Навигация

Salon wróżb Madame Roslyakova
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Salon wróżb Madame Roslyakova

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieSalon wróżb Madame Roslyakova   Wto 21 Mar 2017, 23:14
Salon wróżb Madame Roslyakova

Z zewnątrz mogłoby się wydawać – niepozorne miejsce. Dopiero, gdy zbliżysz się odrobinkę do drzwi, zobaczysz na nich niewielką tabliczkę ozdobioną magicznym brokatem. Napis na niej głosi: Salon wróżb Madame Roslyakova – przeznaczenie czeka w środku. Gdy przekroczy się próg tego miejsca, od razu można poddać się aurze mistycyzmu. Wnętrze urządzone jest w ciemnych kolorach – długi, wąski korytarz ozdobiony jest zdjęciami Madame ze sławami Unii Słowiańskiej – znajdzie się tam postaci wielkiej polityki jak Grigorego Kuragina, Zinayidę Vankhenko, a także celebrytów naszych czasów Yuriya Shatunova czy Nadę Zaharievę. Wytarty fotel stojący w niewielkiej wnęce w ścianie wskazuje wyraźnie na to, że czasy świetności tego zakładu powoli przemijają. Właściwy salon od korytarza oddzielają wielkie, sosnowe drzwi, które skrzypią, gdy się je otwiera, ale nie wydają z siebie dźwięku przy zamykaniu. Salon jest duży, ma dwie pary okien, obie wiecznie zasłonięte przez ciężkie, burgundowe kotary. Na samym środku pokoju stoi niewielki, okrągły stolik, przykryty haftowanym obrusem i para krzeseł.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon 03 Kwi 2017, 22:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

20 lat

półkrwi

neutralny

bezrobotny
http://petersburg.forum.st/t579-sasha-sekerovic#972 http://petersburg.forum.st/t596-sasha-sekerovic http://petersburg.forum.st/t608-saszka
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Wto 21 Mar 2017, 23:50
Przedzierając się przez kolejne uliczki, zerkał nerwowo na księżyc, który dzisiaj postanowił oszczędzić chłopaka. Sasha odetchnął z ulgą, gdyż był to jeszcze pierwszy dzień w Petersburgu i nie chciał go zacząć od krwawej eskapady w miasto.
Przy okazji miał przy sobie cały bagaż, który w sumie składał się tylko z jednej torby wypełnionej ubraniami i jakimiś zbędnymi rupieciami. Wartość tych rzeczy była niska, ale i tak nie chciał ich stracić. Transformacja była nieprzewidywalna i możliwe, że zgubiłby gdzieś to wszystko. Świat jest taki, a przynajmniej to miasto jest takie, że zaraz znalazłby się nowy właściciel.
Ściskając mocno skórzany pasek od torby szedł dalej, ale do czasu. Magiczny brokat mignął przed jego twarzą, a on natychmiast niczym zaczarowany podszedł do drzwi. Nie ma chyba na świecie prawdziwego mężczyzny, który nie lubi brokatu.
- Salon wróżb Madame Roslyakov, przeznaczenie czeka w środku - przeczytał pod nosem.
Przeznaczenie? Młody Sekerovic znał swoją przyszłość, która malowała się raczej w szkarłatnych barwach. Nigdy niekończące się polowanie, które sprawiało, że coraz bardziej tracił swą duszę.

Sasha zapukał dwukrotnie w drzwi i złapał za klamkę. Nienawidził czekać i był raczej niecierpliwą osobą, która ostatnie czego pragnie to stagnacja i zapuszczanie korzeni pod czyimiś drzwiami.
Był typem, który wchodzi i raczej nie czeka na zaproszenie. Otrzepał się tylko z wszelkich pyłów i pyłków, w końcu nie chciał przynieść sobie wstydu przed Madame.
Pewnym krokiem ruszył przed siebie, bawiąc się sygnetem, który ozdabiał jego dłoń. Wydawał mu się on odrobinę zbyt w stylu panicza, ale go lubił. Swoją drogą kosztował tak śmieszne pieniądze, że żal go było nie zakupić.
Rozejrzał się po korytarzu, ale na moment nie zatrzymał. Podziwianie sztuki, którą z pewnością była fotografia nie było jego domeną.
Sekerovic znalazł się przed drzwiami, a jego przeznaczenie miało za nimi czekać. Miał nadzieje, że nie będą to jakieś brednie wyssane z palca, a kobieta nie okaże się zwykłą oszustką, która kusi młodych i nierozumiejących świata chłopców.
- Przepraszam? - jego głos przedarł się przez drzwi, które zaczęły się powoli rozchylać, aż w końcu pojawił się w nich młodzieniec, który nie wyglądał ani na zamożnego, ani na jakoś specjalnie uzdolnionego.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 22 Mar 2017, 00:09
Zjawiam się w salonie zaledwie parę minut przed pierwszym gościem. Jeszcze tego nie wiem, choć dziwne poczucie, jakby mrowienia pod skórą mówi mi, że mam się pospieszyć, że dziś coś się wydarzy. Ufam swojej intuicji, niby udaję, że tego nie robię, jednak przyspieszam kroku, jakoś instynktownie. Ciepły, wiosenny już wiatr rozwiewa mi włosy, ja skupiam się jedynie na kluczu, który obracam na palcu. Jest on wyjątkowo staromodny, jest przyczepiony do koła prawie tak wielkiego, jak moje złote kolczyki i właśnie te koło wykorzystuję do szybkiego kręcenia, na palcu wskazującym prawej dłoni.
Co jakiś czas prawie wypada mi z rąk, ale w odpowiednim momencie zwalniam. Kto jak kto ale Vasilchenko potrafili się kluczami posługiwać. Ktoś może powiedzieć, że mam sprawne dłonie, ale niech lepiej tego nie mówi - skojarzenia z kradzieżą i pochodzeniem są dla mnie tym, czym czerwony materiał dla byka. Wzmaga we mnie tylko niepotrzebną agresję, a pełna agresji nie mogę pracować. Nie, żebym już od dawna nie miała żadnej wizji, a ostatnim pięciu klientom wcisnęła parę kitów za rubelki.
W końcu otwieram drzwi do salonu i znów odwracam tabliczkę z brokatem przodem do ulicy. Przechodzę przez wąski korytarz, by wejść do swojego królestwa. Otwieram na moment okna, zaduch jest dobry, jednak wypadałoby mieć czym oddychać, przynajmniej przez chwilę. W międzyczasie wyjmuję moją kulę i karty tarota. Typowe narzędzia pracy, jak skrzypce dla grajka czy papier i długopis dla pisarza.
Znów zamykam okno, siadam na swoim krześle. Jest trochę niewygodne, skrzypi, ale jest prawie własne. Traktuję ten salon jak swój, mimo, że madame Roslyakova jest tą, która faktycznie dzierży całą moc tego miejsca. Może kiedyś przyjdzie mi otworzyć podobne miejsce, bo wróżby to moja pasja, wspaniałe zajęcie. Chociaż jak bardzo chciałabym zamiast tego zająć się końmi, ruszyć w tan, odnaleźć swą drogę w życiu?
Słyszę charakterystyczne skrzypnięcie drzwi, gdy rozkładam karty tarota. Unoszę wzrok, delikatna łuna z kuli oświetla mi twarz, może wyglądam strasznie, może zachęcająco? Nie wiem, chciałabym spojrzeć na siebie przez moment jego oczami, ale teraz sama oceniam, z kim mam do czynienia. Nie wygląda na groźnego, ma przy sobie walizkę. Podróżny? Może student? Wygląda na młodego, ale dobrze mu z oczu patrzy, mimo, że jest jakiś taki zwyczajny.
Nie wszyscy są stworzeni do wielkich rzeczy, Polya. - karcę się w myślach, uśmiechając się do niego zapraszająco.
- Niech się piękny królewicz nie krępuje, zapraszam. - pokazuję mu dłonią wolne krzesło, a gdy wykonuję ruch, słychać charakterystyczny brzdęk wszystkich moich bransolet. Miłość do błyskotek też odziedziczyłam w genach. - Cóż sprawiło, że mogę królewicza tutaj gościć? - pytam po chwili, zbierając wszystkie karty w jeden stosik.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

20 lat

półkrwi

neutralny

bezrobotny
http://petersburg.forum.st/t579-sasha-sekerovic#972 http://petersburg.forum.st/t596-sasha-sekerovic http://petersburg.forum.st/t608-saszka
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 22 Mar 2017, 00:56
Jego oczy rozbiegły się we wszystkie strony, a on starał się jak najszybciej pochłonąć istotę tego miejsca. Wydawał się odrobinę zafascynowany Salonem wróżb Madame, ale było to najprawdopodobniej spowodowane faktem, że nigdy nie bywał w takich miejscach. Sam przybytek nie wydawał się specjalnie zdumiewający, a wręcz przeciwnie. Dało się wyczuć, że czas nie był dla niego łaskawy. Odrobinę go to cieszyło, w końcu nie tyko on terroryzowany był przez siły, których nie da się, a przynajmniej nie powinno kontrolować.
Gdy tylko przyjrzał się temu miejscu wrócił swym spojrzeniem do kobiety, która nie przypominała w żaden sposób tej ze zdjęć. Miał nadzieje, że stosuje świetne magiczne maści, a nie jest zwykłą oszustką. Kłamstwa raczej go nie satysfakcjonowały, chociaż nie oczekiwał, że usłyszy tu jakąkolwiek prawdę.
- Sasha Sekerovic, miło mi - chciał się jak najszybciej zmienić swoje tytułowanie. Królewiczem to on był, ale chyba bruku jednej z ulic.
- A Pani? Nie przypomina mi Madame kobiety ze zdjęć - zaczął już pewniej, ale jego głos odrobinę drżał. Sasha nie był dobry w kontaktach z innymi ludźmi, ale nie ma co się dziwić, w końcu został odizolowany od nich kilka lat temu. Kontakt, który podejmował z resztą społeczeństwa był bardziej prymitywny. Cywilizowane rozmowy nie wchodziły w grę, a nawet jakiekolwiek. Słyszał krzyki i błaganie o litość, ale nie potrafił odpowiedzieć, a tym bardziej tej litości okazać.
Może to i lepiej, że to nie ta stara wiedźma ze zdjęć? Miał nadzieje, że świeżość jej daru pomoże mu w odnalezieniu drogi, którą już dawno temu zgubił.
Chłopak przełożył przez krzesło swoją torbę i usiadł powoli, uśmiechając się delikatnie do kobiety.
- Chciałbym poznać swoją przyszłość i odnaleźć drogę - brzmiało to banalnie, ale taka była prawda. Całe szczęście, że spotkała się pewnie z tysiącem takich próśb.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 22 Mar 2017, 01:16
Niech poznaje to miejsce, myślę sobie, sama sunąc wzrokiem po ciemnej przestrzeni pokoju. Jedna, swobodna wiązka światła wpada przez szpary w kotarze, dzieląc pokój idealnie na pół. Staram się nie wyglądać na zniecierpliwioną - co prawda mam z tą cechą problem, z drugiej strony chłopak wygląda jakby był w podobnym przybytku pierwszy czas i dla spokoju swego, jak i jego ducha, pozwalam mu rozejrzeć się przed zajęciem miejsca.
Krótki czas lustruję jego bagaż. I mogę przysiąść, że resztkami sił woli jestem w stanie wyczuć pył z ulicy. Czyżby spędzał tam aż tak dużo czasu? Nie chcę zgadywać ani gapić się na niego jakoś ocennie - sama nie byłam bogaczką, zarabiałam na siebie, nie brałam pieniędzy od rodziców, bo jak im zresztą spojrzeć w oczy, gdy wystawiło się ich na tak wielką hańbę? Przez moje palce znów przesuwa się parę kart z talii, wydają z siebie delikatnie świszczący dźwięk, który prawie umyka, ginąc w przyciszonym szumie z ulicy.
- Polina Vasilchenko. - kiwam mu głową, jakoś nie chce mi się podnieść z miejsca. Czyżby tak bardzo przeszkadzało mu takie nazewnictwo? Zwykłam już do podobnego traktowania wszystkich klientów. W końcu to oni byli panami dobrodziejami, oni dawali mi rubelka czy dwa na chleb nasz powszedni. Ale ludzie byli różni, paniska z daleka i bliska, typy skromne tak bardzo, że było to już bardzo podejrzane, wzbudzało jedynie solidne pytanie - co takiego nabroili, że próbowali odpokutować to powierzchowną skromnością? Czuję, że chłopak ma pewien problem i sama jestem ciekawa, co dziś powie mi moja intuicja.
- Och, bo nie jestem Madame Roslyakovą. Jest ona moją pracodawczynią, z racji wieku i stanu zdrowia coraz rzadziej zajmuje się wróżeniem. Można powiedzieć, że jestem jej adeptką. - no tak, mógł przecież być odrobinę skołowany. Madame Roslyakova, dla mnie urocza starsza pani, mieszkała tuż obok i teraz prawdopodobnie moczyła zmęczone nogi w ciepłej wodzie, czytając któryś z dzienników. Jej rozkład dnia też znałam na pamięć.
- Może najpierw tarot? Uspokoisz myśli, drogi Sasha. Zanim nie pozbędziesz się chaosu ze swej głowy, nie dasz rady spojrzeć wgłąb siebie. - znów przez moment tasuję karty, po czym podaję je chłopakowi. Z pełną powagą, jednak patrzę jedynie na jego dłonie. - Przetasuj je jeszcze raz i wybierz sześć kart. Tak na rozgrzewkę.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

20 lat

półkrwi

neutralny

bezrobotny
http://petersburg.forum.st/t579-sasha-sekerovic#972 http://petersburg.forum.st/t596-sasha-sekerovic http://petersburg.forum.st/t608-saszka
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 22 Mar 2017, 14:49
Uważnie przyglądał się kobiecie i starał się nie przegapić najmniejszego szczegółu, który cechowałby jej wygląd. Bujne ciemne loki, które jakby spuszczone ze smyczy przestały się jej słuchać i już nigdy nie zamierzały. Odniósł wrażenie, że była od niego starsza, ale to może on wygląda po prostu jak gówniarz.
Jak na ludzi, których ostatnio spotykał w tej dzielnicy wyróżniała się urodą, ale Sasha jakoś nigdy nie miał czasu na podziwianie piękna innych. Miał swoje problemy, które raczej uniemożliwiały mu cieszenie się z życia i praktykowania hedonizmu. Oby kobieta była w stanie pokazać mu jakiś sposób na ich rozwiązanie, ale obawiał się, że nic z tego nie będzie.
Miała mu wróżyć adeptka, która chociaż przykuwała uwagę swym wyglądem to nie wiedział jak to u niej jest z umiejętnościami praktycznymi. Potrzebował jej i nie chciał się zawieść, ale obawiał się, że nie stanie na wysokości zadania.
- Rozumiem - zaczął słuchając jej wywodu jak zaklęty - przykro to słyszeć - dodał po chwili. Nie znał relacji, która jest między Madame, a uczennicą, ale przypuszczał, że może być dla niej jak matka. Sasha rozumiał jak nikt inny, że obserwowanie jak ktoś powoli odchodzi z tego świata jest przerażające. Wizja zostania samemu potrafi sparaliżować nawet najodważniejszego czarodzieja, ale są i też tacy, którym ta samotność służy.

Spojrzeć wgłąb siebie... Sasha odtworzył tę myśl w swojej głowie i jedyne co poczuł to niepewność. Nie wierzył, że tym sposobem odnajdzie jakąkolwiek drogę, ale chyba w takich przybytkach całą magią jest właśnie wiara? Musiał się w to zaangażować.
- Spróbuje - rzucił Sasha biorąc karty tarota. Przetasował je raz i wybrał sześć kart. Miał nadzieje, że zastosowanie się do jej poleceń coś da.
- Jak działa wróżenie z kart tarota? - w jego głosie można było wyraźnie zauważyć zainteresowanie tematem. Sekerovic nie miał w swoim życiu szansy brać udziału w czymś takim jak seans, a przy tym jego edukacja magiczna była naprawdę uboga. Nie znał całych tych teorii i historii o dawnych magach, gdyż jego matka uczyła zaklęć i bardziej skupiała się na stronie praktycznej. Chciała go nauczyć jak przetrwać w tym świecie, a by tego dokonać musiał umieć się bronić.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 22 Mar 2017, 18:24
Gdyby tylko udało mi się opanować dar odczytywania ludzkich umysłów wprost - myśl o tym, że jako adeptka jestem gorsza w swym fachu od Madame byłaby wręcz obelgą, obrazą najwyższej klasy. Chociaż z drugiej strony, przecież sama żartuję sobie ze znakomitej większości klientów, bo to właśnie oni przychodzą z brudnymi intencjami, a takowe działają na mnie wręcz regresywnie. Wracam do punktu wyjścia, gdy w Koldovstoretz, na pierwszych zajęciach okultystycznych próbowałam dojrzeć coś w mlecznej kuli, kiedy próbowałam wywołać w sobie jakiś proroczy sen, a później z rana niczego nie pamiętałam.
- Owszem, przykro. Jestem jednak przekonana, że przeżyje jeszcze paręnaście długich lat. - mówię, jednak Sasha może być przekonany, że nie była to informacja rzucona mu na odczepkę, jak ochłap mięsa. Co do niektórych informacji, faktycznie, byłam pewna, że tak właśnie się stanie. Odkrywanie przyszłości i w dużej mierze także przeszłości innych osób było wspaniałą zabawą. Straszne były jedynie podobne wędrówki w głąb siebie. Mając taki dar wolałam nie znać swej przyszłości. Dużo było niewiadomych, miałam parę sposobów rozwiązania każdej z nich, a gdybym dowiedziała się, co się stanie - przestałabym mieć frajdę z dnia codziennego. Zresztą, bałam się odrobinę tego, co może nastąpić. Czy mąż mnie znajdzie? Jaki będzie los rodu? Tyle pytań, tyle możliwości uzyskania odpowiedzi...
Odbieram od niego resztę talii, odkładam ją na moment na bok. Chwilę później rozkładam karty, które wybrał. Przez moment nie odpowiadam na jego pytanie, skupiając się na tym, co widzę. Dopiero po chwili znów unoszę głowę do góry i wydaje mi się, że przecinam go spojrzeniem. Po prostu wiem, co oznaczają poszczególne karty, które wybrał. I dziś wiem też, że nie jest to ślepy przypadek. Na moment zagryzam wargę, po czym wskazuję na pierwszą z kart.
- Nie ma jednego sposobu wróżenia z tarota, króle- - na moment przerywam, znów wracając do swojego normalnego "ja". Uśmiecham się przepraszająco. Przecież nie chciał, bym mu tak mówiła. - Sasha. Wracając jednak do tematu, można postawić sześć, dziesięć, dwanaście kart. Ja osobiście preferuję wersję szóstek, z czego każda karta coś reprezentuje. Pierwsza - jakie masz zdanie o sobie. Druga mówi o tym, jak oceniają cię inni. Trzecia odpowiada za lęki, czwarta to, co działa na twoją korzyść, piąta mówi to, co działa na niekorzyść. Ostatnia mówi o prawdopodobnym rozwiązaniu wszystkich spraw. Z tarota nie dostanie się konkretnej odpowiedzi, są to raczej wskazówki. Dlatego proponuję to na początek. - kiedy kończę mówić, moje oblicze znów tężeje, jakby nastrój czegoś nadludzkiego opanował całe moje ciało. Sasha mógł myśleć, że wpadam w trans, ale mnie te karty poruszyły, przecież prawie słyszę, jak do mnie mówią...
- Pierwsza karta, jak widzisz, przedstawia księżyc. - zaczęła przyciszonym głosem, odwracając kartę w jego kierunku, by mógł się jej przyjrzeć dokładniej. - Wiele w tobie sprzeczności, chłopcze. Działanie pod wpływem emocji nie jest najlepszym wyjściem. Musisz znaleźć trochę czasu dla siebie, by zrozumieć, co dzieje się w twojej głowie. Wszystko będzie dobrze, musisz jedynie zrozumieć istotę swego istnienia, mam wrażenie, że to w tym siedzi problem. Jednak niech strach przed nowym cię nie zatrzyma. Powinieneś zaakceptować zmiany i iść z ich nurtem.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

20 lat

półkrwi

neutralny

bezrobotny
http://petersburg.forum.st/t579-sasha-sekerovic#972 http://petersburg.forum.st/t596-sasha-sekerovic http://petersburg.forum.st/t608-saszka
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Czw 23 Mar 2017, 16:32
- W pewnym momencie człowiek nie może doczekać się swojej śmierci - odpowiedział na jej słowa o jeszcze kilkunastu latach życia Madame, która jeżeli naprawdę posiadała umiejętność jasnowidzenia to miała już dość tego życia. Sasha potrafił sobie wyobrazić jak ciężkie musi być dla czarodzieja funkcjonowanie z takim darem, który wydaje się być bardziej przekleństwem.
Sekerovic nie miał pojęcia ile jeszcze jest w stanie wytrzymać, ale miał nadzieje, że los zacznie go odrobinę oszczędzać.
Cały proces wróżenia wydawał się naprawdę złożony, a chłopak nie mógł oderwać wzroku od kobiety, która właśnie miała odkryć przed nim jego przeznaczenie. Był podekscytowany, a jego wszystkie zmysły wyostrzyły się niebywale. Wydawało mu się, że chce zapamiętać to doświadczenie, które wydawało mu się takie ludzkie. Chyba każdy człowiek pragnie znać swoją przyszłość?
Właśnie teraz przeniósł się duchem do sali w Akademii na zajęcia z wróżenia, a jego wykładowczyni Polina Vasilchenko właśnie tłumaczy mu podstawy tarota. Miał nadzieje, że nie zdaje sobie ona sprawy z tego, że właśnie daje mu korepetycje. Sasha nie był w stanie sobie pozwolić na taką świadomość z jej strony, w końcu nie było go stać żeby zapłacić za samego tarota, a co dopiero za korepetycje.
Zdziwiło go to, że pierwsza karta przedstawiała księżyc. Ciekawy przypadek albo całe to wróżenie z kart działa.
Rada Poliny wydawała się ciekawa, ale odrobinę nie zadowalająca. Nie wystarczyło mu to by podjąć jakąś decyzje, a tym bardziej wybrać drogę życia. Liczył na to, że to nie wszystko, a kobieta dopiero się rozkręca.
- Jaka jest druga? - był naprawdę zdeterminowany i chciał dowiedzieć się ile tylko mógł. Miał nadzieje, że nie uraził ją małomównością i odczyta to pozytywnie. Chłopak skupił się jedynie na wykładzie, w końcu zawsze był dobrym uczniem.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Czw 23 Mar 2017, 20:23
Unoszę brwi do góry, oczy mam zamknięte. Wzruszam ramionami, chcę mu powiedzieć "może i tak jest". Ja nadal uczę się kochać życie, brać z niego wszystko, co tylko podsuwa mi pod nos. Nie potrafię wybrzydzać, bo wszystko staram się osiągnąć siłą własnych rąk, chcę być panią swego losu, tego nieodgadniętego, bo sama w sobie tłumię niechciane wizje o tym, co się wydarzy. Nadal jednak uważam je za marzenia senne, które po prostu trochę przypominają przyszłość. Nie przyjmuję do wiadomości, że to prawdziwe wizje, ze Madame ma rację, trzecie oko działa.
Jesteś strasznie niecierpliwy, drogi Sasha, ale śpieszę ci z pomocą. Mogę przyspieszyć, chciałam, byś się nad mymi słowami zastanowił. Umysł masz otwarty, to dobrze, nie chcę do niego wnikać, zresztą, tego nie potrafię. Za dużo byłoby przekleństw, zbyt dużo spraw na jedną głowę, gdybym miała jeszcze parać się legilimencją.
- Druga karta to Sprawiedliwość. - podaję mu kolejną, przedstawia młodą kobietę siedzącą na tronie. Na oczach ma czarną woalkę, skronie zdobi korona. W prawej ręce miecz, w drugiej ręce waga. Pełno prostych symboli. - Możesz spytać, co ona oznacza. Żądasz prawa do niezawisłego sądu. Męczą cię wczesne oceny, bez znajomości faktów. Sądzisz, że masz rację? Karta prawie krzyczy, że chciałbyś, by każda decyzja czy porozumienie... każdy kontakt z kimś obcym obracał się pomyślnie dla ciebie. Uważaj, żeby nie przerodziło się to w żądania. Ja natomiast mam nadzieję, że pragniesz tylko zadośćuczynienia od losu, nie trzeba stawiać tarota, by widzieć, że świat cię poturbował.
Czuję lekką kwasowość w ustach. Zawsze tak było, kiedy karty układały się w taki sposób. Mam wrażenie, że nie uważa moich słów za dyrdymały, choć są mało konkretne i mogłabym je wcisnąć prawie każdemu z klientów, którzy pojawiają się w naszym salonie. Tym razem jednak czuję tę kwasowość, trochę mrowieją mi nogi, jakby całe ciało mówiło mi, że idę w dobrym kierunku, nawet, jeżeli rozum starałam się mieć zamknięty, a byłam prawie pewna, że 'oko' też takie jest. Nigdy nie wiedziałam, kiedy się otworzy.
- Trzecia z kolei to Głupek. Po prostu Głupek. Jak wiejska niedojda. Tego raczej nie muszę tłumaczyć, jednak z szacunku do zawodu, słuchaj. Tracisz kontrolę nad tym, co się otacza. Boisz się konsekwencji swoich wyborów, ale nie pozwól, by zatrzymywało cię to w miejscu. Jeżeli zrobiłeś coś źle, musisz to odpokutować, inaczej rany źle się zagoją, jeżeli w ogóle. Potraktuj to jako ostrzeżenie przed działaniem z doskoku.
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

20 lat

półkrwi

neutralny

bezrobotny
http://petersburg.forum.st/t579-sasha-sekerovic#972 http://petersburg.forum.st/t596-sasha-sekerovic http://petersburg.forum.st/t608-saszka
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Wto 28 Mar 2017, 19:07
- Czy można tu palić? - cały ten proces stawał się coraz bardziej męczący, a stawianie tarota wbrew pozorom bardzo brutalne. Niezależnie czy mówiła prawdę, czy też nie to Sasha skupił wszystkie swoje myśli na jej słowa, a te uruchomiły jego podświadomość, która podpowiadała mu, że może mieć racje.
Chłopak obrócił się na chwilę, by zanurzyć swoje dłonie w torbie, która mieściła paczkę wypełnioną wysuszonym tytoniem. Sekerovic odwrócił się z powrotem w jej stronę i delikatnie uśmiechnął. Miał nadzieje, że Polina nie ma nic przeciwko papierosom i dostanie jej pozwolenie, a zresztą ciężko w tym mieście nie zauważyć młodych czarodziejów, którzy trzymają w ręku to wypełnione śmiercią bibułki.
Przyszedł czas na kartę sprawiedliwości, która miał nadzieje, że nie głosiła, iż najsprawiedliwsze będzie gdy ten potwór w ludzkim ciele umrze. Wydawało mu się, że na to właśnie zasługuje skoro jego ojciec poprosił jego własną matkę, by uśmierciła go zaraz przed przemianą, ale ta nie potrafiła tego zrobić. Czasami miał wrażenie, że może powinien oddać się w ręce władz, ale nie chciał zostać na zawsze zamknięty w jakiś lochach, czy po prostu uśmiercony na miejscu. Musiał dalej próbować żyć i starać się nie znienawidzić swojej własnej osoby, ale czy mu to w ogóle wychodziło? Chłopak coraz bardziej brnął w otchłań, która chciała tylko jednego - zepsuć go całkowicie.
Sekerovic był atakowany przez swoje myśli, które przychodziły z każdym wypowiedzianym przez nią słowem. Jego mina była zatroskana, a on wydawał się też odrobinę przytłoczony tym wszystkim. Wytarł delikatnie spocone dłonie o swoje ciemne, materiałowe spodnie. Najwidoczniej odrobinę się zestresował, ale wziął głęboki wdech i poczuł się o wiele lepiej.
- Nie wiem czy mogę odpokutować swoje wszystkie winy - miał bardziej stonowany głos, a jego młodzieńcza energia już tak od niego nie emanowała.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Wto 28 Mar 2017, 19:32
Na pytanie o palenie spoglądam na niego trochę zaskoczona, ale po chwili kiwam głową. Mam nadzieję, że to nie jest jakaś magiczna używka, a na przykład zwykły, mugolski tytoń. Mam wrażenie, że w tym momencie nie są mi nawet potrzebne magiczne opary, bo czuję mrowienie w lewej ręce, a usta cierpkną mi w niesamowicie szybkim tempie, jakby ktoś wlewał mi do nich kolejne szklanki soku z cytryny.
- Proszę, nie krępuj się. - dałabym mu jeszcze jakieś źródło ognia - jednak ani nie chce mi się wyciągać różdżki, ani nie mam nawet zapalniczki. Marny ze mnie znawca, choć sam zapach mi nie przeszkadza. Mam wrażenie, że gdyby nie było we mnie tego całego gniewu, na świat, który mnie otacza, na sytuację, w której się znalazłam, może sama bym paliła. Ale życie mi miłe, jeszcze mam tyle spraw do załatwienia, a jedyne dwadzieścia sześć lat. Dopiero jedna czwarta. Tyle przede mną.
Wyciągam kolejną kartę, już czwartą i Sasha może zobaczyć, że to karta Kochanków. Ja jednak widzę ją już jak przez mgłę, jedynym dźwiękiem, jaki dochodzi do moich uszu to szelest bibuły w jego dłoniach. Cały świat wiruje, przed oczami mam kolorowe plamy, na moment przestaję oddychać i ostatnie, co pamiętam z tamtej jednej chwili to moment, w którym ciemne loki znów opadły mi na oczy, a twarz na stół.
Oddycham spokojniej, gdzieś w nozdrzach nadal mam zapach papierosa, ale mózg mówi mi, że to przecież jest zapach rosy na trawie. Już świta, a ja stoję przy aucie, które stoi obok mugolskiej drogi. Boję się zajrzeć do środka, ale wszystko pokrywa czerwień, szkarłat, który mimo starań cały czas przyciąga mój wzrok. Jestem mimo to spokojna, staram się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Ślady łap na miękkiej ziemi. Pamiętam, przecież uważałam na zajęciach... Czy to?
Budzę się równie szybko, podrywam wręcz głowę do góry i jednym ruchem rąk rozrzucam przygotowaną talię tarota. Pozostaje tylko sześć kart wybranych przez Sashę, w tym dwie jeszcze nie odkryte. Przez moment wygląda to tak, jakbym była w amoku, moja klatka piersiowa unosi się i opada zbyt szybko, by ukryć zdenerwowanie. Wyciągam do niego ręce, biorę jego jedną, dużą dłoń w swoje dwie, znacznie mniejsze (zawsze byłam osobą o najmniejszych dłoniach w towarzystwie). Wizja nie była nawet dokładna, nie była zbyt wyraźna, ale wyciągam wnioski, to pewnie jego rodzina? Obwinia się za to, co się wydarzyło? Oczami wyobraźni, a może lawirując gdzieś przy resztce wizji widzę go nie jako już dorosłego mężczyznę, ale małego chłopca. Wydaje się taki zagubiony.
- Sasha... - odzywam się po chwili, głos drży niepokojąco, a ja ukradkiem staram się wytrzeć łzę, która spłynęła mi po policzku. - To przecież nie była twoja wina... Biedne dziecko... - mówię zupełnie bez ładu i składu, starając się jedynie uspokoić. Jednak wizja żyje we mnie, przyszła tak nagle, że nie potrafię zatrzymać jej skutków. Czy ja przypadkiem nie próbuję oszukać? I jego i siebie? Jest tyle pytań, tyle możliwych odpowiedzi, a ja mam jedynie w dłoniach element układanki...
Piękny królewiczu, Sasho Sekerovic. Właśnie stałeś się świadkiem wizji. Może chociaż ty będziesz świadomy rozwoju wydarzeń, bo ja sobie nie ufam.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

22 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

student kursu hodowli i tresury
http://petersburg.forum.st/t722-milo-vasilchenko#1553 http://petersburg.forum.st/t730-milan-vasilchenko#1610 http://petersburg.forum.st/t732-milan-vasilchenko#1612 http://petersburg.forum.st/t731-andromeda#1611
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Sro 28 Cze 2017, 17:48
Dzień jak co dzień.
Niemal w całości spędzony na uczelni, biorąc pod uwagę, że w przyszłym tygodniu mam naprawdę ważny egzamin. Przyznam jednak szczerze, że nie bardzo miałem ochotę cokolwiek w tym kierunku zrobić. Gdzieś w środku byłem pełen nadziei, że może przyśnią mi się odpowiedzi – a raz już się tak kiedyś zdarzyło! – dlatego też po zajęciach uciąłem sobie półgodzinną drzemkę w mieszkaniu, korzystając z nieobecności Veroshki. Przy okazji miałem bardzo dziwną wizję – widziałem w niej mojego wujka, a ojca Poliny, który niespodziewanie przyjechał z Ukrainy do Rosji, a konkretniej do Petersburga. Szukał jej i znalazł ją w pracy, ktoś musiał się wygadać, że to właśnie tam jest. To wszystko miało wydarzyć się dzisiaj; widziałem dokładnie datę na gazecie, którą trzymał w rękach i godzinę na jego zegarku. Gdy tylko się obudziłem to wiedziałem, że nie mogę tego tak zostawić, nawet jeśli w tym przypadku była to tylko kolejna, nic nieznacząca wizja. Czym prędzej więc biegnę do Poliny – z rozwichrzonymi włosami, w lekko pogniecionej koszuli, ale nie ma to teraz dla mnie najmniejszego znaczenia.
- Polina! Polina! – wydzieram się od samego wejścia, choć zdaję sobie sprawę z tego, że nie powinienem tego robić. Z jednej strony jest w pracy i wypadałoby zachować spokój, a z drugiej – muszę szybko ją stąd zabrać w bezpieczne miejsce, gdyż wiem, jakie moja kuzynka ma relacje ze swoją rodziną. Nie uważam, by to, co robiła było właściwe, lecz nie zamierzam jej oceniać przez pryzmat problemów z ojcem. Polya zawsze była inna, wiecznie niepoważna i szukająca wiatru w polu. Nie chciała tego, o czym od dzieciństwa marzyły dziewczęta. Potrafię ją zrozumieć, bo wciąż próbuję odnaleźć siebie. W końcu udaje mi się przedrzeć przez grube, ciężkie zasłony i dotrzeć do jej stanowiska. Widzę, że jest zajęta wróżeniem jakiemuś chłoptasiowi, ale nie przeszkadza mi to, by im przerywać. – Ja wiem, że jesteś zajęta i to wszystko może dziwnie wyglądać, ale… – W tym momencie muszę wziąć głęboki oddech, gdyż za bardzo się zmęczyłem, a moja kondycja ostatnio nie należy do najlepszych. – Lepiej zabieraj to, co twoje i chodź ze mną! – Zaraz pewnie pojawi się pytanie dlaczego, więc podejrzewam, że będę musiał jej wszystko wytłumaczyć. Ale nie ma na to czasu, Nikolai u madame Rosylakovej może pojawić się lada moment, a wtedy już nie tylko Polina będzie miała kłopoty.
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

26 lat

wieszczy

błękitna

za Starszyzną

wróżka
http://petersburg.forum.st/t567-polina-vasilchenko#943 http://petersburg.forum.st/t582-polya-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t584-polina-vasilchenko
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Pią 30 Cze 2017, 12:41
Mogłabym płakać i dalej. Jednak wizja urwała się gdzieś w połowie i jedyne, co mi po niej zostało to porozrzucane karty tarota. "Porozrzucane" było dobrym słowem dla osoby, która nie znała się ani odrobinkę na wróżeniu. Nie mogłam się im już dłużej przyglądać - po pierwsze dlatego, że oczy zaszły mi łzami i wszystkie obrazki powoli zaczynały się rozmazywać, a po drugie dlatego, że do uszu doszedł mnie znajomy głos.
Milan? Tutaj?
Unoszę więc głowę i nadal gdzieś na skraju płaczu spoglądam trochę nad Sashą, na drzwi do mojego niewielkiego miejsca pracy. Nie mija nawet sekunda a mój drogi, młodszy kuzyn faktycznie staje w nich i nie wygląda, jakby żartował. Musiało faktycznie stać się coś złego. Staram się przypomnieć sobie, kto z mojego kuzynostwa na pewno jest w Petersburgu. Chyba Kola, na pewno Milo i Veroshka. Może to z Lolą coś nie tak? Pierwsza trójka wiedziała o tym, czemu ja sama tutaj się znalazłam i jak na razie dobrze im szło udawanie przed innymi Vasilchenko, że słuch o mnie zaginął. Kocham ich, zarówno młodziaków, jak i Kolę (na którego trafiłam przecież zupełnie przypadkiem przy okazji wizyty z kotem). Rodzina, choć ja skrzywdziłam ich swoją decyzją, jak i oni wyrządzili poważną szkodę mi, nadal była najważniejsza. Burza włosów i spojrzenia rzucane spod byka przy kartach wiecznie wciśniętych w kieszeń płaszcza - to wszystko zdradzało moje pochodzenie na pierwszy rzut oka. Zbyt wyraźnie.
- Milan, spokojnie. Coś się stało? - sama staram się utrzymać kamienną twarz, ukradkiem ścierając resztki łez, które gdzieś tam zdążyły się jeszcze zawieruszyć. Chłopaczynie posyłam jedynie przepraszające spojrzenie. To, co wydarzyło się w przeciągu ostatnich paru minut musiało go nieźle zbić z tropu. Widząc jednak, że kuzyn potrzebuje trochę oddechu, wnioskuję, że biegł tutaj już od dłuższego czasu, że to nie jest tylko głupi żart. Coś faktycznie musiało się stać.
Momentalnie czuję kolejne, zimne dreszcze, jakbym sama przeczuwała, co się zaraz wydarzy. Aura, która przybliżała się do tego miejsca była mi niesamowicie dobrze znana. Zrzućmy to na karb intuicji czy może trzeciego oka. Patrzę prosto w czekoladowe oczy kuzyna i zadaję mu nieme pytanie. Czy to on?
Nie czekam nawet na odpowiedź. Jednym, prostym ruchem zgarniam ze stołu karty, wszystkie wpychając do kieszeni płaszcza, który zawiesiłam sobie na krześle. Zaraz i płaszcz ląduje niedbale na moich ramionach, a w dłonie biorę z kolei szklaną kulę.
- Przepraszam, Sasha. Dzisiaj będzie na mój własny koszt. - uśmiecham się jeszcze do Sekerovicha, nakazując mu gestem, by sam się zbierał i znikał z Salonu jak najszybciej. Sama staję przy otwartych drzwiach, jak na razie czując jedynie przyspieszone bicie serca i kolejną dawkę adrenaliny, która powoli opanowuje cały organizm. Uciekać, uciekać, cały czas uciekać. Nawet tutaj nie mogłam czuć się bezpiecznie, jak ja to wszystko wytłumaczę Madame? I co tak naprawdę stało za nagłym pojawieniem się tutaj Milana?
Powrót do góry Go down
avatar


Kijów, Ukraina

22 lata

wieszczy

błękitna

neutralny

student kursu hodowli i tresury
http://petersburg.forum.st/t722-milo-vasilchenko#1553 http://petersburg.forum.st/t730-milan-vasilchenko#1610 http://petersburg.forum.st/t732-milan-vasilchenko#1612 http://petersburg.forum.st/t731-andromeda#1611
PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   Czw 13 Lip 2017, 12:34
Spokojnie! Łatwo ci powiedzieć! – Wdech, wydech, z trudem próbuję się uspokoić, chociaż niekoniecznie mi to wychodzi. Nie jestem zbytnio przyzwyczajony do biegania, ostatnio prawie w ogóle nie mam czasu, by zabrać się za regularne uprawianie sportu. W rzeczywistości quidditch dawno odszedł w niepamięć, swoją karierę zakończyłem wraz z edukacją w Koldovstoretz. Za bardzo to wszystko kojarzy mi się z Antonem, a tego z kolei wolę unikać jak ognia – z oczywistych dla mnie powodów. Nie chcę z nim mieć nic do czynienia, zwłaszcza że sukces uderzył mu do głowy po jego transferze do Carów z Moskwy. Teraz niespodziewanie wrócił do Petersburga, choć w ogóle nie powinien tego robić. Kręcę lekko głową, przenoszę wzrok z Sashy na Polyę, która patrzy na mnie z niedowierzaniem. Nie przyszedłbym przecież do jej pracy bez powodu. – Twój ojciec jest w Petersburgu. –  To powinno wystarczyć. Nawet jeśli myliłem się co do mojej wizji, to jednak wolałem ją ostrzec i zabrać ją stąd jak najszybciej. Choć obiecałem się nie wtrącać się w jej sprawy z ojcem, starając się go zbywać za każdym razem, to teraz nie miałem innego wyboru jak stanąć po stronie Poliny.
- Szybko, szybko – ponaglam ją z niepokojem, widząc jak Polina automatycznie zgarnia ze stołu karty, zakłada swój płaszcz i przy okazji chwyta szklaną kulę. Jeszcze pomagam jej zabrać tylko kilka drobiazgów, a w tym czasie Sasha bez słowa wychodzi z salonu. Musimy się spieszyć, Nikolai Vasilchenko może pojawić się tutaj już za kilka minut, jeśli tylko moja wizja była prawdziwa. – Masz wszystko? Nie zapomniałaś niczego? – pytam gorączkowo, rozglądając się uważnie po salonie. Wypada się upewnić, lepiej by nie zostawiła po sobie żadnego śladu, w innym razie nie będzie mogła tu wrócić. Zastanawiające jest to, jak Nikolai mógł się dowiedzieć o tym, gdzie przebywa Polina. A może wciąż nie wie i tylko postanowił skorzystać z pomocy wróżki, by pomogła mu ją odszukać? – Tak, wytłumaczę ci później, Polya. Teraz nie ma na to... – zapewniam kuzynkę, nie dokańczając swojej wypowiedzi, po czym ręką wskazuję wyjście. Czym prędzej wybiegamy z salonu wróżb Madame Rosylakovej i skręcamy w jedną z pobliskich, krętych uliczek, kierując się tym samym do mojego mieszkania. Przynajmniej tam będzie bezpieczna, a później wspólnymi siłami pomyślimy o tym, co dalej.

Milo, Polina i Sasha z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Salon wróżb Madame Roslyakova   
Powrót do góry Go down
 
Salon wróżb Madame Roslyakova
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» "Wrota Hadesu" - salon gier.
» Duży salon
» Dom - salon
» Salon tatuażu Shallow' ink


Skocz do: