Навигация

Pokój
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisaniePokój   Sob 26 Sie 2017, 21:51
Pokój

Pokój z balkonem i wersalką. Prostokątny i prosty, na ścianach biała farba, na suficie lampa bez kinkietu, goła żarówka razi w oczy, ale Vit bardzo rzadko zapala światło. Przy wersalce stoi przecież stara skrzynia, a na niej lampa solna, jedyna, którą lubi. Pamiątka po dziadku. Na podłodze znajduje się szara wykładzina, z gdzieniegdzie wypalonymi śladami po papierosach. Pod oknem stoi segment starej meblościanki na wysoki połysk, w której Vit trzyma garść swoich ubrań. Czyli drugą parę spodni, dwie koszulki i jeden sweter. Jest jeszcze ten zielony, którego nigdy nie nosi, bo gryzie go w szyję.

Powrót do góry Go down
avatar

Sofia, Bułgaria

25 lat

czysta

za Raskolnikami

dziennikarka Sputnika
http://petersburg.forum.st/t695-lala-gorchevski http://petersburg.forum.st/t715-lala-gorchevski#1523 http://petersburg.forum.st/t716-lala-g#1525 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Pokój   Sro 06 Wrz 2017, 18:52
W gazetach trąbią o tym, kto może być sprawcą, kto mógł posunąć się tak daleko, żeby wysadzić Muzeum Sztuki Magicznej, w pakiecie z przynajmniej kilkunastoma osobami wewnątrz. Na łamach prasy padają nazwiska, raczej jedno - Aristov. Jednak ty, Lala, też jesteś dziennikarką. I twój dziennikarski nos mówi ci, że "Tylko Prawda", z tym, co ma w tytule, znów się mija. Bo ty znasz, znasz bardzo dobrze, jednego takiego, co wybuchy lubi i to nawet bardzo.
Nic więc dziwnego, że gdy tylko czujesz się odrobinę lepiej, a szok powoli przechodzi, lecisz na swoim dywanie do niego, a dokładniej pod blok, w którym mieszka. Słowak w tym momencie ma dosłownie p-r-z-e-s-r-a-n-e. Bo nawet, jeżeli nie maczał swoich długich palców w całym zajściu, bardzo ciężko będzie mu przekonać cię, że masz błędne podejrzenia.
Kierując się resztkami etykiety i ewentualnych norm społecznych, nie wzlatujesz na dywanie wysoko, na dwunaste piętro, by bezpardonowo zapukać mu w okno z miną, zwiastującą rychłą śmierć. Nie, nie, nie, Lala, uspokój się. Wdech i wydech. Nie ma co wydawać zaocznych wyroków. Bo może Vituś jest całkiem niewinny? Tak, wiem, pomyślałaś o tym na samym początku, ale bardziej przez szok, a nie przez to, że wierzysz w jego złote serce. To bardzo krzywdzące, wiesz? Bo Vitek to mimo wszystko całkiem miły chłopak. I przyjaciel twojego brata.
Z dywanem pod pachą (przecież nie zostawisz go gdzieś tutaj, zaraz go zwiną, takie strony) wchodzisz do windy i jedziesz w górę, na te przeklęte dwunaste piętro. Dobrze wiesz, które drzwi kryją za sobą mieszkanie Słowaka, choć nigdy nie pamiętasz numeru. Może kiedyś był i już odpadł?
To nie jest ważne, nie w momencie, gdy walisz z całej siły w ostatnią barierę, która dzieli cię przed wtargnięciem do jedynego pokoju, poza kuchnią i łazienką.
- Vit! Otwieraj! - nie zapowiedziałaś się, Lala. Co, jeżeli go nie ma i właśnie robisz z siebie wyjątkowe wręcz pośmiewisko?
Powrót do góry Go down
avatar


Bratysława, Czechosłowacja

28 lat

czysta

za Raskolnikami

saper / pirotechnik
http://petersburg.forum.st/t932-vit-halicek#2967 http://petersburg.forum.st/t935-halicek-vit http://petersburg.forum.st/t933-dla-mnie-bomba http://petersburg.forum.st/t934-cypisek
PisanieRe: Pokój   Nie 10 Wrz 2017, 22:06

Był w domu. Nie ruszał się z niego od paru dni. Siedząc jak w jamie skulony, pracując nad nowym projektem, żywiąc się prażonym ryżem, herbatą i piwem, dopóki mu się to nie skończyło. Ale dziś odkrył, że ma jeszcze dwa ziemniaki w pudełku z ibusami, w trzeciej szufladzie. Ziemniaki więc ugotował, dosypał oregano i pieprzu, bo tylko to miał i zjadł. A potem wrócił do pracy. Już nic nie stoi mu na przeszkodzie (prawie). Wczoraj wziął prysznic, dzisiaj zjadł prowizoryczny obiad, spał nawet sześć godzin, a dziecko sąsiadki nie drze ryja.
Czasami kiedy miał nóż na gardle wchodził w tryb nieustannej pracy, chociaż w końcu dochodził do kresu, sypiał coraz dłużej (jeszcze cztery dni temu były to tylko dwie godziny) i robił przerwy. Kark go bolał od tego schylania i garbienia się, więc odchylił głowę do tyłu i spojrzał w górę, na wszystkie swoje projekty ostatnich dni. W powietrzu lewitowało mnóstwo większych lub mniejszych słoików po piklach, musztardach i innych tego typu specyfikach, ale zawartość zdecydowanie była o wiele bardziej warta uwagi. Dla postronnych oczywiście, bo na Vicie nie robiły żadnego wrażenia. W każdym ze słoików uwięzione były mniejsze i większe iskierki, małe ogniki, niektóre nieustannie obijały się o ścianki naczyń, inne w ślimaczym tempie wybuchały i na nowo skrzyły się kolorami, jeszcze inne po prostu świeciły jak zamrożone fajerwerki. I to wciąż nie było to, czego potrzebował. Przez pierwsze dwa dni po prostu klął pod nosem, że zgodził się na tą robotę, ale szybko mu się przypomniało, że jest biedny i musi jakoś zapłacić czynsz. A wypadałoby jeszcze jeść. Sprawa się miała tak, że Vit był specjalistą od dużych wybuchów i spektakularnych efektów ale dom mody Wrońska odezwał się z wydawać by się mogło interesującym zleceniem. Jakaś panna Zakharenko za mąż wychodząca wymarzyła sobie, że jej suknia będzie się jarzyć pięknie jak zrobiona z gwiazd. No i w tym momencie huj wszystko strzelił jak się okazało, że nikt stamtąd gwiazdy nie stworzy, a przynajmniej nie takiej, która satysfakcjonowałaby pannę Zakharenko i chciała współgrać magicznie z materiałami.
Z tego powodu Vit miał teraz niebo pod sufitem i ból głowy z niewyspania.
A tu jeszcze rąbanie do drzwi. Którego nie spodziewał się zupełnie, bo kto mógłby się zjawić?
Wstał z dywanu i idzie do drzwi schylając się, żeby głową żadnego ze słoików nie zahaczyć, skarpeta mu spada ze stopy, a ma dwie różne, oczywiście, więc jeszcze podskakuje, żeby naciągnąć materiał i w końcu otwiera drzwi. I staje tak przed Lalą w samych skarpetach i bokserkach.
Powrót do góry Go down
avatar

Sofia, Bułgaria

25 lat

czysta

za Raskolnikami

dziennikarka Sputnika
http://petersburg.forum.st/t695-lala-gorchevski http://petersburg.forum.st/t715-lala-gorchevski#1523 http://petersburg.forum.st/t716-lala-g#1525 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Pokój   Sro 20 Wrz 2017, 13:55
Lala, jako dziennikarka, widziałaś już naprawdę wiele w swoim życiu. Spalony dom rodzinny, zamknięte trumny z ciałami rodziców (otworzyć można było, lecz nie był to widok przyjemny i na wyraźną prośbę dziadków procederu tego zaniechano), wielkie wydarzenia sportowe, mecze Katii, gdy jeszcze grała w Quidditcha, szczury biegające gdzieniegdzie w podziemnej redakcji (swego czasu to była szczególnie duża plaga). Wydawałoby się, że jesteś przygotowana na dosłownie wszystko, że nic już nie jest cię w stanie ruszyć, a jednak w drzwiach małego mieszkanka doszłaś do szybkiego wniosku, że jeszcze dużo przed tobą.
Ale możesz już sobie odhaczyć Halíčka w gaciach i skarpetkach nie do pary.
Może gdyby przywdział się w coś innego, dostałby awanturę na dzień dobry. Nie, nie "może", ale na pewno, jesteś o tym święcie przekonana. Jednak ten widok tak bardzo cię dekoncentruje, że wpółotwarte, gotowe na wszystkie pytania świata o pretensjonalnym wydźwięku ("dlaczego?", "po co ci to było?", "już mnie nie kochasz?") usta zastygają ci, niczym w rzeźbie antycznej, w odróżnieniu od oczu, które usilnie starają się znaleźć sobie jakiś neutralny punkt, byleby tylko nie patrzeć na te skarpety, bo się niedobrze robi.
W ciszy, wydaje ci się, że jest nudno. Więc w końcu wydajesz z siebie coś na kształt złego sapnięcia, połączonego ze zrezygnowanym westchnieniem. Doprawdy, dziwna mieszanka. Zastawił ci wejście, a nie zamierzasz przecież rozmawiać z nim o tak ważnych sprawach na korytarzu, jesteście dorośli, szanujcie się trochę. Ciskasz więc w niego (ze złości? Czy bezsilności?) dywanem, niech łapie, się zakryje, przesunie, wejdziesz do środka, może zamknąć drzwi. Albo niech nie zamyka. Wszystko ci jedno? Dobrze, niech zamknie.
- Mów mi, co wiesz o Muzeum Sztuki Magicznej - czego ty od biednego Vita wymagasz? Ciesz się chociaż, że niższa od niego jesteś, to głowy nie musisz schylać. Możesz ją za to zadrzeć, do góry i patrzeć mu się z irracjonalnym gniewem w oczy.
Bo jest szansa, że na niego zasługuje.
A nieelegancko jest się patrzeć gdziekolwiek indziej.
Powrót do góry Go down
avatar


Bratysława, Czechosłowacja

28 lat

czysta

za Raskolnikami

saper / pirotechnik
http://petersburg.forum.st/t932-vit-halicek#2967 http://petersburg.forum.st/t935-halicek-vit http://petersburg.forum.st/t933-dla-mnie-bomba http://petersburg.forum.st/t934-cypisek
PisanieRe: Pokój   Czw 21 Wrz 2017, 00:19
Laleczko, żebyś się za bardzo jeszcze nie zdziwiła, co tutaj możesz w tej norze halićkowej zobaczyć, to przygotuj się na obniżenie progu zaskoczenia już teraz. Albo dla swojej własnej równowagi psychicznej to nie przychodź tak zupełnie bez zaskoczenia, chociaż mugolskim zwyczajem na domofon chłopakowi zadzwoń, chociaż to nie gwarantuje ubrania gaci. Żaden z niego dżentelmen kiedy pochłonięty jest pracą do tego stopnia, że nie pamięta aby się odżywiać.
(Tak, jakby w ogóle się kiedykolwiek prawidłowo odżywiał. Przydałaby się taka o stalowych nerwach, która by mu przypominała, że na jego masę dwumetrową to potrzeba trochę tych kalorii)
A ty Vitusiu mógłbyś się przywitać, ale ta mina Lali jest tak komiczna, że przez sekundę nie wiesz w ogóle czy jej parsknąć śmiechem w śliczną buzię, czy ją odprawić. Zamiast tego łapiesz dywan, ba obejmujesz.
- Co zrobiłem? – Typowy samiec. Nigdy nie wie. Co ja niby zrobiłem? O co się gniewasz? Powiedziałem coś nie tak?
Zamykasz drzwi za Lalą i idziesz za nią koślawo z tym dywanem jak pingwin Pik Pok, orientując się w końcu, że to bez sensu, więc odwracasz się i zostawiasz dywan w rogu przedpokoju. I wracasz szybko do Lali, dłonią o patykowatych palcach odgarniając do tyłu słomiane włosy.
(Skróciłbyś je w końcu, znowu ci na oczy lecą, to niewygodne i podobno nieeleganckie)
- Znam to spojrzenie. Jesteś na mnie zła? Czemu jesteś na mnie zła? – Nachyla się, żeby w te oczy gorchevskie spojrzeć i no. No nie wie. Szczerze nie wie biedak. Wysil się, Vitek, może o te skarpety i majtusie i drobne blizny na całym ciele, te świeże, bo te stare wcale takie drobne nie są. Podobno kobietą podobają się dranie z szramami na ryju i reszcie cielska, ale ty w ogóle jak typowy portowy drań nie wyglądasz, więc nie masz na co liczyć.
To może jednak sobie znajdź coś do ubrania. Prostujesz się i oczywiście, oczywiście głową zahaczasz o jeden ze słoików, zaczynają brzęczeć, a ty rozglądasz się, bo gdzieś tu miałeś flanelę z pracy, taką w turkusowo granatową kratkę. Nie ma jej w pokoju. A w meblościance tam? Sprawdź.
No i co? I jest, oczywiście. Flanela już założona, zanim ją zapinasz sięgasz jeszcze po spodnie, te czarne, robocze, które mają postrzępione nogawki. Półskok, żeby je w ogóle założyć, próba jednoczesnego zapięcia rozporka i guzików wcale nie wypada dobrze. Coś się krzywo pozapinałeś, ale nie zwracasz na to uwagi.
Gacie ci z dupy zlatują, Halićek.
Schudłeś znowu.
- Muzeum Sztuki… Ale. – No ale co ma wiedzieć? Poza tym, co się stało? Powinien coś wiedzieć?
Czy on powinien coś wiedzieć?
Powrót do góry Go down
avatar

Sofia, Bułgaria

25 lat

czysta

za Raskolnikami

dziennikarka Sputnika
http://petersburg.forum.st/t695-lala-gorchevski http://petersburg.forum.st/t715-lala-gorchevski#1523 http://petersburg.forum.st/t716-lala-g#1525 http://petersburg.forum.st/t717-hultaj#1526
PisanieRe: Pokój   Sro 01 Lis 2017, 14:32
Patrzysz się w oczy vitowe, oczy na swój chory sposób piękne i pociągające. Chciałabyś się patrzyć w nie dłużej, ale mrugasz, raz, drugi, trzeci i starasz się, bardzo się starasz, żeby tylko nie wyczuł, że tym wzrokiem swoim może cię trochę uspokoić, że nie przestaniesz być zła, choć bardzo chcesz, bo żal ci jest Halićka, takiego chudego, z przydługimi włosami, w tej norze ciemnej i pewnie zimnej. Przynajmniej widok ma jakiś, na szare miasto, w którym nikt nie chce być, a wszyscy do niego zjeżdżają.
- Zaraz porozmawiamy - mówisz cicho, bo faktycznie - zło z ciebie powoli paruje, a w twoich szczątkowych ilościach manier istnieje coś takiego jak skrępowanie i zawstydzenie obecnością dorosłego mężczyzny w samej tylko bieliźnie. Choćby i był przyjacielem twojego brata, twoim może też, nie ważne - nie zmieniało to faktu, że odetchnęłaś z ulgą dopiero, gdy zniknął (musiałaś odwrócić głowę w bok) w tym swoim jedynym pokoju. Gdy znów na niego spojrzałaś, miałaś nawet łagodniejszą minę, musisz to przed sobą przyznać. I zignorowałaś krzywe zapięcie, zastanawiając się natomiast, jak możesz mu pomóc, przynajmniej ze sprzątaniem. Jeżeli miał cię tym widokiem ugłaskać, udało mu się, trochę.
Weź się wkurz, Lala. Po to tu przyszłaś.
- Wybuch. W Muzeum Sztuki Magicznej - tym razem nie patrzysz na niego ze złością, a z prośbą. Powiedz jej, Vitek. Powiedz, że nie masz z tym nic wspólnego, bo siedzisz noce i dnie w tej klitce, ze słoikami po ogórkach nad głową. Nie widzisz, jak cię prosi tym swoim spojrzeniem? Jak się przyjrzysz, to może nawet zauważysz, że jej się w brązowych oczach łzy kręcą i otarcia ma na policzku. W sumie to wygląda nawet trochę żałośnie, ale nie z żalu o ciebie. Chociaż może trochę na to wpłynąłeś. Ale nie myśl o tym teraz, teraz tylko zaprzecz, bo to jedyna rzecz, o którą cię ta Gorchevski prosi.
- Powiedz, że nie masz z tym nic wspólnego. Ty albo jacyś twoi koledzy - ton masz dziwny. Mówisz trochę prosząc go, by nie potwierdził twych obaw. A z drugiej grozisz mu, że jeżeli to zrobi, mogą być to jego ostatnie słowa. Przynajmniej wypowiedziane w twoim kierunku, w twojej obecności.
Powrót do góry Go down
avatar


Bratysława, Czechosłowacja

28 lat

czysta

za Raskolnikami

saper / pirotechnik
http://petersburg.forum.st/t932-vit-halicek#2967 http://petersburg.forum.st/t935-halicek-vit http://petersburg.forum.st/t933-dla-mnie-bomba http://petersburg.forum.st/t934-cypisek
PisanieRe: Pokój   Nie 05 Lis 2017, 18:35
Lala, za długo lepiej się w te vitkowe oczy nie patrzeć. To mogłoby mieć niebezpieczne skutki uboczne. Za gorąco by ci się zrobiło, bo ten wzrok jego wcale, a wcale nie uspokaja, chociaż to ciekawe, że na ciebie właśnie tak działa. Może ty, Laleczko, wcale nie potrzebowałaś od niego zapewnień, że nie ma nic wspólnego z tym wybuchem, bo wiedziałaś o tym od początku, tylko chciałaś się upewnić, spojrzeć w te oczy szczerze, żeby już wiedzieć, że to tylko małe paranoje.
Szkoda właśnie, że jednak zapytałaś. Przynajmniej istnieje większe prawdopodobieństwo, że się jednak zdenerwujesz, w odpowiedzi na to, co wybuchowy charakter Vita może ci zaserwować. Albo i nie, bo jak na złość teraz stoi i gapi się na ciebie, odrobinę garbiąc, z tymi krzywo pozapinanymi guzikami i włosami, które niedbale odgarnął do tyłu. I ciemnieje mu wzrok, wcale nie w taki sposób, w jaki byś pewnie chciała. Ale pewnie o tym nie wiesz, nie znacie się tak dobrze.
Niedobrze.
- Żartujesz.
Wyszedł z pokoju kierując się do kuchni, w pierwszym odruchu chcąc złapać dywan i wyrzucić na klatkę schodową, ale impulsy w przypadku sytuacji takich jak ta nigdy nie były dobrym rozwiązaniem.
W kuchni nie ma żadnych papierosów, za to mnóstwo jest aparatury, która brzęczy i miga diodami i domaga się uwagi, ale Vit wraca do pokoju, otwierając szafkę i sięgając po swoją drugą (aż) parę spodni. Z których kieszeni wyjmuje paczkę, ale jest pusta, więc rzuca ją w kąt. Ląduje pod balkonowymi drzwiami, zgnieciona i bezużyteczna. Słoiki brzęczą nad głowami, w jednym z nich ruch wywołał mały wybuch, który pociągnął za sobą następne. Uwięzione fajerwerki.
Co narobiłaś, kobieto.
Chociaż to nie do końca twoja wina, jasne, że podejrzewanie znajomego o zamach nie jest najmilszą z rzeczy, ale Vit nigdy nie sądził, że ktokolwiek zarzuci mu bycie tym złym. Przecież nie jest swoim ojcem.
Staje przed Lalą i znowu odchodzi kawałek, usiadłby może, ale za bardzo jest nerwowy, wszystko w nim chodzi jak w zepsutym, spieszącym zegarku. I widzi te oczy brązowe pokryte łzawym szkliwem i nie wie zupełnie jak reagować na nie. W końcu zatrzymuje się i wyciąga ręce, jakby chciał ją za ramiona złapać, ale nie robi tego, jeszcze by mu w akcie samoobrony sprzedała jakiś cios karate. Co z tego, że pewnie nie zna. A on wcale nie złapałby jej mocno.
- Lala. Nie miałem z tym nic wspólnego. – Żeby było jasne i nie odebrała jego zachowania jako grania na zwłokę. Ale do chuja wafla, żeby on musiał ją zapewniać, że to nie jego sprawka.
Mija ją i siada za jej plecami na kanapie, zanurzając na chwilę twarz w dłonie, żeby poukładać myśli, ale słabo mu to idzie, takich rewelacji się nie spodziewał.
- Kurwa, kobieto, powinniśmy sobie wszyscy nawzajem ufać.


Powrót do góry Go down

PisanieRe: Pokój   
Powrót do góry Go down
 
Pokój
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: