Навигация

Bulwar Newski
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Bulwar Newski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieBulwar Newski   Sob 04 Lut 2017, 18:41
Bulwar Newski

Bulwar to jedno z reprezentacyjnych miejsc na ulicy Eufrozyny Wielkiej, po którym często spaceruje wielu czarodziejów. Wzdłuż soczystej zieleni i równego chodnika ciągnącego się wzdłuż rzeki, ustawiono kilka eleganckich ławeczek, gdzie można na moment przysiąść i odpocząć po dłuższym spacerze. Po drugiej stronie znajduje się mugolska część miasta, do której można dostać się za pomocą białych łódek ulokowanych tuż przy brzegu Newy.

Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Bulwar Newski   Czw 12 Lip 2018, 01:54
20.06.1999

Nie myślała, że zgodzi się na to spotkanie.
Wiele było osób, które ze względu na jej pracę w Avosce podchodziły do niej z przymrużeniem oka (bo plotki na ich temat były im obojętne) albo unikały (coby im przypadkiem lub specjalnie nie zszargała opinii). Jej klienci z reguły ją lubili i poważali, choć to pierwsze rzadziej - w każdym razie ufali jej na tyle, że zawierzali jej swoje sekrety.
A tu wprost oskarżony Dolohov jakimś cudem zgodził się na spotkanie z nią, by obgadać teorię, że współpracuje z Raskolnikami. Jako, że mało osób pozytywnie reagowało na takie listowne oskarżenia (a niektórzy to byli gotowi od razu iść do sądu i oskarżać ją o zniesławienie) Gana nie wychodziła ze zdumienia jakim cudem do tego doszło. Lepiej zaczęła operować słowem? Arvo aż tak dba o swoją opinię? A może...
Może po prostu ma kontakty z Raskolnikami?
Kuragina potrząsnęła głową, a parę włosów wyrwał się na wolność z koka korzystając z okazji. Nie, to mało prawdopodobne - pomyślała. Starszyzna ukrywała różne grzeszki, więc dziewczyna doszła do wniosku, że może po prostu uznał, że Raskolnicy to była jakaś przenośnia brudnych interesów i się wystraszył, że go wyda w plotkarskiej gazecie. Nawet takim artykułem nie miałby jak poszpanować przed równie zamieszanymi w ciemne sprawki kolegami.
Oby tylko nie zaczął mi grozić... - aż ciarki ją przeszły.
Mniej lub bardziej naiwnie założyła, że załatwi to spotkanie podczas przerwy na obiad. W końcu kto chciałby dłużej odpierać niesłuszne zarzuty? Przejrzała się w lusterku czy czerwona szminka (jedyny wyróżniający ją element otoczenia, na który dziś sobie pozwoliła) się nie rozmazała, po czym rozejrzała się wokół wypatrując mężczyzny z pozycji siedzącej. Skoro już znalazła wolną ławkę nie zamierzała stać.
- Dzień dobry - przywitała się z Dolohovem, gdy tylko przybliżył się do niej na zasięg słuchu. - Piękny dziś mamy dzień.
Powrót do góry Go down
avatar

Tuła

40 lat

błękitna

za Raskolnikami

twórca masek
http://petersburg.forum.st/t1493-arvo-dolohov#7714 http://petersburg.forum.st/t1626-arvo-dolohov http://petersburg.forum.st/t1625-bohun
PisanieRe: Bulwar Newski   Nie 12 Sie 2018, 23:03
Arvo również nie myślał, że zgodzi się na to spotkanie. Przede wszystkim jednak nie spodziewał się, że kiedykolwiek otrzyma list z propozycją rozmowy, jaką chciała odbyć z nim Gana Kuragina. Nie spodziewał się też, że ktokolwiek w ich hermetycznym światku, gdzie każdy zapatrzony był jedynie w czubek własnego nosa; gdzie poważne przewinienia traktowało się z przymrużeniem oka, a do niebotycznych rozmiarów rozdmuchując te, które niewarte były złamanej kopiejki, będzie w stanie połączyć ze sobą kilka istotnych faktów, które mogłyby doprowadzić do konkluzji, że on, Arvo Dolohov, posiada i utrzymuje kontakt z Raskolnikami.
A jednak stało się.
Wobec takiego stanu rzeczy, nie zamierzał uciekać. Nie zamierzał wyłgiwać się bzdurnymi wymówkami, zasłaniać się pracą i obowiązkami. Wiedział, że to wzbudziłoby jeszcze więcej podejrzeń, że dopiero wówczas nie tylko Kuragina, ale cała horda żądnych sensacji pismaków zaczęłaby węszyć w starannie pielęgnowanym ogródku jego prywatnego życia, zapewne ostatecznie dokopując się do jeszcze mniej chlubnych aspektów w życiorysie Dolohova. Na to nie mógł pozwolić, przede wszystkim przez wzgląd na szczątkowe życie rodzinne, jakie mu pozostało.
- Witam, Arvo Dolohov. To sarkazm? – Podejrzliwość prześlizgnęła się po pytaniu ze zgrzytem, wraz z mężczyzną ciężko opadając na miejsce tuż obok kobiety. – Nie słyszała pani najnowszych wiadomości? O tym, co stało się przy Branie Niedźwiedzi i Placu Dumy?
Nim udało mu się dotrzeć na miejsce spotkania, trzy razy musiał się wrócić. Najpierw, by sprawdzić, czy Foka i Martina na pewno znajdują się w domu. Później, czy wychodząc ostatnim razem, na pewno zamknął zamki. Ostatnim – by upewnić się, czy zaklęcia ochronne nałożone są na dom prawidłowo. Wszystko przez wiadomość o stosach płonących w magicznych dzielnicach. Przez panikę w oczach niektórych mijanych przechodniów; przez rozbawienie; przez niedorzeczne spekulacje i teorie spiskowe, których nie chciał słuchać, a które wbrew jego woli docierały do niego z każdej strony. Próbował podejść do tego racjonalnie, nie dając porwać się wariactwu, jakie w jednej chwili ogarnęło społeczeństwo, ciężko było mu jednak przejść nad taką informacją obojętnie – nie pomyślawszy o dzieciach, o Romanie, o Valeriyi, nawet o zostawionych w Tule rodzicach, o rozrzuconym po Federacji rodzeństwie. Gdyby mógł, bez wahania odwołałby rozmowę z Ganą, nie potrafił jednak bez skrupułów złamać raz złożonej obietnicy.
- Proszę wybaczyć, nie o tym chciała pani rozmawiać, prawda?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Bulwar Newski   Pią 24 Sie 2018, 15:02
Wychodzi na to, że oboje byli zaskoczeni tym, jak kolej rzeczy się potoczyła, chociaż zarówno ona jak i on mieli na dzisiejszy dzień wpływ. Kuragina, gdyby miała opisać swoje dzisiejsze odczucia nie miałaby pojęcia, jakie słowa oddałyby jej zdziwienie, że spotkanie jednak doszło do skutku, a zarazem podniecenie, że wśród wymyślonych przez nią plotek jakaś może zawierać ziarno prawdy, które wyłuskane od Dolohova będzie mogła zmielić ze stekiem bzdur. W końcu jej praca polegała na wyolbrzymianiu faktów i szukania sensacji, a że przy okazji trzeba było czasem zaryzykować? Tym lepiej dla niej. Kochała odczuwane wtedy zastrzyki adrenaliny.
Gdyby wiedziała, że przypadkowo połączone punkty naprawdę są rozwiązaniem zagadki, a ona ze swoją głupawą teorią trafiła w sedno zapewne sama nie wiedziałaby co z tym zrobić.
Możliwe, że rozważyłaby ucieczkę z kraju bojąc się zemsty Arvo albo zrobiła wyjątek i poszła do wuja z własnej woli licząc, że ten mimo niechęci do niej nie da jej od tak zabić. Choć z tego na pewno cała główna linia by się cieszyła.
Ale nie dla niej morderstwa i inne poważne rzeczy, od tego był Efim.
- Ależ skądże - powiedziała, a profesjonalny uśmiech nie schodził jej z twarzy. - W tej chwili oceniałam pogodę - powiedziała, po czym pomyślała: - No i trupy na stosach to nie moja działka, dupku.
Nie lubiła takiego czepiania się jej słówek. W poważne słownictwo się bawiła co najwyżej w roli szlachcianki albo pani detektyw, jako dziennikarka korzystała z tego, że może się tak nie pilnować savoir vivre'u. A wszystko w imię sensacji!
- Mam nadzieję, że złapią tych drani od stosów - dodała na wypadek, żeby udobruchać mężczyznę, jeśli jej dziennikarska nieczułość miałaby spowodować jego niechęć do rozmowy. W końcu skoro przyszedł to chyba po to, by wyjaśnić parę kwestii, prawda? A Kuragina liczyła, że z tego tłumaczenia się zrobi nawet cały artykuł, za który może nawet dostanie podwyżkę.
- Owszem. W momencie, gdy się z panem umawiałam na rozmowę to okropne wydarzenie jeszcze się nie wydarzyło - przeczekała, aż jacyś nieznani jej studenci przejdą, dopiero potem kontynuowała. - Proszę usiąść, szkoda nóg. Chce pan coś powiedzieć nim zadam pierwsze pytanie? - spytała ciekawa czy zacznie mówić niekoniecznie znane jej fakty nim o nie spyta, czy raczej wyjdzie z założenia, że winny się tłumaczy, a ona ma z niego wyciągać "zeznania". Czekając na jego reakcję wyjęła z torby notes, pióro kraski, po którym ciężko jej było nie rozpoznać (podejrzewała, że sława tego pióra ją wyprzedzała, bo na czerwono usta niejedna mężatka i panna malowała) oraz ciasteczka kładąc je na środku ławki.
- Proszę się częstować - powiedziała uprzejmie. Nie istniał wedle niej żaden racjonalny powód, dla którego mieliby przeprowadzać tę rozmowę we wrogiej atmosferze. No ale ona była już przyzwyczajona po tylu latach bawienia się w dziennikarską hienę.
Powrót do góry Go down
avatar

Tuła

40 lat

błękitna

za Raskolnikami

twórca masek
http://petersburg.forum.st/t1493-arvo-dolohov#7714 http://petersburg.forum.st/t1626-arvo-dolohov http://petersburg.forum.st/t1625-bohun
PisanieRe: Bulwar Newski   Pią 24 Sie 2018, 18:10
To jeszcze dziecko. Prawda uderzyła go z siłą rozpędzonego czarta tuż po tym, jak dotarło do niego echo myśli Kuraginy. Uśmiechnąłby się gorzko, gdyby starczyło mu sił na taki gest; gdyby odnalazł w sobie tak samo wiele nonszalancji, co ona, by ze swobodą przejść do porządku dziennego nad tragedią, jaka rozegrała się zaledwie kilkaset metrów od nich, kilkaset minut wcześniej. To mogli być przecież oni – gdyby któremukolwiek wpadło do głowy, że może lepiej spotkać się pod osłoną nocy; gdyby trochę bardziej zależało im na dyskrecji. Tyle że żadne z nich nie miało się czego wstydzić – w świetle prawa oboje byli czyści, żadne nie narażało czyjegokolwiek życia, dbali jedynie o zapewnienie rozrywki: ona całemu magicznemu społeczeństwu, on uprzywilejowanej grupie społecznej. Dopiero gdyby drążyć głębiej, okazałoby się, że coś może być nie w porządku – prześmiewcze artykuły, pikantne ploteczki z życia lwic salonowych, wyssane z palca i strzępów informacji sensacje rujnują cudze życia, rozbijają rodziny, prowadzą wprost na dno bogom ducha winnych czarodziejów; za zakrywającymi twarze dziełami sztuki kryją się wywrotowcy i wrogowie obecnego rządu. Punkt widzenia zależał od punktu siedzenia.
- Niespecjalnie. Ciekawi mnie, do jakich wniosków doszła pani sama, tak więc proszę czynić honory. – Ostrożność wysuwa się na pierwszy plan. Ze stosunkowo lakonicznej streści listów nie miał możliwości dowiedzieć się, jak wiele jego rozmówczyni wiedziała o tym, w czym siedział i czy jedynie poza sugestywnymi podejrzeniami miała na niego cokolwiek więcej.
Było dość oczywistym, że na rynku karnawałowych masek wyrobił sobie renomę, której wielu nie potrafiło przebić – była równie masywna i trwała, jak mur, którym od lat się otaczał i który bardzo nieumyślnie, w przeciwieństwie do reputacji, wznosił coraz wyżej. Jeśli Kuragina przypadkiem miała złapać samego Peruna za brodę, zawsze mógł wyłgać się zawiścią konkurencji, jeśli tego wymagałaby sytuacja i nie potrafił znaleźć jakiejkolwiek luki, przez którą przeprowadziłby bezpiecznie i siebie, i Ganę. Była wszak młoda, niewiele starsza od niego, kiedy sam uświadomił sobie, że nie potrafi podążać tą samą ścieżką, co reszta rodziny i członków rodów wchodzących w aktualny skład Starszyzny. Była naiwna, ale ambitna, o czym świadczyło chociażby to spotkanie – mimo wygodnej, niezachwianej pozycji znienawidzonego pismaka w Avosce, próbowała ugryźć temat większy i bardziej wartościowy niż klasyczne perypetie miłosne słowiańskiej arystokracji.
Jakkolwiek szalony mógł wydawać się ten pomysł nawet Arvo, Gana Kuragina byłaby szalenie cennym nabytkiem w szeregach Raskolników. A on nie zamierzał wypuścić z rąk takiej okazji – choćby oznaczało to więcej niż przeprowadzenie jednej rozmowy. Wystarczyło jedynie cierpliwie zaczekać.
Propozycję poczęstunku odrzucił stanowczym, krótkim pokręceniem głową. Mimo wszystko to nie był czas na urządzanie sobie pikniku nad Newą.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Bulwar Newski   Pią 07 Wrz 2018, 15:37
Widząc, że on nie chce sama podjadła kilka ciasteczek ostatecznie ogarniając się do rozmowy. Żadne notatki nie mogły jej tu teraz latać.
Gana w żadnym wypadku nie czuła się dzieckiem - sama na siebie zarabiała, umiała wiele dokonać by rozwiązać sprawę czy napisać artykuł, pomagała od czasu do czasu Lotcie przy dzieciach jako dobra ciocia... Na dobrą sprawę nawet jakby została wydziedziczona ze względu na genetykę to i tak byłaby w stanie sama się utrzymać i bez problemu stanąć na własne nogi, nie potrzebując pomocy rodziny. No ale tej się nie wybiera, więc póki się do niej przyznawali to się z nią użerała, co zapewne było trochę bezsensowne. No ale cóż, nie ona pierwsza i nie ostatnia.
Może właśnie dlatego te tragedie nie robiły na niej za bardzo wrażenia, przez co mogła wydawać się nieczuła - w końcu taki Arseniy tylko czekał na jej potknięcie, a i ona sama nie pozostawała mu dłużna. Jeśli nawet w rodzinie miała wilki no to raczej miała prawo widzieć je też wszędzie indziej. I może właśnie z powodu takiej mentalności większość zamachów, nie-zamachów nie robiło na członkach Starszyzny żadnego wrażenia.
Kuragina nigdy nie umawiała się na nocne wywiady - nocą z reguły działy się interesujące pod względem plotkogennym wydarzenia, na których warto było bywać. Szkoda byłoby ominąć takowe tylko ze względu na rozmowę, którą można choćby, tak jak teraz, przeprowadzić na przerwie obiadowej. Mimo wszystko Ganie przecież nie zależało, aby koniecznie udowodnić Dolohovi winę, a jedynie znaleźć punkt zaczepienia do napisania czegoś, dzięki czemu się wykaże. I już mniejsza o to, czy to będzie wywiad, artykuł czy jeszcze jakaś inna forma.
A że niektórzy efekty jej pracy za bardzo brali do siebie i robili jej, sobie lub innym problemy? Takie życie, zawsze ktoś się przyczepi o efekty, nawet jeżeli nie będzie miał do tego żadnych podstaw albo zwyczajnie zabraknie mu dystansu do plotkarskiej gazety. Każdy normalny człowiek wiedział, że artykułów z Avoski nie należy brać na poważnie.
Prawda była taka, że prócz głupich domysłów i ewentualnie plotek nie miała na Arvo nic. Gdyby miała możliwe, że przekazałaby to odpowiednim instytucjom, gdyż nie wiadomo jak cały ten cały cholerny wywiad w takim wypadku by się skończył. A choć Kuragina lubiła ryzyko, to jednak swoim życiem od tak nie szachowała. Nawet dla ukochanej pracy nie było warto.
Zresztą wystarczyło, że Efim ryzykował.
- Patrząc na pańskie życie zawodowe, społeczne i prywatne sądzę, że ma pan kontakty z Raskolnikami, a może i łączy z nimi pana coś więcej - powiedziała pewnym tonem, jak zawsze, gdy rzucała takimi wyssanymi z palca oskarżeniami. Zaskoczeni nimi ludzie nieraz mieli reakcje, które odpowiednio opisane dało się ładnie wykorzystać.


Ostatnio zmieniony przez Gana Kuragina dnia Pią 07 Wrz 2018, 20:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

Tuła

40 lat

błękitna

za Raskolnikami

twórca masek
http://petersburg.forum.st/t1493-arvo-dolohov#7714 http://petersburg.forum.st/t1626-arvo-dolohov http://petersburg.forum.st/t1625-bohun
PisanieRe: Bulwar Newski   Pią 07 Wrz 2018, 20:12
O niczym nie wiedziała. Nawet nie była świadoma tego, jak blisko prawdy się znajdowała. To sprawiło, że pytanie Kuraginy przyjął z pobłażliwym uśmiechem – jakby urzekło go, że zamierzała przeprowadzić z nim rozmowę jedynie na podstawie własnych osądów dotyczących jego życia zawodowego, społecznego i prywatnego. Mógłby się bardziej postarać. W miejsce tego wyrozumiałego wyrazu twarzy udać irytację, ponieważ zamiast wysunąć mu poważne zarzuty, raczy go jedynie domysłami. Ale przecież prywatnie Arvo doceniał każdy przejaw zaangażowania, nie zbywał złością jakiegokolwiek starania, nawet jeśli rezultaty nie były takie, jakich oczekiwał. A skoro Gana miała zamiar wywlekać na wierzch jego prywatne i zawodowe zwyczaje, nie mógł pozwolić sobie na typowo arystokratyczne kaprysy i charakterystyczną dla niektórych Dolohovów nieprzewidywalność. To przesadne, nienaturalne udawanie mogłoby wydać się podejrzane.
- Aha – skomentował bardzo prosto i w bardzo głupi pomysł przedstawione przez Ganę rewelacje. – Rozumiem, że zdaje sobie pani sprawę z kosztów, jakie poniesie, jeśli będę chciał złożyć wniosek o zniesławienie, a pani nie będzie w stanie udowodnić mi niczego, co mi zarzuca? – zapytał jedynie pro forma, samemu wiedząc, że owszem, Kuragina liczyła się z ryzykiem i zdołała uodpornić się na podobne formy zastraszania zastraszonych przez nią rozmówców. – Zatem co tak osobliwego dostrzegła pani w moim życiu zawodowym, społecznym i prywatnym, że doszła do takich, bądź co bądź, bulwersujących wniosków?
Bardziej od odpowiedzi, ciekawiło go pytanie, którego jeszcze mu nie zadała, a które wyczuwał, że już kształtuje się w jej myślach. Koniec końców, nie miał sobie nic do zarzucenia – prowadził życie, jak wielu mieszkańców Petersburga: takich, których do reszty pochłaniała pasja, jaką przekuli w pracę oraz takich, którzy nie mieli praktycznie żadnych powiązań ze Starszyzną i których mało, jak nie w ogóle, interesowały kwestie polityki. Był boleśnie świadomy, że odcinając się w dużej mierze od obowiązku uczestniczenia w posiedzeniach w Pałacu Sprawiedliwości, wystawił się na baczną obserwację niektórych członków Starszyzny – zwłaszcza tych, którzy nie mieli pojęcia o jego krótkim epizodzie pracowniczym w laboratorium magicznym w Krochkovatce, a który w znacznym stopniu przyczynił się do podjęcia decyzji o wycofaniu z polityki. Przynajmniej tej, prowadzonej przez Radę Czarodziejów. Ostatecznie więc, jeśli sytuacja z Ganą zaszłaby za daleko, nie zawahałby się wyciągnąć brudów dotyczących magicznych eksperymentów. Niewinny artykuł w plotkarskiej gazecie mógłby zostać zignorowany i wyśmiany przez Starszyznę, chcącą jak najszybciej zamieść pod dywan niewygodny temat, ale może zasiałby ziarno zwątpienia w części społeczeństwa i wzbudził zainteresowanie odpowiednich służb. Przynajmniej tyle, po tak wielu latach winien był wszystkim tym, którzy przewinęli się przez te potworne miejsca w rolach obiektów badawczych.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Bulwar Newski   Nie 23 Wrz 2018, 14:21
Gana była przyzwyczajona do różnych reakcji, więc zachowanie Dolohova jej nie zdziwiło. Wręcz by się ośmieszyła we własnych oczach, gdyby nie potrafiła opisać najbardziej typowych odpowiedzi na swoje rewelacje. Grożenie sądem było jedną z nich. Nie wiedzieć czemu ludzie bawili się w różne grzeszki, ale gdy przychodziło co do czego udawali niewiniątka i się bulwersowali, że ktoś śmiał zwrócić na to uwagę w sferze publicznej. Jakby takiej osoby nie oceniły już dziesiątki osób z wyższych czy celebryckich sfer.
- Skoro tu jestem i z panem rozmawiam odpowiedź wydaje się oczywista, czyż nie? - spytała retorycznie. Wystarczająco dużo osób próbowało ją zastraszyć, a i tak dawała sobie radę z tym czy tamtym jegomościem, często ważniejszym od niej samej, gdyż pracował w polityce czy dziedziczył tytuł nestora. Kim jest dla niej Dolohov z naprawdę pobocznej linii?
Mnóstwo pytań kształtowało się w jej głowie, ale to było normalne - w końcu miała przeprowadzić wywiad, rozmowę, a nie zapytać o jedną rzecz i się pożegnać z rozmówcą. Gdyby miała ledwo jedną wątpliwość prześledziłaby przynajmniej kawałek życia delikwenta, zapytała poprzez orła albo sobie po prostu odpuściła. Były ciekawsze osoby do ich opisywania w Avosce niż te prowadzące się wzorowo.
Arvo tylko pozornie mógł uchodzić za ideał. Odcięty od rodziny, rodowej polityki, w separacji z żoną i niepojawiający się nawet raz na pół roku na jakimś ważniejszym wydarzeniu budził podejrzenia i aż dziw, że jeszcze żadne służby się nim nie zainteresowały. W końcu jeśli ktoś unika pewnych rzeczy jak ognia to z reguły ze strachu. A czego może bać się szlachcic wśród swoich? Wykrycia jakichś grzeszków nie do zaakceptowania przez resztę braci. Jednym z takich grzeszków była oczywiście pomoc Raskolnikom, nie mówiąc o większym zaangażowaniu w ich sprawę. Oczywiście to nie była jedyna opcja, jednakże wydawała się najbardziej kusząca spośród innych. Kuragina w końcu jeszcze nikogo jeszcze o to nie oskarżyła na łamach gazety.
Za to nie miała pojęcia o magicznych eksperymentach. Pewnie to byłby jeden z tematów, który wyrzuciłaby z głowy, aby być w stanie dalej normalnie funkcjonować. Wbrew pozorom miała też swoją wrażliwą stronę i potrafiła nie spać, kiedy Efim fotografował wojnę.
Postanowiła podjąć kolejną próbę wyprowadzenia w pole Dolohova licząc, że zdziwiony pytaniem będzie bardziej szczery. Ignorując jego zapytanie sama spytała:
- Czemu pan nie oznacza swoich masek jakimś podpisem czy szlaczkiem? - wyrzuciła z siebie jakby nigdy nic, tonem wręcz niewinnym. - Przecież wszyscy to robią.
Patrzyła uważnie szukając jakichkolwiek śladów zawahania. Mimo, że nic do niego nie miała szukała jakichkolwiek znaków wskazujących, że warto brnąć w szukanie winy mężczyzny.
Powrót do góry Go down
avatar

Tuła

40 lat

błękitna

za Raskolnikami

twórca masek
http://petersburg.forum.st/t1493-arvo-dolohov#7714 http://petersburg.forum.st/t1626-arvo-dolohov http://petersburg.forum.st/t1625-bohun
PisanieRe: Bulwar Newski   Nie 23 Wrz 2018, 20:24
Krótko, ze zrozumieniem kiwnął głową, jakby dopiero ten gest ostatecznie przypieczętować miał koniec niewygodnych formalności dzielących ich od rozpoczęcia właściwej rozmowy. Może poniekąd tak właśnie było. Może potrzebne było zamknięcie jednego rozdziału, by swobodnie przejść do kolejnego, nie obawiając się, że wartka akcja okaże się zbyt zawiła, zbyt niezrozumiała, aby móc brać w niej udział. Razem, ramię w ramię, niemal jak partnerzy w zbrodni – co również mogło być prawdą, bo koniec końców, jakkolwiek nie skończyłoby się ich spotkanie, dokonają oszustwa. Podkoloryzowane informacje ujrzą światło dzienne, rozejdą się jak zaraza po domach, biurach i ulicach, kolejny raz omamią naiwnych czytelników Avoski. A oni wspólnie przyłożą rękę do tego, by plotka trafiła na jak najbardziej żyzny grunt, rozrastając się w oszałamiającym, zapierającym dech w piersiach tempie.
Nim pytanie padło z ust Gany, on już w pamięci odgrzebuje wiadomości, którymi mógłby się podeprzeć, by bez cienia zawahania odpowiedzieć na nurtującą kobietę kwestię będącą jedynie preludium do tematu Raskolników. Dzięki temu jednak Arvo już domyśla się, co mogło przykuć jej uwagę; co sprowokowało do wytoczenia dział i wymierzenia ich wprost w niego.
- Swojego czasu kwestię tę poruszył redaktor Pędzlem i różdżką i nic od tamtego momentu się nie zmieniło, więc, Gano, mogę się tak do ciebie zwracać? – Wtrącił mimochodem, wygodniej opierając się o oparcie ławki, wyraźnie nieskrępowany i wcale niezaskoczony pytaniem. – Pozwolę sobie odpowiedzieć w taki sam sposób, jak wówczas. W moim odczuciu każdy, kto podpisuje swoją pracę, nieistotne czy to obraz, rzeźba, artykuł do gazety, książka czy maska, chce aby pozostał po nim wyraźny ślad; aby to, co stworzył przypominało o jego istnieniu dziesiątki lat po śmierci. By uczyniło go nieśmiertelnym – zaczął od skrupulatnego wyjaśniania swojego stanowiska, w międzyczasie decydując się na sięgnięcie po ciasteczko. – Pyszne! Ty je piekłaś? Ale wracając. Ja nie mam takich ambicji. Tak naprawdę nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek mógłbym stać się tak uznanym twórcą. Sława i blichtr nigdy mnie nie pociągały. W Koldovstoretz nie miałem łatwo i już wtedy nauczyłem się unikania rozgłosu, a siedzenie w cieniu moich charyzmatycznych kolegów stało się wygodne, ponieważ mogłem poświęcić się nauce i tworzeniu. Przede wszystkim jednak – podjął na nowo, kiedy mogło wydawać się, że zakończył swoją wyczerpującą odpowiedź na pytanie Kuraginy. – Nie chcę niszczyć ukończonej pracy. Kiedy maska przechodzi w ręce mojego klienta, staje się jego własnością, nie moją.
Jeśli jeszcze kilka chwil wcześniej Gana sądziła, że wywiad będzie przebiegał w trudnej atmosferze, polegając wyłącznie na wyciąganiu na siłę słów z Dolohova, na co zapowiadało się właściwie od początku, Arvo z widocznym rezultatem rozwiał jej obawy. Nie ulegało jakimkolwiek wątpliwościom, że rozmowa na temat jego pasji skutecznie rozwiązywała mu język – mało istniało tematów, które z podobnym sukcesem pozwoliłyby na wciągnięcie go w dłuższą, nienużącą konwersację.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Bulwar Newski   Nie 30 Wrz 2018, 17:29
Początek jest zawsze niepewny - człowiek, bez względu czy mowa o mugolu, czy czarodzieju nigdy nie może wiedzieć, czy osoba z którą rozmawia nie ma o nim żadnej wiedzy, nie słyszała o nim co nieco od znajomych bądź przeczytała w gazetach plotkarskich, a czasem samodzielnie wyszukiwała informacji będąc niemal stalkerem. W każdym razie konkluzja jest taka, że nigdy nie wiadomo czego się spodziewać po drugim człowieku, którego się spotyka na żywo pierwszy raz. I prawdopodobnie oboje wiedzieli, że to mogło pójść w całkowicie wrogą stronę. Tymczasem - o dziwo - zaczęli rozmawiać w tonie, jakby się przyjaźnili i robili sobie nawzajem przysługi. To zdecydowanie mogło się udać, jeśli tylko w trakcie coś się nie zjebie. A zawsze mogło. W końcu ze sobą rozmawiała dwójka rudych, a rudzi nie mają w końcu za dobrej opinii.
Gana powoli zbierała pytania w głowie - nie chciała ryzykować, że Dolohov zajrzy jej przez ramię i się przekona czym może jeszcze go zaskoczyć. Choć póki co brnęli razem przez tę rozmowę tworząc coś, co być może zawojuje pierwszą stronę Avoski, a być może szybko wyląduje w koszu na śmieci to jednak Kuragina wolała mieć przynajmniej możliwość zaskoczenia. W końcu w dziennikarskim światku to się ceni.
- Proszę bardzo - zezwoliła machając w charakterystyczny sposób ręką. Jeśli dzięki temu miało być mu łatwiej się wypowiedzieć, a do tego Arvo nie robił większych problemów jej w szukaniu sensacji to mogła mu pozwolić na taką wręcz poufałość.
Potem zaczęła go wysłuchiwać. Dokładnie. Miała nadzieję zaobserwować jakąś niespójność, wyczuć kłamstwo, cokolwiek. Nie dlatego, że miała coś do mężczyzny, w żadnym stopniu, ale jednak doskonale wiedziała, że skrupuły pojawiające się dlatego, że ktoś jest miły czy tam uprzejmy z reguły są zdradliwe i uniemożliwiają pracę. Dlatego mimo wszystko pozwalała sobie dalej na szukanie haczyków.
- Niestety nie, to moja gosposia - przyznała z uśmiechem. Jej ciasteczka zawsze były czystą rewelacją. Gdy przynosiła je do pracy choćby z okazji urodzin od razu humor się wszystkim poprawiał od przepysznych wypieków.
- To dość... nietypowe myślenie - zaczęła. Wręcz socjalistyczne, pomyślała, ale na razie wolała nie mówić tego na głos. Nie chciała wprowadzać nieprzyjemnej atmosfery właśnie teraz, kiedy jej rozmówca tak chętnie odpowiadał na pytania. - Takie dość średniowieczne, tylko że wtedy tworzyło się na cześć Boga, nie klienta. A teraz przecież właściwie każdy dąży do sławy, czy to własnej, czy to swojego rodu - zauważyła. - Czemu pan nie czyni podobnie? Nie mówię od razu o jakimś podpisie czy parafce, ale jakimś nawet charakterystycznym, estetycznym szlaczku, po którym wielbiciele pańskich wyrobów mogliby rozpoznawać, że to właśnie pan stworzył tę maskę?
Mogło to wyglądać jak pitu-pitu, ale kto powiedział, że wielkie oskarżenia mają wyglądać jak zażarta bitwa o to, kto ma rację? W końcu jak widać było po nich była to całkiem nieopłacalna strategia. Siedzieli na słoneczku, jedli i spokojnie rozmawiali w głębi ducha rozmyślając jaki podjąć kolejny krok, by nie zepsuć atmosfery. Przynajmniej nie przedwcześnie.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Bulwar Newski   
Powrót do góry Go down
 
Bulwar Newski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: