Навигация

Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKrawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Czw 23 Mar 2017, 23:03
Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”

Punkt krawiecki mieści się w suterenie mało uczęszczanej przedwojennej kamienicy i nie przynosi w dobie wyprzedaży prawie zupełnie już dochodów. Agafyia, podstarzała właścicielka, z dumą wystawia uszyte przez siebie w latach siedemdziesiątych suknie ślubne i wieczorowe, w nadziei, że ktoś dostrzeże plamkę koloru, ukucnie, by zajrzeć przez małe okienko i się zachwycić. Teraz właścicielka i zatrudniany przez nią praktykant, zajmują się głównie drobnymi poprawkami, które wykonuje się szybko za tanie pieniądze i sprzedażą gumek czy kolorowych tasiemek. W Aksamicie pracuje Bruno Mrkšić.

Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Nie 26 Mar 2017, 23:41
Za dużo spraw się nagromadziło: sukienka dla świadkowej (nawet jeszcze miary nie zdjęła), poprawki na kreacji ślubnej (trzeba było trochę zwęzić w ramionach), pilnowanie pokazu kolekcji (to już za miesiąc, rany boskie!), ułożenie menu na wesele, a poza tym wszystkim jeszcze zamówienia dla klientek. Robota paliła się Jadzi w rękach, a do dyspozycji miała tylko dwóch krawców i nieogarniętych dostawców tkanin, którzy śmieli powiedzieć jej, że w ciągu najbliższych ośmiu dni nie zdobędą dla niej chińskiego jedwabiu, chociaż zamówiła go już dwa miesiące wcześniej na dokładnie ten tydzień. To już sto dziewięćdziesiąt dwie godziny do tyłu, trzeba będzie to odrabiać po nocach, znowu nie wróci do Kaliningradu i przenocuje trochę w Petersburgu. Szlag by to trafił! Mogłaby zacząć już szyć, ale przecież nie zastąpi tego byle jakim materiałem, będzie widać i czuć. I jeszcze tyle papierkowej roboty... A mówili, że moda to łatwa branża.
Mimo tych wszystkich obowiązków, Jadzia zaryzykowała ogłoszenie godzinnej przerwy. Musiała się trochę przejść i przewietrzyć umysł, który jakby zupełnie zdrętwiał; ledwo mogła ogarnąć rozszalałe myśli, biegnące w stronę wszystkiego, tylko nie pracy, a koniuszki palców tak już dzisiaj pokłuła igłą, że niemal nie rozróżniała faktur. Z pracownikami  było nie lepiej – jeden prawie zaczął ciąć len zamiast aksamitu. Dobrze, że chociaż stać ją było na wypłatę sowitych pensji, to starczy dla ich rodzin na godne pogrzeby po śmierci z przepracowania.
Pannie Wrońskiej jakoś udało się doczołgać do kawiarni i zamówić sobie mocną, czarną kawę bez cukru i mleka (ohydna, ale stawia na nogi), a potem przespacerowała się wokół domu mody. Przynajmniej takie było założenie, bo szła przed siebie, wsłuchana w stukot swoich obcasów uderzających o równy bruk, nie myśląc kompletnie o niczym – co za przyjemność, na chwilę tak wyrzucić wszystkie zmartwienia z głowy – aż rozległ się głuchy dźwięk uderzenia o drewno. Zamachała rozpaczliwie rękami, próbując odzyskać równowagę (i może trochę odlecieć), szarpnęła ciałem i ——
Obiecała sobie, że nigdy więcej nie będzie pracować szesnaście godzin dziennie cztery doby z rzędu.
Jadzia podniosła się niezgrabnie z chodnika, z zakłopotaniem otrzepując ze spódnicy i pończoch piach. Trochę bolało – chyba będzie miała siniaka – ale bardziej ucierpiała jej duma, która upadła wraz z nią. Czarownica zerknęła w tył, na skrzynię, sprawczynię całego zamieszania, a potem rozejrzała się wokół, chcąc się upewnić, że nikt nie widział. A przynajmniej nikt ważny. Ulica była jednak pusta, brudna i ciasna, i w jakiś pokrętny sposób przytulna – czyżby zaszła aż na Niedźwiedzi Ryk? Cholera, niemożliwe.
Coś w kącie jej pola widzenia zajaśniało intensywnym, kanarkowym kolorem, wyróżniającym się we wszechobecnym brązie dzielnicy. Odwróciła się jeszcze bardziej, schyliła się (a co tam, i tak nikt nie patrzy) i wejrzała przez malutkie okienko, znajdujące się częściowo poniżej poziomu gruntu, ale szyba tak już zmatowiała, że oprócz barwnych plam mało było widać. Jadzia poczuła, jak narasta w niej ciekawość, jak odzywa się natura modowego odkrywcy – no bo jeżeli to nie były sukienki, to co? Ale z drugiej strony - w takiej martwej okolicy zakład krawiecki? Po co? Przecież to by nie przyniosło żadnych zysków, kto by to kupował…
Ostrożnie zeszła po schodach, rozglądając się za szyldem – ten wisiał jednak nad samymi drzwiami, skryty w cieniu. Wytarte litery głosiły: „KRAWIECTWO I PASMANTERIA »AKSAMIT«”.
Hm. To może być ciekawe.
Jadzia śmiało pociągnęła za klamkę i wsunęła się do środka.
Powrót do góry Go down
avatar


Split, Chorwacja

20 lat

charłak

nieznana

neutralny

krawiec
http://petersburg.forum.st/t623-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t632-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t630-bruno http://petersburg.forum.st/t631-franka#1122
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Sro 29 Mar 2017, 12:51
W zakładzie krawieckim Bruno miał urwanie głowy – rozsypały się guziki, te ozdobne, stare, z blaszanego pudełka po czekoladkach – i zbierał je od godziny. Każdy z nich ostrożnie podnosił, oglądał z bliska, ustalał, do jakiego stroju pasuje i wrzucał z powrotem.
Siedział w sklepiku sam, na podłodze ze skrzyżowanymi nogami, a przed nim blaszane pudełko. Był środek dnia, napływ promieni słonecznych przerywały mijające małe okienko nogi przechodniów.
Dzwonek wiszący nad drzwiami nie zabrzmiał jeszcze ani razu odkąd właścicielka wyszła zająć się sprawami jeszcze nudniejszymi, niż zadania, jakie otrzymał od niej Bruno.
Skrócić spodnie, które przyniosła jej kuzynka. Nowe, owszem, ale Bruno poznał od razu, że niedługo poprzecierają się w kroku – materiał był słabej jakości. Przyciął zgodnie z podanymi wymiarami, podszył ręcznie (choć towarzyszyło mu przy tym zabawne uczucie) i odłożył, uprzednio rozważywszy nawet ich uprasowanie.
W międzyczasie jednak znalazła się sukienka do poszerzenia, przecież na jutro jest do odbioru. Satyna szarpała się w starej maszynie, więc i z tym Bruno musiał zmierzyć się mając do pomocy wyłącznie własne ręce. W poszukiwaniu nowego zamka (drobny, kryty, żeby nie rzucał się w oczy) do tej właśnie sukienki potrącił ręką pudełko z guzikami i – nie mogąc pozwolić sobie na przerwę na papierosa – tym zajął się w zamian.
Piętnaście minut odpoczynku dla oczu, chwila przebierania palcami w różnistych fakturach guzików. Może zebrałby sobie komplet nowych do którejś koszuli... Nie zauważył, kiedy z kwadransa zrobiła się godzina, a może nawet i więcej. 
Wahanie pomiędzy maleńkimi guzikami w kolorze mchu a zestawem pokrytych granatowym aksamitem przerwało mu otwarcie drzwi. Pewnie wraca właścicielka, jeśli zbliża się trzecia może przyniosła bułki z rodzynkami. W pobliskiej piekarni tylko one nadają się do spożycia i wypiekają je akurat o tak niestandardowej porze.
Trzecia, najwyraźniej, nie nadchodzi jeszcze, bo do "Aksamitu" wkroczyła gustownie ubrana młoda kobieta.
- Dzień dobry. – Bruno przywitał ją, gotów służyć wyjaśnieniami, jak dotrzeć do miejsca, z którym panienka pomyliła pasmanterię.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Pon 03 Kwi 2017, 23:53
Szczyt luksusu to to nie był – to Jadzia mogła orzec z całą pewnością, gdy rozejrzała się po skromnie urządzonym punkcie krawieckim. W ostatniej chwili powstrzymała się od wypowiedzenia jakiejś uwagi na temat wystroju wnętrza (ona to by to rozjaśniła bielą, skoro już porwano się na suterenę, i jakoś wyeksponowała to miejsce, na przykład gustownym szyldem, takim z literami tłoczonymi złotem, o – w ogóle by połączyła biel i złoto w tym miejscu, to takie nowoczesne, minimalistyczne, bardzo eleganckie i paryskie, a tu tak ciemno, ponuro, pewnie mało klientów), ledwo przypominając sobie, że, o ile ze spokojnym sumieniem mogła pouczać najczęściej bogatych właścicieli przybytków różnych na Eufrozynie, to na Niedźwiedzim o jakiekolwiek zmiany mogło być trudno. Taki już dziwny urok tej ulicy – biedny i przytulny.
Panna Wrońska do niego nie przywykła, dlatego też, zamiast zwiedzać jakieś słodkie knajpki w tej okolicy, o wiele bardziej wolała stołować w Carskiej lub innej, modnej restauracji, wszelkie inne kuchnie uznając za niegodne jej arystokratycznej stopy. To podejście przekładało się na wszystkie aspekty jej życia – oprócz mody. Lubiła oglądać ubrania biedniejszych czarodziejów, dostrzegać ich sprytne rozwiązania i obserwować trendy, czasem poznaczone mugolskimi wpływami. Chociaż Jadwiga nie zamierzała szyć dla biedaków, to kochała przemycać elementy tego stylu do swoich projektów: ubrania stawały się wtedy bardziej praktyczne i wygodne, nie tracąc przy tym atmosfery sfer wyższych. Sekret tkwił w odpowiednio wymierzonych proporcjach: prostota była kluczem, ale to drogie materiały i odważne kroje tworzyły jej luksusową przecież markę.
Przywitała się krótkim skinieniem głowy z chłopcem w głębi pomieszczenia, nie poświęcając mu dużo więcej uwagi. Skupiła się raczej na badaniu sukni, której kolor rzucił się jej w oczy. Dziwny materiał. Dość ciężki, matowy, ale gładki i chłodny w dotyku. Takie były modne w latach siedemdziesiątych. Carski przepych. Nic ciekawego. Następna, błękitna.
Pan tu tylko na ladzie? — zagaiła od niechcenia, gładząc tkaninę. Taka sama jak poprzednio. — Ma pan tu coś interesującego?
Powrót do góry Go down
avatar


Split, Chorwacja

20 lat

charłak

nieznana

neutralny

krawiec
http://petersburg.forum.st/t623-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t632-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t630-bruno http://petersburg.forum.st/t631-franka#1122
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Wto 04 Kwi 2017, 00:11
Ano nie i Bruno nie zamierzał nawet spierać się z elegancką panią – choćby dlatego, że nie była łaskawa wyrazić swoich odczuć na głos – ale też nie lubił tego miejsca. Chciało mu się czasem wielkiej pracowni z dużą ilością światła wpadającego przez wysokie okna. Najlepiej okna bez krat, a często mu przecież grozili, że jak się nie weźmie w garść, to właśnie za takie okna kraciaste trafi. A tu tylko w życiu młodego Bruna kraciasty tweed.
Na ustach zamarła mu odpowiedź, że nie, nie bardzo, ale co jeśli to jakaś siostrzenica kuzynki znajomej fryzjerki właścicielki? Nawet tym nie mógł ryzykować w obliczu niezapłaconego czynszu za marzec (a może nawet i za luty?), więc odchrząknął, wstał, otrzepał kieszenie i dalej nie wiedział za bardzo, co tu odpowiedzieć, aż w końcu:
- A szuka pani czegoś konkretnego? – zagaił, przybierając na twarz neutralny uśmiech sklepikarza. Prawie jak dziewiętnastowieczni przymilni subiekci, brakowało tylko wypomadowanego wąsika. Nawet kamizeleczkę miał aksamitną. Dwukolorową, ze ścinków sobie uszył i z nudów rano włożył. Teraz, widząc gustowny strój klientki nieco pożałował, że wygląda trochę jak błazen. – Raczej zajmujemy się tu przeróbkami.
Powiedział zgodnie z prawdą, ale niezadowolenie, z jakim kobieta dotykała sukien ustawionych na starych statywach nie dawało mu spokoju. Podszedł trochę bliżej, stanął w stosownej odległości za wyeksponowaną sukienką (w Aksamicie budziły się w nim resztki karności). Była chyba najładniejsza ze wszystkich, ale i tak się nie broniła przed upływem czasu i wypadała raczej blado nawet z witryną sklepu sieciowego w mugolskich domach handlowych.
- Na życzenie możemy też uszyć coś o uniwersalnym kroju na pani miarę – palnął, zanim przyszło mu do głowy, że faktycznie weszła tu przez przypadek. Zagubiony wobec obecności nieznajomej klientki, rozejrzał się wokół w poszukiwaniu pomocy, nie odpowiadając na pierwsze pytanie. Na ladzie leżała sterta niedokończonych wykrojów, sfastrygowana sukienka, którą zaczął sklecać z materiału, który ostatecznie nie spodobał się jednej z klientek. Pośpiesznie zgarnął materiały i zapalił kilka świec.
- Proszę, zapraszam tutaj.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Wto 04 Kwi 2017, 19:33
Jadzia obróciła głowę, by wreszcie skupić wzrok na chłopcu, na którego przy wejściu zerknęła tylko przelotnie - i teraz już, gdy miała okazję zlustrowania go uważnym spojrzeniem błękitnych oczu, dostrzegła, że wcale nie jest takim znów młodzikiem, za jakiego go wzięła. Mógł być w wieku Krzesia, może ociupinkę młodszy, może starszy, ale na pewno między nią a pracownikiem nie było wielkiej różnicy wieku. Przez chwilę zastanawiała się, czy rozpoznał w niej tę sławną Wrońską, czy też może modowe nowinki z Eufrozyny tutaj nie docierały. Nie zdziwiłaby się, gdyby tak było – „Aksamit” zdawał się być miejscem, gdzie od dwudziestu lat wskazówka zegara nie przesunęła się ani odrobinę.
Niczego konkretnego — odpowiedziała, posyłając nieznajomemu uprzejmy uśmiech.
Chociaż padła propozycja, Wrońska taktownie ją przemilczała – nie chciała tu przecież nic zamawiać. Gdyby miała kaprys sprawienia sobie nowej sukni, sama by ją sobie uszyła lub poprosiła o nią kogoś ze słynnych, rosyjskich projektantów, ale wolała nie wyrażać swoich myśli na głos. Słusznie, jak pochwaliła się w myślach za tę rozważną decyzję.
Wydawało jej się, że przejrzała już naprawdę mnóstwo kreacji, chociaż nie mogło ich być więcej niż dwie, a czasu straciła jeszcze więcej. Gdy jednak zerknęła na zegarek, chcąc sprawdzić czas pozostały jej do końca przerwy, okazało się, że miała jeszcze zdecydowanie zbyt dużo chwil do zmarnotrawienia.
Powstrzymała ziewnięcie.
Ciekawe, czy gdyby udała, że przypomniała sobie o jakiejś niesamowicie ważnej sprawie, to chłopak by uwierzył.
Jadzia już obmyślała plan wiarygodnie wyglądającej ewakuacji, gdy coś – wreszcie! – wpadło jej w oko. Podeszła do lady z wyrazem największego skupienia na twarzy i spojrzała na zszytą rzadkim ścięgnem tkaninę. Niby nic specjalnego, ale gdyby to dokończyć, trochę podrasować… Przyjemny materiał. Bardzo delikatny. Wydawał się trochę trudny w obróbce.
Czyje to? — zapytała. — Ma pan coś skończonego?
Powrót do góry Go down
avatar


Split, Chorwacja

20 lat

charłak

nieznana

neutralny

krawiec
http://petersburg.forum.st/t623-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t632-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t630-bruno http://petersburg.forum.st/t631-franka#1122
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Wto 04 Kwi 2017, 21:07
Nieco zakłopotany Bruno, zgodnie z życzeniem klientki (bo przecież: klient nasz pan), rozłożył na ladzie napoczęty strój. Rzadko zdarzało się, by wchodziły do "Aksamitu" młode kobiety i spędzały tu więcej niż pięć minut, które właśnie minęły odkąd Wrońska otworzyła drzwi.
Może, jeśli niedługo wróci właścicielka i zobaczy, że udało mu się ją czymkolwiek zainteresować, nawet go pochwali i dorzuci coś do niewielkiej pensji.
Marzenie ściętej głowy.
- To moje. Znaczy: ja szyję, nosić nie zamierzam – przyznał w końcu, choć bez przesadnego skrępowania. Właścicielce nie przeszkadzało, że korzystał czasem z maszyny do szycia na zapleczu, ale gdyby doszło do jej uszu, że samej Jadwidze Wrońskiej powiedział, że sam tutaj szyje, głowę by mu urwała bez zastanowienia.
Dopiero kiedy przyglądała się sukience w większej ilości światła rozpoznał w przypadkowej klientce najmniej prawdopodobną w tym miejscu osobę.
- Przepraszam... – zawahał się nieco, może to niegrzecznie. Ale szczęka tylko na chwilę mu opadła. – Pani Wrońska, prawda?
Uśmiechnął się z niedowierzaniem, ale nie śmiał wyciągnąć ręki. Zorientował się, że nie pokazał nic skończonego, więc okręcił się w miejscu w poszukiwaniu czegoś, co wyszło spod jego ręki, ale nie udało mu się znaleźć nic, co koniecznie przecież musi pokazać.
W końcu zrezygnowany rozpiął i obok sukienki położył kamizelkę.
- To jest skończone. Ze ścinków, słaby aksamit, ale może pani sobie zobaczy.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Nie 09 Kwi 2017, 15:29
Czarownica leciutko podniosła jasne, nienagannie ułożone loki gestem sugerującym odpowiedź: „owszem, Wrońska”, ale te słowa z jej ust nie padły. W końcu nie wypadało tak potwierdzać, kiedy już weszła do zapomnianego przez świat „Aksamitu” owiana nimbem tajemnicy – a przynajmniej to „niewypadanie” było dla niej rozwiązaniem wygodniejszym, gdy już spodobało się jej bycie dziwną klientką. Zamiast tego zapytała uprzejmym tonem, wciąż pochylona nad kreacją:
A pan…?
Powinna zapamiętać jego nazwisko.
Jadzi nie zdziwiło to, że chłopiec szyje. Ileż było przecież krawców na tym świecie – i po mugolskiej, i po magicznej stronie? Sama u jednego szkoliła się w Paryżu. Jedynym, co mogło ją zaszokować, to to, jak ten krawiec znikąd szyje, a szył, bez dwóch zdań, pięknie.
Miała już coś powiedzieć, coś o tym, że jak nie ma nic skończonego, to nie szkodzi, och, jak już późno, musi wracać koniecznie, ale gdy już dostała kamizelkę, zmieniła zdanie. Ubranie może nie było wybitnie dobrze uszyte – widziała drobne niedoskonałości, gdzieś wychodziła nitka, rękaw powinien być chyba ociupinkę niżej – ale to dało się naprawić, douczyć, wyszlifować. Poza tym materiał grał tu też dużą rolę, przeogromną wręcz. Co by było jednak, gdyby dać temu chłopakowi dobry jedwab - i to cały, nie tylko nędzne ścinki? Podpowiedzieć? Pokazać? Wtedy może mógłby uszyć coś wspaniałego, miał przecież talent. Wrońska lubiła myśleć, że ma oko do takich spraw, więc zwykle swojej intuicji ufała w pełni – a teraz ta intuicja krzyczała, że właśnie w tym zapyziałym punkcie krawieckim leży nieoszlifowany diament.
Lubi pan pracę tutaj? — zagaiła Jadzia ostrożnie, nagle wpadając na Niesamowicie Genialny Pomysł. Wszakże tylko na takie Jadzia wpada.
Powrót do góry Go down
avatar


Split, Chorwacja

20 lat

charłak

nieznana

neutralny

krawiec
http://petersburg.forum.st/t623-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t632-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t630-bruno http://petersburg.forum.st/t631-franka#1122
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Nie 09 Kwi 2017, 20:01
Bruno splótł ręce za plecami, by zwalczyć nagłą potrzebę splunięcia sobie w brodę. Co też mu przyszło do głowy, żeby pytać klientki, czy nie są czasem założycielkami dobrze zapowiadających domów mody. Nie należało to raczej do etyki pracy sprzedawcy. Etyce pracy krawca jakoś nigdy nie poświęcał wiele czasu i myśli, więc może tam znalazłaby się jakaś wymówka dla takiego zachowania.
- Przepraszam, co ja? – Tak długo jak tu pracuje, nikt nigdy nie pytał go, jak się nazywa. Z drugiej strony nikt też nie domagał się, by oglądać jego prace, a tym bardziej nie pochylał się nad marną kamizelką jak naukowiec.
- I co pani o nich myśli?
Wahał się, czy powinien w ogóle pytać. Dopiero, gdy kobieta – chociaż nie zdradziła niczym swoich myśli – przyjrzała się kamizelce Bruno jakby na nowo zauważył, ile jej brakuje do stanu, w którym można by wywiesić ją na wystawie i żądać za nią pieniędzy. Owszem, starał się jak mógł (nie przywykł nawet dla siebie odwalać rzeczy na pół gwizdka), ale w porównaniu ze staranną robotą, jaką był bez wątpienia karmelowy trencz klientki nie było wątpliwości, że to jeszcze amatorszczyzna.
- A, ja… Bruno Mrkšić, bardzo mi miło. – Skinął głową, ręce wciąż trzymając za plecami. Wyprostował plecy, by nadać sobie powagi, skoro już znalazł się w centrum uwagi. Nie żeby mu się nie podobało, kiedy wschodząca gwiazda rosyjskiej mody oglądała ubrania spod jego igły, ale zupełnie nie był przygotowany, by nawet w snach gościć ją w „Aksamicie”, który zawsze był przecież tylko środkiem do wyższego celu.
- Wie pani, trudno powiedzieć. – Wzruszył ramionami. – Jestem tu dopiero od niedawna.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Pon 10 Kwi 2017, 17:37
Jadwiga uniosła lekko brwi, słysząc dziwne nazwisko Bruna – imię miał ładne takie, trochę jakby włoskie, ale ten drugi człon… Jak to wymówić? Jak to zapisać w ogóle? Trochę dla zabawy, a trochę z autentycznej ciekawości czarownica spróbowała powtórzyć po krawcu:
Pan Myr… Mru… M… Mrk… Myrkszyc… Ojej.
Tyle lat spędziła wśród imigrantów z krajów najróżniejszych, tyle czasu we Francji, a to jedno – krótkie niby – nazwisko takie trudności sprawiało. To był niemal wstyd dla arystokratki: słabości pokazywać przed ludem, ale jako że byli w sklepie sami, a chłopakowi zdawało się zależeć na jej opinii, nie przejęła się tym bardziej. Nienagannie przecież umiała wymawiać „Drăculescu” i „Gárdonyi” – nie potrzebowała więcej. Roześmiała się więc perliście, tylko odrobinkę skrępowana.
Musi mnie pan nauczyć to mówić — stwierdziła Jadzia półżartem. — To chorwackie nazwisko?
Spojrzała znowu na kamizelkę, pogładziła lekko szwy i kołnierzyk. Naprawdę ładna robota. Ona w jego wieku mało co jeszcze umiała – ale znalazła się w odpowiednich rękach, które zgrabnie pokierowały jej karierą.
Może ona mogłaby być kimś takim dla tego Bruno?
Marnuje się pan tutaj — powiedziała w końcu, jakby w spóźnionej odpowiedzi na pierwsze pytanie. Kiwała przy tym głową z miną znawcy, chcąc tym samym swoim słowom dodać niesamowitej powagi; niby mimochodem położyła elegancką torbę z kulkowym zatrzaskiem na ladzie i, teraz już z całkowitym rozmysłem, otworzyła ją i zaczęła w niej grzebać. Najpierw jedna kieszonka, potem druga… Jezusie, gdzie to jest?... i trzecia…
O, i mam — oznajmiła tryumfalnie, zwycięskim gestem wyjmując plik małych, białych kart obwiązanych wstążką. Jadzia wysunęła jedną z nich i położyła na kontuarze, w równej odległości między nią a panem Mrkšicem. Na wizytówce wykaligrafowane było czarnym tuszem: „DOM MODY WROŃSKA – ULICA EUFORYZNY WIELKIEJ 3 – PETERSBURG”.
Gdyby był pan zainteresowany — zaczęła niewinnie, pukając paznokciem w wizytówkę — to niech pan przyjdzie w środę o dziewiątej.
Powrót do góry Go down
avatar


Split, Chorwacja

20 lat

charłak

nieznana

neutralny

krawiec
http://petersburg.forum.st/t623-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t632-bruno-mrksic http://petersburg.forum.st/t630-bruno http://petersburg.forum.st/t631-franka#1122
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Sob 15 Kwi 2017, 00:28
Samo imię może być – nie ona pierwsza (i na pewno nie ostatnia) łamała sobie język na jego nazwisku, aż się chłopak zakłopotał.
- Tak, pochodzę z Chorwacji, dlatego takie dziwne. Ale może być Bruno, proszę nie zawracać sobie głowy. Wszyscy mówią Bruno.
Wrońska jest Polką, zdaje się, poza tym arystokratką: gdyby nazywał się Kowalski albo Fourrier albo nawet Glanzmann, z pewnością przeczytałaby nienagannie – uczy się w końcu wysoko urodzone panny francuskiego, niemieckiego, łaciny i greki. Naturalną rolą, jaką mógłby odegrać w jej życiu Bruno jest rola roześmianego lokalsa spotkanego podczas letnich wakacji w budce z lodami albo małej pijalni win. Chociaż Chorwatem też jest już pewnie niedorobionym, po dziesięciu latach w Rosji.
Poza tym, przy dobrych wiatrach jeszcze kilka lat upłynie zanim w dobrym tonie będzie poprawne wymawianie jego nazwiska. Droga z „Aksamitu” do najlepszych butików w Gostyinym Dvorze nigdy nie wydawała się dłuższa niż kiedy Jadwiga postawiła torbę na stole i zaczęła czegoś w niej szukać.
Bruno nie poznał się jeszcze na ocenie jakości wyrobów skórzanych, ale nie potrzebował eksperta, by stwierdzić, że torebka jest bardzo porządna i prawdopodobnie bajecznie droga – starannie wykończona, pięknie polakierowana. Przypatrywał się torebce, żeby nie wgapiać się w twarz widywaną tylko w gazetach, przecież to nieuprzejme, zwłaszcza że Wrońska zachowywała się… no, grzecznie właśnie. Z zainteresowaniem oglądała kamizelkę, w co Bruno nie mógł uwierzyć nawet gdy już trzymał w ręce wizytówkę atelier i odczytywał adres wypisanymi fikuśnymi literami.
- Pani żartuje – wykrztusił w końcu, podnosząc wzrok na projektantkę. Dopiero po chwili dotarło do niego, że nie zareagował odpowiednio. – To znaczy: dziękuję bardzo, pewnie, że przyjdę. Na pewno.
Środa, o dziewiątej. Chociaż był poniedziałek, nagle wydało mu się to bardzo odległą datą. Nie był przecież w ogóle gotowy, żeby nawet spróbować coś uszyć dla Wrońskiej. Dla siebie, brata, znajomych, starej właścicielki „Aksamitu” – bez problemu. Ale tak na porządnie, dla jednego z najlepszych domów mody? Choć o krok się jeszcze nie ruszył z podrzędnej pasmanterii, trochę zdjął go strach.
Powrót do góry Go down
avatar


Kaliningrad, Rosja

24 lata

błękitna

za Starszyzną

projektantka mody / krawcowa
http://petersburg.forum.st/t566-jadwiga-dobrawa-wronska#942 http://petersburg.forum.st/t843-j-d-wronska http://petersburg.forum.st/t660-panna-jadzia#1245 http://petersburg.forum.st/t766-coco
PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   Sob 26 Sie 2017, 18:20
Mogło być i samo imię; Jadzia kiwnęła głową niedbale, myślami już stawiając w szwalni maszynę dla nowego krawca. Mogłaby zatrudnić trzech dobrych, paryskich, ale jakoś uparła się teraz na tego chłopca i decyzja chyba już zapadła, choć dopiero umawiała się na rozmowę kwalifikacyjną. Spodobała się panience ta kamizelka, ten cały Bruno znikąd i chciała jego igłę w swoim atelier. I koniec. Wrońscy mieli to do siebie, że we wszystkich tkwił jakiś zadziwiający upór: ujawniał się podczas gry w quidditcha, obróbki drewna i podejmowania decyzji. Nawet, jeżeli to była jakaś głupotka. W przypadku Jadwini – zwłaszcza, jeżeli to była jakaś głupotka.
Cieszę się — podsumowała z ciepłym uśmiechem, zamknęła torebkę, wsunęła ją sobie na łokieć. I włosy jeszcze poprawiła, choć i tak były już idealne. Kwestię fryzury od zawsze traktowała śmiertelnie poważnie. — Mam już dwóch krawców, dogadacie się, tak myślę. Na pewno się ucieszą z kolejnej osoby w drużynie. Mamy teraz tyle zamówień… Ale w każdym razie, do widzenia. Niech się pan nie spóźni.
Jadwiga często to mówiła takim tonem, jakby miała kogoś powiesić za włosy za choćby minutę obsuwy, ale rzadko wyciągała ze spóźnienia realne konsekwencje. Bruno mógł być spokojny mimo tej przestrogi.
Obróciła się na pięcie i opuściła „Aksamit”, w duchu i z zadowoleniem gratulując sobie już nowego nabytku.

Bruno i Jadwiga z tematu
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”   
Powrót do góry Go down
 
Krawiectwo i pasmanteria „Aksamit”
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: