Навигация

Ogród Główny - Page 4
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Ogród Główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Ogród Główny   Wto 06 Mar 2018, 08:51
- Czemu nie - powiedziała przyjaźnie w duchu jednak rozważając o co może chodzić. A że u Kuraginów pieniędzy jak lodu należało się kierować dewizą jeśli nie wiesz o co chodzi, chodzi o ośmieszenie cię. A przynajmniej tak to wyglądało z logicznego punktu widzenia i dziennikarka szybko zaczęła zastanawiać się, jak się ewentualnie wykręcić z tego całego spotkania. Zamiast tego wpadło jej jednak do głowy, że może lepiej jeśli zamiast tchórzowsko uciekać postara się o zaproszenie do wspólnego stołu dla jak największej ilości członków rodziny. Im więcej tym łatwiej będzie się jej skryć i uważnie obserwować sytuację.
Gorzej, jak wszyscy się do niej przyczepią. Ale może wtedy któryś z braci pomoże jej zwiać z miejsca zdarzenia.
- Moglibyśmy zorganizować zjazd rodzinny. Ty z siostrą, ojcem, macochą i jej dziećmi, ja z rodzicami, braćmi, szwagierką, bratankami... - ależ te Kuraginy się rozmnażają! Tyle ich mnogo.
Wywyższanie się było chyba u nich rodzinną cechą. W końcu dziennikarka też nie patrzyła na mijanych, z reguły nie kojarzących jej ludzi współczującym wzrokiem, a raczej wzrokiem hieny szukającej sensacji. Taki już jej urok, że nawet z okazji największej tragedii potrafiła zrobić plotkarską rewelację, wystarczył niepozorny gest lub nieprzemyślane słowa.
Tylko prychnęła słysząc jego szept. A ty niby z jakiej okazji tu jesteś Arseniy? Żeby pocieszać wdowy i opłacać stypendia sierotkom? A może chcesz ogłosić, że na nic ta kwesta, na nic starania Kosmasa, sam opłacisz odbudowę Muzeum Sztuki Magicznej? Gana zdziwiłaby się niepomiernie, gdyby się okazało, że ktoś rzeczywiście tu przyszedł przeżywać żałobę i wspomóc ofiary. Każdy myślący człowiek będzie się spodziewał, że z kwesty zrobi się jarmark.
- Rzeczywiście, może oślepłam. Jednakże nie zaprzeczysz, że to właśnie z Zakharenko spędza dzisiejszy dzień - zaznaczyła wiedząc, że z reguły rodzeństwo trzymało się razem i spojrzała na niego z uśmiechem ciekawskiej ciotki, którą ma każdy i która wszędzie wyszukuje ukrywanej miłości. Tak naprawdę pod tym spojrzeniem chciała ukryć swą chęć objechania ich na łamach Avoski, bo czemu nie, kto jej zabroni.
- Oczywiście - rzekła nie zamierzając uczestniczyć w licytacji. Przez chwilę to rozważała, ale w sumie na co jej którakolwiek z tych rzeczy?
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Federalna Republika Jugosławii

47 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 11 Mar 2018, 22:56
Ty Gavriil lepiej uważaj. Co zrobisz, jeśli rewolucja będzie trwać i trwać, a ty dla świętego spokoju i odgrywania swojej roli będziesz musiał się jednak ożenić? Zegar tyka, tik-tak tik-tak, kiedyś termin dany od matki na spełnienie warunków dziedziczenia zacznie mijać, a ty będziesz musiał zdecydować, czy brniesz w pozory, czy się otwierasz…
Dunję pewnie można było nazwać złą matką, ale nie dało się zaprzeczyć, że się starała. Nieudolnie, nieraz źle, ale jednak w żadnym razie nie chciała źle dla swoich dzieci. W końcu czy to źle życzyć własnemu potomstwu profitów i przywilejów? Czy to grzech chcieć dobrze dla własnej rodziny? Przecież to nie tak, że tylko szukała kolejnych partii, z którymi mogłaby zeswatać swoje córki i syna. Głównie skupiała się jednak na swojej pracy, no bo po odchowaniu czwórki dzieci i śmierci męża zostało jej jednak coś innego?
Na upartego mogła hodować koty, ale to dobre dla starych panien.
Tym testamentem w tej rodzinie to chyba wszyscy się już dławili. Ale Serbka nie traciła nadziei, że ktoś go wykrztusi i będzie coś z tego miał. Ona w pewnym sensie i tak miała wrażenie, że jest jedną nogą w grobie, więc może co najwyżej podsyłać co ciekawszych kandydatów i kandydatki, a potem umierać w poczuciu niespełnionego obowiązku.
Poklepała syna pokrzepiająco po ramieniu (w miejscach publicznych nie istniało miejsce na czułość, także rodzinną) i nie mówiła już nic. Pewnie mogłaby się bardziej postarać, no ale która wysoko urodzona dama aż tak roztkliwiała się nad swoimi potomkami?
- Ten chuj mnie od niej odsunął - powiedziała po dłuższej chwili milczenia, cicho, tak, żeby usłyszał tylko Gav. Choć pozornie jej ton był spokojny ktoś wyczulony na pewno by się zorientował, że to tylko pozory. Jak wszystko w świecie wyższych sfer. - Zakharenko najwyraźniej chce zgarnąć całą chwałę dla siebie. Szkoda tylko, że nie przydziela do tej sprawy tylu ludzi, ilu się da - nie powinna o takich sprawach opowiadać na głos, ale zakładała, że własnemu dziedzicowi może zaufać.
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg, Rosja

26 lat

medium

czysta

za Raskolnikami

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1052-gavriil-yanev http://petersburg.forum.st/t1074-gavriil-yanev#3941 http://petersburg.forum.st/t1075-pan-adwokat#3942 http://petersburg.forum.st/t1073-nevra#3940
PisanieRe: Ogród Główny   Wto 13 Mar 2018, 00:00
Zdawał sobie, że granie na dwa fronty nie będzie trwało wiecznie, jednak dobrze wiedział po której stronie znajdowało się jego serce i nie będzie miał żadnego problemu z wyborem. Wstępując w szeregi raskolników dobrze wiedział, że może nawet zginąć za swoje ideały. Chociaż nie potrzebowali martwych bohaterów to wypadki chodzą po ludziach.
Prawda była taka, że Dunja zmuszała swoje dzieci, do życia jej snem. Do spełniania ambicji, których ona sama nie osiągnęła. Wywierała presję, która często była dla Gavriila nie do zniesienia, bo "chce dla ciebie jak najlepiej". Jasne. Chciała najlepiej dla dziedzictwa, wszystko kręciło się w okół tego. Czy dla niej w ogóle istniało coś takiego jak czułość rodzinna? Taa.. może trochę przesadzał, ale z kolei młodemu Yanevowi zdarzało się niemalże demonizować jego matkę, jako zło główne całego wszechświata. Cóż, może jedynie jego życia.
Ale... jak zwykle.
Życzył jej jak najgorzej z uśmiechem na ustach.
Uniósł wysoko brwi, kiedy usłyszał jak jego matka przeklina. Zazwyczaj przebierała w słowach, a tu proszę. Coś musi być na rzeczy.
- Zabrali ci sprawę? - spytał zdziwiony. Raczej jej nikt nie zabierał spraw, tylko jedna osoba w białej gwardii mogła to zrobić.
- Sądzisz, że nie przykłada się odpowiednio do tej sprawy? - spytał ciszej. Ot typowa ludzka ciekawość, nic więcej... prawda? To było dziwne, w końcu Kosmas był obecnym nestorem. Nawet jeśli zdecydował się zająć sprawą, to powinien raczej dołożyć do niej wszystkich możliwych starań, chociażby ze względu na swój własny wizerunek. To było ciekawe, z pewnością przekaże tę informację dalej. Nie wiedział na ile ona będzie przydatna, ale z pewnością będzie warta wspomnienia.
Powrót do góry Go down
avatar


Budapeszt, Węgry

32 lata

błękitna

neutralny

tropiciel
http://petersburg.forum.st/t1497-dezso-gardonyi#7726 http://petersburg.forum.st/t1628-dezso-gardonyi#7945 http://petersburg.forum.st/t1627-dezso-gardonyi#7944 http://petersburg.forum.st/t1629-dezso-gardonyi#7946
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 12:17
Licytacja zdawała się pochłaniać do reszty część elity. Ci, którym naprawdę zależało na wygranej, nie kwapili się do rozmów, uparcie i kilkukrotnie wznosili tabliczki do góry w nadziei na przebicie. Zapomniawszy o potrzebie towarzystwa, zwracali oczy ku obiektom sprzedaży. Stali jeden obok drugiego, zamknięci w jednym, tak bliskim sobie polu. Psychicznie jednak każdy z nich samotnie. W oddaleniu od drugiego. Walcząc z napływem myśli w pojedynkę. Dezso w niczym się od nich nie różnił. Z głową daleko poza obecnością ludzi i elegancką otoczką tego wydarzenia, skupiał wzrok na skrzydlatym pobratyńcu, jedynym punkcie tej „zabawy”, który wydawał mu się dostatecznie żywy i intrygujący. Na przekór sztuczności tłumu, przyziemsko naturalny. Po prostu prawdziwy. Wyrwany naturze, szukał wyjścia. Szarpał za lejce z każdym gwałtownym ruchem zebranych, nie mogąc przywyknąć do dźwięków człowieczej bytności.
Spoglądał także rozpaczliwie w wolną, a jednak niedostępną mu dziś przestrzeń. Gdzieś przy końcu na chwilę zamierał. Jakby w zmęczeniu i w strachu magazynował energię na ucieczkę.  Gdyby tylko znalazł się jeden mądry, wiedziałby, że koń ten nie powinien stać naprzeciw tłumu. A jeśli już musiał, to właśnie od niego powinna zacząć się ta sprzedaż. Z bezmyślności organizatora zwierzę zmuszone było jednak przeczekać na swą kolej aż do końca. Gardonyi widział wyraźnie, jak znany ze swej płochliwości rumak, traci spokój ducha. To nie był akt mądrości, stawiać go w tym położeniu.
Powinien trafić w dobre ręce. Skazywanie żywej istoty na łaskę losu to wyraz barbarzyństwa. Nie sądzi pani? – odezwał się do przypadkowo stojącej obok panny (Illyana), jednocześnie wznosząc tabliczkę do licytacji.

5 – granian


Ostatnio zmieniony przez Dezső Gárdonyi dnia Nie 18 Mar 2018, 12:25, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 12:17
The member 'Dezső Gárdonyi' has done the following action : Kostki


'k20' : 13
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 12:47
Nie spuszczasz wzroku ze swojego włoskiego towarzysza. Przez cena diariusza, którego chciałaś licytować wzrasta poza Twoją kontrolą. Mogłabyś podejrzewać, że ambasador Caravaggio ma problem z językową barierą, gdyby nie niezawodny rosyjski, który miałaś już okazję słyszeć. W ten sposób jedyne czym możesz go usprawiedliwić to ignorancja. Ale ta wcale nie brzmi jak kwestia oczyszczajaca, a raczej obarczająca jego osobę nietaktem, którego bardzo nie lubisz. W swojej łaskawosci postanawiasz to przemilczeć, wracając uwagą do licytowanych przedmiotów. Sfrustrowana kobieta podejmuje ponoć nieprzemyślane decyzje, dlatego z rozmachu, zamiast licytować upragniony diariusz, porywasz się również po zaklęty welin, nawet pomimo faktu, że mogłabyś mieć problemy, żeby go odczytać. Pokazujesz siłę Sorokinów i determinację, rywalizując z tymi, których pałace rozciągają się szerzej niż Twoja rodzinna posiadłość w Irkucku. W zastanowieniu śledzisz dalszy rozwój wydarzeń.
Z zamyślenia wyrywa cię czyjś głos. Nie od razu zdajesz sobie sprawę, że skierowany do ciebie. Krzyżujesz spojrzenie z autorem tych słów. Przechwytujesz przekaz i poświęconą ci uwagę bez wdzięcznosci, ale z grzecznością, uśmiechając się nawet przychylnie do nieznajomego. Te rysy, wydają ci się trochę znajome, ale tylko troszeczkę. Należą do Gardonyi? Gdybyś miała zgadywać. Dlatego przyglądasz się mu dłużej. Łapiesz sens jego wypowiedzi.
Pchana impulsem podnosisz swoją tabliczkę. Licytujesz… konia? Nie znasz się na zwierzętach, ani jego nazwa wiele ci nie mówi. Podsycona zachętą, zastanawiasz się czy jajo żar-ptaka też nie zasługuje na prawilnego właściciela? Je też próbujesz licytować.
Póki nie gasi się pewna myśl – skąd wiesz, że ty odpowiednio zaopiekujesz się jakimś zwierzęciem? Skoro nakarmienie małego liska jest szczytem Twoich mozliwości? Ta jedna chwila definiuje kolejny wybór. Gdyby jakimś cudem udało ci się coś przelicytować – przypadkowo spotkany Gardonyi się tym zaopiekuje.
Dobrze powiedziane, panie Gardnoyi — podejmujesz się próby przypisania go do rodu, prawie ze stuprocentową pewnością wiedząc, że nie mogłaś się pomylić. Nikt, jak ty, długo, nie studiował słowiańskich rodowodów.

3 – zaklęty welin
5 – granian
1 – średniowieczny diariusz
4 – skamieniałe jajo żar-ptaka
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 12:47
The member 'Illyana Sorokina' has done the following action : Kostki


'k20' : 10, 5, 7, 7
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Federalna Republika Jugosławii

47 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 16:23
Kto by się spodziewał, że matka i syn będą się tak od siebie różnić? W końcu gdy Gavriil poświęciłby się dla Raskolników Dunja nie zrobiłaby tego samego za Starszyznę, choć zależało jej, by nazwisko Anfima, jej męża dołączyło do grona najzacniejszych rodzin Unii Słowiańskiej. Choć z ich obecnej na kweście dwójki to prędzej ją czeka wypadek przy pracy...
No a z jakiej racji miała porzucać swoje ambicje? Jak bardzo ich rodzinne relacje nie zakrawałyby o patologię trzeba przyznać, że całą rodzinkę łączyło samozaparcie w dążeniu do określonych celów. Zora w końcu tylko pozornie podzielała wolę matki, Sofija cały czas poświęcała na treningi, Gorankę poniósł melanż poniosło w złą stronę, jeśli chodzi o alchemię, a sam Gav wykorzystywał swoje rodzinne koneksje, aby pomóc rewolucjonistom w obalaniu obecnego porządku. Można się spierać czy to kwestia dobrze dobranych genów, czy jednak takiego a nie innego wychowania, jednak po prawdzie wszystkich w pewien sposób łączyło docieranie do celów po trupach. I tylko czas pokaże czy któraś koncepcja na życie ma w ogóle szansę na spełnienie.
On jej nienawidził, ona dla niego pragnęła wywyższenia nazwiska i dostatniego życia. Ironia.
Zauważyła, że to go zdziwiło. Ale co mogła poradzić na to, że w tej sytuacji wściekłość brała u niej górę? Dunja nie wierzyła, że ktoś ze Starszyzny mógł zniszczyć ważne miejsce kultury i tym bardziej wkurzało ją, że Kosmas ją odsunął od tak ważnej sprawy. Tu chodziło o jak najszybsze znalezienie sprawców i dowodów, a tymczasem miała wrażenie, że w kwestii zamachu nie dzieje się nic.
- Myślisz, że inaczej miałabym czas tu przyjść? - spytała. Gdy chodziło o takie rzeczy odpuszczała sobie często spotkania z wyższymi sferami. - Mam wrażenie, że zamiast postawić całą gwardię na nogi kazał im robić to co zwykle. Za mało ludzi, za mało działań, koszmar - mówiła cicho, żeby nikt oprócz syna nie usłyszał o czym mówi. Od samego myślenia o zamachu zaczynała ją już boleć głowa.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 19:06
- Tak, możemy zrobić zjazd Kuraginów. – To przecież wcale nie najgorszy pomysł, z miłą chęcią zobaczysz wszystkich swoich krewnych, z którymi tak rzadko się widujesz. Każde spotkanie rodzinne jest okazją do tego, by pokazać się z jak najlepszej strony, ale nie należy przy tym zapominać o nieustannej uszczypliwości i rodzinnych intrygach, czyli wszystkim tym, co kochasz najbardziej podczas takich wydarzeń. – Porozmawiam o tym z ojcem w wolnej chwili. Myślę, że na pewno spodobam mu się moja propozycja. – Bo przecież nie jest ona twoja, Gano. Uśmiechasz się lekko do niej, jednocześnie wzdychając ciężko pod nosem. – Coraz gorzej z tobą, kuzynko. Zaczynam poważnie martwić się o twoje zdrowie. Chociaż zawsze z nim nie było najlepiej, jesteś przecież obstaculusem – odpowiadasz z wyraźnie słyszalnym politowaniem w głosie, teatralnie wywracając oczami. Zgrywanie ulubionego kuzynostwa na oczach zgromadzonej szlachty jest dla ciebie nie lada rozgrywką. Dobrze wiesz, jak to musi wyglądać – pozornie wyglądacie na zgraną parą, a na boku szukacie pierwszej lepszej okazji, by móc sobie dogryźć. Nieważne, czy to słownie, czy w inny sposób. Gana miała małą przewagę, pracując w plotkarskiej „Avosce”, jednak osobiście nie odważyłaby się napisać czegoś na twój temat, wiedząc, że zapewne będzie musiała liczyć się na konfrontację z Grigorym.
- Ach, tak. Z Zakharenko – przytakujesz w międzyczasie, zerkając z ciekawością  na swoją starszą siostrę. – Pomagała przy kweście – tłumaczysz szybko, choć zdajesz sobie sprawę z tego, że to jedno kłamstwo. Wciąż nie wiesz, co się dzieje, w ogóle nie podoba ci się ta sytuacja, jak i niecodzienne zachowanie Varvary, co nie zmienia faktu, iż nie zamierzasz tego w żaden sposób sygnalizować swojej kuzynce. – Widzę, że nie będziesz dzisiaj licytować, więc patrz i ucz się ode mnie, jak to się robi – dodajesz po pierwszej części walki o przedmioty wystawione na licytacje, nie chcąc przepuścić takiej okazji. Cały czas walczysz o średniowieczny diariusz, choć nie obraziłbyś się, gdyby nie zasady akcji charytatywnej, byś mógł zdobyć wszystko. Jesteś przecież zachłanny, lubisz kolekcjonować unikatowe przedmioty, a taka okazja nie zdarza się często. Podbijanie kwot nie jest dla ciebie żadnym problemem, robisz to niemal automatycznie, zauważając przy okazji, jak wiele osób w międzyczasie zdążyło odpaść z gry. Wcale nie jest ci przykro, że nie mają tylu pieniędzy, co ty. A teraz zostało już tylko kilku przeciwników, których jak najszybciej należało wyeliminować z licytacji. Całe szczęście, miałeś przewagę w postaci Varvary – swoim rusałczym urokiem skutecznie mogłaby się ich pozbyć.
- Średniowieczny diariusz jest mój – mówisz bardziej do siebie niż do Gany, w dalszym ciągu nie odpuszczając sobie licytowania rzadkich przedmiotów, choć teraz skupiając się wyłącznie na jednym z nich. Twój największy konkurent wyraźnie też nie zamierzał spasować, jednak byłeś przekonany, że nikt ze zgromadzonych tutaj czarodziejów nie jest w stanie mierzyć się z nieprawdopodobnym bogactwem dynastii Kuraginów. Czy w magicznej Rosji mógł być ktoś bogatszy od was? Śmiesz w to otwarcie wątpić, dlatego dalej uparcie podbijasz cenę średniowiecznego diariusza, gdyż pojedynek zbliżał się ku końcowi. Nie wyobrażasz sobie, byś mógł tego dzisiaj nie wygrać. Nie wyjdziesz stąd z pustymi rękoma.

1 – średniowieczny diariusz
2 – fibula Piotra Wielkiego
3 – zaklęty welin


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Nie 18 Mar 2018, 19:13, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ogród Główny   Nie 18 Mar 2018, 19:06
The member 'Arseniy Kuragin' has done the following action : Kostki


'k20' : 10, 13, 4
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg, Rosja

26 lat

medium

czysta

za Raskolnikami

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1052-gavriil-yanev http://petersburg.forum.st/t1074-gavriil-yanev#3941 http://petersburg.forum.st/t1075-pan-adwokat#3942 http://petersburg.forum.st/t1073-nevra#3940
PisanieRe: Ogród Główny   Wto 20 Mar 2018, 16:57
Zobaczymy jeszcze kto po czyich trupach będzie chodził. W końcu nie wszystkie ambicje mogą się spełnić w rodzinie, bo niestety się wzajemnie wykluczały. Głównie pragnienia Dunji z pragnieniami jej dzieci. W końcu ona chciała jak najlepiej dla swoich dzieci, a jednocześnie tworzyła bolesną klatkę, w której nie było miejsca na zaczerpnięcie powietrza. Goranka postanowiła z niej bezceremonialnie uciec, Gav i Zora udawali, Sofija jak na razie próbowała trochę tego i trochę tego, nie wiedząc dokładnie co ma zrobić. Zdecydowanie nie pozwoli Sofce zatonąć w tym wszystkim, w końcu zawsze czuł się w obowiązku, by dbać o swoje siostry. Skoro ich własna matka liczyła się tylko z jej własnym szczęściem.
- To sprawa bezpieczeństwa narodowego... wszyscy powinni być postawieni na nogi. - Gavriil poparł słowa matki. Nawet jakby nie był raskolnikiem... to tym bardziej wszyscy powinni być postawieni na równe nogi, by dokładnie przebadać te sprawę. Spojrzał przelotnie na członków rodu Zakharenko, którzy gdzieś kręcili się w tłumie. To było dziwne, Kosmasowi powinno chyba najbardziej zależeć na rozwiązaniu tej sprawy w należyty sposób... chyba że nie chciał, by ta sprawa została rozwiązana. W końcu stanowisko Nestora przygarnął bezzwłocznie. Niby taka kolej rzeczy... no ale no. Okoliczności miał zadziwiająco sprzyjające. A najlepiej zwalić winę na raskolników. Może jeszcze obarczą ich winą za słabe plony w tym roku i za suszę?
- Myślałaś o złożeniu jakieś skargi do wyższych komisji? - spytał, unosząc delikatnie brew. - Jeśli... go... cechuje opieszałość, to cóż. Ta sprawa jest naprawdę ważna, nie może być traktowana jak zwykłe morderstwo. - Kosmas może był najważniejszą osobą w białej gwardii, jednak nie był najważniejszą osobą w całej starszyźnie. Wiadomo, w starszyźnie każdy miał powiązania z każdym, pieniądze przechodziły pod stołem i w ogóle... ale przecież on oficjalnie się w to nie mieszał, a wplątanie matki w jakieś kłopoty zawsze brzmiało jak dobry plan. Kosmas nie był najważniejszą jednostką w ich społeczeństwie, tylko tego brakowało by został Dumą.
Powrót do góry Go down
avatar


Syrakuzy, Włochy

33 lata

błękitna

neutralny

czytam wasz los z gwiazd, kart i dłoni, odprawiam rytuały, widzę duchy, jestem pewnie najlepiej znaną ci wdową w Rosji
http://petersburg.forum.st/t914-hersilia-lavinia-sorokina-zd-caravaggio#2831 http://petersburg.forum.st/t918-hersilia-l-sorokina-caravaggio#2892 http://petersburg.forum.st/t919-wdowa-po-tym-sorokinie#2893 http://petersburg.forum.st/t920-caesar-golab-i#2894
PisanieRe: Ogród Główny   Sro 21 Mar 2018, 18:49
Wino i my dwie; przepis na wieczór idealny, gdy na języku zalegają słowa, których nie wolno wypowiedzieć w otulonym zapachem drogich pachnideł tłumie z obawy o podsłuchanie. Arystokracja niewielkie ma pojęcie o prywatności, świat celebrytów, z którym wyższe sfery są nierozerwalnie związane, jeszcze mniej, lecz mimo to wolałabym nie wybebeszać swoich uczuć przed publiką. Nie lubię czytać tandetnych interpretacji swoich słów, wypowiedzianych w złudzeniu tajemnicy, na łamach gazet. Nie wszystko jest do wystawienia na widok całej Rosji. Na pewno nie ta mieszanka zawodu, złości, urazy – i smutku? Nie relacje w rodzinie Sorokinów, te prawdziwe, gdy zamykają się w swoich zimnych włościach, gdzie nie może dosięgnąć ich niczyi wzrok. Nie mój stosunek do któregokolwiek z nich: do Endara, Adeli, do Nikolaia, Jasnej, Illyany, Osipa czy wreszcie do Tommaso. O niektórych sprawach wiedzieć powinna tylko Filippa; czasem, jeżeli poczuję się dość pewnie, Igor albo Natalia. Ale nikt więcej. Towarzystwo, przed którym odkrywam się tak naprawdę, obnażam z myśli, sekretów i najgłębszych uczuć, nie może być zbyt liczne.
Zgadzam się na propozycję Filippy skinięciem głową i nie wracam już do tematu. Nie dlatego, że dołącza do nas drugi Karamazov, zwyczajnie nie mam nic do dodania.
Udaję, że nie zauważam drapieżnego spojrzenia brata mojej przyjaciółki – brata, pamiętasz? – gdy już przebija się do nas przez tłum i nieomal bezczelnie mierzy mnie wzrokiem, ale jestem doskonale świadoma znaczenia iskier w jego oczach, nieznacznego ściągnięcia brwi, małej zmarszczki w kąciku ust.
Podoba mi się to.
Alessio — tak włoskie, brzmi bardzo melodyjnie; łagodniej niż rosyjskie, bezkompromisowe „Aleksei”. Pozwalam sobie przyjrzeć się mężczyźnie w garniturze: pewnej linii ramion, zmierzwionym nieco włosom, idealnie zawiązanemu krawatowi. Wygląda w jakiś sposób nonszalancko pomimo – podejrzewam – działania Filippy, by prezentował się nienagannie. To ciekawe (on jest ciekawy).
Obserwuję w milczeniu, jak rodzeństwo licytuje i uparcie nie włączam się do zabawy.
Włoszki mają swoje humory – tym mogłabym się usprawiedliwić, gdyby ktoś mnie o powody mojego braku entuzjazmu zapytał. Ale na szczęście nikt nie pyta. Mogę w spokoju sączyć wino i patrzeć.
Odzywam się dopiero, gdy odgłosy kroków rusałki giną w szumie rozmów i zagłusza je stukanie młotka.
To, że nie lubicie przegrywać… To rodzinne — stwierdzam leniwie, kołysząc smętną resztkę alkoholu w kieliszku; mrużę oczy i uśmiecham się do mojego towarzysza. — Z braku swojej Sorokiny, może ze mną napijesz się za powodzenie kwesty? Szczytny cel, sam słyszałeś.
Przechylam szkło. Po winie nie ma już śladu. Rzucam przeciągłe spojrzenie Alessio i odwracam się w stronę stołu z trunkami.
W tym tempie do wieczora będę zalana, ale Bachus mi świadkiem – na trzeźwo nie zniosę.

sorki, wyszłam z wprawy
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Ogród Główny   Sob 24 Mar 2018, 19:53
Zjazd Kuraginów. O Białobogu, o Perunie, o Welesie, powstrzymaj to szaleństwo, przecież my się wszyscy pozagryzamy! Oczyma wyobraźni już widziała to zadowolenie wuja na jej widok, jego nową żonę, która samym istnieniem irytowała Arseniya, Efima, który - jeśli zdąży wcześniej wrócić, bo coś długo się nie odzywał... - pewnie będzie rozmawiać ze wszystkimi o problemach trzeciego świata, kiedy Lotta obok będzie miała mu za złe, że nie zajmuje się dziećmi...
Jakim cudem bogowie pozwolili, by Kuraginowie poszli w stronę wzajemnej nienawiści nie miała bladego pojęcia i chyba nawet wiedzieć nie chciała. Nawet by się z tego w sumie cieszyła, ale wiedziała, że jeśli chodzi o wzajemne dogryzanie sobie łatwo może stać się pierwszą osobą, do której ktoś będzie miał wąty.
- Miło wiedzieć, że doceniasz mój wkład w ten pomysł kuzynie - odparła z przekąsem. - Widać, jak bardzo możemy na siebie liczyć jako rodzina.
Na wypadek wyciągnęła chusteczkę i przed przechodzącymi osobami udała zapłakaną ocierając sobie kąciki oczu. Odezwała się w momencie, gdy mogli ją dobrze usłyszeć. Podejrzewała, że nie powinna, ale czemu by nie spróbować trochę zdyskredytować kochanego inaczej kuzyna? W końcu mógł nie zaczynać tematu jej genetyki. I to publicznie.
- Po prostu jestem w żałobie, Arseniy. Może nie zdajesz sobie sprawy, ale w takich momentach człowiek jest z reguły zdekoncentrowany - zmuszenie się do słabego płaczu nie było trudne, kiedy jako detektyw czasem musiała zagrać niewiastę w nagłej potrzebie. Z zadowoleniem zauważyła, że co niektórzy złapali się na jej sztuczkę i spojrzeli na syna Dumy z jakąś naganą.
- Jak nie w Hotynce przy chorych to na kweście przy ofiarach. Biedactwo. Nic dziwnego, że ma prawie trzydziestkę, a nosi w dalszym ciągu to samo nazwisko, jak tyle czasu poświęca dla innych - powiedziała, gdy akurat nikogo w okolicy nie było. Może nie pozwoliłaby sobie na taki tekst, gdyby była całkiem zdrowa i szykowana do jakiegoś mariażu wręcz politycznego, ale łudzenie się, że z jej genetyką ma jakieś większe szanse na "dobre małżeństwo" byłoby szaleństwem. I to pomimo bliskiego pokrewieństwa z samym nestorem rodu. Dlatego póki co spełniała się w roli cioci i na ścieżce kariery nie narzekając w sumie.
W międzyczasie obmyślała czy woli opisać anonimowo Varvarę jako osóbkę, która jako stara panna poluje na przyszłego nestora rodu czy też pomyśleć nad czymś bardziej podłym...
- Skoro chcesz mi pokazać jak to się robi chętnie popatrzę. Trzymam kciuki - powiedziała szczerze licząc na jego przegraną, a przynajmniej nie wygranie diariusza. Co jak co ale krótki artykulik o tym, jak Arseniy Kuragin nic nie wygrał na kweście raczej by przeszedł przez swoistą, rodzinną cenzurę.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Federalna Republika Jugosławii

47 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Ogród Główny   Nie 25 Mar 2018, 11:12
Aż dziw, że przy tak wielkim konflikcie interesów rodzina trzymała się jeszcze w całości. W końcu niecodziennie się zdarzało, aby w jednej i tej samej rodzinie każdy zasadniczo dążył do czegoś innego nie bacząc na resztę. Wiadomo, niektórzy się wspierali, ale jednak ciężko było mówić o wzajemnej neutralności czy pokoju.
- Też tak myślę. Ale niektórym nie wytłumaczysz - kto wie, może Kosmas zbyt się zatracił w byciu nestorem, a może chciał koniec końców całą winę zwalić na nią, aby się jej pozbyć raz a dobrze z Białej Gwardii? Nie zdziwiłoby jej to, w końcu nie od dziś wiadomo, że za sobą nie przepadają. Na wypadek chyba powinna poszukać haczyków na nowego nestora Zakharenków, gdyby chciał coś na niej wymusić zawsze będzie mogła w takiej sytuacji kontratakować...
Albo może sama powinna znaleźć sprawcę czy sprawców. Fakt, nie powinna, ale podejrzewała, że mogłaby nieźle zostać wynagrodzona za to w Ministerstwie, a przy okazji utrzeć niektórym nosa.
- Nie ma sensu. Jeśli nie będzie efektów pewnie za jakiś czas każą mu się z tego wytłumaczyć. Zresztą... do taki spraw lepiej mieć twarde dowody - wiedziała, że niższa pozycja i płeć mogą sprawić, że nikt jej nie posłucha. Trochę żałosne. Skoro jednak i tak kusiło ją żeby samej zainteresować się kwestią zamachu... Gavriilowi wolała o tym już nie mówić, jakby wyszło na jaw, że nie poinformował o jej potencjalnej samowolce mógłby mieć kłopoty.
- Chciałabym niedługo zrobić zjazd rodzinny. Kiedy masz luźniejszy okres? - spytała. Dawno nie siedzieli razem przy wspólnym stole. A ostatnimi czasy Yaneva zdążyła się stęsknić nawet za Goranką.
Powrót do góry Go down
avatar

Petersburg, Rosja

26 lat

medium

czysta

za Raskolnikami

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1052-gavriil-yanev http://petersburg.forum.st/t1074-gavriil-yanev#3941 http://petersburg.forum.st/t1075-pan-adwokat#3942 http://petersburg.forum.st/t1073-nevra#3940
PisanieRe: Ogród Główny   Wto 27 Mar 2018, 23:25
Nie żeby Gav chciał jakoś wesprzeć matkę dlatego, że była jego matką... ale jeśli chodziłoby o uwalenie kogoś ze starszyzny, to jednak nawet do Dunji byłby się w stanie przekonać! To magiczne, jak wspólni wrogowie potrafią łączyć ludzi.
- Wiesz mamo... zawsze lepiej jest mieć jakieś dowody w pogotowiu. - jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony. Zawsze warto było mieć jakiegoś asa w rękawie, to już dawno się tego nauczył, jeszcze na studiach jak się szkolił na prawnika. Uśmiechnął się delikatnie, patrzą na matkę. Co jak co, ale oboje potrafili być przebiegli, jeśli oczywiście sytuacja tego wymagała (a kiedy nie wymaga?). Westchnął ciężko, słysząc o potencjalnym spotkaniu rodzinnym, oczywiście. Wiedział, że nie ucieknie od tego, nie ważne jak bardzo by chciał. Musiał zebrać resztki sił w sobie, by jeszcze dłużej grać kochającego mamusię synka. Ugh. Kurwicy od tego można było dostać.
- Cóż... mam teraz jedną rozprawę w następnym tygodniu, potem powinno być trochę luźniej. Do kolejnej rozprawy.  - odparł, wzruszając obojętnie ramionami. Zastanawiał się czy tym razem też uda mu się wywinąć, czy jednak w końcu nadejdzie dzień sądu i będzie musiał się stawić w dworku Yanevów.  Rozejrzał się chwilę po tłumie, licytacja trwała w najlepsze.
- Wybacz matko, zobaczymy się później. Muszę jeszcze porozmawiać z paroma osobami. - odparł z ciepłym uśmiechem na ustach i ucałował matkę w policzek na pożegnanie, by następnie odejść i zniknąć gdzieś w tłumie, miał jej dosyć do następnego spotkania. Nie żeby wtedy będzie chciał ją widzieć. Po prostu nie mógł się doczekać tego spotkania, no po prostu nie mógł. Już by wolał siedzieć i przeglądać papiery. Z tego co widział, jego matkę też po chwili gdzieś wcięło.

/zt dla Gava i Dunji
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Ogród Główny   Wto 10 Kwi 2018, 14:38
Dezso, choć trochę bardziel gadatliwy niż włoski ambasador, z którym tu przyszłaś, wydaje się jednak podobnie milczącym towarzyszem. Skupia się na licytacji, na losie biednych stworzeń, Kolejny mężczyzna z pasją. Nie potrafisz na niego patrzeć. Nie wiesz dlaczego, ale ostatnio ten błysk zachwytu Cię drażni. Dlatego zajmujesz bezpieczną pozycję. Uciekasz we własne milczenie. Ponoć, w przypadku kobiet, za taką ciszę można je ozłocić. Chociaż wydaje Ci się, że ideę tą wymyślił ktoś, kto chciał odebrać wam głos i upewnić się, że kultura nie ruszy do przodu i nie pozwoli wam powiedzieć więcej niż mężczyźni. Na wypadek, gdybyście miały coś mądrzejszego do powiedzenia. Mimo wszystko, tym razem milczenie Cię nie drażni. Zawsze byłaś raczej kimś zdecydowanym za myślą niż za słowem. Pogrążasz się więc we własnym umyśle. Sięgasz czarnych, mrocznych zakamarków, przez które czujesz się nieco przytłoczona gęstym towarzystwem szlachciców wokół siebie. Choć twarzą nie wyrażasz dyskomfortu, bardzo dobrze wiesz, ze jesteś lepszą aktorką niż większość mogłaby się spodziewać. Wyrażasz zainteresowanie dalszym ciągiem licytacji, choć ta nie wydaje Ci się już w żaden sposób absorbująca. Odkąd pan Gardonyi nie wyraża już głośno swoich ideologii, nie ma nic ciekawego, co przyciąga Twoją uwagę. Nawet średniowieczny diariusz, czy zaklęty wolin nie interesują Cię już tak jak wcześniej, odkąd wiesz, w czyje ręce mogą trafić. Pozostajesz cicha, spokojna, wyczekująca końca aukcji. Tak abyś mogła niepostrzeżenie ją opuścić. Zahaczyć jeszcze niechętnie o loterię na błoniach i opuścić całą tę farsę. Kwestę, będącą niczym więcej niż nietrafioną celebracją śmierci inteligencji czarodziejskiej. Tej dosłownej i w przenośni.

Dużo się nie pomyliłaś. Według Twoich przewidywań, główne wygrane trafiły w ręce "Aristova, Karamazova, Kuragina czy innego Onegina". Zakharenko, Karamazova, Aristov, Karamazov, Kuragin. Trudno powiedzieć, czy w tym momencie przemawia przez Ciebie zazdrość, kiedy patrzysz jak kolejno wynoszą z licytacji swoje artefakty. W jakiś sposób nieprzenikniona aura tych przedmiotów Cię pociąga. Być może chciałabyś zgłębić naturę jednego z nich, ale czy za to oddałabyś swoją godność? Dobre imię władców Syberii — Sorokinów?
Decydujesz, że ostatecznie większość z przedstawiecieli wygranych w kweście rodów, to przyjaciele Twojej rodziny. Być może niedługo złożysz wizytę Alekseyowi Karamazovi, Arseniyowi Kuraginowi, Filipie Karamazovej, Igorowi Aristovovi czy Savvasowi Zakharenko. Jeszcze nie wiesz, że Alekseiowi niedługo podpadniesz na spotkaniu z Raskolnikami, Arseniya zbesztasz za debatę szlachecką, Filipy nie będzie dane Ci spotkać, Aristova – spotkasz, ale w niesprzyjajacych sympatii okolicznościach. Savvasa mogłabyś odwiedzić, ale po czasie stwierdzisz, ze jajo żar-ptaka akurat Cię nie intryguje.
Tyle w temacie.


Ostatnio zmieniony przez Illyana Sorokina dnia Pon 16 Kwi 2018, 22:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Ogród Główny   Pon 16 Kwi 2018, 21:53
Patrząc na ilość licytujących czarodziejów, kwesta charytatywna okazała się dziś wielkim sukcesem, a ilość zebranych pieniędzy z pewnością przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów, którzy starali się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Czy naprawdę jest się jednak czemu dziwić, skoro w licytacji o te wartościowe i drogocenne przedmioty brały udział przede wszystkim najbogatsze dynastie Unii Słowiańskiej? Zakharenkowie postarali się również o to, by w zagranicznych mediach magicznych pojawiły się liczne wzmianki o tym wydarzeniu, co miało przy okazji przyciągnąć inwestorów spoza Słowiańszczyzny, która w tych niezwykle trudnych czasach potrzebowała przychylności i wsparcia Zachodu w stosunku do polityki prowadzonej przez Starszyzny. Sam kwietniowy zamach w Muzeum Sztuki Magicznej stał się też przykrym tłem dla niesnasek rodowych, pozornych sympatii i antypatii, małych utarczek, zawierania znajomości i interesów, a zarazem był doskonałym pretekstem do pokazania się od jak najlepszej strony, co niewątpliwie starała się zrobić rodzina poszkodowanych Zakharenków, która w ostatnich miesiącach straciła nie tylko Nestora, ale i jego przyszłego następcę. Niemniej jednak Kosmas Zakharenko mógł poczuć się zadowolony, widząc sukces swojego przedsięwzięcia – tym bardziej, że wszystkie unikatowe artefakty i dumnie prezentujący się granian zostały zlicytowane, co tylko pokazuje, jak trafnie dobrano na najważniejsze wydarzenie tego miesiąca. Nawet ci mniej zamożni mieli szansę zdobyć też coś cennego dla siebie, biorąc udział w Kole Lela i Polela.
Wygrane przedmioty powoli zaczynały być wydawane zwycięzcom. Na samej scenie pojawił się Kosmas wraz ze swoją żoną Hekate, by w towarzystwie konferansjera, który prowadził dzisiejszą kwestę charytatywną, zaprosić nowych właścicieli wylicytowanych artefaktów. Pierwszą z osób był Savvas Zakharenko – jako najstarszy syn organizatora wszedł na podium razem ze swoją ukochaną Varvarą, by odebrać skamieniałe jajo żar-ptaka. Choć walka była niezwykle długa i zacięta, to opłacało się – młodemu i ambitnemu detektywowi udało się osiągnąć cel i od dziś to do niego właśnie należy ten unikat. W drugiej kolejności na scenie pojawiła się piękna i czarująca Filipa Karamazova, która wygrała graniana – mimo że w rzeczywistości niewiele brakowało, by tę zdobycz ze stajni Vasilchenko zgarnął ktoś inny z jej konkurentów, jednak w ostatnim momencie udało jej się znacząco przebić kwotę. Czyżby to za sprawą rusałczych genów? Fibula Piotra Wielkiego z kolei stała się własnością Igora Aristova. Początkowo jego największymi rywalami byli dwaj bracia z rodu spokrewnionego z Wrońskimi, zapaleni archeolodzy i historycy z Warszawy, którzy nie mogli przepuścić takiej okazji, lecz ostatecznie nic nie mogło równać się bogactwu dynastii z Petersburga. Podobnie sytuacja miała się ze średniowiecznym diariuszem, który powędrował do Arseniya Kuragina, syna Dumy Rosji. O zaklęty welin toczyła się wyjątkowo zażarta walka, jednak w końcu udało się wyłonić zwycięzcę, którym został Aleksei Karamazov, wspierany przez swojego ojca. Jak widać, oboje chcieli, by welin został w ich rodzinie.
Oficjalna część kwesty charytatywnej w Pałacu Sprawiedliwości zmierzała ku końcowi – zwycięzcy podpisali czeki magiczne, gdyż został ustalony wymóg opłacenia wygranego unikatu z góry, co jednocześnie czyniło ich oficjalnie właścicielami przedmiotów. W końcu poszkodowani potrzebowali jak najszybszej pomocy, choć niektórzy po cichu krytykowali to, że kwesta charytatywna została zorganizowana tak późno. Dziennikarze z kolei w dalszym ciągu mieli ręce pełne roboty. Oprócz pamiątkowych zdjęć, które zostały zrobione przy odbiorze nagród, przeprowadzono także krótkie wywiady. Po licytacjach atmosfera w Ogrodzie Głównym nieco się rozluźniła, uczestnicy kwesty po raz ostatni złożyli kondolencje rodzinom ofiar, by następnie w naturalny, nienachalny sposób zająć się rozmowami ze swoimi bliskimi, korzystając z poczęstunku i innych atrakcji przygotowanych przez Zakharenków. Dodatkowo każdy ze zgromadzonych gości na odchodne otrzymał symboliczną bransoletkę w kształcie złotego wieńca laurowego, co jedynie podkreślało to, że kwesta została przemyślana od początku do końca. W końcu czego się nie robi, by bezinteresownie wspomóc ludzi, którzy ucierpieli wskutek tego tragicznego zamachu zorganizowanego przez nieprzewidywalnych Raskolników. A wspomniano dziś przecież nie raz i nie dwa, że to wina leży przede wszystkim po ich stronie.

koniec
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Ogród Główny   
Powrót do góry Go down
 
Ogród Główny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4


Skocz do: