Навигация

Dariusz
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Dariusz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar


Kraków, Polska

29 lat

czysta

neutralny

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t886-elzbieta-odrowaz http://petersburg.forum.st/t964-odrowaz-elzbieta http://petersburg.forum.st/t896-dusisz-mi-dusze-a-ja-sie-w-tobie-durze http://petersburg.forum.st/t936-dariusz
PisanieDariusz   Wto 22 Sie 2017, 18:14
Oreł Daro

lata często i gęsto


Ostatnio zmieniony przez Elżbieta Odrowąż dnia Nie 01 Paź 2017, 01:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

26 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-gerhardt#2130
PisanieRe: Dariusz   Wto 22 Sie 2017, 18:14

Szanowna Pani Odrowąż,


list z Pani strony jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie widzieliśmy się wszakże od naszego pamiętnego spotkania na korytarzach Hotynki. Czy magipsychiatra w końcu przepisał Pani właściwe leki? Co prawda ledwo mogę rozczytać pismo – to zapewne przez trzęsące się ręce z powodu alkoholizmu – ale mam ogromną nadzieję, że zdrowie w końcu zacznie dopisywać.
Zaskakują mnie też liczne komplementy skierowane pod moim adresem i obawy o moje problemy zdrowotne, niemniej jednak nie jestem w stanie ich odwzajemnić. Serce podpowiada mi by napisać „dziękuję”, lecz na nędzę na Pani twarzy i liczne ubytki umysłowe brak mi słów – z pewnością i najwięksi pisarze na tym świecie mieliby duży problem, by właściwie opisać Pani sylwetkę.
Słyszałem też, że brakuje trochę rubli do alkoholu, a Piwnica Bazyliszka niedługo zostanie zamknięta – stąd i dostęp do darmowych trunków się skończy. Mogę dołączyć prezent-sakiewkę do listu, jeśli przestanie mnie Pani nagabywać i pozbiera się z kałuży własnych wymiocin. Lub nie. Wtedy dobiję.

Z wyrazami szacunku,
Arseniy Grigorevich Kuragin

Powrót do góry Go down
avatar

Budapeszt, Węgry

24 lata

brudna

neutralny

pisarz / stażysta w Hotynce
http://petersburg.forum.st/t736-laszlo-szajpenesz http://petersburg.forum.st/t740-laszlo-szajpenesz#1660 http://petersburg.forum.st/t742-slowik#1663 http://petersburg.forum.st/t741-boruta#1661
PisanieRe: Dariusz   Pią 15 Wrz 2017, 00:10

Droga Elżbieto,

przed pisaniem listów do Ciebie ogarnia mnie takie samo uczucie jak przed powrotem do Budapesztu po długiej nieobecności. Ze wszystkiego, co nieustannie mówię i robię przez cały dzień i pewnie również przez sen (dobrze, że nie na głos), z tego wszystkiego mam nagle wybrać tylko to, co zmieści się w liście? To tak jak z analogią - wiesz, jakie to trudne.
Próbowałem wpierw pożalić się Tanji, nie chcąc zabierać ci czasu swoimi problemami. Wiesz co odpowiedziała? "Nie mogę pojąć, że w tych czasach nie ma sensownego rozwiązania." Spojrzałem na nią, wydała mi się wtedy tak infantylna. Bo co to znaczy - sensowne rozwiązanie w naszych czasach? Jakby postęp, w końcu miał przynieść nam lekarstwo? Ludzie przeżywali osobiste tragedie tysiąc lat temu i będą je przeżywać także w następnym tysiącleciu. Przeszłość i przyszłość nie mają w tym kontekście żadnego znaczenia.
Strasznie ważne i ogromnie dużo mi dające w tej sytuacji jest moje pisanie (załączam Ci na odwrocie kartki wiersz, w których piszę o roli, jaką odgrywa poeta – masz tu jakąś połowę moich koncepcji sztuki) No, ale dosyć tych dywagacji, bo znów zaczniesz mnie upominać, że nazbyt odbiegam myślami. 
Finał listu. Z obrzydzeniem patrzę na mój charakter pisma (choć i twoje drżące pismo wygląda na efekt paru kieliszków) - następny napiszę na maszynie.

László

P.S. Przepraszam za zeszłą sobotę. Nie mogłem się stawić, jak Ci już wytłumaczyłem w kartce wysłanej wczoraj wieczorem. A Ty przyszłaś? Co zrobiłaś, co sobie pomyślałaś, jak klęłaś pod moją nieobecność?

Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

25 lat

czysta

neutralny

alchemiczka / dilerka
http://petersburg.forum.st/t966-goranka-yaneva#3133 http://petersburg.forum.st/t997-goranka-anfimovna-yaneva#3270 http://petersburg.forum.st/t994-come-as-you-are#3250 http://petersburg.forum.st/t999-cornell#3273
PisanieRe: Dariusz   Wto 19 Wrz 2017, 19:37

Elżbietko,

I don't care if Monday's blue
Tuesday's gray and Wednesday too
Thursday I don't care about you
It's Friday I'm in love
Monday you can fall apart
Tuesday, Wednesday break my heart
Thursday doesn't even start
It's Friday I'm in love

Anonimowy wielbiciel


PS Nie wąchaj tego pergaminu. Wpadł mi do kociołka.
PS1 Jak nie umiesz angielskiego, to masz łamigłówkę na koniec tygodnia. Buziaczki.
PS2 Portretu też nie wąchaj.
PS3 I kwiatów też lepiej nie. Polał się Kompot i trochę nie pamiętam, co się z tym działo ani od kogo je kupowałem.

Do listu dołączone były bukiet róż oraz rysunek:
Powrót do góry Go down
avatar


Petersburg, Rosja

25 lat

czysta

neutralny

alchemiczka / dilerka
http://petersburg.forum.st/t966-goranka-yaneva#3133 http://petersburg.forum.st/t997-goranka-anfimovna-yaneva#3270 http://petersburg.forum.st/t994-come-as-you-are#3250 http://petersburg.forum.st/t999-cornell#3273
PisanieRe: Dariusz   Wto 19 Wrz 2017, 20:08

Elżbietko,


Myślałam, że Ty się zorientujesz, że to ja po moim alchemicznym charakterze pisma i pijanym jastrzębiu, ale potem doszłam do wniosku, że nie wiem, czy coś Ci pisałam. To teraz piszę – już podpisana, nie jako anonimowy wielbiciel.
Kochana moja, mam pomysł na biznes. Ty sprzedajesz wódę, a ja rikitiki. Jak tak sobie wczoraj siedziałam w tym kociołku (tak naprawdę to nie tylko wszystkie pergaminy mi tam wpadły, ale ja sama też. Byłam chyba już pod wpływem Rybki, bo się nie utopiłam wcale [trochę szkoda], tylko mam brzydkiego guza na czole), to pomyślałam: „a gdyby tak zrobić ofertę, w której zamawiasz jeden alkohol, a otrzymujesz niespodziankę?”. Na przykład prosisz o zwykłą czystą, a sprzedają Ci Kompot z wódką rodzynkową i Oparami? To byłoby w pewien sposób wyzwanie. „Spróbuj się nie zaćpać” – nazwa robocza.
Pewnie moja matka by Nas za to ganiała, więc musiałybyśmy kupić ciężarówę, vana – taki latający pojazd w którym robi się lody włoskie na miejscu albo kebaby. Kojarzysz? Kupiłybyśmy tego vana (znowu za pieniądze mojej matki dobrodziejki) i podróżowałybyśmy po całym świecie, i sprzedawały takie koktajle. W żadnym miejscu byśmy nie mogły zostać na długo, bo by Nas ścigali, ale nie mów, że nie lubisz dreszczyku emocji. Pewnie znalazłybyśmy chwilkę na zwiedzanie, choćby i pod przykrywką. Peruki, doklejane wąsy. Pomyślałam o wszystkim.
Rozrysowałabym ci cały biznes-plan, ale nie chce mi się. Napisz po prostu, co o tym myślisz i czy się zgadasz, to jutro zajadę pod Twój dom vanem.

Buziaki,
Gorka


PS Ale jakbyś chciała się umówić na randkę, to ja bardzo chętnie.
Powrót do góry Go down
avatar

Budapeszt, Węgry

24 lata

brudna

neutralny

pisarz / stażysta w Hotynce
http://petersburg.forum.st/t736-laszlo-szajpenesz http://petersburg.forum.st/t740-laszlo-szajpenesz#1660 http://petersburg.forum.st/t742-slowik#1663 http://petersburg.forum.st/t741-boruta#1661
PisanieRe: Dariusz   Sob 23 Wrz 2017, 17:26

Droga Elżbieto,

Nie śmiałbym zapomnieć. Tamtych nocy niebo miało się rozświetlać resztkami ogona umarłej komety. Może była mgła i dlatego nic nie było widać, niczego nie sposób było zapamiętać?
Boję się tego świata, bo znów mam wrażenie, że wszyscy, choć blisko, są tak okropnie ode mnie odlegli. Chciałbym, żeby świat przybliżył się do mnie i żeby, jak kiedyś, trzymał mi w nocy rękę na brzuchu. Chciałbym mieszkać ze światem w pokoju ciasnym jak szafa, a najbardziej to chciałbym być jedwabnikiem. Siedzieć ze światem w okonie dwuosobowym (mam nadzieję, że są dwuosobowe) i żeby świat nigdzie beze mnie nie wychodził.
Lecz pod warstwą tego strachu i zmęczenia nadal bije mi serce, nadal obracam się wraz z ziemią, wiedząc, że tyle na niej piękna, tyle osób ukochanych, tyle do zobaczenia i przeczytania. Dopiero teraz jestem zdrów, a byłem chory, ponieważ mój czas galopował i udręczał mnie przed tym, co będzie. Byłem niecierpliwy i drażniło mnie tracenie czasu na głupstwa.
Napisałbym wiersz pełen wznioślejszych idei lub jakichkolwiek lepszych niż te, które mam. Ale żadna nie stoi za oknem, żadna nie stoi pod drzwiami. Za szybą mam tylko przystanek i sklep, a jaka idea jeździ autobusem? Jaka chodzi wieczorem na zakupy?
Jeśli śledziłaś magiczne media, wiesz zapewne, że choćbym chciał, nie mogę ruszyć się nigdzie poza granice Petersburga. Tanja wyjeżdża jutro do Chorwacji, a ja jak na złość też zapragnąłem się stąd wydostać - nieważne gdzie, nieważne jak daleko, lecz choć na chwilę, choć na trzy dni. Marzy mi się żółte morze rzepaków, marzy mi się ucieczka przed aortami miasta, przed sąsiadką, której mąż zmarł jeszcze zanim się wprowadziłem, przed porzuconymi listami, zerwanymi znajomościami i znów (choć mówiłem przecież, że wcale nie) boję się pytania - dokąd?
Na koniec przyznaję - ładny ten kamyk, który mi wysyłasz. Podoba mi się, że nie jest gładki z każdej strony. Jest na świecie tyle piękniejszych i gładszych od niego, a tymczasem to ten jeden uznałaś za wyjątkowy. W zamian wysyłam pióro drozda. Tylko uważaj - jest zaczarowane.

László

P.S. Pisałaś coś ostatnio? Chciałbym przeczytać kolejny z Twoich wierszy.

Powrót do góry Go down

PisanieRe: Dariusz   
Powrót do góry Go down
 
Dariusz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: