Навигация

Komnata Marmurowa - Page 2
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Komnata Marmurowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw 23 Lis 2017, 04:58
Stojąc w towarzystwie swojej rodziny Sava czuł się niezwyciężony, a nawet gdyby poległ, gotów byłby śmierć przywitać z uśmiechem, jeśli tylko ostatnią rzeczą, którą by pamiętał, byłyby złote pukle włosów Zakharenków. Rozważny i romantyczny, na boga, tak dalekie to było od prawdy. Uśmiechał się i przyglądał się Aristovowi i Kuraginowi, wymądrzającym się na mównicy. Był znużony ich niekompetencją, choć wewnątrz wciąż bawiło go obserwowanie popłochu, w jaki wpadła Starszyzna po wybuchu w Muzeum Sztuki Magicznej. Nieprzerwanie nie mógł się nadziwić, czemu zwalenie winy na politycznych wypierdków, jakimi byli Raskolnicy, było takie łatwe. Byli wywrotowcami, mieli swoje propagandowe gazetki, ale przecież i tak chowali się w kanałach jak szczury, nie mając odwagi nawet publicznie przyznać się do swoich poglądów. Nigdy nie wiedział kim byli, nie było nazwisk, twarzy, nikt nie stał wyprostowany i dumny reprezentując to, w co wierzył. Savie było z tego powodu bardzo wszystko jedno, czując, że Raskolnicy są wciąż zbyt malutcy, by się nimi martwić i każdy przejaw zainteresowania, jest zbyt wielką hojnością w ich kierunku. Prawda była taka, że z jednej strony nie miał czasu, ani ochoty rozmyślać nad ruchem oporu, z drugiej wolałby wciąż mieć tych szaleńców gdzieś puszczonych luzem, na wypadek, gdyby jakiś inny wypadek trzeba było na kogoś zwalić. To jednak nie leżało w jego gestii i jedyne, na czym świadomie wybierał się skupiać, to przyszłość i bezpieczeństwo rodziny. Pociągnął nosem, przenosząc wzrok na Persefonę. Sava westchnął ciężko w duchu.
- Infiltracja była jednym z pierwszych projektów, jakich podjęliśmy się w celu rozpracowania systemu działań Raskolników - odezwał się po chwili ciszy, przypominając sobie, że w zasadzie reprezentował dziś nie tylko Zakharenków, ale również Semena Ovechkina i poza interesami swojego rodu powinien dbać też o dobry wizerunek wydziału Kryminalno-Śledczego. Nie opierdalali się, mimo tego, co sobie stare grube cioty z innych rodów myślały. Posłał ciotce pobłażliwy uśmiech, bo nie chciał podważać jej opinii, prawda jednak była taka, że sam był jednym ze szpiegów, którzy próbowali przedrzeć się w szeregi opozycji. Z marnym skutkiem. Wbrew obiegowej opinii byli oni wysoce zorganizowaną jednostką pozarządową. - Nie jest to tak oczywiste, jakby się mogło wydawać, wpuścić w ich szeregi kilku szpiegów. Chciałbym zaznaczyć, że to nie tak, że możesz wyjść na ulicę, zawołać „Precz ze Starszyzną!” i zaraz cię zwerbują. Projekt przenikania zaczyna trwać już drugi rok i choć do tej pory był ściśle tajny, ze względu na okoliczności muszę do niego nawiązać . Nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Ze względu na niewystarczające fundusze i braki w wykwalifikowanych do tego typu zadań agentów. Obecnie mamy tylko kilku, uśpionych, czekających na sygnał. Po pierwsze potrzebujemy więcej ludzi… - Uniósł brwi, a kąciki ust drgnęły mu lekkim rozbawieniem, kiedy rozejrzał się po obecnych. Który z nich byłby w stanie mieć jakiś wkład w takie działania? Znów będą musieli stawać na głowach, by zatrudnić kogoś, żeby dbał o starszyźniany bałagan, bo kwiat młodzieży dynastii był jak upośledzone dziecko, niezdolne przypilnować własnego podwórka, któremu mamusia z tatusiem muszą wciąż wycierać toczącą się po brodzie ślinę, żeby się nie ośmieszało przy ludziach. Który by się nadał, Wroński różdżkarz? Pożal się boże Onegin, którego jedynym wysiłkiem jest przekładanie sądowych papierów z kupki na kupkę? A może młody Karamazov, szelma, o którym na salonach szepczą, że prowadzi średnich lotów burdel. Oczywiście było kilka wyjątków, ale na co mu to, jedyni spadkobiercy z jakimkolwiek kręgosłupem już pracowali w Białej Gwardii.
- Po drugie, musimy znaleźć ich siedzibę. Wbrew obiegowej opinii, są zbyt zorganizowani, żeby planować wszystko w podmiejskich kanałach. O ile mnie pamięć nie myli… - Zbędna skromność, na którą jednak sobie pozwolił. Jeśli chodziło bowiem o sprawy Białej Gwardii wszystko pamiętał doskonale. - Ostatnie raporty zawęziły potencjalną lokację ich głównego punktu wypadowego do Czelabińska, Nowosybirska, Moskwy i Kazania. Sugerowałbym, aby podzielić te miasta między skłonne do wysiłku rody i znaleźć szczurzą norę, a dopiero potem zastawiać pułapki. - Skoro już się tak zagotowali na tych Raskolników, to niech się spróbują wysilić, zamiast tylko winko popijać, siedząc wygodnie na sofach, drapiąc się po brodzie i zastanawiając się nad tym, co poradzić. Miał swoje typy, pracował nad tym od miesięcy, do Czelabińska najbliżej mieli Oneginowie z Jekaterynburga, do Nowosybirska Vankeevowie, którym się nie chciało stawić na zebraniu, do Moskwy urzędujący w Petersburgu Aristovowie, a do Kazania - Dolohovowie. Miał jednak przeczucie, że nie znajdzie chętnych.
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

właściciel Masquerade, aspirujący twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t1022-aleksei-karamazov http://petersburg.forum.st/t1023-aleksei-karamazov#3608 http://petersburg.forum.st/t1024-do-you-dare http://petersburg.forum.st/t1025-hygin#3611
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw 23 Lis 2017, 15:59
- Z pewnością - komentuję z przekąsem wygłoszoną na głos myśl Leona. - Kobiety z założenia stworzone są, by uwagę mężczyzn do siebie przyciągać jednak czasy, kiedy ich miejsce było w domu już dawno się skończyły - dodaję, odwracając swój wzrok od wyraźnie zainteresowanego Varvarą Leona i przeciągam nią po twarzach zgromadzonych, których z każdą kolejną sekundą przybywa. Witam skinieniem głowy tych mniej znanych i tych trochę lepiej. Dzieli nas zbyt duża liczba osób, by przeciskać się teraz między nimi, po zwykły uścisk dłoni. Nagle z owego tłumu wyłania się twarz aż nazbyt znajoma i udaje mi się jedynie szturchnąć przyjaciela w ramię. Chyba jednak trochę za późno. - Mnie to mówisz… - odpowiadam szeptem na jego westchnięcie, a wtedy jak spod ziemi, wyrasta Persefona, ciotka Leona. Nawet nie zauważyłem, w którym momencie weszła do Komnaty Marmurowej. - Pani Onegina - zwracam się do niej, szybko wstając ze swojego miejsca i kłaniam się nisko. - Ot, zwykła wymiana zdań w oczekiwaniu na rozpoczęcie, nic ciekawego - podpowiadam jej nieco dwuznacznie, jednak do jej własnej interpretacji pozostawiam co jest tak nieciekawe. Czekam aż sobie stąd pójdzie i skończy umoralniać Leona, który to najwyraźniej przyglądał się Varvarze zbyt długo i zbyt ostentacyjnie, by mogło to umknąć czyjejś uwadze. - Jak stąd wyjdziemy, stawiam butelkę ognistej - ośmielam się rzucić mu jeszcze do ucha, nim zacznie się to całe gadanie i debata na temat przyszłości.
- Twój wujek! - syczę przez zęby w kierunku Onegina, jednak czasu mamy zbyt mało, by wyprostować Leonowi marynarkę i odłożyć niedopity kieliszek na pobliski stół. Wzrok Matveia zbiega się ze wzrokiem bratanka. Leon znów ma naście lat i prawdopodobnie czuje się jak wtedy, kiedy przyłapał go na podpalaniu cygara. Ja zaś natomiast witam go szczerym uśmiechem i dość pewnym uściskiem dłoni. Nie mam czego się obawiać, to nie mnie przyłapano na obłapianiu wzrokiem panny z wrogiego rodu. - Mnie również, panie Onegin - odpowiadam mu życzliwie, po czym ruszam wraz z moim przyjacielem, by zająć siedzące miejsce na sali i usadawiam się tuż obok Leona. Wszystko rozpoczęło się zgodnie z moimi przepuszczeniami, po części oficjalnej i nagrodzonej sowitymi brawami mowie Komasa - nigdy go nie lubiłem, to też przy wyrażaniu swojej aprobaty co do ustanowienia go Nestorem rodu Zakharenko, poskąpiłem mu głośnych oklasków - przyszedł czas na omówienie spędzającego sen z oczu Starszyzny problemu, jakim byli Raskolnicy. Samozwańcza banda samobójców, którym najwyraźniej poprzewracało się w głowach, by sądzić, że dadzą radę obalić obecne rządy. Wydymam usta i słucham kolejnych, irracjonalnych pomysłów, którymi dzielą się poszczególni członkowie rodów. Wpuścić w ich szeregi szpiegów. Gdyby to było takie proste, Persefono, za pewne już dawno mielibyśmy ich głowy na srebrnej tacy. Postanowiłem wstrzymać się jednak z własnymi komentarzami i poczekać.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

61 lat

błękitna

za Starszyzną

sędzia Magicznego Sądu / wykładowca na PUMie
http://petersburg.forum.st/t1069-matvei-onegin#3926 http://petersburg.forum.st/t1936-matvei-onegin#10029 http://petersburg.forum.st/t1937-sprawiedliwosc-wymierzamy-sami#10030 http://petersburg.forum.st/t1935-orzel-onegina#10028
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Wto 28 Lis 2017, 21:30
Raskolnicy byli nędznym robactwem całkiem odważnie panoszącym się pod butami szlachty, ale nie byli w jego interesie. Ani on, ani jego ród nie odczuli na własnej skórze skutków ich samowolnej wendetty. Matvei miał wymierzać sprawiedliwość, a nie ganiać za bandą plugawców, którzy coraz pewniej panoszyli się w Petersburgu. Analizował słowa padające z ust zarówno Kuragina, jak i Aristova. Później cierpliwie wysłuchał tych, którzy mieli coś do powiedzenia. Nie zatrzymywał Persefony, zaintrygowany tym, co miała do powiedzenia w sprawie barbarzyńców odpowiedzialnych za śmierć jej ojca. Nim więc jeszcze wstała, skinął delikatnie głową, przenosząc uważnie spojrzenie na jej sylwetkę. Pomysł był jak najbardziej oczywisty, natomiast jego realizacja wydawała się być zaniedbana i nie do końca dopilnowana przez odpowiednie władze. No cóż, chyba ktoś nie wypełnił swoich obowiązków, nie mniej jednak nie miał zamiaru maczać palców w nie swojej pracy. Nie wiedzieć dlaczego, ale sposób, w jaki ten młody człowiek zwracał się do osoby starszej od siebie wiekiem i z dużo większym doświadczeniem, nie spodobał mu się. Tym bardziej, że zwracał się do swojej bliskiej ciotki. Mimo to, w tym momencie chciał sprawę przemilczeć i zająć się rzeczami ważnymi. Tak więc gdy dziedzic Kosmasa zakończył długi wywód, spokojnym wzrokiem przeczesałem towarzystwo, które dzisiaj niezwykle tłumnie zebrało się w Komnacie Marmurowej, a następnie dość powoli podniósł się z miejsca.
- Chciałbym przywitać wszystkich zgromadzonych. - Jego donośny i stoicko spokojny głos rozniósł się po pomieszczeniu. Upewnił się jeszcze, że bez wyjątku uwaga wszystkich skupiła się na mojej osobie. Na sam koniec posłał przelotne spojrzenie stojącym blisko wyświetlonego zdjęcia zbiega, Kuraginowi i Aristovowi. - Raskolnicy. Zbyt długo ich istnienie było przez nas bagatelizowane. Pozwolą państwo, że najpierw odniosę się do naszego głównego podejrzanego, Afanasiya Pajanariego. Przede wszystkim priorytetem powinno być złapanie tego mężczyzny i postawienia go przed Magicznym Sądem. Mamy wystarczająco dużo powodów, aby urządzić obławę i postawić sprawę jak priorytet. Prikaz Współpracy z Zagranicą powinien skontaktować się z Ministerstwami Europejskimi, aby nawiązać współpracę i jednocześnie uniemożliwić zbiegowi ucieczkę do krajów nieobjętych Unią Słowiańską. Wierzę jednak, że to co właśnie powiedziałem jest tylko głośno wypowiedzianą formalnością, a kroki w tym kierunku zostały już poczynione - przerwał, ponownie wzrokiem ogarniając wszystkich tu zebranych. Jedynie na moment zawiesił spojrzenie na Savie. - Absurdem natomiast jest fakt, że projekt przenikania do szeregów nieprzyjaciela trwa już drugi rok, a mamy zaledwie kilku wykwalifikowanych szpiegów, którzy nadal znajdują się w stanie spoczynku i tu, jeżeli nie jest to objęte tajemnicą zawodową, prosiłbym o podanie powodu, dla którego projekt o ogromnym znaczeniu w obaleniu tejże samowolki został zaniedbany. - Po raz kolejny przerwał swój monolog, aby oddzielić pewną część wypowiedzi. Do tej pory odnosił się jedynie do wcześniej rzuconych słów, wystawił opinię i dodał swój komentarz.
- Sprawa niewątpliwie wymknęła się spod kontroli, dlatego proponuję utworzenie specjalnych komisji, które skupią całą swoją uwagę na rozpracowaniu tego ruchu oporu i dokładnie zbadają każdy wątek w sprawie, jak i wcześniej wspomniane przez panicza Zakharenko miejsca, w których rzekomo miałyby znajdować się siedziby Raskolników. - W jego mniemaniu stworzenie zespołów, które będą skupiały się tylko na rozpracowaniu Raskolników, nie był znowu takim złym fortelem. Naturalnie, jak wszędzie, w grę wchodziły kwestie finansowe. To jednak nie powinno być problemem, prawda, panie Aristov? - Z mojej strony, zarówno jako sędzia Magicznego Sądu, jak i Nestor rodu Onegin dołożę wszelkich starań, aby sprawiedliwość dosięgła Raskolników, albowiem jest ona po naszej stronie. - To powiedziawszy, z powrotem zajął miejsce siedzące obok Persefony.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Wto 28 Lis 2017, 22:48
Wysłuchuje słów Kuragina, a jednocześnie zastanawia się, dlaczego znów pojawiło się w nim to dziwne uczucie, że to spotkanie jest absolutnie nie na miejscu. Całe życie powtarzano mu że Kuraginowie to jego wrogowie, Aristovom nie wolno ufać, Sorokinowie nie są lojalni, a Vasilchenkowie to błazny, które nie znają żadnych zasad prawnych. A teraz nagle stoją tu, wszyscy razem, jak jacyś bracia, jak organizacja ludzi zjednoczonych. A jednak Leon wcale nie czuje się, jakby miał zaraz stawać w obronie jednego z drugim. Generalnie to marzy tylko o tej butelce, którą obiecał Aleksei i wcale nie chodzi o to, że jest alkoholikiem, ale raczej o to, że dokładnie wie, jak to się skończy. Nie pierwszy raz jest świadkiem tych pogaduszek. Każdy z Nestorów będzie chrząkał i kręcił wąsa tak długo, aż ukręci najpiękniejszego według jego uznania. A potem jak się już wszyscy ze sobą nie zgodzą, to wskoczą do swoich karoc i będą całą drogę opowiadać, jak to by temu drugiemu pokazali. Ale nie pokazali. Jak zawsze.
Oblał go przeraźliwy deszcz i zimny pot, kiedy podniosła się Persefona. Jeżeli już ona zabrała głos, to jak Leon mógłby siedzieć cicho? Patrzy na nią, zdaje się obojętny, bo tak go nauczono, żeby nie pokazywać swych uczuć. Ale wzrok ma wbity w Oneginę - w końcu to ważne, co mówią członkowie jego rodu. Kiedy Sava Zakharenko w odpowiedzi stwierdził, że już takie kroki poczyniono, to aż sobie parsknął cicho pod nosem. Ale kto poczynił? Jakieś towarzystwo partyzanckie? Bo chyba nie komisja Białej Gwardii? Pewnie połowa ich zastępów najchętniej wyrżnęłaby całą Starszyznę, gdyby miała odpowiednie przywództwo. Tak sobie parska, a tu nagle Nestor Oneginów mówi to, co Leon myśli na głos, przez co wstępuje w niego tak niewyobrażalnie wielka pewność siebie, że postanawia też się odezwać.
Niebiosa, co go podkusiło!
- Stworzenie specjalnej komisji jest niezbędne - popiera Matveia, mając nadzieję, że jego krasomówcze zdolności nie są ponad głowy błękitokrwistych braci. - Jak wiadomo, jeżeli my pomyśleliśmy o tym, żeby włożyć pomiędzy ich szeregi swoich szpiegów, nie możemy wykluczyć, że i oni nie zrobili tego samego. - Spogląda po tych wszystkich twarzach Aristovów i Kuraginów, od których jego oneginowa krew aż się gotuje. Niby przecież nie jest rasistą, jako prawnik tym bardziej nie mógłbym nim być, ale kiedy te stare pokolenie wrogów jego dynastii na niego spogląda i wie, że marzą o tej wódce nawet bardziej niż on, to mu się już źle robi. - Dlatego powinna być złożona z najbardziej zaufanych mężów stanu zarządzających najlepszym zespołem. Z mej strony obiecuję pomóc zebrać Zespół do Zbadania Sprawy Raskolników. - Jak to powiedział, to się zorientował, że w rzeczywistości wcale nie jest aż tak odważny i powinien usiąść, a nie gadać. Dlatego to zrobił i popatrzył na Endara, czy przypadkiem już się czerwony robi, że to nie on się tak rozgadał.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

51 lat

błękitna

za Starszyzną

redaktor naczelna „Tylko Prawdy”
http://petersburg.forum.st/t1131-hekate-zakharenko#4249 http://petersburg.forum.st/t1174-wygladaj-jako-kwiat-niewinny#4587 http://petersburg.forum.st/t1175-wiedzma
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sro 29 Lis 2017, 12:06
Oskarżenia wystrzeliły w kierunku Raskolników ze wszystkich ust co najmniej jakby zgromadzeni w Komnacie Marmurowej panowie chcieli bezzwłocznie wydać na nich wyrok i zapewne jeszcze od razu go wykonać, co byłoby spektakularnym osiągnięciem, jak też najwygodniejszym rozwiązaniem problematycznej sytuacji.
Jakkolwiek niezborną i mało zuchwałą dotychczas organizacją byli Raskolnicy, rola punktu zapalnego obrad na spotkaniu Starszyzny była napisana dla nich jak na miarę. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro pomogło ją nakreślić jej dziennikarskie pióro. Na stronach „Tylko Prawdy” od miesięcy przewijały się pozornie nieznaczące straszaki, by zagnieździć w leniwych ludzkich umysłach jedną, niewielką myśl – niebezpieczeństwo czyha.
Hekate Zakharenko wstała, by także się wypowiedzieć, co uczyniła zaledwie po chwili, którą na ucichnięcie zabrały sobie szemrzące po ostatniej wypowiedzi głosy.
- Faktem jest, że wydarzenia ostatnich dni rozeszły się echem w prasie nie tylko państw Unii Słowiańskiej, ale też po całej Europie. Atencja, z jaką w mediach spotyka się sytuacja Starszyzny, kładąca nas w niedogodnym do dyskretnych działań położeniu, z pewnością nie przeszła niezauważona przez odpowiednie prikazy Ministerstwa.
Co na ten temat powie Karamazov lub młody Kuragin czający się, by zastąpić ojca na miejscu Dumy, dzielni obrońcy porządku wewnątrz państwa? Jak bardzo skłonni są dumni Nestorzy, by wyciągać ręce po pomoc jak tonący do organów ścigania innych krajów? Rosja jest w końcu największym, nawet oparłszy się wyłącznie na statystykach ludności, magicznym narodem starego kontynentu, czy nie powinna być zatem w stanie obstawić całą Europę komórkami wywiadu, który zdusiłby całą sprawę w zarodku? Wszyscy wszystkiego byli pewni. Że ktoś inny działa już na tym polu, że „formalności”, których wypełniania chcieliby oglądać wyniki to żaden problem. Kto jednak miał działać, skoro oni, obecni tutaj i pewni toczących się już działań nestorzy mówili ostatecznie decyzyjnymi głosami, a jakoś nie mogli pochwalić się niczym więcej od tego, nad czym pracowali jej mąż i syn.
Irytacja, wcześniej zaledwie muskająca drażniącymi jej spokój pazurami, niemal dorwała się aż do strun głosowych, gdy głos zabrał Matvei Onegin. Cóż to jest – dwa lata? Niektóre dzieci nie są w stanie przez ten czas nauczyć się pierwszej z podstawowych umiejętności, mowy, jakże więc wymagać, by w tak krótkim okresie nie tylko ukończyć szkolenie detektywistyczne w szeregach Białej Gwardii, ale też trafić między członków jedynej tajnej organizacji opozycyjnej i nie zostać przez nich odkrytym?
Dwadzieścia lat zajęło jej rozplanowanie drogi Kosmasa do sukcesu, który dziś osiągnął, a nawet teraz, gdy winą jednogłośnie obarczano niewłaściwych sprawców, wiele mogło jeszcze pójść nie po jej myśli.
- Niezależnie od składnego planu i żarliwych starań, jakie niewątpliwie wciąż podejmuje Biała Gwardia i Prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, potrzeba czasu, by osiągnąć cel, jaki byliście panowie łaskawi postawić przed Radą. – Zamiast rzucić się zażarcie do obrony intencji Savvasa, Hekate zabrała głos z opanowaniem. Ktoś musiał uspokoić rozemocjonowaną bandę wygodnickich, wcześniej niezmuszonych nawet do drgnięcia z niepokoju o swój własny dobrobyt. Czynne działania skupiały się w Białej Gwardii, nikt poza tym nie był do tej pory skłonny kiwnąć palcem, by zgładzić buntownicze ambicje wzrastające w kraju.
- Najgorsze jednak, co z wciąż gorejącym w sercu żalem muszę powiedzieć, i tak już się stało. Nie wolno zaś na rzecz pośpiechu ryzykować bezpieczeństwa agentów w szeregach Raskolników, czy posyłania im na pomoc niegotowych na pracę w ukryciu chętnych i zaprzepaszczenia dotychczas uzyskanych wyników. – Dopiero wybuch dał im solidną podstawę do obaw i w panice niemal, która powlekła ostatnie dni mgłą ślepoty, wszystko chcieliby załatwić od razu. Może rzeczywiście powinni zostawić na sali obrad kobiety, choć na chwilę, na przerwę na wódkę, partię wista, cokolwiek. Skoro pewnie tylko ona jedna mogła pokładać w swoim pierworodnym niezachwiane zaufanie i wiarę, że rzeczywiście nadaje się do działania…
Przyjrzała się wizerunkowi przywódcy Raskolników widniejącemu na ścianie komnaty.
- Tym, czego potrzebujemy, nie ma co do tego wątpliwości, jest nie tylko ich składanie, ale przede wszystkim sprawne wywiązywanie się z głoszonych tutaj deklaracji, za które głosem opinii publicznej pozwolę sobie wyrazić uszanowanie i wdzięczność.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw 07 Gru 2017, 22:45
Słuchanie wypowiedzi Oneginów sprawia, że w twoich żyłach buzuje cała krew. Nigdy za nimi nie przepadałeś, jedynym wyjątkiem była kiedyś Natalya, ale ona dla ciebie już nie istnieje. Nie ma jej. Wyrzuciłeś ją ze swojego życia i masz ogromną nadzieję, że więcej się nie pojawi. Nie możesz żyć nieustannie przeszłością, zwłaszcza że jesteś świadomy tego, iż w rzeczywistości niewiele czasu ci zostało. Chciałbyś, by spotkanie nadzwyczajne było pełne konstruktywnych argumentów i dobrych pomysłów prowadzących do wspólnych konkluzji, a tymczasem zalewa cię potok bzdur ze strony Oneginów – tylko Persefona, która pochodziła z rodu Zakharenko, wydawała ci się być z nich jedyną osobą godną wysłuchania. Leon był dla ciebie największą pomyłką tej dynastii, przez co nie wyobrażasz sobie, by to on w przyszłości objął władzę w Magicznym Sądzie, skoro jakimś cudem jest już obrońcą sądowym. Żałujesz tylko, że to nie jemu przypadło dziedziczenie tytułu Nestora, przynajmniej miałbyś przy okazji pewność, że doprowadziłoby wreszcie to do ich spektakularnego upadku. W końcu wy, Kuraginowie, w dalszym ciągu nie mogliście pogodzić się z tym, że niegdyś zostaliście przez Oneginów zdradzeni. Tę nienawiść wpoił ci ojciec, ale przecież nie zrobił tego bez powodu. Była ona uzasadniona historią, którą ty w dalszym ciągu zamierzałeś pielęgnować i mówić o niej głośno.
- Również chciałbym zabrać głos jako dziedzic mojego rodu, żeby wykazać swoje stanowisko – odpowiadasz z lekką impertynencją w głosie, gdyż chcesz przerwać tę farsę, którą przed chwilą zaserwowali ci Oneginowie. Patrzysz na te wszystkie twarze zgromadzone w Komnacie Marmurowej, które w tym momencie zwrócone są w twoim kierunku. – Jak najbardziej, zgadzam się, że do wszystkiego potrzeba czasu. W żadnym przypadku nie należy działać pochopnie. Jednakże nie widzę też racjonalnego powodu, by stworzyć Komisję do Zbadania Spraw Raskolników. W jakim celu? Czyżby dla własnych korzyści i próby przejęcia śledztwa nad Raskolnikami? To będzie kolejny zbyteczny wydatek i strata czasu. Chciałbym jednocześnie zasugerować, że może to najwyższa pora, by dynastie magiczne się zmobilizowały i przyczyniły się do rozwijania tego, co mamy. Poczynając od Petersburskiego Uniwersytetu Magicznego, Ministerstwa Magii czy Białej Gwardii, która powinna być dla nas najważniejsza. Po co niepotrzebnie się rozdrabniać, skoro można umocnić to, co mamy i stale podnosić kwalifikacje odpowiednich ludzi, choćby w Batalionie Specjalnym. Nie bez powodu został utworzony, prawda? Zastanawiam się, czy skupienie się na jednym czarodzieju, który bawi się z nami od miesięcy, jest teraz właściwe. Moim zdaniem nie. – To nie jest twój ostatni głos w tej dyskusji. Zamierzasz brać w niej czynny udział, w przeciwieństwie co do niektórych. Z jednej strony to lepiej, przynajmniej nie będą padały z ich ust bzdury.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

52 lata

błękitna

za Starszyzną

Nestor Zakharenko / komendant Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1105-kosmas-zakharenko#4122 http://petersburg.forum.st/t1106-kosmas-zakharenko#4152 http://petersburg.forum.st/t1108-kosmas-zakharenko#4155 http://petersburg.forum.st/t1107-zeus#9577
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie 10 Gru 2017, 17:32
- Drogi Matveiu Pribislavovichu. – Uprzejmym głosem postanowił wtrącić się w dyskusję, która rozpoczęła się pomiędzy najważniejszymi przedstawicielami dynastii magicznych. Kosmas nie zamierzał dłużej słuchać tych bzdur, które padały z jego ust. Czuł, że te pociski są bezpośrednio wymierzone w jego kierunku. Był w końcu Komendantem Białej Gwardii, który trzymał pieczę nad całym społeczeństwem magicznym, co bez wątpienia nie było łatwym zadaniem. Choć niewątpliwie kochał Persefonę i miał szacunek do jej starszego męża, to jednak niekiedy Matvei wydawał mu się być oderwany od rzeczywistości. Znał Onegina już tyle lat, lecz musiał przyznać, że drażniły go jego bezpodstawne osądy. Nie wszystko da się od razu zrobić, nie każdego złoczyńcę od razu należy postawić przed Magicznym Sądem. Biała Gwardia rządziła się innymi prawami, których Onegin zdawał się nie rozumieć. – Na początku chciałbym zaznaczyć, że ostatnie miesiące minęły nam niewątpliwie spokojnie. Jest to przede wszystkim zasługa gwardzistów, którzy dbali o bezpieczeństwo naszych obywateli na każdym kroku. Aby jednak rozwijały się nasze oddziały, potrzebne są dodatkowe fundusze, o czym słusznie wspomniał mój poprzednik, Arseniy Grigorevich, za co jestem mu wdzięczny. Biała Gwardia składa się z trzech części: Batalionu Specjalnego, Patrolu Magicznego i Kryminalno-Śledczego, z czego pierwszy oddział powstał niedawno w stosunku do reszty. Powołano go jednak nie bez przyczyny. Chciałbym przypomnieć jednocześnie o tym, że większość czarodziejów, która uciekła w 1989 z Chatangi, z powrotem tam trafiła, co jest niewątpliwym sukcesem Batalionu Specjalnego. – Tutaj zrobił krótką przerwę, rozglądając się uważnie po czarodziejach w Komnacie Marmurowej. Na moment wzrok utkwił mu na Hekate, której obecność dodawała mu otuchy. Razem byli silniejsi. On miał pod sobą armię, a ona – media.
- Do wszystkiego potrzeba czasu. Do zmodernizowania Białej Gwardii. Do przenikania w szeregi wroga. Nie bez powodu staramy się również korzystać z innych opcji, jak pozyskiwanie nowych sojuszników z innych krajów. W ostatnich tygodniach pozyskaliśmy do współpracy choćby honorowanego gwardzistę z Czech, Bohuša Krylla, Peera Lagerlöfa z Norwegii czy Hansa Beckenbauera z Niemiec. Przypominam również, że nie działamy wyłącznie na terenach Rosji, ale także w innych krajach powiązanych z Unią Słowiańską. – Nie musiał nikomu przypominać, na czym polegała współpraca krajów słowiańskich. Nie tylko na jednolitej polityce zagranicznej czy walucie, ale również na wzmocnionej gospodarce czy wspólnym bezpieczeństwie. – Oprócz kilku incydentów w zeszłym roku, które szybko zostały poskromione, dopiero wybuch dał nam solidne podstawy do niepokoju. Nie dajmy się sprowokować od razu. Oni oczekują od nas, że ich zaatakujemy i zdradzimy swoją pozycję. Musimy być od nich mądrzejsi. Raskolnicy to nie jest kilkuosobowa organizacja, którą da się od razu rozpracować, o czym świadczy projekt przenikania w szeregi wroga trwający już drugi rok. To niesamowicie trudne zadanie, stąd życie tych kilkorga naszych argentów jest dla nas bezcenne. Wielu z nich zostało zdemaskowanych, więc każda informacja z ich strony jest istotna. Gdyby nie oni, nie wiedzielibyśmy, w którym kierunku mamy szukać ich siedziby. A zamiast oczekiwać niesamowitych rezultatów, zachęcam do pomocy wszystkich zgromadzonych tutaj czarodziejów – przede wszystkim tych z Prikazu Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, jak i Prikazu Współpracy z Zagranicą. Nie pomogą nam puste obietnice, lecz konkretne działania zjednoczonej i silnej Starszyzny. – Gdyby wszyscy zgromadzeni na sali wiedzieli, że za wybuchem w Muzeum Sztuki Magicznej stoi ktoś inny niż Raskolnicy, zapewne kariera Kosmasa zakończyłaby się równie szybko co zaczęła. Oprócz jednak kilku osób, nikt nie był tego świadomy. Nie zmieniało to faktu, że rebelianci byli zagrożeniem, które jak najszybciej należało wyeliminować.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw 14 Gru 2017, 13:29
Tylko zdążył usiąść, a zaraz znów chciał wstawać. Ten wąż, żmija, ten plugawy Kuragin zabiera głos. Leon nawet na niego nie spojrzał, w ten sposób okazując dezaprobatę do tego, żeby nie mówił zaraz po nim, bo to wygląda tak, jakby co najmniej chciał się ze nim mierzyć. Ale zaczyna, a Leon tylko wywraca oczętami, mlaska niezadowolony i zaraz odpowiada, chociaż jego odpowiedź chyba została dosłyszana jedynie przez kółko wzajemnej adoracji, które tworzył wraz z Oneginami oraz wspierającymi rodami.
- A to ciekawe, że nie chcecie wy, Kuraginowie, tworzyć komisji, skoro jak wiadomo od dawna macie nieszczególnie humanitarne sposoby radzenia sobie z mugolami. Czym się różni to zagrożenie od brudnej krwi, która chce nas wszystkich się pozbyć? - I jak to powiedział, to zaraz poczuł, że jego zgromadzona tu rodzina zaraz stąd go za ucho wyprowadzi, żeby nie robił nic więcej, ale, na Welesa, żeby mu tu Kuragin mówił o podległości pod Białą Gwardię. A czy Raskolnicy ze swoją brudną krwią nie są niczym innym jak kolejnym zagrożeniem dla nas, lepiej uprzywilejowanych czarodziejów? Niestety jak się tak zaangażował, to nie usłyszał, jak wszystkim Kuragin mówi o tym, co mają robić. O, jaki mądry! Dobrze, że jeden z Dolohovów mu wszystko dokładnie streścił. Już chce znów wstawać i wołać, że to skandal, kiedy niespodziewanie łapie go za ramię wuja i każe ochłonąć. W Leonie jednak buzuje trochę krwi, bo przecież wciąż jest młody, a do tego ma problemy sam ze sobą, więc chętnie by się z kimś pobił. A pobić takiego Kuragina to przecież marzenie niemal każdego Onegina.
I tak, prawie się nie powstrzymał, ale ojciec go uspokaja na moment. Leon łypie na Arseniya spode łba, nie wierząc w jego słowa. Jedność i równość. Figa z makiem, nigdy nie będzie Kuragin równy Oneginowi. Potem nagle zaczyna mówić nowy Nestor Zahkarenko. Mówi dobrze, ale co go to właściwie obchodzi, że mają jakiegoś Czecha, Niemca czy Węgra, jeśli właściwie jedna rzecz zabolała tutaj najmocniej. Kosmas najwyraźniej postradał zmysły i zamiast wspierać swoich, czyli Oneginów, to popiera Kuragina o wspólnocie Starszyzny. Aż wstał ze zdziwienia, postanawiając zabrać znowu głos w dyskusji:
- Wspaniale mówisz, szanowny Kosmasie, ale nie zapominaj przy tym o dziedzictwie Oneginów. Nie będziemy się bratać z byle kim. Nie brataliśmy się wcześniej, to i teraz nie ma takiej potrzeby. Takimi rzeczami powinny zajmować się specjalne oddziały - jasna sprawa. Ale będzie to na naszych zasadach, albo wcale. Nie zapominajmy, że najważniejsze w takich sytuacjach są pieniądze. Żeby mieć odpowiednich pracowników, należy wnieść jednocześnie odpowiednie fundusze. Więc skoro mamy działać jednolicie, to zastanówmy się, czy wszyscy tutaj zgromadzeni mają ich wystarczającą ilość, żeby móc zabierać głos. - Leon kończy swoją wypowiedź i patrzy się wyzywająco na czarodziejów zgromadzonych w Komnacie Marmurowej. Nie przemyślał do końca swojej odpowiedzi, gdyż Oneginowie w rzeczywistości nie byli jedynym bogatym rodem w Starszyźnie, ale w tym momencie nie bardzo go to obchodziło. Przynajmniej nie będą dalej gadać farmazonów o pogodzie, tylko wyłożą wszyscy kawę na ławę i porozmawiają jak biznesmeni.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

52 lata

błękitna

za Starszyzną

naukowiec genetyk, wykładowca, pisarka
http://petersburg.forum.st/t1036-persefona-onegina-zd-zakharenko#4259 http://petersburg.forum.st/t1946-persefona-onegina-zd-zakharenko#10198 http://petersburg.forum.st/t1132-bajarz http://petersburg.forum.st/t1133-agape#4262
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Czw 14 Gru 2017, 18:26
Temperatura w Komnacie Marmurowej wzrosła. Wzajemne oskarżenia, złość krępowana latami nauki savoir-vivre, wykradająca się dyskretnie, ziejąca z pozornie beznamiętnych spojrzeń, skromnych grymasów, dyplomatycznych słów…
…albo ujawniona zupełnie, jak w przypadku Leona.
Hm.
Persefona usiadła już po zakończeniu swojej przemowy i w spokoju wysłuchała wyjaśnień. Oczywiście, że byli szpiedzy, oczywiście, że to nie było takie proste – ale wciąż fakt, że Starszyzna dała się tak zaskoczyć zamachem wydawał jej się wręcz absurdalny. W Muzeum wtedy znajdowało się tyle ważnych osobistości, jak więc to możliwe, że nikt nie zauważył niczego podejrzanego? Bomby nie da się podłożyć ot tak, to nie mogło być spontaniczne… Nie śmiała wątpić w kompetencje Kosmasa, ale to niedopatrzenie – ileż mogło kosztować Unię Słowiańską!
Dręczyła ją nieprzyjemna myśl, że coś jej umyka, że jakiegoś pytania, bardzo istotnego, bo przecież to one stanowiły klucz do wszystkich drzwi, nie zadała. Westchnąwszy cicho, sięgnęła po szklankę z wodą i spod półprzymkniętych powiek zerknęła na Matveia. Komisja. Może nie należało się rozdrabniać, ale czy w tej sprawie naprawdę nie trzeba było przeprowadzić konkretnego śledztwa? Kto zawinił, kto odwrócił wzrok – zamach należało wyjaśnić. Onegina c h c i a ł a, by go wyjaśniono: może nie będzie jej brakować ojca, ale ostatecznie był członkiem jej rodziny. Tyle świętej krwi przelanej, cóż za karygodne marnotractwo – z tego coś jeszcze można było zrobić. Prawdopodobnie, bo nigdy nie dostała do badań wymazu Eliadesa, jednak skoro nosił to samo nazwisko, a jej krew – to mogła stwierdzić z całą pewnością – miała potencjał, jego też musiała.
Bo przecież nie odziedziczyła tego po matce.
Miała ochotę wyskoczyć jeszcze ze swoimi pomysłami, ale pomyślała, pewnie słusznie, że tylko przydałyby Kuraginom powodów do wyciągniętych z kapelusza oskarżeń – tym razem o próby ograniczenia demokracji, więc język schowała za zębami. Powie o tym Matveiowi, gdy wrócą do domu – i razem, jak zawsze, coś wymyślą, żeby być o krok przed wszystkimi. O cóż innego chodziło w tym spotkaniu, jeżeli nie o zdobycie kolejnej cząstki władzy? Za rogiem wybory Dumy, gorący okres, można wywalczyć wszystko. Nawet jeżeli zwołano naradę z powodu Raskolników, zawsze kończyło się na tym samym.
Ale Persefona wciąż naiwnie, jak naiwnie, żywiła nadzieję, że skończy się na tym samym dyplomatycznie; że nie będzie dzisiaj świadkiem małych eksplozji między dynastiami; że nie odkryje niespodzianie rysy na marmurze między Zakharenkami a Oneginami, rysy powoli, powolutku rozszerzającej się i napawającej ją samą nagłym, paraliżującym przerażeniem. Chociaż z rodem jej męża szło dobić interesu, w tej jednej kwestii Matvei wykazywał się zrozumiałym z racji wspólnej historii nieprzejednaniem: jeżeli jesteś z Kuraginami, jesteś przeciwko nam. Nie mogło być już mowy o jedności.
Zaczęło się.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

52 lata

błękitna

za Starszyzną

Nestor Zakharenko / komendant Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1105-kosmas-zakharenko#4122 http://petersburg.forum.st/t1106-kosmas-zakharenko#4152 http://petersburg.forum.st/t1108-kosmas-zakharenko#4155 http://petersburg.forum.st/t1107-zeus#9577
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Sob 23 Gru 2017, 19:36
Młodość.
Ach, ta młodość. Głupia młodość. Kosmas nieszczególnie przepadał za Leonem Oneginem – nie wiedział, dlaczego, może dlatego, że sam nie wychowałby tak swoich pociech. Nigdy jednak nie okazywał swoich prawdziwych uczuć względem oneginowskiej latorośli. Kosmas został Nestorem swojego rodu i nie bez powodu chciał zmienić stare układy. Nie zamierzał iść śladami ojca. Nie zamierzał też kontynuować pomysłów Artemiusa. Był pewien, że w najbliższym czasie spółka z Oneginami, choć była tam Persefona, ulegnie pewnym znaczącym zmianom, zwłaszcza że Kosmas bez wcześniejszego zapytania zaczął układać się z ich wrogami za plecami. Jeszcze pęknięć nie było zbyt wyraźnie widać, ale istniała możliwość, że ich rody oficjalnie za bardzo się poróżnią. Wiedział jednocześnie, że Persefona nie zdradzi złotej krwi i nie wyrzeknie się swojego brata bliźniaka i pochodzenia. Gdyby tylko wiedzieli, ile zrobiła dla Zakharenków, ile pieniędzy udało jej się ukraść z rodowego skarbca… Nie byli tego w ogóle świadomi. Kosmas jednak też nie mówił Persefonie wszystkiego. Jeszcze nie teraz. Nie mógł sobie pozwolić na wyznanie okrutnej prawdy swojej siostrze, choć czuł, że nie może wiecznie kłamać jej w żywe oczy. Ale było w tej chwili na to zdecydowanie za wcześnie.
- Starszyzna to nasze wspólne dziedzictwo. – Warto je podkreślić, gdyż zdaje się, że niektórzy zgromadzeni w Komnacie Marmurowej zdążyli o nim zapomnieć. W rzeczywistości nie bardzo go interesowała Rada Czarodziejów w obecnym składzie, lecz jednocześnie Kosmas był zdania, że na ten moment nie należało jeszcze zbyt wiele zmieniać. Przynajmniej do momentu, w którym uda im się wyeliminować Raskolników, a Zakharenkom zyskać na znaczeniu w Starszyźnie. Poza tym, wystarczyło to, iż niedawno kilka rodów zdecydowało się zmienić swój status i usunąć się w cień. – Przez lata rządzona przez najważniejszych Nestorów, dotrwała aż do dnia dzisiejszego. Jeśli jednak egoistycznie liczy się wyłącznie wasze dziedzictwo, droga do podzielenia Starszyzny jest dalej wolna. Powinniśmy w tym momencie na obok odłożyć wszelkie niesnaski. – Nic szczególnie odkrywczego. One zawsze były, są i będą. Nie da się ich uniknąć. Do wszystkiego należało podchodzić spokojnie, czego Leon nie był świadomy. Był za to niedojrzały i niedoświadczony. Gdyby zestawić go bezpośrednio z jego synami – choćby Deimosem czy Savvasem, wypadał dla Kosmasa niezwykle blado. Całe szczęście, że Leon nie był dzieckiem Persefony, choć zapobiegawczo, jako Komendant Białej Gwardii, miał oczy szeroko otwarte. Dobrze więc zdawał sobie sprawę z tego, co na co dzień wyprawiał. Savvas nie raz i nie dwa zdążył go o wszystkim poinformować, nawet jeśli nie to było jego zadaniem.
- Kwestię finansów proponuję pozostawić tym, którzy najlepiej się na tym znają. To nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
– Nie jest tajemnicą, że do najlepszych bankierów należą Aristovowie i przedstawiciele Prikazu Finansów i Funduszu Wspólnego, a ci, którzy nie mają o nich pojęcia, nie powinni w tym momencie się wypowiadać. Pojęcie Kosmasa o zarządzaniu pieniędzmi było jeszcze znikome, ale wciąż się tego uczył. – Zamiast się przekrzykiwać i przerzucać oskarżeniami, proponuję odpowiedzieć sobie na jedno pytanie, co jest dla nas najważniejsze: zjednoczona Starszyzna przeciwko działaniom Raskolników czy podzielona Starszyzna, którą o wiele łatwiej będzie pokonać? – Bo przecież o to im chodzi. By dobrać się wreszcie do władzy i móc rządzić wedle własnego uznania. – Moja siostra, Persefona, wspomniała o tym, by dowiedzieć się czegoś od nich z pierwszej ręki. By nie zdradzać pozycji naszych szpiegów, może warto byłoby pomyśleć o zaaranżowaniu spotkania z nimi? – Kosmas, rozglądając się po raz ostatni podczas tej wypowiedzi po twarzach ludzi licznie zgromadzonych w Komnacie Marmurowej, skinął głową i usiadł, nie zamierzając dalej zabierać głosu. Spojrzał tylko na swoją Hekate z lekkim uśmiechem, który nagle pojawił się na jego twarzy. Cóż bez niej teraz byś zrobił, Kosmasie? Wyobrażasz sobie, że mogłoby jej zabraknąć?
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

28 lat

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / Batalion Specjalny
http://petersburg.forum.st/t617-dragan-bregovic http://petersburg.forum.st/t643-dragan-bregovic#1190 http://petersburg.forum.st/t644-dragan#1193
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie 24 Gru 2017, 01:49
Nie spodziewał się usłyszeć czegoś takiego od Kuragina. Stryjek Varvary chciał z nim o czymś porozmawiać, a Dragan był bardzo, ale to bardzo ciekaw, czego będzie dotyczyła ta rozmowa. Oby nie były to pretensje o jego zbytnią zażyłość wobec panienki Varvary? Z tego, co mu było wiadome, Varvara nie szykowała się na żadne zaręczyny. Nie było mowy o psuciu reputacji i tym podobnych przestarzałych rzeczach. To może  drobne uwagi odnośnie pracy gwardzisty? Timofeia natchnęło, żeby prawić mu kazania co powinna, a czego nie powinna robić Biała Gwardia przy tropieniu Raskolników?  Uwagi i komentarze Timofeia  z całą pewnością pomogą Gwardii zapobiec podobnej tragedii, jaka zdarzyła się przy Muzeum. Taa, jasne. Dragan skrzywił się w duchu, ale zdobył się na ten gigantyczny wysiłek, by grzecznie odpowiedzieć:
- Oczywiście, szanowny Timofeiu Iosifovichu, jestem do twojej dyspozycji.
Jeszcze trochę, a zostanie aktorem pierwszej klasy. Jak znudzi się mu praca w Gwardii, będzie występował na deskach teatru. Varvara nie miała pojęcia ile kosztowało go odgrywanie grzecznego i uległego wobec konwenansów szlachcica. Jak bardzo męczyło go podporządkowywanie się każdej zasadzie. Wzięty na smycz szakal szarpał się, wyrywał na wolność. Czysta udręka.
Nareszcie mógł pożegnać starszego czarodzieja ukłonem. Skupił swoją uwagę na dawnej znajomej:
- Wspaniale. Liczę, że poznam twoje zdanie w paru ważnych kwestiach, które, założę się, zostaną poruszone na naradzie.  Pójdziemy?
Podał Varvarze ramię na którym mogła się weprzeć i skierował się ku krzesłom. Niemalże wszystkie zostały zajęte, co świadczyło, iż wkrótce rozpocznie się oficjalna część spotkania. Bezpiecznie doprowadził Varvarę do miejsca, gdzie siedział już jej brat. Przywitał się skinieniem głowy z resztą uczestników obrady, po czym skierował się do swojego krzesła.

***

Nim cierpliwość Dragana stopniała do reszty, zjawili się szacowni członkowie Starszyzny z Grigorym Kuraginem na czele. Wierny kompan Kuragina - Aristov wygłosił parę uroczystych słów na rozpoczęcie zebrania. Dragan lekko uniósł brwi, słysząc o przekazaniu tytułu nestora Kosmasowi Zakharenko. Tak na dobrą sprawę nie było się tu czemu dziwić. Jak to głosiło pewne porzekadło: umarł król, niech żyje król. Stary nestor przeniósł się do lepszego świata i ktoś go musiał zastąpić. Biedny Komendant. Dragan nie zazdrościł mu lawiny obowiązków, które od tej pory miał wypełniać. Dowódca i Nestor rodu. Tak, można łatwo wyobrazić sobie ile przed nim pracy. Jednak Kosmas nie wyglądał na szczególnie zmartwionego czekająca go przyszłością. A może ukrył prawdziwe uczucia pod maską profesjonalizmu? Dragan przyłączył się do oklasków. Bo czemu nie wyrazić w ten sposób swojego uznania?


***

Mała uroczystość nadania tytułu nestora szybko dobiegła końca. Skupiono się na najbardziej palącym problemie, czyli ostatnich tragicznych wydarzeniach w Petersburgu.
Ród Aristovów – jak zasugerowały to magiczne media – nie ma z tym nic wspólnego.
Jasne, że nie ma. Aristovowie są zbyt wyrachowani. Do szerzenia chaosu użyliby czegoś znacznie subtelniejszego niż bomba. Prawda Nikodimie Aristov?  
Zbyt długo bagatelizowaliśmy problem, by teraz móc uczynić tak samo samo.
Zgadza się. Stanowczo zbyt długo. Przebudzenie nastąpiło dopiero, gdy doszło do wybuchu w muzeum.
Afanasiy Pajanari jest jednym ze sprawców zamachu.
Więc trzeba będzie znaleźć nie tylko jego, ale i wspólników.
Jest nas wielu, lecz wszystkie dynastie magiczne zostaną wysłuchane.
Hmm...
Przez parę minut gapił się na gębę Pajanaria, podczas gdy uczestnicy narady rzucali pierwsze uwagi oraz komentarze. W zupełności podzielał opinię nestora Oneginów. Bez względu  czy Pajanari miał czy nie miał coś wspólnego z zorganizowaniem zamachu, należało go szybko złapać i postawić przed Sądem. Z tymże... łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Wywrotowcowi dopisywało szczęście. Tyle czasu wymykał się organom ścigania. Dopisywało mu szczęście albo nadzwyczajna inteligencja pozwalała mu wymknąć się z każdej zasadzki. Być może nadeszła pora poprosić o przysługę któregoś z wiernych Bregovićom szych podziemia?
Pani Hekate, Komendant Zakharenko, dziedzic Kuraginów podkreślali konieczność sprawnego zorganizowania walki przeciwko Raskolnikom i czasu, jaki musiał upłynąć, by podjęte działania przyniosły jakiekolwiek rezultaty. Oni też mieli sporo racji.  
- Jako członek Batalionu Specjalnego Białej Gwardii chciałbym usłyszeć, w jaki sposób wyobrażasz sobie podnoszenie naszych kwalifikacji, Arseniyu Grigoriyevichu. Więcej szkoleń z zakresu metod śledczych? Więcej treningów z używania magii ofensywnej? Więcej ćwiczeń praktycznych w terenie? – W żadnym wypadku nie był złośliwy. Pytał zupełnie szczerze, kierował się ciekawością. – Podnoszenie kwalifikacji nie zmieni jednego prostego faktu. Batalion kieruje się surowymi przy przyjmowaniu nowych członków. To oznacza, że na dziesięciu kandydatów tylko trzech, a przy odrobinie szczęścia czterech dostaje się w nasze szeregi. Jak łatwo się domyśleć nie jest szczególnie liczną jednostką. Jeśli to Batalion miałby w całości zająć się walką i ściganiem Raskolników, musiałby przyjąć do siebie więcej gwardzistów. Przyjmowanie każdego, kto się zgłosi, mogłoby obniżyć wysoką skuteczność Batalionu. – Przechwalał się? Nie bardzo, raczej stwierdzał coś oczywistego. Batalion Specjalny bez wątpienia był elitarną częścią Białej Gwardii. Przyjmował najbardziej utalentowanych lub najbardziej doświadczonych gwardzistów z całej Rosji, dzięki czemu osiągał liczne sukcesy. Można jednak wyobrazić sobie, ile wysiłku musiał włożyć w naukę i samodoskonalenie się każdy czarodziej, który chciał związać swoją najbliższą przyszłość z tą organizacją.
- O ile mi wiadomo, Raskolnicy działają o wiele dłużej niż dwa lata. Z całym szacunkiem do szanownej pani Oneginy i reszty zebranych, którzy podzielają jej zdanie, Raskolnicy nie są szaleńcami. A przynajmniej nie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Jak przekonaliśmy się nie tak dawno… są zorganizowani. Zdolni do przeprowadzenia sprawnej akcji. Tak też należy ich traktować. Jako doskonale zorganizowaną grupę z własnym zapleczem materialnym, organizacyjnym i taktycznym. Nic dziwnego, że nasi ludzie muszą zachować daleko idącą ostrożność. Szpiegowanie wymaga cierpliwości i czasu. Szczególnie, gdy wchodzi się wgłąb terytorium wroga – nawiązał do rozmów o infiltracji. Zorientował się, że nieco zapędził się w swojej rozmowie, więc umilkł, zanim zaczął mówić w podobny sposób jak dziadek Bregović. To weteran wielu magicznych potyczek, jak najbardziej było warto korzystać z doświadczeń, które przekazał młodszemu pokoleniu Bregovićów, niemniej większość zebranej tutaj elity magicznego społeczeństwa mogła go nie zrozumieć.
- Pragnę ci przypomnieć, Leonie Fyodorovichu, że rodowe pieniądze, z których jesteś tak dumny, nie należą w pełni do ciebie. Zanim zabierzesz głos w tej sprawie, poproś o opinię swojego drogiego wujka, czyli Matveia Pribislavovicha. – Uśmiechnął się na ten swój bezczelny sposób do Leona. Co z tego, że nie należał do najzamożniejszej rodziny? Nie spał na pieniądzach, ale przynajmniej wiedział, co to ciężka praca. Nie bał się pobrudzić sobie rąk. Dobrze, że w tym wszystkim Komendant Zakharenko zachowywał rozsądek i usiłował uspokoić bardziej porywczych dyskutantów. Doskonale. Nie tracili czasu na jałowe dysputy, które w ogóle nie były im teraz potrzebne. – Spotkanie z Raskolnikami? Niby jak miałoby to wyglądać? – zainteresował się propozycją Kosmasa, patrząc na niego uważnie. Spotkanie z przeciwnikami wydawało się niebywale kontrowersyjnym pomysłem, żeby nie powiedzieć niemożliwym do zrealizowania. Raskolnicy nie byli głupi. Nie stawią się tak po prostu na spotkaniu z ludźmi, którzy chętnie zamknęliby ich w więzieniu. Ale może był w tym jakiś sens?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie 24 Gru 2017, 13:58
Nigdy nie będzie Kuragin równy Oneginowi. Bo przecież jesteście od nich niekwestionowanie lepsi. To wy bez dwóch zdań przyczyniliście się do założenia Starszyzny i wciąż jesteście dynastią, która nieprzerwanie trzyma w niej władzę; bo to wam udało się pokonać Agrafenę Obłąkaną i przez wieki osiągać sukcesy i władać światem czarodziejów. A nim zdradzieckim Oneginom, po bezczelnym wyswobodzeniu się z waszego jarzma, udało się dojść do tego, co teraz mają, minęło wiele lat. Czyżby sam Leon Onegin nie zdawał sobie z historii własnego rodu? Kto dla kogo służył przez wieki? Kuraginowie dla Oneginów czy może na odwrót? Czyżby nie wiedział, z jakiej krwi powstała jego dynastia? Ile prób było, by ostatecznie spróbować pogodzić zwaśnione ze sobą rodziny, a tacy wybitni głupcy jak on zawsze stawali na drodze? I nawet współczesność nie pozwoliła nigdy im dojść bezpośrednio do władzy w Starszyźnie – wszak odwieczny sojusz na linii Aristov-Kuragin był niezniszczalny, a Romanovów ostatecznie nie zastąpią. Cierpliwie słuchasz więc wciąż tych jego bzdur, które potokiem bezmyślnie płyną z ust Onegina, śmiać tylko ci się chce – od kiedy to Leon zabiera się za politykę magiczną, skoro w rzeczywistości jedyne co potrafi to picie na umór i zataczanie się na Niedźwiedzim Ryku. Cóż, chyba nie takimi wartościami powinien kierować się prawdziwy Onegin, czyż nie?
- Przykro mi, że twoje słowa niewiele wnoszą do dyskusji, Leonie Fyodorovichu. Impulsywne wiązanie kwestii mugoli ze stworzeniem Komisji do Zbadania Spraw Raskolników podyktowane są najwyraźniej nadmiarem alkoholu w pańskiej krwi spożytym przed spotkaniem, czego wszyscy byli świadkiem. A w tym przypadku mamy do czynienia z czarodziejami. – Dobrze wiesz, że na takich spotkaniach nie należy kierować się emocjami. Nie popełniłbyś tego samego błędu, co on. Ojciec nie pozwoliłby ci się wypowiadać w tak żałosny sposób. – A swoją drogą, czymże też miał być podyktowany skład waszego domniemanego tworu, skoro miałby się składać z najważniejszych mężów stanów? Obstawilibyście wyłącznie ludzi, którzy są Oneginami i waszymi najbliższymi sojusznikami? – Ty, w przeciwieństwie do niego, nie zamierzasz się przekrzykiwać i bezmyślnie szczekać jak piesek, który ma ze sobą psychiczne problemy, bo nie potrafi skonfrontować się ze swoim rywalem. Słowa o dziedzictwie wciąż wywołują w tobie salwy śmiechu, Oneginowie zachowują się, jakby byli najważniejsi na sali, co prawdą przecież nie jest. Gdyby nauczył się choćby podstawowej historii rodu, wiedziałby, że byli sługami. S ł u g a m i. Zapewne teraz to słowo nie przeszłoby mu przez gardło. Najwyraźniej im wszystkim w pozamarzały mózgi w tym Jekaterynburgu, przez co nie byli zdolni racjonalnie myśleć. Wreszcie dyskusja zaczynała nabierać kształtu, choć nie tak, jakbyś osobiście chciał.
- Czyli tylko ci, którzy mają pieniądze i popierają Oneginów mogą zabrać głos i zapewne należeć do komisji? – Lekko drga ci prawa powieka, choć wciąż nie pokazujesz po sobie, że jego prostackie zachowanie co najmniej cię irytuje. Najwyraźniej niechęć między waszymi rodami jest całkowicie uzasadniona, jednakże to przykre, że Leon nie potrafi zobaczyć nic poza czubkiem swojego krzywego nosa i myśli, że wszystko da się zrobić za pieniądze. One wiele ułatwiają, ale nie dają wszystkiego. – Z tego, co udało mi się zaobserwować, zapewne nie zdaje sobie sprawy pan z tego, że istnieje coś takiego jak Magiczny Fundusz Wspólny, do którego każda dynastia magiczna od wieków wpłaca odpowiednie datki, które później przeznaczane są na konkretne cele. Istnieje też coś takiego jak podatki. Tak dla przypomnienia. – Oneginowie przecież nie są wcale najbogatszą dynastią magiczną, jak mogło się im wydawać. Dobrze wiesz, że przed nimi w rankingu stoją Aristovowie, Kuraginowie czy choćby Karamazovowie. Na ten moment nic więcej nie dodajesz, jednak jesteś świadomy, iż to nie koniec konfrontacji, zwłaszcza że zwrócił się do ciebie Dragan. – Szanowny Draganie, myślę, że wszyscy jesteśmy świadomi tego, jak trudno dostać się do Batalionu Specjalnego. Rozwój jednak jest niezbędny, choćby przez szkolenia, czy to z zakresu metod śledczych, czy z używania magii ofensywnej, na co pozwolą wam większe fundusze. Nie należy spoczywać na laurach.
Spotkanie z Raskolnikami?
Cóż.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon 25 Gru 2017, 01:11
- Spotkanie dyplomatyczne nie jest w naszej sferze działań – rozpoczął Osip Sorokin, który przez cały ten czas przysłuchiwał się burzliwej wymianie zdań z kalkulacyjną miną, choć pod wąsem majaczył mu cień uśmiechu. Sorokinowie przez długi czas byli oszczędni w utrzymywaniu kontaktów z pozostałymi rodami, pracując przy tym powoli nad sojuszami dynastii, jednak ani on, ani żaden z jego synów nie należeli do obradowych krzykaczy. Wysłuchał wszystkich wypowiedzi i gdy przyszła jego kolej skinął głową i odchrząknął. – Ale wierzę, że przy pomocy odpowiednich osób, np. Saviela Lazareva, bylibyśmy w stanie zaplanować i zorganizować takowe. Sytuacja, z jaką przyszło się nam zmierzyć w ostatnich czasach, jest trudna i popieram Kosmasa, że podziały wewnątrz Rady Czarodzejów w niczym nam w tej chwili nie pomogą. – Tu spojrzał na Nestora Zakharenków. – Endar, jak wiadomo, jest cenionym prawnikiem. Jestem pewien, że swoją obecnością zapewni prawidłowy przebieg ewentualnych rozmów, choć musimy zachować najwyższą czujność i bezpieczeństwo. – Z dwóch synów, jakimi mógł się wciąż szczycić to młodszy, choć często pomijany przy rozmowach podczas rodzinnych spotkań, miał umysł wartki i przebiegły, byłby wartościowym członkiem próby dyplomatycznego porozumienia się z wywrotowcami. Sarnai Vankeev z kolei na te słowa przewrócił teatralnie oczami, bo – choć znając pozycję swego rodu w układach Starszyzny – wolał pozostawać biernym słuchaczem, to nie mógł już znieść takiego szarogęszenia się starego Sorokina.
- Dobrze rozumiem, Osipie Vladimirovichu, że masz osobiste pobudki, by dopatrzyć warunków spotkania z Raskolnikami. Nie wydaje ci się jednak, że twoja, a już szczególnie endarowska ocena sytuacji może nie być zupełnie obiektywna? – zagaił jadowicie Sarnai, swój wzrok kierując na znienawidzonego Nestora Sorokinów. W końcu nie może już znieść tego, jak Osip niemal na każdym kroku próbuje wykreować się na najważniejszego władcę w Starszyźnie, co przecież niekoniecznie było prawdą. – Jest za młody na taką odpowiedzialność. – Tu machnął ręką, by podkreślić swoje stanowisko. A Osip Sorokin nie mógł się nie oburzyć. – Nie sądzę, by twoja opinia była tu ważącą – uciął krótko syberyjski władca, łypiąc przy tym groźnie na Sarnaia Vankeeva, po czym dodał: – Zamiast przerzucać się uszczypliwościami, proponuję podjąć jakąś decyzję, bo z bilansu obecnych wydarzeń wszyscy zdajemy sobie sprawę. Mamy jednak wystarczające zaplecze i wykwalifikowanych czarodziejów, których obowiązkiem jest dopilnować rozbudowy i udoskonalenia Batalionu Specjalnego, a ten powinien być gotów na każdą ewentualność, jaka z przyszłego spotkania mogłaby wyniknąć. Można by je wówczas również nagłośnić, a myślę, że pani redaktor Hekate Zakharenko z pewnością by nam pomogła przy zaaranżowaniu. Magiczne media mogłyby odgrywać w tym wszystkim rolę pośrednika. – W końcu Osip zakończył swoją wypowiedź, choć nie omieszkał przy okazji oschle spojrzeć na wrogów siedzących po jego przeciwległej stronie. Nie miał jeszcze wyrobionego zdania na temat nowego Nestora i jego żony Hekate, co nie zmieniało faktu, że zasiadali na poważnych stanowiskach, które należało wykorzystać, jeśli tylko mogli być użyteczni.
Spotkanie nadzwyczajne zaczęło się rozkręcać. Zjazdy szlachciców miały to do siebie, że wielokrotnie powodowały między nimi spięcia podyktowane historycznymi zacięciami. Należało jednocześnie przyznać, że były dobrą okazją do odnawiania kontaktów czy zawierania nowych sojuszy. Ideą Rady Czarodziejów miała być jednak wspólnota. Każdy z nich rządził inną częścią Rosji lub Słowiańszczyzny, ale ostatecznie mieli być wspólnym organizmem, który będzie miał całkowitą władzę nad światem magicznym. Teraz ci rewolucjoniści chcieli naruszyć coś, co według nich już dawno przestało się sprawdzać.  Nie było jednak dalej pewności, czego od nich wymagają. Ogólnie pojęcie zmian to w tym przypadku za mało. Starszyzna jednak powoli zaczynała się budzić z letargu, w który zapadła przez ostatnie lata. Grigory Kuragin uważnie przysłuchiwał się wszystkim słowom, które padły do tej pory podczas spotkania nadzwyczajnego. Interesowały go wyłącznie konkretne pomysły, nie utarczki pomiędzy dynastiami magicznymi, które – choć były nieodłącznym elementem Starszyzny – dziś należało uspokoić. Pozwolił mówić synowi, dając mu wcześniej przyzwolenie. Wiedział, że Arseniy go nie zawiedzie; niech wprawia się w politykę magiczną, póki jeszcze może. Bo później może być za późno. A głosy między Starszyzną były różne – jedni opowiadali się za stworzeniem Komisji do Zbadania Spraw Raskolników, zwłaszcza ci zawsze przychylni Oneginom, inni za to byli za tym, by wzmocnić istniejące struktury. Grigory Kuragin wraz z Zakharem Aristovem zawsze mieli jedno zdanie – nie różnili się w kwestiach polityki. Byli następcami założycieli i nie mogli doprowadzić, by ten twór się rozpadł.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że działalność Raskolników to nie tylko dwa ostatnie lata. Od tego momentu możemy mówić o ich poczynaniach, które – o czym świadczą choćby kwietniowe wydarzenia – są podstawą do tego, aby uznać ich za wrogów Starszyzny i społeczeństwa magicznego. Nie możemy pozwolić na to, by zyskali ich zaufanie, a na tym, zdaje się, bardzo im zależy. Pochopnymi działaniami niczego nie zdziałamy, jak wspomniał Dragan Bregović, którego zdanie jako członka Batalionu Specjalnego jest bardzo ważne, to dobrze zorganizowana grupa. Z naszych informacji wynika, że ich twarzą jest Afanasiy Pajanari, ale i co do tego nie ma pewności. Mogą nas zaskoczyć, tak jak zrobili to ostatnio. Z całą pewnością będziemy musieli podnosić kwalifikacje naszych gwardzistów i przeznaczyć na nie większe niż dotychczas środki pieniężne, co należy przede wszystkim skonsultować z przedstawicielami Prikazu Finansów i Funduszu Wspólnego, a także z Bankiem Magicznym, by nie wstrząsnąć naszym budżetem i zachować balans. Do tego potrzebna jest zgoda większości i mam nadzieję, że taką uda się dzisiaj zyskać. To w tym momencie najrozsądniejszy pomysł. Jesteśmy wspólnotą i to nie podlega wątpliwościom. Przypominam jako Duma Rosji, że to wszystko, co mamy, zawdzięczamy naszym przodkom. – Końcówkę zaakcentował nieco ostrzej, by dotarło to do każdego zgromadzonego tutaj czarodzieja. Grigory Kuragin nie mógł się powstrzymać, by nie zrobić krótkiej przerwy na oddech w trakcie swojej wypowiedzią. Wymownie spojrzał na przyjaciela, który stał obok niego, po czym zaczął kontynuować:
- Choć spotkanie początkowo mogłoby się wydawać pomysłem wręcz absurdalnym i być może dlatego nie zwrócono na to uwagi na samym początku dyskusji… A co, jeśli faktycznie spróbowalibyśmy z nimi pertraktować? Oprócz kilku nazwisk wciąż nie wiadomo, z kim mamy do czynienia. A zdaje się, że kilka osób na sali zainteresowało się tym tematem, dlatego jesteśmy ciekawi, jak byście to widzieli. A może też nie? – Co o tym myślicie, szlachcice? Chcielibyście stanąć twarzą w twarz ze swoimi wrogami i zobaczyć z kim macie do czynienia, czy dalej boicie się cokolwiek zrobić? Wygodniej jest pławić się w złocie i wygrzewać się przy kominku z drogim alkoholem w ręku, ale może to najwyższa pora, by wziąć sprawy w swoje ręce i sprawdzić, kto kryje się po drugiej stronie? Czy to zwykli obywatele, którzy mają już was dość, czy ktoś zdążył was zdradzić i uformować opozycję? Tyle pytań i jeszcze mniej odpowiedzi. Kto z was będzie miał odwagę po nie sięgnąć?
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

31 lat

cień

błękitna

neutralny

zdrajca renegat
http://petersburg.forum.st/t1009-savvas-zkharenko#3365 http://petersburg.forum.st/t1011-savvas-zkharenko http://petersburg.forum.st/t1012-sava-the-savage#3416 http://petersburg.forum.st/t1010-ryszard
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon 25 Gru 2017, 16:26
Całe zebranie powoli obracało się w stronę typowego spotkania nagrzanych samców, którzy niczym pawiany wypinają się do siebie tyłkami by pokazać czyje pośladki są bardziej czerwone. Fakt, jak szybko raskolnicza iskra spowodowała ten ogień, był warty odnotowania, co sam Sava osobiście przyjął z wielkim zadowoleniem, dobrze mieć takie przybłędy pod ręką, wystarczy ich delikatnie popchnąć do przodu i szlachetni panowie i panie już gorliwie rzucą się, by jako pierwsi rzucać kamieniami w innych ludzi.
- Rozumiem, że wszyscy zgadzają się z koniecznością dofinansowania i rozbudowy odpowiednich jednostek specjalnych i prewencyjnych w Białej Gwardii - zaczął, by dopiąć swoją odpowiedzialność do końca. - Pozwolę sobie wysłać ponownie projekt udoskonaleń do zarządu Magicznego Funduszu Wspólnego i do kogokolwiek z was, kto byłby wglądem do niego zainteresowany. Gwardziści nie kwestionują konieczności pracy w najwyższym stopniu gotowości, a w niezawodny dotąd Batalion Specjalny jeszcze nie zdarzyło się nam zwątpić. Pozwolę sobie powiedzieć, że jeśli uda się nam rozwinąć to, co aktualnie prezentują sobą siły zbrojne Unii Słowiańskiej, jakimi możemy operować to ewentualny konflikt nie powinien stanowić wyzwania. - Czuł się komicznie, zagrzewając ludzi do walki z Raskolnikami, mimo to nie wypadał ze swojej dyplomatycznej roli. Jakakolwiek droga do rozbudowy Białej Gwardii ich czekała, każda miała okazać się dobra. Silne służby mundurowe to bezpieczeństwo i spokój, jakiego wymagają obywatele w zamian za zaufanie, jakim darzą radę rządzącą. Miał wrażenie, że niektórzy z obecnych bądź postradali rozum, rzucając się do wypowiedzi, bądź dali ponieść chwili, chcąc jak najbardziej zamieszać w tym bulgoczącym kotle - a nie uważał, by była to dobra taktyka do osiągnięcia konsensusu.
- Obawiam się, że bratanie się, o którym przyszło nam rozmawiać nie leży w materii, która Leonowi krąży po głowie. Rada jest siłą nie do poruszenia, co udowodniliśmy na kartach historii niejednokrotnie i każdy z nas dobrze wie, że działamy najsprawniej będąc zjednoczeni. Wielu przedstawicieli różnych rodów, Nestorowie, dziedzice, potomkowie, każdy szczycić się może wyjątkowością, która mimo, że w pojedynkę wypada blado naprzeciw zagrożeniu, z jakim przyszło nam się zmierzyć, to stojąc ramię w ramię z innymi, równymi sobie, to my jesteśmy zarówno mieczem, jak i tarczą magicznej Słowiańszczyzny i powinniśmy o tym pamiętać. - Każdy rod specjalizował się w czymś szczególnym, ale te talenty również były komplementarne. Na cóż liczykrupom Aristovom byłoby ich bogactwo, gdyby nie sojusz z Wrońskimi, gotowymi poprzeć ich każde słowo. Czy Sorokinowie, władcy Syberii, byliby w stanie utrzymać swe ziemie, gdyby nie wsparcie Karamazovów i ich magicznego talentu? Każdy ród reprezentował siłę w swojej dziedzinie i tylko razem mogli osiągnąć sukces. Sava widział siłę tylko nie w podzielonej, lecz zjednoczonej Starszyźnie.
- Zakładanie komisji wydaje mi się działaniem słusznym, choć śmiem wątpić w jego istotę. Wydział detektywistyczny Białej Gwardii pracuje nad zbadaniem schematu działań Raskolników już od dawna i tak jak wspomniał o tym mój szanowny ojciec, zatrudniamy do współpracy wiele niezwykłych postaci, mogących swoją świeżą oceną pomóc rozpracować ich struktury. Każdego zainteresowanego mogę jedynie skierować do pałacowych archiwów, by zapoznać się z dokumentacją, bo wydaje mi się, że niektórzy z was nie zdają sobie sprawy z tego z jak skomplikowanym i sprawnie działającym ruchem przychodzi nam się mierzyć. - W końcu spojrzał na starego Sorokina, milczącego do tej pory w swoim fotelu, jak zwykle przypatrującego się innym znad swojego bujnego zarostu. Sava zawsze czuł pewien dyskomfort, gdy lądowało na nim spojrzenie czarnych paciorków syberyjskiego władcy, mimo że ta jego twarz zdawała się równie zmrożona, co ich lodowe zamczysko. Spotkanie z Raskolnikami i jeszcze Sorokin popierający Kosmasa? Chciał złapać się za głowę, spojrzał jedynie na ojca. Spotkanie dyplomatyczne było niezwykle ryzykowne dla nich, Zakharenków, będących w pozycji oskarżycieli operujących winami, których ruch oporu wcale nie popełnił.
- Jeśli rzeczywiście dojdzie do skutku spotkanie dyplomatów obu stron, wciąż uważam i podkreślać będę, że nie wolno nam ufać w żadne ich słowo. Niejednokrotnie pokazali brak poszanowania struktur społecznych na jakich opiera się obecna Unia Słowiańska i jestem pewien, że wyprą się i zełgają w każdy możliwy sposób, by ugrać na tym jak najlepszą przeciw nam pozycję. - Bo przecież co, jak się wyprą tego, czego nie zrobili i wyjdzie na jaw, że cały wybuch, nad którym wszyscy teraz płaczą w żałobie, przez który zorganizowane zostały te obrady, a Kosmas został Nestorem rodu, to… nie jest tak naprawdę ich sprawka? - Popieram jednak jak najbardziej ten pomysł i służę swoją obecnością na wypadek, jeśli zdecydujecie, że jestem odpowiednim reprezentantem Rady Czarodziejów - powiedział w końcu w stronę Zakhara Aristova i Grigoriyego Kuragina, kłaniając się lekko temu drugiemu. Sava Zakharenko był przecież gotowy do każdego zadania.
Powrót do góry Go down
avatar


Ufa, Rosja

51 lat

błękitna

za Starszyzną

redaktor naczelna „Tylko Prawdy”
http://petersburg.forum.st/t1131-hekate-zakharenko#4249 http://petersburg.forum.st/t1174-wygladaj-jako-kwiat-niewinny#4587 http://petersburg.forum.st/t1175-wiedzma
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie 31 Gru 2017, 01:17
Szaleńcy. Z tym słowem należy obchodzić się nader ostrożnie. Jedni widzą oszołomów w grupie opozycjonistów, która mimo roztaczanej przez Starszyznę nad Rosją pieczy zdołała przetrwać i mieszać im szyki (nie tym razem, co prawda, ale już przedtem słyszało się o nich zbyt dużo, by ze spokojem przechodzić nad ich istnieniem do porządku dziennego). Inni zaś nie wahali się przed nazywaniem wariatami swoich – w końcu czy to nie na próby przysłonięcia łatki szaleństwa właśnie skazano cały ród Zakharenków, choć dźwigał się w tej dekadzie stopniowo na nogi i miał stać w szeregu Starszyzny coraz pewniej?
Hekate spojrzała przelotnie na Varvarę Kuraginę i innych uzdrowicieli zebranych w Komnacie Marmurowej. Skoro mieli w swoim gronie znawców organizmu ludzkiego, być może to oni powinni zająć się rozstrzyganiem o naturze szaleństwa jednych lub drugich oskarżanych o nie w równym stopniu. Politykom zostawało z kolei poradzenie sobie z kłopotem niezależnie od psychicznego zdrowia przeciwników.
- Z całą pewnością, gdyby miało do niego dojść, spotkanie z Raskolnikami nie przejdzie w magicznej prasie bez echa, mogę to zagwarantować. Dysponuję środkami, z których można w razie potrzeby skonstruować bufor łagodzący potencjalny spór na skalę kraju lub co najmniej oburzenie społeczeństwa. – Hekate zmusiła się do obdarowania uśmiechem Osipa Sorokina, który zwrócił się do niej bezpośrednio. Nestor z Syberii nie wzbudzał w niej ciepłych uczuć, by nie powiedzieć wprost, że zdawał się jej odrażający. Mówił jednak, pominąwszy wyrozumiale jego przepychanki z Sarnaiem Vankeevem, z sensem, spora część jego wypowiedzi była zgodna z myślą Zakharenków. Każdy sojusznik opowiadający się otwarcie po ich stronie w tej debacie był na wagę złota. Spojrzenie kobiety przemknęło po twarzy milczącego dotychczas Endara Sorokina. Nie tylko jego ojciec wyrażał się o prawniku pochlebnie, istotnie być może miał sobą coś do zaoferowania. Zakharenko nie mieli dotychczas sojuszników w syberyjskich rodach, a przychylność któregoś z nich zawsze byłaby dodatkowym gwarantem pozycji jej dynastii. Sorokinowie byli dodatkowo w bliskich stosunkach z Kuraginami. Gdyby tylko najmłodszy syn Osipa nie ożenił się niedawno, kto wie… może nadałby się dla którejś z jej córek. Podobne rozważania były teraz już jednak bezcelowe, Hekate skupiła się więc na dalszej części swojej wypowiedzi.
- Rozdrabnianie się na coraz to nowe rady i komisje byłoby stratą czasu, tym bardziej dotkliwą, że zajmujący się dotychczas tą sprawą Batalion Specjalny Gwardii nie dał nikomu z nas dotychczas powodów, by nie ufać ich kompetencjom. Jest to jednak wyłącznie moje zdanie, jakkolwiek będę zaszczycona, jeśli ktoś z państwa zechce je podzielić. – Zaczynało się. Jako pierwszy zrobił to – co nie było żadną niespodzianką – Leon Onegin, przy czym intencje jego wypowiedzi były wręcz nieprzyzwoicie jasne, jak na okoliczności formalnej narady; istniała także spora szansa, że pozostałe niesnaski między innymi, bardziej znaczącymi rodami dojdą do głosu i spór rozgorzeje na dobre, tym samym pozbawiając ich szansy rozwiązania problemu.
- Obawiam się, że ryzyko, o którym wspomniał Savvas jest realne i spotkanie z Raskolnikami może służyć nam jedynie za źródło informacji, do których tak czy inaczej trzeba będzie niewątpliwie odnieść się ze sporą rezerwą, a nie podstawy do wymierzania jakiejkolwiek sprawiedliwości.
Raskolnicy bez wątpienia będą gotowi przerzucać oskarżenia na stronę Starszyzny, a na infiltrację wewnątrz każdej z dynastii Hekate nie mogła pozwolić. Wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem wyjścia na jaw prawdy o zamachu.
- Uważam jednocześnie, że odpowiedni efekt wywrze na nich jeśli interes Starszyzny reprezentować będą jej przedstawiciele osobiście, nie anonimowi stróże prawa czy urzędnicy. Będzie to przejaw szacunku, którego tak zuchwale się domagają, i to przejaw, na który – odpowiednio zabezpieczywszy przedtem wybranych delegatów – z pewnością nas stać.
Usiadłszy, z trudem powstrzymała się od uściśnięcia dłoni Savy siedzącego obok. To, że zgłosił się na ochotnika do pertraktacji napełniło Hekate dumą, w jej opinii zresztą był jednym z nielicznych rozsądnych kandydatów do uczestnictwa w rozmowach z opozycją.
- By zaś zagwarantować wszystkim nam konkretne wnioski z dzisiejszej narady i powrót do domów przed świtem, proponuję przegłosowanie dwóch poruszonych przez wszystkich państwa kwestii, a mianowicie: utworzenia Komisji do spraw Raskolników i spotkanie z ich przedstawicielami. Tylko w ten sposób rozstrzygniemy sprawę jednoznacznie.
Kwestię finansowania rozwoju Batalionu Specjalnego i wszystkich innych projektów, jakie Starszyzna miałaby realizować w związku z problemem Raskolników Hekate przemilczała, uznawszy, że gburowate odzywki Leona Onegina zostały już ostatecznie zgaszone i ten nieprędko znowu się odezwie. W końcu skrytykował go otwarcie syn Dumy, a Grigory Kuragin nie strofował za to Arsenyia nawet drgnięciem brwi, które mogło zdradzić dezaprobatę. Nawet mimo braku konieczności omawiania tej sprawy, wciąż mogli się tak przekrzykiwać do białego rana. Nestorów było na sali aż jedenastu, każdemu towarzyszyły dzieci, żony, także mężowie w nielicznych przypadkach; każdy zaś pod pozorem wspólnego dobra Starszyzny chciał załatwiać własne interesy, promować dzieci, zabezpieczać bogactwa i reputacje. Nie spotykali się po raz pierwszy i choć powaga sytuacji była niebagatelna, każdy robił się coraz bardziej zmęczony.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Nie 31 Gru 2017, 12:23
Młodość to, jak wiadomo, pojęcie względne. Czy będąc osiemdziesięciolatkiem mamy nazywać się starymi tylko dlatego, że liczba na początku jest większa niż dwa? A może dlatego, że urodziliśmy się przed wynalezieniem jakiegoś przedmiotu? A młodzież, czy jest wciąż młoda, jeżeli nie mając jeszcze dowodu tożsamości, musi już gotować obiad dla całej rodziny, przewijać młodsze rodzeństwo, może spodziewać się własnego potomstwa, robić sprawunki i dbać o to, żeby w domu nie zabrakło na chleb? Czym jest młodość, a pojęcie w opozycji do niej: starość. Czym jest?A Leon czuł się już wyjątkowo dojrzały. Umiał sam podejmować decyzje w Magicznym Sądzie, nikt mu nie pakował śniadania do pracy, dobrze rozumiał przy tym, co to obowiązek, co to honor, miał swoje nawyki te lepsze, ale również te gorsze. I jakby nie patrzeć, chęć zmian była jednym z jego lepszych cech. Miał także nawyk snucia marzeń, idealizowania pewnych faktów czy idei. Był tak bardzo przekonany o tym, że jego rodzina jest najważniejszą wartością, której należy bronić - że jak mógłby zostać posądzony o bycie niedojrzałym. Już prędzej niech go nazwą wariatem, raptusem, niech zamkną go w szpitalu dla obłąkanych. Leon w końcu patrzy na swoją rodzinę, w tym na ciotkę. Czy ona na to przyzwala? Czy tak będzie teraz to wyglądało? Potem spogląda na Kosmasa, który próbował dziś grać pierwsze skrzypce.
- Akurat dla rodu Zaharenków to wyjątkowo wygodne: wydawać nie swoje pieniądze. To jedyne wyjście, kiedy jest się praktycznie na skraju bankructwa. - To było wyjątkowo śliskie i nierozsądne, wspominać o sytuacji, do której doprowadziła polityka Eliadesa, o której pewnie Leon nie wie aż tyle. Ale to miał być jedynie przytyk, polityczne zagranie mające na celu sprawdzenie wytrzymałości przedstawicieli tego rodu. Dobrze, że przynajmniej wszyscy zrozumieli, że Oneginowie nie zamierzają jeszcze mocniej zacieśniać więzów. Rada Czarodziejów, póki co, była w i tak zbyt bliskich kontaktach. A ci cali Raskolnicy - Leon nigdy nie widział ani jednego na oczy i nie wiedział cóż to za surrealistyczny wróg, na którego ma łożyć dodatkowych rubli ze skarbca Oneginów. Kuragin zaś coś gadał o alkoholu, on to tylko najwyraźniej o tym potrafił gadać, więc Leon machnął ręką, jakby słuchał jakiejś bzyczącej muchy nad głową. No i co, Arseniyu, pochwaliłeś się, że się przyglądasz zakochany Oneginowi już odkąd tylko przekroczył próg Pałacu Sprawiedliwości. Dumny z siebie teraz jesteś? Włosy już może ułożyłeś?
- Kuraginowie zrobiliby to samo - odpowiada na jego pytania, wtrącając się w słowo. Kurginowie i Oneginowie zbyt są podobni, zbyt blisko byli w przeszłości, żeby zaufać jeden drugiemu. A poza tym, mimo wszystko, mają dość podobne pomysły na działanie. Z czego wynika ta niechęć rozmawiania o tych pieniądzach, Leon dalej nie miał pojęcia, jedyne co go dotknęło to pomysł, żeby oddać Endarowi sprawę rozmawiania z Raskolnikami. Aż go skręciło w żołądku i miał ochotę znów wybuchnąć, dlatego pokręcił głową, a jeszcze potem Vankeev też nieźle skomentował, więc się już Leon nie przejmuje, że ten jego kolega z naprzeciwka będzie miał znów jakąś lepszą sprawę. I kto mu potem za nią zapłaci niby? - To może po prostu wytnijmy ich w pień. - Leon unosi ręce w górę i się załamuje. Bo już rozmowa dyplomatyczna jest krytykowana, już komisje są niepotrzebne, już każdy pomysł jaki zostanie podniesiony nie ma sensu. Dlaczego więc by się po prostu nie pozbyć tych całych Raskolników? Zatrudnić trolle, płatnych zabójców czy najemników. Jak się pośmiał tak z głupoty ludzi, to mówi, że głosuje za tym, żeby zrobić spotkanie dyplomatyczne. Bo według Leona Onegina Raskolnicy w rzeczywistości nie są aż tak wielkim zagrożeniem dla szlachciców, żeby nie mógł żyć z tym, że gdzieś istnieją.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

28 lat

błękitna

za Starszyzną

gwardzista / Batalion Specjalny
http://petersburg.forum.st/t617-dragan-bregovic http://petersburg.forum.st/t643-dragan-bregovic#1190 http://petersburg.forum.st/t644-dragan#1193
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Wto 02 Sty 2018, 00:02
Narady w Pałacu Sprawiedliwości zwykle były albo nudne, albo nieprzewidywalne. To już zależało, kto w nich uczestniczył i o czym dyskutował. Dragan wykręcał się jak tylko mógł od uczestnictwa w tych długich, nużących dysputach, z których niewiele wynikało. Sojusznicy wspierali się wzajemnie, przeciwnicy miażdżyli się argumentami. Nic nowego. W Starszyźnie zawsze były i będą różne zwalczające się stronnictwa. Aristovowie i Kuraginowie przeciw Karamazovom i Oneginom, Sorokinowie narzucający swoje zdanie Vankeevom, a bez dyplomatycznych, łagodzących spory Lazarevów podziały zaczęły być jeszcze bardziej widoczne. Zazwyczaj tak właśnie było.
Dzisiejsze spotkanie jednak zaczynało wychodzić poza standardy nudnej, przepełnionej rutyną narady. Owszem, nie obyło się bez obowiązkowych rodowych sprzeczek, jednak pojawiło się w niej coś innego, co można by nazwać powiewem świeżości. Nieprzewidywalności. Możliwe, że to wszystko było jedynie wyobrażeniem Dragana, ale powoli, stopniowo szlacheckie rodziny dochodziły do pełnego porozumienia. W każdym razie, kłócono się znacznie mniej niż zwykle.
Raskolnicy okazali się dla Starszyzny zarówno przekleństwem, jak i błogosławieństwem. Nic tak nie łączyło ludzi jak wspólny wróg. Wiele wskazywało na to, że Starszyzna zdecydowała uznać rebeliantów za poważnych przeciwników. Przynajmniej tyle wywnioskował z wypowiedzi Nestora Kuraginów. Przypomniał pozostałym o dokonaniach przodków i niezwykle cennym dziedzictwie, które pozostawili swoim potomkom. Dziedzictwie, którego wielu z nich było gotowych bronić do upadłego. Było to sprytne zagranie ze strony Ministra Magii, któremu udało mu się dodatkowo wzmocnić poczucie jedności czarodziejów.
Tym razem Dragan nie pożałował pojawienia się na naradzie.
- Niezmiernie miło mi słyszeć, że pokłada się w nas tyle wiary. Jednak Biała Gwardia to nie tylko Batalion Specjalny. Ośmielę się stwierdzić, że jej skuteczność w dużej mierze zależy także od sprawności Wydziału Patrolowego i Kryminalno-Śledczego. Mam nadzieję, że podnoszenie kwalifikacji i dodatkowe finanse, o których tu mowa, obejmą całą naszą organizację, nie tylko małą jej część – odparł, spoglądając to na starszego, to na młodszego Kuragina. Optymistycznie zakładał, że zapowiadane zmiany faktycznie miały obejmować całą Białą Gwardię, ale nie zaszkodziło powiedzieć tego głośno. Tak na wypadek, gdyby ktoś później spróbował wykręcić się ze złożonych zobowiązań. Z politykami i pieniędzmi nigdy nie wiadomo. Mimo wszystko, chłopaki będą się cieszyć. Gwardii przyda się więcej gotówki. A na tym etapie nie warto przejmować się widmem wojny, drogi Savvasie.
- Pertraktacje? Czy mam rozumieć, że Rada Czarodziejów czuje się gotowa pójść na jakieś ustępstwa wobec Raskolników? A może próbuje zrobić z nich totalnych głupców? – W głosie Dragana pobrzmiewało rozbawienie. Po tej całej przemowie o dumie i dziedzictwie, propozycja podjęcia rozmów z Raskolnikami zabrzmiała niemal absurdalnie. Raskolnicy mogli odebrać to jako wyraz słabości, bezradności Starszyzny. Jeśli mieli już negocjować, musieli spotkać się z nimi jako partnerzy. Bądź zachować pozory partnerstwa. Dlatego potrzebowali odpowiedniej taktyki. Dlatego Dragan bardzo chciał wiedzieć, co też kryło się za słowami Kuragina. – Moim zdaniem poradzimy sobie bez komisji. Przynajmniej na razie – wyraził opinię w pierwszej kwestii. Przepływ informacji pomiędzy poszczególnymi wydziałami Gwardii oraz Prikazem Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej był bardzo sprawny.
- Popieram pomysł zorganizowania spotkania z przedstawicielami Raskolników. To doskonała okazja, aby lepiej ich poznać. Nawet jeśli mieliby łgać od samego początku do końca spotkania, to również o czymś by świadczyło. Należę do stróżów prawa, jednak nie jestem chyba na tyle anonimowy, by któryś z przedstawicieli Raskolników poczuł się dotknięty moją obecnością na spotkaniu. Jestem gotów spotkać się z tymi ludźmi. Oczywiście, jeśli Rada sobie tego życzy. – Był więcej niż gotów spotkać się z Raskolnikami. Pragnął stanąć twarzą w twarz z członkami grupy, którą tyle już czasu ścigała Biała Gwardia. Bezpośrednia rozmowa mogła przynieść pewną korzyść, gdyż może właśnie dzięki temu wpadną na jakiś nowy ważny trop. Raskolnicy mieli już dużo więcej do stracenia. – Brawo. Metoda godna Mefodiya Karamazova – mruknął Dragan, słysząc propozycję Leona.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon 08 Sty 2018, 12:34
Nie dokładała swoich trzech groszy do hałasu, który prędko opanował Komnatę Marmurową. Dragan odprowadził ją nareszcie do miejsca u boku brata (ich ojciec bowiem zabrał już głos i nie dołączył do swych dzieci pełniąc, jak zwykle, obowiązki przewodniczącego obraz wraz z Aristovem), gdzie wymieniła z Arseniyem kilka porozumiewawczych spojrzeń. Pierwsze, bardzo krótkie lecz zafrasowane, gdy przyłączyli się do oklasków nagradzających objęcie stanowiska Nestora przez Kosmasa Zakharenko.
To naturalna kolej rzeczy w dynastiach magicznych, nie było na co czekać – umarł król, niech żyje król. Jeszcze przez długi czas dziedzice Odessy będą pogrążeni w żałobie, nie mogło im to jednak przeszkodzić w opracowywaniu swojego planu na rodową politykę. Każdy z synów miał z pewnością swoją własną wizję, Varvara nie miała jednak co do nich więcej pojęcia niż mogły zagwarantować jej domysły wsparte nielicznymi informacjami zasłyszanymi od Arseniya.
Skierowała wzrok na ojca opisującego dotychczasowe poczynania Raskolników. Wizerunek ich przywódcy przywołany na ścianę robił dokładnie takie wrażenie, jakie powinien mieć oszalały buntownik, wróg ludu, bezpośrednie zagrożenie dla każdego, kto stanie mu na drodze. Uciekł z Chatangi, gdzie osadzono go bez wątpienia słusznie, choć część z jego obłąkańczego wyglądu musiała więc być prawdziwa. Można jednak także spodziewać się, że pokazywanie Pajanariego w ten sposób było po trosze zabiegiem medialnym.
Wkrótce potem dyskusja rozgorzała na dobre. Varvara z wyrazem najwyższego skupienia na twarzy przysłuchiwała się, jak Zakharenko wytyka braki w Białej Gwardii (jakże inaczej prezentował i wysławiał się niż podczas niedawnego spotkania z nią, Kuragina była pod wrażeniem), prezentuje jako pierwszy jakieś rozwiązanie problemu. Wielu z mężczyzn, a także jej dawna mentorka, Persefona Onegina, także zabrało głos, licznie i głośno prezentując swoje pomysły. Ilekroć wypowiadał się Arseniy, Varvara zauważała z dumą, że mówi bardzo rozsądnie, a także z opanowaniem, którego jej dla Leona mogłoby szybko zabraknąć, ukrócił obelżywe komentarze Onegina na temat poglądów jej dynastii na ludzi niemagicznych.
Varvara mogłaby dołączyć do dyskusji, otrzymawszy już wystarczająco faktów, by naprędce uformować opinię. Byłaby ona jednak echem tego, co zdążył już powiedzieć Arseniy, kobieta nie ważyłaby się na odwodzenie jego i ojca od słów, które już padły. W jej myślach ciągle powracała posłyszana na tarasie rozmowa. Przez krótką chwilę poczuła nawet, że powinna wspomnieć o niej na forum, zaburzyć nieco tok rozumowania debatujących, wysunąć wielce ryzykowną sugestię: sprawdzić Starszyznę od wewnątrz.
Powstrzymała się jednak od zabrania głosu, wywnioskowawszy w porę, że skoro jednym z omawiających zamach na osobności był jej własny stryj, nie mogła być pewna, że Kuraginowie nie będą mieli nic do ukrycia i swoją wypowiedzią zadziałałaby ojcu na szkodę. Zamiast tego położyła więc dłoń na ręce brata rozsierdzonego głupotami wygadywanymi przez Leona Onegina, dając mu jednocześnie znać spojrzeniem, że musi mu coś powiedzieć. Jemu i ojcu. Po naradzie. Zachowując milczenie, szukała wzrokiem instrukcji postępowania u ojca. Kiedy udało jej się nawiązać z nim kontakt wzrokowy, ledwie zauważalnie uniosła brwi pytająco. W odpowiedzi otrzymała krótkie potrząśnięcie głową, zacięte usta. Nie trzeba. Poradzą sobie we dwóch z Arseniyem.
Przyjąwszy swoje zadanie milczenia do świadomości, Varvara przysłuchiwała się dalszemu tokowi dyskusji z neutralną miną. Pozostało jej tylko czekać, aż narada się skończy, być może wzorem ojca i brata podnieść rękę w odpowiednim momencie głosowania. Nic poza tym nie należało już do niej. Nie zapowiadało się bowiem, że członkowie Starszyzny mieli jeszcze poruszyć temat szalejącej w Petersburgu epidemii smoczej ospy, a jedynie w tym temacie mogłaby być autorytetem. Cóż jednak oni mogli się na tym znać? Na obradach prócz niej jedynym uzdrowicielem był jej kolega z pracy, który rozumiał sytuację, reszta byłaby skazana na uznanie ich słów za pewnik i powierzenie im rozwiązania problemu jakkolwiek chcieliby to zrobić.
Każdy arystokrata decydujący się na pracę w szpitalu musiał pozostać zorientowany w polityce choćby szczątkowo, obowiązek ten jednak nie działał, rzecz jasna, w drugą stronę. Dlatego tylko na temat Raskolników powinien mieć prawo wypowiedzieć się każdy, resztę zaś pozostawić wyłącznie specjalistom.
Powrót do góry Go down
avatar


Odessa, Ukraina

52 lata

błękitna

za Starszyzną

Nestor Zakharenko / komendant Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1105-kosmas-zakharenko#4122 http://petersburg.forum.st/t1106-kosmas-zakharenko#4152 http://petersburg.forum.st/t1108-kosmas-zakharenko#4155 http://petersburg.forum.st/t1107-zeus#9577
PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pon 08 Sty 2018, 21:31
Kosmas nie rozumiał, jak Leon Onegin, pozbawiony jakiejkolwiek ogłady, kultury osobistej i doświadczenia w polityce, w bezczelny sposób mógł robić przytyki własnej rodzinie i dziadkowi, który dopiero co zginął w tragicznym zamachu w Muzeum Sztuki Magicznej. Choć Kosmas szczerze nienawidził swojego ojca, to jeszcze bardziej nienawidził braku szacunku wobec odpowiednich osób. Coraz bardziej był zawiedziony Oneginami, jakby różnice między nimi same robiły się coraz większe. Zakharenko doskonale wiedział, że w najbliższym czasie musi ze swoją siostrą poważnie porozmawiać, by jednocześnie przypomnieć jej dobitnie, po której stronie w rzeczywistości powinna stać, mimo że dawno zmieniła nazwisko i stała się żoną Matveia Onegina. Miała jeszcze czas, by się zrehabilitować nim będzie za późno. Bo czy nie zapomniała przypadkiem o złotej krwi, którą wspólnie chcieli odzyskać? Czyż nie temu poświęciła całe swoje życie, by teraz nie bronić honoru własnej rodziny? Sam czuł przy tym, że powinien wyznać jej prawdę, ale nie mógł tego jeszcze zrobić. Było stosunkowo za wcześnie, żeby mógł ją we wszystko wtajemniczyć. Popatrzył jedynie na nią porozumiewawczym, choć stanowczym wzrokiem – przynajmniej w jednej kwestii udało im się dzisiaj zgodzić. Kosmas jednocześnie był niezwykle zadowolony z tego, że Hekate, jak i Savvas, idealnie spisali się podczas tego spotkania, popierając nie tylko jego pomysły, ale i wypowiadając się przy tym niezwykle elokwentnie i konkretnie – w przeciwieństwie do niektórych osób, które brały udział w dzisiejszym zgromadzeniu. Przytaknął tylko głową na słowa żony. Wspólnymi siłami musieli zdecydować, co będzie dalej.
- Nie komentując już niewłaściwych zaczepek względem mojego świętej pamięci ojca ze strony pewnej osoby… – Zdecydował się delikatnie skrytykować Leona Onegina przed przejściem do sedna swojej wypowiedzi. – Moi drodzy – zaczął Kosmas, pozwalając sobie na odchrząknięcie – nie przedłużając, najwyższy czas podjąć w tym momencie najważniejsze decyzje dla Starszyzny. Jak widzimy, znaczna większość jest za tym, by skupić się na rozwoju tego, co jest. Uważam tym samym, że o innych rozwiązaniach będziemy mogli porozmawiać, gdy dotychczasowe nie zdadzą swojego sprawdzianu. Chciałbym jednocześnie podziękować za ten kredyt zaufania dla Białej Gwardii. – Plan wykonany. W końcu to było dla niego szalenie ważne, by móc tym wszystkim kierować po tym, co się ostatecznie wydarzyło. Okrutna intryga, na którą wpadli z Hekate, była niezwykle niebezpieczna, jednak w tym samym momencie otworzyła im drzwi, które wcześniej były dla nich zamknięte. Miał już dość upokorzeń ze strony Eliadesa i Artemiusa, lecz one odeszły już w niepamięć. Teraz mógł skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na naprawianiu według własnego uznania tego, co doszczętnie zepsuli jego poprzednicy: poczynając od rodzinnych finansów, poglądów politycznych, a kończąc na relacjach z innymi rodami. Chciał zapewnić godną przyszłość swoim dzieciom czy też prawnukom i wierzył, że uda mu się to osiągnąć. Był w stanie wiele poświęcić dla celu.
- Możemy tylko gdybać, jak mogłoby to wyglądać, co nie zmienia faktu, że Biała Gwardia zapewni najlepsze bezpieczeństwo podczas spotkania z Raskolnikami. Nie pozwolimy na to, by cokolwiek się stało, jeśli tylko nasz plan dojdzie do skutku. Niemniej jednak jesteśmy w stanie się tego podjąć. To my podyktujemy im warunki, nie oni nam. Nie zapominajmy, że jesteśmy organem rządzącym – rzekł Kosmas, co było tym samym jego ostatnimi słowami w tej dyskusji. Choć pomysł był poniekąd absurdalny, wydawał się równocześnie najlepszy. Zakharenko osobiście by się z nimi rozprawił. W dodatku nie wypadało przecież, by jako Komendant Białej Gwardii odpuścił jakiekolwiek negocjacje z Raskolnikami. Wiedział jednocześnie, że to spotkanie nie będzie należało do najłatwiejszych. Nie zamierzał już dłużej przeciągać, ani reagować na żadne zaczepki ze strony przedstawicieli innych dynastii, którzy chcieli go wciągnąć w wir kłótni. Spotkanie nadzwyczajne wreszcie zaczęło dobiegać końca.  Nie mógł doczekać się, aż wreszcie z żoną i dziećmi wrócą do Odessy.
Zupełnie tak, jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Komnata Marmurowa   Pią 12 Sty 2018, 16:18
Każdy ze zgromadzonych tutaj czarodziejów powoli robił się zmęczony tym spotkaniem. Choć w zamyśle miało przebiegać w formie debaty pełnej konstruktywnych argumentów i dobrze przemyślanych pomysłów, to niezwykle szybko przemieniło się w farsę i utarczki między rodami, co bardzo źle w tym przypadku rokowało. Czy to właśnie tak powinno to wyglądać? Od wieków konflikty dynastii były niewątpliwie nieodłącznym elementem Starszyzny, jednak na tak szczególnych spotkaniach jak to nie ma miejsca na wyciąganie brudów. Sam Grigoriy Kuragin osobiście nie znosił wielu przedstawicieli Rady Czarodziejów, co więcej – uważał, że niektórzy z nich nawet nie powinni piastować wysokich stanowisk w Ministerstwie Magii czy w Hotynce, to jednak doskonale wiedział,  w dzisiejszym świecie mogą przetrwać tylko w takim kształcie jak teraz – inaczej czeka ich rychły koniec. Zbyt wielu mieli wspólnych wrogów, by móc sobie pozwolić na kolejny wewnętrzny rozłam spowodowany znaczącymi różnicami w poglądach i polityce. Do końca kadencji Kuraginowi pozostało już tylko kilka miesięcy, dlatego musiał zrobić wszystko, by ten okres przebiegał w spokoju. Czy byli gotowi iść na jakiekolwiek ustępstwa podczas ewentualnego spotkania z Raskolnikami? Na takie prognozy było jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Grigoriy Kuragin był jednak gotów się z nimi układać aż do czasu wyborów Dumy. Nie od dziś wiadomo, że zawsze zależało mu na tym stanowisku i nie zamierzał absolutnie nikomu go oddawać, chyba że w ostateczności swemu najbliższemu przyjacielowi, którym był Zakhar Aristov.
- Decyzje odnośnie pieniędzy pozostawmy Prikazowi Finansów i Funduszu Wspólnego – uciął Grigoriy krótko ten temat, po czym zaczął kontynuować: – Zgodnie z dzisiejszymi ustaleniami, w najbliższym czasie Starszyzna opracuje odpowiednie ustawy prawne i skieruje je do Ministerstwa Magii, by móc je jak najszybciej wdrożyć w życie. W obecnej sytuacji nie ma czasu do stracenia, a Biała Gwardia musi zacząć działać na pełnych obrotach. – Kuragin miał nadzieję, że Kosmas Zakharenko, który dopiero co debiutował na stołku głowy rodziny, wywiąże się ze swoich obietnic bez zarzutu. W końcu każdy z nich mógłby wiele stracić, gdyby niespodziewanie prawda wyszła na jaw, do czego nie mogli dopuścić. Mógł jednak spodziewać się, że po dzisiejszym spotkaniu niektórzy przeciwnicy dzisiejszych postanowień zaczną węszyć na własną rękę, co mogło pokrzyżować im plany. – Jeżeli chodzi o spotkanie z Raskolnikami, najpierw musimy wystosować oficjalną wiadomość poprzez „Tylko Prawdę”, o co proszę Hekate Zakharenko, by w stosownym czasie to uczyniła. Później będziemy mogli zacząć zbierać zainteresowanych, którzy chcieliby w tym uczestniczyć. Szanowny Draganie Bregoviću, czy mógłbym powierzyć na twoje ręce to zadanie? – Słysząc pozytywną odpowiedź ze strony przedstawiciela Batalionu Specjalnego, Grigoriy Kuragin tylko uśmiechnął się lekko i rozejrzał się po raz ostatni po Komnacie Marmurowej. Co dalej? Już kończymy, szanowni państwo, jeszcze tylko kilka słów na pożegnanie i każde z was w końcu będzie mogło stąd wyjść.
- Jak wspomniał Savvas Zakharenko, musimy być teraz szczególnie ostrożni i nie możemy wierzyć w żadne ich słowo. Kończąc, wraz z Zakharem Aristovem chcielibyśmy wszystkim podziękować za tak liczne przybycie. To są niezwykle ważne decyzje dla naszego społeczeństwa magicznego, dlatego cieszymy się, że nie jesteście obojętni na nasze wspólne problemy. – Tymi oto słowami Grigoriy Kuragin postanowił zakończyć spotkanie nadzwyczajne. Zaraz potem wolnym krokiem udał się do swojego syna Arseniya i córki Varvary, by z nimi pokrótce porozmawiać, a Zakhar Aristov z kolei wdał się w pogawędkę z Matveiem Oneginem, delikatnie na boku próbując mu wyperswadować jego pomysły. Powinien przede wszystkim zająć się utemperowaniem zachowania swojego syna Leona, który dał dzisiaj nieprawdopodobny popis błazenady. Czy właśnie tak powinna wyglądać Starszyzna w obliczu narastającego zagrożenia? Choć do tej pory Raskolnicy mogli się wydawać kimś pozornie niewidzialnym, nienamacalnym i działającym w ukryciu, to wkrótce miało to się zmienić. I co zrobicie, szlachcice, gdy staniecie twarzą w twarz ze swoimi wrogami, którzy chcą obalić wasze niesprawiedliwe rządy? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, który dziś ustaliliście, już wkrótce nastąpi ten dzień. A teraz idźcie w swoją stronę, róbcie to, co do was należy. Koniec spotkania.

wszyscy z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Komnata Marmurowa   
Powrót do góry Go down
 
Komnata Marmurowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2


Skocz do: