Навигация

Shoshana Aristova
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Shoshana Aristova

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar


Petersburg, Rosja

26 lat

błękitna

za Starszyzną

uzdrowiciel
http://petersburg.forum.st/t569-shoshana-aristova http://petersburg.forum.st/t1272-zuzanka-aristova#5145 http://petersburg.forum.st/t1273-zuzanna#5147 http://petersburg.forum.st/t1274-licho-zuzanny#5149
PisanieShoshana Aristova   Pon 20 Mar 2017, 21:21
Меня зовут
Shoshana Joachimovna Aristova



DATA URODZENIA: 05.04.1973 / NAZWISKO MATKI: Vasilchenko / WIEK: 26 lat
MIEJSCE ZAMIESZKANIA: Petersburg, Rosja / STATUS KRWI: błękitna
STAN MAJĄTKOWY: bogaty / ZAWÓD: uzdrowiciel i lichwiarka / KORGORUSZ: kruk


ALCHEMIA: 10 / FAUNA I FLORA: 10 / LECZNICTWO: 25 / MAGIA KREATYWNA: 5
MAGIA ZAKAZANA: 19 / OKULTYZM: 13 / SIŁA: 5 / TRANSFIGURACJA: 7
WIEDZA MAGICZNA: 7 / ZAKLĘCIA I UROKI: 10 / SZCZĘŚCIE: 3 / TALENT: 4


Już od dawna wszystkie jej nerwy,  racjonalizm, podejście do świata i całe jej jestestwo i bytność wszelaka były na skraju załamania. Cienka nić trzymająca rozum, logikę i myśli nadwyrężona czasem oraz wydarzeniami pękła nagle, choć przecież tak bardzo spodziewanie. Poczuła, jak skręca jej żołądek i resztę wnętrzności. Jak odbiera słuch, zmysł smaku i czucia a wyostrza się zmysł wzroku. Spojrzała w lustro nad umywalką. Szare oczy zdawały się być wyblakłe, nijakie, prawie białe. Cera blada jak u każdego, kto ma wrażenie, że zwróci zaraz wszystkie swoje narządy wewnętrzne. Jak u każdego, kto robi to, co właśnie zamierzała Zuzanna.
Obudziła się zlana zimnym potem. Znów rozkopała pościel, znów pozrzucała wszystko z łóżka. Przez otwarte okno wdzierało się lodowate, grudniowe powietrze. Wiatr poruszał delikatnie półprzezroczystą firaną widzącą w oknie. To był tylko sen. To był tylko zły sen. Miewała jej już od dawna. Właściwie, odkąd tylko pamiętała. Uspokajając ciężki oddech spojrzała za zapaloną lampkę nocną - zawsze spała przy włączonym świetle. W ciemności czają się potwory, Zuzanno. Tak mówiła jej starsza siostra, Ada. Nie możemy pozwolić im tu przyjść. Ady już jednak nie było.

* * *

Siedzieli przy stole, podczas niedzielnego obiadu. Jedli w ciszy, jak zawsze z resztą. Jedynie sześcioletniej Zuzance było do śmiechu. Zapomniała, że nie wolno, znów przypomniała sobie jak powyrywała lali wszystkie włosy z głowy. Na kopniaka pod stołem od Ady zareagowała kolejnym śmiechem.
- Dosyć! - krzyknął ojciec uderzając pięścią  w stół. Podskoczyły wszystkie: matka, Zuzanna i Ada.
Pamięta dobrze Zuzanka, jak wyrywała się, krzyczała i płakała, kiedy ją niósł korytarzem. Zieleń tapet i ciemne drewno podłogi. Mrugające światło kinkietów. Ciemność, gdy ją zamykał. W szafie, najzwyklejszej, starej szafie w swoim gabinecie. Panicznie bała się ciemności. Ada również. W ciemności czaiły się potwory.

* * *

Drżały jej ręce, serce wciąż biło ile tylko sił w małej Zuzannie. Usiadła na łóżku podpierając się dłońmi. Westchnęła cicho, przeczesała włosy palcami. Tu-dum. Tu-dum. Uderzenie za uderzeniem. Jak bęben, raz za razem. Tu-dum. Tu-dum. Słyszała tylko to, krew w żyłach się zagotowała, nieczuła na zewnętrzne bodźce. Zignorowana gęsia skórka na ciele, krople potu spływające z czoła. Potrzebowała kilku kuriozalnych chwil by oddzielić jawę od snu. Tik-tok. Tik-tok. W końcu usłyszała wiszący na ścianie zegar.

* * *

Przygotowania do wesela trwały w najlepsze. Zuzanna już wtedy dotknięta była przypadłością próżności. Tylko miłość i przywiązanie do Ady sprawiało, że nie wykłócała się o najładniejsze pantofelki i najładniejszą sukienkę. To nie był jej dzień. Nawet kary ojca wydawały jej się wcale nie tak dotkliwe, choć już będąc karaną wcale się przy tym zdaniu nie upierała. Spała przy zapalonej lampce nocnej i to nie miało się zmienić.
- Jak ślicznie wyglądasz, Ado - zachwycała się, w dodatku szczerze. Zawsze uważała, że jej siostra jest ładniejsza. Była o to zazdrosna po cichu. Sięgnęła po welon, misternie wykonany, mieniący się niczym płatki śniegu w grudniowy poranek. Zabawne miało być to wesele, Skandar Lazarev wcale nie był żydem. W dodatku był rudy.
Nic nie zapowiadało, że tego dnia stanie się tragedia. Po ślubie, podczas wesela wznoszony był toast. Kolejny już, sama Shoshana nie pamiętała, którym. Mazel tov! padło już tyle razy, że straciła rachubę. Muzyka grała w najlepsze, ona sama zachwycała się tym, jak wiruje jej sukienka w tańcu, dwa smoliście czarne warkocze przewiązane różowymi wstążkami. Gdy dotarło do niej co się dzieje, Ada już leżała na podłodze. Nieprzytomna, martwa, w rozlanym winie, które splamiło białą suknię. Długo się o tym mówiło. A Zuzanna? Już nie miała opoki, jaką była dla niej siostra.

* * *

- Wyjdziesz za Wrońskiego.
Przepłakała try noce, żadna na nic się zdała. Póki ojciec żył nie miała nic do gadania. Męczyła się z Lwem jak tylko męczyć się z nim było można. Sama podkładała mu do poduszki kolejne butelki wódki. Tylko czasami Zuzankę ruszało sumienie. Przecież już wypił tyle. Ani cię nie uderzył, ani nie posunął się do gorszego. Gdy spoglądała mu w oczy widziała nieszczęśliwego człowieka. Potrzebującego pomocy, zaledwie wyciągniętej ręki. Nie, Zuzanna mu jej nie podała. Podawała mu za to pełną gorzały butelkę, żeby się zapił na śmierć. Nieszczęśliwa z takiego doboru robiła wszystko, by zostać wdową. Nie została. Żoną z resztą też nie. Wściekła na wszystko i wszystkich rzuciła wszystko w diabły i odeszła.

* * *

Ojciec zmarł nagle, ponoć na zawał. Nie do końca była to prawda, Joachim lubił parać się czarną magią. Regały w jego gabinecie pełne były najróżniejszych ksiąg niekoniecznie legalnego pochodzenia. Ociężałe, stare woluminy zalegały na półkach niczym kociska przy piecu. Do gabinetu wchodzić nie było wolno, tym bardziej dotykać czegokolwiek co się w nim znajduje. Ada szybko zrozumiała w czym rzecz. Zuzanna była zbyt mała.
Stary Aristov miał jeszcze jeden sekret. Posiadał dar kontaktowania się z zaświatami. To i czarna magia nie stanowi nigdy dobrego połączenia. Prawda jest taka, że to właśnie zbyt zuchwałe podejście zabiły Grigoryego. Zawał nie był przypadkiem. Żadna z jego córek nie odziedziczyła po nim daru, nazywanego przez niektórych przekleństwem. Sztuczki odbiły się za to na całej rodzinie. Zuzanna natomiast była bardzo podatna na skutki uboczne seansów spirytystycznych.

* * *

Przewracam się nerwowo z boku na bok nie mogąc zasnąć. Nie wiem, która jest godzina, mogę się jedynie domyślać środka czarnej jak kawa nocy. Kołdra zdaje się być mi ciężką, więc zrzucam ją z siebie odsłaniając się do pasa. Przesuwam dłoń po czarnej, satynowej halce nocnej, zaciskam na nie palce. Znów przekręcam się na bok niespokojnie, jakby mi ktoś co chwila szeptał do ucha.
Może i szeptał. Zagadkowe słowa, niespójne zdania i chaotyczne wypowiedzi, które przeznaczone mi były tylko. Które ja jedynie słyszałam. Zawsze w półśnie, na skraju, granicy przytomności. Między jawą a snem słyszę kolejno wypowiadane imiona, które bardzo dobrze znam. W tym i swoje. Jakże to by było, bez mojego? Przekręcam się znów, niby to z niewygody, niby z duszności. Głos również znam. Należy do Ciebie, choć mogłabym go już nie pamiętać. Byłam za mała, byłam jeszcze dzieckiem. Ale ja pamiętam i wiem, że to Ty. Mogłabym przysiąc, że czuję Twój oddech na karku i aż trzęsę się, choć nie jestem pewna, czy ze strachu, czy też złości.
Przewracam się w łóżku dalej, skopując z siebie kołdrę. Jest mi zimno, na skórze chyba pojawiła się gęsia skórka. W końcu jest zima, a ja mam w zwyczaju uchylać okno. Nie śpię, nie mogę zasnąć. Ale też i nie przebywam na jawie. Jestem uwięziona w onirycznym świecie, gdzie towarzyszą mi tylko jedne emocje, jeden stan ducha, jedna myśl i jeden żal. Podjudziłyście mnie do tego, potrzebując pomocy.
Przewracam się znowu, już zlana zimnym, nieprzyjemnym potem. Skóra błyszczy się w nikłym świetle zaglądającego w okno księżyca. Nie śpię, nie mogę zasnąć. Ale też i nie przebywam na jawie. Jestem uwięziona w onirycznym świecie, gdzie towarzyszą mi tylko jedne emocje, jeden stan ducha, jedna myśl i jeden żal. Zrywam się w końcu dobrze wiedząc, że po moich policzkach ciekną łzy. Powoli spływają w okolice ust, a ja czuję ich słony smak.
Rano znów stanę przed lustrem, z różdżką w dłoni będę wypowiadać kolejne zaklęcia, które zakryją ślady nocy. Jak dziecko, boję się ciemności.


* * *

Studiowała księgi ojca, kiedy już dostała się do jego gabinetu. Zaznajamiała z czarnomagiczną wiedzą zapisaną w woluminach, z okultystycznymi sztuczkami. Ciągnęło ją do tego jak ćmę do ognia. Po śmierci ojca wszystko było łatwiejsze. Tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Miała wrażenie, że w pomieszczeniu jest jeszcze ktoś. Nie myliła. Błędem było wynajmować medium byle jakie, byle tylko zachować wszystko w tajemnicy, byle tylko po cichu załatwić sprawę. Z takimi sprawami idzie się do profesjonalistów.

* * *

Boję się odrzucenia. Ból fizyczny, ból ciała jest niczym w porównaniu z tym drugim. Samotność i brak akceptacji to chyba moje największe koszmary, które ziszczają coraz bardziej z każdym kolejnym dniem. Czuję się jak dziecko, zamknięte w ciemnym, ciasnym pokoju. Mam ochotę krzyczeć, ale nikt mnie nie słucha. A może po prostu nie potrafię? Zaburzona percepcja. Rodzą się we mnie negatywne uczucia, które z każdym dniem przybierają na sile. Rozpaczliwie szukamy znaków, które złośliwie nie chcą się pokazać, rozpaczliwie wołamy o pomoc, która często nie chce nadejść. Litość można by nazwać jałmużną, której  tak bardzo się nie chce, bo przecież w głowach głęboko zakodowane mamy, że litość wiąże się nierozerwalnie ze wstydem i upokorzeniem. Nienawidzę samej siebie. Tego co mówię, co robię i co myślę. Biernością karmię w sobie złość, gorycz i żal, które nie chcą odejść a powiększają się niczym guzy na ciele trędowatego. Na swój sposób i ja taki jestem. Myślę, że się zgubiłam. Nie potrafię odnaleźć siebie, ani nikogo innego. Uczucia do wszystkich wokoło przeradzają się w złość i nienawiść.

Shoshana pełna jest pychy, złości i zazdrości. Pewna siebie i swego ma potrzebę udowodnienia wszystkim... nie wiadomo czego. Nie jest Miłosierną Samarytanką, zwykle nie działa bezinteresownie, na ludzi patrzy z góry. Do wielu spraw nigdy się nie przyzna. Ale jak wiadomo - kiedy umysł śpi, budzą się demony.
Zajęła się lichwą. Pożycza pieniądze na procent - tych Aristovom nigdy nie brakowało (a pomyślcie tylko o tej żydowskiej gałęzi rodziny). Spłatę zmniejszyć można w zamian za przysługę. Nad wekslami Zuzanna pracowała wiele lat. Dziś pomaga jej kuzyn, przez co radzą sobie całkiem nieźle.



Ostatnio zmieniony przez Shoshana Aristova dnia Nie 05 Lis 2017, 00:54, w całości zmieniany 17 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Shoshana Aristova   Nie 05 Lis 2017, 09:03
Здравствуйте!

Magia ma swoją cenę. Zawsze. Wiesz o tym? Chyba powinnaś, w końcu na własnej skórze przekonałaś się, jak zdradzieckie bywają czarodziejskie moce i jak niezgłębione są niektóre z magicznych dziedzin. Jak myślisz, ile jeszcze przyjdzie Ci pokutować za Twoją ciekawość i próżność? Nacierpiałaś się już wystarczająco, odebrałaś lekcję pokory czy to wszystko, co Cię spotyka to dopiero początek i prawdziwy rollercoaster wrażeń dopiero przed Tobą? Wszystko zaraz się okaże. Bądź cierpliwa, Shoshano.

Bonusy za kartę postaci

+5
Lecznictwo
+3
Okultyzm

W prezencie otrzymujesz amulet ze szczęki kota. Zwierzak podobno dorastał w plemieniu bab, dzięki czemu naładowany został tą samą magią, którą posługują się te humanoidalne istoty. Talizman sprawia, że, nosząc go, jesteś chroniona przed demonami, choć nie ma pewności, czy przed wszystkimi. Ponadto otrzymałaś od pewnego szemranego przyjaciela tajemnicze wahadełko. Nie jest to jednak zwykła przywieszka, a ususzony język ponoć samej Baby Jagi, którym – gdy tylko potrzesz krwawy podpis na wekslu –  jesteś w stanie odszukać na mapie miejsce pobytu swojego dłużnika.

Na zakończenie

Stworzona przez Ciebie karta postaci została zaakceptowana, w związku z czym otrzymujesz na start 800 punktów fabularnych do wykorzystania w punkcie Mistrza Gry. Możesz już bez przeszkód zacząć rozgrywkę na forum, lecz przed rozpoczęciem fabularnych przygód Twojej postaci prosimy o skrupulatne uzupełnienie pól w profilu. Warto również wnikliwie zapoznać się z tematami zamieszczonymi w dziale fabularnym. W razie jakichkolwiek wątpliwości, problemów lub sugestii odnośnie rozwoju naszej magicznej społeczności, zachęcamy do kontaktowania się z administracją forum. Życzymy ciekawych rozgrywek w grze i przyjemnego spędzania z nami czasu!

Powrót do góry Go down
 
Shoshana Aristova
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: