Навигация

Kunstkamera
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Kunstkamera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar

PisanieKunstkamera   Pią 03 Lut 2017, 15:07
Kunstkamera

Kunstkamera to inaczej muzeum antropologii i etnografii, jedno z najpopularniejszych w Petersburgu i najstarszych w Rosji. Jest inicjatywą Piotra Wielkiego i wyrazem jego niecodziennych zainteresowania ludzkim ciałem. Dziś to miejsce oferuje możliwość zobaczenia kolekcji płodów ludzkich i zwierzęcych czy innych specyficznych eksponatów, które przetrwały do dnia dzisiejszego. Jest to zdecydowanie najciekawsza część muzeum, mieszczącego także ekspozycje prezentujące gabloty z przedmiotami codziennego użytku różnych kultur. Nie da się więc ukryć, że Kunstkamera od początku istnienia przyciągała rzesze turystów, jednak ogromny wpływ na frekwencję od zawsze miało wino, które rozdaje się zwiedzającym.

Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Wto 13 Cze 2017, 15:31

24.04.1999

Dzień Varvary, jak każdy, był perfekcyjny, od układania fryzury przed śniadaniem, przez świeże truskawki z gęstą śmietaną, aż do drugiej godziny przechadzania się po muzeum w nowych granatowych butach. Rzuciła na nie zaklęcia zmiękczające, ale czasem nawet magia nie działa na nowe szpilki i nogi bolały Kuraginę. Mimo to stawiała każdy krok lekko jakby stąpała gdzieś wysoko w chmurach, a nie między gablotami, w których zamknięto historię ludzkości.
W muzeum antropologii trwało otwarcie nowej wystawy, nad którą Varvara objęła patronat, zarówno z ramienia rodziny Kuragin a także swojego oddziału w szpitalu. Nie była co prawda ordynatorem (będąc stanowczo za młoda, by objąć to stanowisko), ale można powiedzieć, że była tą ładniejszą twarzą magicznej Rosji i Hotynka także poniekąd czerpie z tego korzyści.
Zamieniając tu i tam po kilka słów z najważniejszymi gośćmi, Varvara przyglądała się nowym eksponatom. W wielu szczątkach i rekonstrukcjach rozpoznawała ślady chorób studiowanych podczas stażu uzdrowicielskiego, które uważa się obecnie za nieaktualne i niezagrażające dzisiejszej populacji. Podczas przygotowania do zawodu a także później w czasie pracy widziała wiele okropieństw. Nie było jednak na nie miejsca w świecie pięknych sukien (dzisiejsza pochodziła z atelier Wrońskiej) i wykwintnego wina, którym zastąpiono wątpliwej jakości trunek, jaki serwuje się tu odwiedzającym. Przez jej, jasny mimo wypicia już dwóch jego lampek, umysł przemykała się jedna uparta myśl.
Obrzydliwe.
Zwykle w swoim życiu wprowadzała bardzo kategoryczny podział na to, co zawodowe i zobowiązania towarzyskie i trudno było połączyć te dwa elementy. Na szczęście zdarzało się to rzadko a Varvara miała wystarczająco dobry trening, by nie dać po sobie poznać dyskomfortu.
Nie była organizatorką ani nawet sponsorem wystawy. Przyszła na otwarcie, by wyręczyć ojca zmęczonego po całym dniu przeglądania artykułów o rocznicy utworzenia Dynastii Zrzeszonych. Wśród zwiedzających wkrótce pojawiła się jednak osoba mogąca umilić jej czas i odwrócić uwagę od nieatrakcyjnych eksponatów. Choć przygotowała się z wiedzy o elementach wystawy, stanowczo preferowała otoczenie żywych ludzi.
Gdy zbliżył się do niej młodszy brat, rozpromieniła się i wzięła go pod ramię, by mogli przejść się razem.
- Arseniy. Spodziewałam się ciebie później.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 14 Cze 2017, 23:59
Koniec kwietnia.
Dzisiejszy dzień tak naprawdę niewiele odbiegał od twojej codzienności. Wstałeś bardzo wcześnie rano, niemal na równi ze wschodem słońca, by wziąć lodowaty prysznic przy muzyce Profokieva. Po porannym spacerze, który ostatnimi czasy stał się twoim rytuałem, udałeś się na śniadanie w ogrodzie w towarzystwie najnowszego wydania „Tylko Prawdy” i „Sputnika”, tylko po to, aby znów wyśmiać te artykuły, które regularnie starają się oczerniać waszą rodzinę. O godzinie dziewiątej pojawiłeś się punktualnie w pracy, w końcu nie zwykłeś się spóźniać, jak przystało na dobrze wychowanego młodzieńca. Miałeś sporo do zrobienia, mimo że pracujesz znacznie mniej niż wcześniej, to jednak wciąż masz liczne obowiązki, które musisz skrupulatnie wypełniać. Uporałeś się jednak ze wszystkim wyjątkowo wcześnie, więc z Ministerstwa Magii udałeś się na spotkanie z siostrą do Kunstkamery. Wiedziałeś, że trwa otwarcie nowej wystawy, nad którą Varvara sprawowała patronat, dlatego też tym bardziej musiałeś się pojawić. Nie mogłeś opuścić tego wydarzenia, zwłaszcza że wiele zdążyłeś usłyszeć.
- Varvaro – mówisz z uśmiechem do swojej siostry, witając się z nią na przywitanie i dając się jej poprowadzić wzdłuż wystawy. – Nie planowałem tego, ale udało mi się uporać wcześniej z wypełnianiem dokumentów odnośnie tej głośnej sprawy, o której ostatnio ci wspominałem – tłumaczysz się po chwili zastanowienia, uważnie rozglądając się po eksponatach muzeum. Lekko poprawiasz swój krawat, który zaczyna cię uwierać, zawieszając wzrok na Varvarze. – Byłem na Don Kichocie – zwierzasz się po chwili, choć ona dobrze o tym wie, bo przecież na samym początku miała wybrać się tam z tobą. Znosi niemal każde twoje zachcianki, nawet jeśli ich szczerze nienawidzi. Ale tobie teraz wszystko wolno, Arseniy, mimo że i tak w rzeczywistości przez całe życie byłeś uprzywilejowany. W końcu chcą, byś ostatnie chwile spędził jak najlepiej, gdyż wciąż nie wiadomo, ile czasu ci zostało. Czy jest to miesiąc, pół roku czy może jeszcze kilka lat – nikt nie zna na to pytanie odpowiedzi. Nawet ty. Uzdrowiciele nie dają ci zbyt wiele szans, jednak starasz się raczej o tym nie myśleć.
Nie teraz.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Pią 16 Cze 2017, 21:21
Koniec kwietnia. Nie mogłaby nawet myśleć, że choroba brata to jakiś perwersyjny primaaprilisowy żart, bo czas musiałby pierwszego dnia tego miesiąca stanąć w miejscu. Tymczasem miesiące mijały, by w końcu łączyć się w lata; młodzi Kuraginowie dorośli, a Prokofiev o skandalicznie wczesnej porze, tak jak wcześniej irytował Varvarę zajętą słuchaniem ulubionych arii we własnym pokoju, teraz cieszył ją, bo „Taniec Rycerzy” dobiegający z drugiego końca korytarza oznaczał, że Arseniy o własnych siłach wstał i samodzielnie może jeszcze wziąć kąpiel. Trudno było pogodzić się z myślą, że prędzej czy później zniedołężnieje patrząc na niego teraz. Jest młody, w kwiecie wieku, wysoki i nienagannie ubrany. Byli najpiękniejszymi osobami na sali, choć tylko ona roztaczała wśród zwiedzających rusałczy czar. W końcu byli dziećmi ministra: musieli stanowić żywy dowód, że czarodziejom w Rosji przewodzi ktoś z urodzenia lepszy, najwłaściwszy do pełnienia tej funkcji.
A jego syn, przynajmniej w oczach opinii publicznej, szybko szedł w jego ślady. Pracował w Ministerstwie Magii, zajmował poważnymi sprawami, jak oczekuje się od synów polityków. Nikt poza domem rodzinnych Kuraginów nigdy nie usłyszał o jego śmiertelnej chorobie, nie wiedział, że zarówno jego ojciec jak i siostra liczą każdy jego krok i czuwają, gdy bierze wdech, czy wypuszczając powietrze nie połamie sobie żeber.
- Nie możesz się przepracowywać, pamiętaj – ściszyła głos, by przypomnieć mu, że jedyne zdrowie, którym dysponuje jest pozorne. Najchętniej nie wypuszczałaby go z domu ani szpitala, ale nie mogła powstrzymywać rozwoju swego wybitnego brata, wspaniałego dziedzica fortuny, którą nawet zdrowym, mocnym barkom trudno byłoby udźwignąć.
- Ach, tak. – Varvara zawsze z przyjemnością towarzyszyła mu podczas wybranych według jego upodobań wydarzeń kulturalnych. Chociaż ich gusta rzadko się ze sobą pokrywały, Arseniy miał dużą wiedzę o operze i zawsze spędzali antrakty i późne wieczory w domu dyskutując nad szczegółami występów przy koniaku. – Żałuję, ale musiałam wziąć wtedy dyżur. Podobało ci się? Czy „Taniec matadorów” robił wrażenie? A może musiałeś się zadowolić obserwacją źle dobranych kreacji i chamskich zachowań widzów z najtańszych miejsc?
To zawsze była świetna alternatywa: interesować się towarzystwem, gdy sztuka już się znudzi. Równie dużo co o artystach można powiedzieć o strojach, pomyłkach i drinkach innych osób na sali. Zupełnie jak po dzisiejszym wieczorze na pewno wspomną niektóre faux-pas w swoich późniejszych rozmowach.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 28 Cze 2017, 11:30
Nawet jeśli jest ci źle, to starasz się tego nie okazywać.
Przecież wciąż jesteś taki jak kiedyś – z tą różnicą, że teraz może trochę starszy, a nieznośna łamija spędza ci sen z powiek. Ale służba wciąż jest na twoje skinienie, siostrę i ojca masz zawsze przy sobie, bo życia sobie bez nich nie wyobrażasz, dalej brylujesz w towarzystwie, choć ludzie najczęściej cię skrycie nienawidzą. A przecież mają za co – już za samo imię i nazwisko. Są jednak osoby, z którymi potrafisz się dogadać, pomimo twojego wybujałego ego i wyjątkowo ciężkiego charakteru. Niestety nigdy nie zdecydowałeś się na to, by sekret o rodzinnej chorobie wyszedł poza ściany ukochanego domu w Archangielsku. Wówczas najpewniej byłoby ci łatwiej żyć, nawet zasypiać późnymi wieczorami wiedząc, że ktoś jest jeszcze obok ciebie, na kogo wsparcie mógłbyś liczyć, ale ty przecież z łatwością poradzisz sobie ze wszystkim. Jesteś przekonany o tym, że nikogo nie potrzebujesz. Oprócz rodziny. Zwłaszcza teraz kiedy w opinii publicznej wyrastałeś na karierowicza. Choć nic nie zapowiada się na to, byś zajmował się w przyszłości hodowlą jak ojciec, to jednak od Ministerstwa Magii należało zacząć. W rzeczywistości nie powinieneś się przemęczać, dlatego ostatnio pracujesz mniej.
- Przecież dobrze wyglądam i się czuję. – Nie zamierzasz jej okłamywać, ostatnimi czasy faktycznie twoje samopoczucie się polepszyło, choć jednocześnie jesteś w głębi duszy świadomy, że to tylko tymczasowe. Łamija ma to do siebie, że atakuje znienacka i nie można się w żaden sposób przygotować. Możesz jedynie czekać na śmierć. To jedyne rozwiązanie w tym przypadku, skoro wciąż nie wynaleziono żadnego lekarstwa, które pomagałoby albo zniwelować objawy, albo przezwyciężyć chorobę. – Podobało mi się, mimo niewielkich nierówności w pas de deux. – Twoje czujne oko dostrzeże każdy błąd, ale to nie jest ważne, nie o tym chcesz powiedzieć swojej siostrze. – Spotkałem tam . – Nie, nie twoją byłą narzeczoną, z którą zerwałeś zaręczyny. Natalyę, chciałbyś uściślić, ale przecież nie musisz tego robić. Varvara dobrze o wszystkim wie. To Oneginę darzyłeś szczerym uczuciem, mimo że wasze drogi po szkole szybko się rozeszły w zupełnie innych kierunkach. W końcu mieliście być razem i sam nie wiesz, jak to się stało, że przestaliście być sobie bliscy. Nie mogłeś bezczynnie czekać, chciałeś przycisnąć ją do muru i zmusić do jakiegokolwiek działania, lecz w tym przypadku zadziałało to zupełnie odwrotnie. Później było już za późno, choć wystarczyło powiedzieć nie.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Sro 21 Mar 2018, 22:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Pon 10 Lip 2017, 17:26
Ludzie wokół nich często robili im wyrzuty, rzadko prosto w twarz, ale mieli za złe. Głównie dlatego, że w ich opinii podczas gdy zwyczajni ludzie muszą wydzierać pieniądze na życie od bezdusznych pracodawców i godziny snu od wciąż zbyt krótkich dni i niespokojnych nocy, tacy jak młodzi Kuraginowie wszystko dostają podane na tacy. Zamiast spróbować dostrzec i docenić ich pracę, bez której Arseniy i Varvara wychowani przez surowego ojca postradaliby zmysły, wolą kpić w gazetach z wysiłków Varvary, by zostać uzdrowicielką. Nie był to zawód typowy dla kobiety, szczególnie wysoko urodzonej (dla takich „zawodem” było najczęściej zostanie żoną jeszcze lepiej urodzonego męża), więc należało jej starania wyśmiać i skrytykować. Podobnie Arseniy padał ofiarą plotkarskich artykulików, których autorzy próbowali dopatrzeć się oszustw i politycznych agitacji w jego środowisku pracy. Ani słowa o wielu latach nauki, wspaniałych wynikach egzaminów, stażach, na które musiał aplikować jak wszyscy (chociaż rzeczywiście poparcie ojca otwierało niemal każde drzwi w magicznym Petersburgu) i przeszkodach, które pokonał. Im także rzuca się kłody pod nogi, z tą tylko różnicą, że innego rodzaju, niż te, które musi przeskakiwać przysłowiowy zjadacz chleba.
Ale przecież zasłużyli, by w przerwie między tymi podskokami i całą resztą manewrów, jakich wymagały praca i funkcjonowanie w towarzystwie odpoczywać w operowych lożach.
- Hm. – Pas de deux nie powinno być nierówne, skoro Arseniy oglądał przedstawienie. Varvara brała sobie za punkt honoru, by dopilnować – najlepiej osobiście – żeby jej kochany braciszek dostawał tylko to, co najlepsze. Żyli w domu rodzinnym w dziwnym dysonansie, gdy niektóre wybrzydzania i dziwactwa dziedzica Kuraginów doprowadzały ją do szału. Jakby sama nie wypielęgnowała w nim tych nieznośnych cech. Szczęśliwie dopilnowała również, by nie były łatwo dostrzegalne. Arystokraci, nawet mdli i najmilsi pod słońcem, nie są lubiani.
Ona. Varvara słuchała o niej opowieści, uśmiechała się, rozpoznając w słowach i zachowaniu brata znamiona wielkiego uczucia dla Oneginy. Słuchała tak jakby czytała notatki o skandalu, który niechybnie powstałby, gdyby ich miłość przetrwała. Choć Arseniy był wtedy dużo młodszy, ledwie przestał być dzieckiem, nie wątpiła w jego szczerość, w końcu bardzo dobrze znała brata i dopiero, gdy Natalya wyszła za któregoś z Wrońskich odetchnęła z ulgą. Szybko zapomniała o niej, tak jak radziła zapomnieć i jemu, choć nie wróżyła bratu sukcesu na tym polu.
- Czego tu szuka? – zdało się Varvarze, że jakby słyszała pogłoski o jej wdowieństwie. Delikatnie zmarszczyła nos, jakby – na podobieństwo psów hodowanych przez ojca – zwietrzyła coś w powietrzu.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 26 Lip 2017, 22:14
Ludzie to tchórze.
Nie potrafią powiedzieć niczego w twarz, zawsze wolą zrobić to na boku. Nihil novi. Podobnie było z artykułami w magicznych gazetach – podczas spotkań w cztery oczy dziennikarze zawsze byli mili, uprzejmi i życzliwi aż do bólu, by później na łamach prasy bez skrupułów pisać oszczerstwa. Pamiętasz każdy tekst o twojej siostrze i jej ścieżce zawodowej, jakby było to czymś dziwnym i nienaturalnym, że Varvara chce zostać uzdrowicielem; pisali też o tobie i ojcu, niejednokrotnie krytykując jego polityczne decyzje. Dziwisz się, dlaczego Starszyzna wciąż nie przejęła wszystkich magicznych mediów – choć już teraz w dużej mierze są one upolitycznione, to jednak w końcu powinni zająć się gazetami opozycjonistów. Na wszelki wypadek, biorąc pod uwagę rosnącą popularność Raskolników i coraz śmielsze poparcie najuboższej części społeczeństwa dla ich żałosnych postulatów. Za to te lekkie i plotkarskie szmatławce niech zostaną – lubisz się śmiać z częstych faux pas swoich wrogów, a tych przecież tutaj nie brakuje. Choć Starszyzna od wieków jest jednym sprawnie działającym organizmem, to jednak wciąż nie należy zapominać o rodowych niesnaskach. A akurat Kuraginom jest czego zazdrościć. To nie podlega najmniejszym wątpliwościom, wszak jesteś przekonany o waszej wyjątkowości.
- Cóż, siostro – wzdychasz cicho pod nosem, rozglądając się uważnie po nowej wystawie w Kunstkamerze. Ostentacyjnie przystajesz na moment przy jednym z eksponatów, który nagle cię zaciekawił, po czym zerkasz kątem oka na siostrę, intensywnie zastanawiając się nad jej pytaniem. Czego tu szuka? Nie wiesz. Lepiej byłoby, gdyby wyjechała do Argentyny – tak jak zrobiła to z Wrońskim po ślubie. Wtedy nie musiałbyś jej oglądać. Słyszałeś nie raz i nie dwa od Varvary, że powinieneś przestać się nią interesować i zwyczajnie zapomnieć. Próbowałeś to zrobić, starałeś się wymazać ją z pamięci, ale ona za każdym razem powracała. Prędzej czy później, w najmniej spodziewanym momencie pojawiała się w twoim życiu, by zasiać ziarno wątpliwości. I tak też było tym razem. Scenariusz nie był inny – spotkanie w Teatrze Opery i Baletu, wymiana kilku mało znaczących zdań i kolejne nieprzespane noce. I po co ci to, Arseniy, stać cię na kogoś lepszego. – Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ale niebywale szybko udało jej się wrócić na salony.   – To przecież nie jest pierwszy taki przypadek. Ile się słyszy o kobietach w Starszyźnie, które zaraz po tym jak owdowiały, już brylowały w towarzystwie, teatralnie opłakując zmarłego męża i kokietując kolejnych mężczyzn.
Historie stare jak świat.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Sro 21 Mar 2018, 22:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 26 Lip 2017, 23:17
Tak… stare jak świat. Historie, bo – na nieszczęście mężczyzn, nawet takich jak Arseniy – kobiety, które odgrywały w nich główne role najczęściej były jeszcze względnie młode i Varvara sama znała przykłady łowczyń tak wytrawnych, że po zaledwie dwóch dniach od pogrzebu męża organizowały wieczorek taneczny. Zwykle z wielkim rozmachem, co niechybnie świadczyło, ile dokładnie pieniędzy wdówka odziedziczyła po szanownym małżonku. Onegina nie wyszła za żadnego Aristova, więc o naprawdę skandalicznych kwotach nie mogło być mowy, Varvara zresztą nie spodziewała się poważniejszych ekscesów z jej strony. A może zwyczajnie podjęła świadomą decyzję, by znamiona skandalu z uśmiechem ignorować, koncentrując się zamiast na zapobieżeniu wmieszania jej młodszego brata w jakieś wdowie sprawki. Po całej kadencji, jaką ich ojciec sprawował na stanowisku ministra, już żadna prasowa rewelacja nie powinna robić na nich wrażenia, Varvarę naszło jednak paskudne przeczucie, że gdyby tym razem pismaki coś wyniuchały, mógłby to być dobry trop.
Ludzie to tchórze, znów racja, do tego zachłanni. Ze strachu przed biedą polezą jak szczury za grajkiem, który piękniej im zagra. Za piosenką, która jeszcze im się nie znudziła. Nawet gdyby Raskolnicy rzępolili na grzebieniach, znajdą się tacy, co uwierzą w ich zapewnienia i obietnice. Także i Varvara była zdania, że dla własnego bezpieczeństwa Starszyzna powinna zawczasu roztoczyć „opiekę” nad ważniejszymi redakcjami. Oczywiście, z zachowaniem wolności słowa, jednak byłaby to wolność umiarkowana, bez przesady i skrajności w złą stronę.
Choć tchórzostwo rzecz ludzka, Kuragina nie jest do końca człowiekiem. A nawet gdyby była, nie bałaby się. Ani brzydoty ludzkich ciał ani obelg od pacjentów, dawnych przyjaciół, wrogów ojca, nieznajomych. Miała za sobą już zaprzepaszczone znajomości, niewymyślne pogróżki, ale nie bała się. W razie potrzeby ojciec stoi za nią murem i obroni ją jakby była małą dziewczynką, za którą wciąż często się ją uważa. Nawet gdy już ustąpi ze stanowiska, utworzone podczas jego rządów koneksje powinny skutecznie zabezpieczyć dobrobyt Kuraginów. Zwłaszcza, że Arseniy miał pójść w jego ślady, kto wie, czy nie zastąpi ojca… Tak spekulowano. Varvara nie bała się, z jednym tylko wyjątkiem, a ów wyjątek przyglądał się właśnie pozostałościom czaszki człowieka z Cro-Magnon. Nigdy nie uda mu się zostać ministrem – nie chciała o tym myśleć, ale Arseniy nie dożyje nawet wieku, w jakim można by brać go pod uwagę jako kandydata.
Kuragina potrząsnęła głową, wprawiając w ruch kosmyki luźno spiętych włosów. Jej dzisiejsza fryzura była rzekomo najnowszym krzykiem mody wśród włoskich czarownic, więc postanowiła ją wypróbować. Niewiele myślała o braku znaczenia uczesania w porównaniu z mocą rusałczego czaru, który roztaczała – tym razem zupełnie celowo – wokół siebie.
- Że też jej nie wstyd… – poczęstowała brata obowiązkową w podobnych sytuacjach formułką, myślami wracając do wdowie po Wrońskim. – Nie zamierasz chyba spotykać się z nią? – zapytała tonem śmiało sugerującym mu już odpowiedź.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Nie 13 Sie 2017, 00:31
Historie stare jak świat, ale nawet ci, którzy zdają sobie z nich sprawę, często padają ich ofiarom. Słyszysz słowa Varvary i w pierwszej chwili nie wiesz, co powinieneś odpowiedzieć. Z jednej strony wypadałoby przyznać jej rację – już dawno miałeś odpuścić sobie Natalyę, a z drugiej – wciąż nie potrafisz o niej zapomnieć. Myślisz o niej, choć od dawna nie była fizycznie obecna w twoim życiu; wystarczyło jednak jedno przypadkowe spotkanie w Teatrze Opery i Baletu, by zasiała w tobie ziarnko wątpliwości. Ale nie możesz sobie na to pozwolić. Varvara nie byłaby z tego zadowolona, nie wspominając już o ojcu, któremu nigdy nie podobał się fakt, że Natalya jest z dynastii Oneginów – niegdyś największych sprzymierzeńców, a dziś wrogów Kuraginów. Tobie nie przeszkadzało jej pochodzenie – nie dlatego, że jesteś beznadziejnym romantykiem i obsesyjnie marzysz o zakazanej miłości rodem z Romea i Julii (w końcu nigdy nie związałbyś się z kobietą, która nie byłaby błękitnej krwi) – po prostu patrzysz na politykę i skomplikowane relacje między rodami z zupełnie innej perspektywy niż Grigory, co nie jest w tym przypadku niczym dziwnym. W końcu – po dłuższych rozmyślaniach i uważnym oglądaniu jednego z eksponatów – odwracasz się w kierunku siostry, by odpowiedzieć:
- Przecież wiesz. – Wyginasz usta w charakterystycznym półuśmiechu, wkładając po chwili ręce do kieszeni spodni. W rzeczywistości, pomimo chwilowego zawahania, nie było innej dozwolonej możliwości. Nie. Nie zamierzasz się z nią spotykać, choć doskonale wiesz, że przypadki są nieuniknione. – Codziennych problemów i zmartwień mi nie brakuje. Nie mogę sobie teraz na to pozwolić – dodajesz zgodnie z prawdą, po czym narzucasz nieco szybsze tempo, powracając do oglądania eksponatów w Kunstkamerze. Nie chcesz kolejnych plotek i spekulacji, których na twój temat nie brakuje. Musisz uważać na swoje zdrowie. Nie możesz się ani stresować, ani zamartwiać, gdyż w każdym momencie może się pogorszyć, nawet jeśli teraz czujesz się wyśmienicie. W końcu masz wrażenie, że dawno nie wyglądałeś tak dobrze, mimo iż zawsze próbujesz wyglądać nienagannie i ostatecznie niewiele można by ci zarzucić, ale starasz się jeszcze bardziej, by przypadkiem nikt nawet nie pomyślał, że jesteś śmiertelnie chory. Do tej pory twój sekret o łamiji nie wyszedł spoza waszego kręgu i nie wyobrażasz sobie, by mogłoby inaczej. – A ty, nie przepracowujesz się zbytnio? Czytałem o epidemii smoczej ospy. Nieciekawa sprawa – mówisz z niezadowoleniem, wzdychając cicho.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Sro 21 Mar 2018, 22:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Wto 15 Sie 2017, 21:32
Znała już odpowiedź. Zupełnie jak wtedy, gdy świeżo zatrudniona Aniela pytała dziesięcioletniego Arseniya, co życzy sobie zjeść na śniadanie w poniedziałek – dwunastoletnia Varvarva wiedziała, co braciszek powie. Nie łączyła ich więź bliźniaczego rodzeństwa (niektórzy nieprzychylni rządom ich ojca w Ministerstwie rozsiewali nawet podłe plotki jakoby nie łączyła ich nawet krew tej samej matki), ale przez lata, w których młodszy brat stanowił punkt odniesienia prawie wszystkich jej decyzji i przemyśleń – Varvara nauczyła się rozumieć go na tyle, by przejrzeć na wskroś przez jego (poprawną, rzecz jasna) odpowiedź. By spotkać się przypadkowo wcale nie trzeba, żeby dwoje chciało naraz.
- Dobrze. Swoimi słowami dowodzisz, że zmądrzałeś. – Uśmiechnęła się łaskawie. Jej twarz rozpromieniła się, jej idealne rysy były niezmącone, chociaż wcale nie była spokojniejsza. Straceńcze marzenia brata o zakazanej miłości spędzały jej sen z powiek od dnia, w którym po raz pierwszy opowiedział jej o Natalyi. Żałowała, że Arseniy zakochał się akurat w Oneginie, ale nie mogła przecież wymagać, by sercem kierował według wskazań drzew genealogicznych. W swych własnych wyborach Varvara była wszak zaledwie odrobinę mniej pechowa.
- Ręce z kieszeni – upomniała go półgłosem, zrównując się z bratem i znów biorąc go pod ramię. – Spójrz tutaj, oto szczątki przedstawiciela gatunku bardzo blisko spokrewnionego z człowiekiem. Znaleziono je na południu Europy – opowiedziała mu naprędce o mijanym eksponacie, gdy wydało jej się, że jeden z gości wystawy zanadto strzyże za nimi uszami.
Ojciec nie usłyszał jeszcze o powrocie Wrońskiej. Gdy widziała go tego ranka jego czoła nie znaczyła jeszcze niewielka zmarszczka nad nosem oznaczająca zupełne rozwścieczenie. W tym jednym jedynym momencie mogłaby podejrzewać, że Grigory jest swoim pierworodnym… rozczarowany. Jawnie i nieodwołalnie. Jest bowiem tylko jeden właściwy sposób patrzenia na politykę i relacje między rodami.
- Owszem, nie jest to zagrożenie kompletnie wyssane z palca – przytaknęła. Niechętnie przypominała sobie zbadane dzisiaj przypadki, niestety poważne. Nie bez powodu wszak nie nalegała, by Arseniy stawił się na kolejnych badaniach – wolała nie ryzykować, że także jej delikatnego zdrowia braciszek się zarazi. – Wroński prosił mnie o pomoc przy kilkorgu pacjentów. Sytuacja jest na razie pod kontrolą, ale na wszelki wypadek – tu ściszyła głos teatralnie. – nie zadawaj się z żadnym Drăculescu bez potrzeby.
Kuraginowie byli, co prawda, w bardzo dobrych stosunkach z rodem hodowców smoków, ale ostrożności nigdy zbyt wiele, toteż Varvara mimo wahań i potencjalnych przedstawicieli rumuńskiej dynastii obecnych w muzeum, udzieliła bratu tej przestrogi, szybko potem zmieniając temat.
- A skoro już jesteśmy przy Wrońskim… – zaczęła powoli. Narzuciła niezobowiązujący temat, licząc też, że uda jej się ponaigrywać niewinnie z innej szczenięcej miłości Arseniya. Tej znacznie mniej szkodliwej. – Czy ta jego przyszła żona nie ma czasami objąć jakiegoś stanowiska w Ministerstwie? Zdaje się, że znacie się z PUM…? Wiesz o tym coś więcej?
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 23 Sie 2017, 22:21
- Nie mam już osiemnastu lat – zaznaczasz z lekkim uśmiechem, posłusznie wyciągając ręce z kieszeni i przysłuchując się słowom swojej siostry. Zdążyłeś zmężnieć i spoważnieć, choć niekiedy dalej zachowujesz się jak dziecko, które nie dostało swojej ulubionej zabawki. A przecież od zawsze miałeś wszystko i nie umiesz się z tym pogodzić, jeśli coś idzie nie po twojej myśli. Podobnie jak Varvara też zauważasz tego podejrzanego mężczyznę kręcącego się w pobliżu, który najprawdopodobniej przysłuchuje się waszej rozmowie. To znak, by wzmóc ostrożność, skoro nawet w Kunstkamerze nie ma prywatności. – Doprawdy, na południu Europy? – Nagle dało się wyczuć w twoim głosie nutkę powątpiewania. Zaraz jednak, zauważając że gość z wystawy dał wam w końcu spokój, powracasz do tematu smoczej ospy. Dobrze wiesz, że nie powinieneś ignorować zagrożenia; nie jesteś na tyle lekkomyślny, by to robić w twojej nadzwyczajnej sytuacji. Mimo sympatii do rumuńskich hodowców smoków, z którymi zaskakująco łatwo zawsze było ci nawiązać kontakt, to jednak Varvara miała rację. Lepiej w najbliższym czasie nie zadawać się z żadnym Drăculescu bez potrzeby. A z tego, co czytałeś, wciąż nie wiadomo, gdzie jest epicentrum tej choroby. – Informuj mnie o wszystkim. Chcę być na bieżąco. – Nawet jeśli nie bardzo się na tym znasz, to przecież musisz być o wszystkim dokładnie poinformowany.
- Nietrudno o tym usłyszeć – przyznajesz bez zastanowienia, teatralnie przewracając oczami. Plotki w Ministerstwie Magii są na porządku dziennym – to jedyna rozrywka podczas codziennych zmagań urzędników z papierami. W dodatku dzień ślubu Konstantego Wrońskiego i Anny Lefèvre,zbliżał się nieubłaganie, a ona niespodziewanie dostała propozycję pracy z Prikazu Współpracy z Zagranicą. Osobiście obstawiałeś przy opcji, że to jej mąż załatwił tę posadę – zapewne jako niezbyt oryginalny prezent ślubny – dlatego też nie masz szans, by do tego nie dopuścić. Nie jest ci na rękę się z nią widywać na korytarzach Ministerstwa Magii częściej niż raz na kilka miesięcy, jednakże pomoc ojca w tym przypadku niewiele by wskórała. Choć nie ma rzeczy niemożliwych, to nie zmienia to faktu, że Wrońscy mają bardzo silną pozycję w Starszyźnie i nie chodzi tu wyłącznie o liczebność członków ich dynastii. – Ptaszki ćwierkają, że Anna ma zostać tłumaczem w Prikazie Współpracy z Zagranicą. Całe szczęście, nie jest to mój wydział, choć podejrzewam, że będziemy mieli ze sobą dużo do czynienia. I tak, znamy się jeszcze z czasów studenckich. Mieliśmy szansę poznać się nieco… bliżej. – Nie da się ukryć, że relacja z Anną, a raczej chwilowa szczenięca miłość, była dziwnym przeżyciem.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Czw 24 Sie 2017, 00:40
Kaprysy to w ich przypadku niestety nie przypadłość wieku dziecięcego, a raczej skutek nadskakiwania małym Kuraginom zanim jeszcze zdążyli pomyśleć, czego właściwie im się chce. Nie mając w zasięgu swoich krótkich rączek materialnych potrzeb mogących służyć za cele długofalowe, zaczęli czym prędzej stawiać sobie i światu wygórowane wymagania – wiadomo bowiem,  że spełnianie zachcianek zawczasu wcale nie zapobiegnie powstaniu nowych. Stąd nawet u dwudziestosześcioletniego Arseniya zachowania świadczące o oderwaniu od rzeczywistości nie powinny dziwić. Varvary, pierwszej na świecie znawczyni jego osoby, niestety, nie dziwiły w ogóle. Oznaczały na dodatek, że postronni mogli podobne odstępstwa zauważać u niej, a o takich spostrzeżeniach nie lubiła myśleć. Wolałaby zawsze mieć wszystko pod kontrolą, nad wszystkim górować i wszystkiego się spodziewać. Tymczasem lata mijały zmieniając nie tylko trendy i poglądy, za którymi w wyniku wytrwałych starań nadążała, ale też rzeczy, które kiedyś planowała zupełnie inaczej.
- Ani ja, braciszku. – Postanowiła nie roztrząsać tego drobiazgu; w końcu posłuchał się jej. I nie wyobrażała sobie, by w kwestii tak błahej kiedykolwiek mógł się jej sprzeciwić, kiedy ona zawsze i wszędzie była gotowa nieba mu przychylić. – Tak, jeśli sobie tego życzysz, będę opowiadać ci, co mi wolno. – Nawet nagięłaby dla niego zasady uzdrowicielskiej etyki pracy, ale nie wyobrażała sobie, by mogła zajść taka potrzeba.
Kunstkamera nie należy do jej ulubionych przybytków sztuki. Zbyt dużo rzeczy było tu zwyczajnie brzydkich, a to, co zostało z pięknych miało w sobie zbyt mało życia. W operze i teatrze wszyscy skupiali się na widowisku na scenie, a w muzeach nieruchome eksponaty szybko przestawały zachwycać i trzeba było umilać sobie czas wyglądem i rozmowami innych gości. Wiedząc, że Arseniy chętniej omówi sprawy bieżące niż dalekich krewnych rodzaju ludzkiego, zbyła temat lekceważącym machnięciem ręki. Śluby często okazywały się znacznie ciekawszym odwzorowaniem natury ludzkiej. A śluby członków starych dynastii mogłyby posłużyć za obiekt badań niejednego antropologa.
- Czyżby? A nie wspominałeś o niej zbyt często. – A Varvara miała nadzieję, że podczas studiów Arsenyi znajdzie sobie nowy obiekt uczuć, byle szybciej zapomniał o niefortunnej Natalyi. – Tak czy inaczej, bardzo nadaje się dla Konstantego; te jego dziwaczne ekscesy. Koniec końców, ona pochodzi z gminu, prawda? I imię ma tak nieznośnie pospolite. Nie zapowiada się elegancko cały ten ich ślub. Chociaż ta inna Wrońska, projektantka, która go organizuje zna się na rzeczy.
Jedno utrapienie z tymi Wrońskimi. Zdawało się Varvarze, jakby z roku na rok ich przybywało, a z każdym wypadało jej chociaż z widzenia się znać. Liczyli się w szeregach Starszyzny, ich nestorka była najstarszą z zasiadających w Radzie. Nie mogła chyba być spokojna o ścieżki, jakimi podąża większość jej wnuków. O niektórych Varvara zresztą sama spokojna nie była. Ale o tym także nie lubi rozmyślać.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Czw 24 Sie 2017, 22:31
Kaprysy są u ciebie na porządku dziennym. Nic dziwnego, skoro od zawsze miałeś wszystko, nawet jeśli tego nie chciałeś. Ale nie zamierzałeś kaprysić, gdy Varvara zaprosiła cię akurat w to miejsce. Kunstakamera co prawda nie jest twoim ulubionym miejscem, lecz chciałeś zobaczyć nową wystawę i spędzić trochę wolnego czasu z siostrą. Muzeum powstało przecież z inicjatywy Piotra Wielkiego, a do jego dynastii zawsze miałeś mieszane uczucia. Choć dziś ród Romanovów przepadł – to wciąż istnieje wiele miejsc kultury, które cieszą się ogromną popularnością wśród czarodziejów. A w tych ciężkich czasach panoszenia się nieznośnych Raskolników, Starszyzna powinna być silna, zgodna i pielęgnować wspólne tradycje. Brak Romanovów i decyzja o zmniejszeniu roli czterech rodów była niebezpieczna, choć niezbędna. Zbyt wiele było wewnętrznych niesnasek – i wciąż jest – by móc sobie pozwolić na kolejne problemy. A tych przecież zdecydowanie nie brakuje. Słyszałeś o ostatnim wiecu na Placu Aleksandrowskim czy o podejrzanych morderstwach ważnych osób. Zaraza pospólstwa zaczyna się panoszyć, więc najwyższa pora, by wziąć się w garść i zacząć z nią walczyć na poważnie. Jutro musisz porozmawiać o tym z ojcem, nie omieszkałbyś mu nie wspomnieć o swoich nowych pomysłach. Z polityką wszak jesteś na bieżąco i chcesz być w niej obecny, nawet jeśli nie uda ci się zostać Ministrem Magii.
- Nie było to warte wspominek – przyznajesz potulnie, nieznacznie uśmiechając się do Varvary. Choć zwykłeś mówić siostrze niemal wszystko, to i tak miałeś swoje małe tajemnice. Były rzeczy, które musiałeś zachować wyłącznie dla siebie, mimo całkowitego zaufania do najdroższej Varvary. Z pewnością i ona była w podobnej sytuacji – ostatecznie każdy z nas nosi w sobie sekrety, by później zabrać je ze sobą do grobu. Na wszelki wypadek nie należy ich nigdy spisywać, żeby przypadkiem nie ujrzały światła dziennego. Są też i takie, o których wie jedynie ścisłe grono – jak w przypadku twojej choroby. Nie potrafisz sobie wyobrazić tego, co by się przecież stało, gdyby ktoś spoza Kuraginów dowiedział się, że cierpisz na łamiję. Obawiasz się nawet, że mogłoby to znacząco ukrócić twój żywot, choć i tak niewiele ci go już zostało. Może powinieneś jeszcze spróbować poszukać pomocy u szarlatanów? Zawsze powątpiewałeś w ich umiejętności, lecz teraz wszak nic do stracenia ci nie zostało. – Mieliśmy okazję poznać się z Konstantym w Hotynce. Dziwny człowiek. Już nie wspominając o tym, co zrobił, a co szybko nie będzie mu zapomniane. Nie dość, że Anna ma pospolite imię, to jeszcze pochodzi z Francji. Gdybyś tylko słyszała jej akcent! Pomimo tylu lat w Rosji wciąż nie potrafi właściwie intonować… Powinna pomyśleć nad jakimś kursem prawidłowej wymowy, żeby pozbyć się tych obrzydliwych pozostałości. – Nie należy do tajemnic, że nie jesteś frankofilem, by nie powiedzieć, że nienawidzisz tego języka. To niemiecki jest miodem dla twych uszu. – A Jadwiga… Nie można jej odmówić talentu, tylko czy jej umiejętności są spektakularne?
Nihil novi.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Sro 21 Mar 2018, 22:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Pią 25 Sie 2017, 23:32
Otóż to. Kaprysy miały swoje miejsce w domu, a poza nim – Kuraginowie mieli tylko życzliwe uśmiechy, potakiwania pełne zaciekawienia, nieskończone pokłady cierpliwości. Rozkapryszenie irytowało u dzieci, u dorosłych było pożałowania godne, a u arystokratów absolutnie niedopuszczalne. Będąc w Kunstkamerze mimo niechęci zatem rodzeństwo Kuraginów nie mogłoby wzbudzić u organizatorów wystawy obaw, że ta nie przypadła im do gustu.
Otwarcie swą dezaprobatę wyrażali w staranniej dobieranym towarzystwie i zwykle na poważniejsze tematy. Z reguły jedno z rodzeństwa było najbardziej zaufanym partnerem do rozmowy dla drugiego. Nikt inny wszak mimo odebranej z honorami edukacji i wyśmienitego rodowodu nie wysłuchałby jej przemyśleń i opinii. Polityka, dyplomacja, groźba terroryzmu – to nie są sprawy dla kobiet. Na nic wobec płci i urody lekcje logiki i historii, artykuły czytane co rano. Pozostając w cieniu ojca i brata i nie próbując nawet wejść na arenę polityki miała tylko jedno wyjście, a mianowicie: poruszać ważne kwestie w rozmowach z bratem i liczyć na to, że – zawsze liczący się z jej zdaniem Arseniy – powtórzy to, co mówiła, gdy słucha go Grigory. Nie zamierzała przynosić wstydu rodzinie za wszelką cenę próbując wpakować się, gdzie nigdy jej nie poproszą. Zamiast tego bryluje w towarzystwie, posłusznie rozeznając się także nawet na tych przeraźliwie nudnych bzdurkach, które zwykle zaprzątają głowy niewieście. Jak na przykład plotki o wspólnych znajomych.
- Racja. Ten jego… wypad, a teraz jeszcze przeciąganie narzeczeństwa w nieskończoność. I to z taką prostą dziewczyną! Chyba silą się na ekstrawagancję, nie bacząc, czy przekracza ona granice dobrego smaku. – Zmrużyła oczy, zmęczona skutkami jawnego obniżenia standardów wśród następców rządzącej im miłościwie Starszyzny. – Chociaż, może nie powinniśmy się im dziwić. Pewnie chcą się tylko wyróżnić na tle całej tej… zgrai.
Klasa, a także – idąc dalej niż powierzchowność – rozsądek i przebiegłość niewiele mają wspólnego z brawurą i rwaniem się przed szereg, hałasując przy tym i migając światłami. Jak doskonale było widać nawet po niewielkiego kalibru wydarzeniu, jakim był wernisaż w Kunstkamerze, niechcianych widzów na ogół im nie brakowało. Nie pozostawało jej więc nic innego, jak przyćmiewać jak największą liczbę osób niezależnie, czy miała znaleźć się w centrum uwagi, czy też nie.
- Godne uznania, lecz nie owacji na stojąco. – Młodej Wrońskiej nie mogła odmówić smaku, lecz trudno było także przymykać oko na błędy wynikające z braku doświadczenia. – Przy twoim weselu z pewnością jej nie zatrudnimy.
Mówiąc to, nie tylko krytykowała projektantkę. Przede wszystkim mimowolnie zadawała cios poniżej pasa. Bratu, zmęczonemu nieszczęśliwą miłością i nieudanymi zaręczynami, a także sobie samej, przypominając cierpko o nikłości szans na ożenek Arseniya, skoro ten przez całe siedem lat odkąd ukończył Akademię nie miał miejsca. A zobaczyć, jak młodszy brat wchodzi na nową drogę życia było jej wielkim marzeniem. Najchętniej zobaczyłaby jak w kalejdoskopie dzień po dniu całe jego życie, by dopilnować, czy jest tak szczęśliwy, jak zasługuje.
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

pracownik w Prikazie Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej
http://petersburg.forum.st/t801-arseniy-kuragin http://petersburg.forum.st/t802-arseniy-kuragin#2128 http://petersburg.forum.st/t804-arseniy-kuragin#2145 http://petersburg.forum.st/t803-erwin#2130
PisanieRe: Kunstkamera   Sob 26 Sie 2017, 22:18
Dobrze wiesz, że polityka to nie jest temat dla kobiet. Nie powinny się tym zajmować, dlatego też rzadko pozwalasz sobie na podobne debaty z płcią piękną. O niej rozmawiasz ze swoim ojcem, któremu śmiało wygłaszasz swoje zdanie – niekiedy kontrowersyjne, choć konserwatywne. Starszyzna w końcu nigdy nie słynęła z nowoczesnych, liberalnych poglądów. Jedynym wyjątkiem jest Varvara – zawsze wysłuchujesz tego, co ma do powiedzenia, z przyjemnością z nią debatujesz, choć mniej zażarcie niż z Grigorym. Czasem nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wielki wpływ wywiera na ciebie twoja siostra. Masz do niej szacunek i zaufanie, w dodatku uważasz, że Varvara jest bardzo inteligentną personą, lecz pewnych rzeczy zwyczajnie nie przystoi robić. Kibicowałeś jej, gdy zdecydowała się zostać uzdrowicielem, wspierałeś ją w planach, choć łatwo nie było. Do polityki jednak bezpośrednio nie powinna się mieszać. To świat zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn, gdzie kobiety nie mają wstępu. Oprócz starej i pomarszczonej Ścibory, która już dawno powinna zrezygnować z bycia Nestorem Wrońskich. W końcu trzeba wiedzieć, kiedy należy zejść ze sceny i z godnością ustąpić młodym następcom. Nie dla wszystkich jednak jest to tak klarowne jak dla ciebie, a na to akurat nie masz wpływu.
- Ponoć jest spokrewniona z Lazarevami, ale wiesz, jaki mam stosunek do tego rodu. – Neutralność nie popłaca, przypłacili to wydaleniem ze Starszyzny. Nie można przez wieki udawać, że jest się bezstronnym, a tak było w ich przypadku. Zawsze należy opowiedzieć się po jednej ze stron. Nie da się trwać pomiędzy. – Wydaje mi się, Varvaro, że lepiej, by była to prosta dziewczyna niż kolejna skandalistka, dla której liczą się tylko ruble. Poza tym, już Konstanty swoją lekkomyślnością nadszarpnął reputację Wrońskich. I nie tylko. – A dynastie magiczne nie mogą sobie pozwolić na więcej skandali. Zbyt wiele ich było w ostatnich latach, by teraz, w tak gorącym i napiętym czasie, tracić na nie siły. – Na mój ślub się nie zapowiada, jednak zgadzam się z tobą absolutnie. – Nie chcesz rozmawiać na ten temat. Nie powinieneś denerwować Varvary, że to przecież nie ma sensu, byś brał ślub. Twoje ostatnie narzeczeństwo skończyło się niedawno, bo zaledwie niecały rok temu, ale to była twoja decyzja – świadoma i uargumentowana postępującą łamiją i atakiem, którego nikt się nie spodziewał. Chciałbyś jednak spłodzić syna-dziedzica, zostawić coś po sobie, gdy już cię tutaj zabraknie. – Po obcowaniu ze sztuką wypadałoby uraczyć swoje podniebienie czymś wykwintnym, więc… Masz może ochotę na kolację i lampkę czerwonego wina z młodszym braciszkiem? – zadajesz pytanie, uśmiechając się szczerze do swojej starszej siostry.


Ostatnio zmieniony przez Arseniy Kuragin dnia Sro 21 Mar 2018, 22:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

28 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka
http://petersburg.forum.st/t786-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t800-varvara-kuragina http://petersburg.forum.st/t799-varvara http://petersburg.forum.st/t2032-harlequin#11176
PisanieRe: Kunstkamera   Czw 31 Sie 2017, 22:00
Niedługo jedynymi osobami w muzeum mieli zostać pasjonaci w niewyprasowanych koszulach, którzy musieli zapłacić za swoje bilety na otwarcie wystawy. Najważniejsi goście pojawili się na niecały kwadrans; nie tylko dlatego, że są na tyle zadufani, by nie kryć, jak mało interesują ich rzeczy minione; tym bardziej gdy są to rzeczy nie na sprzedaż. Musieli też udowodnić, że mają na głowie ważniejsze sprawy niż sztuka. To przecież, podobnie jak moda i gospodarstwo domowe, domena kobiet – ładne obrazki, miękkie tkaniny, z gruntu bezużyteczne figurki. Wśród mecenasów Kunstkamery nie brakowało ignorantów wierzących, że rzeczywiście wystawia się tu sztuki piękne, a nie ślady przebiegu historii świata.
Przyzwyczajona do podobnej powierzchowności ludzi ważnych, Varvara starannie odmierzała czas do wyjścia, by także ulotnić się w odpowiednim momencie. Choć nikt nie podszedł do niej wymachując plakietką przedstawiciela „Avoski” nie mogła ryzykować, by później sfotografowano, czy choćby wspominano ją w otoczeniu mężczyzn w marynarkach z błyszczących poliestrów i kobiet w brzydkich zmechaconych garsonkach. To potwarz niemal równie mocno godząca w nią jak ustawienie Kuraginów przy rodach, które równo przed rokiem straciły przywilej należenia do Starszyzny. Choć ojciec nigdy nie chciał świadomie rozmawiać z nią o polityce, zwężenie kręgu znaczących dla losów Rosji dynastii uważała za wyśmienity pomysł, choć wiele z nich nie miało z Kuraginami dobrych stosunków.
- Nigdy nie mieli zbyt dobrej opinii, a teraz… szkoda gadać – podsumowała oszczędnie pochodzenie wybranki Wrońskiego. O ile kiedyś pokrewieństwo z jedyną neutralnie zorientowaną rodziną w gronie Starszyzny mogło przemawiać na korzyść Francuzki, teraz fakt ten czynił z niej jeszcze większe dziwactwo. Plotki zaś zajmowały jej czas, gdy miejsce, gdzie akurat przebywała nie oferowało wystarczającego zaangażowania jej szarych komórek. Nigdy jednak nie brnęła w gąszcz pogłosek dość daleko, by próbować rozwiązywać za bohaterów żenujących historyjek ich problemów, choć naturalnie mogłaby dostarczyć gotowy plan wybrnięcia z ambarasu dla każdego z nich. Gdyby przyjęła rolę rozjemcy cudzych sporów i adwokata cudzych spraw, śmiesznie łatwo byłoby przekonać wszystkich, że nie ma własnych problemów. O to chodziło – po to były te piękne suknie (za drogie, swoją drogą, jak na pochodzące od co dopiero wypromowanej projektantki), makijaże, artykuły i książki o historii i przyrodzie przeglądane przed wystawą. I niewygodne nowe szpilki.
Na dziesięciocentymetrowych obcasach trudno wymknąć się troskom, zwłaszcza, że ich główną (i chciałoby się rzec: jedyną) przyczynę Varvara najchętniej cały czas miałaby przy sobie.
Górna warga drgnęła jej ledwie zauważalnie i był to jedyny przejaw strachu i żalu, na jaki mogła sobie publicznie pozwolić. W myślach lubiła się porównywać do posągów, które pozostają niedoścignionymi wzorami urody, długowieczności i umiaru. Łatwiej by tak było – kiedyś po prostu znieruchomieć i tę niezmienność trzymać w sobie jak największy skarb. Nie dać się ponieść, gdy zmienią się okoliczności.
- Oczywiście, mój drogi. A ponieważ tak się cieszę, że przyszedłeś tu ze mną, tym razem możesz zdecydować, gdzie się wybierzemy. – Udając, że niefortunna wzmianka o ślubie Arseniya nie padła między nimi tego wieczoru, Varvara pożegnała się z dyrektorem muzeum antropologii i po tym, jak jej brat zrobił to samo, opuścili Kunstkamerę.

Arseniy i Varvara z tematu
Powrót do góry Go down
avatar

Czysta wódka ani honoru, ani munduru nie plami.

Odessa, Ukraina

28 lat

błękitna

neutralny

łowca Batalionu Specjalnego Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1954-echo-zakharenko http://petersburg.forum.st/t1956-zakharenko-e http://petersburg.forum.st/t1957-agathe http://petersburg.forum.st/t1958-tsipouro
PisanieRe: Kunstkamera   Nie 13 Sty 2019, 13:22

08.08.1999



Agathe nie miała względem Cyzi dobrych intencji. Gwoli ścisłości złych też nie miała, ale mimo wszystko ciężko uznać, żeby były one pozytywne. Ale skąd biedna Cyzia mogła wiedzieć, żeby takiej Agacie nie ufać, skoro już w pierwszej chwili zwróciła się do niej bezpośrednio zamiast do BG i w odpowiedzi dostała jeszcze całe przez wzgląd na przyjaźń.
Ciężko powiedzieć, żeby Agata była znudzona ostatnio w życiu, bo wrażenia spadały na nią nagle jak letni grad, pomimo, że jeszcze parę miesięcy temu zakładała, że im bliżej powrotu do domu tym szerzej ziewać zacznie, ale nie doceniła Petersburga.
To nie tak, że przeczytawszy list zaczęła rękami trzeć jak gargamel chytrze czekając tylko, aż jej jakiś dobry drop wpadnie za półdarmo w przystawce w przygodą. To nie tak, że działała na własną rękę, chociaż trochę tak, trochę nie, ale w głównej mierze potrzebowała dzisiaj Cyzi do działania i do dyskrecji. A raczej potrzebowała Cyzi magicznych zdolności działających. Bo swoją różdżkę nosiła przy sobie tylko w ramach konieczności identyfikacji, była jej teraz równie przydatna co pierwszy lepszy leżący na ziemi badyl. Zaopatrzona w swój ostatnio niezbędny ekwipunek czekała na Cyźkę w umówionym miejscu niby jak słup soli nieruchoma, przyklejona do muru jednej z kamienic, w rzeczywistości każdy z nerwów napięty miała jak dzikie zwierzę w chwili zagrożenia, po prawdzie trochę tak było, nie miała czasu ani możliwości wyprostować się po Jakucji kiedy wpadła w kolejne bagno. Tsisia napisała o tym, że wygląda, jakby wróciła bez widocznego szwanku, widoczny to w tym przypadku słowo klucz, bo spędzając bezsenne noce nad umywalką Agape na zmianę zaciskała dłonie na kurkach kranu i rozprostowywała palce, zanurzając je w zimnej wodzie, po chwili twarz zanurzając, sprawdzając, kiedy ją ten chłod orzeźwi, czy temperatura do płuc dojdzie, czy przestanie jej po tym powieka drgać. Czuła, że zaczyna się do własnego skraju zbliżać, ale nie mogła sobie pozwolić na żadne załamania. Odpalała papierosa, łapała się za blaszkę zawieszoną przy szyi i jak mantrę powtarzała szeptem jej treść, dopóki się nie uspokoiła.
Zakharenko Echo 1971
Batalion Specjalny BG FR
87/1996

Nie inaczej teraz, stojąc na ulicy, wyrzuciła w końcu papierosa, zgniatając go czubkiem ciężkiego buta i puściła nieśmiertelnik gdy tylko zobaczyła zbliżającą się postać Cyzi. Kiwnęła jej na przywitanie, taka nagle w słowach oszczędna.
- Idziemy. - Od strony archiwum, gdzie niczego nieświadoma Alla pewnie póki co wykonuje swoją pracę zgodnie z zakresem obowiązków.


Ostatnio zmieniony przez Agathe Zakharenko dnia Wto 15 Sty 2019, 18:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Kunstkamera   Nie 13 Sty 2019, 23:37
Wbrew wszystkiemu Tsisia Janashvili nie była naiwna, owszem piętnaście czy po prawdzie jeszcze dekadę temu była bardzo, ale wyrosła, co nie zmienia faktu, że zwykle starała się widzieć w innych dobre intencje. Jednak nie rzucała się na główkę do bagienka innych i nie zamierzała dawać się wykorzystywać. Agape potrafiła nacisnąć odpowiedni klawisz, choć raczej nie przez wzgląd na przyjaźń rzekomą, po prostu Cyźka nie była skomplikowana. Wystarczy dodać jej straszliwe, kompulsywne pragnienie zostania dobrą magomedyczką i lęk przed tym, że wszystko spieprzy, że dyrektor ma ją na cenzurowanym, co w dużym stopniu było zaczątkiem jej paranoi. W końcu, gdy ochłonęła - list wysyłała dość szybko, początek już od dwóch dni leżał zanotowany, wystarczyło dopisać w czym rzecz, a odpowiedź Echo ją tylko rozgrzała. Zimny ogień paniki zdążył się wygasić jeszcze w czwartkowy wieczór. Jasne, można byłoby na podstawie listu tworzyć całkiem sensacyjne scenariusze, pewnie musiałby złożyć wyjaśnienia, ale szkoda jej czasu. Od momentu ugryzienia te myśli wracały systematycznie, nie będzie mogła zostawać w jednym miejscu zbyt długo, w końcu ludzie dostrzegą wzór jej zniknięć i pełni, a przede wszystkim Tsisia mogła się pilnować, ograniczać, kontrolować, nosić amulet, pić lukrecję i macierzankę oraz wywar tojadowy, być napięta, unikać srebra, ale ona musiała być czujna cały czas, a wilk potrzebował tylko jednej szansy, jednej jej porażki, a ją interesowała tylko skuteczność sto na sto. Prawdopodobieństwo twierdzi, że tak to się nie da. Agathe trafiłaś w dziesiątkę.
Szkoda jej czasu, trzeba działać, więc zgadza się na spotkanie, na zarys planu, właściwie przyjmuje do wiadomości.
Zanim jeszcze podejdzie do Agatki chwilę przygląda się jej, przy ludzkich zmysłach widziałaby tylko zarys, ale ona dostrzega więcej podobne napięcie, które jej samej towarzyszy na co dzień. Cyzia wie, co ona nie chce wypuścić, ale co tamta chce zostawić w sobie lub nie wpuścić do środka jest tajemnicą. To nie jej rzecz. Zapach mógłby jej powiedzieć więcej, co jest dalej niezręczne dla Tsisi, bo czuła się jak wścibska podglądaczka, Welesie wystarczy jej tego poznawania spraw, które pozostają osobiste, póki ktoś się nimi nie postanowi się podzielić. Na razie jednak była przed nowiem, więc jest spokojniej.
Tsisia podchodzi, jak gdyby nic, kiwa głową, na zewnątrz jest spokojna, przywołała swój profesjonalny wyraz twarzy, który miał budzić zaufanie.
- Jak w pierwszej klasie.
W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym pierwszym październik był ciepły, prawie jak ten sierpień, i pierwszoroczni byli zabrani na wycieczkę do muzeum w ramach botaniki i alchemii. Miłe wspomnienie, przez które Cyzia w trakcie studiów często bywała w Kunstkamerze. Teraz zwykła uwaga, nie podejrzewa, że Agape dzieliła z nią to wspomnienie w ten sam sposób.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Kunstkamera   Sro 16 Sty 2019, 18:59
Alla i Misha mieli szansę na zdobycie bezcennej mumii żar-ptaka. Tikhon najwyraźniej czymś śmiertelnie obraził wszystkich bogów, skoro wiadomość o tym, że na wyciągnięcie ręki ma taki skarb, trafiła w ręce prawej obywatelki magicznego świata, która właściwie zgodnie z prawem poinformowała przedstawiciela Białej Gwardii o planowanej kradzieży.
A wy, dziewczyny, zastanawiałyście się, jaką szansą obdarowała was Dola? I czy to przypadkiem nie jakaś wymyślna kara? Zwłaszcza, że wyglądało na to, że ostatnimi czasy cały świat – ten fizyczny i metafizyczny – stanął na głowie. Czy któraś z was pomyślała o tym, co zrobicie, kiedy już uda wam się stanąć oko w oko z Allą i Mishą? Jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście, wciąż macie trochę czasu, przede wszystkim jednak musicie rozważyć, którędy zamierzacie wejść. Bo, cóż, Agathe, gdyby nie twój nowy problem, z którym wciąż starasz się oswoić, mogłybyście teleportować się do wnętrza budynku i problem zostałby rozwiązany. Zamiast tego pozostają wam dwa wyjścia – czy może raczej: wejścia. Główne, które chcąc nie chcąc znajduje się najbardziej na widoku, ale zaraz za nim, jeśli dobrze pamiętacie szkolne wycieczki, mieści się budka dozorcy, w której przebywać może jedynie jeden człowiek. I boczne – awaryjne, dla personelu, transportowe. Jak zwał, tak zwał, to najmniej istotne. Najmniej też o nim wiecie, poza tym, że znajduje się z prawej strony budynku, bliżej tylnej ściany i z zewnątrz chronione jest (tak jak główne) przez dwie kamery umieszczone nad metalowymi, solidnie wyglądającymi drzwiami. Jeśli dobrze pamiętasz studenckie, rozszerzone zwiedzanie Kunstkamery, Tsisiu, zapewne nie umknął ci wówczas fakt, że to boczne wyjście znajduje się bliżej schodów prowadzących do labiryntu magazynów i archiwów ciągnących się pod muzeum.
Zaryzykujecie zakradanie się do środka i sprawdzenie, co czeka was za metalowymi drzwiami, czy uznacie, że trochę prawdy chyba musi kryć się w powiedzeniu, że najciemniej jest po latarnią, i będziecie chciały dostać się do muzeum głównym wejściem?
Powrót do góry Go down
avatar


Tibilisi, Gruzja

28 lat

wilkołak

błękitna

neutralny

magomedyk
http://petersburg.forum.st/t2054-tsisia-janashvili#11648 http://petersburg.forum.st/t2058-tsisia-janashvili#11689 http://petersburg.forum.st/t2059-tsisia#11690 http://petersburg.forum.st/t2060-szalwia#11693
PisanieRe: Kunstkamera   Sro 16 Sty 2019, 22:55
Obie ruszyły w stronę głównego wejścia, jak to ustaliły wczoraj, gdy pochylone nad listem analizowały raz jeszcze jego treść. Agathe uznała, że najlepiej będzie, gdy jak najdłużej uda im się utrzymać swoją obecność w tajemnicy czy radziej za kamuflażem przypadkowych zwiedzających. Tsisia polegała tutaj prawie całkowicie na Echo, ta w końcu była specjalistką. Zastanawiała się czy Alla i Misha byli złodziejami z przypadku, w takich okolicznościach nie zdziwiłaby się. A może to dłużej zaplanowana akcja, choć Cyzia nigdzie nie natknęła się na najmniejszą choćby wzmiankę o szczątkach żar-ptaka. Nie miała czasu i głowy, żeby zbyt intensywnie przeszukiwać archiwa gazet, ale wydało się to też dziwne, bo gdyby taka informacja wyciekła, to nawet Avoska by się rozpisywała w co bardziej fantastycznych podaniach o legendarnym ptaku. Prawdopodobne wydawało jej się, że to było zwyczajnie utrzymywane  w tajemnicy, ale czy dla dobra badań czy stała za tym Starszyzna?
Dochodząc do gmachu muzeum wyciągnęła różdżkę, ale jeszcze poza zasięgiem kamer, które wydawało jej się, że pojawiły się po kwietniowym wybuchu, a może właśnie przez zamach w Muzeum Sztuki Magicznej zaczęła zwracać uwagę na szczegóły, które miały zapewniać bezpieczeństwo.
Starała się zachowywać naturalnie, lekko machnęła ręką wykonując w powietrzu skomplikowany wzór.
- Gostamegla - cicho wypowiedziała inkantację. Opar zaczął się zbierać przy wejściu do Kunstkamery. Pojedyncze mleczne wstęgi formowały się w oczach, łączyły się razem, aż mgła zgęstniała i rozrosła się pochłaniając część fasady budynku.
Cyzi pozostało schować różdżkę do bocznej kieszeni spodni, teraz w kamerach co najwyżej będą niewyraźnymi sylwetkami.
- Może Gwardia też powinna przemyśleć inwestycję w monitoring uliczny. - Czarne Słońce chyba nie posiłkowało się magicznym maskowaniem, do obsługi i obserwacji można było zaciągnąć bożątka i znudzone chochliki oraz jeszcze bardziej bezrobotne babcie. Już żadne stosy ciałopalne nie umknęłyby ich uwadze.


Ostatnio zmieniony przez Tsisia Janashvili dnia Czw 17 Sty 2019, 20:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Kunstkamera   Sro 16 Sty 2019, 22:55
The member 'Tsisia Janashvili' has done the following action : Kostki


'k6' : 6
Powrót do góry Go down
avatar

Czysta wódka ani honoru, ani munduru nie plami.

Odessa, Ukraina

28 lat

błękitna

neutralny

łowca Batalionu Specjalnego Białej Gwardii
http://petersburg.forum.st/t1954-echo-zakharenko http://petersburg.forum.st/t1956-zakharenko-e http://petersburg.forum.st/t1957-agathe http://petersburg.forum.st/t1958-tsipouro
PisanieRe: Kunstkamera   Sob 19 Sty 2019, 00:24
Potwierdzone info, tak zostało ustalone w ogromnym skupieniu, co się bardziej opłaca, a co nie, kilka scenariuszy przerobionych chociaż wiadomo, że życie weryfikuje. Ale takie z tych zawodniczek elastyczne misie, że się nie ma co martwić, prawda? A przynajmniej nie na zapas, bo jak już w przeszłości to było pokazany, bardzo z Cyzi i Agatki jest dream team, dream znaczy się w ich mniemaniu, bo dla innych to bad dream team.
Powstrzymuje się wyższy koszmarek, żeby na tę uwagę Cyzi nie wywrócić oczami, bo porównywanie obserwacji nieba nocą w pierwszej klasie do obecnie próby zaniechania kradzieży unikatowej mumii to się ma nijak, ale czemu się Agata dziwiła to nie wiadomo, ludzie się aż tak nie zmieniają, powinna to wiedzieć po sobie samej.
Agape trochę bardziej w temacie teoretycznie siedziała jeszcze dwa lata temu i podobnie jak Cyzia nie natknęła się nigdzie na żar-ptaka, a powinna niby niby mieć ku temu większe możliwości, bo tato tak wysoko, bo rodzina tak wysoko, ale nikt jej nigdy w nic nie wtajemniczał, bo najlepiej chyba się sprawdzała jako pionek i to ten na szachownicy w pierwszej linii, to chyba takie jej przekleństwo, że bliscy zawsze coś przed nią zatajali. Bliscy, bo nie rodzina tylko, ale ci, jak Arseniy, którzy się rodziną mieli stać również.
Poczekała chwilę jak bohater przyboczny, aż Cyzia tę swoją gostamegle wyświruje w bok spoglądając, jeden drugi, trochę przezornie, trochę dlatego, że ją zazdrość złapała i zęby musiała zacisnąć, jakby nie dość już po nocach sobie szkliwo niszczyła.
Powstrzymała się od komentarza, że gwardia to by wiele mogła, ale to byłoby, zwłaszcza względem ojca nielojalne gdyby krytykowała jego metody działania, chociaż nie mogła przed samą sobą przyznać, żeby się zgadzała z tym wszystkim... niczym. Z tym niczym, tak. Wstyd jej było kiedy zerkała w statystyki ofiar i rozważała nawet zaadoptowanie takiego chochliczka, ale wtedy pozostałaby już biedna jak mysz kościelna, bo swoje punkty fabularne wydała na rzeczy praktyczne. Powoli do przodu.
Tak jak teraz przez to wejście, pytanie, czy cieć spał czy nie w tej swojej miniaturowej budce, czy siedział tam w ogóle i oglądał w małym telewizorku powtórki hokejowe? Były o tyle w tej komfortowej sytuacji, że Agape to mogła blachą machnąć, dzień dobry gwardia.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Kunstkamera   Yesterday at 22:43
- Co, do diabła…?
Drzwi wejściowe otworzyły się szeroko i z muzeum wprost w wyczarowaną mgłę wypłynęła niewielka grupka zwiedzających, na dłuższą chwilę blokując przejście. Opar otaczający przednią ścianę budynku był na tyle gęsty, że właściwie uniemożliwiał bezpieczne poruszanie się. Widoczność ograniczona do jednego metra dla was była zbawienna, bo zapewniała wam niepostrzeżone dostanie się do Kunstkamery i pełną anonimowość na nagraniach z monitoringu, ale dla całej reszty oznaczała, że w każdej chwili mogli połamać sobie nogi i poważnie się potłuc, jeśli źle zapamiętali odległość dzielącą ich od schodków.
Niestety, wyczarowana mgła i zamieszanie przy wejściu były na tyle niecodziennym zjawiskiem, że zwróciły uwagę strażnika, który ruszył się z dyżurki wcześniej niż zamierzał. Do zamknięcia muzeum pozostawała jeszcze godzina i zazwyczaj dopiero na trzydzieści minut przed osiemnastą zwracał wchodzącym zwiedzającym uwagę, że mają niewiele czasu na zapoznanie się z wystawami, teraz jednak ze srogim wyrazem twarzy zamierzał przyglądać się każdemu, kto wchodził do holu.
- Co tam się dzieje? Wszystko w porządku? Widziały coś panie? – zwrócił się do was obydwu, chociaż wzrok utkwiony miał wyłącznie w tobie, Tsisiu. Nie można było zaprzeczyć, że z waszej dwójki, wyglądałaś na przyjemniejszą w obyciu, mężczyzna wychodził jednak z założenia, że cicha woda brzegi rwie i jeśli miałby wybierać między wami, to ciebie uznałby za niebezpieczniejszą. Nieznoszącym sprzeciwu gestem poprosił was na bok – poniekąd, by nie tarasować przejścia, poniekąd, by mieć lepszy widok na cały obiekt – i zakładając ręce na biodrach, oczekiwał pełnej relacji z tego, co mu umknęło, a czego potencjalni gapie mogli być świadkami.
Przy sklepiku z pamiątkami jakiś mężczyzna wychylił głowę znad przeglądanego akurat albumu, wyraźnie chcąc przysłuchać się waszej rozmowie. Zamierzacie grać na zwłokę, wciskając mu jakąś bajeczkę, udacie, że o niczym nie macie pojęcia czy może któryś ze scenariuszy, jakie przerabiałyście przed przybyciem tutaj, obejmował inne rozwiązanie tego problemu?
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Kunstkamera   
Powrót do góry Go down
 
Kunstkamera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1


Skocz do: