Навигация

Sala przesłuchań
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Sala przesłuchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieSala przesłuchań   Pią 03 Lut 2017, 17:16
Sala przesłuchań

Pomieszczenie w kształcie sześcianu, ze stalowym stołem przytwierdzonym na stałe na samym środku oraz dwoma krzesłami po obu jego stronach. Po przekątnej od drzwi, pod ścianą, drzemie potworny król wężów, jeden z najpotężniejszych zwierząt, którego zadaniem jest pilnować podejrzanego w czasie, gdy milicjanci się nim nie zajmują. Do sali przesłuchań mogą wejść i wyjść tylko ci czarodzieje, którzy znają specjalne, choć stosunkowo łatwe zaklęcie otwierające, najczęściej jednak wypowiadane przez pracowników w myślach.

Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Sala przesłuchań   Czw 14 Wrz 2017, 11:58

01.05.1999

W Białej Gwardii wrzało.
Zdaje się, że dawno nie mieli tyle pracy. Z jednej strony szpital Hotynka chciał pomocy młodych gwardzistów z odnalezieniem epicentrum smoczej ospy, z drugiej – niespodziewany wiec na Placu Aleksandrowskim i wybuch w Muzeum Sztuki Magicznej przyczyniły się do zaognienia konfliktu między Radą Czarodziejów a Raskolnikami. Pomiędzy nimi była Biała Gwardia, której celem była ochrona magicznego społeczeństwa – z tego też powodu patrole na ulicach zostały zwiększone trzykrotnie. Podobny incydent nie mógł się po raz kolejny wydarzyć, a Raskolników z kolei należy za to zdemaskować i surowo ukarać, mimo że oficjalnie wciąż nie wiadomo, kto za tym wszystkim stoi. Spekulacjom nie ma końca, magiczne gazety przerzucają się odpowiedzialnością i nieustannie oskarżają się wzajemnie, dlatego też gwardziści w końcu musieli poznać prawdę. Paru świadków spisanych dnia poprzedniego zostało dzisiaj przyprowadzonych do kwatery Białej Gwardii, przez co kilku czarodziejów wyjątkowo nie mogło uczestniczyć w dzisiejszym spotkaniu walnym z komendantem Zakharenko. To właśnie Kosmas poprosił, by Dunja Yaneva wraz z Peerem Lagerlöfem zajęli się tą sprawą. Podobno jeden ze świadków ma istotne informacje na temat jednego z poszukiwanych Raskolników.
- Czeka na was w środku – mówi detektyw Semen Ovechkin, który przed chwilą wyszedł z sali przesłuchań. Wzdycha ciężko pod nosem, po czym przekazuje kobiecie jego akta i spogląda przy tym uważnie na Norwega. – Pankratiy Ostapyuk. Przejrzałem je pobieżnie. Kilka drobnych kradzieży w zeszłym roku i to by było na tyle, ale mówi, że wie coś o jednym z Raskolników. Wyciągnijcie od niego jak najwięcej – dodaje szybko, patrząc przez szybę na pana Ostapyuka, który siedzi na krześle przy niewielkim stole. To niewysoki, przerażająco chudy człowiek o długich, siwych włosach i dziwnie niepokojącym uśmiechu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest dość młody, jednak wystarczy się przyjrzeć jego zmarszczkom na twarzy. Stuka nerwowo palcami w metalowy blat, choć po jego minie zdawać by się mogło, że jest w wyśmienitym humorze. – Zajrzę do was później. Ach, a to należy od niego, Lagerlöf. – Przekazuje mu różdżkę Ostapyuka, kiwa głową na odchodne, po czym znika.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala przesłuchań   Sob 16 Wrz 2017, 00:32
To nie był dobry czas.
Choć widziała, że robi się niespokojnie już w tamtym miesiącu w żadnym wypadku nie spodziewała się, że skończy się on zamachem. Dunja w duchu byłą pewna, że musiała to byś sprawka Raskolników, tych niebezpiecznych rewolucjonistów. Dla niej szczytem bezczelności był wiec na Placu Aleksandrowskim, co dopiero takie niebezpieczne i zatracające dziedzictwo kulturowe działania!
Wszystkie czyny łamiące prawo i zarejestrowane przez jej współpracowników jakby zebrały się na koniec kwietnia i początek maja powodując u kobiety bezsenność, a czasami i migreny. Jedyny plus był taki, że Marek Habel nie zaraził ani jej, ani większości jej podwładnych podczas szkolenia, dzięki czemu cała Biała Gwardia mogła pracować właściwie całą parą.
Dziś obudziła się z trochę lepszym samopoczuciem. Kto wie? Może to jej organizm po prostu przystosował się do wyższego poziomu stresu? Z jednej strony to by było bardzo smutne, z drugiej lepiej dla niej - mogła w końcu w stu procentach wykonywać swoją pracę w takim układzie.
Dlatego bez większych problemów i z uwagą wysłuchała Semena Ovechkina zastanawiając się w międzyczasie czemu do tak delikatnej misji (przesłuchiwanie świadków zawsze wymagało wyczucia!) przydzielili jej akurat Peera. Nie współpracowała z nim jeszcze, ale nasłuchała się o jego... żywiołowości. Na wszelki wypadek postanowiła podejść do niego ostrożnie licząc, że nie zrobi czegoś głupiego. Wpierw jednak przejrzała dokładnie akta świadka.
- Ostapyuk... - mruknęła mając wrażenie, że miała z nim jakiś kontakt. Równie dobrze jednak jego nazwisko mogło jej się pomylić z każdym jednym złodziejem Petersburga.
- Jaki masz pomysł na przesłuchanie? - zwróciła się bezpośrednio do Skandynawa chcąc go sprawdzić. Nie zamierzała wejść z nim do środka bez upewnienia się, że mężczyzna nie zrobi czegoś głupiego. - Tylko bez żadnej spontaniczności, błagam.
Powrót do góry Go down
avatar

Oslo, Norwegia

43 lata

nieznana

neutralny

gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1008-peer-lagerlof http://petersburg.forum.st/t1014-peer-lagerlof#3441 http://petersburg.forum.st/t1013-merlin#3440
PisanieRe: Sala przesłuchań   Nie 17 Wrz 2017, 11:26
Gdyby Peer był komendantem, wszystko tu wyglądałoby zupełnie inaczej. Nikt nie chodziłby z kijem w dupę wciśniętym aż po sam koniec trzonka. Nikt nie srałby na myśl o tym, że na koniec dnia na biurku zostanie teczka (nie mówiąc o kilku!) z choćby niezaczętą sprawą. Nikt nie zamiatałby nosem podłogi, gdyby go mijał. Sypałyby się żółwiki, piątki, żarciki. Kwatera pełna byłaby kotów – tych płaskich, na plakatach, i całkiem żywych. I pewnie dlatego ktokolwiek pilnuje rozdzielania awansów, akta Lagerlöfa trzyma zawsze dobrze zamknięte w szufladzie, do której wieki temu zgubiono klucz. Szczęśliwy gwardzista to w końcu bardziej wydajniejszy gwardzista. A taki w krótkim czasie przestaje mieć co do roboty. To natomiast nie służyłoby interesom Starszyzny.
Peerowi nie podobało się, że rządzący obóz sprawuje również pieczę nad gwardią, właściwie z góry wyznaczając granicę między dobrem, a złem; między tymi, których należało uznawać za przestępców ze względu na prezentowane poglądy, a tymi, których koneksje ciasno wiązały z etykietą prawych obywateli. Niespecjalnie mógł jednak cokolwiek z zastanym stanem rzeczy zrobić, dlatego wciąż jak palant wykonywał najbardziej durne rozkazy i polecenia, mając jedynie nadzieję, że takimi zagraniami komendant i jego zastępca nie próbują jedynie trzymać go na dystans od centrum wydarzeń. Tak jak wysłanie na przesłuchanie klasycznego przypadku typa spod ciemnej gwiazdy. Aż dziw, że nie wpadli na to, by zrobić z Ostapyuka swojego informatora.
- Jestem człowiekiem o gołębim sercu! – zaperzył się, gdy Yaneva po pytaniu dorzuciła tak bezczelną uwagę. Brak wiary innych w jego możliwości doskwierał Lagerlöfowi od szczeniaka i choć w tym wieku łatwiej przychodzi mu maskowanie goryczy żartami na własny temat, czara nieustannie się napełnia i tylko kwestią czasu jest, kiedy wreszcie się przeleje. – Ale do rzeczy. Skoro koleś tu jest i mówi, że coś wie, to, z całym szacunkiem, nie było to jego wymówką, by móc się na panią napatrzeć. Więc zobaczymy, co ma nam do powiedzenia. Jeśli jednak nie będzie chciał nic powiedzieć to. Mogę? – Nie czekając na pozwolenie, sięgnął po akta Ostapyuka, wertując je pobieżnie. Po chwili z tryumfem dźgnął kartkę palcem. – O, proszę. Panna Wrońska to przypadkiem do tej pory nie odczuwa strat materialnych poniesionych w kradzieży z listopada? Kapelusze z sierści jaroszka to tak ekskluzywny towar. Może dodatkowy miesiąc w Chatandze odświeży mu pamięć i nauczy, by ręce trzymać przy sobie? Jeżeli to nie pomoże, wówczas proszę zdać się na moją spontaniczność – dodał z szerokim uśmiechem, oddając kobiecie akta świadka.
To jak? Wchodzicie? Dunju, cokolwiek się stanie, wszystko i tak z góry spisane jest na porażkę. Z takim partnerem nie może być inaczej.


Ostatnio zmieniony przez Peer Lagerlöf dnia Sob 02 Gru 2017, 14:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala przesłuchań   Pon 18 Wrz 2017, 19:18
Gdyby Dunja została komendantem nic by się nie zmieniło.
Mogła mieć w sobie gorącą krew Serbów, jednak wraz z nazwiskiem przystosowała się do skostniałych poglądów tutejszej społeczności. Zarówno w społeczeństwie jak i Białej Gwardii istniała ścisła hierarchia. Kobieta wiedziała, że niektórych może demotywować, jednakże nie ją. Ona czuła się jak ryba w wodzie, gdy mogła próbować za wszelką cenę wydać swoje dzieci za szlacheckie potomstwo lub wspinać się po szczeblach kariery i pewnego dnia zostać zastępczynią komendanta.
Fakt, miała małe szanse na osiągnięcie szczytu, ale zdawała sobie sprawę, że i tak osiągnęła więcej niż większość niewiast.
Żadnych kotów też by na teren siedziby Białej Gwardii nie wpuściła. Nie dlatego, że nie lubiła kotów (w końcu miała ukochanego mrucka Borysa, a jej korgorusz też należał do rodziny kotowatych), ale dlatego, że uznawała te stworzenia za zbyt rozpraszające i za bardzo domagające się uwagi. Czy którykolwiek gwardzista mógłby skupić się na sprawie, gdyby jakiś kocur wpychał mu się na kolana?
Yaneva na pewno nie.
Nic dziwnego, że obecny układ tak jej pasował. Zasady były jasne, ona niemal czuła, jak ręką dotyka ostatniego szczebla drabiny społecznej, a do tego można powiedzieć, że mimo jej nieszlacheckiego powodzenia mogła liczyć na powszechny szacunek.
Kobieta spojrzała tylko na niego pełnym wątpliwości wzrokiem, gdy Peer rzucił uwagę o gołębim sercu. Co nieco o nim słyszała i choć była w stanie uwierzyć, że mężczyzna nigdy nie chciał czynić źle tak jego metody - wedle plotek i pewniejszych, sprawdzonych opinii - nie wyglądały na takie niewinne. Prędzej na gwałtowne i nieprzemyślane. Nic dziwnego, że wolała być ostrożna.
W końcu wyrywanie teczki przełożonej nie jest w żadnym przypadku nieodpowiednie, prawda?
- Straszenie Chatangą zostawiłabym na koniec, jakby wyglądało na to, że podaje nam fałszywe informacje dla zmylenia. Proponuję najpierw dać mu mówić, potem zadawać pytania, a ostrzejsze działania zostawić na koniec - powiedziała do niego pomijając opcję zostawiania sprawy w jego rękach, po czym z pomocą pomyślanego zaklęcia otworzyła im drzwi do sali.
- Witam. Jam zastępczyni komendanta Dunja Yaneva, a to mój partner Peer Lagerlöf - przedstawiła ich.  - Pamiętaj, że istnieje odpowiedzialność karna za składanie fałszywych zeznań. Możemy zacząć? - usiadła na wolnym krześle. - Jakie masz dla nas informacje?
Powrót do góry Go down
avatar

Oslo, Norwegia

43 lata

nieznana

neutralny

gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1008-peer-lagerlof http://petersburg.forum.st/t1014-peer-lagerlof#3441 http://petersburg.forum.st/t1013-merlin#3440
PisanieRe: Sala przesłuchań   Pon 06 Lis 2017, 21:34
Bez spiny, Dunju. Totalnie absolutnie wszystko było pod kontrolą. Olśniewające uśmiechy, odpowiednia postawa, mundur w nienagannym stanie, teczka przekazywana z rąk do rąk (szybko, sprawnie, bez świadków) jedynie właściwym osobom, które mogły zgłębić tajniki jej treści. Czegóż chcieć więcej? Może tylko kubka kawy i talerza pełnego pączków, by wyglądać bardziej profesjonalnie, niczym stróże prawa zza wielkiej wody. W filmach to tak zawsze wyglądało, rzeczywistość nie może się więc specjalnie od fikcji różnić. W końcu nawet w Wielkiej Brytanii wymiar sprawiedliwości prezentował się dużo bardziej przystępnie niż to, co zaserwowała mu Mateczka Rosja. Warto więc podążyć z duchem czasu, wielu słowiańskich czarodziejów chciałoby przecież żyć, jak ich zachodni koledzy.  A tak poważne zmiany najlepiej zaczynać od najwyższych szczebli drabiny społecznej, może więc po całym ambarasie z przesłuchaniem wypadałoby pomyśleć nad zmyślną petycją i jeszcze zmyślniejszym sposobie podrzucenia jej na biurko komendanta.
- Jak życzysz, szefowo – odparł automatycznie, słuchając Yanevy jednym uchem, zaś więcej uwagi poświęcając planowaniu możliwych form bezinwazyjnej perswazji, które można by było zastosować na Ostapyuku, gdyby ten jednak nie zechciał współpracować z tak czarującymi przedstawicielami prawa.
Wsunął się za Dunją do pomieszczenia i stanął za nią ze skrzyżowanymi na piersi rękoma, uważnie przyglądając się świadkowi. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na złodziejaszka. Na drugi, na upartego można byłoby uznać, że mógłby stać gdzieś w pobliżu typów spod ciemnej gwiazdy. Potem Peerowi już się nie chciało na niego gapić. Tu kryminalistą mógł zostać pierwszy lepszy szary obywatel, bo śmiał pierdnąć w obecności arystokraty i wcale nie przeprosił za skandaliczne zachowanie. W Skandynawii oko musiał mieć na wszystkich tych, których krew czystsza była niż woda w górskim potoku. To nie była jego bajka. Więc gdy kobieta go przedstawiła, skinął tylko krótko głową, nie odzywając się ani słowem. Niech mówi najpierw ona, potem Pankratiy, jemu w udziale niech przypadnie rola straszaka – z takim ryjem nadaje się do tego zadania perfekcyjnie. Nie będzie się wszak pchał przed szereg, skoro rozkazy wyraźnie tego zabraniały.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Sala przesłuchań   Czw 07 Gru 2017, 20:46
Pankratiy Ostapyuk czekał niecierpliwie na gwardzistów, którzy lada moment mieli wejść do sali przesłuchań. Czas dłużył mu się niemiłosiernie, powoli zaczynał się nudzić, więc zdążył kilka razy okrążyć pomieszczenie zanim z powrotem usiadł na swoim miejscu. Nie przyszedł tutaj bez powodu, miał im do przekazania kilka niezwykle ważnych informacji w związku z wczorajszym wybuchem w Muzeum Sztuki Magicznej, które pochłonęło bardzo wiele przypadkowych ofiar. Ci Raskolnicy powoli przestawali mu się podobać, za to bardziej zaczęli mu działać na nerwy, zwłaszcza że paru z nich ostatnio zdążyło go oszukać. Nie miał całkowitej pewności, czy na pewno należał do tych rebeliantów, ale nawet ta wątpliwość nie powstrzymywała go przed tym, by pojawić się w Kwaterze Białej Gwardii. Jak z początku przemawiały do niego ich idee, tak szybko okazało się, że woli stary porządek, który podtrzymywała Starszyzna – przynajmniej w spokoju mógł robić interesy. Na widok gwardzistów Pankratiy ułożył kąciki ust w dziwnym uśmiechu, przypatrując się im przy tym bardzo uważnie, jakby chciał wyłapać jak najwięcej szczegółów. Potem przygładza swoje siwe włosy i postanawia w końcu się odezwać.
- Ach, całuję rączki, pani Dunju! – Podnosi się ze swojego miejsca, jak przystało na prawdziwego, choć w gruncie rzeczy szemranego dżentelmena, po czym patrzy na Lagerlöfa, któremu skinął głową na przywitanie. – Ja jestem Pankratiy Ostapychuk, ale mówią na mnie Panek – przedstawia się w tym samym momencie co oni, parodiując dworski ukłon. Tak chyba wypada zrobić przy tak ważnych osobistościach? Zapewne czekają, aż powie im wszystko, z tym że nie wszystko od razu. – Dobrze, dobrze, koniec z tymi formalnościami! Tylko wiecie… – Robi krótką przerwę na oddech, by zaraz zmarszczyć groźnie brzmi i spojrzeć poważnym wzrokiem na rudowłosą kobietę. – Owszem, mam informacje, które mogą wam się przydać, ale wszystko ma swoją cenę. – Ostapyuk, czy warto tak igrać z gwardzistami? Chyba nie chciałbyś, żeby obili ci tę szkaradną już mordkę? Z drugiej strony nie masz nic do stracenia, przydałoby się, żeby wleciało ci trochę rubli do kieszeni. Ostatnio nie najlepiej u ciebie.
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala przesłuchań   Czw 14 Gru 2017, 12:00
Nim weszła zdążyła zauważyć, że pokręcił się trochę niespokojnie po sali nie bacząc na obecność drzemiącego króla wężów. Zarówno patrząc na jego kartotekę, jak i zachowanie naiwnością byłoby myśleć, że przebywa tutaj pierwszy raz. W końcu takie niewinne osoby, którymi stróże prawa nigdy się nie zainteresowali z reguły były raczej przestraszone tym wielkim gadem znajdującym się właściwie tuż obok. I to nawet, jeśli spał jak teraz. Pewnie parę sztuczek gwardzistów też zdążył już poznać...
Wysłuchała uważnie jego monologu, podczas którego sparodiował szlachecki ukłon. Yaneva mogłaby mu wskazać trzy podstawowe błędy, jakie podczas jego robienia popełnił, ale uznała, że nie ma co takiego szemranego dżentelmena pouczać. Podejrzewała, że jeszcze zdąży go strofować czy coś. Tacy nie lubią współpracować na oczywistych warunkach, wolą podawać własne.
Nie musiała na nie długo czekać. Chciał pieniędzy. Ewentualnie innych profitów. Kobieta jakby zdziwiona podniosła brwi i prychnęła. Z dość neutralnym uśmiechem i głosem niewyrażającym emocji (coby nie pokazać, jak to na nią zadziałało - a zadziałało źle, w końcu to absurd!) powiedziała:
- A więc, Panek... Toż to absurd. Czegoś ty możesz chcieć od Białej Gwardii? Przecież my jedyne co robimy to pilnowanie porządku w tym mieście - by go pewnie obśmiała albo nawet oddała sprawy w ręce Peera, aby się nie męczyć, ale stwierdziła, że takie rozwiązania zostawi na koniec. Wolała na razie z niego wyciągnąć co takiego może chcieć ten mężczyzna (a nuż to też będzie jakiś trop?) i w sumie czemu przyszedł tutaj zapewne mając wiedzę, że gwardziści nie płaca swoim informatorom. A przynajmniej nie takim, co przychodzą z ulicy i równie dobrze mogą być podstawionymi szpiegami.
Na wyciąganie informacji właściwych i pożądanych mają jeszcze chwilę. Tymczasem spojrzała z ciekawością na Peera. Liczyła, że nie zrobi nic głupiego. Słuchając go przed wejściem miała wrażenie, że ten podobno narwaniec najchętniej zacząłby od grożenia. Tymczasem jej się nie spieszyło, choć chyba przy tym nawale prac powinno.
Powrót do góry Go down
avatar

Oslo, Norwegia

43 lata

nieznana

neutralny

gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1008-peer-lagerlof http://petersburg.forum.st/t1014-peer-lagerlof#3441 http://petersburg.forum.st/t1013-merlin#3440
PisanieRe: Sala przesłuchań   Wto 19 Gru 2017, 20:39
Dunji się nie spieszyło, a Peerowi wręcz przeciwnie. Miał dużo ciekawszych rzeczy do roboty niż tkwienie w jednym pomieszczeniu z gigantycznym gadem i człowiekiem, który najwyraźniej za punkt honoru wziął sobie wykiwanie wszystkich gwardzistów, jakich spotka na swojej drodze. Mógł na przykład dołączyć do trwającego w najlepsze zebrania z komendantem Zakharenko albo zrobić sobie kawę. Mógł udać się na patrol, wyręczając znudzonego rutynową pracą przypadkowego gwardzistę, albo skorzystać ze służbowej drukarki i wydrukować filmiki z kotami. Mógł zgarnąć Bregovicia i razem z nim sprawdzić miejsca możliwego pobytu Ivana Gorchevskiego albo zweryfikować, czy teren wokół wczorajszego miejsca wybuchu zabezpieczany jest przez odpowiednią ilość gwardzistów i czy przypadkiem nie udało im się znaleźć jakichkolwiek nowych tropów. Tymczasem odkąd weszli do pomieszczenia, sytuacja, którą miała mieć pod kontrolą Yaneva, z każdą chwilą coraz bardziej wymykała im się spod kontroli, a jedyną osobą, która nad tym wszystkim panowała był Ostapyuk. I tak naprawdę to było absurdem.
Lagerlöf, w czasie krótkiej wymiany zdań między Pankiem, a Dunją, ze splecionymi za plecami rękoma obszedł pokój, na moment zatrzymując się za Ostapyukiem, ostatecznie stając u boku zastępczyni komendanta i lekko nachylając się w jej stronę.
- Może jednak ja się tym zajmę, szefowo.
Nie czekając na pozwolenie, a tym bardziej na sprzeciw z jej strony, przysiadł na stole, uśmiechając się do przesłuchiwanego. Przede wszystkim należało rozluźnić atmosferę, którą zagęściła wzniosła deklaracja Yanevy o praworządności.
- Widzi pan, panie Ostapyuk, z kobietami tak właśnie jest. Jak wpadną w szał zakupów, to właściwie wszystko by chciały, ale kiedy przychodzi się ze swoich zachcianek rozliczyć to nagle jest płacz i zgrzytanie zębów i dlaczego one tego wszystkiego nie mogą mieć za darmo, tylko na ładne oczy – zaczął ostrożnie, kątem oka zerkając na swoją przełożoną, czy zaraz mu tu nie wybuchnie jak nigdy niespodziewany wyjec. – A z nami jest inaczej. Jesteśmy gotowi zapłacić każdą cenę za to, co nas interesuje, ale nigdy nie kupujemy kota w worku. Więc co to za informacje? Kapcie z nóg mi pospadają? – dopytał się, tym razem darując sobie wesołość. Nawet jeżeli Panek miał dla nich jakieś rewelacje, gwardziści powinni odpuścić sobie ekscytację z powodu jego informacji.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Sala przesłuchań   Sob 23 Gru 2017, 01:13
Pankratiy Ostapyuk nie był szczególnie zdziwiony obecnością króla weży na sali przesłuchań. Choć zdawał sobie sprawę z jego siły i historii, które krążyły wokół tego zwierzęcia, podchodził do nich z przymrużeniem oka. W swoim życiu miał okazję już zobaczyć gorsze rzeczy, jak na przykład to, co wyprawiał niejaki Miron, którego zamierzał dziś wydać Białej Gwardii. Słyszał o jego starym rodzie niepokojące rzeczy, a to, co wyprawiał w Petersburgu też było na swój sposób zdumiewające i niebezpieczne zarazem. Zanim jednak im o wszystkim dokładnie opowie, Pankratiy ostatecznie musi się upewnić, że dobrze trafił, a za jego słowa spotka go nagroda. Dunja, choć wpadła mu w oko i chętnie pokazałby jej potem małe co nieco po przesłuchaniu, nie bardzo był przekonany tym, co powiedziała. Przecież my jedyne, co robimy to pilnowanie porządku w tym mieście – zabrzmiało mu w głowie kilka razy. Stanowczo położył ręce na stole, po czym przybliżył się do nich, żeby zmniejszyć dystans. Mężczyzna uniósł krzaczaste brwi i z cwaniakowatym uśmieszkiem zaśmiał się im prosto w twarz.
- A jaką mam mieć pewność, drogie władze, że mnie nie wychujacie? – Chyba Panek nikt cię nie nauczył, by ładnie się wypowiadać przy gwardzistach? Jeszcze przy okazji dostaniesz mandat, który będziesz musiał opłacić i tyle zostanie z twojej ewentualnej nagrody pieniężnej. Wzdycha tylko ciężko, z lekkim niezadowoleniem pociągając swoim nosem, po czym przenosi wzrok na Lagerlofa, który postanowił się odezwać. – No, przynajmniej pańskie słowa do mnie bardziej przemawiają, chociaż nie wiem, czy kapcie pospadają – stwierdza z nieco większym entuzjazmem w głosie niż na samym początku, oblizując lekko usta ze spojrzeniem wbitym w Dunję. I co, powiesz im coś, czy będziesz tak tylko głupio się uśmiechał i bawił się z nimi w te swoje gierki? – Ja wam mówię, on to jest dziwny człowiek – zaczyna w końcu, choć nie zamierza zdradzać jeszcze jego imienia i nazwiska. – Ale człowiek to za dużo powiedziane. Za dużo! Nie dlatego, że szuja i złodziej. Po prostu nie jest taki, jak my. – Pankratiy robi sobie przerwę na oddech i patrzy to na Peera, to na Dunję z całkowitą powagą w oczach.
I co dalej?
Powrót do góry Go down
avatar


Belgrad, Serbia

46 lat

czysta

za Starszyzną

zastępczyni komendanta Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t667-dunja-yaneva http://petersburg.forum.st/t681-dunja-yaneva#1360 http://petersburg.forum.st/t683-pani-kosto-tfu-yaneva http://petersburg.forum.st/t682-rokita
PisanieRe: Sala przesłuchań   Wto 26 Gru 2017, 11:47
Nie podobał jej się. Pod żadnym względem jej się nie podobał. Wyglądał na kolejnego cwaniaczka, który za nic nie warte informacje będzie chciał nieprawdopodobnie wysokiej nagrody. Ewentualnie tak mu marnie szło w życiu, że był zdesperowany ugrać coś u władzy. Żałosne.
- A jaką mamy pewność, drogi Panku, że ty nas nie wychujasz? - odpowiedziała pytaniem na pytanie wbijając w niego wzrok tak, jakby chciała przewiercić go na wylot. - Nagroda będzie umniejszona o wartość mandatu wystawianego za przeklinanie w obecności funkcjonariusza teraz. I ewentualnie później jeśli się nie powstrzymasz od wulgarnego słownictwa - uznała, że nie ma co, chce pieniędzy to niech myśli, że je dostanie. Jeśli się okaże przydatny to rzeczywiście miał szansę zostać informatorem Białej Gwardii i otrzymywać jakieś profity. Yaneva jednak patrząc na niego raczej w to powątpiewała, chociaż wolała nie okazywać tego Ostapchykovi.
A niech tylko spróbuje zmarnować ich czas. Nie dość, że nagrody nie dostanie to jeszcze wlepi mu mandat, a jak ją zirytuje to i do celi wsadzi za utrudnianie śledztwa. Miała czas na takich, jeśli tylko nie zabierali jej życia niepotrzebnie. Gdyby nie fakt, że werediserium było drogie, a i nie było pewności, że Panek ma interesujące ich informacje to chyba by właśnie wyszła po "herbatkę". Wyciągać cokolwiek z takiego człowieka... Uch.
Załamała się wewnętrznie zachowaniem Peera. Bezczelność! Kiedy słyszała plotki o nim wolała nie dawać im wiary, teraz jednak uświadomiła sobie, że jest z nim gorzej niż ludzie gadali. Nie zważając na hierarchię zaczął się panoszyć i gdyby nie fakt, że miała opory przed ochrzanianiem ludzi publicznie (sama tego nie lubiła) właśnie teraz wybuchłaby jak ten wspomniany wyjec. Uznała więc, że zamiast tego upomni go po przesłuchaniu, obsmaruje w raporcie i pokombinuje jak najlepiej się wykaraskać ze wspólnych misji z nim tak, aby komendant się nie dowiedział. Wierzyła, że był w stanie specjalnie na złość dawać jej i Skandynawowi wspólne zadania. I co to w ogóle za seksistowski tekst? Gdyby chociaż był na temat!
Przynajmniej Pankratiy zaczął gadać. Nie chciał chyba jednak za bardzo rozplątywać swojego języka, bo ludzie sugerowali, że niejedna osoba jest czymś na kształt potwora, więc nie powiedział tak naprawdę nic nowego ani szczególnego. Zadała więc proste, raczej konkretne pytanie:
- Kto?
Powrót do góry Go down
avatar

Oslo, Norwegia

43 lata

nieznana

neutralny

gwardzista
http://petersburg.forum.st/t1008-peer-lagerlof http://petersburg.forum.st/t1014-peer-lagerlof#3441 http://petersburg.forum.st/t1013-merlin#3440
PisanieRe: Sala przesłuchań   Pią 29 Gru 2017, 22:40
Przeciągnął dłonią po twarzy, nie dlatego, by odpędzić zmęczenie, ale ukryć zażenowanie zachowaniem pani komendant. Kto to widział, żeby kobieta wyrażała się w taki sposób, w dodatku gwardzista i to przy przesłuchiwanym, którego chwilę później informuje o mandacie za wulgarne zwracanie się do władz. Skandal! To jest zwyczajnie, po prostu niepoważne, u nich w Skandynawii takie wyskoki natychmiast piętnowano utrzymując dyscyplinę na najwyższym poziomie, lecz wyglądało na to, że tutaj podobne ekscesy były na porządku dziennym. A przede wszystkim zdawały rezultaty, skoro tak charakterna kobieta znalazła się na stołku zastępcy komendanta. Mimo oburzającego go postępowania, nie mógł jednak odmówić Dunji trafienia w punkt z odbitą piłeczką. Bo o ile pierwsze wrażenie, jakie wywarł na Peerze Pankratiy Ostapyuk było względnie pozytywne, o tyle obecnie z każdą chwilą, z każdym jego gestem i wypowiedzianym słowem spadało na łeb, na szyję po równi pochyłej, gdzie na końcu tej drogi zdecydowanie nie czekało na nie miękkie lądowanie ani tym bardziej wygodna trampolina, dzięki której wróciłoby na poprzednią pozycję. No, zjebał ten Panek, trudno, każdemu się zdarza. Szczególnie jeśli istnieje niemałe prawdopodobieństwo, że jest się typem, który na prawo i lewo każdego ogrywa.
- Jak się tak będziesz ociągał to na pewno zdąży zaistnieć między nimi a moimi stopami perfekcyjna symbioza i spaść nie będą chciały. Dawaj, dawaj, miejmy te uprzejmości już za sobą i porozmawiajmy o konkretach – rzucił jeszcze, nim Ostapyuk zaczął mówić. A potem, wraz z dawkowanymi przez niego w mało emocjonujący sposób informacjami, brwi podjeżdżały mu coraz wyżej, by ostatecznie opaść tak samo, jak napięcie spowodowane brakiem ekscytującego finału.
Głowa zresztą też Peerowi opadła i wzrok wbił w podłogę wyłożoną wykładziną, jakby w chaotycznym wzorze drobinek mógł znaleźć brakujące elementy podanej im przez Pankratiya układanki. No bo, na mordę Ymira, tak się przecież nie robi. Już więcej finezji przy zdradzaniu szczegółów swoich kolejnych, nieudanych miłosnych podbojów miał Bjarni Korhonen, którego chwytających za serce historii Lagerlöf nie był w stanie słuchać na trzeźwo. Choć nigdy się przecież nie przyznał, że to wyciąganie przyjaciela na piwo mogło mieć jakikolwiek głębszy podtekst niż jedynie zalanie korhonenowskich smutków. Podniósł wreszcie wzrok na Ostapyuka, mając nadzieję, że Yanevie udało się krótkim pytaniem, jakie zadała, tajemnie zakląć tego gnoja.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Sala przesłuchań   Nie 07 Sty 2018, 01:10
- No ja? A po co tu przychodzę? – Panek, przecież nie przychodzisz tutaj po to, żeby sobie pogadać, skoro na co dzień wolisz się trzymać od stróżów prawa z daleka. Nie raz i nie dwa zdarzyło mu się wylądować w Kwaterze Białej Gwardii, jednak – oprócz drobnych przewinień w postaci kilku kradzieży – niewiele ostatecznie dało mu się udowodnić, choć miał za uszami o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Ostatecznie postanowił przejść do sedna sprawy i zdradzić im, o kogo chodzi: – Miron Twardowski. – Wiecie coś o nim? O rodzinie Twardowskich nietrudno słyszeć, w końcu byli znani w całej Polsce. On jednak, według osobistych informacji Pankratiya, nie był człowiekiem. Mimo że na co dzień Ostapyuk żył w świecie, w którym nielegalne interesy były codziennością, to nekromancja była czymś, co go zawsze przerażało. – Jak mówiłem, szuja i złodziej, ale człowiekiem to on nie jest. Demon! Śmierdzi od niego magią zakazaną na kilometr! – Nie wspominając już o tym, że przecież pracuje w zakładzie pogrzebowym. Pankratiy doskonale jednak wiedział, że to nic innego jak tylko kolejna przykrywka. Każdy z nich, jeśli chciał przeżyć w tym świecie, musiał się ukrywać. Z nim nie było inaczej.  
- Ja wam powiem coś… – Dla nieudolnego zwiększenia dramaturgii postanowił zrobić sobie krótką przerwę na oddech. Westchnął ciężko jeszcze pod nosem, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i popatrzył na nich poważnym wzrokiem. – Mam taką teorię, którą od pewnego czasu staram się udowodnić. Widziałem tego, no, Twardowskiego wiele razy przy Muzeum Sztuki Magicznej. Odbierałem akurat towar, jak przechodził obok mojego sklepu. Nie wiem, co on tam znowu robił, ale to nie przypadek, że znalazł się tam tamtego dnia. Wiecie, rytuały i te sprawy. –  Ile w tym rzeczywiście jest prawdy, a ile wierutnych kłamstw, by zemścić się na Twardowskim? Tego osobiście już od Pankratiya się nie dowiecie. Niemniej jego słowa, jakkolwiek mało konkretne i nieskładne, brzmiało dziwnie przekonywająco. – To wszystko musiało być zaplanowane. Słyszałem od różnych gości, że coś kombinuje i szuka konkretnych ludzi po mieście. Ofiar też! Jakichś ciał czy coś takiego… Do czego? Cóż, z takimi jak on nigdy nie wiadomo, dlatego maczał w tym palce na pewno! Są granice magii, których nigdy nie powinno się przekraczać, więc podejrzewam, że pewnie poszło coś nie tak i wybuchło.
No tam, w Muzeum Sztuki Magicznej.
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Sala przesłuchań   
Powrót do góry Go down
 
Sala przesłuchań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69


Skocz do: