Навигация

Błonia
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  




 

 Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
avatar

PisanieBłonia   Sob 04 Lut 2017, 18:38
Błonia

Błonia to stosunkowo nieduży i pagórzasty teren tuż obok parku angielskiego, na którym znajdzie się miejsce dla każdego. Kilkadziesiąt lat temu niewielka część pobliskiego lasu została specjalnie wykarczowana, by szlachcice – oprócz Ogrodu Głównego – mogli także tutaj urządzać swoje najrozmaitsze wydarzenia. Brak kamieni i wystających gałęzi sprawia, że czarodzieje często wybierają błonia na spacer, do czego zachęcają schludnie wytyczone alejki.

Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Nie 07 Sty 2018, 23:05

20.05.1999


Koło Lela i Polela

Charytatywna loteria to nie lada gratka dla wszystkich tych, którzy chcieliby dołożyć się do zbiórki pieniędzy na rzecz ofiar i odbudowy Muzeum Sztuki Magicznej, lecz nie mają wystarczających funduszy, by wziąć udział w licytacji czarodziejskich artefaktów. Wystarczy jednak za 500 rubli (40 punktów fabularnych, które należy odjąć w aktualizacji danych postaci) wykupić los upoważniający do zakręcenia Kołem Lela i Popela, by wygrać jedną z gwarantowanych nagród. Ponieważ jednak nie pod wszystkimi numerami loterii skrywają się fanty, losujący ma możliwość los wykupić trzy razy.  Aby wziąć udział w tej loterii, należy wcześniej napisać posta – puste wiadomości, bez jakiejkolwiek treści po 24h, od razu będą kasowane. Należy przy tym pamiętać, że każdy jeden los (rzut kością k20) to 40 punktów fabularnych. W przypadku gdy numerek się powtarza, można rzucić jeszcze raz.

1. Pasek ze skóry króla wężów – przedmiot unikatowy, gdyż króle wężów znajdują się od zeszłego roku pod ścisłą ochroną. Każdy z tych sprzedawanych podczas kwesty ma certyfikat legalizacyjny cechu rzemieślniczego. Magiczny artefakt wspomagający rzucanie różnych zaklęć (+2pkt do zaklęć i uroków, jeśli postać nosi go cały czas na sobie).  

2. Pusty los.

3. Amulet z łuską rybiego króla – rybi król jest stworzeniem o wspaniałych zdolnościach magicznych, łuski pozyskane z jego ogona i płetw są cennym składnikiem wielu wywarów leczniczych. Medalion ten chroni noszącego, mogąc złagodzić działania nawet najgorszych trucizn.

4. Bezdenna torebka – bez wątpienia obowiązkowy gadżet każdej obrotnej, młodej czarownicy końca XX wieku. To elegancka, skórzana torebka, która obłożona jest wewnątrz zaklęciem powiększenia, dlatego może pomieścić niezliczoną ilość drobiazgów, nie nabierając przy tym na wadze, ni nie tracąc szykownej, podręcznej formy.

5. Pusty los (fasolki wszystkich smaków jako nagroda pocieszenia).

6. Bransoletka ze skóry brzegini (2szt.) – to jeden z niewielu takich przedmiotów, który chroni przed urokiem i siłą perswazji rusałek i przyłożników. Znajdował się w posiadaniu Kuraginów, lecz został podarowany na loterię. Szczęśliwcowi niestraszne będą ich nieczyste zagrywki!

7. Eliksir Mumijo – to eliksir uzdrawiający, zdejmuje uczucie zmęczenia i wpływa kojąco na użytkownika, może być stosowany w małych ilościach jako krem do masażu lub doraźnie jako preparat leczący choroby. Zbyt częste stosowanie przynosi za to odwrotne skutki.

8. Pusty los.

9. Inkan – wykonywana indywidualnie, na zamówienie, drewniana bądź kościana pieczęć z podpisem, która sprawia, że listy może otworzyć tylko adresat. Niegdyś przedmiot należący tylko do japońskiej arystokracji, dziś z okazji kwesty charytatywnej oferowana przez dynastię Vankeevów jako dobry gest i wkład w to ważne wydarzenie.

10. Kielich ze smoczego rogu – podarowane organizatorom kwesty przez ród Drăculescu. Magiczne naczynia wykonane są z rogów smoków zamieszkujących rumuńskie rezerwaty. Tylko właściciel może z niego pić, inne osoby upijają się nawet po zaledwie kilku małych łykach.

11.
Pusty los (tęczowa wata cukrowa jako nagroda pocieszenia).

12. Latające sanie – wykonane z magicznej leszczyny, drzewa chroniącego przed kaprysami pogody, są niezwykłym środkiem transportu dla lubiących ekstrawagancję czarodziejów. Bardzo wytrzymałe i solidnie wykonane, bez wątpienia będą idealne dla podróżników.

13. Pusty los.

14. Ametystowe spinki do mankietów – jeśli masz dosyć wolnej miłości, bezmyślnych żądzy, nadmiaru wina i zabawy, to z pewnością przydadzą ci się ametystowe spinki do mankietów. Kamień ten, nazywany kryształem wstrzemięźliwości, uspokaja nerwy i łagodzi żądze.

15. Pusty los.

16. Sztylet z kości matohy (3szt.) – unikatowy przedmiot, na całym świecie istnieje jedynie dwanaście takich egzemplarzy z czego kilka z nich można wylosować na loterii. Sztylet posiada niezwykłe właściwości, bowiem wystarczy zadrasnąć nim inne stworzenie magiczne lub czarodzieja, by na pół godziny stracił magiczne zdolności.

17. Pusty los (kadzidełko zapachowe jako nagroda pocieszenia).

18. Pusty los.

19. Słowik z kamienia księżycowego – gratka dla każdej romantycznej duszy. Zdawać by się mogło, że to zwykła kamienna figurka, stojąc jednak w świetle księżyca śpiewa kołysanki zarówno dla dzieci, jak i na pokrzepienie samotnych serc, które powodują długotrwały sen.

20. Zaklęte wieczne pióro – luksusowe pióro magiczne, które jest podobno wieczne. Mówią, że nigdy się nie wypisuje i nie można go zepsuć w żaden sposób, ale czy to na pewno prawda? Wykonane z najdroższych materiałów, inkrustowane złotem, z kamieniem szlachetnym wprawionym w skuwkę, jest idealne dla każdego czarodzieja.

Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

21 lat

rusałka

błękitna

neutralny

studentka instrumentalistyki, wschodząca gwiazda na operowej scenie, kompozytorka do szuflady, córka nestora (pełen etat)
http://petersburg.forum.st/t862-iskra-karamazova http://petersburg.forum.st/t870-iskra-karamazova#2514 http://petersburg.forum.st/t867-krolewna-sniegu http://petersburg.forum.st/t871-dargomyzski
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 14:23
z westybulu

Iskra miała wiele bardzo złudnych i bardzo głupich nadziei.
Pierwsza: że w tym tłumie wypatrzy Krzesimira (bo to przecież przy jego boku chciałaby dzisiaj stać; nie - prezentować się, po prostu stać, może nawet nie tutaj, ale w ładnym jakiś otoczeniu, gdzie ludzi nie ma tak wiele i można odległością ramienia od ramienia przejmować się mniej).
Druga: że Fyodor zaraz, jej książę na białym koniu (w tej kwestii nic nie zmieniło się od pierwszej ich zabawy w ratowanie księżniczki z wieży), przybędzie z niesfornym uśmiechem, rozpiętym pierwszym guzikiem koszuli od Dumy i żartem, którym przegoniłby wszystkie chmury.
Trzecia: że spotkanie z Filipą nie będzie jak zawsze.
Jak zawsze smakowało porażką, której nie ponosiła, a którą jawiła się przy Niesamowicie Pięknej, Bosko Inteligentnej i Wiecznie Rozczarowanej Filipie; jak zawsze rodziło uczucie bolesnego - nie miała zamiaru oszukiwać, że nie wywierało na niej wrażenia - odrzucenia, gdy wszystkie ostre spojrzenia, kąśliwe uwagi i sarkastyczne uśmiechy krzyczały, że jej siostra wolałaby teraz kogoś innego obok; jak zawsze sprawiało, że miała ochotę uciec gdzieś daleko i rozpłakać się z frustracji, że mimo wszystkich swoich wysiłków nigdy nie zasłużyła na aprobatę królowej.
Zawsze tak bardzo starała się ją dogonić. Iskry nie zadowalała rola tej słabszej - dlatego wszystkie nauki pobierała z usilną starannością, która po jakimś czasie stała się jej znakiem rozpoznawczym. Nigdy nie robiła niczego na pół gwizdka: zawsze pierwsza ze śpiewaczek umiała całą operę na pamięć, zawsze sumiennie przygotowywała się do występów skrzypcowych i fortepianowych, zawsze była tak gotowa, jak tylko mogła.
Ale dla Filipy – już się napatrzyła na swoje odbicie w lustrze czy jeszcze będą tak tutaj stać? – to było za m a ł o. Bo Iskra nie była lekarzem, prawnikiem, gwardzistką czy kimkolwiek, kto byłby w mniemaniu samozwańczej władczyni działki w Petersburgu godny jej cennego szacunku.
Artystka przecież zasługiwała tylko na splunięcie. A Iskra nadawała się jedynie do małżeństwa: głupia, mała Iskierka, w głowie pstro, gęś stworzona do rodzenia dzieci. W przeciwieństwie, oczywiście, do powołanej w wyższym celu siostry.
Karamazova słyszała to już. Przez jakieś dwadzieścia jeden lat. Słyszała – i czuła, że wielkimi krokami zbliża się moment, w którym wreszcie będzie miała odwagę powiedzieć, że nie zamierza znosić tego zachowania dłużej.
To wciąż jednak nie było dziś, a Pippa nie powiedziała niczego, co mogłoby obudzić w Iskierce siłę do sprzeciwu. Tylko to jej spojrzenie wbijało się między żebra, ale to przecież nic nie szkodzi. To jeszcze nic nie szkodzi.
Ten chłopiec?
Iskra, idąc szybkim krokiem za Filipą, z niepokojem wspominała pytanie. Niezbyt wygodne. Miała nadzieję, że już nie powróci – nie chciała się zwierzać. Na pewno nie Karamazovej i na pewno nie z tego, wątpiąc, że siostra nie wyśmieje jej niewinnej, dopiero kształtującej się przyjaźni z Krzesimirem, za którym wciąż się oglądała, ale już dyskretniej. Uparcie wyrzekała się o nim myśli. To była jej głowa: Pippa nie miała prawa w niej grzebać, ale nie raz już wykazała się brakiem poszanowania dla prywatności.
Welin naprawdę zainteresował Iskierkę, chociaż nikt z rodziny mógłby jej o to nie podejrzewać. Liczyła w duchu, że uda jej się położyć na pergaminie dłonie z drżeniem ekscytacji – taka wyjątkowa wiedza – nawet jeżeli miałoby to oznaczać, że zrobi to pod nosem ojca, bez pozwolenia. Może dopiero się uczyła, ale, jak każdy chyba Karamazov w jej wieku, magią zakazaną fascynowała się niekłamanie i żywo.
Najpierw jednak loteria. Pan ojciec na pewno zadba o to, by w rodowej bibliotece znalazło się coś tak cennego, a Iskierka… cóż, jej i tak najprawdopodobniej nie pozwolono by na licytację.
Nowość.
Zakręciła kołem, które zatrzymało się cicho na siedemnastce. Przyjrzała się liczbie krytycznie, nie czując żalu.
Nie była przecież wygraną przy Pippie.


Ostatnio zmieniony przez Iskra Karamazova dnia Pon 08 Sty 2018, 15:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 14:23
The member 'Iskra Karamazova' has done the following action : Kostki


'k20' : 17
Powrót do góry Go down
avatar

Do you dream of murder?

Samara, Rosja

27 lat

rusałka

błękitna

za Starszyzną

uzdrowicielka w Hotynce
http://petersburg.forum.st/t1103-filipa-karamazova-budowa#4103 http://petersburg.forum.st/t1219-filipa-karamazova http://petersburg.forum.st/t1218-karamazova#4879 http://petersburg.forum.st/t1255-yewa#5007
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 15:34
Czy gdyby była mniej zaaferowana wystawianym na aukcji welinem, zwróciłaby większą uwagę na to, co dzieje się z Iskrą? Być może.
Nie wycofałaby się do wnętrza swojej głowy, żeby niepotrzebnie się nie dekoncentrować. Przewertowałaby uczucia młodszej siostry z większą dokładnością, odkrywając przy tym, że to co jej samej zawsze wydawało się ledwie błahostką, rozrosło się do rozmiarów, których nigdy nie powinno osiągnąć, przygniatając swoim ciężarem Iskrę.
Latami Filipa wtłaczała w siostrzane żyły truciznę lekceważenia przypominającą wszędobylskie kulki rtęci. Toczyły się, dzieliły i znowu łączyły, mnożąc się na jeszcze mniejsze cząstki, wślizgujące się w szpary ciała i myśli, gdzie mieszały się i spływały gęstymi kroplami, dusząc. Robiła to bezwiednie, nie zastanawiając się nad swoim zachowaniem, nie widząc w nim przecież niczego niewłaściwego. Zachowywała się normalnie. Zapominała, że Iskra stworzona była z delikatniejszego, niezahartowanego jeszcze materiału, przez co każde spotkanie ze starszą siostrą zostawiało na niej nową rysę, której Filipa nie widziała. Żeby zdać sobie z tego sprawę, musiałaby przecież baczniej przyjrzeć się najmłodszej córce Mefodiy'ego, zamiast jak to miała w zwyczaju spoglądać przez nią.
Nawet teraz właśnie to robiła; chwilowe zainteresowanie okazane jeszcze w westybule rozmyło się, gdy tylko w zasięgu spojrzenia pojawiło się coś ciekawszego, spychając zadane pytanie w niebyt, z którego – ku uldze Iskry! – prawdopodobnie nie było powrotu. Temat welinu napotkał ścianę milczenia, a Filipa nie miała większej ochoty burzyć jej, zmuszając Iskrę do okazania zainteresowania czemuś, co ewidentnie go nie wzbudzało. Przez myśl jej nawet nie przeszło, że może się mylić... Znowu.
Mając w pamięci poprzednią loterię, w której brała udział, chciała wyminąć zbiegowisko, ale i tym razem ciekawość zwyciężyła. Za pięćset rubli może uda się trafić na coś ciekawszego od figurek magicznych stworzeń i paczki zapałek?
Mogły pozwolić sobie na krótki, uszczuplający zawartość portfela Filipy przystanek.
To prawdopodobnie najdroższe kadzidło jakie kupiłam – skwitowała lapidarnie losowanie siostry, zaraz samej biorąc w nim udział. Upewniając się w przekonaniu, że miała rację mówiąc Alekseiowi, że loterie nie są ich najmocniejszą stroną...
Czy dlatego zakręciła kołem jeszcze jeden raz?
Tym razem jednak wygrywając coś.
Coś, co nawet minimalnie niezainteresowało jej tak, jak inna pozycja na liście możliwych do zdobycia nagród.
Bransoletka ze skóry brzegini.
Prawdziwej?


Ostatnio zmieniony przez Filipa Karamazova dnia Pią 09 Lut 2018, 13:06, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 15:34
The member 'Filipa Karamazova' has done the following action : Kostki


#1 'k20' : 13

--------------------------------

#2 'k20' : 1
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

27 lat

błękitna

za Starszyzną

właściciel Masquerade, aspirujący twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t1022-aleksei-karamazov http://petersburg.forum.st/t1023-aleksei-karamazov#3608 http://petersburg.forum.st/t1024-do-you-dare http://petersburg.forum.st/t1025-hygin#3611
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 16:09
Zmierzam wraz z ojcem i jego uroczą towarzyszką w stronę głównej atrakcji wydarzenia - jaką niewątpliwe była licytacja unikatowych i diabelnie drogich przedmiotów, których to na rzecz całego przedsięwzięcia zrzekli się czarodzieje przeróżnej maści - kiedy to mój wzrok, zupełnie przypadkiem pada na dwie złote głowy, zbyt dobrze mi znane, bym mógł przeoczyć je wśród tłumu zebranych dziś gości. Przepraszam więc swych obecnych towarzyszy, zapewniając że wrócę jak tylko załatwię niezwykle pilną sprawę. Wzrok Mefodiyego mówił aż zbyt wiele, jednak krótkie kiwnięcie głową, jakie stanowiło przyzwolenie na opuszczenie jego boku, zamyka całą sprawę.
Ruszam więc przed siebie lekko przyśpieszonym krokiem, z tyłu głowy mając dużo większą loterię niż tą, w której udział brały moje młodsze (o kilka minut ale jednak Filipo!) siostry.
- Cóż to za ponura mina, Iskierko? - pytam najmłodszej prawowitych z latorośli Mafodiyego, by zaraz potem złożyć na czubku jej jasnej głowy krótki pocałunek. Filipę raczę jedynie nieco szerszym uśmiechem - za podobny gest do tego wykonanego w stronę Iskry, prawdopodobnie zmieniłaby o kilka tonów wzwyż barwę mojego głosu. - Czyżbyście moje drogie panie nie miały szczęścia? - pytam, próbując dociec przyczyny posępnych min swoich sióstr - choć jeśli by mnie pytać o zdanie, Pippa raczej wyglądała... normalnie. Właściwie, gdyby stała tu i szczerzyła się od ucha do ucha, tak, właśnie wtedy pomyślałbym, że coś jej dolega. Głównie więc moje zaniepokojenie skupiało się wokół Iskry, jednak postanowiłem nie drążyć tematu i korzystając z okazji, puścić uprzednio zakupione losy - jak się po chwili okazuje, wszystkie wygrane.
Bezdenna torebka, Inkan i Ametystowe spinki do mankietów.
Łobuzerski uśmiech ponownie wślizguje się na moje usta.
- Widzicie moje drogie, kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma szczęście w hazardzie - podsumowuję całe zajście, przeinaczając stare przysłowie pod siebie. - Przyjdźcie później do Ogrodu Głównego! Lada moment zacznie się licytacja a chyba nie sądzicie, że pan ojciec przepuści okazję wydanie sporej sumy pieniędzy! - rzucam jeszcze przez ramię, nim oddalę się na odległość zbyt dużą, by wykrzykiwać podobne zdania. Nim jednak udam się do wcześniej wspomnianego ogrodu, udaję się po odbiór wylosowanych fantów.

Aleksei zt do Ogrodu Głównego


Ostatnio zmieniony przez Aleksei Karamazov dnia Sro 10 Sty 2018, 14:18, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 16:09
The member 'Aleksei Karamazov' has done the following action : Kostki


'k20' : 4, 14, 9
Powrót do góry Go down
avatar

bitch, better have my money

Petersburg, Rosja

26 lat

poświst

błękitna

za Starszyzną

dystrybuuję rodzinny alkohol, ściągam długi, udzielam pożyczek i kupuję wasze dusze
http://petersburg.forum.st/t1146-igor-aristov http://petersburg.forum.st/t1185-igor-aristov#4660 http://petersburg.forum.st/t1186-zadza-pieniadza#4676 http://petersburg.forum.st/t1192-zakia#4701
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 16:51
Przed licytacją

Mistyka liczb zawsze budziła należytą fascynację: pierwsze i złożone, automorficzne, kwadratowe, pitagorejskie, idealne, gładkie i doskonałe (nie, to nie wyuzdany komplement wymierzony w kompozycje cyfr, ale faktyczna nomenklatura). Wyścig zer. Konstelacje i kabały cyfr grają przeciw sobie o reputację.
Czwórka, piątka, szóstka.
Niekoniecznie w tej kolejności, ale wynik loterii pozostawał nieubłagany: czwórka, piątka, szóstka. Im więcej razy powtarzał to w myślach, tym gorzej to brzmiało. Ludzie często zapominają, że każdy wynik jest równie prawdopodobny, nawet tak wyrównany jak ten. Na cztery uniósł nieznacznie kącik ust, przyznając, że wylosowana torebka – pomimo niewątpliwej urokliwości – nieszczególnie pasuje mu do butów. Na pięć delikatny grymas uśmiechu zniknął równie prędko, jak się pojawił – piątki nie sposób podzielić przez żadną inną liczbę, poza liczbą jeden i samą siebie. Może dlatego na kole fortuny była pechowa? Nawet nagroda pocieszenia nie niwelowała gorzkiego, piołunowatego posmaku porażki – stanowiła za to subtelną sugestię, by oszczędzić pięćset rubli i zainwestować je w coś, co zwróci się z nawiązką, bo właśnie tak robią ludzie biznesu.
Uprawiają bezpieczny hazard, nie ten przypadkowy, uzależniony od dwudziestu wpisanych w koło liczb.
Trzecie zakręcenie kołem odbyło się bez udziału jego woli; mechaniczny odruch, którym chciał zamazać posmak chwilowej porażki, suchy klekot obracających się pól, świeżo skończona partia będąca zaledwie wprawką przed dalszą grą. Jakby przeklęta piątka była jedynie drobnym gestem w kierunku niewdzięcznego losu, a teraz nadeszła pora na prawdziwą rozgrywkę, w której nie będzie miejsca na łaskę, litość lub uszczypliwość przegranej.
Szóstka.
Czuł to w powietrzu krążącym nad błoniami Pałacu Sprawiedliwości. Słyszał w echu kroków. Widział w ruchach ludzi.
Szóstka to wyjątkowo gówniana liczba. Z nagrodą, z powodu której nie miał ochoty się uśmiechać. Ani krzywić. Ani triumfować.
Czuł za to, jak opuszczają go wszystkie języki, Duch Święty wystąpił z ciała, Żywia pozbawiła sił, Chorzyca tchnęła w żyły suchy popiół zamiast krwi. Powiedział sobie spokojnie, ale nieuziemione myśli prędko eksplodowały w staccato równoległych obaw. Strachy rosnące w milczeniu na nocnych wachtach, konspiracje zapisane w gwiazdach, bolesne ukłucie przeświadczenia, że mógł żyć w kłamstwie (kto kogo okłamywał – on siebie, ona jego?), które pod ciężarem jednej bransoletki legnie w gruzach.
Nie mógł być pewny niczego, poza tym jednym, suchym, smakującym gorczycą faktem.
Liczby nie kłamią. Co innego ludzie.

I na licytację.


Ostatnio zmieniony przez Igor Aristov dnia Wto 09 Sty 2018, 09:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 16:51
The member 'Igor Aristov' has done the following action : Kostki


'k20' : 6, 4, 5


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon 08 Sty 2018, 17:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar


Kraków, Polska

27 lat

czysta

za Raskolnikami

współwłaścicielka Piwnicy Bazyliszka
http://petersburg.forum.st/t878-irena-odrowaz http://petersburg.forum.st/t963-irena-odrowaz http://petersburg.forum.st/t879-podobne-wzywa-podobne http://petersburg.forum.st/t948-bazylia
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 17:03

20.05.1999

Żałobna czerń, w którą odział się Komendant Białej Gwardii, wydawała się nad wyraz fałszywa. Zbyt czarna koszula wyglądała zbyt świeżo – nawet z odległości tych kilkunastu metrów dzielących mnie od podium, z którego wygłasza przemowę, i mimo wypełniających tę przestrzeń tłumów widzę perfekcyjnie zaprasowane mankiety i ani jednego pozaplanowego zagięcia, jakby nałożył ją na siebie prosto z manekina podstawionego chwilę przed tym, zanim wyszedł rozpocząć charytatywną kwestę. Dalej jest już tylko gorzej i jedynie przyzwoitość powstrzymuje mnie, by nie przerwać mowy Kosmasa Zakharenko czy też opuścić ogród główny, nie wysłuchawszy do końca, co następca Eliadesa na stołku Nestora chce przekazać przybyłym na kwestę czarodziejom. Po cichu liczę, że może udzieli tłumom nowych informacji w sprawie wciąż toczącego się śledztwa – może poda nazwiska podejrzanych, przedstawi motywy zamachowców albo w ogóle zaneguje wcześniejsze przypuszczenia, jakoby jakikolwiek zamach miał miejsce, a incydent w Muzeum Sztuki Magicznej był jedynie bardzo niefortunnym w skutkach wypadkiem spowodowanym nieszczelną instalacją gazową czy nieprzewidzianą reakcją, która zaszła między nowymi zaklęciami zabezpieczającymi eksponaty. Zamiast tego muszę słuchać mowy-trawy i kolejnych bezpodstawnych oskarżeń rzucanych w stronę Raskolników. Jakby cała gwardia pod dowództwem pryka ze Starszyzny z automatu była nastawiona przeciw – hoho – burzycielom porządku i tylko ich potrafiła wskazywać jako sprawców całego zła, które dotyka magiczne społeczeństwo.
Nim Zakharenko kończy dziękować i zapraszać do licytacji, wychylam kieliszek szampana, prędko przełykając kilka ostatnich łyków, które pozostały do jego opróżnienia, po czym kieruję się w stronę loterii. Nie mam się co oszukiwać – biorąc udział w aukcjach, jedynie bym się ośmieszyła, nie dysponując wystarczającymi funduszami, by zapewnić żądnemu ryzyka tłumowi odrobinę zabawy w postaci przekrzykiwania się. To rozrywka godna jedynie arystokratycznych samców, próbujących udowodnić, który z nich posiada większe rodowe klejnoty oraz znaczniejsze i bardziej złotsze góry rubli. Mi wystarczyło symboliczne dołożenie cegiełki do zbieranej kwoty. I chociaż stanęłam przed Kołem Lela i Popela z zakupionym tylko jednym losem, wygrana figurki słowika oraz wciąż buzująca złość popchnęły mnie do wydania kolejnych pięciuset rubli na dodatkową możliwość zakręcenia kołem. Druga – tym razem niefartowna – próba jedynie podsyciła chęć udowodnienia sobie, że w ostatecznym rozrachunku los i tak mi sprzyja. Wyłożenie pieniędzy na ostatni z możliwych do zakupu kuponów okazało się trafną inwestycją, bo od loterii odeszłam i ze słowikiem z kamienia księżycowego, i z inkanem. A przede wszystkim z podbudowaną pewnością siebie i niezachwianym postanowieniem wygarnięcia komendantowi, jak bardzo jest niekompetentny w swojej pracy.

Irka z tematu


Ostatnio zmieniony przez Irka Odrowąż dnia Wto 09 Sty 2018, 12:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 17:03
The member 'Irka Odrowąż' has done the following action : Kostki


'k20' : 19, 18, 9
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 22:32
Długo wahała się czy wziąć udział w charytatywnej loterii. Jako ród,  Sorokonowie dołożyli już pokaźną sumkę na rzecz ofiar wspomnianych wcześniej w słowach nowego nestora Zakharenko. Illyana pchana jednak głęboko zakorzenioną w jej żyłach lojalnością, nie czuła, żeby jej indywidualny poklask tej zbiórce był sprawiedliwy wobec śmierci tych, którzy zginęli w innych okolicznościach, a o których Zakharenko bardzo wygodnie postanowili milczeć. Dlatego spory odcinek czasu trwała w całkowitym skupieniu, pogrążona we własnym,  wewnętrznym konflikcie. Obserwując ludzi kręcących kołem fortuny, analizowała ich twarze, kiedy opuszczali teren. Na większości z nich malowało się coś zbrodniarczego. Ten irytujący wyraz satysfakcji, że przysluzyli się czemuś dobremu, choć nie zrobili nic co godne było pochwały.  Nic istotnego i mającego jakikolwiek wpływ na obecną sytuację polityczną.  Ten wyraz potrafiłaby zetrzeć z ich twarzy prostym tramsfiguracyjnym zaklęciem.  Wystarczyłoby tylko sięgnąć pod poły płaszcza...  Niezbyt daleko, kilka centymetrów wgłęb od miękkiego materiału, o który otarła się wierzchem dłoni,  opuszczając ją  w dół.  Smukłe palce na chwilę zacisnęły się nerwowo, aby zaraz się rozluźnić.  Jakby przychodził ją zwyczajny skurcz.  ściągając aksamitne rękawiczki obite wewnątrz cienkim mieszkiem, chowając je do kieszeni, nie poddała się pokusie sięgnięcia po różdżkę.  Choć była temu bliska. Wbrew sobie, znając ogólnie oczekiwaną "powinność", ruszyła przed siebie, ku zgubiennemu kołu.
Zdradzając swoje ideały, smukłą dłoń ułożyła na rączce.  Uiszczajac wcześniej sowitą zapłatę, adekwatną do jej nazwiska, zakręciła... czując jak z obracającym się kołem tonie nie tylko w ferii magicznie poruszających się barw. Zgubiła własną tożsamość,  obserwując jak jej myśli,  żale i wiara zlewają się w jedno wielkie,  szlacheckie, puste, choć idealistyczne - dalej puste - zakłamanie.
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 08 Sty 2018, 22:32
The member 'Illyana Sorokina' has done the following action : Kostki


'k20' : 19
Powrót do góry Go down
avatar

Mińsk, Białoruś

26 lat

błękitna

neutralny

świeżo upieczona reporterka śledcza w Novyim Mirze
http://petersburg.forum.st/t1333-alena-lazareva#5726 http://petersburg.forum.st/t1336-alena-lazareva http://petersburg.forum.st/t1337-gold-digger http://petersburg.forum.st/t1353-rarog
PisanieRe: Błonia   Czw 11 Sty 2018, 22:57
Od świtu czuła się jak pionek na zakurzonej szachownicy – pchana obowiązkiem, a nie własną wolą, determinowana przez zmieniające się warunki na planszy i w pełni zależna od powodów, dla których organizowano kwestę. W Pałacu Sprawiedliwości czekał na nią świat pełen ambiwalencji: żałoby i przepychu, lśniących kryształów i czarnych sukienek, rządków kolorowych alkoholi i smutnych spojrzeń. Do pocztu ofiar zamachu zaliczał się wicedyrektor Muzeum Sztuki Magicznej – dla Aleny po prostu wuj Bogdan, uśmiechnięty mężczyzna o ciepłych dłoniach i siateczce zmarszczek wokół oczu, człowiek, który kultywował mały, dzielony z bratanicą sekret i potajemnie wrzucał do kieszonek dziecięcego płaszcza pomarańczowe cukierki, za którymi Lazareva tak przepadała. Nawet, jeśli nie darzyła go miłością – przez lata był tym członkiem rodziny, który w Mińsku pojawiał się od święta – wciąż tkwiło w niej dość sympatii do dzielonych z wujem wspomnień, by kwesta organizowana ku jego pamięci budziła w Alenie irytującą niepewność.
Mogłaby nie przetrwać tego dnia – lub, co gorsza, nie zjawić się wcale – gdyby nie Dionisie. Miała dość własnego wahania, obsesyjnej rozterki pomiędzy skrajnymi decyzjami i niepewności, która rzucała się w oczy nawet w wirze redakcyjnych zajęć. Kiedy Caragiale zapytał, czy wszystko w porządku, przyłapał Alenę bez zwyczajowej maski hardości: przez ułamek sekundy była jedynie pełną pierwotnej obawy kobietą, która nie wie, czy podoła czekającemu ją wyzwaniu i jak wielu rzeczy nie da się w życiu przewidzieć. Na szczęście chwilę później w jej umyśle rozbłysła intuicyjna myśl, tak intensywna, że prawie odczuła ją na własnej skórze. Lazareva nie miała planu, nie miała towarzystwa, nie miała pomysłu, ale impuls nakazał jej zapytać, czy Dionisie – choćby z dziennikarskiej ciekawości – nie wybrałby się na kwestę.
I wiecie co? Wybrał się.
Wspominałam, że mam skłonności do hazardu? – nie do końca pamięta drogę do Pałacu Sprawiedliwości i obłęd przygotowań, który towarzyszył dobieraniu adekwatnego do okazji stroju; czarna, prosta sukienka, równie czarne buty na szpilce, torebka, w której oprócz kluczy, pomadki i pudru nie mieści się nic więcej, do tego Caragiale u boku i smukły kieliszek w dłoni – wskazując podbródkiem na koło Lela i Polela czuła się znacznie pewniej niż jeszcze czterdzieści osiem godzin temu, kiedy widmo niepewności skutecznie spędzało sen z powiek. – Chodź, pokażę ci jak grać, żeby wygrać – posłała mu jeden z tych krótkich i ulotnych, choć na swój sposób przekonujących uśmiechów, nie czekając nawet, aż Dionisie ruszy jej śladem – najwyraźniej przeczuwała, że i tak to zrobi, choćby dla satysfakcji, jaką niesie obserwowanie cudzej (a już zwłaszcza Aleny!) porażki. Kiedy tylko znalazła się przy kole fortuny, ukłucie niepokoju, przeszywające jak błąd ortograficzny w redakcyjnym felietonie, na moment zmąciło jej pewność siebie – nie zdołało jednak powstrzymać przed wydaniem tysiąca pięciuset rubli i podjęciem zabawy z góry skazanej na porażkę.
O ile pierwszy pusty los – i drobna nagroda pocieszenia w cenie – nie obdarł Lazarevej nadziei, tak ten kolejny – tym razem bestialsko pozbawiony jakiegokolwiek upominku – sprawił, że nieco zrzedła jej mina. Alena nigdy nie bywała zachwycona, gdy coś rozsadzało jej poukładaną rzeczywistość, nawet rzeczywistość, która już wcześniej pokazowo eksplodowała; kiedy sięgnęła do koła, by zakręcić nim po raz trzeci, jego szorstkawa faktura niemal oparzyła opuszki palców – najwyraźniej w ramach przestrogi.
Nie dość skutecznej przestrogi, co boleśnie odczuła, kiedy trzeci los również okazał się pusty.
Czy statystycznie to w ogóle możliwe? Czy dla seryjnych przegranych przewidzieli specjalne nagrody pocieszenia?
Czy Caragiale wybuchnie śmiechem natychmiast czy wielkodusznie wstrzyma się przez moment?
Jak będzie po rumuńsku pechowiec? Albo trafniej: ofiara losu? – wystarczyło lekkie zmrużenie powiek, by posłać w stronę Dionisiego rozbawione spojrzenie, całkowicie przeczące przesyconemu powagą głosowi. – Nie waż się śmiać – w cichym westchnieniu, które towarzyszyło odebraniu kadzidełkowo-zapachowej nagrody pocieszenia, gorzka wesołość mieszała się z w pełni uzasadnioną rezygnacją. – Nawet nie próbuj!


Ostatnio zmieniony przez Alena Lazareva dnia Pią 12 Sty 2018, 17:23, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Czw 11 Sty 2018, 22:57
The member 'Alena Lazareva' has done the following action : Kostki


'k20' : 17, 15, 13
Powrót do góry Go down
avatar


Irkuck, Rosja

29 lat

cień

błękitna

za Starszyzną

prikaz Sprawiedliwości i Ochrony Narodowej, legislacja, specjalista prawa czarodziejskiego
http://petersburg.forum.st/t1414-illyana-osipovna-sorokina#6905 http://petersburg.forum.st/t1418-illyana-sorokina#6944 http://petersburg.forum.st/t1417-rumiana#6936 http://petersburg.forum.st/t1416-illarion#6928
PisanieRe: Błonia   Wto 23 Sty 2018, 22:39
Obracasz w dłoni kamień księżycowy uwieńczony na stabilnej stopce. Pieczołowicie, z precyzją, wygrawerowany słowik, zarysowany trwałym atramentem, utwardza Cię w przekonaniu, że Dola próbuje Ci coś przekazać. Może w końcu chce Ci dopisać, skoro zsyła na Ciebie spokój, nawet jeśli tylko w postaci spokojnego snu. Wzrok utkwiony bacznie na grawerze kamienia, rozjaśnia się, błyska chwilową ulgą. Naprawdę wierzysz, że dzisiejsza noc Cię wyciszy. Przymykasz powieki, chłonąc ciepłe, marcowe powietrze. Samotnie. Trzymając w pamięci, blisko serca, Dusana, chciałabyś już do niego wrócić. Zanurzyć palce w miękkiej sierści lisiego kompana. Poczuć ciepło jego łap ogrzewających Ci kolana. Mogłabyś wtedy w opanowaniu, skupiona, zamoczyć pióro w kałamarzu, spisać kilka - masz nadzieję - bystrych uwag na temat obecnej sytuacji politycznej. Skrócić swoje spostrzeżenia w rozwiązania i następnego dnia zaproponować je współpracownikom prikazu sprawiedliwosci. Byle nie tym szczekającym ostatnio szlachcicom, biorącym udział we wspólnej debacie ujadających mężów. Masz wrażenie, że Ministerstwo Magii powinno przeprowadzać selekcję przed wprowadzeniem niektórych osobistości w mury sali obrad. Nawet tych o najwybitniej brzmiących nazwiskach. Czymże jest samo imię, jeśli człowiek nie potrafi się nim posłużyć? Uchylasz powieki, mrużąc je pod wpływem wdzierającego się do tęczówek ostrego światła. Wolisz to bure, otoczone cieniem drzew, bądź to podstępne, jasne, odbijające się błyszczącymi refleksami od śniegu. To pośrednie Cię drażni. Jak mijane przez Ciebie twarze. Niektóre znane. Większość obojętna. Chciałabyś móc zatrzymać się przy kimś ważnym, wymienić kilka istotnych słów. Twoja uwaga nie ściąga jednak nikogo spełniającego to przecież nie tak wygórowane pragnienie. Przez chwilowy brak czujności, prawie otwarcie wzdychasz. Powietrze wydobywające się z płuc, wyraźnie podnosi Twoją pierś i opuszcza ją, kiedy bezgłośnie dajesz pokaz swojemu znużeniu. Mogłaś wcześniej odejść od tego wirującego obok Ciebie koła. Teraz wolontariusze zajmujący się gromadzeniem chętnych do kupienia losów, z powrotem proszą się o Twoje wsparcie. Zapomnieli już, że przed chwilą udzieliłaś im hojnego zastrzyku finansowego, znacznie większego niż wymagają procedury kupna losu. Bezczelni. Mogliby poznać chociaż czarodzieja błękitnek krwi, skoro już przed nimi stoi. Zamiast tego poją się notkami prasowymi (plotkarskimi), wątpliwej jakości z Avoski. Nie sięgają już po nic wartościowego, jak tygodnik Tylko Prawda, czy Sputnik. Nie czerpią informacji ze świata - nie wiedząc nawet, że jest w nim coś ciekawego, oprócz tego, co mogą wyczytać na stronach gazet. Nie mają swoich opinii, tylko czyjeś, skalkowane z pustych magazynów dla kur domowych. Od śmierci brata, nie potrafisz nawet zrozumieć, o jakiej znanej osobistości mogliby chcieć czytać najświeższe nowinki.
Mimo to, podchodzisz, rzucasz im kwotę za dwa losy i liczysz na to, że tym razem koło zawiruje i zatrzyma się na tym ostrzu z kości matohy, który chciałabyś złożyć na grobie brata. Wielu już o nim zapomniała, ale ty nie chcesz. Dlatego uznasz nawet pas z wężowej skóry. Wydaje Ci się, Tomasowi byłoby w nim do twarzy.
Zamiast tego plac opuszczasz ze spinkami do mankietów i pieczęcią, na której planujesz wyryć herb dynastii Sorokinów. Oddalając się wystarczająco daleko od błoni, zrzucasz z siebie elegancki, drogi płaszcz z włosia zwierzęcia, którego nazwy we własnej arogancji nie pamiętasz. Lekki, przewiewny materiał opada na ziemię, odsłaniając prostszą, klasyczną, czarną bluzkę i podobne gustem spodnie. Mijając sosnę, w jej cieniu, gubisz nie tylko odzienie, ale i twarz. Chowając się za konarem, uciekałaś od spojrzeń mogących skrzyżować się z Twoją jasną, marmurową, pozbawioną radości facjatą. Wychodzisz odmieniona, o ogniście rudych włosach, z frywolnymi piegami, rzucasz się w oczy. Kiedy pokonujesz kilkanaście kroków, ktoś chyba nawet próbuje do Ciebie podejść, zagadać - może o loterię. Wystarczy jednak jedno Twoje ostre spojrzenie, bardzo pierwotne, nienawistne, to, którym nie mogłabyś patrzeć jako Illyana Sorokina, by speszyć nieszczęśnika. Ale rudym można. Rudzi mają charakter. Rudzi są wredni. Ty dzisiaj właśnie taka chciałaś być.
I niedostępna, dlatego szybko giniesz w przestrzeni, daleko od tego zbiegowiska.

zt


Ostatnio zmieniony przez Illyana Sorokina dnia Wto 23 Sty 2018, 22:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Wto 23 Sty 2018, 22:39
The member 'Illyana Sorokina' has done the following action : Kostki


'k20' : 9, 14
Powrót do góry Go down
avatar


Bukareszt, Rumunia

25 lat

czysta

neutralny

dziennikarz w Novyim Mirze
http://petersburg.forum.st/t1256-dionisie-caragiale#5009 http://petersburg.forum.st/t1257-dionisie-caragiale#5025 http://petersburg.forum.st/t1259-dionisie-caragiale#5029 http://petersburg.forum.st/t1258-mircea#5027
PisanieRe: Błonia   Czw 25 Sty 2018, 01:06
Nie miałem na dzisiaj żadnych szczególnie istotnych planów – z wyjątkiem wieczornej kolacji z Livią w nowej restauracji, którą wspólnie znaleźliśmy ostatnio na obrzeżach Mahala, dlatego gdy Alena niespodziewanie mnie zapytała, czy nie wybrałbym się z nią na kwestę charytatywną organizowaną z ramienia Zakharenko, nie mogłem odmówić. Dlaczego? Po pierwsze – urodziwym kobietom nie potrafię się sprzeciwiać, śmiem pokusić się o stwierdzenie, że nawet zbyt często zdarza mi się im ulegać, a po drugie – z czystej, dziennikarskiej ciekawości, która nakazała mi sprawdzić, jak przebiega dzisiejsze wydarzenia. Nie wspominając już o tym, że moja siostra nie byłaby zadowolona, gdybym odrzucił zaproszenie Aleny. Zwyczajnie chciała mnie się dzisiaj pozbyć i odpocząć od nadopiekuńczego brata, którym niewątpliwie jestem. Przygotowania do spotkania nie trwały więc długo – w stosownym stroju pojawiłem się przy wejściu do Pałacu Sprawiedliwości o umówionej godzinie, gdzie czekała na mnie Alena. Wielka tragedia, jaka w ostatnich tygodniach spotkała nie tylko Starszyznę, jak i całe społeczeństwo magiczne, okazała się być jednak nie tak ważna, jak na początku sądziłem. Wszystko było tylko dobrze wyreżyserowanym przedstawieniem, a żeby to zauważyć, nie trzeba było mieć wprawnego oka. Ale skoro już się tu wspólnie wybraliśmy, to grzechem byłoby nie skorzystać z atrakcji, jakie dla nas przygotowano. Nie mogłem sobie pozwolić na licytacje w Ogrodzie Głównym, które dość znacząco uszczupliłyby mój portfel, dlatego też koło Lela i Polela wydawało się być najrozsądniejszą opcją.
- Chciałem ci podziękować za zaproszenie – mówię w drodze na błonia, gdyż wcześniej jeszcze nie zdążyłem tego zrobić. Mijam przy okazji kilka znajomych twarzy, które witam lekkim skinieniem głowy lub szczerym uśmiechem, dotrzymując przy tym niezmiennie kroku Alenie. – Pamiętałbym, gdybyś wspominała. Mam tylko nadzieję, że twoje skłonności do hazardu nie przerodziły się już w uzależnienie. – Przez te kilka lat najwyraźniej sporo musiało się zmienić, wcześniej przecież nie zauważyłem podobnych zachowań u Aleny. A może nie znałem jej w Koldovstoretz na tyle, by o tym wiedzieć? Daję się jednak poprowadzić w kierunku koła Lela i Polela, żeby pokazała mi swoje umiejętności. Choć to za dużo powiedziane, gdyż w tym przypadku liczyło się tylko szczęście. Pytanie tylko, czy miała je Alena? – Trzymam kciuki! Pokaż, co potrafisz – zachęcam ją już na miejscu, przypatrując się jej uważnie jak kupuje losy. Zbyt wielka pewność siebie doprowadziła ją do zguby – pierwszy los był pusty, choć otrzymała przy tym nagrodę pocieszenia. Jest jeszcze szansa, by kolejne dwa nie były tak pechowe. Widząc zaraz jej nieciekawą minę i wyniki na kole Lela i Polela, wiedziałem od razu, że jestem w tarapatach. Nie zaśmiałem się, przeczuwając, iż to mogłoby urazić jej kobiecą dumę.
- Pozwól więc, draga mea, że teraz do gry wejdę ja, ale uprzedzam, że hazard nie jest moją mocną stroną. – Mam nadzieję, że nie poniosę sromotnej porażki i uda mi się wygrać, choć znając moje szczęście, może być z tym różnie. Niemniej jednak chciałem zdobyć coś dla Aleny, by polepszyć jej humor. Niemal od razu postanowiłem wykupić trzy losy, uparcie wierząc przy tym, że w tak wyjątkowym dniu wydaję je w niezwykle szczytnym celu. Zamykając odruchowo oczy, spokojnie zakręciłem po raz pierwszy kołem Lela i Polela. Zaraz jednak okazało się, że szansa na powodzenie mojego pomysłu nagle się zmniejszyła. Pusty los. Całe szczęście, los szybko się do mnie uśmiechnął, co wywołało we mnie ciche westchnięcie pełne ulgi. Moimi kolejnymi nagrodami okazały się być bezdenna torebka i magiczne sanie. Jeden prezent dla Aleny, drugi – dla mnie. Taki podział był najsprawiedliwszy. – Podejrzewam, że nie jest to zapewne prezent twych najskrytszych marzeń, nie jest za to aż tak niehumanitarny i skandaliczny jak bransoletka ze skóry brzegini, ale czy poprawi ci choć trochę humor? – pytam z lekką niepewnością w charkotliwym głosie, po chwili zastanowienia wyciągając ręce i wręczając jej gustowną torebkę. To tylko nic nieznacząca drobnostka, Aleno, przecież wiesz, że ja niczego więcej nie chcę w zamian oprócz pełnego naturalności uśmiechu na twoich karminowych ustach. – Nie bądź dla siebie taka surowa. Nie zdradzę, jak jest ofiara losu, ale pechowiec to ghinonist. – Więcej optymizmu. To tylko zabawa. Wierzę, że następnym razem wygrasz.


Ostatnio zmieniony przez Dionisie Caragiale dnia Sob 10 Lut 2018, 11:41, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Czw 25 Sty 2018, 01:06
The member 'Dionisie Caragiale' has done the following action : Kostki


'k20' : 4, 5, 12
Powrót do góry Go down
avatar


Sosnowiec, Polska

20 lat

półkrwi

neutralny

modelka Wrońskiej
http://petersburg.forum.st/t633-bogna-ignacja-nicicka#1124 http://petersburg.forum.st/t636-bogna-nicicka#1140 http://petersburg.forum.st/t637-bimbrowniczka#1142 http://petersburg.forum.st/t638-sosen
PisanieRe: Błonia   Pią 02 Mar 2018, 09:33
I jak ci się Bogno podoba ta cała kwesta? Jak ci się podoba ten cały, nieznany ci przepych, licytacje, drogie przedmioty, zapach eleganckich perfum i udawanie żałoby?
No cóż, nawet ty jej nie odczuwasz. Wiesz, że stało się źle, ale nie masz ani pomysłu jak mogłabyś pomóc, ani nikogo bliskiego, kto ci zginął w trakcie zamachu. A ty nawet porządnie nie ucierpiałaś. Może w jakiś sposób ciągle jesteś w szoku, skoro nadal nie odczuwasz specjalnie konsekwencji całego zdarzenia we własnej psychice i - jak wszyscy - zakładasz czarny, elegancki strój na znak żałoby. Dość bezmyślnie, ale inaczej w końcu nie przystoi.
Nicicka przybyła tu jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości. Nie mogąc konkurować ani swobodnie się nie czując wśród wyższych sfer zrezygnowała z oglądania licytacji, a tym bardziej uczestniczenia w niej i zaszła w rejony dla osób biedniejszych. Choć to za dużo powiedziane - niektórzy za pięćset rubli miesięcznie muszą się utrzymać.
Miała jakieś dziwne wyrzuty sumienia, kiedy decydowała się na wzięcie udziału w loterii. To pójdzie na ofiary - tłumaczyła się sama przed sobą. A ja też jestem ofiarą, więc może chociaż Perperuna mi to jakoś wynagrodzi.
Wydała więcej niż czasem miała do przeżycia na cały miesiąc i zakręciła kołem całe trzy razy ciekawa, co to za nagrody jej wpadną - i czy w ogóle jakieś, w końcu ilość pustych losów była wręcz zatrważająca. Choć kto wie, czy jej tok myślenia nie wynikał przypadkiem z faktu, że dopiero od niedawna "zerwała z biedą".
Zdecydowanie nie spodziewała się wygrać paska ze skóry króla wężów. Na początku nie wiedziała czy się z niego cieszyć, czy wprost przeciwnie, ale przypominając sobie o właściwościach, jakie najpewniej ze sobą niesie od razu go nałożyła na siebie, choć nie pasował do jej kreacji. W razie gdyby niespodziewanie ktoś ją zaatakował, jak kiedyś pewien Dolohov lepiej być przezornym. Inkan, choć piękny już jej tak nie zachwycił, chociaż zamierzała z niego skorzystać. A kadzidełko? Cóż, było najdroższym kadzidełkiem w jej życiu, chociaż specjalnie się nie wyróżniało.

Bogna z tematu


Ostatnio zmieniony przez Bogna Nicicka dnia Pią 02 Mar 2018, 10:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pią 02 Mar 2018, 09:33
The member 'Bogna Nicicka' has done the following action : Kostki


'k20' : 1, 9, 17
Powrót do góry Go down
avatar


Archangielsk, Rosja

25 lat

obstaculus

błękitna

za Starszyzną

dziennikarka Avoski / prywatna detektyw
http://petersburg.forum.st/t1035-gana-ivanovna-kuragina#3700 http://petersburg.forum.st/t1050-gana-i-kuragina#3791 http://petersburg.forum.st/t1049-twoja-osobista-detektyw#3790 http://petersburg.forum.st/t1048-orel#3789
PisanieRe: Błonia   Pon 12 Mar 2018, 10:59
Po odbębnieniu przykrego obowiązku, jakim było udawanie bardziej wychowanej niż jest nadeszła dla Gany chwila odpoczynku, zabawy i niespodzianek - a przynajmniej liczyła, że tak będzie. W końcu może czegoś oczekiwać skoro wydała tych parę rubli, prawda?
Bez wahania z torby wyciągnęła sumę potrzebną do zakupienia jednego losu. Z błyszczącymi od ryzyka oczyma zakręciła szybko i gwałtownie kołem licząc na dobrą wygraną. Ze zdziwieniem wzięła jednak do ręki ametytowe spinki do mankietów. Po co jej takowe? Co niby z nimi zrobi? Od wszelkiego spytała pracownika koła Lela i Polela czy mają szczególne właściwości i aż się uśmiechnęła słysząc jakie. Już wiedziała co zrobi, jeśli jakiś mężczyzna ją wkurzy. W szczególności jeśli będzie jej kuzynem...
Po takim zwycięstwie nie zawahała się zapłacić za drugi los. Miała nadzieję, że tym razem nagroda będzie jeszcze lepsza. Czy była? Trudno ocenić, kiedy zdasz sobie sprawę, że wygrałeś biżuterię zrobioną z czyjejś skóry... Gana jednak znała jej właściwości, w końcu była Kuraginą, a patrząc na ilość rusałczych kuzynek doszła do prostego wniosku wniosku, że taka ewentualna ochrona jej się przyda. Kto wie co napadnie taką Varvarę czy Filipę? Kiedy jednak z pewnym wewnętrznym, niepowstrzymanym obrzydzeniem chciała odebrać nagrodę i zapiąć bransoletkę na ręce okazuje się, że się skończyły... Grigory poskąpił na kwestę, wstyd!
Zła uznała, że do 3 razy sztuka i znów wylosowała pusty los, tak jakby sama Dola jej nie lubiła. W końcu została tak naprawdę tylko ze spinkami, których równie dobrze może nigdy nie użyć. Po tym wszystkim stwierdziła, że wróci do domu wypić wino. Zapewne sama, no bo i z kim ma świętować w czasie żałoby?


Ostatnio zmieniony przez Gana Kuragina dnia Pon 12 Mar 2018, 20:17, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
avatar

PisanieRe: Błonia   Pon 12 Mar 2018, 10:59
The member 'Gana Kuragina' has done the following action : Kostki


'k20' : 15, 14, 6
Powrót do góry Go down
avatar


Samara, Rosja

30 lat

błękitna

za Starszyzną

wykładowca PUMu / twórca zaklęć
http://petersburg.forum.st/t906-fyodor-medofiyevich-karamazov#2743 http://petersburg.forum.st/t923-f-m-karamazov#2932 http://petersburg.forum.st/t925-obleje-cie-na-tym-egzaminie-zycia#2935 http://petersburg.forum.st/t924-kniaz#2933
PisanieRe: Błonia   Pon 12 Mar 2018, 17:11
Kiedy chyba całe jego rodzeństwo (nie licząc najmłodszych bliźniaków zrodzonych z oneginowej macochy) licytowało największe fanty on postanowił pójść na zwykłą loterię "dla ubogich". No bo czemu nie? W końcu jak tylu ich poszło licytować nie ma bata, żeby czegoś nie wygrali. A szkoda marnować czas na patrzenie jak im idzie, skoro sam mógł coś zdobyć za dość małą sumę rubelków.
Podszedł pewnym krokiem do koła maskując w ten sposób fakt, że początkowo źle odczytał mapę tego miejsca i się pogubił. W końcu jakby ktoś się zorientował zawsze może udawać, że po prostu chciał się przejść, prawda? Prawda. W końcu nikt nie spróbuje "wmówić" przyszłemu nestorowi rodu, że nie ma racji.
Pieniądze głośno zabrzęczały,  gdy tylko Karamazov wypuścił je z rąk opłacając w ten sposób możliwość zakręcenia kołem. Gdyby do teraz nie bywał na takich festynach zapewne mógłby liczyć na szczęście początkującego, ale dzisiaj doczekał się jednak zawodu - bransoletka, którą ironicznie miał wygrać (w końcu jego siostry były brzeginiami) ironicznie się skończyła. Na to profesor z PUMu mógł tylko wzruszyć ramionami i kupić kolejny los albo się obrazić i wściekły pójść. Wybrał to pierwsze.
Drugi los okazał się zdecydowanie szczęśliwszy. Fyodor z uśmiechem na ustach odebrał eliksir Mumijo, który raczej powinien mu się przydać. Zapewne do masażu z jakąś uroczą, zainteresowaną nim niewiastą.
A że do trzech razy sztuka to Fyedka przegrał aż dwa razy. Tym razem specjalnie, a nie dlatego, że Kuraginowie dali na ofiary za mało biżuterii. Po tylu przegranych stwierdził, że nie ma sensu więcej próbować i wrócił na licytację znaleźć członków swojej rodziny. W końcu lepiej do domu wraca się z kimś niż samemu.


Ostatnio zmieniony przez Fyodor Karamazov dnia Sro 14 Mar 2018, 13:18, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

PisanieRe: Błonia   
Powrót do góry Go down
 
Błonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next


Skocz do: