Навигация

Park angielski
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 

 Park angielski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisaniePark angielski   Sob 04 Lut 2017, 18:31
Park angielski

Gdyby zacząć od klasyfikacji tego miejsca – można by określić je jako park angielski, gdyż wyraźnie nacisk kładzie na malowniczość, nieregularność i swobodę. Został więc dostosowany do naturalnych warunków i lokalizacji Pałacu Sprawiedliwości, dlatego jest to wyjątkowo pagórkowaty teren z zielonymi trawnikami i krętymi alejkami obsadzonymi gęstymi, starannie dobranymi kępami długowiecznych roślin. W ich zaciszu znajdują się za to romantyczne, z reguły drewniane ławeczki, na których uczniowie przysiadają podczas spacerowania w cieplejsze dni. Gdzieniegdzie również można zobaczyć niewielkie altanki porośnięte zaczarowaną wisterią czy marmurowe rzeźby poustawiane przypadkowo i osadzone bezpośrednio na ziemi, bez cokołu. Cały ogród jest ogromny, a jego naturalność i nieregularne zgrupowania drzew sprawiają, że nigdy nie wiadomo, kiedy wejdzie się do lasu.


Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Czw 21 Gru 2017, 13:05

20.05.1999

Cofa głowę lekko, że co? Ona go rozbiła? Coś musiał pomieszać, przecież by pamiętała, że coś takiego zrobiła, to całkiem potężny kamulec, musiałaby być jakaś głupia, żeby go rozbijać. Chyba że miała jakiś powód istotny, ale nic jej nie przychodziło do głowy.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się słabo. Może i chciałaby go nosić, ale to bardzo hojny prezent jak na parszywego Onegina i gdyby tak sobie znikąd nosiła na szyi wielgachny rubin, na pewno zaczęłyby się pojawiać pytania, skąd go ma. Nie tyle dlatego, że to dziwne, by miała taką błyskotkę, a raczej dlatego, że był rzeczywiście przepiękny.
Zmarszczyła jednak lekko brwi, bo bądź co bądź wychowano ją w podejrzliwości do mężczyzn tak z definicji, a już jak Onegin chce ją na stronę zaprowadzić i rozmawiać na sprawy poważne z dala od ludzi, którzy mogliby coś źle zrozumieć, to już alarmowa lampka zamigotała jej w głowie. Zmrużyła oczy, czy zamierzał się jednak odegrać? To wszystko to taka przykrywka, udawał miłego i zagajał ją by teraz zaciągnąć ją gdzieś w szary kąt ogrodu i ją tym swoim bogom diamentów złożyć w ofierze! Niedoczekanie twoje, padalcu. Padalczyku. Wężowinko.
- No dobrze - bąknęła, kierując kroki w stronę parku.
Ziemie okalające Pałac Sprawiedliwości były rzeczywiście wielkie, niektóre z zakątków pozostawały przez dziesiątki lat nietknięte, co nadawało całości bardzo autentycznego klimatu. Pogoda ładna, ludzi póki co wcale nie tak dużo jakby się można po imprezie tego pokroju spodziewać, wystarczający jednak tłum by się wmieszać i prysnąć gdzieś na ubocze. Z jednej strony poddenerwowana, co ten Leon ma w głowie, że takiej konspiracji to wymaga, jakiś niepoważny człowiek albo bandyta, z drugiej czując ekscytujące rozbawienie, to jak przygoda, Jasna smarkula lubiła być chochlikiem i zakradać się przez zakamarki, podsłuchiwać, dowiadywać więcej, knuć i rączki zacierać.
- Czy to coś poważnego? - zapytała, gdy dotarli do altanki i usiadła wygodnie na drewnianej ławie. Starała się pozostać czujną, w końcu ostatnim razem, kiedy pozwolili sobie na rozprężenie w swoim towarzystwie to rzucili się wzajemnie do gardeł. - Nie możemy tak znikać we dwoje po cichu bo sobie ktoś coś jeszcze pomyśli, Leon - spuszcza z tonu, kiedy już i on siada. Zgarnia z twarzy niesfornego pejsa i zerka na niego niepewnie. Płomienny romans, który ich połączył zakończył się w równie płomienny sposób i choć nie mogła sobie przypomnieć o co właściwie się pokłócili wiedziała, że to była poważna sprawa. Dlaczego więc Leon Onegin zdecydował się tak do niej wyciągnąć rękę i zaczepiać bez powodu? Bardzo dobrze im szło ignorowanie się i uszczypliwości przy najdrobniejszych okazjach.
- Muszę powiedzieć… - zaczęła nim zdążył się odezwać - …że nie pamiętam za bardzo. - Próbowała ubrać w słowa czego właściwie nie pamięta, ale pamiętała przecież ich relację, pamiętała też, że była niebotycznie zraniona i bardzo, bardzo zła. Machnęła ręką.
- No mówże! - szepnęła w zamian, z nadzieją, że może to ją jakoś naprowadzi na odpowiedni tor logiczny.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Park angielski   Pią 22 Gru 2017, 14:02
Leon trochę się uspokoił, jak uznała, że jej się podoba prezent, bo już się przecież zdążył zestresować. Był wszak artystą, jeżeli mówimy o biżuterii, ale jak każdy artysta lubił, kiedy doceniało się jego pracę. Zaś kręcenie nosem na to, co wytworzył było trochę niegrzeczne. Z drugiej strony, gdyby Jasna uznała, że jednak woli diamenty, albo że wcale kamieni nie lubi, ale jakby jej sprawił piękny łańcuszek ze złota, to by się cieszyła, to zaraz by wszystko pozmieniał. Przecież chodziło tu wyłącznie o to, żeby była zadowolona. Nie bez kozery mówi się, że artyście potrzebna muza. Nie tylko po to, żeby go inspirowała, ale żeby czasami szepnęła dwa słówka i nakierowała go na dobrą drogę, co nie było niczym trudnym.
Z drugiej strony podejrzewał, że Jasna się odwróci i powie, że niedoczekanie, wcale nigdzie nie pójdzie z nim, a ta się jednak zgodziła. To znów go nieco spięło, znaczyło, iż nie będzie mógł jak tchórz rozwiązać sprawy przy pomocy listu, tylko będzie jej w twarz mówił o wszystkich swoich wątpliwościach, uczuciach i tym, co powinien przemilczeć. No właśnie, bo jaki miał w tym interes, czy nie mógł po prostu być cicho jak dotychczas? Udawać obrażonego i denerwować się na nie wiadomo kogo, czasami powiedzieć coś niemiłego o Sorokinach, wyżywać się na Endarze, a przede wszystkim rozpamiętywać te dobre chwile i starać się zapomnieć o tych złych? Chyba zbyt bardzo się skupił na tym sentymentalnym wspominaniu tego, co dobre, żeby mieć podejście równie chłodne co księżniczka, ale jemu było zawsze trudniej powstrzymać cisnące się na usta wyznania czy rysującą się na twarzy uczuciowość.
- Chodźmy - dodał, po czym poprowadził ją, ukradkiem sprawdzając, czy Endar nie zauważy, jak wyprowadza jego siostrę z bezpiecznych okolic kwesty publicznej. Ale czy nawet jeżeli zderzyli się spojrzeniem, to Sorokin coś zrobi? Zacznie biec za Oneginem i wymachiwać różdżką i krzyczeć, że Leon kradnie mu siostrę? Choć taka wizja była całkiem interesująca, a Leon miałby przy tym pewnie jakiś ubaw, bo oglądanie zdenerwowanego Endara to zawsze rozrywka - to akurat teraz modlił się o to, żeby Sorokinowi nie przyszło coś durnego do głowy.
Przeciskając się przez tłum próbował sobie ułożyć w głowie to, co ma powiedzieć. Nic z tego, bo jak usiedli i ona się pyta, czy to coś ważnego, to jego znów opuszczają siły i nie ma pojęcia, od czego zacząć.
- No dość… - zawiesił się. - Dla mnie jest to ważne.
Patrzy na nią, a później na swoje buty i kiwa głową. Tak, to bardzo nierozważne tak sobie znikać i liczyć na to, że nikt się nie dowie. Albo liczyć, że ktoś się dowie. Obie wersje były dla niej krzywdzące, bo kiedy on niewiele ma już do stracenia (co tam dobra sława!), to jej grozi ogólne potępienie. Z tego względu, że jest młoda i lubi sobie czasami pogadać z kimś, kto nie jest jej bratem albo żoną brata? Ten świat był coraz bardziej niezrozumiały dla Leona, który coraz częściej mówił: - Nie obchodzi mnie to, co sobie ktoś pomyśli. - I przy każdym kolejnym razie brzmiał coraz bardziej przekonująco. Leon, ten, który twierdził, że się nie może pokazać z Sorokiną, w końcu przecież ich rody się nie trawią, nagle jakby przejrzał na oczy. Czy naprawdę byli winni, że się polubili? To nieludzkie odmawiać sobie kontaktu, przecież z takim Kuraginem czy innym Bregovićem, pomimo wielkiej niechęci, potrafił czasami rozmawiać.
Spojrzał jeszcze na nią przelotnie, nie rozumiejąc jak może nie pamiętać. Na razie jednak zostawił ten temat, gdyż miał jej do powiedzenia to, z czym sobie nie radzi i co go przeraża.
- Jasna, ostatnio na spotkaniu Starszyzny przejrzałem na oczy. Ci wszyscy ludzie, oni mają nas za nic, więc nie ma sensu się nimi przejmować. Nie będę marnował czasu na to, żeby zadowolić kogoś, kto o mnie nie dba, rozumiesz? Ważne jest to, że jak się znajdzie tę jedną osobę, o którą warto dbać, to nie wolno tego nigdy zaprzepaścić. I ja sobie nie radzę już z tym, że tak cię potraktowałem. To za wiele. - Podnosi spojrzenie z butów i kiwa głową. Popełniliśmy kilka błędów, ale czy my się tak na prawdę nienawidzimy? Bo ja nie umiem znaleźć już takiej emocji w sobie, inne są silniejsze, rozumiesz? - A jak Jasna nie rozumie, to niech go wyśmieje i każe mu iść do diabła!
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Nie 24 Gru 2017, 09:23
Była już tym wszystkim zmęczona, znudzona, jakaś ogarniała ją znieczulica na wszystko. Im dłużej siedziała sama w Irkucku tym gorzej jej się robiło w tej materii. Miała już dość przepychanek z Karamazovem, miała dość kłótni z Illyaną, nie miała ochoty na te wszystkie same tragedie, jakie jej się w życiu ostatnio zwaliły na głowę. Jeśli ktoś w tym roku miał pecha to była to Jasna Sorokina, choć nawet nie wiedziała jak bardzo, bo przecież najgorsze rzeczy kazała sobie z pamięci usunąć.
Możliwe, że to właśnie z powodu tego zmęczenia nie prychnęła na Leona, nie odwróciła się i nie kazała mu gonić. A może to dlatego, że tym razem on też zachował się jak człowiek, zamiast zadzierać nosa od pierwszej chwili? Może to już był czas przełknąć żółć, przecież Endar też go nienawidził, a był w stanie pracować z nim w jednym gabinecie.
Nie zauważyła niepokoju Onegina, może to dlatego, że jakaś była nieobecna w tym wszystkim, ciągle jej się zdawało, że o czymś zapomniała i miała to dziwne uczucie, że prawie prawie ma to na końcu języka, ale w ogóle nie może sobie przypomnieć. Nie widziała, jak Leon ostrożnie ogląda się przez ramię, kontrolując taktycznie możliwość ruchu Endara, niczym partia szachów, schowajmy się tu, w altanie, wieże na przód, dla zmylenia gońca.
Zamrugała oczami.
- I to ze mną chcesz się tym dzielić? - Jej brwi lekko się uniosły. Przecież ostatnim razem cisnął jej wcale nie gorzej od narzeczonego. No tak, przeprosili się, ale fakt pozostawał faktem. Teraz za to chciał dzielić się z nią prywatnie sprawami dla siebie ważnymi? Poczuła się niezręcznie, trochę niewygodnie, jakiś ucisk w dołku. Milczała jednak, przyglądając mu się z uwagą. Miała wrażenie, że tu się dzieje jakiś przełom, zmiana bohatera kanonicznego, flagi na maszt, Leon stał się piratem. Nie chciała go zniechęcić do wypowiedzi, splotła więc jedynie palce i kiwnęła głową. Szaleństwo, nie obchodzi go co sobie ludzie pomyślą? Skrzywiła się lekko, co innego miał na myśli, kiedy jeszcze w ukryciu randkowali.
I wtedy zaczął mówić i z każdym słowem ona zaciskała usta nieco bardziej. Czuła, że mówił szczerze, że mówił od serca, że to właśnie leżało mu na wątrobie i żarło duszę. Szczerość popłaca, Onegin? Nie mogła pozbyć się wrażenia, że już słyszała te hasła.
Z ust wywrotowców. Raskolników. Bojowników o wolność i obalenie Starszyzny. Wzięła lekki wdech.
- Leon… - zaczęła ostrożnie, teraz to ona się rozglądając po bokach, czy nikt go nie usłyszał. - Leon. Ja wiem, że mówisz o uczuciach, ale to brzmi jakbyś był zmęczony polityką Starszyzny, a takich rzeczy lepiej nie wyrzucać z siebie głośno na takich imprezach - mówi cicho, ostrożnie, niemal troskliwie. - Rozumiem. Nie czuję do ciebie nienawiści, jest mi tylko bardzo smutno, że nam nie wyszło - dodała i uśmiechnęła się półgębkiem. Byli jak ten kot, co jak mu wdepniesz na ogon to się obraża i nie chce już podchodzić, więc musisz poczekać, aż mu przejdzie i znów będziecie mogli się kolegować. Ona wdepnęła na niego, a on na nią. Czy to czas zakopać wojenny topór?
- Zawsze chciałam, żebyś był szczęśliwy. Bardzo cię… - zawahała się tylko na ułamek sekundy - kochałam. - I przełknęła ślinę. To dziwne uczucie w żołądku zaczynało się nasilać, jak zapowiedź nudności.
Co się dzieje?
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Park angielski   Sro 27 Gru 2017, 11:39
I on rozdrażniony łaził jak dzieciak, nie podobało mu się nic, co się wydarzało w świecie. To, że nowy Nestor Zakharenków zaczynał bratać się z Kuraginami; że kolega Sava z Kuraginą pod rękę chodzi; że jego była żona wyjechała sama na Syberię, zbyt uparta, by posłuchać, że to niebezpieczne. Że siostra nie mieszka już z matką, ale sama gdzieś po Petersburgu biega. Że jedyna pociecha w jego marnym życiu to znienawidzona Sorokina. Znienawidzona, ale ukochana. I jak tu mieć spokój serca, klarownie patrzeć.
- No tak - mówi zniecierpliwiony, jakby głupie pytanie zadawała, przecież właśnie o to mu chodzi. Wierzy, że jeżeli będzie mógł z nią rozmawiać o swoich wątpliwościach, to miną mu wszystkie i głowę zacznie mieć wreszcie klarowną. Taki jest właśnie jego stan psychiczny, że ciągnie Sorokinę i chce z nią mówić o poważnych rzeczach. Upadł na głowę, na pewno!
- Ale ja jestem zmęczony, Jasna - powtarza jeszcze raz Leon. Szuka w jej oczach zimnych i w tych zaciśniętych ustach zrozumienia, nawet jeżeli Jasna całą sobą zdaje się mówić: „Jestem tarczą, jestem murem nie do zdobycia. A ty mi właśnie oddajesz całą swoją słabość i nie myśl, że jej nie wykorzystam”. Tylko, że Leona to chyba już niewiele obchodzi, nie jest ani trochę poważny. Może być dziwakiem z pieniędzmi, może być nawet tym miłującym ofiary. Może dziś kupi najdroższą rzecz i rozbije ją z nudów. - Nie było cię na tym spotkaniu. Wiesz co tam się działo? Pranie mózgu. Ale wiesz, tak sobie wymyśliłem: skoro była tak duża gadanina o zgodzie pomiędzy rodami, a najwyraźniej Zaharenki i Kuraginowie chcą się zbliżyć, to dlaczego nasze rody nie miałyby się też zbliżyć? - Patrzy i czeka, czeka na jakąś odpowiedź zrozumienia, zdumienia, niech się Jasna obudzi wreszcie, dlaczego nie widać w niej tego ognia, którym go tak spalała? Kto zgasił w niej tę iskrę? A może to znudzenie, które jej siedzi w głowie, może to ono sprawia, że jest taka obojętna i niezainteresowana?
Leon nie pilnuje się teraz, nie spogląda za ramię, więc szanowny Endar mógłby nawet stać teraz nad nimi i podsłuchiwać. To dopiero byłby żart.
- A teraz będziesz szczęśliwsza? - zastanawia się, bo chciał jej to pytanie zadać już dawno temu, tylko że nie było okazji, by mógł to zrobić. Może chciałby w tym momencie złapać ją za rękę, albo nawet w ramiona i pocieszyć, że taką jest smutną kulką, lecz ma ten strój ze złota tkany i wie, że to oznacza tyle, iż nie byłby w stanie. Ale jednak wyciąga dłoń w kierunku Jasnej, po czym kładzie ją na jej ręce.
- Ja ciebie też. Zawsze.
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Czw 28 Gru 2017, 09:45
Przyglądała mu się z mieszaniną jakąś dziwną niepokoju i niezrozumienia. Mędliły się w niej jakieś dziwne uczucia, czuła się bardzo chora i nie wiedziała dlaczego zupełnie.
- Ja też! - sapnęła jedynie, niemal płaczliwie, na to jego wyznanie. - Też jestem zmęczona, Leon! - westchnęła ciężko, chowając twarz w dłoniach. Taką była beznadziejną tarczą trochę, tylko szturchnął i się wszystko posypało. - Mam serdecznie dość bycia Jasną Sorokiną - wymruczała przez ścianę palców. I słuchała, co tam jej Leon mówi, jakie spotkanie, chyba coś jej się obiło o uszy, ojciec się trochę obnosił, że Endara pośle na dyplomatyczne rozmowy z Raskolnikami. Nie mogło jej być bardziej wszystko jedno, bo żadnej dyplomacji z tymi zamachowcami nie chciała, chciała za to ich wszystkich spalić. I miała nadzieję, płonną co prawda, że Endar za Tomasa ich wszystkich wytłucze klątwą jakąś tak okropną, że im wypadną oczy i połamią się wszystkie palce! Zerka jednak na Onegina spomiędzy palców.
- Zbliżyć? - bąka niezrozumiałym tonem. Porusza lekko ramionami, jakby jakiś ciężar męczył jej kark, a nie lekki szal, którym owinęła ramiona. Konflikt pomiędzy ich rodami opierał się jedynie o ekspansywność Syberyjczyków. Sorokinowie chcieli wypchnąć Vankeevów ze swoich ziem, Oneginowie w obawie o późniejszy atak woleli Mongołów wspierać w walce, niż później musieć się z syberyjską siłą mierzyć samemu. Gdyby mogła mieć jakikolwiek wpływ na politykę rodziny obiecałaby, że nie będą walczyć z Oneginami, że się powinni pogodzić, zbliżyć, a tych śmierdzących Mongołów wspólnie wykończyć i podzielić ziemią pół na pół. Nie byłaby dobrym doradcą żadnego mężczyzny szukającego pokojowych rozwiązań. Mimo to, teraz, z tym niezwykle dziwnym węzłem emocjonalnym w głowie, borykając się z niezrozumieniem własnych myśli i uczuć, patrzyła się na Leona tak smutno jak dawno nie.
- Nie jestem, wiesz, mam takie wrażenie, że bycie szczęśliwym to chyba nie jest nasza bajka. - Uśmiecha się słabo na ten dotyk Leona i zerka niepozornie. Chciałaby go przytulić, ale przecież jak ktoś zauważy, że się Sorokina z dziedzicem Oneginem obściskują na żałobnej kweście to chyba gazety plotkarskie eksplodują. - Muszę ci powiedzieć coś bardzo dziwnego, Leon… - zaczęła dziwnym tonem.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Park angielski   Czw 28 Gru 2017, 23:19
Ależ mu ta tarcza sie rozłożyła. To jak tama, która nie wytrzymuje, pęka, a za nią leci strasznie duża ilość wody. Powódź gwarantowana, a może nawet potop! Trochę tego nie rozumie, trochę się zgubił. Przecież Jasna Sorokina to wspaniała dama, piękna i mądra, która umie zażartować, jest zdecydowana i urocza.
- A co złego jest w byciu Jasną Sorokiną? - pyta więc, nie rozumiejąc. Co jest złego w byciu Królewną Zimy? Najwyraźniej coś okropnie złego w tym jest, bo Jasna wcale nie wydaje się być Jasna, ale zdruzgotana i nieco jakby nieobecna? Zasłania swoją twarz, a Leon stara się wyglądać tak, jakby to nie z jego winy ona tak dramatycznie się zachowuje.
- Zbliżyć. Chociażby przyjaźnią, jakimś układem, ale ja mógłbym mieć większe ambicje - mówi, po czym patrzy naiwny w te oczy piękne i wie, że źle robi. Bo ona jest już zaręczona z Karamazovem, który też jest z rodu przyjaznego Oneginom. Jeżeli wybierze Sorokinów, to straci Karamazovów, a Leon niestety się bardziej tutaj sercem niż rozumem daje prowadzić. A jeśli ona myślała o podzieleniu ziem na połowę, to Leon by jej tylko przyklasnął. Nie od dziś wiadomo, że ci najwięksi władcy to po prostu robili to, co ich kobiety im kazały. Jakby Jasna powiedziała, że wykiwanie Vankeevów byłoby najrozsądniejsze, to na pewno by jej posłuchał i uznał, że zabiera połowę ich ziem.
- Nie mów tak, proszę. - Och, dlaczego nie mogą być daleko od spojrzeń arystokrackich? Jedynie słowami mogą się obejmować, jedynie słowa mogą znaczyć cokolwiek. Bo przecież nie mogą włączyć w to ciał, jakikolwiek kontakt byłby źle widziany. Najgorzej, że byłby widziany. - Coraz bardziej się obwiniam, że to przeze mnie. Może gdybym oszczędził ci wspomnień dobrych, nie liczyłabyś teraz na takie same. Myślisz, że Aleksei Mefodiyevich nie potrafiłby się postarać? Przecież na pewno przychyliłby ci nieba, gdyby tylko spróbował cię poznać.
Leon wciąż jest przekonany, że trafił go ogromny zaszczyt, że miał z Jasną tak wspaniały rozdział życia. W końcu każdy mężczyzna chciałby być na jego miejscu i całować ziemie, po której stąpa ta kobieta. Wciąż, bo chociaż ogromny ból przyniosły te ich zerwania definitywne, to jednak sentyment ma to do siebie, że przywołuje jedynie dobre wspomnienia. A Leon był z tych romantycznych i sentymentalnych.
Jeżeli Jasna zaczynała coś dziwnym tonem, a miała mówić jeszcze dziwniejsze rzeczy, to Leon jak pies, nagle się zainteresował. Uniósł spojrzenie i czeka na to, co mu powie Jaszka. On pierwszy zaczął dziwne rzeczy wygadać, wyciągać ją z bezpiecznego tłumu i teksty niczym Raskolnik powtarzać. A teraz i na nią pora. Jeszcze muskają się te palce spragnione, jakby magnesami, kajdanami trzymane blisko, bliżej, bliziutko.
- Co takiego? - zachęca i patrzy, a jego spojrzenie elektryczne, chce dostać jakieś wyznanie na miarę tego, które uczynił on. Może niech powie na przykład, że ma siostrę bliźniaczkę, albo lepiej - że urodziła mu to dziecko, tylko ukryła je w sanktuarium w Tybecie. Zaraz by pobiegł na nogach i szukał potomka.
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Pią 29 Gru 2017, 11:11
Już dosyć targowania się nią, czy nie targowania, dosyć sukienek, balów, dosyć ukłonów miała, wszystkiego. Dosyć umierających członków rodziny, zamachów, bycia częścią tej całej maszyny - nie podobało jej się to wcale i bycie młodziutką dziewczynką w tym wszystkim było najgorszym, co jej przychodziło do głowy, a przynajmniej jednym z najgorszych obecnie.
- Nie zrozumiesz - mruczy niezadowolona. Słucha w ciszy tych słów Leona o układach i przyjaźni, patrząc się w swoje kolana i wzdycha ciężko. Układy, przyjaźnie, polityka, miała ochotę jak małe dziecko znowu uszy zasłonić i zacisnąć oczy i udawać, że nic nie widzi i nie słyszy i tylko dajcie jej miły prezent to będzie zadowolona jak zawsze.
Na wzmiankę o Alekseiu podnosi chmurny wzrok.
- Sam widzisz, jak bardzo chce przychylić mi nieba - burczy. - Miałeś namiastkę tego w Carskiej, dziś nawet mi nie towarzyszy… - Patrzy gdzieś kątem oka na ziemię. Wcale nie tak to sobie wymarzyła i choć czuła do Aleksa miętę jako smarkula jeszcze, w końcu był bratem Iskry, tak teraz im dalej w las tym mniej sympatii miała do niego w ogóle. Wręcz przeciwnie. - Trudno to nawet porównywać do tych chwil, które my… - chrząknęła. - Które mieliśmy okazję przeżyć razem…
Znów chowa twarz w dłoniach, biorąc wdech ciężki. Dlaczego akurat dziś chciał o tym rozmawiać? Jej też ciążyło, ale przecież przez lata bycia córką swojej matki nauczyła się wyłączać emocje na tyle długo, by móc zrobić porządek z życiem, a później zmartwić się swoimi uczuciami. A teraz, taki tu Onegin Leon, wszystko psuje, bo chce rozmawiać, teraz, natychmiast, bo ciężko mu i on dłużej nie może.
- Leon… - zaczyna niepewnie, nie wiedząc nawet za bardzo jak ubrać w słowa to uczucie, co się w niej kotłuje już od samego początku rozmowy. - Ja muszę ci powiedzieć, że to jest bardzo dziwne, ale… Ale ja nie pamiętam. - Podniosła na niego wzrok pytający, jakby on miał jej zaraz wytłumaczyć, co się stało w jej życiu, że wzięła zapomniała takich ważnych rzeczy jak dzieci i miłość. - Ja wiem tylko, że mi przykro, ale nie pamiętam o co. - Włosy zgarnia z twarzy, marszcząc lekko brwi. - Jakby ktoś kartkę z książki… Hmm… Nie rozumiem. Ale czuję tak mocno w środku, że coś! - mówi, po czym wpatruje się w niego. - Ale nie wiem co… - Zaraz znów traci rezon. No Leon, to teraz od ciebie zależy, czy jej przypomnisz jak dziewczęce serduszko popękało na tysiąc kawałków czy oszczędzisz.
A może warto?
A może nie.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Park angielski   Pią 29 Gru 2017, 11:35
- Dlaczego? Bo jestem Oneginem, a my nigdy nie zrozumiemy Sorokinów? - pyta trochę taki rozbawiony tym tragizmem i odchrząka, bo chce być poważny, bo to chyba poważna sprawa wspierać Jasną. - Powiedz mi, może zrozumiem
A moze nie.
- Póki jesteś zaręczona z Karamazovem nie ma mowy za bardzo o innych możliwościach - tłumaczy jej jeszcze, mając wrażenie, że to na niej nie robi wrażenia. Widzi tylko ten niezadowolony wzrok. - Wydaje mi się, że jego myśli zajęte są wciąż kimś innym - próbuje usprawiedliwić Aloszę, ale wolałby nie mówić za kogoś innego. - Ostatnio spotkało go wielkie zdumienie, myślał że kogoś zna, a ten ktoś bardzo go zranił- tak gada, a potem serce go boli, bo ona mówi o tym, jak myśli o tych wspomnieniach.
Taki właśnie jest samolubny i zawsze był. Chciał jej miłości i nie zważał na nazwisko, chociaż był starszy i dobrze wiedział, że to nie może się udać. Teraz chce jej miłości, chociaż jest jeszcze starszy. I pewnie im bedzie starszy, tym będzie głupszy. I bardziej nie będzie mógł i będzie ją męczył, aż ona sama powie mu basta! Nie wolno tak pogrywać z serduszkiem Sorokiny.
Albo się zdecydować w końcu, żeby nie wmawiać sobie, że "nie ma mowy", że "nazwisko ma znaczenie". Bo nie ma, czy nie o to mu chodzi, kiedy tak siedzi przychylony.
- Ale... jak to.. nic? - patrzy w te oczy, które zadają mu pytanie o to co najgorsze. Jeżeli ona nie pamiętała, to jak mogłaby mu wybaczyć? Na pewno nie wybaczyła. Zabiła w sobie tę myśl drastyczną i żyła nieświadomie. Ale to oznaczało tylko tyle, że się Leon wygłupił! Zaraz się zrywa na nogi i zaczyna chodzić w kółko. - Ależ ze mnie głupiec, myślałem, że już jest pomiędzy nami dobrze i że mogę sobie roić te nadzieje. Ale jeżeli ty nic nie pamiętasz, to... - tu spogląda na nią. Lepiej nie mówić? Lepiej zataić ten koszmar? A co jeżeli nagle jej się przypomni za jakieś 30 lat? Znienawidzi go z dnia na dzień i będzie chciała się na kolejne trzydzieści od niego odsunąć. Zyska co prawda wtedy trzydzieści lat życia z kimś najdroższym, ale czym będzie ta najpóźniejsza starość bez niej? Jak nie cierpieniem ogromnym, które mu zniszczy ciało, serce i duszę. Więc powiedzieć? Nie dać sobie możliwości spędzenia chociażby jeszcze dwóch godzin w swoim towarzystwie? Sterczy tak i pewnie zaczeło się już robić bardzo niezręcznie. Więc odrywa od niej spojrzenie i spogląda w dal. Chciałby mieć teraz pod ręką taką szklaną kulę dzięki której mógłby się dowiedzieć, które rozwiązanie byłoby lepsze. Ale i tak wie, że nie umiałby żyć z poczuciem winy, nawet w największym szczęściu.
Siada bez siły i mówi: - Wydaje mi się, że nie pamiętasz dlatego, że to było zbyt drastyczne i sama wyrzuciłaś to z pamięci. I jak chciałbym, ale to nie Tobie powinno być przykro. To ja ci zrobiłem najstraszliwszą rzecz, nie mogłaś na mnie liczyć wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałaś. - i patrzy na nią ukradkiem. - Nie chcę żebyś była nieszcześliwa, więc może powinnaś wiedzieć dokładnie o co chodzi. Nie będziesz miała wtedy tak skrzywionego obrazu mnie i będziesz mogła iść naprzód - i teraz to on sobie strzela w stope, bo wie, że jak Jasna pozna prawdę o swojej przeszłości, to przecież zaraz przestanie marzyć o nieprawdziwej miłosci, tylko pójdzie za Karamazowa i tyle by było z tego całego "tak strasznie muszę z tobą pomówić". No ale trudno!
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Sob 30 Gru 2017, 19:01
Prycha Jasna oburzona strasznie tą sugestią.
- W dupie mam to, czy ty jesteś Onegin, czy Rasputin, Leonie! - I już, wystarczy tylko zaśmiać się z jej smuteczków, zaraz się jaszkowy żar w niej budzi. Marszczy gniewnie brwi, cała taka naburmuszona jak ją dobrze znasz, że tak nie do końca na poważnie, ale trochę tak. - To dziewczyńskie sprawy po prostu, dlatego nie zrozumiesz. - Krzyżuje zaraz ręce na piersi i patrzy gdzieś w bok. Zezłościła się, że wszędzie to bycie Oneginem i jakieś związane z tym reperkusje węszył.
- Nie chcę w ogóle o nim rozmawiać - nabzdycza się jeszcze bardziej. - Jakbym chciała, żeby mi ktoś przykrość sprawiał w kółko to bym… - urywa, tracąc nagle rezon. No właśnie, to by co? Miała życie pączuszka w maśle przecież, szczególnie pod opieką ukochanego Endara, który skrzydła nad nią rozkładał niczym matka kurka. W sercu wciąż zadra i bolejące rany ale nie umiała sobie przypomnieć dlaczego to i ta przykrość i ten smutek jakieś takie bezpodstawne się stają nagle. Chowa głowę w ramionach i wzdycha teatralnie, by ukryć fakt, że zgubiła wątek.
Kiedy Leon zaczyna te swoje zwierzenia, słowa ciężkie i oślizgłe, ma ochotę najpierw kazać mu milczeć, bo jakoś głupio jej kiedy on tak znikąd nagle winę na siebie bierze, a jeszcze kilka dni temu do gardeł sobie skakali nie szczędząc wyzwisk i złośliwości. Im dalej jednak wędruje z tymi słowami od serca, tym twarz jej łagodnieje w jakimś smutku dziwnym.
I milczy.
Uparcie, trochę długo, tak długo, że się Leon zaczyna w miejscu kręcić niespokojnie. Powiedz coś, Jaszka, no dalej.
- Wiesz, jestem zmęczona - mówi, patrząc gdzieś w dal, na zieloną trawę, na majaczących w oddali gości kwesty. - Zmęczona ludźmi mówiącymi mi co robić, mówiącymi jak być smutną, jak wesołą, dlaczego w życiu jest tak, a dlaczego inaczej. - ma jakiś dziwny głos, ale jak już mówić zaczęła to nie przestaje: - Już nie mogę, kiedy ktoś mi narzuca, że powinnam być taka, albo siaka i odbiera mi to, co moje, moje uczucia i myśli moje, tylko moje własne… - Czy pije do czegoś konkretnego? Jakoś się jej nie podoba, że tę winę na siebie bierzesz, bo czuje przecież w tym zapominalskim sercu, że prawda wcale tak nie wygląda, nie pamięta jednak więc nie ma argumentów, więc ciągnie tyradę nieco filozoficzną jak monolog skazańca.
- Ja wiem, że rola kobiety jest nieznacząca w politycznym świecie - dodaje po kolejnej chwili patetycznej ciszy. - Ale nie muszę się na to godzić. Jestem Jasną Sorokiną, czy mi się to podoba czy nie i to ja jestem z Syberii i to mnie zima się lęka. Jeśli cały świat mi mówi, że nie mogę być taka słaba, to będę inna. - Spogląda na Leonka zupełnie innym wzrokiem i wyciąga do niego rękę. - Leon, posłuchaj mnie teraz. - Ujmuje jego dłoń. - Jestem najmłodsza z nich wszystkich i niewiele moje zdanie się liczy, ale chcę coś zmienić i jeśli ty też chcesz to uczynić, to zróbmy to. Od teraz.
Powrót do góry Go down
avatar


Jekaterynburg, Rosja

29 lat

błękitna

za Starszyzną

obrońca sądowy
http://petersburg.forum.st/t1078-leon-hiacynt-onegin-budowa#3959 http://petersburg.forum.st/t1092-leon-hiacynt-onegin#4039 http://petersburg.forum.st/t1091-leon-hiacynt#4037 http://petersburg.forum.st/t1097-kreska#4063
PisanieRe: Park angielski   Nie 31 Gru 2017, 16:14
I Leon się śmieje pod nosem, bo już dawno nie słyszał, żeby się panna Sorokina takim językiem posługiwała. Ogólnie, żeby jakakolwiek dama się posługiwała. Za to ma taką jedną dziewczynę w swoich znajomych, może wstyd się przyznawać, ale doprawdy tak jest, Onegin przecież jednego razu chciał pokazać swoją męskość. Był po alkoholu, dodajmy, bo to istotne. I tak chciał pokazać, że jest odważny, że się kłócił z jakimś bucem, który popchnął taką chudzine  w barze. Jak się buc odkręcił i dał Leonowi w morde, to ten zobaczył tylko gwiazdy na niebie i zaraz stracił przytomność, a później się okazało że go wyratowała ta chudzina i że ona wcale nie jest taka bezbronna, bo całkiem nieźle bije. No i ona to przeklinała, nawet czasami gorzej!
- Ja mam dwie siostry Jasna, troche wiem o dziewczyńskich sprawach - ale nie ciągnie dalej tematu, tylko tak sobie myśli, że okej, no bratem jest jakim jest, ale trochę w ostatnim czasie zaniedbał te swoje dwie siostry. Kassandra miała dużo obowiązków jako nowa pani Karamazov, ale Afrodita to jeszcze bardzo młoda pannica, powinien się z nią spotkać i skontrolować czy nie zeszła na złą drogę i czy jej głowa nie jest przepełniona dziwnymi pomysłami.
- Przecież żartuje sobie z ciebie - próbuje ją udobruchać, bo już ma brwi ściągnięte jakby była ogromnie obrażona, już ręce krzyżuje, już się cała denerwuje. To bardzo urocze, jednakowoż nie ma co teraz na siebie chyba krzyczeć i się obrażać o głupoty, bo tu o ważne rzeczy się rozchodzi.
Ale ona wcale nie chce o tych rzeczach rozmawiać. Woli zostawić to wszystko? Ależ przecież tak nie może być, przecież muszą ustalić, czy ona chce wyjść za tego Karamazova, który ją tak traktuje. Czym jest jego złamane serce i brak ochoty na randkowanie wobec tego jak Leon złamał Jasnej serce swoim egoizmem?
Długo milczy Jasna, a on już się rozgląda niecierpliwie, chcąc znaleźć jakiś temat na poprawę humoru. Może jak ją rozśmieszy, rozbawi, to ta go nie zostawi zaraz, albo przynajmniej zapomni o tych głupotach. Kręci się, wierci, nawet zaczął rozważać zawał serca jako opcję na przełamanie lodów, a ta nagle mówi, że jest zmęczona. No tak, nieźle jej pogadał, to jak ma się cieszyć, sam byłby sobą zmęczony prawdę powiedziawszy!
- Wiem, ale przyznaj sama, że jesteś nieco... zachowawcza jeżeli chodzi o okazywanie tego co masz w środku - wtrąca się, niepokorny lis Onegin, okropny, bo jedyne kiedy widzi, że Królewna Syberii nie jest kostką lodową, to te chwile, kiedy mówiła mu niemiłe rzeczy. Wtedy na chwile  się odsłaniała. Tak to na prawdę trudno było zobaczyć co ona tak na prawdę myśli. Tak ją wychowali, jak może być inna.
Ale cisza. Wciąż trwa. Leon nie może już wytrzymać nabiera powietrza, chce mówić, a ona nagle mówi. I on teraz bardziej jej słucha, bardziej niż zawsze. Widzi, że jakaś dziwna jest ta jego Sorokina. Jakaś szalona nuta w jej planie, jakieś pragnienie zmiany, chociaż jeszcze nie wie jakiej. I znów się trzymają za ręce a on słyszy, że ona chce coś zrobić teraz. Od teraz.
- A więc zróbmy - zgadza się i nagle zaczyna mówić - Wiesz, po raz pierwszy o tym pomyślałem, kiedy uświadomiłem sobie, ze jeżeli weźmiesz ślub z Karamazowvem to zostaniesz moją siostrzenicą. Bardzo mnie to rozbawiło, ale skoro mamy zostać rodziną, to przecież powinniśmy jeszcze bardziej sie zbliżyć. Ja nie mam za dobrych relacji z Ednarem, ale przecież pracujemy właściwie za ścianą, on nie może być aż tak tragiczny- właściwie czy to było pytanie retoryczne, czy raczej stwierdzenie, czy może po prostu pytanie, to Leon chyba sam nie wie. Narazie gada od rzeczy, zamiast prosić Jasną o rękę. - Ja muszę i tak pomówić z matką o tym całym sojuszu z Zaharenkami i wspomnę ojcu o tym, że przecież na Syberii mamy tak... ciekawych sąsiadów - mówi zapatrzony w Jasną tak jak w obrazek, ba, naiwny ten Leon, taki dziecinny. Myśli, że jak on się w Jasnej kocha, to zaraz cała jego familia oleje wszelkie niesnaski, długowieczny sojusz z Vankevami i zaraz będzie z Sorokinami biesiadowała na wspólnej wieczerzy.
No cóż, marzyć można!
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

klątwołamacz, spec. magia rytualna
http://petersburg.forum.st/t1045-jasna-sorokina http://petersburg.forum.st/t1262-jasna-sorokina#5059 http://petersburg.forum.st/t1068-jaszka#3913 http://petersburg.forum.st/t1059-rave
PisanieRe: Park angielski   Sro 03 Sty 2018, 04:07
Bardzo możliwe, że gdyby Marzenka się dowiedziała, że jej Onegin za damę nie uważa, to by mu złamała nos albo przynajmniej palec, fakt faktem chytry Leon pewnie nigdy jej o tym nie poinformuje. Odwrócenie ról w ich przypadku było niemal książkowe, książę i rycerka versus smok-buc w jakiejś melinie. Jaszka jednak zupełnie daleka ot tych przygód i takich historii, ona żyła w świecie dynastii, skrupulatnie chroniona przed stycznością z takim brudem rzeczywistości.
Może i powinien siostrą młodszą się zająć, ciekawe czy by nie zrozumiał trochę lepiej intencji Endara, gdyby Afrodyta takie miała w życiu perypetie jak Jasna. Szybko zmieniłby śpiewkę.
Zaraz oczywiście się Jaszka daje udobruchać, zna przecież ten jego głos kojący i on już tę swoją minę robi, ona zauważa przecież kątem oka, lubi tę minę bardzo choć trudno powiedzieć skąd. Wzdycha lekko, no tak, miał rację znowu, jednak nie ma co się czarować, starszy to mądrzejszy człowiek, bardziej w życiu doświadczony. Patrzy się Jaszka gdzieś w ziemię, w alejkę i myśli. Była zachowawcza, do czasu to do czasu, ale przecież była Sorokiną. Jak inaczej żyć, nawet w domu, w rodzinie, nie za często uzewnętrzniano swoje emocje czy otwarcie mówiono o przemyśleniach. Wszystko oszczędnie, ze spokojem, chłodna kalkulacja, obserwacje, jak miałaby być inna, skoro była członkiem takiej rodziny.
- Endar nie jest tragiczny - żachnęła się, przewracając oczami. Konflikt na linii brat-Leon to już sprawa wagi państwowej niemalże, trzeba poważnych mediacji, żeby się dogadali, ale może nie jest to niemożliwe. - To bardzo rzeczowy człowiek. Inteligentny, wbrew temu, co możesz sobie o nim myśleć. Rozsądny. - Marszczy Jasna brwi już zagłębiając się w szybkie przemyślenia taktyczne. Najłatwiej będzie zacząć od dołu, gdyby przekonali do sprawy Endara, później Nikolaia, z Rumianą poszłoby już łatwiej, a wtedy ojciec musiałby ich wysłuchać. Zawsze poważał synów nad córy, a taka koalicja mogłaby przynieść bardzo dużo pozytywnych skutków, gdyby doszła do skutku. - Gorzej z Nikolaiem i Rumianą… - cmoknęła lekko. - Ale to z czasem. Musimy to dobrze rozegrać, Leon. Mądrze. Strategicznie. - Nigdy nie sądziła, że to ona, najmłodsze dzieciątko w rodzinie, ta gwiazdeczka rozpieszczuszek, będzie tą, która tak zawzięcie zacznie knuć i planować konszachty z wrogami, Oneginami i innym diabelstwem. Miała jednak predyspozycje, od zawsze będąc małą manipulatorką, do chytrego obracania spraw na swoją korzyść. Niestety tym razem mogło się okazać, że ładne „proszę” i mruganie oczkami nie wystarczy, trzeba było przedsięwziąć poważniejsze kroki i sięgnąć do arsenału, którego do tej pory nie miała potrzeby używać.
- Dlaczego miałoby się to nie udać. Gdybyśmy to dobrze zaplanowali. Ja nie znaczę wiele, jestem najmłodszą córką, ale gdybym mogła pomóc ci porozumieć się z Endarem, to byłby już krok bliżej - mówi na głos, pocierając palcami brodę w zamyśleniu.
- Chodźmy - rzuca w końcu, podnosząc się i wygładzając wierzchem dłoni sukienkę. Było dużo do zrobienia.

Jasna i Leon z tematu
Powrót do góry Go down
 
Park angielski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Park
» Tojadowy Park


Skocz do: