. Musisz być mistrzem pozorów i niedomówień, aby umiejętnie rządzić. Tego nauczył mnie mój ojciec. Tego samego chciałem nauczyć mojego syna. Jednak jak widać ten miał inne sprawy na głowie. Lustrowanie sylwetek innych zebranych naprawdę było interesującym zajęciem, szkoda, że nie odpowiednim dla prawie trzydziestoletniego dziedzica.
Dyrdymały i farmazony. To jedyne co usłyszałem od mojego syna. Perunie, dopomóż. Coraz więcej osób pojawiało się w pomieszczeniu. Był to doby czas, aby zająć miejsca i czekać na rozwój wydarzeń. Dlatego zwróciłem się w stronę mojego syna. - Witaj Alekseiu, niezmiernie miło cię widzieć - przywitałem się z pasierbem mojej najstarszej córki. Posłałem także synowi pełne dezaprobaty spojrzenie. - Leonie, możesz zająć miejsca, dołączę, gdy twoja matka się pojawi - zwróciłem się do syna, pozornie łagodnym tonem, spokojnym. I chyba ten niczym niezmącony spokój był czymś co napawało niepokojem. Spożywanie alkoholu podczas spotkań rady? Zły krok mój drogi synu. Podczas gdy wszyscy raczą się tym trunkiem ty musisz zachować trzeźwość i bystrość umysłu.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sob Paź 14, 2017 10:54 pm
Najpiękniejszą z dam jest dziś dla mnie pani Kuragina. Znaczy się, w życiu nie powiem tego na głos, bo chyba by mi od tego wszystkie włosy osiwiały - a i tak już mam prawie białe, to pewnie od samego myślenia o moim wrogu publicznym numer jeden w ten sposób. Ale też z drugiej strony, jestem tylko mężczyzną, który tęskni do kobiet, bo żadnej nie ma i chyba mogę docenić takie piękno, jakie mu się przed oczami przedstawia?
- Ja myślę, ze ona przyszła tu rozpraszać moją uwagę - rzekłem przekonany o tym za bardzo i wzdycham, kiedu Kuragina udaje, że nie chce złapać mojego spojrzenia swoimi diamentowymi oczętami. Pewnie jest jej niezręcznie, zresztą zauważyłem, że często jest jej niezręcznie, kiedy ma się ze mną witać. Macham zrezygnowany ręką na słowa przyjaciela. - Daj spokój, nie wiem czy pamiętasz, ale jesteś moim siostrzeńcem - i na razie kończę wyglądać uwagi panny Kuragin i tym samym widzę jak na mnie ojciec patrzy. I jak mimo tego, że na mnie patrzy to się wita z Aleksym. Może jestem zbyt wrażliwy, ale czasami odnoszę wrażenie, że mój ojciec nie jest ze mnie dumny, a wręcz się mnie wstydzi. Gdybym nawet został dziś Ministrem Magii, czy przewodniczącym Starszyzny, on i tak patrzyłby na mnie spod tych srebrnych brwi i oceniał, wiecznie oceniał. I oceniał, że się nie nadaję, że nie wypełniłem jeszcze żadnego z zadań dziedzica. Może kiedy wyprawi mi drugie wesele i zobaczy, że moja nowa żona ma dziecko…
Odsuwam się i skinąwszy ojcu głową zabieram Karamazova w miejsce siedzące.
- To będzie ciężki wieczór - mówię pod nosem i siadamy gdzieś, gdzie słychać wspaniale. Nigdy nie wiedziałem o co chodzi mojemu ojcu. Nie obserwować ludzi, obserwować ludzi, bawić się, ale nie bawić się, trzymać fason, ale być dostosowanym. I nawet kiedy miałem młodą żonę i mieliśmy ten nasz ślub, to ojciec mnie oceniał. I chciał mi chyba coś przekazać telepatycznie, szkoda, że nie uczyliśmy się nigdy tej sztuki razem.


Ostatnio zmieniony przez Leon Onegin dnia Wto Paź 17, 2017 12:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

28 lat

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / Batalion Specjalny
http://petersburg.forum.st/t617-dragan-bregovic http://petersburg.forum.st/t643-dragan-bregovic#1190 http://petersburg.forum.st/t644-dragan#1193
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Paź 15, 2017 12:20 am
Krewniakowi Grigoryego należy się trochę szacunku podpowiadała intuicja głos nestora Bregovićów.
Prawda. Bregoviće naigrawali się z moralnego oburzenia "praworządnych" rodów, którym solą w oku była nielegalna działalność serbskich czarodziejów. Pojedynki w Podziemiu? Przemyt podejrzanych eliksirów? Zazwyczaj ten czy tamten Bregović maczał w tym palce. Nic dziwnego, że Bregoviće byli... ach, nieszczególnie popularni w Starszyźnie. No cóż. Świętoszek potrzebował swojego łotra, tak jak łotr potrzebował świętoszka. Świętoszek miał się na kogo oburzyć. Czuł się kimś lepszym od łotra. A łotr pożądał świętoszków po to, żeby samemu sobie udowodnić, że różni się od nich pod wieloma względami. Gdyby nie istniały świętoszki, łotr nie nazywałby się łotrem.
Mimo wszystko, rozsądniej było mieć po swojej stronie założycielskie rodziny - Kuraginów i Aristovów. Kuraginowie i Aristovowie wiedzieli, że lepiej, by półświatkiem trzęśli zaprzyjaźnieni z nimi łotrzykowie niż zupełnie obce, nieobliczalne łotry. Przynajmniej było wiadomo, czego spodziewać się po zaprzyjaźnionych łotrzykach.
- To zaszczyt pana poznać, Timofeiu Iosifovichu Kuraginie.
Wcale nie.
Ani go to ziębiło ani grzało. Świat by mu się nie zawalił, gdyby nie poznał wuja Varvary.  
- Cieszę się, że zasiądę z panem do rozmów. Jestem nadal młody, toteż chętnie skorzystam z pańskiego doświadczenia.
Nie przesadził z komplementami? Czuł, że lekko przesadził. Jednak Timofei nie wyglądał się niezadowolonego z takiej ilości słodkich słówek pod swoim adresem. Co za ulga.
- Cieszę się również, że mnie pamiętasz, Varvaro. Minęło trochę czasu od naszego ostatniego spotkania. Słyszałem, że bardzo cię sobie cenią w Hotynce, jesteś zdolną uzdrowicielką. Musisz być z siebie dumna - stwierdził i dodał zniżonym głosem - Zostaniesz z nami na naradzie? Wzniosłabyś coś nowego do dyskusji. Przy tobie łatwiej byłoby znieść te przykre okoliczności.
Rozmowa z Varvarą była rozmową, a nie pustymi komplementami. Był wobec niej bardziej szczery niż wobec wujaszka Timofeia.
Jak na razie, nie miał pojęcia o problemach rodziny Kuraginów oraz niezręcznym położeniu, w jakim znajdowała się Varvara z powodu owych problemów. Grigory zdawał się człowiekiem pełnym wigoru, zdolnym właściwie pokierować Starszyzną. Jej nienaruszalnym fundamentem.
Obumieranie głównej gałęzi rodu nie było żadną błahostką, jednak dopóki, dopóty żył choć jeden potomek nestora, istniało wyjście z sytuacji.
Jeśli Arseniy nie przedłuży linii, zrobi to Varvara. Każą jej poślubić kuzyna z bocznej gałęzi, dzięki czemu władza nad rodem pozostanie w rękach kogoś z nazwiskiem Kuragin. Małżeństwa tak blisko spokrewnionych kuzynów wzbudzały kontrowersje, były swego rodzaju aktem desperacji rodziny, niemniej ratowały główne rodowe gałęzie. Innym rozwiązaniem było po prostu zacisnąć zęby i przekazać rządy dalszym krewnym. Silniejsza, słabsza krew - Kuragin to Kuragin.
W każdym razie, Kuraginówna za mąż wyjdzie wcześniej niż później. Dwudziestoośmioletni kawaler nie wzbudzał aż takiej ciekawości, co dwudziestoośmioletnia panna.
Do komnaty przybywało coraz więcej uczestników spotkania. Pokazywali się ci ważniejsi członkowie Starszyzny. Część gości nadal prowadziła towarzyskie pogawędki, część zdecydowała się zasiąść na krzesłach. Był to niejako znak, że wkrótce rozpocznie się oficjalna połowa spotkania.
- Domyślam się, że nie jestem jedynym, który ucieszy się z twojego udziału w naradzie - rzucił, ot tak, niby od niechcenia Bregović. Zauważył spojrzenie młodszego z Oneginów. Nie omieszkał się posłać mu kpiącego uśmieszku, w którym kryło i ciche wyzwanie.
Wujaszek Timofei zmarszczył brwi. Nie spodobało mu się ostatnie spostrzeżenie Dragana albo rozdrażniła go obecność Oneginów. Kuraginowie nie cierpieli się z Oneginami.
Bez obaw. Dragan dyskretnie przysunął się odrobinę bliżej koleżanki ze szkoły. W razie czego, ochroni pannę Varvarę przed zakusami innych mężczyzn, nawet gdyby miał to przypłacić własnym życiem. Ha, dramatyzm!
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Paź 15, 2017 1:01 am
Prawda jest taka, że każdemu, jak tu siedzą w pięknej Marmurowej Komnacie, należy się mniej szacunku niż sobie nawzajem okazują. Całują się po policzkach przez serwetki, ręce ściskają sobie jakby mogli je pokruszyć nawet minimalną ilością szczerości. Za mało tu luster, by wszyscy – próżni i przewrażliwieni na swoim punkcie – mogli do woli wpatrywać się we własne odbicia, bo przecież w miarę, jak przybywali kolejni obradujący znajdował się kolejny ktoś, kogo ktoś inny szczerze nie znosi. A o dalszych posunięciach Rady musieli dyskutować razem i wspólnie podjąć decyzję.
Oto prawdziwy koszmar arystokraty – pójść na ustępstwo albo dla dobra rozmowy podarować sobie nawet wyjątkowo błyskotliwy komentarz, który można by potem zapisać w kronikach jako przełomowe zdanie.
Bregović, stojąc u jej boku, wspinał się na wyżyny kurtuazji, by zarobić sobie na łaskawy uśmiech stryja Kuragina. Varvara rzadko miała okazję uświadczyć tak jaskrawy dowód na to, jak ogromne ma w życiu szczęście. Spośród szesnastu dynastii, nawet mimo zapewnień o wzajemnym szacunku i bliskich stosunkach, zawsze wyłoni się według przypadkowego na dobrą sprawę kryterium te, które będą cieszyć się większą estymą. Mogło paść na najbogatsze (w którym wypadku tryumfy święciliby Aristovowie) albo najliczniejsze (prym przypadłby wówczas Wrońskim), ale wybrane zostały te założycielskie i tym sposobem – każdy chciał być blisko z Kuraginami. Niektóre rody, z którymi łączyła panów z Archangielska zwaśniona historia opiewająca na setki lat nie mogły już liczyć na ich przychylność, ale skoro niepokorny Bregović kajał się przed Timofieiem – jakich więcej dowodów trzeba?
- Pamiętam każdą wartościową znajomość, którą zawarłam. – w dobrym tonie (i mniej niezręczne dla niej jako jednej z niewielu kobiet) było także i jemu nieco pochlebiać. Nie na miejscu byłyby zapewnienia, że nie mogłaby wybaczyć sobie, gdyby zapomniała, że Dragan Bregović pojawił się kiedyś w jej życiu, ale nieco mniej egzaltowana formułka miała spore szanse się sprawdzić.
- Dziękuję ci za deklarację uznania. – tak, była dumna ze swojego stażu w Hotynce. I z każdego razu, gdy ktoś przychodził do niej po radę, z każdego pytania, które zadał dociekliwy student, a ona odpowiedziała dość wyczerpująco. Ale nie uznała, by Bregović musiał akurat teraz to wiedzieć. – Owszem, zostanę. – dopowiedziała więc tylko.
Skąd te pokłady wyrozumiałości u Kuraginy? Chyba tylko z dna kieliszka. Wyszło odrobinę niegrzecznie, jakby zakładał, że wpuścili ją do Komnaty na krótko w charakterze ozdoby i atrakcji do podziwiania dla panów, a przed rozpoczęciem obrad zostanie na powrót wyproszona. Nie przejęła się jednak zbytnio tym delikatnym nietaktem.
Tymczasem z każdą mijającą chwilą zdenerwowanie Varvary malało. Przeciwnie, zyskiwała chęci, by wypowiedzieć się o rzeczach, którymi bezpośrednio się zajmuje i które dotyczą jej osobiście. Przypatrzeć się i przemyśleć to, co usłyszała przypadkiem na tarasie. A że była córką Grigoryia Kuragina, wszystko na tej sali dotyczyło jej osobiście. W pewnym sensie.
Poczucie zawieszonego na sobie dość natarczywego spojrzenia nie należało do przyjemnych doznań. Zerknęła na Onegina zaledwie przelotnie, podobnie zresztą jak zawsze z nim rozmawiała. Kuraginowie nie miłowali się nigdy z jego dynastią, a nad wyraz przykre – by nie określić ich żenującymi – historie, jakie krążyły w towarzystwie o jego rozpadającym się małżeństwie nie przemawiały na jego korzyść.
- Zapewniam cię, Draganie, że najbardziej z mojej obecności na naradzie cieszę się ja. – odrzekła spokojnie. I choć nie wątpiła w rycerskość Bregovića, po stokroć wolałaby już się znaleźć na miejscu, które właściwie się jej należało – u boku brata i ojca, w otoczeniu starych przyjaciół.
Ale czyż oni wszyscy nie byli tu, zjednoczeni przez tragedię, przyjaciółmi?
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

25 lat

medium

błękitna

za Starszyzną

powieściopisarka
http://petersburg.forum.st/t1085-kallisto-zakharenko http://petersburg.forum.st/t1119-kallisto-zakharenko#4173 http://petersburg.forum.st/t1095-ta-druga-siostra-zakharenko http://petersburg.forum.st/t1120-cerber#4176
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Paź 15, 2017 3:55 pm
Progi marmurowej komnaty dumnie przekracza u boku najdroższego ojca Kosmasa, tego którego dzisiejsza obecność niewątpliwie ma skupić na sobie krytyczną atencję i ciekawskie spojrzenia całej gawiedzi zakorkowanej  w wypełniającym się przytłaczającą duchotą, parnym pomieszczeniu. Mogła zjawić się sama, wcześniej, bądź później, przekraczając wszelkie sztywne ramy najczystszej przyzwoitości, podkreślając tym samym swoistą niezależność i autonomię. Nie, nie dziś, tego dnia nie znajduje w sobie żadnych ochłapów bufonady i megalomanii, nie bawi się w odgrywanie cyrku z udobitnianiem swej rzekomej niezależności. Teraz jest wyłącznie córką Kosmasa Zakharenko i jedynie w takich kategoriach o sobie myśli. Grzecznie wita każdego na swej drodze, samej jednakże nie wdając się w żadne głębsze dysputy; podąża wiernie za ojcem niczym jego fanatyczny cień, przylepiony na zawsze do dostojnej sylwetki przyszłego nestora. Przepełnione troską spojrzenie skupia na Savie, którego natychmiastowo odnajduje w masie losowo rozstawionych grupek, mniej lub bardziej zaangażowanych w szeroko okrawane konwersacje. Dłonią bez pomyślunku, bezwiednie sięga po wyłożoną na tacy lampkę wina, w której usta zdaje się zatapiać z częstotliwością zwiastującą niechybne zakończenie trunku. Lekki uśmiech nie opuszcza jej warg, ale spięte ciasno łopatki, brwi subtelnie zmarszczone, wskazują na zdenerwowanie, irytację niewiadomą, siedzącą gdzieś pod skórą.  Przesmykując po znajomych twarzach, rozgląda się dookoła w poszukiwaniu kogoś lub czegoś, co pomogłoby w zaabsorbowaniu i zajęciu czymś dręczących ją myśli. Może powinna dziś siedzieć cicho i po prostu zaczekać na rozpoczęcie? Wszak dawno temu obiecała samej sobie, że roztaczanie negatywnych, łatwo rozczytywanych emocji, musi jak najbardziej ograniczyć. Dla własnego dobra.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Paź 15, 2017 5:35 pm
- Ciebie również bardzo miło poznać. Słyszałem, Draganie Bregoviću, że pracujesz w Batalionie Specjalnym i byłeś na miejscu zdarzenia. Chciałbym z tobą później o tym porozmawiać, jeśli pozwolisz – mówi spokojnym głosem Timofei Kuragin, porozumiewawczo uśmiechając się do mężczyzny. O poważnych sprawach nie należy rozprawiać przy kobietach. Choć doceniał zawsze zaradność i ambicje Varvary, córki Grigoryego, to jednak w rzeczywistości wolałby zamienić z nim kilka słów na osobności. Musi się dowiedzieć, czy przypadkiem nie zauważył czegoś podejrzanego, sprawiając przy tym pozory, że o niczym nie ma pojęcia. Niewielu w końcu zdawało sobie sprawę z tego, jak było naprawdę. – Niemniej jednak muszę was teraz zostawić. Mam nadzieję, iż będziecie dzisiaj brali czynny udział w obradach. – Kłania się na pożegnanie, nie zamierzając przeszkadzać im w rozmowie. W międzyczasie przywitał się z najważniejszymi czarodziejami, którzy powoli zaczęli zbierać się w Komnacie Marmurowej. Sam był zaskoczony tak licznym przybyciem członków dynastii magicznych, świadczyło to jednak o tym, że wydarzenia związane z Muzeum Sztuki Magicznej ich poruszyły.
W końcu dziś do Pałacu Sprawiedliwości zjeżdża się crème de la crème Słowiańszczyzny. Nie należy do tajemnic, że punktualność nigdy nie była mocną stroną szlachty, przybyli jednak nie tylko najważniejsi członkowie Starszyzny, ale także ich żony, synowie i córki, które – choć zwykle bez prawa głosu i odizolowane od polityki – pokazywały liczebność swojego rodu. Grigory Kuragin doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż dzisiejsze obrady nie będą należały do najłatwiejszych, jednak spotkanie nadzwyczajne było koniecznością. W tak licznym gronie znalezienie złotego środka i porozumienia zdawało się być niemożliwością, lecz Grigory był dzisiaj pełen nadziei. Mężczyzna przywitał się z Fyodorem Oneginem, choć zrobił to z wyraźną niechęcią – nie od dziś wiadomo, że za sobą nie przepadali. Skinął również głową do Varvary i Arseniya, który rozmawiał wraz z Niedamirem i synem Kosmasa. Biedny Kuragin nie wiedział – w przeciwieństwie do wtajemniczonego w intrygę Savvasa – jak było naprawdę. Grigory jednak nie chciał go o wszystkim informować, biorąc pod uwagę pogarszający się stan jego zdrowia. Drzwi do sali audiencyjnej w końcu się zamknęły. Czarodzieje zajęli swoje miejsca, a Nikolai Aristov zaapelował o ciszę. Najwyższa pora, by Duma Rosji rozpoczął spotkanie.  
- Drodzy czarodzieje! Zebraliśmy się tutaj nie bez powodu. Jako Duma, przedstawiciel Starszyzny, bardzo dziękuję wszystkim za tak liczne przybycie. To wszak świadczy o was samych: że nieobce są wam problemy, z którymi boryka się nasz kraj. Mam nadzieję, iż ten dzień będzie dla nas przełomowy i uda nam się wspólnie znaleźć najkorzystniejsze dla nas rozwiązanie. – Krótki wstęp zakończył szybkim oddechem. Grigory Kuragin miał im dzisiaj bardzo dużo do powiedzenia, lecz najpierw zamierzał zacząć od najprostszych spraw. – Na początku chciałbym wyrazić szczere kondolencje dla ofiar Muzeum Sztuki Magicznej. To ogromna tragedia dla całego społeczeństwa. Zniszczono wiele cennych eksponatów, jednak to właśnie ludzie są największą stratą. Przede wszystkim zginął nasz przyjaciel, Eliades Zakharenko. Człowiek o wielkim sercu, wybitny mecenas sztuki, który nie zasługiwał na taką śmierć. W imieniu swojej rodziny i Starszyzny składam wam, drodzy Zakharenko, najszczersze kondolencje. Jednocześnie chciałbym ogłosić, że dziś miejsce Nestora zajmuje jego najmłodszy syn, Kosmas Zakharenko. Mam nadzieję, że współpraca między nami będzie układała się owocnie. – Przywołał tym samym gestem dłoni Kosmasa do siebie, by i ten mógł powiedzieć kilka słów. To właśnie jego pięć minut. Ten moment, którego pragnął przecież od zawsze.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

52 lata

błękitna

za Starszyzną

Nestor Zakharenko / komendant Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1105-kosmas-zakharenko#4122 http://petersburg.forum.st/t1106-kosmas-zakharenko#4152 http://petersburg.forum.st/t1108-kosmas-zakharenko#4155 http://petersburg.forum.st/t1107-hermes#4153
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie Paź 15, 2017 5:38 pm
W doborowym towarzystwie mojej żony i córek punktualnie pojawiam się w Komnacie Marmurowej. Dziś jest dzień, w którym oficjalnie zostanę ogłoszony Nestorem. Czekałem na ten moment bardzo długo, skrupulatnie realizując swój plan przy nieocenianym wsparciu Hekate i moich dzieci. Wiedziałem też, że po swojej stronie mam Persefonę. Miałem też przyzwolenie z ramienia Nikolaia Aristova i Grigoryego Kuragina – najważniejszych osób w Starszyźnie. W rzeczywistości każdy z nas miał w tym swoją korzyść. Oni chcieli mieć możliwość bezproblemowego forsowania własnych pomysłów, do czego potrzebowali większości głosów Rady Czarodziejów, a ja – złotą koronę na głowie, pałac w Odessie i możliwość uprawiania polityki według własnego uznania. Przywitałem się z Fyodorem Oneginem i jego synem, wzrokiem jednak poszukując Persefony, której nie mogłem odnaleźć w tym tłumie. Niemniej mimowolnie zostaję wciągnięty w wir krótkich pogawędek z innymi członkami Starszyzny, którzy to składali kondolencje na moje ręce, to gratulowali objęcia roli Nestora Zakharenko. Spotkanie nadzwyczajne lada moment miało się rozpocząć, dlatego też wraz z rodziną zajęliśmy odpowiednie miejsca w Komnacie Marmurowej, czekając cierpliwie na przemówienie Dumy Rosji. Wiedziałem, że wraz z początkiem jego wypowiedzi, przyjdzie i kolej na mnie. Słysząc swoje imię i brawa, z powagą na twarzy podnoszę się z miejsca, by powiedzieć kilka zdań o Eliadesie Zakharenko. Chciałbym, by był przy tym Artemius. By patrzył, jak zabieram mu to, do czego był przygotowywany od zawsze.
- Dziękuję ci, Grigoriyu Kuraginie, za tak ciepłe słowa o moim ojcu. Był niewątpliwie dobrym człowiekiem, któremu przyszło zginąć za szybko. Podejrzenia padają dziś tylko w jednym kierunku i wierzę, że wina zostanie im udowodniona jak najszybciej. Mam też wielką nadzieję, że uda mi się kontynuować kurs, który obrał mój ojciec. Niech Eliades Zakharenko i inne ofiary zamachu w Muzeum Sztuki Magicznej spoczywają w pokoju. – Kłamstwo za kłamstwem i żadne z nich nie ugrzęzło w gardle. Ponoć o zmarłych nie należy mówić źle, jednak w rzeczywistości wszyscy wiedzą, jakim człowiekiem był Eliades. Era jego rządów dobiegła już końca, co tym samym oznacza nowy początek dla Zakharenko. W końcu uda nam się podnieść z kolan, przestaniemy się upodlać przed innymi tak, jak było to dotychczas. Nic już nie stoi nam na drodze. Teraz wystarczy tylko sprawnie lawirować między nimi, rozbijać stare układy i tworzyć nowe sojusze, które wcześniej nie miałyby racji bytu. Mam dla kogo wynosić mój ród na piedestały. Dla Hekate. Dla Savvasa i Deimosa. Dla Kallisto i Melpomene. – Korzystając z okazji, chciałbym również ogłosić, jako nowy Nestor Zakharenko, o kweście organizowanej na rzecz poszkodowanych ofiar i odbudowy Muzeum Sztuki Magicznej. Odbędzie się piętnastego maja o godzinie czternastej w ogrodach Pałacu Sprawiedliwości. Zachęcam was, drodzy przyjaciele, do przybycia i wpłacania datków na tak szczytny cel. Wszelkie informacje odnośnie tego wydarzenia pojawią się w jutrzejszym wydaniu „Tylko Prawdy”. Bardzo wam dziękuję za uwagę. – Plan był taki, żeby odciągnąć od siebie wszelkie niekorzystne przypuszczenia. Choć w tym momencie nie miały racji bytu to wiem, że muszę zrobić wszystko, by tak pozostało.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Komnata Marmurowa   
Powrót do góry Go down
 
Komnata Marmurowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: