Навигация

Dzwonnica
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Dzwonnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieDzwonnica   Sob 04 Lut 2017, 14:44
Dzwonnica

Z niewielkiej dzwonnicy, którą zbudowano nieopodal tawerny, już się prawie nie korzysta. Jest wieżą o cebulastej kopule, prawdopodobnie jedną z niewielu – choć nieoficjalnie – dostępną dla mieszkańców wyspy Kronsztadt. Lata temu jej ogromne mosiężne dzwony służyły do ostrzegania o niebezpieczeństwie, niegdyś również wzywały czarodziejów na  inne ważne okoliczności. Obecnie używane są niezwykle rzadko, niektórzy zdają się nawet nie pamiętać charakterystycznego dźwięku dzwonów, jednakże nigdy też nie wiadomo, kiedy zostaną ponownie wykorzystane, dlatego też bez wątpienia nie należy ignorować sygnałów alarmowych dobiegających z wieży.

Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Sob 11 Lis 2017, 01:29

07.05.1999

Gdzieś po za płynącym niecierpliwie czasem, w miejscu bez problemów, bez wyrzutów sumienia, Jaśmin wpatrywał się w słońce, leniwie chowająca się za linią horyzontu, tonące w ciemnej, prawie czarnej toni Bałtyku. Była to chwila niemego zachwytu, czasami nawet on gubił język w gębie i mógł jedynie patrzeć w osłupieniu.  Dobroduszny los w jego, krótkim życiu pozwolił mu poznać wiele imion piękna, nieposkromione kobiece ciało, wirujące w tańcu, niczym ogień, który na krótką chwilę przybrał ludzką postać, widział dzikie konie, biegnące stadem w tylko sobie znaną przyszłość, nieskalane ludzką ręką, ukraińskie stepy, na których niebo jest czarne jak atrament, a gwiazdy świecą milionami niczym palące się na ulicach Petersburga latarnie. Od dzisiaj do tych swoich małych cudów mógł dodać zachód słońca widziany z wyspy Kronsztad, kiedy to chmury wokół znikającej tarczy, dziennej gwiazdy zabarwiły się milionem odcieni, szalone morze, podburzane, przez nadchodzący od południa sztorm, uderzało w brzegi, niczym niewypowiedziana groźbą. Małe statki na morzu wydawały się być nic nie znaczącymi skorupami orzechów, która pierwsza lepsza fala jest wstanie zatopić.
Niechętnie oderwał oczy od tego niesamowitego widoku, rozglądając się dookoła i zastanawiając się czy jego sowa dotarła do Chulpany, którą on w swojej głowie przechrzcił na Mea Culpa, nie używał jednak tego stwierdzenia zbyt głośno, wściekła kobieta potrafiła być dużo groźniejsza od rozszalałego morza.
Włożył dłoń do kieszeni, w której tkwił maleńki, aksamitny woreczek, mimowolnie palcami przebadał, czy zawartość nadal była na swoim miejscu, kiedy okazało się, że tak westchnął w duchu z ulgą. Może nie przyjdzie, spojrzał na pogodę, nie zachęcała do opuszczania ciepłego mieszkania, nie zdziwiłby się więc, gdyby stara znajoma odpuściła sobie włóczenie, w tak niesprzyjających warunkach.
Bez żadnej odpowiedzi, może ten głupi sokół znowu pobłądził, Vasilchenko, chodził w kółko, przyglądając się ogromnemu żelastwu z każdej strony. Ciekawe czy trudno byłoby wydobyć z tego głos. W jego głowie powoli zaczął kiełkować przerażający pomysł.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Sob 11 Lis 2017, 13:07
Dumka poza haniebnie słabą, jak na ptasiego posłańca, orientacją w terenie chyba również zaginał czasoprzestrzeń. List trafił ledwo co w jej ręce, ale dla Chulpan ani krótki czas, ani słaba pogoda nie stanowiły przeszkody. To drugie zresztą wyganiało ludzi do domów, co jej zdecydowanie odpowiadało. Idąc przez wyspę wszystko zdążyło nabrać lekko różowej poświaty od zachodzącego słońca i mnóstwa zawieszonych pyłków, które rozpraszały dodatkowo światło. Wiosna rozgościła się w Petersburgu, powietrze było od niej ciężkie. Burza przyda się miastu.
Gdyby wiedziała, jak ją sobie Jasmin na swój użytek nazwał, to mógł się spodziewać, że by odpowiednio odpyskowała. Na razie mógł się czuć bezpieczny. Tatarka nadeszła od strony tawerny, Vasilchenko stał tyłem, dalej podziwiał zatokę. Nie była naiwna, pewnie już od chwili czuł, że się zbliża.
- Coś kombinujesz. - Żadnego prozaicznego dzień dobry, miło cię widzieć, słabo by to brzmiało w jej ustach. Podeszła bliżej, stanęła obok Jasmina, już te kilka metrów różnicy nie zrobi. - Gdzie byłeś tym razem? - Zawsze była ciekawa stron, w których rozbijał się unikając rodowych powinności.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Sob 11 Lis 2017, 15:14
Sztormowy wicher zmagał się, burza była już niedaleko, czuł ją w kościach, widział w zachowaniu zwierząt, milkły, nerwowo krążyły by znaleźć jakieś schronienie, by mieć, gdzie przeczekać ten szalony spektakl. On jednak trwał, wpatrzony, w znikające słońce, które, w tej niesamowitej kompozycji, zdawało się być odchodzącą nadzieją, która zostawiało ludzkość na pastwę nieznanego, tego co przyniesie burza. Jakby na potwierdzenie tych słów, gdzieś od strony czarnych chmur niebo przeszyła złota niteczka, na razie jedna, niepozorna, przecież co może być groźnego w jednej błyskawicy? Na chwilę świat się zatrzymał, wstrzymał oddech, czy to miał być już koniec? Dopiero, kiedy przestrzeń wypełniła się basem grzmotu, wszystko wróciło do życia, ale bardziej.
Oprócz burzy w powietrzu wisiało coś jeszcze, coś co na razie delikatnie, niepozornie zaczęło go przygniatać. Znowu przed oczami miał jej zapłakaną twarz, koszula znowu była mokra od łez. Jaśmin odruchowo przygryza wargę, nie chciałem, stara się mówić jego oczy, ale żadne słowo nie opuszcza jego ust, które po chwili wykrzywiają się w coś na pozór przypominające uśmiech. Już tu jest.
Słyszy jej kroki, nie potrzebuje się odwracać, on po prostu to wie, rozpoznaje ich dźwięk, a po za tym, nie zna innej osoby, która potrafi tak wpływać na jego osobę.
- Mi również bardzo miło znowu Cię spotkać, ile to już minęło, pół roku, rok?- Zaśmiał się lekko, kątem oka spoglądając na stojącą u jego boku Mea Culpę. - Jak możesz, czuje się zraniony, ja nigdy nic nie kombinuję, ręce i serce mam czyste jak górski strumyk, a wszystkie złe słowa na mój temat to zwykłe pomówienia i kłamliwe plotki. - Obrócił się do niej twarzą i przez chwilę przyglądał się je w ciszy. Nie zmieniła się, mimo fal smutku bijących od niej i owładające również jego ciałem, uśmiechnął się.
- Mongolia, piękny kraj. - Przez chwilę z zamkniętymi oczami znowu galopuje przez pozornie pusty step. - Mam coś dla ciebie. - Dodaje po chwili, a prawa dłoń na chwilę znika w kieszeni. - Proszę mam nadzieję, że Ci się spodobają i zrobisz z nich jakieś małe cudo. - Podaje jej sakiewkę, w której leży pięć różnych rozmiarów fluorytów o rożnych kształtach, kolorach i różnych stopniach krystalizacji. -Mam nadzieję, że Ci się podobają, musiałem za nie zrobić coś o czym mam nadzieję, szybko zapomnieć, bardzo szybko.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Nie 12 Lis 2017, 01:29
Głuchy hałas burzy, mimo że wyciszony przez odległość, wybudził w niej lekki niepokój. Bardzo ludzki i nieracjonalny, tym trudniejszy do zamknięcia, nic po prostu zignoruje go, zaleje swoimi typowymi odczuciami. Nad czym nie da się zapanować to należy utopić. Wiatr nabierał na sile, zaczął szarpać jej włosami, które jak zwykle są rozpuszczone. Dziewczyna łapie je niecierpliwym ruchem, okręca wokół dłoni, przerzuca sobie je przez ramię. Założy jeszcze ręce na piersi i je przytrzaśnie.
- Prawie rok - ostatnio, gdy się spotkali krótko, w przelocie, było cieplej i duszno. Ona miała swoje sprawy, chwilowy nawał, jego ciągnęło dalej, przecież nigdy nie potrafił usiedzieć na miejscu. Żadne z nich nie liczyło, że relacja przetrwa poza specyficznymi warunkami Koldovstoretz. Chulpan słabo idą takie rzeczy, na dłuższy czas męczy. - Wiesz, co się dzieje z tymi strumieniami wiosną? - pyta przechylając głowę. - Typowe cygańskie gadki - prychnęła.
Magnolia piękny kraj, nie miała powodów, żeby mu nie wierzyć. Na pewno nienachalnie zaludniony.
Tatarka odbiera małe zawiniątko, od razu zajmuje się rozplątaniem sznurków sakiewki. Chciałą jeszcze wykorzystać ostatnie promienie słoneczne, aby przyjrzeć się Jasminowym zdobyczom. Kamienie były ładne, miały intensywne kolory, będą dobrze wyglądać z żółtym złotem.
- Są piękne - odezwała się miękko.
Spojrzała na Jasmina, on chciał zapomnieć? Była zaskoczona, zawsze pielęgnował smutne wspomnienia, musiało się wydarzyć coś mocnego. Przyjrzała się mężczyźnie, szukała zmian w jego wyglądzie, jednak nie wydało się, aby coś wyraźnego dostrzegła. Dalej czuć, że w środku coś drga i go nosi.
- Istnieją odpowiednie metody. - W czarodziejskim świecie nie bywało za wiele rzeczy niemożliwych. - Nie wiem czy jednak powinniśmy po nie sięgać. To wspomnienia nas tworzą, wpływają na wrażliwość, więc to, że możemy nie znaczy, że mamy to robić. - Chulpan nigdy nie próbowała uciekać się do takich manipulacji, lepiej było zostawić takie, jakie było.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Pon 13 Lis 2017, 18:32
- Rok. – Wypowiada to słowo z melancholią, nabożną czcią, pielęgnuje je przez chwilę w ustach zanim powoli mu zabrzmieć, wylecieć na dobre, pojawić się i zniknąć. Przez śniadą twarz mężczyznę przechodzi cień zamyślenia, refleksji. Myśli ciągną go w stronę rzeki wspomnień, zatrzymuje się jednak na chwilę na jego brzegu i zatrzymuje się, ostatnio trafia tu częściej, czy to jakaś nowa zakaźna choroba? Zanim jednak popełnia ten ostatni krok, zanim zanurzy się w nurcie obrazów, cofa się, odgarnia mgłę fotografii i skupia wzrok na dziewczynie, już nie, teraz to kobieta. Stara przyjaciółka, a może tylko znajoma? Na to pytanie trudno jest znaleźć jedną odpowiedź, dla każdego z nich byłaby ona inna.
-  Wszystko w porządku? – Pyta trochę retorycznie, a trochę z przyzwyczajenia. Obraca się do niej twarzą, widząc jak wichura rozwiewa jej włosy przez chwilę powstrzymuje się by nie podnieść dłoni i nie odgarnąć jej z twarzy tych zabłąkanych kosmyków. Mimowolnie na chwilę skupia wzrok na jej ustach. Czasami go kuszą, wieczna, śmiertelna melancholia to wręcz wyśniona śmierć dla poety, tyle potencjalnej weny, taka szansa na odpokutowanie swoich win. Odwraca jednak spojrzenie, teraz skupiając je na oczach.
- Nie, ale jestem pewien, że z przyjemnością mi to wyjaśnisz? – Walczy ze smutkiem i krzywo wygina usta, z każdą minutą jest trudniej, jednak ta bitwa nigdy go nie przerażała.
Widząc jak natura z każdą chwilą zbliża się do nich, niebo powoli zasnuwa się chmurami, a dookoła nich zapada ciemność, słoneczna tarcza ginie za linią horyzontu, a jej miejsce zajmują gęsta, czarna wata. Kolejna złota nitka przecina niebo, kolejny grzmot uderza w ich twarze. W powietrzu czuje się zapach niepokoju, który dziwnie przypomina ten ozonu. Mimowolnie wskazuje jej wejście do dzwonnicy, co by tam ukryć się przed czyhającym na nich deszczem.
Otwiera jej drzwi po czym prowadzi ją schodami na górę, czy to włamanie, kiedy wszystko idzie tak prosto?
- Wiem, jedno słowo, zaklęcie, eliksir i nic pustka, tabula rasa i można grzeszyć od nowa, a jednak nikt tego nie robi każdy się boi, ja też. Więc nie kusi mnie zabawa z pamięcią, zbieram te moje nieszczęśliwe perełki i tworzę kolejną rzewną balladę dla dziewczyny, którą raz spotkaną, zapomnę. - Wchodzą na górę na wieży stoi dzwon, a wiatr hula na wszystkie strony. Może to jednak nie był taki dobry pomysł, a jednak pokaz świateł jest stąd niesamowity. Na chwilę Jaśmin milknie i w skupionym spojrzeniu, zamiera wpatrzony w pojawiające się na krótką chwilę błyskawice.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Sob 18 Lis 2017, 23:01
Prawie dla każdego w odpowiedzi na takie pytanie tylko by wzruszyła ramionami. Zdaje sobie sprawę, że w sumie to takie automatyczne, a jednak nie ma wiele okazji, żeby coś powiedzieć osobistego. Ludzie w jej otoczeniu zwykle są zbyt pochłonięci swoimi odczuciami. Jasmin jest, może był bliski, nigdy nie mieli ścisłej relacji. W życiu również nie powiedziałaby, że będzie w stanie podtrzymać znajomość z czasów Akademii.
- Jak zazwyczaj. Czasem nie wiem czy jestem bardziej wściekła czy załamana. - A jednak wstaje, może nie co dzień, czasem po prostu je przesypia, żeby potem wyjść w noc. Mimo że Petersburg w takiej porze nie jest dla samotnych, młodych kobiet, o czym już nawet Gata się nie powtarza. Zdołała zostać samodzielnym widmem.
Chulpan nie umyka to spojrzenie, dobrze je znała w różnych wariacjach. Efekt pocałunku rozbudza wyobraźnię, nawet ją to już nie denerwuje.
Krótko kręci głową, on się nie zmienia. Wiatr coraz mocniej uderza w wyspę, znajdujący się dalej port całkiem pustoszeje. Wszyscy, którzy mieli zdążyć przed nawałnicą już zdołali zejść na ląd. Bez słowa udaje się za jego gestem do środka dzwonnicy. Nie ma poczucia, że nie powinni się tu znaleźć i tak drzwi były słabo zabezpieczone - można potraktować to, jak rozgrzeszenie. Nawet bez gestu ze strony Jasmina weszłaby na samą górę. Mało w niej strachu, nie bardzo ma jeszcze na to miejsce. Z kopuły roztaczał się dobry widok na zatokę, choć wiatr smaga silniej w wieżę.
- Nigdy ciebie to nie nudzi? Chwila ekscytacji i ruszasz znowu dalej. - Szczerze była zainteresowana, jak też może to pogodzić, ród koczowniczy, ale arystokratyczny. Jej rodzina również wędrowała, kiedyś, w przeszłości tak odległej, że przeszło to już do opowieści przy okazji świąt.
- Na ile zjechałeś do Petersburga?
Chulpan obraca się bokiem do niewielkiego okienka i wyciąga różdżkę, krótkim svetloba jej koniec rozbłyskuje światłem. Z ciekawością rozgląda się po wnętrzu. Ściany dzwonnicy są kamienne, ale schody i podłoga drewniana, oczywiście wszystko trzeszczy.
- A nigdy tu nie wchodziłam do środka.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Sro 22 Lis 2017, 23:13
Tęsknicie, ach ich moc jest nie do opisania, przerażające, pociągające, niczym płomień świecy, wystarcza sama świadomość, że można się popatrzyć, by wpaść w sidła. Tak fascynujące, niesamowite, dużo bardziej kuszące niż wszystkie rusałki świata. One kusiły nienaturalnym opakowaniem, czymś czym szło się szybko można było znudzić, a tęsknice. To była inna bajka.
Chulpan, Chulpan, czy zawsze tak na niego działaś? Czy zawsze budziłaś w nim najgłębiej skrywane lęki, wyciągałaś je na wierzch, sprawiałaś, że w swoim wnętrzu ten potężny facet zaczyna się trząść jak osika, jak ty to robisz, czy możesz przestać? Proszę nie rób tego.
Jaśmin stara się odepchnąć od siebie złe myśli, obrazy, chce skupić się na rozmowie, na błyskawicach uderzających w taflę morza, na falach wbijających się w brzeg i porywających wszystko co pojawi się na ich drodze, zapomnieć. Jednak nie jest to takie proste, a im bardziej się stara z tym większą energią to zaczyna od nowa go dusić.
– Czyli jak zwykle, chujowo ale stabilnie – żartuje, nigdy nie wiedział co powinien mówić, pocieszać już dawno przestał, nie miało sensu, a jedynie Musina się na niego wkurzała i odchodziła przewracając oczami, a robiła to tak, że Jasmin słyszał je w całym zamku, a przynajmniej tak mu się wydawało.
Spogląda na kobietę, nie jest do końca pewny o co jej chodzi, o czym teraz mówi. Czy odnosi się do jego słów o kobietach, podróżach czy jeszcze czymś innym kojarzącym się jej z jego osobą. Mimo wszystko, nie ważne od kontekstu odpowiedź jest jedna i ta sama.
– Nigdy. Wiesz Chulpan, ja się bardzo szybko wypalam, nie umiem trwać w jednym zbyt długo. Stagnacja sprawia, że zaczynam myśleć i wszystko wypływa na wierzch, wady, kompleksy, każdy głęboko ukryty sekret wychodzi. Więc uciekam, biegnę do przodu, jak najszybciej byle zapomnieć, byle tylko lęki mnie nie dogoniły. – Przerywa na chwilę swoją wypowiedź, po czym powoli wspina się na kamienny murek, nie szerszy niż jego stopa, wiatr dmucha mu w twarz, a on patrzy przed siebie, wpatruje się w morze, zastanawia się  ile by go kosztował jeden krok. - Jestem tchórzem, wielkim, ba największym jakiego widział świat a jednak ciągle tu jestem, bo boję się zrobić krok. - Ostatnie tęskne spojrzenie w dół po czym schodzi, znowu stoi obok niej, jak gdyby nic się nie stało.
Czy to moc kobiety, a może głęboko ukryte marzenie Jaśka?
– Nie na długo, ojciec mnie wysłał w sprawach biznesowych, parę osób zastanawia się na kupnem koni z naszej stadniny i dostałam zadanie przekonania ich, po za tym ojciec wymyślił sobie, że czas najwyższy się hajtnąć, nie mówi tego głośno, ale prawdopodobnie znalazł mi tu jakąś nową narzeczoną, którą niedługo przez przypadek poznam. – Wzdycha ciężko, tym razem nie będzie mógł po prostu wyjść. Ojciec nie musi tego głośno mówić, ale zhańbił dobre imię rodziny i teraz będzie musiał to odpokutować.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Wto 28 Lis 2017, 23:28
Oczywiście, że oboje się zmienili i jej aura również. Jeszcze parę lat temu była wyraźnie słabsza, jednak nic, co jest tak sprzężone z emocjami nie mogłoby pozostać stabilne. Nie potrafiłaby mu pomóc, chciała, bardzo chciała, ale nie ma sposobu. Chulpan się poddawała, walka z prądem strasznie męczyła, łatwiej było jej korygować dryf, prześlizgnąć się po tych wszystkich najgorszych myślach. One i tak wrócą, wypłyną nocą i zamęczą koszmarami. Ale Jasmin nie należał do ludzi, którzy poszliby z nurtem.
Chyba czuje, że jest mu trudno. Nie widzi, na razie jeszcze światło z różdżki nie wyławia jego twarzy, ale słyszy ton, jakieś podskórne napięcie. To jej wina czy tyle zdołało się wydarzyć od ich ostatniego spotkania. Nie, nie powinna myśleć w ten sposób, nie było jej potrzebne dodatkowe wyrzuty sumienia.
Na żart, który jest bliski prawdy, unosi jej się jeden kącik ust. To śmieszne było, wieczny smutek nie wykluczał poczucia humoru.
- Mam nadzieję, że znajdziesz kiedyś miejsce, w którym się bez lęku zatrzymasz. - Naprawdę życzy mu tego, zanim się zagoni na swój koniec. Nie wierzy, że miałby tyle na sumieniu, żeby samemu się tak skazywać.
- Takie ostre oceny zostaw innym. - Nie bardzo potrafiła się zdobyć na więcej. Poklepanie po ramieniu nic nie zmieni.
- Brzmi jakbyście się obaj znakomicie dogadywali. - On nie mówił, a syn rozumiał. - Te matrymonialne targi, straszna przypadłość arystokracji. - Nie do końca tylko rodzin Starszyzny, ale to wszystko jest straszne kostyczne, zastane. Wszyscy się uduszą w tej tradycji.
- To może zrobić ci pierścionek zaręczynowy? - podnosi wzrok na niego ze ścian, którym się przyglądała od chwili. Oczywiście fluoryty nie mogą zdobić tak ważnej błyskotki, nie dla panny, która może wyrecytować swoje pochodzenie pięć wieków wstecz. Zresztą nie wie czy powinna coś takiego robić, to dopiero wróżyło nieszczęście.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Pią 01 Gru 2017, 23:07
Ach jak było by pięknie odrzucić serce i żyć bez serca, czy byłoby mu wtedy lepiej? * Każdemu innemu pewnie tak, ale nie jemu, on musiał cierpieć, bo tylko to potrafiło, w jakiś dziwny trudny do zdefiniowania sposób, dać mu szczęście, które on odkrywał w sztuce, a ta karmiła się jego rozpaczą. Im więcej bólu, im bliżej przepaści, tym lepiej, wspanialej, tym bardziej czuł, że żyje że wie dokąd idzie, tym piękniejsze wiersze tworzył, a jego sztuka wchodziła na nowe poziomy.
Czy to dlatego łakną towarzystwa Chulpan, czy była to tylko jego egoistyczna potrzeba cierpienia, czy miało jakieś drugie dno? Lubił ją. W jego przekonaniu była kwintesencją kobiety idealna, niedostępna, niczym zakazany owoc, przynosząca ból i rozpacz, i wprowadzająca te uczucia na całkiem nowy poziom poznawczy, było to zabójcze połączenie, a dodatkowo świadomość konsekwencji możliwego zbliżenia dodawały temu wszystkiemu jeszcze więcej dreszczyku. Mea Culpa nie była jednak nigdy łasa na jego zaloty, chociaż w szkolę nie szczędził ich w jej stronę, teraz utemperowany dawnymi próbami ograniczał się do wiersza lub dwóch. 
- W grobie, byle nie za szybko, jeszcze kawał świata na mnie czeka - zaśmiał się cicho. 
Tonęli w smutku, on ich otaczał i przyduszał, a w głowie Jasmina układały się nowe słowa, jeszcze nie znane, powoli kiełkujące w jego umyśle, ich czas miał niedługo nastać, trzeba było jednak jeszcze na to chwilę poczekać.
- Niech więc historia mnie oceni, wszystkie moje grzech. Niech wydadzą łaskawy sąd nad biednym Cyganem - krzyczy w stronę morza, przekrzykuje grzmot i rzuca wyzwanie stwórcy. Niech się tak stanie.
Odwraca się w stronę Tęsknicy i starannie próbuje wykrzywić usta w coś co mogłoby przypominać uśmiech, wychodzi mu jedynie jakiś trudny do zinterpretowania grymas. Półmrok działa na jego korzyść, ukrywając nieudane próby wyglądania na mniej przygaszonego niż naturalnie.
- Bywało lepiej, nadal mi nie wybaczył zeszłego roku, tym sposobem próbuje wyciągnąć rękę na zgodę, nie rozumie jednak mnie, wyzywa od głupich. Prawdopodobnie ma rację, jednak nie po to Bóg stworzył Cyganów, żebyśmy byli więzieni, nawet przez więzy małżeńskie.
Wizja pierścionka zaręczynowego, w ogóle wszystkich pierścionków go przeraża, to taki jego wewnętrzny lęk.
Pierścionek zaręczynowy, heh, chociaż nie brzmi to głupio, a czemu by w tym wszystkim nie pójść krok dalej. W tym szaleństwie mogła się kryć jakaś metoda.
- Może obrączki, jeśli uda Ci się je przekląć, by trochę skrócić nasze wspólne męki to będę bardzo ukontentowany - żartuje, a może nie? W jego oczach nie widać prawdy ani  kłamstwa, są tylko szalone ogniki i coś bardzo dzikiego.

*parafraza tekstu piosenki SDM "smutno"


Ostatnio zmieniony przez Jasmin Vasilchenko dnia Nie 10 Gru 2017, 14:14, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Sro 06 Gru 2017, 20:13
Gdzieś tam wiedziała, jak ją odbiera Jasmin i to poniekąd towarzyszy ich spotkaniom. Jej samej powody, mimo wszystko były daleko bardziej egoistyczne. Nie miała wokół siebie zbyt wiele osób, z którymi mogła tak prawie bezkarnie przebywać. Przecież, jak każdy potrzebowała kogoś wokół siebie. Szczególnie po kolejnym ciągu nieodróżnialnych od siebie dni, które zamykały się między pracownią, a pokojem na piętrze z przytłumionymi dźwiękami miasta, więc korzystał z tej jego słabości.
Chulpan zdążyła się rozejrzeć po wnętrzu dzwonnicy, więc przygasza światło na końcu różdżki, teraz ledwie oświetla na krok wokół. Za chwilę krótko na dworze niebo rozświetla błyskawica, oddech później słychać niski pomruk. Burza właśnie uderza z największą siłą w wyspę.
Grób to takie proste rozwiązanie, ale odpowiedź się tak ładnie wpisuje w naturę Jasmina. Nie ma niczego pomiędzy, nie ma półśrodków, miłość jest wielka, póki szybko się nie wypali, kolejne wersy szlifowane, aż wciśnie w nie całą esencję. Nie ma, więc innego miejsca na znalezienie spokoju dla siebie, niż te dwa metry pod ziemię.
- Masz inne wyjście? - Wątpi czy znajdzie sobie taką towarzyszkę, która go zrozumie lub która by go rzuciła na kolana. Za pewny jest w tym wszystkim, więc może przydałoby się jakieś przełamanie.
- Moje nieszczęście nie będzie wam potrzebne - mówi to szorstko, dość twardo, ale czy kiedyś nie była szczera wobec niego? Przy Chulpan poza wszystkim, co oczywiste dla tęsknic, trzeba było się przygotować na dosadne osądy, może kiedyś z wiekiem jej przejdzie.
Łapie spojrzenie Jasmina, taki rozogniony, a ona wsparta ramieniem o ścianę naprzeciw, brakuje jej palonego konspiracyjnie papierosa. Zdążyła przejść już atmosferą nocnej Mahali.
- Rozmawiałeś już ze złotowłosą panną? - Od Zakharenko wiele się zaczęło i chyba sobie nie odpuści możliwości rozjątrzenia starych spraw.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Nie 10 Gru 2017, 14:06
No i nadeszła, szalona i dzika, niczym grecka bogini. Burza uderzyła w ich schronienie, z całą skrywaną w sobie wściekłością, ach gdyby tylko dzwonnica była domkiem z kart, cała ta historia mogłaby się potoczyć wtedy w zupełnie inny sposób. Lepszy, gorszy, nie sposób było to stwierdzić na pewno.
Budzony ze snu na jawie, chłodnymi kroplami jego pierwszej wiosennej burzy, Jasiek po raz kolejny uświadamia sobie jak bardzo jest głupi, jak łatwo jest mówić słowa wielkie, kiedy nic się za nimi nie kryje, kiedy jest się pusty jak gliniany wazon.
- Inne niż ślub? Kobieta albo Bóg, klasztor będzie dla mnie jedyną drogą ucieczki przed cygańską klątwą jeżeli, po raz kolejny przyniosą wstyd rodzinie. - Ojciec winien być z niego dumny, nie czekał, aż ktoś da mu wolność, tylko sam łapał ją swoimi dłońmi i nie puszczał, kiedy świat, ze wszystkich sił, próbował mu ją wyrwać. Chwytał co mógł w dłonie i uciekał na Gieni, aż znikał problemom jako kropka na tle granatowego, zachmurzonego nieba.
Mea Culpo czy jesteście do siebie podobni? Chyba, może? Ty chowasz się w półmroku mieszkania, ratujesz świat, przez roztaczanym dookoła smutkiem, on ucieka na równiny. Czym różnią się od siebie te dwie skrytki, która jest bezpieczniejsza, gdzie człowiek bardziej stara się być odnaleziony.
- Twoje nieszczęście, zawsze jest miłym dodatkiem, może zechcesz z nami zamieszkać? Cieszę się, że wierzysz w to, że sam jestem zdolny najlepiej zatruć życie przyszłemu Słońcu Moich Dni, odrobina wsparcia, jednak nigdy nie zaszkodzi. - Śmieje się smutno spoglądając na twarz kobiety.
Jaśko nie pali, ale czasami ma ochotę, jak w tym momencie, gdy Musina wspomina o Nemesis, spogląda na nią z żalem, a było tak miło, mimo duszącej atmosfery bólu i rozpaczy, był to całkiem przyjemne spotkanie, które będzie musiał dziś wieczorem zapić.
- Rozmawiałem, nie był to dobry pomysł. Przeżywa ciężki okres, którego wyjątkowo nie ja jestem w stu procentach powodem. - Nie droga Chulpan, mylisz się, to nie Zakharenko wszystko rozpoczęła, cała ta smutna historia ma swój początek, daleko stąd, tam gdzie wiatr hula po stepie, gdzie nagle znikąd pojawił się anioł, a potem odszedł, zostawiając po sobie pierwsze ziarenko rozpaczy i pierwszą podróż donikąd. 
- Odwiedź Cię do domu, niedaleko zaparkowałem Gienię, będzie trochę mokro, ale nigdy w życiu nie przeżyłaś podobnie ekscytującej podróży? - Pyta przenosząc wzrok z dziewczyny na szalejący żywioł. Powrót na koniu nie wydawał się mądry, ale pomoże mu przemyśleć kilka spraw, zresztą Vasilchenko jakoś nigdy nie przepadał za teleportacją.
Powrót do góry Go down
avatar


Kazań, Rosja

26 lat

czysta

neutralny

złotniczka
http://petersburg.forum.st/t1281-chulpan-musina#5237 http://petersburg.forum.st/t1283-chulpan-musina http://petersburg.forum.st/t1284-i-wszyscy-bedziecie-plakac http://petersburg.forum.st/t1354-turmalin#6149
PisanieRe: Dzwonnica   Nie 10 Gru 2017, 20:33
Pytanie nie było ot tak rzucone w przestrzeń. Sama była położona w sytuacji bez widocznej alternatywy, która jej się wybitnie nie podobała, choć wydawała się być z tym pogodzona. Być może innych rozwiązania problemów dadzą jej odpowiedź. Ale klasztor nie jest ani dla Jasmina, ani dla Chulpan. Choć o zakonach wie tyle, co kiedyś się z nią ktoś podzielił romantyczną (oczywiście im z bardziej odległych im czasów była opowieść, tym bardziej nabierała cech ulotnej tajemnicy) legendą, jak dzieci szlacheckie, które nie zawierały małżeństwa musiały iść do zakonu. Rodzina fundowały nowe zgromadzenia i tak trzynastolatka została przeoryszą. Nie bardzo chciało się w to wierzyć, bo klasztory musiałby być co krok. Kto jej te głupoty opowiadał? Może to Loksa w tym swoim no future i anarchistycznym światopoglądzie, a może Raisa delikatna, że żadnych ograniczeń nie zniosłaby. Cóż oboje wiedzą, że to żadne rozwiązanie.
- A chętnie - odpowiada pewnie, jakby rzucił jej wyzwanie, jednak zaraz łagodniej dodaje: - nie miałam tego na myśli. - Na głos nie powie, ale życzy mu dobrze, ale to wie, powinien przynajmniej.
- Przepraszam. - Że temat padł, że nie pomyślała, że tak łatwo szło jej wciskania palców w tkliwe miejsca. Krzyżuje spojrzenie z Jasminem.
- Jeśli możesz, to skorzystam. - W żadnym wypadku to nie była najbardziej rozsądny pomysł, ale przecież co najwyżej ryzykuje zmoknięciem. Zanim jednak zdąży dojść do punktu świstoklika, będzie tak samo przemoknięta.
- Wyślę orła, gdy skończę - dodała mając na myśli biżuterię z fluorytami. Chulpan zgarnia włosy i wrzuca je pod kołnierz swetra, żeby nie plątał ich wiatr i skierowała się do wyjścia.
Powrót do góry Go down
avatar

Kijów, Ukraina

27 lat

błękitna

neutralny

cygan, grajek, wróżbita, czasem pan na włości
http://petersburg.forum.st/t1279-jasmin-vasilchenko#5187 http://petersburg.forum.st/t1286-jasmin-vasilchenko http://petersburg.forum.st/t1285-bania-u-cygana http://petersburg.forum.st/t1287-dumka#5276
PisanieRe: Dzwonnica   Pon 11 Gru 2017, 20:33
- Doskonale więc możesz zostać moją Żoną albo brać ją we wtorki i czwartki, wybór należy do ciebie, oświadczam jednak uroczyście, że po mieszkaniu będę chodzić tak jak mi się będzie podobało. Środy i poniedziałki przebranie Adama, a resztę dni tygodnia jeszcze się zastanowię, myślisz, że znajdę gdzieś nikomu nie potrzebną sutannę i będę mógł udawać jedi? - Skąd u takie pustelnika, wolnego ducha była znajomość popkultury, nikt nie wiedział, ale Jasiek jakoś zawsze był na bieżąco. Kiedy wracał do cywilizacji oprócz picia, odświeżania starych znajomości i jeszcze raz picia, kręcił się, nadrabiał zaległości, w podróże donikąd często brał ze sobą jakieś książki. Mógł wtedy prowadzić dysputy o problemach moralnych, dylatacjach czasu i braku sensu z postaciami powieści przygodowych, robotach i wspaniałej fantastyce lat dziewięćdziesiątych, których okładki wyglądały jakby ktoś na nie wyrzygał dużo słabej grafiki.
- Wiem o tym, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać - wyciąga w jej stronę rękę i odruchowo czochra jej długie ciemne włosy. W niebieskich oczach czai się smutek, kiedy spogląda na nią, a usta otwierają się w słowa - czasem, nagle smutniejesz, to jakby dnia ubywa i nie wiem jak Ci pomóc, więc tylko proszę wybacz, czasem łzy w twoich oczach, na krótką chwilę goszczą i nie wiem czy coś mówić i nawet nie wiem po co* - śpiewa jej cicho w rytm spadających kropel deszczu. Przez chwilę jest pięknie, oblepieni smutkiem i sztuką, czyż to nie jest idealne?
Słysząc jej przepraszam, podnosi jej podbródek do góry i lekko cmoka ją w czółko, może go to nie zabije, a nawet jeśli to czy nie będzie to warte śmierci.
- Nie przepraszaj, za moją głupotę tylko siebie obwiniam, a ty nie wiedziałaś, ja przychodząc tam również, nic już nie da się na to poradzić.
Ciekawe czy znajdzie kiedyś tę jedyną? Przez jedną chwilę ją miał, widział ją, był tego pewien, ale on nie była dla niej, chociaż bardzo tego pragnął, by rzuciła wszystko i razem z nim uciekła. Był to jednak zbyt piękny sen.
Kiedy słyszy jej zgodę rusza w stronę wyjścia. Na chwilę zatrzymuje się na wysokości dzwonu, chciałby w niego zadzwonić, cholera jak bardzo by chciał. Odpuszcza jednak i rusza dalej.
- Będę na nie czekać z niecierpliwością.

nmn

*czasem nagle smutniejesz SDM
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Dzwonnica   
Powrót do góry Go down
 
Dzwonnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: